Niedziela bez Teleranka

Okładka książki Niedziela bez Teleranka autorstwa Beata Tadla
Okładka książki Niedziela bez Teleranka autorstwa Beata Tadla
Beata Tadla Wydawnictwo: Zwierciadło powieść historyczna
207 str. 3 godz. 27 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
207
Czas czytania
3 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363014148
Tytułem uzupełnienia dla młodych i najmłodszych czytelników dopiszę, że w 1981 r. nie było stacji komercyjnych. Nie było także Internetu ani telefonów komórkowych. Były – a raczej bywały, bo ich posiadanie w domu było wyjątkiem – jedynie stacjonarne, a te zamilkły. Odcięcie łączności telefonicznej stanowiło jedno z działań podjętych w związku z wprowadzeniem stanu wojennego i miało kryptonim „Azalia”. Wśród decydentów musiała być zresztą silna frakcja botaniczna, ponieważ pozostałe akcje zaplanowane na pamiętną noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. nazywały się „Klon”, „Jodła”.

Ale dość o tym, bo leksykon Beaty Tadli nie jest pracą naukową, tylko propozycją pokazania zmian, jakie zaszły w Polsce przez ostatnie 30 lat. (Faktycznie nawet mniej, ponieważ przez lata 80. gospodarka krajowa cofała się, a nie rozwijała). Autorka napisała 21 krótkich historii o peerelowskiej rzeczywistości, czyli m.in. o tym, co i jak się jadało? jakiej muzyki słuchało? po co trzeba było stać w kolejce? Tytułowa niedziela 13 grudnia przewija się natomiast w tle, jako indywidualne wspomnienia dzisiejszych 40-latków (Tak, tak, najbardziej znany 40-latek epoki, czyli inż. Stefan Karwowski także pojawia się na kartach książki!). Publikacja została dodatkowo uzupełniona o wywiady ze specjalistami komentującymi niektóre rozdziały. Są wśród nich: architekt Michał Borowski, który opowiada o blokowiskach „wczoraj” i szklanych domach „dziś”; dziennikarz Roman Kurkiewicz, zapamiętały stacz w kolejkach do księgarń, czy Lidia Popiel, fotografka i modelka. To bardzo ciekawe rozwiązanie pozytywnie wyróżnia „Niedzielę bez teleranka” spośród rozlicznych „top-” i „pop-kultowych” zestawień na rynku.
Średnia ocen
5,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niedziela bez Teleranka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niedziela bez Teleranka

Średnia ocen
5,3 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Niedziela bez Teleranka

avatar
409
56

Na półkach: ,

''Niedziela bez Teleranka''- była również moją niedzielą,  miałam wtedy 13 lat.  Mam więc i swoje wspomnienia,  a dzięki tej lekturze,  jak za sprawą jakiegoś wehikułu czasu przeniosłam się z powrotem...
Stan wojenny - co utkwiło mi z tamtego okresu najbardziej? 
Zdecydowanie lekcje Przysposobienia obronnego..... nauczyciel przygotowywał nas, młodzież do najgorszego, a ja zastanawiałam się, czy będzie ta wojna?! - ta myśl nie dawała mi spokoju,  zwyczajnie się bałam... Pamiętam ten nastoletni STRACH,  i w głowie tkwiące pytania... Co będzie jeśli faktycznie coś takiego się wydarzy?! Co będzie kiedy akurat będę w szkole?! Czy będę mogła zobaczyć się z najbliższymi?! Co będzie jeśli już ich nie zobaczę?!... Teraz z perspektywy czasu, myślę o tym inaczej,  dojrzalej, choć przyznam, że czytając książkę nie obyło się bez łez... .
Cieszę się, że wychodzą książki, które za pomocą fotografii, ciekawych, nie przy długich wspomnień ludzi, segregują naszą wiedzę, porządkują, dają jakiś zarys świadomości, przypominają nam o historii. To jest właśnie taka pozycja. Niezwykle porywająca. Dla każdego. Więcej można wyłuskać niż z podręcznika do historii. Bo ona zwyczajnie przemawia do nas. Jak zawsze, w prostocie przekazu jest siła.
Beata Tadla nie tyle skupia się na tym co dani ludzie sobie przypominają o tamtym pamiętnym poranku. To przede wszystkim genialne świadectwo ówczesnej rzeczywistości. Porównywanie sklepów kiedyś i dzisiaj, różnych gadżetów, od pralki, po wodę z syfonu, jedzenie na kartki. Jak ludzie się odżywiali, jakie były kina i gazety. Te zestawienie gadżetów z tamtych czasów z dzisiejszymi jest świetnym zabiegiem. Uświadamiamy sobie dobitnie jak mocno zmienił się nasz kraj... Polecam. Uważam, że to świetny prezent dla nastolatków, licealistów i w ogóle warto mieć na swojej półce te wspomnienia.
Pani Beato - dziękuję za tą książkę

''Niedziela bez Teleranka''- była również moją niedzielą,  miałam wtedy 13 lat.  Mam więc i swoje wspomnienia,  a dzięki tej lekturze,  jak za sprawą jakiegoś wehikułu czasu przeniosłam się z powrotem...
Stan wojenny - co utkwiło mi z tamtego okresu najbardziej? 
Zdecydowanie lekcje Przysposobienia obronnego..... nauczyciel przygotowywał nas, młodzież do najgorszego, a ja...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
14

Na półkach: , ,

Pięknie wykonany album pozwalający przenieść się w czasy młodości moich rodziców. Świetne teksty przybliżające i opisujące tamte czasy. Co to saturator, winyl czy walkman to wiem ale o barwieniu pieluch tetrowych i szyciu z nich ubrań nie słyszałam nigdy 😝.

Pięknie wykonany album pozwalający przenieść się w czasy młodości moich rodziców. Świetne teksty przybliżające i opisujące tamte czasy. Co to saturator, winyl czy walkman to wiem ale o barwieniu pieluch tetrowych i szyciu z nich ubrań nie słyszałam nigdy 😝.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
240
105

Na półkach: , , ,

13 Grudzień 1981 ta data dla nas młodych jest jedna z kolejnych do nauki. Znając moje pokolenie lub mojej siostry jestem pewny, że znajda się osoby, które nie będą nawet wiedziały, co się wtedy w Polsce wydarzyło. A dla naszych rodziców? Dla nich ta sobota była tą, w której nie było teleranka. To ta sobota gdzie zamiast koguta zapowiadającego ten program mieli okazje zobaczyć pana w dużych okularach (większość uważa, że miał wtedy czarne okulary jak zazwyczaj, jednak wtedy miał przezroczyste szła).

Tym panem w okularach był gen. Wojciech Jaruzelski. To właśnie generał ogłosił 13 grudnia wprowadzenie stanu wojennego na obszarze całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W trakcie jego trwania z rąk milicji i SB zginęło kilkadziesiąt osób.

Ale książka Beaty Tadli nie jest o tym jak Polacy walczyli w stanie wojennym z władzą. Jest ona raczej o życiu codziennym w tym okresie, dzięki książce mamy możliwość zagłębić się w świat, który znamy tylko z opowieści naszych rodziców. Kraj, który możemy oglądać w komediach Stanisława Bareji i dziwić się, że takie życie było możliwe. I tak jak to widzimy w filmie "Nie lubię poniedziałku" T. Chmielewskiego mamy tu kolejki w sklepach, które dziś były by nie do pomyślenia.

Tym, co dodatkowo daje nam lepszy obraz tego jak wtedy było są wypowiedzi znanych nam osób z ekranu telewizyjnego i radia lub prasy. Dzięki temu możemy dowiedzieć się sie, co 13 grudnia robiły takie postaci jak: Michał Wójcik, który zamiast normalnej pobudki, jak co sobota rano, usłyszał od mamy "Minus 11 stopni i czołgi na ulicy". Tomasz Karolak, który najlepiej pamięta to jak mu złe było, gdy dowiedział się, że szkoła będzie zamknięta, bo jak to sam mówi "ja szkołę uwielbiałem". Lub Ryszard Cebula, którego pierwszym wspomnieniem na temat tego dnia jest to, że było przenikliwie zimno, ale to tylko 3 osoby z, kilku które opowiadają swoje wspomnienia z tego pamiętnego dnia.

Tadla pisząc książkę zrobiła to w formie alfabetycznej mamy tu kilka liter alfabetu, do których autorka wybrała hasła, które jej zdaniem są najbardziej odpowiednie. I tak zaczynamy na A gdzie mamy możliwość porównania tego jak zmieniały się aparaty fotograficzne lub telefony z tym, co mamy teraz, pokazuje nam te różnice, które wtedy utrudniały życie np. klisza fotograficzna a dzisiejsza karta SD. Kończymy na Z gdzie mamy możliwość dowiedzieć się, jakie zwierzęta były wtedy modne i jak się je wtedy traktowało. Ale w książce mamy też ikony tamtych lat takie jak saturator, pralkę Franie lub Walkmana.

Tadla nie tylko zaprosiła do książki celebrytów, mamy tu też osoby uchodzące za znawców tematów, którymi się zajmują. I tak o fotografii możemy dowiedzieć się od Tomasza Tomaszewskiego jednego z znanych fotografów lub Roberta Sowę mistrza kulinarnego, a także Marka Niedźwieckiego legendę Polskiego radia i wielu innych znawców tematu. Te postacie właśnie wtedy zaczynały swoje kariery dzięki temu mogą dokładnie opowiedzieć jak wyglądała praca kiedyś i jak wygląda dziś no i zmiany, jakie nastąpiły przez ten czas.

Dorośli przeglądając tą książkę będą mogli powspominać stare czasy, a my ich dzieci dowiedzieć się, co 30 lat temu zastępowało znane nam dziś przedmioty i to jak żyło się bez supermarketów, coca coli lub nieodłączanych nam dziś telefonów komórkowych i MP3.

Wiec, jeśli masz już te swoje 40 lat i chcesz powspominać stare czasy?
Albo tak jak ja masz 24 lata lub mniej i chcesz dowiedzieć się się jak kiedyś się żyło?
Serdecznie zapraszam cie do książki: Niedziela bez Teleranka

Recenzje i inne moje teksty znajdziecie również na moim blogu:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2013/07/13-grudzien-1981-niedziela-bez.html

13 Grudzień 1981 ta data dla nas młodych jest jedna z kolejnych do nauki. Znając moje pokolenie lub mojej siostry jestem pewny, że znajda się osoby, które nie będą nawet wiedziały, co się wtedy w Polsce wydarzyło. A dla naszych rodziców? Dla nich ta sobota była tą, w której nie było teleranka. To ta sobota gdzie zamiast koguta zapowiadającego ten program mieli okazje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

98 użytkowników ma tytuł Niedziela bez Teleranka na półkach głównych
  • 53
  • 43
  • 2
25 użytkowników ma tytuł Niedziela bez Teleranka na półkach dodatkowych
  • 19
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Niedziela bez Teleranka

Inne książki autora

Okładka książki Kto pyta nie błądzi. Rozmowy wielkich i niewielkich Anna Dymna, Mirosław Hermaszewski, Andrzej Komorowski, Krystyna Loska, Małgorzata Niezabitowska, Irena Santor, Irena Szewińska, Beata Tadla, Beata Tyszkiewicz, Lech Wałęsa, Maciej Zięba OP
Ocena 6,6
Kto pyta nie błądzi. Rozmowy wielkich i niewielkich Anna Dymna, Mirosław Hermaszewski, Andrzej Komorowski, Krystyna Loska, Małgorzata Niezabitowska, Irena Santor, Irena Szewińska, Beata Tadla, Beata Tyszkiewicz, Lech Wałęsa, Maciej Zięba OP
Beata Tadla
Beata Tadla
Beata Edyta Tadla - polska dziennikarka radiowa i telewizyjna oraz autorka książek. Urodziła się w Legnicy. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (kulturoznawstwo). Jeszcze jako nastolatka rozpoczęła pracę w radiu. Była związana z Radiem Legnica, Eską, Super FM i Radiem Plus. W latach 2005-2012 prezenterka stacji TVN24 i TVN. To w czasie pracy w tych stacjach miało dojść do rzekomego molestowania Beaty Tadli przez Kamila Durczoka. W latach 2012-2016 dziennikarka TVP. Od 2016 r. pracuje w stacji Nowa TV. Autorka 4 książek (stan na VII 2017 r.): "Pokolenie '89, czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce" (Wydawnictwo G+J, 2009),"Kto pyta nie błądzi. Rozmowy wielkich i niewielkich" (Zwierciadło, 2011),"Niedziela bez Teleranka" (Zwierciadło, 2011),"Czego oczy nie widzą" (Wydawnictwo Rebis, 2016). Dwukrotnie zamężna: 1. mąż (od 1994, rozwód); 2. Radosław Kietliński (do I 2014, rozwód),syn Jan.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Niedziela bez Teleranka przeczytali również

Źli Niemcy Bartosz T. Wieliński
Źli Niemcy
Bartosz T. Wieliński
Do kupna tej książki skusiła mnie znajdująca się na okładce rekomendacja Władysława Bartoszewskiego, którego bardzo cenię. Jest tam napisane: "Pasjonująca lektura o kondycji naszych sąsiadów Niemców w XX wieku ,(...)a przede wszystkim o niepojętej wręcz drodze, jaką wybrało (...) wielu z nich(...) " . Fritz Haber - profesor chemii żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla. Wynalazł proces syntezy amoniaku, jakże ważny przy produkcji nawozów sztucznych, co pozwoliło uratować świąt przed głodem. Ale jest przede wszystkim zbrodniarzem, wynalazcą gazu bojowego - chloru, za pomocą którego, na jego rozkaz już w 1915 roku pod Ypres jednocześnie uśmiercono 10 tysięcy osób. Wynalazł również cyjanowodór, czyli Cyklon B, którym zabijano tysiące ludzi m.in. w Auschwitz. Johann Reichhart - kat, który podczas swojej "kariery" wykonał 3165 egzekucji, pracę kata zaczął w 1924r. na zlecenie niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości, podczas II wojny światowej ma zlecenie nazistów. To on za pomocą gilotyny wykonał wyrok śmierci na rodzeństwie Scholl, współzałożycielami antynazistowskiej Białej Róży. Karierę kata zakończył w służbie amerykańskiej, dokonując egzekucji na nazistach w procesach norymberskich. Znajdują się tu również m.in. historie: ostatniego cesarza Wilhelma II; zbrodniarza Amona Gőtha- komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie; antropolożki rasowej Evy Justin; wybitnego dyrygenta Herberta von Karajana (członka NSDAP); feldmarszałka Friedricha Paulusa (dowódcy armii niemieckiej pod Stalingradem); Wernhera von Brauna (członka SS) współtwórcy niszczycielskiego pocisku V-2, a po wojnie czołowego twórcy programów kosmicznych USA; Nie wymieniam wszystkich, bo mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa ciekawość i sięgnięcie sami po tę książkę.
Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach - awatar Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach
ocenił na67 lat temu
Polskie miłości... Andrzej Mularczyk
Polskie miłości...
Andrzej Mularczyk
W dziwnym czasie przyszło mi czytać zbiór tych reportaży. Covidowa kwarantanna, czasy zarazy, opowieści o miłości – to wszystko prawie ja w powieści Marqueza. Odnoszę również wrażenie (ponownie),że niektóre lektury trafiają do mnie w odpowiednim momencie życia. Możliwe, że w innym czasie, w innej sytuacji – wiele książek zupełnie by do mnie nie przemówiło, lub wręcz zostały by przeze mnie odrzucone i ocenione zbyt krytycznie. Na wzmiankę o Andrzeju Mularczyku i jego twórczości reportażysty trafiłem zupełnie przypadkowo. Nigdy nie byłem szczególnym fanem serialu "Dom" czy filmowych przygód Kargula i Pawlaka, jednak kiedy dowiedziałem się, że ich scenarzysta jest właśnie dokumentalistą - przykuło to moją uwagę. Szczególnie kiedy zetknąłem się z tytułami jego książek - coś do mnie przemówiło. 'Polskie miłości..." zakupiłem na serwisie aukcyjnym. W zasadzie informacja ta może wydać się nieistotna, jednak w kontekście tej recenzji stanowi jej ważne uzupełnienie, a które pojawi się na zakończenie tej mini recenzji. Zbiór reportaży dokumentuje historie miłości jakie spisywał autor podczas rozmów przeprowadzonych z ich bohaterami. Ludźmi zwykłymi, na których uczucia namiętności odcisnęły niezwykle silne piętno i niejednokrotnie naznaczyły i wpłynęły na całe ich życie. Sugestywne i mocne historie, przypominające jak piękna i dramatyczna bywa miłość. Przypominają, jak silne potrafią być uczucia, które przezwyciężyć potrafią najcięższe próby. Próby rozstań, wojny, czasu, śmierci czy zdrady. Silne to uczucia ale i niezwykle destruktywne. Miłość o której pisze Andrzej Mularczyk to nie jest miłość czasów Tindera. To nie miłość, którą można wymienić szybkim przesunięciem palcem po ekranie smartfonu. Mularczyk przypomina o uczuciach i emocjach, które potrafią zdefiniować całe nasze życie i pozostawić ślady, które nieść będziemy po kres istnienia. To nie jest miłość, którą zrozumie człowiek wychowany w epoce płytkich i szybkich uczuć - często mylonych z fizycznością. Książka zawiera zbiór osiemnastu reportaży. Miałem jednak to szczęście, że przy jej lekturze przyszło mi śledzić losy jeszcze jednej osoby - a mianowicie poprzedniej właścicielki (właściciela?) książki. Pewne fragmenty tego wydania były bowiem podkreślane, a podkreślenia te budowały w moim odczuciu historię dramatu jaki przeżywa ich autor - autor który walczył z miłością. Niektóre z podkreślonych zdań: "Wymazuje wszystko, co łączyło ich w przeszłości, zagradza drogę wspólnej przyszłości." "Jego uczucie stawało się powoli jej własnością. I on należał już tylko do niej, sam o tym nie wiedząc." "Tylko ja miałam na własność jego śmierć, jak miałam przedtem jego miłość i jego życie." "...stanąć oko w oko z tym, którego los stał się jej losem." "...świat urodził się dla niej wraz z nim (..)" "Ona kochała całą sobą. Dała mu z siebie wszystko, a on wziął tylko trochę." "Takich słów nie trzeba wypowiadać. Odczytuje się je z milczenia." "On stał się się sensem jej istnienia. Świat nazwała jego imieniem." "Jedyne osoby, dla których żył, odebrały mu sens życia." Nie ukrywam, że ta dodatkowa historia wzbudziła moje zainteresowanie i zbudowała pewną tajemnicę. Nie wiem jak skończyła się historia tego trzeciego bohatera, ale niewątpliwie i ona pozostawiła w mojej pamięci wyraźny ślad. Czy polecam? Polecam. Nie jest to może arcydzieło, ale na pewno warto w ciszy zatopić się w te poruszające historie chociażby po to, aby wspomnieć własne przeżycia. Lub zadać sobie pytanie - czy to co się dzieje w moim życiu teraz, jest naprawdę warte tego wszystkiego.
Omnikoron - awatar Omnikoron
ocenił na95 lat temu
Nasza historia. 20 lat RP.pl Witold Bereś
Nasza historia. 20 lat RP.pl
Witold Bereś Krzysztof Burnetko
[+] Jest to przedstawienie 21 najważniejszych wydarzeń w historii III RP, nic odkrywczego, ale zawsze to jakaś powtórka; [+] Sylwetki 21 najważniejszych postaci dla tego okresu wraz z obszernymi fragmentami wywiadów z nimi pzeprowadzonymi przez autorów; [+] Widać, że Bereś i Burnetko są dziennikarzami z doświadczeniem, bo książka jest napisana bardzo dobrze; [-] Nie wiem, o czym jest "20 lat RP.pl". W książce mieszają się ze sobą trzy wątki - jest zarówno o najważniejszych wydarzeniach w historii III RP, jak i o kolejach losu wybranych postaci (przyjaciół autorów),jak i o pracy w redakcji "Tygodnika Powszechnego". A jak zawiera trzy wątki - to nie zawiera żadnego i tak się ją niestety czyta, nagłe wytrącenia z opowiadanej historii, żeby dowiedzieć się, że np. Tomaszowi Schimscheinerowi urodziło się dziecko mocno wybija z pantałyku; [-] Książka jest bardzo mocno niekonsekwentna. To, że nie zawsze występują "ciemne strony roku" jestem w stanie zrozumieć, ale czemu nie zawsze autorzy zdecydowali się umieścić "sportu" albo "kultury" to ja nie rozumiem. To samo z "w tym roku zmarli", myślę, że co roku ktoś umierał; [-] Ja rozumiem, że można być subiektywnym, ale powinno się o tym wspomnieć raczej, a nie pisać peany ku czci "Gazety Wyborczej", a zwłaszcza PO. 6/10 - głównie za swojski, przyjacielski klimat, jaki akurat twórcom udało się sprzedać w tej książce. Zawód.
Milena - awatar Milena
oceniła na61 rok temu
Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski Ziemowit Szczerek
Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski
Ziemowit Szczerek
Trudna do skategoryzowania książka Ziemowita Szczerka. Jest to bowiem alternatywna wizja historii po ... zwycięskiej dla nas II wojnie światowej. Z tym, że w odróżnieniu od „Jak zwykle” Miłoszewskiego autor nie skonstruował powieści, albo inaczej – prawie jej nie stworzył. Zasadnicza część narracji składa się z opisu historii rzeczywistej oraz prezentacji alternatywnej wizji rozwoju Polski, Europy i świata. Warstwa publicystyczno-historyczna jest całkiem dobra. Szczerek zwraca uwagę na słabości i zacofanie cywilizacyjne oraz biedą II Rzeczpospolitej, jej problemy z mniejszościami narodowymi, zależne i niezależne od działań władz oraz mocarstwowe aspiracje i autorytarne rządy. Widzi, że dalszy rozwój byłby możliwy tylko dzięki transferowi środków (jak ten, otrzymany po akcesie do UE) i przedstawia jego źródło, przyczyny i skutki. Dobre i złe, ale … wymyślone. I o ile można się zgodzić z przypuszczeniami dotyczącymi rozwoju wewnętrznego, szczególnie ekonomicznymi i socjalnymi oraz narodowościowymi, o tyle analiza międzynarodowa wydaje się dość naiwna i – co ty dużo ukrywać – polonocentryczna (który to punkt widzenia autor nieustannie zwalcza). Zwalczanie mocarstwowej koncepcji „międzymorza” jest zasadne, ale samo jego powstanie (Węgry, Rumunia, Słowacja i Jugosławia w jednym obozie) kompletnie nierealne. To samo dotyczy wojny na Pacyfiku bez sojuszników ze strony jednego z krajów oraz ekspansji kolonialnej. Zasadnicza, publicystyczna część książki kończy się w roku 1950 wraz … ze śmiercią Rydza- Śmigłego (to też zły przykład „wodza”, kompletnie bez charyzmy). I nie da się ukryć, że to część słabsza, mimo wielu realistycznych założeń. Prawdziwy Szczerek to bowiem epilog, czyli relacja anonimowego, mówiącego po polsku zagranicznego dziennikarza z wizyty w Drugiej Rzeczypospolitej w roku … 2013. Prowadzona w czasie teraźniejszym w formie pierwszoosobowej narracji, opisującej spostrzeżenia, przemyślenia i spotkania. Widać w niej talent, dystans, ironię oraz elementy poczucia humoru autora (np. rozmowa dwóch dziennikarzy - Jacka z Samuelem) . Szkoda, że autor całej książki nie napisał w tej formie. Ciekawostką jest fakt, że tym razem Ziemowit Szczerek – jak nie on – powstrzymuje się od wulgaryzmów. Ale i ta beczka miodu niesie za sobą łyżkę dziegciu – humoru też jest tu niewiele – jak na niego. Można przeczytać, ale póki co to najsłabsza pozycja autora. Miłoszewski poradził sobie jednak lepiej.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na63 miesiące temu

Cytaty z książki Niedziela bez Teleranka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niedziela bez Teleranka