cytaty z książek autora "Mirosława Kareta"
To nie sztuka nie mieć pragnień. Sztuką jest im się oprzeć...
....jak niespodziewanie można znaleźć miłość tam, gdzie się jej zupełnie nie szukało.I jak szybko człowiek podnosi się z dna rozpaczy, jeśli tylko się jej nie podda...
Dom jest ważny. Ale ważniejsze jest mieć kogoś, z kim się można tym domem cieszyć. I by ten ktoś z tobą został, na zawsze...
Z życiem jest tak samo jak z witrażem. Każda chwila to takie kolorowe szkiełko. Zielone, czerwone, żółte, niebieskie albo czarne... Sama w sobie nic nie znaczy, ot, trochę wrażeń, emocji... Ale wszystkie one razem, złożone w jedną całość, nabierają sensu i tworzą obraz... Każdy człowiek tworzy obraz swojego życia z takich krótkich, kolorowych chwil... Składa je w jakąś całość... Tylko od niego zależy, jaki będzie ostateczny kształt!
Ufajcie, że ręka Boga kieruje wszystko ku najwyższemu Dobru, nawet jeśli w danym momencie sprawia nam to ogromny ból...
Bóg przebacza dużo łatwiej niż człowiek. Ogrom Jego miłosierdzia jest dla nas nie do ogarnięcia. Gdybyś choć trochę mógł to pojąć, spędzałbyś życie, wielbiąc Go i czyniąc dobro wokół siebie, a nie dręcząc się i rozpamiętując swój grzech i upadek.
Sama się sobie dziwię. Przecież zobaczyłam wtedy jego prawdziwe oblicze, zrozumiałam, że nie mogę się po nim spodziewać miłości i odpowiedzialności. A jednak... może nie uczucie, ale złudzenie... ta wizja, którą w sobie pielęgnowałam przez wiele miesięcy, ta ułuda... była zbyt silna, bym mogła łatwo i bez walki z niej zrezygnować.
Motorem działania była wiara. Wiara w jej głębokim wymiarze, takim, do którego dochodzi się w bólach, przez utratę spokoju ducha i przez powiedzenie Bogu "tak" ze wszystkimi konsekwencjami tego kroku.
Już od dzieciństwa człowiek musi się oswoić z naturalnym stanem rzeczy, że bliscy mają wobec niego przeróżne oczekiwania, którym - chcąc mieć w życiu choć trochę świętego spokoju - powinien w jakimś stopniu uczynić zadość. Z biegiem czasu odkrywa jednak inną prawdę - że choćby i chciał, nie da rady dogodzić każdemu.
Zło jest hałaśliwe, tryumfuje głośno i publicznie, jak przy ukrzyżowaniu. Dobro zwycięża po cichu, dyskretnie, w taki sposób, jak odbyło się zmartwychwstanie.
Zwykła twierdzić, że jest to jeden z wielu atutów stanu wolnego - wreszcie nikt jej nie budził o barbarzyńskiej porze, z sugestią by uprawiać z nim seks, jogging lub po prostu usmażyć mu jajecznicę.
Nigdy nie podejmiesz dobrej decyzji, dopóki nie wybaczysz. Prawdziwa wolność zaczyna się z chwilą wybaczenia. Wtedy można wybierać.
Tak jest najłatwiej, wpaść w depresje. Uciec od życia, schować się w łóżku. Największym aktem odwagi jest po prostu żyć!
Zrozumiał, że to właśnie - miłość - jest największym darem, jaki można otrzymać.
Wszystko jest możliwe, jeśli się potrafi pokonać pewne przeszkody.
Czy może być coś gorszego niż ból odrzuconej miłości?
Czy wyrzuty sumienia są dobrym powodem, żeby z kimś dzielić życie?
Jak się kogoś kocha, to się mu nie pozwala odejść!
- Musisz się przyzwyczaić, że ludzie będą się gapić. Pokazuj im, że jesteś szczęśliwa, że życie z dzieckiem niepełnosprawnym to nie tragedia!
A co to znaczy realizować scenariusze bez Boga, to już nas nauczyły komunizm i faszyzm.
Nie chciał ulegać sentymentom, uważał, że trzeba patrzeć w przyszłość i odważnie odpowiadać na wyzwania, które niesie życie.
One swoim przykładem unaocznią światu, że niepełnosprawność, czy może raczej innosprawność, jest tylko jedną z wielu form inności. A świat właśnie dzięki temu jest tak piękny i bogaty, że wszyscy się od siebie różnimy!
Są zapewne na świecie ludzie niezdolni, by przeprosić za wyrządzone zło. Przedstawiają swoje argumenty, racjonalizują, usprawiedliwiają się - i na tym koniec. Jak jednak wyglądałby świat, gdyby nie było na nim ludzi zdolnych do przebaczenia?
Dotarło do niego teraz, co mogą czuć młodzi Niemcy, potomkowie sprawców dawnych zbrodni. Ciążyła na nich odpowiedzialność za wydarzenia, na które sami nie mieli żadnego wpływu. A jednak brzemię pozostało, przechodziło na następne pokolenia. Mogli się buntować, wypierać, zaprzeczać oczywistym faktom, żyć jakby nigdy nic się nie stało - i wielu tak robiło. Ale mogli też próbować zmierzyć się z przeszłością.
(...) za każdą, nawet najgęstszą chmurą kryje się przecież błękitne niebo, a zachód słońca jest często piękniejszy niż niejedno skwarne lub deszczowe popołudnie.
(...) pieniądze, ciuchy i fryzury z nikogo nie czynią damy. Nawet nie pochodzenie. Damą się jest... od środka.
Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
Nikt z nas już nie jest sobą. I nikt już nie będzie, nawet jeśli uda nam się przeżyć tę wojnę.
Była skromna, łagodna i uległa, ale potrafiła też walczyć jak lwica i przyćmiewać otoczenie swym blaskiem.
Gdzie się podziała ta nadzieja i optymizm, które sprawiały - jeszcze do niedawna - że zamiast chodzić, niemal fruwała? Czy to możliwe, że tamten czas - czas jedności i wielkich uniesień - minął już bezpowrotnie?