Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać287
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać12
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Parag Khanna

Pisze książki: popularnonaukowa
Urodzony: 27.07.1977
Parag Khanna autor książki Przyszłość należy do Azji w kategorii popularnonaukowa.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora. https://www.paragkhanna.com/
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora. https://www.paragkhanna.com/
6,2/10średnia ocena książek autora
75 przeczytało książki autora
283 chce przeczytać książki autora
5fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Konektografia. Mapowanie przyszłości cywilizacji globalnej
Parag Khanna
6,8 z 8 ocen
88 czytelników 2 opinie
2022
Connectography: Mapping the Future of Global Civilization
Parag Khanna
4,8 z 5 ocen
19 czytelników 1 opinia
2016
Najnowsze opinie o książkach autora
Przyszłość należy do Azji Parag Khanna 
7,0

Być może wynika to z mojej bańki informacyjnej, ale mam wrażenie, że w mediach czy literaturze wzrost znaczenia krajów azjatyckich w pewien sposób „zawłaszczają” Chiny. To w końcu o nich ciągle mowa w kontekście wieloaspektowej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, kształtowania się nowego porządku geopolitycznego czy oddziaływania azjatyckiej kultury. I wydaje się, że właśnie przez ten sinocentryzm traci się nieco z pola widzenia sukces innych azjatyckich krajów, takich jak Wietnam, Tajlandia, Filipiny, Indonezja, Uzbekistan czy Indie. Tę lukę stara się wypełnić Parag Khanna, przybliżając specyfikę krajów azjatyckich oraz podejmowane przez nie działania w drodze do lepszej przyszłości. Czy mu się udało? W pewnym stopniu tak, ale ze względu na poniżej opisane braki „Przyszłość należy do Azji” nie stanowi najlepszego studium społeczeństw oraz gospodarek azjatyckich.
Jeżeli miałbym wybrać słowo-klucz dla „Przyszłość należy do Azji”, byłaby to „technokracja”, de facto utożsamiana przez autora z „merytokracją”. To właśnie technokracja miałaby stanowić ten element, który wyróżnia odnoszące sukces państwa azjatyckie, stojąc za rozwojem gospodarczo-społecznym Tajwanu, Korei Południowej, Japonii, Hongkongu czy Singapuru (a nieco później Chin, Wietnamu czy Indii). Jak to ujął Khanna, „Wiele państw azjatyckich przejęło zachodni model systemów parlamentarnych, jednocześnie jednak wmontowały w nie technokratyczne mechanizmy, mające służyć społecznemu dobrobytowi. Azjatyzacja nie polega zatem na całkowitym wyrugowaniu tego, co było dotąd, lecz na modyfikowaniu zastanej rzeczywistości” (s.30-31). „Rządy sięgają po silniejsze narzędzia sterowania priorytetami gospodarczymi. Mechanizmy demokratyczne równoważy się technokratycznym zarządzaniem” (s.29). Można powiedzieć, że Khanna wskazuje, jakoby rządy niektórych krajów azjatyckich znalazły świętego Graala rozwoju gospodarczego, doszukały się czegoś, co umknęło władzom Szwajcarii, Norwegii, Kanady, Niemiec, Holandii czy Danii. Nie negując faktu dynamicznego skoku cywilizacyjnego azjatyckich tygrysów oraz ich następców, nie wydaje się, żeby – przynajmniej póki co - osiągnęły one coś zdecydowanie ponad zdobycze bogatych krajów Zachodu. Prawdą jest, że najbardziej rozwinięte kraje azjatyckie znajdują się w czołówkach rankingów PKB per capita, Human Development Index czy Human Capital Index, ale trzeba dodać, że współdzielą te pozycje na szczycie z państwami Europy Zachodniej, Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Nową Zelandią czy Australią.
Dodatkowo warto wspomnieć o kilku mniejszych lub większych problemach trapiących państwa azjatyckie. Japonia od wielu lat dryfuje gospodarczo, nie mogąc podnieść się po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości, próbując przy tym pobudzić rachityczny wzrost gospodarczy m.in. „dodrukiem pieniądza”. Singapur jest przedstawiany przez Khannę jako wzór technokratycznego państwa, jednakże należy pamiętać, że jest to stosunkowo młody twór, który w przyszłości niekoniecznie musi być zarządzany przez tak wybitnych mężów stanu jak Lee Kuan Yew. Gdy Alexis de Tocqueville zapoznawał 200 lat temu Europejczyków z systemem amerykańskim, w tamtym czasie mógł on uchodzić za niedościgniony wzór – obecnie jednak jest odbierany znacznie gorzej z uwagi na gangrenę lobbingu, zjawiska obrotowych drzwi oraz nierówności społecznych. Nie twierdzę, że i Singapur musi „sparszywieć”, ale trzeba pamiętać, że technokracja może przerodzić się w oligarchiczną kleptokrację. Niepewny jest również Tajwanu, w stronę którego coraz mocniej spogląda ChRL. W przypadku Korei Południowej Khanna zauważa, że o tym, jak znaczące są w tym kraju rządy prawa, świadczy chociażby to, że była prezydent kraju została skazana na karę wieloletniego pozbawienia wolności. Druga strona medalu jest jednak taka, że system gospodarczy tego kraju, oparty na narodowych czempionach gospodarczych (czebolach) i pewnym powiązaniu ich z władzą polityczną, może stwarzać podatny grunt pod zachowania korupcyjne. Niepewna jest również docelowo świetlana przyszłość Chin, Indii czy Wietnamu, bowiem znajdują się one w dalszym ciągu na względnie niskim rozwoju per capita, dotychczas korzystając przede wszystkim z efektu niskiej bazy (zapóźnienia).
Kolejnym zarzutem wobec Khanny jest to, że nierzadko zasypuje nas on licznymi informacjami kosztem pogłębionej i krytycznej analizy. Dodatkowo prezentując je, nad wyraz często posługuje się on zwrotami nieostrymi („Azjaci coraz częściej…”, „Singapur dużo inwestuje…”, „Wietnamczycy coraz chętniej…”). Niestety, ale taka praktyka w wielu miejscach oznaczała selektywne dobieranie danych potwierdzających z góry określoną tezę. Brakowało mi również szerszego spojrzenia na podobieństwa i różnice pomiędzy krajami azjatyckimi oraz Zachodem, a także próby podjęcia rozważań dlaczego to Azja tak szybko się rozwija, a nie np. Ameryka Południowa, która wydaje się, że kilka dekad temu startowała z lepszej pozycji. Khanna mógł także odnieść się do nowej ekonomii strukturalnej Justina Yifu Lina, która w pewnym stopniu stanowi wspólny mianownik dla polityk gospodarczych azjatyckich krajów, które odniosły sukces.
Podsumowując: „Przyszłość należy do Azji” to całkiem wartościowa pozycja o zmieniającym się światowym układzie sił. Wzrost jakościowy i ilościowy państw azjatyckich jest faktem, szkoda tylko, że Khanna niemalże bezkrytycznie prezentuje go tak, jakby przekraczał on to, co jest udziałem Europy Zachodniej czy świata anglosaskiego (przynajmniej per capita). Po lekturze „Przyszłości…” nasuwa mi się myśl, że Khanna celowo dopuścił się takiego zabiegu, mając na uwadze, że czytelnika z Zachodu – zmęczonego nierównościami dochodowymi i majątkowymi, stagnacją wynagrodzeń, napięciami ideologicznymi czy etnicznymi – skusi wizja zapoznania się z azjatyckimi rozwiązaniami niwelującymi te bolączki. Niestety, ale Khanna pominął wymienienie wszystkich potencjalnych skutków ubocznych.
Przyszłość należy do Azji Parag Khanna 
7,0

Dobra ksiazka o kontaktach handlowych w Azji. Troche dluga i nudnawa historia swiata z perspektywy Azji, ktora stanowi pierwszy rozdzial, choc jednak jest to rozdzial wazny aby zrozumiec dzisiejsze animozje miedzy panstwami. Pozostale rozdzialy bliskie juz czasom wspolczesnym z ktorych wyprowadzic mozna projekcje na przyszlosc.































