-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać327 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Cytaty z tagiem "wakacje" [92]
Letnie miesiące, myślę, są jak nieświadomość zbiorowa. Wszyscy pamiętamy melodię piosenki, którą śpiewał obwoźny lodziarz. Każdy dobrze wie, jak to jest oparzyć gołe uda na zjeżdżalni rozgrzanej słońcem niczym nóż w ogniu. Nie ma takiego człowieka, który w letni wieczór nie leżał w trawie na wznak, z zamkniętymi oczami, czując krew pulsującą pod powiekami i nie myślał tylko o tym, żeby ten dzień był choć troszeczkę dłuższy niż poprzedni.
Z rajskiego bufetu wybieramy to, co będzie świadczyć o naszym statusie, co będziemy mogli podsunąć pod nos komuś z tej ekskluzywnej grupy podczas wakacyjnej przygody. Egzotyczne miejsca i autentyczne spotkania są twardą walutą w naszym ciągłym wyścigu na porównania. Nikt nie chce być turystą, wszyscy chcą być podróżnikami.
Jedyna rzecz, której oczekiwałem od tego pierwszego dnia moich wakacji, to żeby w żaden sposób nie skaziła go Sara, w jakiejkolwiek postaci. Dzisiejszy dzień był na to zbyt wyjątkowy. Zbyt obiecujący.
Przebieramy bez umiaru w rajskim bufecie i oczekujemy wdzięczności od tych, których praca polega na usługiwaniu nam. Wydaje nam się, że akt konsumpcji, któremu się oddajemy, jest dobrym uczynkiem, aktem solidarności. Że ludzie, którzy usługują nam na plażach w biedniejszych częściach świata, powinni się cieszyć, bo akurat ich wybraliśmy.
Wybierając się na wakacje, turyści często zapominają spakować swój rozum - Radosław Wiśniewski.
Więc... jutro zaczynają się wakacje... Mam nadzieję, że będziecie się dobrze zachowywać. Zwłaszcza ty, Nagi. Nie biegaj całymi dniami, żebyś czasem nie dostał udaru słonecznego. Bardziej grozi to tobie, Sensei!!! [str. 168].
Jadąc w kierunku Awinionu, podziwiała widoki Prowansji skąpanej w blasku zachodzącego słońca. Po raz enty zakochiwała się w tej krainie, która o każdej porze roku i każdej porze dnia była absolutnie przepiękna. Tym razem nie potrafiła jednak skupić się na krajobrazach. Owszem, wpatrywała się w nie, ale w głowie miała tylko cel podróży.
Był czas, kiedy poszłabym za nim wszędzie i rzuciłabym wszystko, żeby tylko się z nim zobaczyć. Teraz, chwytając go za rękę, mam ochotę zasugerować, żeby poszedł sam.
-Co robiłeś przez całe wakacje? Wąchałeś klej?
-Tak. Zapisałem się do kółka modelarskiego w domu kultury. Przez większość czasu tworzyłem model czołgu w skali 1:0.
-Co? Nie ma takiej skali.
-Oni zorientowali się dopiero tydzień temu. Podczas wystawy prac.
Przyjazd do B. zawsze mnie uszczęśliwiał. Kojarzył mi się z zakończeniem roku szkolnego na początku czerwca. Wiatr, upał, odbijający światło słoneczne, szary peron, wiekowa budka zawiadowcy permanentnie zamknięta na cztery spusty od pierwszej wojny światowej, martwa cisza – wszystko to zapowiadało moją ulubioną część roku o tej wyludnionej i ukochanej porze dnia.