Weiser Dawidek

Okładka książki Weiser Dawidek autorstwa Paweł Huelle
Okładka książki Weiser Dawidek autorstwa Paweł Huelle
Paweł Huelle Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria literatura piękna
258 str. 4 godz. 18 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
258
Czas czytania
4 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
83-88560-06-9
„Lektura-narkotyk”, „arcydzieło”, „powieść dziesięciolecia”. „książka tak dobra, że aż budzi lęk” - to tylko kilka z entuzjastycznych określeń, jakimi krajowa i zagraniczna krytyka obsypała „Weisera Dawidka”. Książkę uznano za najlepszą polską powieść lat osiemdziesiątych. Przetłumaczona na wiele języków, przyniosła autorowi sławę i pozycję jednego z najważniejszych polskich pisarzy współczesnych. Nad wszystkimi interpretacjami powieści Pawła Huellego unosi się wciąż niewyjaśniona tajemnica postaci małego Weisera Dawidka. Kim naprawdę był? W jakim celu zwrócił na siebie uwagę rówieśników? Jaką prawdę skrywały jego niezwykłe pomysły i eksperymenty? I dlaczego zniknął tak niespodziewanie?
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Weiser Dawidek w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Weiser Dawidek



1291 740

Oceny książki Weiser Dawidek

Średnia ocen
7,3 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Weiser Dawidek

avatar
51
36

Na półkach: ,

Trochę chaotyczne i obrzydliwe, ale bardzo ciekawa historia i narracja świetnie oddająca nastrój.

Trochę chaotyczne i obrzydliwe, ale bardzo ciekawa historia i narracja świetnie oddająca nastrój.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
614
614

Na półkach:

Powieść oniryczna, zawieszona między podziemiami cegielni a murem szpitala psychiatrycznego; opuszczonym ewangelickim cmentarzem a budynkiem szkoły.
Dziecięcy bohaterowie śladom przeszłości nadają własne znaczenia, symbole. W dorosłości te miejsca zanikają. Giną w pamięci, ale i fizycznie - powstają ogródki działkowe, bloki, wygładzone chodniki i parkingi. I ostatecznie zostajemy z pytaniem - jakie to miało znaczenie, skoro nie zostały żadne ślady?
Weiser jest jak dybuk - duch, który przychodzi, by przypominać. Demiurg dziecięcej wyobraźni - sprawca wybuchów, wybawiciel z kłopotów, zabawiacz w czasie nudy. A może go nie ma, może jest tylko wytworem wyobraźni, śladem po narodzie, który zniknął. Cieniem żydowskiego sztetla. Bo i tak ostatecznie nikt o niego nie pyta, nie szuka.
Katolicyzm ludowy, pełen niezrozumiałych rytuałów, procesji, szeptanych zaklęć jest równie obcy jak opowieść Dawida. Jedno i drugie to baśń, element rytuału zabawy lub przeszkody, która stoi na drodze do zabawy.
Elka jest NIemką i to również nikomu z nich nie przeszkadza.
I tu właśnie Huelle dokonuje cudu. Pokazuje wielokulturowość nie jako projekt polityczny, ale jako element dziecięcego świata. Dzieci są tolerancyjne, bo nieobciążone ideologią; nie nadają znaczeń, które przypisują osobom, miejscom dorośli. Jest współpraca, przygoda, czysta zabawa.
Czy to jedyna interpretacja tej książki? Nie. Narrator sam myli tropy, podsuwa rozwiązania: jakie znaczenie ma prawda, skoro liczy się tylko mit, baśń. Może nie chodzi o pamięć, ale o odtwarzanie świata i o to, że przeszłość istnieje tylko wtedy, gdy ktoś ją opowiada, tak jak mu się wydaje, że pamięta.
Może więc “Weiser Dawidek” to opowieść o znikaniu - miejsc, ludzi, narodów, dzieciństwa. O tym, że rzeczywistość ulatuje, ale opowieść trwa. I może to jest jedyna prawda, na jaką możemy sobie pozwolić.
Książka wybitna, wielowarstwowa, metaforyczna; każda warstwa skrywa kolejną, kolejną i kolejną… Lektura obowiązkowa.

Powieść oniryczna, zawieszona między podziemiami cegielni a murem szpitala psychiatrycznego; opuszczonym ewangelickim cmentarzem a budynkiem szkoły.
Dziecięcy bohaterowie śladom przeszłości nadają własne znaczenia, symbole. W dorosłości te miejsca zanikają. Giną w pamięci, ale i fizycznie - powstają ogródki działkowe, bloki, wygładzone chodniki i parkingi. I ostatecznie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
141
77

Na półkach:

Ksiazkę czytało się przyjemnie, choć nie zakwalifikowanym jej do kanonu najważniejszych dzieł polskich. Ciekawym wątkiem były różne aluzje polityczne i tło wydarzeń, które poznajemy z relacji dzieci. Trudno coś powiedzieć o tej historii "na pewno" - nie wiadomo, ile w niej fantastyki, a ile to dziecięce lekkie zakrzywienie rzeczywistości.

Ksiazkę czytało się przyjemnie, choć nie zakwalifikowanym jej do kanonu najważniejszych dzieł polskich. Ciekawym wątkiem były różne aluzje polityczne i tło wydarzeń, które poznajemy z relacji dzieci. Trudno coś powiedzieć o tej historii "na pewno" - nie wiadomo, ile w niej fantastyki, a ile to dziecięce lekkie zakrzywienie rzeczywistości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4763 użytkowników ma tytuł Weiser Dawidek na półkach głównych
  • 3 314
  • 1 416
  • 33
785 użytkowników ma tytuł Weiser Dawidek na półkach dodatkowych
  • 499
  • 114
  • 58
  • 33
  • 31
  • 26
  • 24

Tagi i tematy do książki Weiser Dawidek

Inne książki autora

Okładka książki NieObcy Jan Bajtlik, Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Halina Bortnowska, Sylwia Chutnik, Joanna Fabicka, Paweł Huelle, Piotr Ibrahim Kalwas, Ignacy Karpowicz, Hanna Krall, Jarosław Mikołajewski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Małgorzata Rejmer, Paweł Smoleński, Olga Stanisławska, Andrzej Stasiuk, Dionisios Sturis, Ziemowit Szczerek, Małgorzata Szejnert, Olga Tokarczuk, Mirosław Wlekły
Ocena 6,3
NieObcy Jan Bajtlik, Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Halina Bortnowska, Sylwia Chutnik, Joanna Fabicka, Paweł Huelle, Piotr Ibrahim Kalwas, Ignacy Karpowicz, Hanna Krall, Jarosław Mikołajewski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Małgorzata Rejmer, Paweł Smoleński, Olga Stanisławska, Andrzej Stasiuk, Dionisios Sturis, Ziemowit Szczerek, Małgorzata Szejnert, Olga Tokarczuk, Mirosław Wlekły
Paweł Huelle
Paweł Huelle
Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. W trakcie sierpnia 1980 był jednym z inicjatorów apelu o powołanie niezależnej organizacji studenckiej. Zaangażowany następnie w działalność związaną z NSZZ „Solidarność”, był m.in. członkiem redakcji „Głosu Wolnego” wydawanego w czasie I Krajowego Zjazdu Delegatów związku. Po wprowadzeniu stanu wojennego współpracował z wydawnictwami podziemnymi. Wykładał filozofię na Akademii Medycznej w Gdańsku. W latach 1994–1999 zajmował stanowisko dyrektora TVP3 Gdańsk. W 2011 został kierownikiem literackim Teatru Miejskiego w Gdyni. Swoją twórczość poświęcił w większości Gdańskowi jako rodzinnemu miastu. Popularność przyniosła mu debiutancka powieść Weiser Dawidek (wydana w 1987),zekranizowana przez Wojciecha Marczewskiego w 2000 pod tytułem Weiser. Jest członkiem Polskiego PEN Clubu, objął funkcję wiceprezesa tej organizacji. Na podstawie jego twórczości kilkukrotnie opierano spektakle teatralne: w Teatrze Telewizji Stół (2000) i Srebrny deszcz (2000),a także Kąpielisko ostrów (2001) w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Mąż malarki Idy Łotockiej-Huelle.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Weiser Dawidek przeczytali również

Lala Jacek Dehnel
Lala
Jacek Dehnel
„Lala” Jacka Dehnela to powieść niezwykła, subtelna, która ujmuje mnie refleksjami nad przemijaniem, pamięcią oraz rodziną. Autor stworzył książkę, która nie tylko opowiada historię swojej babki, tytułowej Lali, ale także staje się literackim portretem całej epoki - świata, który odszedł bezpowrotnie, lecz trwa w opowieściach, wspomnieniach i rodzinnych anegdotach. Największą siłą tej powieści jest sama bohaterka. Lala to kobieta charyzmatyczna, pełna wdzięku, humoru i niezwykłej życiowej siły. Jej opowieści – czasem zabawne, czasem gorzkie, a niekiedy wręcz tragiczne – układają się w fascynującą mozaikę losów człowieka uwikłanego w historię XX wieku. To postać żywa, autentyczna i niezwykle magnetyczna – czytelnik ma wrażenie, że siedzi obok niej i słucha jej wspomnień przy filiżance herbaty. Jacek Dehnel zachwyca stylem, jego język jest bogaty, melodyjny, pełen literackiego smaku i wrażliwości. Każde zdanie wydaje się dopracowane, a jednocześnie naturalne i pełne emocji. Autor z niezwykłą delikatnością balansuje między ironią a wzruszeniem, dzięki czemu książka nie popada ani w patos, ani w banalny sentymentalizm. Widać, ja tak czułam, że Dehnel jest poetą. „Lala” to także opowieść o pamięci, o tym, jak przeszłość żyje w nas poprzez słowa i wspomnienia bliskich. To książka o rodzinnych więziach, o próbie ocalenia tego, co ulotne, i o potrzebie zatrzymania czasu choć na chwilę. Czytając ją, trudno nie pomyśleć o własnej rodzinie, własnych historiach i ludziach, którzy odchodzą, zostawiając po sobie jedynie opowieści. To powieść piękna, mądra i poruszając, z klasą. „Lala” nie jest tylko biografią jednej kobiety, ale uniwersalną refleksją nad życiem i przemijaniem. To książka, która zostaje z czytelnikiem na długo i przypomina, że ważne historie często kryją się najbliżej nas – w naszych własnych domach.
Anna Stefańska - awatar Anna Stefańska
oceniła na97 dni temu
Dwanaście stacji Tomasz Różycki
Dwanaście stacji
Tomasz Różycki
Poemat Różyckiego to swoista igraszka z tradycją, w której to fantasmagoria miesza się ze swojskością. Opowiada ona o rodzinie Kresowian przesiedlonych na Opolszczyznę, pragnących wrócić w ojczyste strony. Chór starych kobiet w chustach i fartuszkach spiętych agrafkami oraz mężczyzn, którzy żyją przeszłością, otoczeni sprzętami domowymi niemieckich jeszcze właścicieli, zbierają siły do boju o swoją tożsamość narodową. Drugie pokolenie, do którego należy główny bohater, Wnuk, to młodzi, którzy czują się już mieszkańcami Opola, wyrośli z peerelowskiej rzeczywistości. Jak szybko się okazuje, podróż “do domu”, jest niemożliwa w sensie innym niż duchowy i iluzoryczny. Kolejne stacje prowadzą między oniryczne widma z dzieciństwa i zniekształcone wspomnienia, które rozgrywają się na nowo na oczach naszego młodego bohatera. “To miasto, choroba moja!”, inwokacja do Opola rozpoczynająca utwór wraz z dwunastoma stacjami-księgami to najbardziej dosłowne nawiązania do “Pana Tadeusza”, lecz w całej historii znajdziemy ich zdecydowanie więcej. Zresztą konteksty literackie nie dotyczą tylko przekształceń mickiewiczowskiej epopei, lecz aluzji do innych klasyków polskiej literatury. Dlatego też lektura ta może nie zostać w pełni zrozumiana przez osoby, które tych utworów nie znają chociażby pobieżnie. Przez większą część utworu czułam się nieco rozdarta między zachwytem a poczuciem, że coś mnie w nim przerasta, że może być to dla mnie lektura z kategorii “zbyt”, jednak w ostatnich księgach gdzieś ta moja ambiwalencja się zgubiła i było mi nawet przykro, że zbliżam się do ostatniej stacji. Może wynika to z oswojenia się z olbrzymią dawką groteskowości lub z faktem, że nie jest to książka, którą czyta się dla fabuły, lecz po to, by chłonąć słowa. Praktycznie każdą stację możemy recenzować z osobna, analizując, co tak naprawdę miało w niej miejsce. Dlatego też polecam ją osobom lubującym się w analizie literackiej, którym niestraszne są liczne dygresje, traktat o lepieniu pierogów, nurkowanie w kałuży “Kurwamaci”, bądź ser, który pozostawiony długo na słońcu, uzyskuje zdolność pełzania wraz z talentem mowy...
czytam_wiec_nie_spie Alena - awatar czytam_wiec_nie_spie Alena
oceniła na82 lata temu
Złoty pelikan Stefan Chwin
Złoty pelikan
Stefan Chwin
Mówią, że mamy nie oceniać książki po okładce, i mają rację! Oczywiście, że dobrze dobrana okładka wróży lepszy sukces, ale nawet te książki, które czasem mają beznadziejną szatę graficzną mogą być świetne. W wypadku Złotego pelikana... patrzyłam na tą okładkę co jakiś czas, nawet pod czas czytania. Historia o życiu Jakuba jest opisana urywkami, które koniec końców sklejają się w całość i mimo, iż są opowiadane z lekka chaotycznie da się to jest tak, jak być powinno. Z resztą książki są od tego, żeby chociaż trochę ruszyć nasze szare komórki. Ale wracając, budziłam moje szare komórki coraz bardziej z każdym rozdziałem zastanawiając się do jakiej sytuacji ma nawiązywać okładka, albo przynajmniej co ma symbolizować. Jednak nic z tego. Snułam tyle teorii, że nawet nie jestem w stanie o nich napisać. Jednakże zauważam to, jak bardzo się na tym skupiałam, żeby jak najwięcej zrozumieć. I powiem Wam jedno : wszystkim ludziom, którzy czytają gdziekolwiek, cokolwiek i jakkolwiek życzę takich książek jak ta. Takich, które dadzą Ci jak najwięcej mogą, ale też wyciągną dużo z Ciebie. Takich, które Cię porwą, zmuszą do poświęcenia im tak wielkiej uwagi jak tylko możesz. Żeby było jasne, nie wychwalam tej książki ponad niebiosa. Złoty pelikan nie należy do najlepszych książek świata. Jej fabuła jest prosta, z resztą nie tylko fabuła. Wszystko w tej książce jest proste (bynajmniej dla mnie, no bo to human.) i ewentualnie "dialogi" mogły sprawiać problem, ale to nic. Wszystko gra. Czytając to uświadomiłam sobie, jak ważne jest to, by zwracać uwagę na to co się dzieje wokół nas, bo może się zdarzyć coś, co pozornie nie ma znaczenia, a pewnego dnia obudzimy się w zupełnie innym świecie. Nic już nie będzie takie samo, szczególnie my i nasze podejście do życia. Może będziemy się cieszyć, że jakiś okropny okres naszego życia przeminął, albo będziemy żałować, że nie poświęciliśmy tej jednej jedynej chwili więcej uwagi. Podsumowując : prosta książka, z lekka chaotyczna, bez klasycznych dialogów, ma drugie dno (które moim zdaniem warto odkryć) Tak więc, miłej lektury (mam nadzieję)
Margaret - awatar Margaret
ocenił na69 lat temu
Kronika wypadków miłosnych Tadeusz Konwicki
Kronika wypadków miłosnych
Tadeusz Konwicki
Piękna wiosna, ciepłe lato sprzyjają miłosnym uniesieniom nawet wtedy gdy to 1939 rok. W przededniu drugiej wojny światowej ówczśni maturzyści, nie znając zbliżającego się końca ich beztroski, upajają się swoją pierwszą miłością. Głowny bohater, 19-letni Witek spotyka przypadkowo wiotką Alinę. W jego sercu wybucha ogrom uczuć do dziewczyny, silnych tak bardzo, jak tylko może być silna pierwsza miłość. Uczucia Witka stopniowo rosną, wraz z tym, jak często w jego myślach pojawia się Alina. Owładnięty swoją pierwszą miłością traci poczucie mijającego czasu i obowiązku zaniedbując naukę i maturalne przygotowania. Niby wydarzenia osadzone blisko 100 lat temu, ale niezmiennie prawdziwe. Bowiem barwa nastoletniej "śmiertelnej" miłości jest niezmienna i niezależna od otaczającej ją rzeczywistości. Książka balansuje na granicy problemów miłości i dorastania. Pokazuje jak obojętność, niezrozumienie i toczące się wokół wydarzenia mogą zniszczyć nawet najbardziej żarliwe uczycie. Autor przedstawia bardzo nostalgiczną opowieść sięgając do czasów i miejsc własnej młodości. Pokazuje jak kruchy może być świat młodych, gdy wokół toczą się burzliwe wydarzenia. Proza Konwickiego jest liryczna i refleksyjna, pełna tęsknoty za dawno minionymi czasami. To prawdziwy slow reading. Nie rzadko opowieść Konwickiego zwalnia, by czytelnika skłonić do zadumy, ale nie każdemu to się spodoba. A zadumać jest się nad czym, bo nad ulotnością młodości i nieuchronnością wydarzeń historycznych, które zawsze niosą zmiany - czasem bardzo drastyczne. Powieść urzeka pięknym językiem, który pobudza zmysły i budzi w czytelniku nostalgię za młodością i młodzieńczą miłością. Ja znalazłam wiele czytelniczej radości w tej lekturze.
Ola - awatar Ola
oceniła na71 miesiąc temu
Tartak Daniel Odija
Tartak
Daniel Odija
W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka. Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje... Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."),realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 lat temu
Ostatnia wieczerza Paweł Huelle
Ostatnia wieczerza
Paweł Huelle
Paweł Huelle siedział przy biurku i postanowił rzucić monetą. Jeśli wypadnie orzeł, napisze klasyczną, linearną powieść z logiczną i konsekwentną fabułą. Jeśli wypadnie reszka, pomiesza starożytność ze współczesnością, Gdańsk z Jerozolimą i mitologię z Biblią. A że wypadła reszka, to... no sami widzicie, powstała "Ostatnia wieczerza. Tak było. A przynajmniej tak to sobie wyobrażam. W "Ostatniej wieczerzy"Jezus staje naprzeciw Heraklita, a Judasz naprzeciw Słowackiego. Morze Bałtyckie zalewa górę Synaj, a taksówka wjeżdża prosto do piekła. Albo Sopotu. A wszystko to maluje David Rogers. Fabularnie rzecz dzieje się w ciągu jednego dnia. Dwunastu archetypicznyvh bohaterów (biznesmen, artysta, krytyk sztuki itp.) jedzie pozować do obrazu "Ostatnia wieczerza". Rzeczywistość wokół wydaje się chylić ku upadkowi. Dzieje się zło, świat ogarnia apokalipsa, Huelle pokusił się tu o literacką próbkę S-F. Narrator w słanych przez siebie mailach, które tworzą powieść, opowiada o bohaterach, nakreśla retrospekcje z ich życia, czasem zagląda jeszcze głębiej w wielką historię, skąd wyciaga opowieści biblijne, mitologiczne, a czasem wręcz fantastyczne. Interpretować możemy "Ostatnią wieczerzę" jako opowieść o religii i tradycji, o sztuce oraz o prawdzie. Bo ani religia nie jest zerojedynkowa, ani tradycja nie jest nieśmiertelna, ani sztuka nie ma jednego oblicza, ani też prawda nie jest obiektywna. Powieść rozpoczyna się fabularnym chaosem, potem w tym chaosie, nieco bardziej uporządkowanym, trwa, aż w końcu pozostawia czytelnika z półotwartym zakończeniem oraz pytaniami i wątpliwościami. Do pełnego odczytania "Ostatniej wieczerzy" polecam mieć szerokie i głębokie zaplecze kulturowe i historyczne, a przede wszystkim teologiczne i teozoficzne. Bez nich trochę jak bez ręki i lektura może mieć mało wspólnego z przyjemnością.
Emsi - awatar Emsi
ocenił na77 miesięcy temu
Opowiadania na czas przeprowadzki Paweł Huelle
Opowiadania na czas przeprowadzki
Paweł Huelle
Paweł Huelle, polski pisarz i prozaik, nauczyciel języka polskiego, wykładowca na kierunku reżysersko-operatorskim i wykładowca filozofii. To nazwisko, które co jakiś czas przewijało się mi przed oczami, zanim w moje ręce trafiły „Opowiadania na czas przeprowadzki”. Pierwsze z nich prowadzą czytelnika do okresu powojennego, nad Mołtawę, gdzie jeszcze dobrze tam przez lata zakorzeniony duch niemieckości ciągle unosi się nad Gdańskiem, a traumatyczny koszmar wojny nadal jest obecny w niełatwych polsko-niemieckich relacjach. Polacy, którzy po zasiedleniu tych terenów nie od razu poczuli się tam jak w swojej ojczyźnie i Niemcy, którzy pomimo świadomości nowych granic ciągle odczuwali, że są u siebie. Wszechobecne ślady niemieckości, jednym tak obce, drugim tak bliskie, potwierdzały paradoks tej sytuacji. W pierwszych opowiadaniach jawi się przed czytelnikiem powojenna Polska, naznaczona trudnościami i problemami rozkwitającego PRL-u. To zwyczajne historie o codziennym życiu, w których szczególnie widoczna jest dbałość o wychowanie dziecka w klimacie rodzinnych wartości. Opowiadania budzą sentyment do dawno minionych czasów, kiedy relacje sąsiedzkie były niezwykle bliskie, dzieci swobodnie i bez nadzoru dorosłych penetrowały okoliczne zakamarki, mężczyźni byli szarmanccy, a kobiety kojarzono z ciepłem ogniska domowego. Te pierwsze historie widziane i opisane są z poziomu kilkulatka. Bohater pierwszego opowiadania, tytułowy stół, to zdobycz powojenna. Zwyczajny, wysłużony mebel, wokół którego toczą się rozważania na temat życia, egzystencji i ludzkich priorytetów. Stół jawi się tu jako symbol. Symbol spajania rodziny, przemijania ale też pojmowania etyki. Opowiadania rosną i dojrzewają wraz z bohaterem, zmieniając dziecięce widzenie świata w dorosłe postrzeganie rzeczywistości. Wrażenie robi opowiadanie „Wuj Henryk”, nie tylko z powodu doskonałego szkicu głównego bohatera czy pojawiających się tu elementów baśniowych, ale również z powodu zaskakująco trafnej wizji przyszłości Polski i jej miejsca w Europie. W zbiorze poruszony został też problem traumy dziecięcej, rzutującej na resztę życia i stanowiącej nieuleczalne źródło emocjonalnego chłodu. To plon braku miłości ojcowskiej, pomimo jego fizycznej obecności. Nigdy nie uleczony ból, który ostatecznie kończy się w szpitalu psychiatrycznym. Każde z opowiadań ma własny, wyjątkowy klimat, odrębną historię, odmienne emocje i przesłanie. Wszystkie mają własną, niepowtarzalną interpretacją rzeczywistości. Potrafią rozbawić, wzruszyć, zasmucić, otulić melancholią. Pierwsze historie, widziane i opisane oczami kilkulatka rysują jego świat budowany na ufności, ciekawości i poznawaniu rzeczywistości Z każdym kolejnym wzrasta dojrzałość narratora. Jednocześnie pojawia się tu coraz śmielej wprowadzany duch mistycyzmu, gdzie splatające się różnorakie linie czasowe nadają narracji metafizyczny wydźwięk. Wysoko należy ocenić styl, w jakim Paweł Huelle napisał swoje opowiadania. Udało mu się oczarować czytelnika stworzonym przez siebie światem, w którym wyobraźnia z lekkością maluje przed oczami wypełnione czereśniami, gruszami i renklodami sady, a aromat czarnych, dojrzałych w słońcu porzeczek, kurz upalnego lata czy woń kadzidła w świątyni odbiera się wszystkimi zmysłami. Paweł Huelle okazuje się być finezyjnym obserwatorem i doskonałym analitykiem relacji międzyludzkich. Jego bohaterowie to intrygujące, bogate wewnętrznie postaci, a język opowiadań pod względem literackim znakomity. „Opowiadania na czas przeprowadzki” to jedna z tych książek, po których zamknięciu czuje się niedosyt. Bo chciałoby się więcej i więcej……I choć przede mną do odkrycia jeszcze cały dorobek literacki Pawła Huelle, to jednocześnie żal, że już nic nie wyjdzie spod jego pióra.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na711 miesięcy temu
Tworki Marek Bieńczyk
Tworki
Marek Bieńczyk
To trudna książka. Jak to u M. Bieńczyka. Nic nie jest oczywiste. Powieść jest o wojnie. Może raczej o młodości i miłości z grozą wojny w tle. No i tytułowe Tworki. Pierwsze skojarzenie to "dom wariatów". Tylko w czasie okupacji wszystko było na opak. Za murami domu wariatów można było normalnie żyć ( trochę przynajmniej udawać). Na zewnątrz ludzie oszaleli. Nie trzeba było udawać szaleństwa. Każdy w tej powieści odczyta, co mu bardziej zagrało. Nie wiem tylko czemu wszyscy odebrali tę powieść jako traktującą o zagładzie. To książka o okupacji niemieckiej w Polsce, której częścią była oczywiście zagłada, ale to nie była jedyna tragedia jaka się wydarzyła w Polsce w latach 1939-1945. Sprowadzanie II Wojny Światowej tylko do zagłady Żydów uniemożliwia zrozumienie tego co wtedy się wydarzyło. W tej powieści autor skupił się na emocjach bohaterów. Brak tu jest przecież realistycznych opisów zdarzeń historycznych. Narrator wie, że my znamy tę historię. Nie trzeba nam np. tłumaczyć afery Hotelu Polskiego. Opis dziejącego się w tle powstania w Getcie łatwo przegapić. To co istotniejsze w tej książce, to konstatacja, że życie kieruje się swoimi prawami. Mimo okrucieństwa i grozy wojny ludzie starają się żyć. Zakochują się, obchodzą święta, tańczą. Wydaje się, że chęć życia jest silniejsza od wszystkiego. Czy bohaterowie wyszli z tego bez szwanku? Oczywiście, że nie. Mimo to zaraz jak tylko skończyła się wojna pojechali w stronę Warszawy. Narrator nie musi nas informować, że za tablicą z napisem Warszawa było morze ruin. Wiemy to, bo opowieść o tym jest częścią rodzinnej historii każdego z nas.
Krzysztof U - awatar Krzysztof U
ocenił na71 miesiąc temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na69 miesięcy temu
Fabryka muchołapek Andrzej Bart
Fabryka muchołapek
Andrzej Bart
Błyskotliwa i oryginalna powieść. Tematem jej jest sąd nad Chaimem Rumkowskim, prezesem łódzkiego getta. Oniryczny charakter fabuły, wyrafinowana kompozycja, przeplatanie się czasu teraźniejszego i przeszłego, monolog, proces sądowy, zaskakująca forma tragedii szekspirowskiej, a oprócz tego ironia, a zarazem melancholia narratora - to wszystko nadaje książce postmodernistyczny charakter. Forma powieści co raz się zmienia, jej bohaterowie - duchy ofiar z getta, osoby, które znały Chaima, jak np. Korczak, ale są też Niemcy jak np. zbrodniarz wojenny Biebow odpowiedzialny za administrację w getcie - wszyscy oni pojawiają się i znikają, aby bronić lub oskarżać "króla getta". Na sali sądowej jest prokurator i obrońca. Zjawia się również Hannah Arendt oceniająca negatywnie judenraty. Te partie procesowe uważam za najbardziej udane, najciekawsze, mogłyby zostać sfilmowane. Głównym tematem podjętym w książce jest pytanie - czy w czasach niegodziwych można pozostać godziwym człowiekiem; czy władza absolutna zawsze deprawuje; czym jest odpowiedzialność w takich warunkach. O samym bohaterze czyli Rumkowskim wielu nowych faktów się nie dowiadujemy. Jest postacią kontrowersyjną, złożoną, niejednoznaczną, tragiczną. Nie ma tu łatwych ocen. Z jednej strony mamy nawiązanie do szekspirowskich bohaterów - autokratycznego Koriolana, chciwego władzy króla Leara czy destrukcyjnego Ryszarda III, a z drugiej pytanie, "czy Rumkowski chciał ratować Żydów?" oraz pomimo oskarżeń, odpowiedź twierdzącą. Książkę polecam, ale z zastrzeżeniem, że dla niektórych czytelników może być trudna w odbiorze. Próg wejscia w tę historię jest wysoki, ale warto wytrwać.
Luna - awatar Luna
oceniła na71 rok temu
Madame Antoni Libera
Madame
Antoni Libera
Uroki okresu dojrzewania pośród PRL-owskiej szarzyzny drugiej połowy lat 60., gdzie pierwsze drżenia serca wywołane przez piękną, tajemniczą nauczycielkę francuskiego są owocem zakazanym zwisającym z tej samej gałęzi, co bycie w pełni sobą, czyli w wypadku narratora - wrażliwym intelektualistą pragnącym żyć, tworzyć i uczestniczyć w swojej epoce po swojemu, wedle własnych zasad, a nie narzuconych mu przez reżim. Innymi słowy, rozbudowany romans osadzony w trudnych czasach młodości autora powieści. Główną osią akcji jest fascynacja bezimiennego protagonisty na punkcie nowej dyrektorki szkoły, która zaczęła uczyć jego klasę języka francuskiego. Oschła, zimna, profesjonalna, olśniewająca, śliczna, niedostępna stanowi obiekt zainteresowania praktycznie każdego ucznia, jednak nikt nie wkłada tyle trudu i przemyślanego wysiłku, aby czegoś się dowiedzieć o enigmatycznej Madame, a co dopiero do niej zbliżyć. Paradoksalnie, to właśnie ten wątek wypada najsłabiej. Wiele stron poświęconych na analizowanie każdego zachowania pożądanej kobiety, przeplatane z horrendalną ilością nawiązań do klasyków literatury zachodniej, potrafi na dłuższą metę znużyć czytelnika, jakkolwiek wiernie oddaje fiksację głównego bohatera. Można dopatrzeć się w tym znamion autoironii, biorąc pod uwagę, że w książce pojawia się podobny zarzut nadmiernej samoanalizy względem Simone de Beauvoir. Sam główny bohater, będący w klasie maturalnej, a cytujący z pamięci całe monologi z licznych dramatów, niekiedy w oryginale nienaganną francuszczyzną, nie wydaje się zbyt wiarygodny. Oczywiście, istnieją przypadki takiego humanistycznego geniuszu, jednak dużo bardziej podczas lektury wybija się wrażenie, że to ponad 50-letni autor przemyca swoje obycie i swą "cultivée personnalité" do charakteru nastolatka w imię spójności narracji. Jako oś napędowa akcji powieści, wątek zbliżania się do Madame stanowi jednocześnie istotną siłę książki, ponieważ na nim budowane jest to, co według mnie stanowi jej największą wartość, czyli obraz rzeczywistości tamtych lat oraz wiele refleksji natury filozoficznej, politycznej, czy też literackiej. Naturalnie wyłącznie w takim stopniu, w jakim dotyczą narratora, aczkolwiek to wciąż bardzo wartościowa perspektywa - wychowanka Polski Ludowej, bezkompromisowego buntownika, wykształconego wedle dobrej tradycji, obnażającego co i rusz absurdy otaczającej go socjalistycznej rzeczywistości, zwłaszcza na płaszczyznach kultury i nauki. Nie jest to polemika z reżimem na miarę chociażby Tyrmanda, ale też nie taki jest jej cel. To wyraz sprzeciwu wobec tłamszenia jednostek, które chcą same decydować o swoim losie, rozwijać się w wybranych przez siebie kierunkach i dokładać cegiełkę do postępu cywilizacji wedle własnych kryteriów, a nie sztywno narzuconych schematów. To tęsknota za tym, co znane z dalekich, nieoficjalnych przekazów zza żelaznej kurtyny, a nieakceptowanych przez moskiewskich możnowładców tej części świata. Ten ciekawy materiał do odtwarzania przez czytelnika zeszłowiecznych realiów mimo wszystko stanowi dalszy plan i niejednokrotnie traci na rzecz głównego wątku, a szkoda. Mimo wszystko pierwszoplanowa fabuła sama w sobie nie jest zła, to wciąż interesująca, bardzo ciekawie poprowadzona historia, chociaż bez wątpienia dałoby się z niej wyciąć nieco introspekcji bez utraty jakości. W końcu, jak głosi cytat Schopenhauera zamieszczony przed pierwszym rozdziałem: "Romansopisarz powinien dążyć nie do tego, by opisywać wielkie wydarzenia, lecz by małe uczynić interesującymi''. Ciężko o bardziej przyziemną, nieobfitującą w wydarzenia opowieść, a jednak uczynienie jej do tego stopnia fascynującą niewątpliwie świadczy o kunszcie autora. Sam styl pisania jest dobry, łatwy do przebrnięcia i sprawnej lektury, aczkolwiek wyjątkowo w oczy kole duża częstotliwość użycia czasu zaprzeszłego (co jest o tyle dziwne, że autor to człowiek współczesny, a inni znani mi autorzy tego okresu nie cierpią na podobną przypadłość). Całkiem przyjemna książka, choć w moim wypadku na jej atrakcyjny odbiór wpłynęło poruszenie większości tematów, które są dla obecnie interesujące, w związku z czym zmuszony jestem się powstrzymać od wystawienia wyższej oceny oraz jednoznacznego polecenia jej innym.
stanislawgoldap - awatar stanislawgoldap
ocenił na72 miesiące temu
Pióropusz Marian Pilot
Pióropusz
Marian Pilot
Nieczęsto zdarza sie obcowac z książką, która w tak zuchwały i zarazem pokorny sposób wkracza w samo jądro ludzkiego istnienia. Pióropusz Mariana Pilota nie jest powieścią w zwyczajnym rozumieniu tego słowa. To raczej rozedrgany, językowy manifest pamięci – pamięci nie tylko jednostkowej, lecz także zbiorowej, zakorzenionej w ziemi, w dialekcie, w ciele i w duszy człowieka, który nigdy nie został naprawdę wysłuchany. Pilot pisze tak, jakby każda litera była wykuwana z samej istoty człowieczeństwa – z bólu, śmiechu, hańby i rozpaczy. Jego język – pełen kolokwializmów, neologizmów, śladów gwary i poetyckich zgrzytów – nie poddaje się łatwo. Czytelnik nie może się tu wygodnie rozsiąść. Musi uczestniczyć. Musi cierpieć i śmiać się razem z narratorem, który nie jest jedynie jednostką, lecz echem tysięcy podobnych głosów, tłumionych przez historię, przez systemy, przez rodzinę, przez samego siebie. Nie ma tu ornamentu dla ornamentu. Każde słowo zdaje się być umieszczone w tekście z niepojętą precyzją, chociaż na pierwszy rzut oka panuje w tej prozie chaos. Ale to nie chaos, to życie – nieobrobione, surowe, takie, jakie jest naprawdę. Narrator Pióropusza – w swoim dziecięcym, a zarazem dojmująco dojrzałym spojrzeniu – przypomina człowieka, który błąka się między światłem a cieniem, nie wiedząc, po której stronie ma stanąć, a może nawet – nie wierząc, że wybór w ogóle istnieje. Pilot potrafi uczynić z rzeczy najmniejszych – z gestów matki, z pędu wiejskiego roweru, z chłodu łyżki do zupy – znaki transcendencji. Pokazuje, że nawet w najbardziej błahym zdarzeniu tli się coś świętego, coś przeklętego, coś, co nie pozwala spać spokojnie. W tym tkwi jego siła – nie w fabule (która nie biegnie, lecz meandruje jak niespokojny strumień),nie w dramaturgii (która się nie wspina, lecz zapada),lecz właśnie w tym nieustannym pulsowaniu między językiem a uczuciem. Lektura Pióropusza nie daje ukojenia. To nie jest książka, po której człowiek odetchnie z ulgą. To książka, która wierci się w duszy. Która nie pozwala o sobie zapomnieć. I – co najważniejsze – która nie pozwala zapomnieć o tych wszystkich, których głosów nie słyszymy na co dzień: wiejskich dzieci, ojców przesiąkniętych goryczą, matek osaczonych obowiązkiem, dziadków, którzy nie potrafią mówić, ale pamiętają wszystko. W Pióropuszu nie ma zbędnych słów. Jest tylko prawda – nieraz okrutna, nieraz liryczna, zawsze nieunikniona. To arcydzieło pokory i odwagi. Arcydzieło literatury, która nie chce być elegancka ani wygodna, lecz prawdziwa. A to, moim zdaniem, najtrudniejsze. I najbardziej potrzebne. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na1011 miesięcy temu

Cytaty z książki Weiser Dawidek

Więcej

I zamiast mówić cokolwiek, zamiast złorzeczyć i przeklinać, pomyślisz, że wszystko, co oglądały twoje oczy, i wszystko, czego dotykały twoje ręce, dawno już rozsypało się w proch.

I zamiast mówić cokolwiek, zamiast złorzeczyć i przeklinać, pomyślisz, że wszystko, co oglądały twoje oczy, i wszystko, czego dotykały twoje...

Rozwiń
Paweł Huelle Weiser Dawidek Zobacz więcej

Są takie zdania, zrozumiałe niby i oczywiste, które przy odrobinie uwagi stają się nagle pełne niejasności, diabelnie powikłane, a w końcu całkiem nie do pojęcia - zdania wypowiedziane przez różne osoby, które przypominamy sobie niespodziewanie i które nie dają nam wówczas spokoju.

Są takie zdania, zrozumiałe niby i oczywiste, które przy odrobinie uwagi stają się nagle pełne niejasności, diabelnie powikłane, a w końcu c...

Rozwiń
Paweł Huelle Weiser Dawidek Zobacz więcej

Biada tym, którzy stanowią prawa niesprawiedliwe, biada tym, którzy stanowią prawa niesprawiedliwe.

Biada tym, którzy stanowią prawa niesprawiedliwe, biada tym, którzy stanowią prawa niesprawiedliwe.

Paweł Huelle Weiser Dawidek Zobacz więcej
Więcej