Diabeł o mojej twarzy Alex Cormack 7,4

ocenił(a) na 810 tyg. temu Macie ochotę na krwawy, dynamiczny horror o... opętaniu?👹
Nie wiedziałam, czego się po tym komiksie spodziewać. Słowa z opisu "To połączenie "Bez twarzy" i "Egzorcysty"" obiecywały dużo i jak się okazało nie były na wyrost. Nie muszę chyba Wam przypominać, że "Egzorcystę" Blatty'ego uważam za nieźle oddziałującą na wyobraźnię, bluźnierczą i obrazoburczą, a przede wszystkim przerażającą klasykę skłaniającą do refleksji na temat wiary. I ten komiks też taki jest! Tyle, że skąpany we krwi.
Przeniesiemy się tu do 1740 roku. Egzorcysta Franco Vieri będący pełen wewnętrznych rozterek dotyczących wiary zostaje wysłany na misję ocalenia syna hiszpańskiego szlachcica ze szponów potężnego demona... Z początku wydawałoby się, że ot to taka niepozorna, klasyczna historia o zwykłym egzorcyzmie, ale gdzież tam! Szalony demon rozpętuje chaos i zniszczenie... Legion przywdziewając cudze oblicze pozostawia za sobą kolejne trupy... Czy Vieri znajdzie w sobie siłę, aby zwalczyć demona?
Ta historia jest po prostu niesamowita! Pełna nieoczywistych intryg i do tego dynamiczna akcja nie dająca chwili wytchnienia! Uwielbiam kolorystykę ilustracji, ile tu odcieni krwawej czerwieni poplątanej z czernią. Diabelnie podkreśla nadnaturalność tej historii i oddaje nastrój płynący z danej sceny, ten cały krwawy obłęd i makabrę. Wyczuwalna jest tutaj cała kipiel emocji gnieżdżąca się w postaciach.
Bohaterowie nie są tutaj płascy, mają głębię psychologiczną, zwłaszcza ojciec Vieri, który jest w swoistym kryzysie, na etapie poszukiwania własnej tożsamości.
Kim jest? Skąd pochodzi? Czy pasuje w roli księdza?
"Diabeł o mojej twarzy" jest o naturze ludzkiej, pragnieniu władzy, odwiecznej walce dobra ze złem. Iście piekielnie dobra rzecz, w sam raz na wolną godzinkę