Księga listów PRL-u. Część pierwsza 1951-1956 Grzegorz Sołtysiak 7,1

ocenił(a) na 78 lata temu „Księga listów PRL-u” to niezwykle interesujące świadectwo życia zwykłych ludzi. Tom pierwszy prezentuje wybór listów, jakie słuchacze Polskiego Radia nadsyłali do audycji „Fala 49” w latach 1951-1956. Tematyka korespondencji jest dość różnorodna, ale na pierwszy plan wysuwają się problemy podstawowe: brak mięsa, świeżych warzyw, mydła, ogromne kolejki i drożyzna. Robotnice Łódzkich Zakładów Włókienniczych nie mogą dostać materiału na ubrania dla siebie i dla dzieci. Emerytowany górnik, mający na utrzymaniu niepełnosprawną żonę, nie jest w stanie wyżyć z otrzymywanej renty. Ludzie są zwalniani z pracy za chodzenie do kościoła lub za to, że ich rodzice nie chcą się zapisać do spółdzielni rolniczej. Widać wyraźnie rozgoryczenie faktem, że cała krajowa produkcja jest wywożona do ZSRR, a w Polsce tylko sklepy z żółtymi firankami są dobrze zaopatrzone. Słuchacze audycji często proszą o pomoc w zdementowaniu krążących plotek, wytykają absurdy partyjnych postanowień, ale także donoszą na swoich sąsiadów. Oczywiście śmierć Stalina budzi w niektórych rozpacz, ale większe zamieszanie wywołuje obalenie jego legendy. Co ciekawe, pojawiają się listy, w których ludzie domagają się uczczenia pamięci żołnierzy AK walczących w Powstaniu Warszawskim. Poruszana jest także sprawa Katynia. Piszący domagają się wolności religijnej tak szumnie gwarantowanej w konstytucji i całym sercem wspierają strajkujących robotników w Poznaniu.
Z tych listów, mimo specyficznej retoryki, wyłania się obraz Polskich, w której zwykły robotnik nie jest w stanie utrzymać z pensji swojej rodziny. Głód zagląda ludziom w oczy, a sklepowe półki uginają się pod ciężarem butelek wódki. Rząd wymaga ciężkiej pracy przy wykonywaniu kolejnych planów, ale nie zapewnia robotnikom odpowiedniej ilości i jakości pożywienia, by mogli regenerować swoje siły. Chłopi oddają swoje plony do spółdzielni, ale nie mają gdzie kupić odpowiednich narzędzi, by uprawiać pola. Jedynie kierownicy spółdzielni balują, a milicja nie interweniuje w przypadku takich zgłoszeń.
„Księga listów PRL-u” napełnia treścią suche historyczne fakty, ukazuje życie społeczeństwa w tamtych trudnych, powojennych czasach. Pokazuje, że przyjaźń polsko-radziecka to pusty slogan i nawet ludzie, którzy należeli do partii potrafili krytycznie (choć anonimowo) spojrzeć na poczynania ZSRR. Widać w tych listach zaczyn wydarzeń, które w przyszłości doprowadzą do wyborów w czerwcu 1989 roku. Warto przeczytać.