Mega Marvel #17: Thor: Worldengine

Okładka książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine autora Mike Deodato Jr., Warren Ellis, Mark Harrison, 12308498
Okładka książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine
Mark HarrisonMike Deodato Jr. Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Mega Marvel (tom 17) Seria: Mega Marvel komiksy
96 str. 1 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Mega Marvel (tom 17)
Seria:
Mega Marvel
Tytuł oryginału:
Thor: Worldengine
Data wydania:
1997-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
96
Czas czytania
1 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mega Marvel #17: Thor: Worldengine w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine

Średnia ocen
6,0 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mega Marvel #17: Thor: Worldengine

avatar
2335
1611

Na półkach: ,

W komiksach Marvela wydawanych przez TM-Semic Thor pojawił się zaledwie kilka razy w drugoplanowej roli. Siedemnasty numer "Mega Marvela" był więc pierwszym komiksem po polsku z bogiem piorunów w roli głównej. Przedstawiona tu historia oryginalnie ukazała się na łamach "Thor' v1 #491-494, a za scenariusz odpowiedzialny był początkujący wówczas Warren Ellis znany obecnie z serii "Transmetropolitan".

Poważnie chory Thor zostaje zaatakowany w Nowym Jorku zostaje zaatakowany przez istoty przypominające żywe trupy. Zostaje jednak uratowany przez swoją dawną przeciwniczkę Enchantress. W tym samym czasie wielu mieszkańców Manhattanu zaczyna śnić o drzewie uwięzionym w wielkiej maszynie.

Wyjątkowo ten numer "Mega Marvela" pozbawiony jest stron klubowych, co bardzo utrudnia lekturę. Obecna sytuacja Thora osadzona w konkretnym kontekście, którego nieznajomość powoduje chaos. Jest tu wprawdzie w pewnych fragmentach wyjaśniona geneza Thora i Asgardu, ale to zdecydowanie za mało, żeby nie czuć się zagubionym.

Początkowo byłem bardzo zainteresowany fabułą. Historia jest dwuwątkowo - z punktu widzenia Thora oraz detektywa Curzona. Obaj na swój sposób usiłują rozwiązać zagadkę. Niestety finał jest bardzo rozczarowujący, a udział bohaterów całej tej sprawie był zupełnie zbędny.

Za rysunki odpowiada tutaj Mike Deodato Jr. Jego kreska przedstawia typowy styl lat 90. - niesamowicie umięśnieni mężczyźni i kobiety o wyglądzie modelek. Dobrze udaje mu się pokazać różne spektakularne sceny, ale postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie - przez pewien czas myślałem, że Curzon i Thor to jedna i ta sama postać.

Niestety jest to jeden ze słabszych komiksów ze scenariuszem Warrena Ellisa. Obiecujący pomysł nie zostaje wykorzystany, a pewne zmiany w status quo Thora można łatwo przeoczyć. Ten numer mogę polecić głównie największym fanom rysunków Mike'a Deodato Jr.

W komiksach Marvela wydawanych przez TM-Semic Thor pojawił się zaledwie kilka razy w drugoplanowej roli. Siedemnasty numer "Mega Marvela" był więc pierwszym komiksem po polsku z bogiem piorunów w roli głównej. Przedstawiona tu historia oryginalnie ukazała się na łamach "Thor' v1 #491-494, a za scenariusz odpowiedzialny był początkujący wówczas Warren Ellis znany obecnie z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1820
1283

Na półkach: ,

Zaczyna się ciekawie, bo od Thora, żegnającego się z życiem, ale potem się pojawia wątek jakiegoś buca, który mnie nie obchodzi i do niczego nie prowadzi. Wszystko robi się nudne i chaotyczne.

Zaczyna się ciekawie, bo od Thora, żegnającego się z życiem, ale potem się pojawia wątek jakiegoś buca, który mnie nie obchodzi i do niczego nie prowadzi. Wszystko robi się nudne i chaotyczne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8344
7044

Na półkach: ,

THOR: KONIEC I ODRODZENIE

Nie wiem, czy można powiedzieć, że gdyby TM-Semic miało wydać tylko jeden komiks z Thorem w roli głównej – a tylko jeden zresztą wydało – powinna nim być ta historia, ale na pewno „Worldengine” był strzałem w dziesiątkę. Wszystko za sprawą scenariusza Warrena Ellisa, który w swojej bogatej karierze napisał tylko te cztery zebrane tu komiksy z Bogiem Piorunów. I chociaż nie są to prace tak znakomite, jak jego czołowe dzieła z „Authority”, „Planetary”, „Transmetropolitanem” czy „Hellblazerem” na czele, to wciąż kawał świetnej opowieści, która w dzisiejszych czasach mogłaby zostać wznowiona i w niczym nie ustępowałby runowi Jasona Aarona, a niejednokrotnie okazałby się od niego lepsza.

Thor przybył do naszego świata odbudować swoje życie. Teraz umiera. Nigdy dotąd nie był chory, teraz męczy go straszliwy ból, pluje krwią… Szykując się na śmierć, starając się nie zarazić nikogo, spisuje swój pamiętnik i jednocześnie usiłuje znaleźć ocalenie. Ale na horyzoncie pojawia się zagrożenie. Ożywione trupy. Thor zaś będzie musiał, mimo swojego staniu, stanąć do walki i odkryć, co naprawdę się dzieje…

http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/03/thor-worldengine-warren-ellis-mike.html

THOR: KONIEC I ODRODZENIE

Nie wiem, czy można powiedzieć, że gdyby TM-Semic miało wydać tylko jeden komiks z Thorem w roli głównej – a tylko jeden zresztą wydało – powinna nim być ta historia, ale na pewno „Worldengine” był strzałem w dziesiątkę. Wszystko za sprawą scenariusza Warrena Ellisa, który w swojej bogatej karierze napisał tylko te cztery zebrane tu komiksy z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #17: Thor: Worldengine na półkach głównych
  • 49
  • 5
35 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #17: Thor: Worldengine na półkach dodatkowych
  • 17
  • 12
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine

Inne książki autora

Okładka książki Nextwave. Drużyna HEJT-u Warren Ellis, Stuart Immonen
Ocena 6,1
Nextwave. Drużyna HEJT-u Warren Ellis, Stuart Immonen
Okładka książki Wolverine: Wciąż żywy Warren Ellis, Leinil Francis Yu
Ocena 6,7
Wolverine: Wciąż żywy Warren Ellis, Leinil Francis Yu
Okładka książki The Authority: Book One Warren Ellis, Bryan Hitch
Ocena 7,0
The Authority: Book One Warren Ellis, Bryan Hitch
Okładka książki Ultimate Fantastic Four Epic Collection. The Fantastic Brian Michael Bendis, Warren Ellis, Stuart Immonen, Adam Kubert, Mark Millar
Ocena 0,0
Ultimate Fantastic Four Epic Collection. The Fantastic Brian Michael Bendis, Warren Ellis, Stuart Immonen, Adam Kubert, Mark Millar
Okładka książki Thunderbolts Mike Deodato Jr., Warren Ellis
Ocena 5,9
Thunderbolts Mike Deodato Jr., Warren Ellis
Okładka książki Grób Batmana Warren Ellis, Bryan Hitch, Kevin Nowlan, Alex Sinclair
Ocena 6,9
Grób Batmana Warren Ellis, Bryan Hitch, Kevin Nowlan, Alex Sinclair
Okładka książki Witchblade: Complete Volume 1 Warren Ellis, Brian Haberlin, David Wohl, Christina Z.
Ocena 7,0
Witchblade: Complete Volume 1 Warren Ellis, Brian Haberlin, David Wohl, Christina Z.
Warren Ellis
Warren Ellis
Brytyjski autor, scenarzysta komiksowy i telewizyjny oraz pisarz. Znany głównie z podnoszenia w swoich pracach zagadnień społecznych, w tym często tzw. trudnej tematyki, związanej z humanizmem, wiarą i technologią. Znany m.in. z pracy przy takich seriach i komiksach jak X-Men, Daredevil, Civil War, Wolverine, The Authority i Planetary. Największą popularność przyniosła mu praca nad takimi seriami jak Transmetropolitan i Hellblazer.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099 Chris Bachalo
Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099
Chris Bachalo Len Kaminski
Klasyczna wersja Marvela 2099 w TM-Semic ograniczała się do pojedynczych zeszytów w regularnych seriach. Dopiero w 13 numerze "Mega Marvela" przedstawiony dłuższy wycinek serii z tego uniwersum. Jak wypada Ghost Rider w wersji cyberpunkowej? Kenshiro "Zero" Cochrane jest hakerem, który zostaje śmiertelnie postrzelony przez ścigający go gang. W ostatniej chwili udaje mu się przetransferować swój umysł do cyberprzestrzeni. Tam spotyka zbiorowisko sztucznych inteligencji, które postanawiają uczynić go swoim awatarem. Tworzą dla niego robotyczne ciało przypominające XX-wiecznego Ghost Ridera. Od tej pory nowy superbohater będzie walczył przeciwko korporacji D/Monix. Fabuła jest bardzo przystępna dla czytelników nieznającyh wcześniej tej wersji uniwersum Marvela. W skrócie zostają przedstawione zasady rządzące tym światem i stopniowo są przedstawiane zdolności nowego superbohatera. Bardzo dobrze wypada tutaj zamiana elementów nadnaturalnych na cyberpunków. Dalej pojawiają się pewne nawiązania do horroru, ale są one raczej dekoracją niż czymś więcej. Główny bohater jest tutaj symbolem anarchii. Walczy nie tylko z korporacją, ale też z opresyjną policją i otwarcie krytykuje system. Wielka szkoda, że nie pogłębiono tego motywu bardziej i ograniczno się do efektowanej nawalanki. Za rysunki odpowiada tutaj Chist Bachalo znany w Polsce chociażby z serii "Uncanny X-men" v3. W tamtej serii jego kreska była lekko karykaturalna i nie pasowała do fabuły. Tutaj jednak dobrze udaje mu się oddać brudny świat technoprzyszłości, a sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne. Nie porwała mnie geneza Ghost Ridera Danny'ego Ketcha z drugiego numeru "Mega Marvela". O wiele bardziej przemówiła do mnie wersja futurystyczna, nawet jeśli nie do końca potrafi wykorzystać swój potencjał. Z chęcią poznam ciąg dalszy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na75 miesięcy temu
Mega Marvel #14: Sabretooth Bill Sienkiewicz
Mega Marvel #14: Sabretooth
Bill Sienkiewicz Jim Lee Larry Hama Mark Texeira
Sabretooth jest najbardziej znanym przeciwnikiem Wolverine'a. Nic więc dziwnego, że w 1993 r. doczekał się własnej miniserii "Sabretooth: Death Hunt" pisanej przez Larry'ego Hamę, scenarzystę znanego z komiksów "G.I. Joe". Jak wypada samodzielny komiks z udziałem tego łotra wydany po polsku w 1997? Sabretooth zostaje porwany przez ludzi, którzy przyczepiają bombę do jego serca. Tajemniczy mężczyzna nazywający siebie Tribune daje Victorowi zadanie schwytania mutantki Mystique inaczej wszczepiona bomba wybuchnie. Sabretooth podejmuje się zadania. Zarys fabuły brzmi brzmi jak typowy film sensacyjny klasy B. Po części komiks rzeczywiście taki jest. Sabretooth bez mrugnięcia okiem wyrzyna tabuny wrogów, ściga się szybkimi pojazdami i rzuca tekstami podkreślającymi jak bardzo jest bezwględny. Przy czym jednak czytelnik dostaje też wgląd w szokującą przeszłość tego złoczyńcy, która pozwala zrozumieć czemu stał się takim potworem, chociaż jednocześnie fabuła nie stara się go usprawiedliwiać. Świetnie zostaje tutaj wykorzystana Mystique przybierająca postać osób z historii Sabretootha Niestety nie wszystko tutaj wyszło. Zupełnie niepotrzebne są tutaj retrospekcje z jednej z poprzednich misji Sabretootha. Nie wybrzmiewa też szokujące w zamierzeniu ujawnienie tożsamości Tribune'a, która w pewnym momencie staje się bardzo oczywista. Za rysunki odpowiada tutaj Mark Texeira znany już z drugiego numeru "Mega Marvela". Sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne, ale niestety nie udaje się uniknąć pewnego chaosu. Nie podobało mi się również nadużywanie czarnego tuszu. Historia ta mogła być wybitna, ale jest jedynie dobra. Wielka szkoda, że zamiast na akcji nie skupiono się w większym stopniu na portrecie psychologicznym złoczyńcy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na65 miesięcy temu
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment Todd McFarlane
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment
Todd McFarlane
"Cierpienie" to obok historii "Maski" kolejny pokaz kunsztu graficznego Todda Mcfarlane'a. Tym razem Todd jest sam sobie sterem i okrętem i tworzy całkowicie autorską historię, ukazują szczyty swoich możliwości graficznych. Rysunki skakającego na linie Spider-Mana, pięknych kobiet jak Mary Jane czy też kusząca kształtami wiedźma, jak i dzikiego i krwiożerczego potwora jakim jest tutaj Lizard, są pokazem umiejętności i gustu autora. Pięc zeszytów tej niespiesznie toczącej się opowieści pozwala ukazać cały kunszt McFarlena. Jego wizjonerstwo i niesamowite przywiązanie do szczegółów, o jakie dziś już coraz trudniej. Pod tym względem "Torment" to arcydzieło. Gorzej jest natomiast z scenariuszem. Co prawda otrzymujemy mroczną opowieść w klimatach psychodeliki, ale jednocześnie można odnieść wrażenie że autor dopiero zaczyna z pisaniem scenariuszy. Widać to szczególnie po tekstach czy chyba nie do końca przemyślanym zakończeniu, które niczego nie wyjaśnia w kwestii historii, a przynajmniej pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Fabuła jest jednak całkiem niezła i przy lekkiej modyfikacji mogłaby posłużyć nawet jako podkład pod mroczny, psychodeliczny film. "Cierpienie" to jednak przede wszystkim rysunek. Jest to pozycja która aż prosi się o to, żeby ją wydać w większym formacie. "Torment" na taki szczególny format zasługuje, bo oglądać ten komiks to czysta przyjemność. Rysunki 10/10 Fabuła 6/10
mika_el - awatar mika_el
ocenił na82 lata temu
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów Ron Marz
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów
Ron Marz Stan Lee John Buscema M.C. Wyman Ron Lim
Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci? Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła go Nova. Nowym heroldem staje się brutalny Morg. Srebrny Surfer uznaje, że nowy herold Galactusa jest zbyt brutalny i postanawia zebrać innych byłych heroldów w celu powstrzymania Morga. Fabuła polega w głównej mierze polega na zbieraniu drużyny przez Srebrnego Surfera. Pozwala to czytelnikom lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Reprezentują różne typy charakterów, a najbardziej z nich zapadł mi w pamięć Terrax, który do tej pory był złoczyńcą i cały czas nie można mu ufać. Niestety nie udało się tutaj uniknąć pewnych klisz fabularnych jak chociażby pretekstowe walki pomiędzy przyszłymi towarzyszami broni. Również wątek Morga nie jest zbyt pomysłowy. Ma bardzo prostą motywację, a rozwiązanie problemu jaki stanowi okazuje się zaskakująco łatwe. Udało się jednak tutaj wpleść parę emocjonujących scen, które sprawiają, że lektura nie nuży. Za warstwę graficzną odpowiada tutaj Ron Lim. Kosmiczne sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne i robią wrażenie. Należy jednak pamiętać, że to kreska typowa dla lat 90. z kobietami zaokrąglonymi w odpowiednich miejscach i mężczyznami o idealnej budowie ciała. W tym numerze „Mega Marvela” wykorzystane są sprawdzone chwyty, które pozwalają opowiedzieć wciągającą historię. Przy czym dzięki odpowiedniej struktury fabuły również nowi czytelnicy nie powinni czuć się zagubieni. Nie jest to może zbyt oryginalna historia, ale jest dobrze opowiedziana.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na68 miesięcy temu
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy Andy Kubert
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy
Andy Kubert Ron Wagner Howard Mackie Ron Garney Len Kaminski
ŚWIETNI SYNOWIE NOCY Dwa lata musieliśmy czekać na wydanie tego tomu. Dwa lata po tym, jak Mucha wypuściła na rynek album „Ghost Rider: Danny Ketch” zbierający pierwsze 20 numerów serii i szczerze powiedziawszy zwątpiłem w pewnym momencie, czy ten komiks w ogóle będzie kontynuowany. Ale nadszedł rok 2025, minęło parę miesięcy i mamy go. Akurat z okazji 30-lecia pierwszego wydania „Świtu synów nocy” po polsku (i 35-lecia startu serii o Ketchu w ogóle). Tamto wydanie sprzed lat, choć fajne i mam sentyment, było koszmarnie zmasakrowane przez wydawcę. TM-Semic wycięło wtedy mnóstwo materiału – wiele plansz, całe zeszyty, byle zmieścić się w wyznaczonej ilości stron i to się czuło – Mucha teraz nie dość, ze wydaje w całości, to jeszcze opierając się na „Spirits of Vengeance: Rise of the Midnight Sons” dorzuca masę materiału, którego nie miało oryginalne wydanie, dzięki czemu dostajemy nie tylko event (i ciąg dalszy znany też w Polsce z „Amazing Spider-Mana”),ale i zeszyty wypełniające lukę między tomem „Danny Ketch” a „Świtem synów nocy”. Kompleksowo jest i pięknie. To raz. Dwa, że to wyśmienity komiks, lepszy nawet niż pierwszy tom i absolutnie warto znać go i posiadać. A ci, którzy mają semicowy sentyment, to już w ogóle będą wniebowzięci, stawiając tę cegłę na półce. Ghost Rider szuka zemsty i nie spocznie, póki jej nie dokona. Poluje zatem na Snowblinde'a i Deathwatcha, którzy wyrządzili już wiele krzywd, ale wciąż pozostają na wolności. Problem w tym, że policja coraz bardziej się na niego zawzięła, a do polowania na Czachę wziął się pewien bezwzględny glina. Co gorsza na horyzoncie czai się coś większego, straszniejszego: powrot Lilith - matki potworów. W obliczu takiego zagrożenia Ghost Rider postanawia skorzystać z pomocy Johnny’ego Blaze’a. Problem w tym, że sami mogą nie dać rady. Tak zaczyna się wspólna szalona przygoda mrocznych bohaterów Marvela, której stawką są losy, jakżeby inaczej, świata! Na tym, oczywiście, nie koniec. Bo zaraz potem Spider-Man znów chwyta Hobgoblina, przez którego znów niemal doszło do tragedii. Szybko jednak obaj trafiają na celownik Demogoblina i towarzyszącego mu doppelgangera. A tymczasem Ghost Rider i Johnny Blaze polują na Dethspawny. W kanałach spotykają Venoma, który też poszukuje morderców, kontynuując swoją wendettę przeciw złym. Wkrótce drogi wszystkich spotykają się i… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/07/ghost-rider-duchy-zemsty-swit-synow.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na79 miesięcy temu
Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu Frank Miller
Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu
Frank Miller Stan Lee John Romita Jr. Bill Everett
Niezależnie czy to oceniając filmy czy książki, nie jest łatwą rzeczą dostać ode mnie ocenę 10. Aby dostać taką notę musi być spełniony jeden ważny warunek. Od momentu obejrzenia dzieła po raz pierwszy musi minąć co najmniej 10 lat. Dopiero gdy dzieło wychodzi zwycięsko z próby czasu i wciąż uchodzi zavświetne, możliwe jest otrzymanie noty najwyższej. Od czasów gdy czytałem Daredevila Franka Millera po raz pierwszy minęło już 27 lat, a komiks ten wielokrotnie pozostawał w mojej głowie jako ten, którego wymieniałem jako najlepszy. Nie czytałem go zbyt często, bo rzeczy najlepsze lubię sobie zostawić na koniec ( tak już mam) lub mówiąc inaczej, dawkować sobie przyjemność. Tym razem przyszła kolej aby sięgnąć po dzieło Millera po raz kolejny w ramach przeglądu zalegajacych na półkach komiksów. Po lekturze Miecza Azraela nie byłem pewien czy kolejne podejście do Daredevila będzie skutkować oceną najwyższą ale lektura komiksu spełniła moje oczekiwania mogę w końcu przyznać jakiemuś komiksowi 10-kę, z czego jestem bardzo zadowolony, bo jakby nie było jest to w dalszym ciągu mój komiks roku 1995. :) O Daredevilu Franka Millera napisano już wiele, więc nie będę się specjalnie powtarzał z peanami pochwalnymi na temat tego komiksu. Napiszę tylko dlaczego ten komiks jest dla mnie wyjątkowy. Po pierwsze to świetnie napisana fabuła w której jest wszystko co najlepsze. Frank Miller przedstawił genezę Daredevila w sposób urzekający. Mamy tutaj honor, smutek, śmierć, zemstę, miłość, rozczarowanie i walkę , a wszystko jest spójne, w odpowiednim tempie i bardzo dobrym tekstem, co trzeba także zaznaczyć. Po drugie: John Romita Jr. Nie jestem jakimś wielkim fanem Romity Jr., ale zatrudnienie tego artysty do tego właśnie komiksu to był strzał w dziesiątkę. Nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek inny mógł narysować tę historię lepiej. Kreska Romity pasuje do tej opowieści wprost idealnie. I nawet TM-Semicowe wydanie tego komiksu na papierze toaletowym nie jest w stanie zepsuć tego wrażenia. Nawet wręcz nadaje temu komiksowi uroku. Trzecim powodem dla którego ten komiks jest wyjątkowy jest to, że zostaje on w pamięci i potrafi wpłynąć na ludzkie zachowania. Lektura tego komiksu wpłynęła w pewien pośredni sposób na to, że postanowiłem zdawać na studia prawnicze, a romans Matta z Elektrą jest czymś co może definiować pojęcie szalonej i toksycznej miłości. Jakby nie patrzeć, komiks ten dzięki fabule i rysunkom zostaje w pamięci. Najlepsze jest jednak to, że nawet teraz, po prawie 30 latach, czytałem ten komiks z zainteresowaniem i podziwem. I wciąż, pomimo tych lat, wzbudził on we mnie emocje. I wciąż uważam, mimo tyle lat na karku, że jest to komiks świetny i że wciąż się nie zestarzał. A to oznacza tylko tyle, że mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym. Dlatego podpisuje się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat tego zeszytu i jeśli zdarzyło się, że ktoś tego komiksu jeszcze nie czytał, to jest to "must have" . Tym bardziej że wyszła już wersja na dużo lepszym papierze, po którą można sięgnąć. Ja jednak zostanę już że swoją starą wersją, z lekko naderwaną pierwszą stroną i poszarzalymi stronami. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na102 lata temu
Superman vs Aliens Dan Jurgens
Superman vs Aliens
Dan Jurgens Kevin Nowlan
Interesujący crossover, który co zaskakująco dodaje trochę głębi do monolitu Supermana, a także jego mitologii. Ale nie wybiegając w przód, na Ziemi ląduje statek z prośbą o pomoc. Superman rusza na ratunek! Z zaskakującą pomocą Lexcorpu, bo Lex jest nieobecny, więc go nie nienawidzą, a tylko nie cierpią. Chcą tylko technologię, jak to korpo. No i Superman rusza w statku, z dala od jakiejkolwiek gwiazdy. Ten początek dobrze podbudowuje historię i wykorzystując znany raczej wszystkim horror, eksploruje naturę Supermana. Jego moralność i wstrzemięźliwość do zabijania zostaje wystawiona na próbę, a jego dobroć okazuje się niebezpieczna dla samej Ziemi. Czy uda mu się przeżyć? Czy Ziemia zostanie zniszczona? To pytania, które podnoszą nam ciśnienie czytając komiks. A to wszystko w dość wiarygodnym wydaniu. Oczywiście pewnie w niektórych wersjach Superman potrafiłby lecieć samemu w kosmos, ale zostajemy z basicowym Supermanem. Ba, tam gdzie leci, nie ma żółtego słońca, co generuje nowe problemy. Z innej strony Superman wraca nawet w pewnym momencie do korzeni i skacze, zamiast latać. Sam komiks jest interesujący i fajnie eksploruje potencjalną dynamikę między Supermanem a Obcymi. Wychodząc od ciekawych założeń świata Supermana idzie trochę w kierunku wyjaśniania midichlorianami albo w stylu hipno-okularów. Nie jest to straszna wada, ale z pewnością dziwna. Jeśli ktoś kocha crossovery, jest fanem którejś z tytułowych postaci lub jest po prostu ciekaw tego zestawienia to nic tylko czytać! Na pewno się nie zawiedzie.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na83 miesiące temu
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham Simon Bisley
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham
Simon Bisley Alan Grant John Wagner
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow. Ścigając zarówno Judge Death jak i Batmana do Gotham przybywa także Judge Dredd. Każdy z bohaterów jest mniej lub bardziej odmóżdżony i działa tylko dla zasady. Judge Death zabija jak leci, Paskudna Maszyna uderza każdego z główki, Judge Dredd chce każdego aresztować. Ich wypowiedzi są równie prymitywne jak zachowania. Opowieść niczym nie zaskakuje i trudno się przy niej dobrze bawić, jeśli ma się choćby najmniejsze wymagania. Zupełnie inaczej prezentuje się warstwa ilustracyjna, która podnosi wartość komiksu o kilka poziomów. Bisley to artysta oryginalny i jest tutaj w dobrej formie (choć nie każdemu jego styl może się podobać). Eksperymentuje z bryłą i konturem nadając postaciom wyrazisty efekt przestrzenny. Niestety oprócz szczegółów, które wyglądają genialnie są też takie, które się nie sprawdzają. Kobiety nie wypadają zbyt urodziwie, w zasadzie brak drugiego planu a jeśli pojawia się Gotham to nie da się go rozpoznać (a nawet odróżnić od futurystycznego Mega-City I). Dzieło zasłynęło również z tego powodu iż to chyba jedyny komiks wydany przez TM-SEMIC tak elegancko na grubym śliskim papierze.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na67 lat temu
Aliens vs. Predator Randy Stradley
Aliens vs. Predator
Randy Stradley Phill Norwood Chris Warner
WALKA SIĘ ZACZYNA Trzydzieści lat minęło dokąd na polskim rynku debiutował… Nie, Alien jeszcze wtedy nie miał okazji gościć w komiksach nad Wisła, ale ściśle z nim powiązany łowca, czyli Predator, już tak. Obcy pojawił się rok później w albumie „Aliens versus Predator”, a choć chyba wszyscy pokochali ten tom – bodajże najgrubszy, jaki TM-Semic wydało, bo liczący 148 stron, co było wyjątkiem: Semici cięto tak, by nie przekraczały 132 stron – na kolejne komiksy z Alienami czekać musieliśmy potem dobrych pięć lat. Predator miał więcej szczęścia, ale też rzadko się pojawiał. Nie zmienia to jednak faktu, że wydanie „AvP” stało się wielkim sukcesem TM-Semic i do dziś komiks ten wymieniany jest jako jeden z najlepszych z ich oferty. No i słusznie, bo to serio świetna rzecz, nastrojowa i intrygująca. I o niebo lepsza od dwóch filmów, które inspirowała. Predatorzy sprowadzają na planetę Ryushi Obcych, by urządzić sobie na nich polowanie. Pech chce, że na tej samej planecie znajdują się ludzie, którzy wyeksploatowali już swój świat i szukają kolejnych, do pozyskiwania dóbr naturalnych. Wplątani w walkę dwóch morderczych kosmicznych ras ranczerzy, będą musieli przetrwać, tylko czy to możliwe? I jak poradzi sobie z tym wszystkim młoda Machiko Noguchi, która stoi na czele osadników? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/05/aliens-vs-predator-randy-stradley-phill.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine