Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać186
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Mark Harrison

Urodzony: 22.09.1963
Mark Harrison autor książki Mega Marvel #17: Thor: Worldengine w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,8/10średnia ocena książek autora
95 przeczytało książki autora
26 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Mega Marvel #17: Thor: Worldengine
Cykl: Mega Marvel (tom 17)
6,0 z 34 ocen
53 czytelników 4 opinie
1997
Najnowsze opinie o książkach autora
Szczury blasku Gordon Rennie 
6,6

Komiks prezentuje się poniżej przeciętności. Zarówno fabuła jak i rysunek są bardzo chaotyczne i ciężko przyswajalne - ostre i krzykliwe z małą spójnością. Fabuła miała potencjał, niestety mocno zmarnowany. Najbardziej pozytywnym akcentem był miejscami ciekawie stworzony klimat przypominający scenerie prosto z filmu Pitch Black. Mając w rękach ten komiks, można przeczytać, ale nie warto po niego specjalnie sięgać.
Mega Marvel #17: Thor: Worldengine Warren Ellis 
6,0

W komiksach Marvela wydawanych przez TM-Semic Thor pojawił się zaledwie kilka razy w drugoplanowej roli. Siedemnasty numer "Mega Marvela" był więc pierwszym komiksem po polsku z bogiem piorunów w roli głównej. Przedstawiona tu historia oryginalnie ukazała się na łamach "Thor' v1 #491-494, a za scenariusz odpowiedzialny był początkujący wówczas Warren Ellis znany obecnie z serii "Transmetropolitan".
Poważnie chory Thor zostaje zaatakowany w Nowym Jorku zostaje zaatakowany przez istoty przypominające żywe trupy. Zostaje jednak uratowany przez swoją dawną przeciwniczkę Enchantress. W tym samym czasie wielu mieszkańców Manhattanu zaczyna śnić o drzewie uwięzionym w wielkiej maszynie.
Wyjątkowo ten numer "Mega Marvela" pozbawiony jest stron klubowych, co bardzo utrudnia lekturę. Obecna sytuacja Thora osadzona w konkretnym kontekście, którego nieznajomość powoduje chaos. Jest tu wprawdzie w pewnych fragmentach wyjaśniona geneza Thora i Asgardu, ale to zdecydowanie za mało, żeby nie czuć się zagubionym.
Początkowo byłem bardzo zainteresowany fabułą. Historia jest dwuwątkowo - z punktu widzenia Thora oraz detektywa Curzona. Obaj na swój sposób usiłują rozwiązać zagadkę. Niestety finał jest bardzo rozczarowujący, a udział bohaterów całej tej sprawie był zupełnie zbędny.
Za rysunki odpowiada tutaj Mike Deodato Jr. Jego kreska przedstawia typowy styl lat 90. - niesamowicie umięśnieni mężczyźni i kobiety o wyglądzie modelek. Dobrze udaje mu się pokazać różne spektakularne sceny, ale postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie - przez pewien czas myślałem, że Curzon i Thor to jedna i ta sama postać.
Niestety jest to jeden ze słabszych komiksów ze scenariuszem Warrena Ellisa. Obiecujący pomysł nie zostaje wykorzystany, a pewne zmiany w status quo Thora można łatwo przeoczyć. Ten numer mogę polecić głównie największym fanom rysunków Mike'a Deodato Jr.
































