Najnowsze artykuły
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
ArtykułyWielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Wincenty Lutosławski

Źródło: http://fakirek.pl/wp-content/uploads/2012/11/0707051323591.jpg
Urodzony: 06.06.1863Zmarły: 28.12.1954
Wincenty Lutosławski (ur. 6 czerwca 1863 w Warszawie, zm. 28 grudnia 1954 w Krakowie) – profesor filozofii, poliglota i publicysta, działacz narodowy; najstarszy syn Franciszka Dionizego Lutosławskiego i Marii ze Szczygielskich.
7,0/10średnia ocena książek autora
18 przeczytało książki autora
67 chce przeczytać książki autora
3fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Jak tanio podróżować? Wędrówki iberyjskie
Wincenty Lutosławski
0,0 z ocen
2 czytelników 0 opinii
2021
Korespondencja Wincentego Lutosławskiego z Kazimierzem Twardowskim
Kazimierz Twardowski, Wincenty Lutosławski
6,0 z 1 ocen
3 czytelników 0 opinii
2017
Najnowsze opinie o książkach autora
Jak rośnie dobrobyt Wincenty Lutosławski 
9,4

Ten esej Wincentego Lutosławskiego napisany w roku 1926 powinien być lekturą obowiązkową dla wszystkich podejmujących pracę w administracji publicznej, władzy samorządowej, szkole, wojsku, sądach i tych, którzy zaczynają karierę w polityce. Potem egzamin z treści tego dziełka i coroczne szkolenia z myśli polityczno-ekonomicznej Wincentego Lutosławskiego.
Jednym zdaniem, najważniejsze w rozwoju gospodarczym są jasne prawo, wolność działania i praca oparta na moralności.
Serdecznie polecam i dziękuję za uwagę!
Jeden łatwy żywot Wincenty Lutosławski 
6,0

podczas któregoś dłuższego posiedzenia na Polach Mokotowskich (tak, nie mam miejscowego indygenatu) zamówiłem sobie tą książkę. Bez zamiaru przeczytania, bo na tych klimatach filozoficznych w ogóle się nie znam i niezbyt mię biorą, ale żeby dowiedzieć się, co Wincuk we wczesnych latach 30-tych (kiedy rzecz była pisana) myślał o swojej żonie.
Jak wynika z tekstu, wtedy nie uznawał już Casanovy za żonę (chociaż ani rozwodu, ani unieważnienia małżeństwa nie było). I w ogóle miał ją za pół-wariatkę, egzaltowaną, całkowicie niepraktyczną, z raczej małym rozumkiem. Wszystko to robi się kuriozalne zważywszy, że tekst pisał człowiek, o którym uprzejmie pisze się, że był „nieszablonowy” (niektórzy sądzili, że to raczej on nadaje się do wariatkowa, zwłaszcza chłopi spod Mławy i rybacy spod La Coruna, kiedy biegał po łąkach i gimnastykował się nago).
Raczej niesympatyczny facet. Zawrócił w głowie młodej dziewczynie (no dobra, tu jestem trochę niesprawiedliwy, obydwoje byli młodzi, obydwoje poczuli motyle w brzuchu, ale to on miał kasę i pozycję, to on parł do małżeństwa),wyrwał ją z jej kultury i rzucił w śnieżno-kartoflane wschodnioeuropejskie ostępy, zrobił czwórkę dzieci, po czym zostawił, bo wśród tych dzieci nie było syna, tylko same córki. A potem zero zainteresowania, radź sobie sama droga Zosiu, i jeszcze na do widzenia Zosia zostaje hiszpańską gąską. Z książki wynika, że to raczej te córki (w czasie gdy pisał książkę mężatki, z pozycją w środowisku) mimo wszystko jakoś tam starały się utrzymać z nim kontakt.
Ogólnie rzecz biorąc, czytałem i nie mogłem się nadziwić jak bystry facet, który wypisywał te wszystkie dyrdymały o uzdrowieniu narodu i o moralnej czystości, mógł okazać się takim s-synem w stosunku do kobiety, a co gorsza, świetnie się z tym czuł. W tym sensie książka dość pouczająca.
O reszcie książki (czyli pozostałych 99%) się nie wypowiadam, bo tylko bardzo zgrubnie przekartkowalem.



































