rozwińzwiń

Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku

Okładka książki Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku autora John Hersey, 9788324092741
Okładka książki Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku
John Hersey Wydawnictwo: Znak Literanova historia
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Hiroshima
Data wydania:
2025-07-16
Data 1. wyd. pol.:
2013-05-06
Data 1. wydania:
1946-01-01
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324092741
Tłumacz:
Jerzy Łoziński
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku



książek na półce przeczytane 1236 napisanych opinii 830

Oceny książki Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku

Średnia ocen
7,5 / 10
918 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku

avatar
218
200

Na półkach:

6 sierpnia 1945 roku tuż po godzinie 8 rano. Jesteś w Hiroszimie, między jej mieszkańcami. Zaczyna się kolejny, wydawałoby się, zwykły dzień.

Ten reportaż jest napisany w taki sposób, że czujesz się jak pełnoprawny uczestnik lub uczestniczka tych wszystkich wydarzeń, jakbyś był lub była między mieszkańcami miasta dokładnie w momencie, kiedy została na nie zrzucona bomba atomowa.

Przerażające obrazy spisane w wyjątkowo dobry sposób.

I ten stoicki do bólu sposób przyjmowania cierpienia przez Japończyków.

6 sierpnia 1945 roku tuż po godzinie 8 rano. Jesteś w Hiroszimie, między jej mieszkańcami. Zaczyna się kolejny, wydawałoby się, zwykły dzień.

Ten reportaż jest napisany w taki sposób, że czujesz się jak pełnoprawny uczestnik lub uczestniczka tych wszystkich wydarzeń, jakbyś był lub była między mieszkańcami miasta dokładnie w momencie, kiedy została na nie zrzucona bomba...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
191
20

Na półkach:

Warto. Losy kilku osób przebywających w Hiroszimie w trakcie wybuchu nuklearnego opowiedziane przez amerykańskiego dziennikarza krótko po zdarzeniu. Czuje się klimat tamtych dni.

Warto. Losy kilku osób przebywających w Hiroszimie w trakcie wybuchu nuklearnego opowiedziane przez amerykańskiego dziennikarza krótko po zdarzeniu. Czuje się klimat tamtych dni.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
34
9

Na półkach:

Ciężko oceniać tą książkę. Opis dnia wybuchu z perspektywy zwykłych ludzi, dodajmy nieświadomych co się dzieje zarówno wtedy jak i jeszcze wiele tygodni później wywołuje ciarki przerażenia.

Ciężko oceniać tą książkę. Opis dnia wybuchu z perspektywy zwykłych ludzi, dodajmy nieświadomych co się dzieje zarówno wtedy jak i jeszcze wiele tygodni później wywołuje ciarki przerażenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2908 użytkowników ma tytuł Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku na półkach głównych
  • 1 779
  • 1 098
  • 31
445 użytkowników ma tytuł Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku na półkach dodatkowych
  • 261
  • 78
  • 27
  • 27
  • 20
  • 17
  • 15

Tagi i tematy do książki Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyspa niechcianych kobiet Agata Komosa-Styczeń
Wyspa niechcianych kobiet
Agata Komosa-Styczeń
"Wyspa niechcianych kobiet" Agaty Komosy-Styczeń to naprawdę dobry reportaż. Szczególnie, że pokazuje również współczesne mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa - nie tylko duńskiego, choć Dania wydaje się tutaj świetnym przykładem dla ukazania pewnych problemów. Myślę, że fakt, że jeszcze zupełnie niedawno, bo w latach 50. ubiegłego wieku (ostatnie rezydentki wyspy Sprogø opuściły ją dopiero w 1961 roku!) działał odizolowany ośrodek dla "trudnych" kobiet, może bulwersować, ale przede wszystkim smuci. Autorka opowiada bowiem o niezwykle skomplikowanym dochodzeniu Danii do statusu państwa dobrobytu, gdzie wspólnota i dobro społeczne stoją na tak wysokim poziomie. Po drodze bowiem zdarzyły się eksperymenty (nie potrafię tego inaczej nazwać) o paramedycznym charakterze. Takim jak ośrodki Christiana Kellera, który w założeniu miał na celu dbanie o komfort podopiecznych. Paramedycznym, ponieważ nie zakładał on oparcia na rzetelnych badaniach i diagnozach, ale w gruncie rzeczy widzimisię grupy osób, którym przyznano funkcję decydentów. Byli wśród nich nie tylko lekarze. Wspierały ich także inne instytucje i ich pracownicy, np. opieka społeczna i szkoła. To na mocy ich rekomendacji kobiety w trudnej sytuacji, najczęściej pochodzące z ubogich domów, niewykształcone, mające wiele innych problemów, samotnie wychowujące dzieci, kwalifikowano jako upośledzone i niezdolne do życia w społeczeństwie. Wystarczył komentarz nauczyciela, opiekuna społecznego, czasem również członka rodziny i nieodpowiednio wysoka liczba punktów z testu na inteligencję, żeby kobieta wytypowana została do przeniesienia na wyspę. Wszystko to w imię jej dobra. Wybija się z tego niesprawiedliwość społeczna i różnica w sposobie traktowania kobiet i mężczyzn, a także brak wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej i domowej, którymi najczęściej takie kobiety były. To również historia o tym, jak ograniczano prawa osób "upośledzonych umysłowo" (choć przecież sposób, w jaki pozyskiwano wiedzę o niepełnosprawności umysłowej przyszłej rezydentki błagał o litość...). Od kobiet ze Sprogø odwracały się nawet feministki. A raczej powinnam napisać inaczej - widziały w nich szansę na przekonanie do własnych postulatów. I to wcale niestety nie oznaczało okazania wsparcia pacjentkom Zakładów Kellera. Tu dochodzimy do niewygodnych wątków eugeniki i przymusowej sterylizacji kobiet. Tak, kobiety ze Sprogø poddawane były temu nieodwracalnemu zabiegowi w imię czystości społecznej, choć chyba nie jest wielkim nadużyciem napisać - rasy. A ówczesne środowiska feministyczne wcale nie widziały w tym niczego złego... Wręcz przeciwnie. Autorce trudno było porozmawiać ze współczesnymi feministkami w Danii na temat ośrodka na wyspie, ponieważ odmówiły one odpowiedzi na pytania reporterki. Odnoszę przy tym wrażenie, że autorce samej trudno było przyjąć do wiadomości taki stan rzeczy, co na pewno wynika z zupełnie innego postrzegania niektórych środowisk, także w Polsce. Ta niepewność i fakty skłaniają jednak do pewnych refleksji i wniosków. Pewnych rzeczy nie da się obronić. Bardzo polecam lekturę tej książki. I bardzo współczuję wszystkim rezydentkom Sprogø - nie doczekały się one porządnych przeprosin od państwa, które odebrało im nie tylko lata życia, ale przede wszystkim wybór. https://www.instagram.com/p/DJymM2AtfeB/ https://www.facebook.com/JustynaCzytuje/
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na81 miesiąc temu
Hjem. Na północnych wyspach Ilona Wiśniewska
Hjem. Na północnych wyspach
Ilona Wiśniewska
Czytanie „Hjem” to była dla mnie czysta przyjemność. Nieśpieszna. Sycąca. Dzięki Ilonie Wiśniewskiej wróciłam na północ Norwegii, do Tromso i okolic. Słuchałam krzyku mew, jej uszami, patrzyłam na niebo zlewające się z morzem, jej oczami. Przeszłam się ulicami miasta. Niektóre pamiętałam, ale wiele z opisywanych miejsc wydało mi się nowych. Opowieść Ilony Wiśniewskiej płynie powoli, skupia się na detalach, a przede wszystkim na ptakach i ludziach. To o nich jest ta historia. Hjem to znaczy dom, bezpieczna przestrzeń. Czym jest dla ptaków i ludzi? I jedni, i drudzy, z różnych powodów, muszą szukać sobie nowych miejsc do życia. Tromsø to jedno z najbardziej wielokulturowych miast w północnej Norwegii. Ilona Wiśniewska też jest przybyszką. Snuje więc swoją opowieść o życiu w nowym miejscu, o oswajaniu go, o jego trudnym pięknie, o budowaniu więzi z ludźmi, ptakami i miejscami. Ale także o trudnym współżyciu ludzi i mew, w walce o terytorium wciąż wygrywa człowiek, ale zawsze pozostaje pytanie, na które odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdzie znajduje się nieprzekraczalna granica ingerowania w świat dzikich zwierząt, choćby z najlepszymi intencjami. Ilona Wiśniewska to reporterka, która woli stawiać pytania niż na nie odpowiadać. Dlatego tak lubię czytać jej reportaże. Piękna jest to opowieść. Pełna uważności, wsłuchiwania się, delikatności., niesamowitego klimatu. Ma w sobie magię i poezję. To opowieść, którą można czytać dosłownie, ale równie dobrze działa na poziomie uniwersalnym. Mnie urzekła.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na818 dni temu
Trzewia Aleksandra Paduch
Trzewia
Aleksandra Paduch
„Chowamy się za brzuchami wypełnionymi wszystkim tym, co nie może lub nie chce się ujawnić. Chowam się za historiami wypełnionymi wszystkim tym, co nie mogło lub nie chciało się ujawnić.” (s. 111). Obrazy rozpisane na mikrorozdziały połączone przestrzenią kuchni, która staje się intymnym centrum snucia historii. Aleksandra Paduch nie oszczędza czytelnika, wybiera mocne, soczyste, momentami bolesne zdania, karmi narrację mięsistymi i surowymi kadrami. Jest w tej opowieści gęsto od niedopowiedzeń, przemilczanych emocji, śmierci gnieżdżącej się w zniekształconych ciałach, dawnych rytuałach, byciu obok życia. Bohaterowie, bezimienni dziadkowie, zostają zakotwiczeni w konkretnych miejscach, opowiadają siebie przez mapę - tę przestrzenną i fizyczną, cielesną. Przeplatają się w narracji obrazy jedzenia, spożywania, nieustannej potrzeby napełniania braku, zajadanie niewypowiedzianych słów, pożeranie bólu, utraty. Codzienna krzątanina babki, matki w kuchni, momenty wspólnoty przy posiłkach, kiedy otwierały się drzwi wspomnień i opowieści. I za tym podążają narracje o utracie, śmierci, która nabiera fizyczności pod postacią umierających, bliskich ciał. „Dotyk umierał ostatni” i w „Trzewiach” jest mocny obraz oswajania śmierci, momenty pożegnań przeplatane z tym co codzienne, bez patosu i fałszu. Na ten brak odpowiedniego języka w obliczu straty odpowiada gest, mimika, dotyk. W te historie wchodzi się coraz głębiej i głębiej, trzewia pulsują, pochłaniają, tak wiele w nich zakamarków, labiryntów, każdy rozdział to schodzenie w podziemia wspomnień. Nie jest tu przyjemnie, stabilnie, przewidywalnie i dlatego narracja porywa nas w nieoczekiwane miejsca, w pozornie sprzeczne obrazy, które tworzą mapę pokoleń, naznaczonych wojną, przesiedleniami, pierwszymi powiewami kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Pociągający jest sam tytuł - „Trzewia” - słowo tak nieobecne w potocznym języku, literackie, dźwięczne, a jak pojemne i plastyczne. Idealne aby być metaforyczną klamrą dla tych rodzinnych opowieści. Do czytania i przeżywania! Wynotowałam jeszcze jeden ważny cytat o pisaniu sobą, swoim życiem, o potrzebie zapisywania: „Nie rozmawialiśmy ze sobą, więc pisałam. Już nieco wcześniej, ale i znacznie później, pisanie biegło rownolegle z życiem” (s. 37). Wydawnictwo Czarne
Marcelina - awatar Marcelina
oceniła na830 dni temu
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych Jon Billman
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych
Jon Billman
„Urwany ślad” to książka, którą trafiłam w idealnym momencie. Ostatnio jakoś bardziej ciągnie mnie do reportaży – fikcja schodzi na dalszy plan, choć wciąż mam słabość do azjatyckiej literatury. Prawdziwe historie działają jakoś mocniej, dłużej się w głowie kotłują. A jeśli chodzi o te mocno tajemnicze, niewyjaśnione sprawy, to już w ogóle trudno przejść obojętnie. Liczyłam, że ta książka przyniesie coś wyjątkowego, bo mowa o zniknięciach, których... mimo dużych nakładów pracy, nikt jak na razie nie rozwiązał. I właśnie to dostałam – wciągające śledztwo, trochę niepokojący klimat i takie myśli, które gdzieś zostają, nawet długo po zamknięciu ostatniej strony. Autor zabiera nas na amerykańskie tereny parków narodowych – miejsca kojarzące się z dziką, piękną przyrodą, wielkimi przestrzeniami i wolnością. A właśnie tam, na przestrzeni lat, ludzi po prostu znikało bez śladu. „Urwany ślad” to próba poskładania tych historii w całość – autor rozkłada na części pierwsze konkretne przypadki, zestawia fakty, słowa świadków, działania służb i takie elementy, które zupełnie nie pasują do oficjalnych wersji. Książka ma charakter reportażu, ale czyta się ją jak solidny thriller non fiction. Co naprawdę rzuca się w oczy, to jak autor się angażuje w temat. Nie jest to zimny, bezosobowy wyciąg faktów. Wręcz przeciwnie – naprawdę czuć, że sporo czasu, energii i emocji włożył w tę pracę. Widać, że nie tylko chce opowiedzieć tę historię, ale też zrozumieć bohaterów, oddać sprawiedliwość rodzinom, a przy okazji wykazać się dociekliwością. Ta pasja aż przebija się przez tekst i dzięki temu czytelnik szybko wciąga się w opowieść. No, ale muszę uprzedzić – nie oszczędza nam szczegółów. Miejscami jest ich wręcz za dużo: opisy, daty, nazwiska, procedury, mapki terenu. Dla jednych będzie to plus, ale są i tacy, którym te detale mogą ciążyć. Zwłaszcza, że co chwilę mamy dość gwałtowne przeskoki między wątkami i łatwo się pogubić, więc czasami trzeba zwolnić i sobie wszystko ułożyć w głowie. Ta mieszanka – sporo detali i pełne zaangażowanie autora – sprawia, że u mnie wywołała mieszane uczucia. Z jednej strony, jak już się zaczęło, trudno było się odrywać, kolejny rozdział wciągał jeszcze bardziej. Z drugiej zaś, czasem miałam ochotę odkładać książkę, bo wiedziałam, że nastąpi intensywna i, powiedzmy, wymagająca lektura. Momentami to już prawie przytłaczający napływ informacji. Ciekawostką jest też to, że książka nie skupia się tylko na samych zaginięciach. Autor podejmuje temat poboczny, ale ważny – kompetencje służb, procedury, komunikację, a także zarządzanie parkami narodowymi. Dzięki temu „Urwany ślad” to nie tylko zestaw niewyjaśnionych historii, ale swoista analiza całego systemu. Wiedzy jest tu sporo, ale na szczęście autor potrafi o tym opowiadać tak, że nie gubi się czytelnik. Jasno, ciekawie i bez zbytniego nudzenia. Gdybym miała wskazać coś, co mi trochę przeszkadzało, to właśnie ten ogrom detali – przydałoby się trochę ostrzejsze cięcie redakcyjne. Ale to już raczej kwestia tego, jak kto lubi czytać, a nie prawdziwa wada. Podsumowując – „Urwany ślad” to taki reportaż, który mocno wciąga i zostawia po sobie pewien niepokój. Zmusza do myślenia, trochę jednak burzy poczucie bezpieczeństwa i pokazuje, jak często... no właśnie, ile tak naprawdę nie wiemy, nawet tam, gdzie nam się wydaje, że wszystko jest jasne.
NaWidelcu - awatar NaWidelcu
ocenił na811 dni temu
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Grzegorz Łyś
Grzegorz Łyś w reportażu „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala” przedstawia historię szpitala psychiatrycznego zbudowanego w 1891 r. w Pruszkowie, w dzielnicy Tworki. Autor opisuje założenia szpitala oraz to, jak funkcjonował przez lata, przedstawia pracowników i ich rodziny. Nie zabrakło tu też historii psychiatrii, ani polityki – bo ta nierozerwalnie była z tą dziedziną medycyny związana. To tak naprawdę opowieść, która sięga daleko poza mury szpitalne. Z jednej strony to dobrze, bo dostajemy kompleksową opowieść o stanie psychiatrii na przełomie wieku, a z drugiej szkoda, bo objętość książki jest niewielka, więc dostajemy dużo informacji, ale jednak dość pobieżnie opisanych. Znajdziecie tutaj sporo dat, nazwisk lekarzy, nieco opisów tego, jak funkcjonował szpital, jakich metod leczenia używano. Nie ma jednak wielu opisów pacjentów, konkretnych historii. A nie ma co ukrywać, że raczej takich historii oczekujemy, kiedy czytamy opowieści ze szpitali psychiatrycznych. Przez ich brak ma się wrażenie, że książka jest pozbawiona emocji i stanowi jedynie zbiór „suchych” faktów. Ciekawy był wątek działania szpitala podczas niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, niestety tu również mam poczucie, że można było z niego wyciągnąć więcej. Jako reportaż całość się broni. Nie będzie to najbardziej fascynująca historia o szpitalu psychiatrycznym, jaką przeczytacie, ale przecież nie takie jest zadanie tego gatunku. Jeżeli to temat, który was interesuje, to „Przystanek Tworki” warto przeczytać. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na71 miesiąc temu
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat Antony Loewenstein
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat
Antony Loewenstein
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a wojna to piekło [dla zwykłych ludzi], ale jest dobra dla interesów”. Izraelska wojna z Palestyńczykami to po prostu dobry biznes. Antony Loewenstein ukazuje jak Izrael stał się fabryką broni i jak wspierał – bronią oraz know-how – szereg dyktatur i reżimów, bez oglądania się na to, kto, co i dlaczego. Beneficjentami tego procederu są także kraje "demokratyczne", jak Unia Europejska wykorzystująca nowoczesne technologie przeciwko imigrantom... Na szczególną uwagę zasługuje rozwój technologii służących inwigilowaniu i nadzorowaniu (w tym dronów),która to branża w Izraelu kwitnie - a jej ofiarą może paść każdy, i ja, i ty. Można długo się zastanawiać jakimi krętymi drogami naród z długą tradycją prześladowania i okrutnym doświadczeniem Holokaustu, doszedł do tego, że sam teraz stał się narodem prześladowców. To jedno (acz jak zajrzymy do Biblii, to widzimy, że Żydom daleko było do łagodności). Druga sprawa to jak można nazwać stosunek Zachodu do izraelskiej polityki: czy to jeszcze podwójna moralność/ hipokryzja, czy po prostu polityczny cynizm? Dlaczego tyle mówi się o zagrożeniu ze strony Chin, jeśli chodzi o inwigilację, ale o tym, co robi Izrael – już nie? Zachód potępia to, co dzieje się w Sinciangu, ale już okupację strefy Gazy i politykę Izraela wobec Palestyńczyków, niekoniecznie. Bo Izrael jest uznawany za sojusznika Zachodu. Nasi przyjaciele mogą zabijać i okaleczać bezkarnie. (to samo zresztą z tym, co robią USA w różnych częściach świata, a nawet u siebie). Dla mnie jest to też opowieść o pogłębiającym się współcześnie kryzysie demokracji, który sprawia, że coraz więcej rządzących przechyla się na autorytarną stronę, przyjmując za dopuszczalne metody znane z reżimów (i robi to też Polska). Zresztą autor też pisze o tym, że Izraelczycy widzą przyszłość właśnie pod szyldem autorytaryzmu. Reportaż ten zagląda za kulisy światowej - już nawet nie bliskowschodniej - polityki i mówi bez owijania w bawełnę o rzeczach, które z reguły pozostają poza sferą naszej wiedzy. I o których być może nie chcielibyśmy wiedzieć, lub je wypieramy. Odziera ze złudzeń, że na świecie istnieją jakieś proste podziały na wrogów i sojuszników, dobrych i złych. I nie chodzi o jakieś spiskowe teorie dziejów, tylko o fakty. Każdy kto zdecyduje się przyjąć tę gorzką pigułkę poznania - musi sobie to przemyśleć i być może przemodelować swój obraz świata.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na72 dni temu

Cytaty z książki Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku

Więcej
John Hersey Hiroszima Zobacz więcej
John Hersey Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku Zobacz więcej
John Hersey Hiroszima Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne