Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan Mateusz Baczyński 6,8

Dlaczego właściwie świat jest tak okrutny? Ile jest warte ludzkie życie? Czy nieplanowana lub planowana śmierć może być wytchnieniem? Uwolnieniem się od złego?
Pierwszy rozdział był doskonałym podsumowaniem wieczoru. Tych tragicznych zdarzeń. Naprawdę dowiedziałam się z niego dużo istotnych, ciekawych faktów. Coś co już można było usłyszeć w Internecie. Na przykład oglądając jakieś podcasty, czytając Inne książki, Ale dobrze że się to znalazło. Przecież tego dotyczy ta historia. Drugie i trzeci rozdział to jest dla mnie istna tragedia. Co mnie obchodzą trzy inne zabójstwa i rozczłonkowanie Ciała w Krakowie. Ja rozumiem, że połączyli się, że było 49 województw. Potem robią 16. Tarnów łączą z małopolską, wszystko okej. Naprawdę jest okej tylko co to ma wspólnego zabójstwem Iwony Cygan? Mam wrażenie że nic autor jakby nie miał pomysłu co wcisnąć. To postanawia wcisnąć sprawę zabójstwa studentki z Krakowa i dwóch innych kobiet. No bo co się robi jak się nie ma pomysłu na książkę? Wciska się wszystko inne bo mi się wydaje, że tak być powinno dno i wodorosty. Czy naprawdę tego miała dotyczyć ta książka? Czy naprawdę martwy punkt sprawa zabójstwa Iwony Cygan miała dotyczyć spraw zabójstwa innych kobiet? No nie chciałam o tym czytać! Dwa rozdziały wciśnięte totalnie bez sensu. Dobra rozdział 4 ma już więcej sensu. Wreszcie pojawiają się fakty. Coś co naprawdę ma związek ze sprawą i coś nad czym można się zastanowić. Podoba mi się to! Wydaje się, że historia nabiera rozpędu. Zaraz się wszystko wyjaśni. Niestety autor zaczyna wtrącać politykę, co osobiście mi się bardzo nie podoba. Za każdym razem kiedy w tego typu historiach, biografiach, reportażach pojawia się polityka dla mnie cała książka jaki autor tracą na wiarygodność. To jest naprawdę zbędne marnowanie mojego czytelniczego czasu. Czy naprawdę autor nie jest w stanie uszanować ani śmierci, ani historii bohaterki? Musi tam wtrącić swoje polityczne 'ja'? Spodziewałam się innego zakończenia. Naprawdę liczyłam, że autor coś wyjaśni w tej książce. Coś wspomni, jakieś fakty, podejrzenia. A to tylko przerzucanie odpowiedzialności na prokuratora i policjanta. No żenada. Końcówka mi się bardzo nie podoba. Po naprawdę ciekawym, pierwszym rozdziale spodziewałam się wiele. Nieztety bardzo się zawiodłam. Naprawdę świetnie, że autor tak skutecznie bronił Trzech panów w tej książce. Jestem mu naprawdę dozgonnie wdzięczna, że tak określał i pana prokuratora i policjanta. Fajnie, że wszystkie szczegóły i wątpliwości w stosunku do nich po wyjaśniał. Szkoda, że zapomniał wyjaśnić na przykład, że zamordowana nie była prostytutką. Co na przykład zarzucił jej wcześniej w książce. Także myślę, że bardziej powinien skupić się na samej postaci. A nie na ludziach, którzy działali na tej sprawie bo mimo to, że prokurator Krupiński ma metody działania jakie ma. To uważam, że nie powinniśmy się na tym aż tak bardzo skupiać. Na większą uwagę zdecydowanie zasługuje sama Iwona Cygan, bo to jej miała dotyczyć ta książka. Ja rozumiem, że prokurator jest jaki jest i zdarza mu się wymuszać zeznania, ale prawda jest taka, że większość prokuratorów wymusza zeznania. Prawda jest taka, że ta praktyka jest powszechna również wśród policjantów.