rozwińzwiń

Maria Curie i córki. Listy

Okładka książki Maria Curie i córki. Listy autora Ewa Curie, Irène Joliot-Curie, Maria Skłodowska-Curie, 9788324591107
Okładka książki Maria Curie i córki. Listy
Ewa CurieMaria Skłodowska-Curie Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie biografia, autobiografia, pamiętnik
424 str. 7 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lettres
Data wydania:
2011-11-23
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-23
Liczba stron:
424
Czas czytania
7 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324591107
Tłumacz:
Teresa Pogwizd, Mieczysław Mendychowski
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Maria Curie i córki. Listy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Maria Curie i córki. Listyi

Curie i córki



162 0 38

Oceny książki Maria Curie i córki. Listy

Średnia ocen
7,2 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Maria Curie i córki. Listy

Sortuj:
avatar
281
281

Na półkach:

korespondencja pomiędzy matka, a córkami.
Listy dotyczące codzienności, prozy życia jak również spraw intymnych, prywatnych.
Czytelnik ma możliwość wejść w relacje pomiędzy matką noblistką, a ich córkami.
Po przeczytaniu tej książki zupełnie inaczej patrzy się na Marię Skłodowską.

korespondencja pomiędzy matka, a córkami.
Listy dotyczące codzienności, prozy życia jak również spraw intymnych, prywatnych.
Czytelnik ma możliwość wejść w relacje pomiędzy matką noblistką, a ich córkami.
Po przeczytaniu tej książki zupełnie inaczej patrzy się na Marię Skłodowską.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1533
1327

Na półkach:

Jak oceniać czyjeś listy? Nie czyta się ich zazwyczaj dla wartości literackiej, to raczej podglądanie kogoś...
Mając w pamięci fatalnie wydane listy Hłaski, tutaj powiedzieć mogę, że wszystko układało się w logiczną całość, mieliśmy przedstawioną wymianę listów, biogramy i indeks osób. Ogólnie polecam.

Jak oceniać czyjeś listy? Nie czyta się ich zazwyczaj dla wartości literackiej, to raczej podglądanie kogoś...
Mając w pamięci fatalnie wydane listy Hłaski, tutaj powiedzieć mogę, że wszystko układało się w logiczną całość, mieliśmy przedstawioną wymianę listów, biogramy i indeks osób. Ogólnie polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1390
923

Na półkach: , , ,

Postać Marii Skłodowskiej - Curie od lat nieodmiennie budzi mój wielki szacunek, podziw i ogromną sympatię. Genialny umysł, wyjątkowa intuicja wybitnego naukowca, lata żmudnych badań i niewyobrażalnych wyrzeczeń zaowocowały osiągnięciami o porażającej skali i bezcennym znaczeniu dla współczesnej nauki. Jednak Maria była nie tylko wybitną uczoną; jej bogata i skomplikowana natura pozwalała jej realizować się również w roli żony i matki. Po tragicznej śmierci męża Piotra, z której Maria nigdy do końca się nie otrząsnęła, to na jej barkach spoczął ciężar samotnego wychowania dwóch córek: Ireny i Ewy.
Czy udało jej się pogodzić te dwie tak odmienne, wymagające, a nieraz wykluczające się role: matki i naukowca? Niejednokrotnie zarzuca się Marii, że zaniedbywała swoje dzieci więcej uwagi niźli im poświęcając badaniom naukowym, lecz uważna lektura niniejszej publikacji zadaje oczywisty kłam tym zarzutom.

"Maria Curie i córki. Listy" to zbiór ponad 200 listów napisanych przez matkę i córki od roku 1905 do śmierci Marii w 1934 roku. Zostały one starannie wyselekcjonowane i opracowane przez Helenę Langevin - Joliot (wnuczkę Marii, córkę Ireny Joliot) oraz Monique Bordry, dyrektor Muzeum Curie.
Listy mówią same za siebie, nie wymagają żadnego dodatkowego komentarza - czytelnik sam wyciąga wnioski co do charakteru łączących matkę i córki relacji. A nie pozostawiają one najmniejszych wątpliwości co do siły więzi uczuciowych, głębokiego wzajemnego szacunku, szczerego zainteresowania, wzruszającej troski i czułości.
Przywiązanie, miłość i ciepło promieniujące ze słów korespondencji, którym nie zaszkodziły liczne długie rozstania, przejawiają się nie w wielkich słowach, zdawkowych sformułowaniach czy pustych frazesach. Kryją się w troskliwych pytaniach o zdrowie i samopoczucie, szczerych zwierzeniach, dzieleniu się marzeniami i codziennymi troskami, zainteresowaniu tak drobnymi, zwyczajnymi sprawami, jak i doniosłymi wydarzeniami o dużym znaczeniu dla każdej z nich: sprawami związanymi z laboratorium, spotkaniami ze sławnymi naukowcami, międzynarodową działalnością Marii, karierą artystyczną Ewy oraz naukowymi dokonaniami Ireny i jej męża Fryderyka Joliot.
Bogata i różnorodna korespondencja daje świadectwo nie tylko stale umacnianych wzajemnych więzi; wyłania się z niej portret trzech wybitnych kobiet: genialnej matki o światowej sławie, jej kontynuatorki Ireny, która również osiągnęła szczyty naukowej kariery oraz Ewy odnoszącej liczne sukcesy w sferze artystycznej. Czyż osiągnięcia córek nie świadczą o sukcesie Marii także jako matki?

Listy zostały podzielone na cztery rozdziały, każdy poprzedzony krótką notatką pozwalającą umieścić je w odpowiednim kontekście i okresie życia Marii i jej córek. Wraz z serią fotografii z rodzinnego albumu oraz aneksem zawierającym biografie Marii Curie, Ireny Joliot - Curie oraz Ewy Labouisse - Curie stanowią one wyjątkowo wszechstronną pracę dającą pełny wgląd nie tylko w imponujący dorobek naukowy Marii i Ireny oraz artystyczny Ewy, ale również w sferę ich intrygujących osobowości, ich myśli, uczuć, emocji, marzeń. Publikacja ta w nadzwyczaj autentyczny, wzruszający sposób oddaje atmosferę wyjątkowej bliskości i intymności oraz ducha łączących je więzi, z których nieodparcie przebija wzajemna miłość, przywiązanie, głęboka czułość i szacunek.
Warto poznać bliżej te trzy niezwykłe kobiety i ich fascynujące, skomplikowane losy, a w szczególności mniej znane oblicze naszej genialnej noblistki - bardziej ludzkie, może bardziej kobiece, do którego dostęp mieli tylko najbliżsi. Gorąco polecam!

Postać Marii Skłodowskiej - Curie od lat nieodmiennie budzi mój wielki szacunek, podziw i ogromną sympatię. Genialny umysł, wyjątkowa intuicja wybitnego naukowca, lata żmudnych badań i niewyobrażalnych wyrzeczeń zaowocowały osiągnięciami o porażającej skali i bezcennym znaczeniu dla współczesnej nauki. Jednak Maria była nie tylko wybitną uczoną; jej bogata i skomplikowana...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

197 użytkowników ma tytuł Maria Curie i córki. Listy na półkach głównych
  • 145
  • 45
  • 7
26 użytkowników ma tytuł Maria Curie i córki. Listy na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ewa Curie
Ewa Curie
Francusko-amerykańska pisarka, dziennikarka, pianistka i polityk. Córka Polki Marii Skłodowskiej-Curie i Francuza Pierre’a Curie, młodsza siostra Irène Joliot-Curie, szwagierka Frédérika Joliot. Autorka biografii swojej matki Maria Curie i reportażu wojennego Podróż wśród wojowników. Od lat 60. czynnie zaangażowana w pracę organizacji pomocy na rzecz dzieci UNICEF.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Blondynka nad Gangesem Beata Pawlikowska
Blondynka nad Gangesem
Beata Pawlikowska
Odnosząc się jedynie do fabuły, można stwierdzić że książka była naprawdę ciekawa i miło się ją czytało, ale tylko do połowy. Potem autorka skupiała się jedynie na kursie medytacji na który uczęszczała i po przeczytaniu całości odnoszę wrażenie że to był główny wątek tej książki. Co prawda, sam kurs medytacji też wiązał się z wieloma perypetiami i zaskakującymi historiami, ale mimo wszystko jego opis był zbyt długi i zbyt dokładny. Niemniej jednak książkę jako całość na pewno można uznać za pozycję wciągającą i dostarczającą wiele ciekawostek z życia w Indiach! Niestety przeszkadzało mi także wiele aspektów stylistycznych. Po pierwsze miałam wrażenie, że autorka na siłę chciała wypełnić strony - co kilka kartek pojawiała się strona na której był jedynie jakiś bezsensowny cytat, który już przeczytało się wcześniej. Po co?!?! Po drugie autorka przytaczając rozmowy z mieszkańcami Indii, często niektóre słowa bądź zwroty pisała w języku angielskim, a następnie robiła przypisy i je tłumaczyła na język polski. Nie rozumiem sensu takiego zachowania, można się domyśleć że rozmowa odbywała się w języku innym niż polski skoro była to podróż zagraniczna. A po trzecie czasem odniosłam wrażenie że autorka już nie ma o czym pisać, bo co chwilę powtarzała te same zdania. Podsumowując, czytało się fajnie, ale troszkę rzeczy mnie irytowało a cała książka jakby była napisana z przymusu i równie dobrze mogła być o połowę krótsza, zawierając dokładnie te same informacje.
elizka_98 - awatar elizka_98
ocenił na63 lata temu
Curriculum vitae Jan Marcin Szancer (ilustrator)
Curriculum vitae
Jan Marcin Szancer (ilustrator)
Na początku chłonęłam autobiografię z ogromną ciekawością, ale im dalej, tym było nudniej. Jan Marcin Szancer nie ma zbyt dobrego pióra (używał też niewłaściwie wielu zwrotów),uwielbia się za to taplać w kompletnie nieistotnych szczegółach. Fakt, poznał w swoim życiu wielu arcyciekawych, barwnych ludzi, ale czy trzeba pisać o wszystkich? Ciekawiej zrobiło się pod koniec, gdy rysownik opisywał lata wojenne, Powstanie Warszawskie. Co istotne, J. M. Szancer był nie tylko ilustratorem, rysownikiem, malarzem, ale również aktorem, reporterem i konspiratorem w czasie II wojny światowej oraz projektował kostiumy do pierwszego programu Zespołu Pieśni i Tańca Budowlanych Warszawy „Starówka” w roku 1953. Zaistniał jako scenarzysta i reżyser w filmie "Teatr mój widzę ogromny" z 1946 roku. Zajmował się tworzeniem scenografii teatralnych i filmowych. Był pierwszym kierownikiem artystycznym polskiej TV Odbył również niezliczoną ilość podróży. Pisze niestety niezwykłe chaotycznie, przez strony reż przebija bałwochwalstwo, którego nie znoszę. Ogólnie z sympatii przeszłam do niechęci. Szkoda, bo jako artystę bardzo go podziwiałam i to się nie zmieni, bez względu na to, jakim był nudziarzem i narcyzem. Zupełnie także nie rozumiem idiotycznego nie podpisywania ilustracji, i umieszczenie tytułów rysunków na samym końcu, w liście zbiorczej. Ogólnie - lekkie rozczarowanie.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na62 lata temu
Bezmiar sławy. Powieść z życia Camille'a Pissarra Irving Stone
Bezmiar sławy. Powieść z życia Camille'a Pissarra
Irving Stone
Ta książka to prawdziwa uczta dla wielbicieli malarstwa. Dla każdego innego czytelnika może być, jak sądzę, nudnawa i męcząca. Nieciekawe życie wielkiego impresjonisty jakim niewątpliwie był Camille Pissarro (bieda, długi, bieda, długi, bieda, długi plus ciągle przeprowadzki, znowu bieda i długi...) podane w zbeletryzowanej formie okazuje się nie tylko strawne, ale wręcz wciągające. Czytelnik, uczestnicząc w wirze życia malarzy-biedaków, którzy ciągle walczą o uznanie i przetrwanie, przechadza się razem z nimi po przebudowywanym przez Napoleona III Paryżu, czuje się tak, jak gdyby również tam był. Wielkie (dziś) nazwiska (Corot, Delacroix, Ingres, Coubert, Cezanne, Monet, Whistler, Sisley,Renoir,Zola, von Gogh, Gauguin i wiele innych) pojawiają się na kartach powieści wcale nie przelotnie. Ich losy śledzimy często równolegle z losami głównego bohatera. Dodatkowo autor zamieścił mnóstwo wiadomości o wydarzeniach z malarstwem zupełnie niezwiązanych, z dziedzin takich jak medycyna, literatura, historia, polityka i militaria, co dodatkowo wzbogaca obraz tamtych lat. Ciekawe są również obficie cytowane opinie krytyków na temat nowego kierunku w malarstwie – rzadko pozytywne, zazwyczaj ironiczne, prześmiewcze lub wręcz miażdżące. Główny bohater, co tu dużo mówić, wzbudza (w każdym razie we mnie) uczucia ambiwalentne. Z jednej strony sympatię dla kogoś, kto dąży do celu uparcie i bez wytchnienia, z drugiej kogoś, kto skazuje rodzinę na wieczną biedę (wręcz nędzę) i tułaczkę. Najpaskudniejszą postacią, wyjątkowo denerwującą, okazuje się , nie wiadomo dlaczego bezkrytycznie przez malarza kochana, matka. Toż to nasza, wypisz-wymaluj, jakże znajoma, Pani Dulska z obrzydliwej powieści Gabrieli Zapolskiej. Obszerne opisy jej zachowania wobec syna czytałam naprawdę ze wstrętem, a równocześnie z refleksją, że jednak kołtuństwo to rzecz powszechna wszędzie... Zaletą i jednocześnie wadą książki są makaronizmy. Dla wielbicieli języka francuskiego ciekawe (wynotowałam sobie wiele wcześniej nieznanych przysłów i idiomów),dla zwykłego czytelnika - prawdopodobnie denerwujące. “Bezmiar sławy” to książka z nielicznej grupy tych, które czytałam ze smartfonem w ręku. Wyszukiwanie wymienianych artystów, a przede wszystkim ich dzieł w Internecie wydłuża co prawda czas czytania, daje jednak ogromną przyjemność z równoczesnego poznawania nieznanych czasem obrazów (największą radość sprawiają oczywiście te , które się widziało “na żywo”). Niestety, nie wszystkie można odszukać, a niektóre okazują się mieć odmiennie brzmiące tytuły co utrudnia ich odnalezienie. Jednak zdecydowanie warto. Jak dla mnie – fantastyczna, bardzo wartościowa książka. Jedyna poważna wada to jej wydanie w jednym tomie. Dlaczego, u diaska, w obrzydliwym PRL-u można było tak opasłe pozycje wydawać w dwóch lub trzech, a obecnie wydawcy upierają się przy jednym? Drętwiejące ręce, trudności z wygodnym otworzeniem książki – to cena, którą trzeba za jej czytanie zapłacić ...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na94 miesiące temu
Teatr cudów Jan Marcin Szancer (ilustrator)
Teatr cudów
Jan Marcin Szancer (ilustrator)
Druga część wspomnień Szancera nie urzekła mnie tak, jak pierwsza pt. „Curriculum Vitae”. Chyba ten świat przedwojenny był po prostu ciekawszy, także dla autora, dlatego opisał go z większą swadą. Należy także pamiętać, że to współczesna edycja książki pierwotnie wydanej w 1972 r. Czuć tu znamię cenzury, Szancer niekiedy musi lawirować i tak napisać, żeby jakoś wybrnąć, albo po prostu wiele spraw omija. No i rok po pierwszym wydaniu „Teatru cudów” Szancer już nie żył. Są to więc wspomnienia nie tylko poprawne politycznie, ale i poszatkowane przez złą pamięć człowieka u kresu swych dni. Nie wiem, jaki był stosunek Szancera do PRL-u i partii, ale po tej lekturze czuć, że jakoś szczególnie rozmiłowany w tamtej Polsce nie był. A wspomnienia zawarte w „Teatrze cudów” można podzielić na trzy kategorie: osobiste, zawodowe i podróżnicze. Tych pierwszych jest najmniej, a najciekawsze są na samym początku. Powojenna Łódź, w której kumulowało się życie kulturalne i artystyczne. Szancer z żoną zamieszkał w domu aktora przy ul. Pogonowskiego, gdzie Axer biegał w samych slipach i damskim szlafroku do kuchni, Rybkowskiego odwiedza Broniewski i recytuje mu swoje poezje, a Franciszka Leszczyńska gra na pianinie z takim zapałem, że nie nadąża z odpalaniem kolejnego papierosa, więc gra z przyklejonym do warg, zgaszonym petem. Wspomnienia zawodowe to współpraca Szancera z teatrem, filmem, powrót do rysowania, a więc kolejne wydawnictwa, dla których ilustruje książki. To też działalność w Związku Polskich Artystów Plastyków, rozprawy o sztuce socrealizmu. Pojawia się wreszcie w jego życiu telewizja, w której krótko jest kierownikiem artystycznym. Cały czas przewija się w tle wielka miłość Szancera, czyli teatr. Projektuje kostiumy (także dla filmu) oraz scenografie w Teatrze Wielkim. Ciekawy rozdział o współpracy z Wydawnictwem „Ruch”. Przepiękne wspomnienia zawodowo-prywatne o Brzechwie oraz Gałczyńskim i Tuwimie, dla których chciał rysować, ale nigdy – prócz zilustrowania „Lokomotywy” – nic z tego nie wyszło. Wspomnienia podróżnicze były, moim zdaniem, najsłabsze. Nudziłem się na tych rozdziałach, choć Szancer opisuje wiele miejsc, które i ja odwiedziłem. Zapiski Szancera-podróżnika zaczynają się od lat 40’ i wypraw do powojennej Warszawy. Tu autor sentymentalnie wspomina swoją ukochaną, przedwojenną stolicę, gdy brnął morzem ruin i ubolewał nad utratą kolejnych miejsc i budynków. Następnie mamy Paryż końca lat 40’, Berlin Wschodni i Moskwę, Pragę, rejs po Morzu Śródziemnym, garść wspomnień z wojaży włoskich i wreszcie sentymentalne pożegnanie z Paryżem, w którym osiadła jego córka.
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na68 miesięcy temu
Maria Callas. Boski potwór Stelios Galatopulos
Maria Callas. Boski potwór
Stelios Galatopulos
Maria Callas (1923-1977) przeszła do historii, jako jedna z najwybitniejszych śpiewaczek operowych na świecie. Rozwijała ona swoje umiejętności od dziecka i starała się, by każda śpiewana przez nią aria brzmiała jak najlepiej. W szczytowym okresie kariery występowała na wielu scenach m.in. w słynnej La Scali w Mediolanie, czy nowojorskiej Metropolitan Opera. Jednocześnie Maria Callas uchodziła za osobę niezwykle kontrowersyjną, gdyż media rozpisywały się o jej konfliktach z innymi osobami, o zachowaniu, które uchodziły za manieryczne i niekulturalne, a także o stawianych przez nią ogromnych warunkach wobec reżyserów oraz śpiewaków operowych. Jej talent budził u jednych zachwyt, a u innych zawiść przybierającą nieraz formę wrogości wobec jej osoby. Jednocześnie Maria Callas była osobą uczuciową i wrażliwą, której zależało na miłości. Była również przywiązana do swojej rodziny i podejmowała próby pogodzenia swoich rodziców, których dzieliły nie tylko różnice geograficzne, lecz także w charakterach i podejściu do życia. W książce tej Stelios Galatopoulos oparł się na wspomnieniach samej Marii Callas, jej rodziny i znajomych, artykułach prasowych, a także na biografiach opisanych przez innych autorów i ludzi bliskich dla śpiewaczki. Stworzył spójną i ciekawą lekturę, która przybliża nam życiorys Marii Callas oraz jej fenomen. Wyłania z niej się obraz osoby z jednej strony obdarzonej niesamowitymi umiejętnościami wokalnymi, zaś z drugiej cechującej się złożoną osobowością, która potrafiła jednych przyciągać do siebie, zaś innych odpychać. Dużą zaletą tej książki jest aneks poświęcony dyskografii Marii Callas wraz z opisami każdego z nagrań z jej udziałem. Stanowi on zachętę do zapoznania się ariami w jej wykonaniu i jest bardzo dobrym uzupełnieniem wiedzy o niej. Reasumując. Uważam, że warto jest sięgnąć po tę książkę. Wprawdzie momentami trochę raziła mnie jednostronność autora, jednak uważam, że jest interesująca i stanowi bogate źródło wiedzy o życiu Marii Callas. Myślę, że jest to bardzo dobra książka.
Maras - awatar Maras
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Maria Curie i córki. Listy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Maria Curie i córki. Listy