-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać312 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać22 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać130
forum Oficjalne Aktualności
Co czytały nasze babcie i nasi dziadkowie? O książkach ich życia
Ufam, że dzwoniliście już z życzeniami, posłaliście kwiaty albo – wierzę, że właśnie tak! – pojechaliście ich odwiedzić. Albo jeszcze lepiej – z okazji ich święta postanowiliście spróbować lepiej poznać ich życie. Na dowiedzenie się czegoś o naszych babciach i dziadkach sposobów jest kilka. Pytajmy. Słuchajmy, gdy wspominają. Gdy z ich ust pada magiczne: „A pamiętam jak…”. I czytajmy książki ich młodości.
Zobacz pełną treśćodpowiedzi [78]
Moi dziadkowie już nie żyją, ale Ci od strony matki raczej nie byli czytelnikami, natomiast Ci od strony ojca mieli biblioteczkę, było tam sporo książek, zaczynając od encyklopedii PWN, atlasów, albumów Tatr (jako ciekawostkę dodam, że w tej biblioteczce znajdowały się też album wydany po rosyjsku pt. Moskwa, zdjęcia zawierały okoliczną przyrodę, bardzo lubiłem przeglądać ten album), literatura związana z Tatrami (np. Ród Gąsieniców - Józefa Kapeniaka , Bajki Tatrzańskie - gdzie zebrano opowiadania dzieci, pochwalę się, że mój trzynastoletni wówczas kuzyn załapał się do zbioru tych opowiadań), literatura z tematyką wojenną oprócz tego trylogia Sienkiewicza:
Moi dziadkowie już nie żyją, ale Ci od strony matki raczej nie byli czytelnikami, natomiast Ci od strony ojca mieli biblioteczkę, było tam sporo książek, zaczynając od encyklopedii PWN, atlasów, albumów Tatr (jako ciekawostkę dodam, że w tej biblioteczce znajdowały się też album wydany po rosyjsku pt. Moskwa, zdjęcia zawierały okoliczną przyrodę, bardzo lubiłem przeglądać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMoja babcia podobnie jak ja też jest molem książkowym 😎 Tyle, że jak to polacy zaczytuje się ona w powieściach sensacyjnych, w szczególności w Mrozie 😑
Moja babcia podobnie jak ja też jest molem książkowym 😎 Tyle, że jak to polacy zaczytuje się ona w powieściach sensacyjnych, w szczególności w Mrozie 😑
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziadkowie moi odeszli lata temu do wieczności i nie ze wszystkimi zdążyłam porozmawiać o ich ulubionych książkach. Dziadek o którym wiem, że dużo czytał literatury polskiej odszedł gdy byłam mała. Babcia jego żona kilka lat później i chociaż tuż po przywitaniu rzucałam się na regał z książkami, to niestety raczej nie zadawałam wtedy pytań. Dużo więcej wiem o ulubionych lekturach ich dzieci, ale było ich zbyt wiele by wymieniać. Dziadek który odszedł gdy studiowałam pod koniec życia miał już słabszy wzrok i najczęściej to ja czytałam na głos, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać o książki z młodości. Babcia odeszła kilka lat później i wiem, że najbardziej lubiła: Ogniem i mieczem[bookLink]5006359|Ogniem i mieczem[/bookLink], Potop[bookLink]4974477|Potop[/bookLink], Pan Wołodyjowski[bookLink]4970918|Pan Wołodyjowski[/bookLink] i Dewajtis[bookLink]152017|Dewajtis[/bookLink].
Dziadkowie moi odeszli lata temu do wieczności i nie ze wszystkimi zdążyłam porozmawiać o ich ulubionych książkach. Dziadek o którym wiem, że dużo czytał literatury polskiej odszedł gdy byłam mała. Babcia jego żona kilka lat później i chociaż tuż po przywitaniu rzucałam się na regał z książkami, to niestety raczej nie zadawałam wtedy pytań. Dużo więcej wiem o ulubionych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie mam pojęcia, co czytywali moi dziadkowie, bo nie zdążyłem ich poznać. Moi rodzice też nie żyją, więc ich o to nie zapytam. Rodzice czytywali na pewno standardy tamtego okresu: "Pana Tadeusza", Trylogię, Żeromskiego, rozmaite Orzeszkowe, Mniszkówny i Rodziewiczówny, ewentualnie Dołęgę-Mostowicza. Ja sam już jestem dziadkiem. Moje pierwsze lektury to "O Janku co psóm szył buty" (to nie literówka, tak w moim wydaniu był zaznaczony akcent!), "Szelmostwa lisa Witalisa" i "Przygody i wędrówki misia Uszatka" (pierwsza samodzielnie kupiona książka za uskładane pieniądze). Później poszło z górki: "Na jagody", "Co słonko widziało", "O krasnoludkach i o sierotce Marysi", "Dzieci z Bullerbyn" i tak dalej. Nawyk czytania został mi do dzisiaj.
Nie mam pojęcia, co czytywali moi dziadkowie, bo nie zdążyłem ich poznać. Moi rodzice też nie żyją, więc ich o to nie zapytam. Rodzice czytywali na pewno standardy tamtego okresu: "Pana Tadeusza", Trylogię, Żeromskiego, rozmaite Orzeszkowe, Mniszkówny i Rodziewiczówny, ewentualnie Dołęgę-Mostowicza. Ja sam już jestem dziadkiem. Moje pierwsze lektury to "O Janku co psóm szył...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiem co moja czytała i powiedziawszy mi o niej, zabiła mi ćwieka, bo to książka ultraniedostępna, strasznie mało o niej w sieci, o autorze chyba nic mi się nie udało wyszperać a mowa o...
"Obca przy własnym ognisku".
Kto czytał? Albo słyszał? A może wiecie coś na temat autora, kim był?
Wiem co moja czytała i powiedziawszy mi o niej, zabiła mi ćwieka, bo to książka ultraniedostępna, strasznie mało o niej w sieci, o autorze chyba nic mi się nie udało wyszperać a mowa o...
"Obca przy własnym ognisku".
Kto czytał? Albo słyszał? A może wiecie coś na temat autora, kim był?
@lourdes Zadałaś tak ciekawe pytanie, że spróbowałam poszperać w internecie i przy kombinacji urywków informacji wpadłam na pewien trop, mam nadzieję, że właściwy. Z moich poszukiwań wynika, że autorem tej książki mógłby być hrabia Henryk Tyszkiewicz urodzony 23 września 1890 r. Taką datę urodzenia hr. Henryka Tyszkiewicza podaje w swoim "Almanachu błękitnym. Genealogii żyjących rodów polskich" hrabia Jerzy Dunin Borkowski, który ułożył ten almanach w Gródku nad Dniestrem w 1908 roku. O ile nie przeoczyłam innego hr. Henryka Tyszkiewicza w rzeczonym dziele, to jest prawdopodobne, że o nim właśnie mowa. W chwili układania almanachu miałby lat 18, a zatem twórczość jego nie byłaby jeszcze powszechnie znana, a poza datą urodzenia nie ma tam żadnych innych informacji o nim. Myślę, że jest to też prawdopodobne ze względu na znalezione w internecie informacje o datach wydania "Obcej przy własnym ognisku" - 1933, 1937. Niestety większości egzemplarzy tej i wielu innych powieści pozbawiła nas cenzura PRL. Tak czy inaczej jest to ciekawa zagadka historyczno-literacka. Daj proszę znać jak coś ustalisz 😀
@lourdes Zadałaś tak ciekawe pytanie, że spróbowałam poszperać w internecie i przy kombinacji urywków informacji wpadłam na pewien trop, mam nadzieję, że właściwy. Z moich poszukiwań wynika, że autorem tej książki mógłby być hrabia Henryk Tyszkiewicz urodzony 23 września 1890 r. Taką datę urodzenia hr. Henryka Tyszkiewicza podaje w swoim "Almanachu błękitnym. Genealogii...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@JustynaZaczytana w między czasie zdobyłam tę książkę, nie przeczytałam jeszcze, ale (jeśli nie zapomnę), sprawdzę informacje dot. wydania itp. :)
@JustynaZaczytana w między czasie zdobyłam tę książkę, nie przeczytałam jeszcze, ale (jeśli nie zapomnę), sprawdzę informacje dot. wydania itp. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@lourdes czy podzieliłabyś się wskazówką, gdzie udało Ci się znaleźć tę książkę? Również poszukuję. Przy okazji, jeśli ktoś ma tę książkę na sprzedaż, to proszę o wiadomość prywatną :)
@lourdes czy podzieliłabyś się wskazówką, gdzie udało Ci się znaleźć tę książkę? Również poszukuję. Przy okazji, jeśli ktoś ma tę książkę na sprzedaż, to proszę o wiadomość prywatną :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPodpinam się! Też szukam tej książki (a tak naprawdę jakichkolwiek informacji o niej) :)
Podpinam się! Też szukam tej książki (a tak naprawdę jakichkolwiek informacji o niej) :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@lourdes Jakiego rodzaju to książka? Jedyne info, jakie znalazłam, to wspomnienie jej w periodyku bibliotecznym z 1955 roku, gdzie bibliotekarze dzielą się sposobami, jak zmieniać przedwojenny gust wypożyczających i jakie socjalistyczne książki oferować im zamiast wycofywanych książek reakcyjnych.
@lourdes Jakiego rodzaju to książka? Jedyne info, jakie znalazłam, to wspomnienie jej w periodyku bibliotecznym z 1955 roku, gdzie bibliotekarze dzielą się sposobami, jak zmieniać przedwojenny gust wypożyczających i jakie socjalistyczne książki oferować im zamiast wycofywanych książek reakcyjnych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Fija Powieść. Po wpisaniu tytułu w Google wyskoczy dyskusja na elektroda.pl I tam link do starej gazety, która drukowała też w odcinkach.
@Fija Powieść. Po wpisaniu tytułu w Google wyskoczy dyskusja na elektroda.pl I tam link do starej gazety, która drukowała też w odcinkach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@JustynaZaczytana Bardzo ciekawe, dzięki, poszukam :)
@JustynaZaczytana Bardzo ciekawe, dzięki, poszukam :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZawsze jak przyjeżdżałam do dziadka zauważałam pod telewizorem jego małą biblioteczkę, w której znajdowały się same atlasy (geograficzne, grzybów) oraz inne książki związane z przyrodą, lasem, co się wiązało z jego zawodem (leśnik), a zarazem z jego pasją. Zawsze żałowałam, że nie zachwycała mnie natura, bo dziadek potrafił o lesie, ptakach i innej zwierzynie mówić godzinami, podczas gdy mnie to nudziło. Nie wiem co, ani czy cokolwiek, czytał w dzieciństwie, czy w okresie nastoletnim, ale po latach potrafił dać (wziąć z głowy) wiersz do praktycznie każdej sytuacji. Od razu przypomina mi się, jak na obiad jemy pyzy, a tu nagle: 'Ta Pyza ma oczy! Ja Pyzę na łyzę! A ona - jak skoczy!' (nie wiedziałam jednak, że to fragment z książki Pyza na polskich dróżkach[bookLink]35519|Pyza na polskich dróżkach[/bookLink], szczególnie, że dziadek dodawał do tego historię typu, że czasem, w dawnych czasach, jadało się w różnych, podmokłych terenach i te oczy to były oczy żaby, która nagle wskoczyła na talerz). Często opowiadał wiersz o zajączku (zajczyk, zajczyk, sobierajczyk...) taka dość zabawna historyjka, choć może i nieco makabryczna, nie pamiętam, gdyż zakończenie zawsze było wymawiane zbyt szybko (i to nie po polsku) więc nie wiem czy zwierzątko uwolniło się od tramwaju, czy pojazd pociągnął je ze sobą). Na pewno czytał Pan Tadeusz[bookLink]92691|Pan Tadeusz[/bookLink] - spore fragmenty recytował z pamięci (szczególnie umiłował sobie Polowanie). Z resztą uwielbiał recytować - szczególnie wiersze. Swego czasu zrobiłam swoisty 'album', w który zawarłam te pozycje, które wcześniej dziadek sam sobie przypominał (zazwyczaj wygłaszał w całości, bez pogubienia ani jednej frazy) - 'Dziad i baba' Kraszewskiego, 'Jak się dziś czuję' i 'Nic dwa razy się nie zdarza' Szymborskiej, czy fraszki Kochanowskiego. A nade wszystko uwielbiał literaturę rosyjską, szczególnie Anton Czechow[authorLink]20226|Anton Czechow[/authorLink], którego czytał w oryginale.
Zawsze jak przyjeżdżałam do dziadka zauważałam pod telewizorem jego małą biblioteczkę, w której znajdowały się same atlasy (geograficzne, grzybów) oraz inne książki związane z przyrodą, lasem, co się wiązało z jego zawodem (leśnik), a zarazem z jego pasją. Zawsze żałowałam, że nie zachwycała mnie natura, bo dziadek potrafił o lesie, ptakach i innej zwierzynie mówić...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJestem babcią, jak większość moich rówieśników. Nauczyłam się czytać mając 4 lata i od razu uzależniłam się od książek. Pierwszą ulubioną była pięknie ilustrowana "O Janku, co psom szył buty" Juliusza Słowackiego. Później "Baśnie pana Perrault", książki Karola Maya, ale także "Ania z Zielonego Wzgórza". Zachwyciła mnie "Przeminęło z wiatrem", "Wojna i pokój", "Saga rodu Forsytów"" i długo tak wymieniać. Dziś nadal pałam miłością do książek i wszystkim tego życzę.
Jestem babcią, jak większość moich rówieśników. Nauczyłam się czytać mając 4 lata i od razu uzależniłam się od książek. Pierwszą ulubioną była pięknie ilustrowana "O Janku, co psom szył buty" Juliusza Słowackiego. Później "Baśnie pana Perrault", książki Karola Maya, ale także "Ania z Zielonego Wzgórza". Zachwyciła mnie "Przeminęło z wiatrem", "Wojna i pokój", "Saga rodu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMoja babcia zaczęła pracować w wieku szesnastu lat na rzeźni i za połowę wypłaty kupowała książki. Większość książek z dziesięć lat temu za moją namową oddała na makulaturę. Dziś bardzo tego żałuje, bo zaczynam doceniać perełki z jej biblioteczki. Niestety bardzo przetrzebione już. Przeczytałam zachwycające Moulin Rouge[bookLink]4866166|Moulin Rouge[/bookLink], a ostatnio wygrzebałam i przywiozłam ze sobą Pamiętniki[bookLink]73435|Pamiętniki[/bookLink]. Z kolei moja babcia ukochała książki Maria Rodziewiczówna[authorLink]4345|Maria Rodziewiczówna[/authorLink], a także Winnetou[bookLink]5042331|Winnetou[/bookLink] oraz Old Shatterhand[bookLink]4845205|Old Shatterhand[/bookLink], którego zaczęła właśnie czytać po raz kolejny w wieku 80 lat.
Moja babcia zaczęła pracować w wieku szesnastu lat na rzeźni i za połowę wypłaty kupowała książki. Większość książek z dziesięć lat temu za moją namową oddała na makulaturę. Dziś bardzo tego żałuje, bo zaczynam doceniać perełki z jej biblioteczki. Niestety bardzo przetrzebione już. Przeczytałam zachwycające Moulin Rouge[bookLink]4866166|Moulin Rouge[/bookLink], a ostatnio...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiestety moje babcie i dziadkowie nie czytali prawie w ogóle. Nie mieli żadnych biblioteczek, wychowali się w takim okresie że po prostu nie było czasu na to. Mój ojciec sporo czytał gdy był w moim wieku i sporo mi opowiadał o tym co czytał. Jednak zarówno babcie jak i dziadkowie (też rodzice) kupowali mi sporo książek bo uważali że jednak warto czytać. Można powiedzieć że jak zawsze chciałam coś poczytać to zawsze jakaś książka od nich wpadała w moje ręce.
Niestety moje babcie i dziadkowie nie czytali prawie w ogóle. Nie mieli żadnych biblioteczek, wychowali się w takim okresie że po prostu nie było czasu na to. Mój ojciec sporo czytał gdy był w moim wieku i sporo mi opowiadał o tym co czytał. Jednak zarówno babcie jak i dziadkowie (też rodzice) kupowali mi sporo książek bo uważali że jednak warto czytać. Można powiedzieć że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Hmmm... sądząc po doborze tytułów, moich ulubionych powieści z młodości, to zaliczam się już do pokolenia babć, he he 😎
Moje własne Babcie, roczniki grubo przedwojenne z wykształceniem niepełnym podstawowym, w zupełności kontentowały się lekturą książeczki do nabożeństwa 😉
Ale w czasie wakacji u Babci zaczytywałam się w znalezionych w kredensie pozycjach, chyba pozostałościach po moich ciotkach:

Hmmm... sądząc po doborze tytułów, moich ulubionych powieści z młodości, to zaliczam się już do pokolenia babć, he he 😎
Moje własne Babcie, roczniki grubo przedwojenne z wykształceniem niepełnym podstawowym, w zupełności kontentowały się lekturą książeczki do nabożeństwa 😉
Ale w czasie wakacji u Babci zaczytywałam się w znalezionych w kredensie pozycjach, chyba...
A, zapomniałabym. Moją pierwszą czytelniczą babcią była bibliotekarka z osiedlowej biblioteki. Pamiętam ją jak dziś- starsza, niska, przysadzista, miała lekki garb i okulary musztardówki- jak łatwo się domyśleć była samotna. Jeździła autobusem z takim wózkiem, jak dziś mają babcie na zakupy- na kółkach. W nim oczywiście książki. W domu rodzinnym mieszkał z nami wujek, stary kawaler również, pomagający rodzicom w wychowaniu mnie i rodzeństwa i on nas zabierał do biblioteki, gdzie ją komplementował i ona dzięki temu pozwalała mnie i siostrom buszować między bibliotecznymi regałami- w tajemniczym sezamie, do którego nikt, oprócz niej, nie miał wstępu. Pamiętam mój bezbrzeżny i nabożny zachwyt, który wraca do mnie do tej pory w snach. To ona i mama zaszczepiły we mnie miłość do książek. To ona podsunęła mi ciekawe lektury i dała na całe życie wielki skarb- miłość do książek. Pamięci Buby- tak ją nazywałam. Na pewno już nie żyje.
A, zapomniałabym. Moją pierwszą czytelniczą babcią była bibliotekarka z osiedlowej biblioteki. Pamiętam ją jak dziś- starsza, niska, przysadzista, miała lekki garb i okulary musztardówki- jak łatwo się domyśleć była samotna. Jeździła autobusem z takim wózkiem, jak dziś mają babcie na zakupy- na kółkach. W nim oczywiście książki. W domu rodzinnym mieszkał z nami wujek, stary...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWychowałam się bez babci z obu stron. Babcia jest więc dla mnie w pewnym sensie mitycznym, abstrakcyjnym bytem. Niby wiem w czym na ogół przejawia się jej miłość i troska, ale nigdy nie doświadczyłam jej na własnej skórze. Mój jedyny ukochany Dziadek nie żyje od osiemnastu lat, więc nie mogę go spytać o ulubione lektury. Gdy odchodził, byłam zbyt mała, by zrozumieć w pełni okrucieństwo nowotworu nerek czy pojąć nieuchronność czającej się w szpitalnych salach śmierci. Natomiast Rodzice zdołali mi w jakiś sposób przekazać miłość do literatury. Mama sporo czytała w ciąży, potem nie mogłam zasnąć bez bajki przeczytanej na dobranoc. Wiele z nich znałam na pamięć i z tego co opowiadają moi Rodziciele, potrafiłam im wytknąć błędy, gdy coś przeoczyli podczas czytania. Dzisiaj Mama pożycza ode mnie książki, a Tata nieodmiennie sięga po klasykę oraz literaturę historyczną. Jeśli zaś idzie o książki wymienione w tekście - uwielbiam "Przeminęło z wiatrem", zaczytywałam się również Krystyną Siesicką w nastoletnich latach. Znam także historię o Białym kle.
Wychowałam się bez babci z obu stron. Babcia jest więc dla mnie w pewnym sensie mitycznym, abstrakcyjnym bytem. Niby wiem w czym na ogół przejawia się jej miłość i troska, ale nigdy nie doświadczyłam jej na własnej skórze. Mój jedyny ukochany Dziadek nie żyje od osiemnastu lat, więc nie mogę go spytać o ulubione lektury. Gdy odchodził, byłam zbyt mała, by zrozumieć w pełni...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSama większość z tych książek przeczytałam, choć do babci mi jeszcze trochę, ale to bardziej mama podsuwala tytuły. Babcie raczej nie czytały niestety, takie czasy.
Sama większość z tych książek przeczytałam, choć do babci mi jeszcze trochę, ale to bardziej mama podsuwala tytuły. Babcie raczej nie czytały niestety, takie czasy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJedna trzecia naszej biblioteczki rodzinnej jest po moich dziadkach od strony taty, ktorych już z nami nie ma. Czytali dużo kryminałów, ale też po dziadku zostało wiele książek technicznych, a po babci powieści np. Rodziewiczówny. I to jest najlepsza pamiątka po nich.
Jedna trzecia naszej biblioteczki rodzinnej jest po moich dziadkach od strony taty, ktorych już z nami nie ma. Czytali dużo kryminałów, ale też po dziadku zostało wiele książek technicznych, a po babci powieści np. Rodziewiczówny. I to jest najlepsza pamiątka po nich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoja babcia ze strony ojca czytała bardzo dużo. Ciągle widziałam ją z książką. Często wracała do "Nad Niemnem" Orzeszkowej, "Trędowatej" Mniszkówny.a także powieści Dołęgi- Mostowicza. Lubiła też kryminały, szczególnie popularne w czasach PRL-u serie z jamnikiem i kluczykiem. Szkoda, że zmarła stosunkowo młodo, bo nie zdążyłyśmy się nagadać literacko.
Moja babcia ze strony ojca czytała bardzo dużo. Ciągle widziałam ją z książką. Często wracała do "Nad Niemnem" Orzeszkowej, "Trędowatej" Mniszkówny.a także powieści Dołęgi- Mostowicza. Lubiła też kryminały, szczególnie popularne w czasach PRL-u serie z jamnikiem i kluczykiem. Szkoda, że zmarła stosunkowo młodo, bo nie zdążyłyśmy się nagadać literacko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNasze babcie z pewnością czytywały również to, co my, np. "Anie z Zielonego Wzgorza"
Nasze babcie z pewnością czytywały również to, co my, np. "Anie z Zielonego Wzgorza"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJedna z babć pewnie nawet nie umiała czytać, nie znałam jej, zmarła przed moimi narodzinami kilka lat wcześniej. To była prosta kobieta ze wsi, która życie poświęciła dzieciom i pracy w gospodarstwie, urodziła się w początkach XX wieku. Druga nie miała czasu na czytanie, wiem jednak, że pomimo skromnego wykształcenia miała piękny głos- śpiewała cudne pieśni, mówiła wiersze z pamięci, mam nawet takie nagrania ocalone przez wujka. Czytania nauczyła mnie mama i choć ona, jak babcia, ma wykształcenie tylko zawodowe i również musiała w życiu ciężko fizycznie pracować, zawsze dużo czytała i robi to nadal. Cieszę się, że mogę jej podsuwać mądre, piękne książki i sprawiam jej tym wiele radości.
Jedna z babć pewnie nawet nie umiała czytać, nie znałam jej, zmarła przed moimi narodzinami kilka lat wcześniej. To była prosta kobieta ze wsi, która życie poświęciła dzieciom i pracy w gospodarstwie, urodziła się w początkach XX wieku. Druga nie miała czasu na czytanie, wiem jednak, że pomimo skromnego wykształcenia miała piękny głos- śpiewała cudne pieśni, mówiła wiersze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie znałam mojej babci, więc nie wiem co czytała, chociaż podejrzewam, że niewiele, tym bardziej, ze nie miała dużego wykształcenia. Moja mama natomiast czyta bardzo, bardzo dużo, gdyż nadrabia wcześniejszy okres, bo dawniej nie miała na to czasu, czytała nam tylko bajki i "Przyjaciółkę".
Ja również jestem babcią i wymienione wyżej pozycje to tytuły mojego dzieciństwa i młodości. Wspominam je a nawet czytałam po kilka razy.
Nie znałam mojej babci, więc nie wiem co czytała, chociaż podejrzewam, że niewiele, tym bardziej, ze nie miała dużego wykształcenia. Moja mama natomiast czyta bardzo, bardzo dużo, gdyż nadrabia wcześniejszy okres, bo dawniej nie miała na to czasu, czytała nam tylko bajki i "Przyjaciółkę".
Ja również jestem babcią i wymienione wyżej pozycje to tytuły mojego dzieciństwa i...
Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Konrad Wrzesiński Bardzo ciekawy wątek. Zgłaszam udogodnienie, które by się przydało przy artykułach/dyskusjach - możliwość zachowania ich w ulubionych / śledzenia. Pozdrawiam :)
@Konrad Wrzesiński Bardzo ciekawy wątek. Zgłaszam udogodnienie, które by się przydało przy artykułach/dyskusjach - możliwość zachowania ich w ulubionych / śledzenia. Pozdrawiam :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDobry pomysł, dziękujemy! Zobaczymy, co da się zrobić ;)
Dobry pomysł, dziękujemy! Zobaczymy, co da się zrobić ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam









