rozwińzwiń

Przystań

Okładka książki Przystań autora Gabriela Kotas, 9789180197892
Okładka książki Przystań
Gabriela Kotas Wydawnictwo: Lind&Co Cykl: Uśpione niebo (tom 2) literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Cykl:
Uśpione niebo (tom 2)
Data wydania:
2023-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2023-02-27
Język:
polski
ISBN:
9789180197892
Średnia ocen

10,0 10,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przystań w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przystań



książek na półce przeczytane 2117 napisanych opinii 987

Oceny książki Przystań

Średnia ocen
10,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przystań

avatar
36
31

Na półkach:

Uwaga!
Lektura obowiązkowa dla wszystkich pokrzywdzonych - nie tylko przez księży, ale też, moim zdaniem, przez „kochających” wujków, którzy okazują się pedofilami, czy „wspierających” nauczycieli zapraszających uczennice na zaplecze, by im „coś” pokazać. Proszę nie czytać tej książki jednym tchem, bo wtedy łatwo stracić ważne wartości, mądrości i refleksje, które niesie.

Bohaterka, Anna, może być wzorem dla wielu Czytelniczek. Mimo że straciła piętnaście lat na związek z księdzem i ma kruchy, delikatny charakter, potrafiła odnaleźć miłość i swoją „przystań”. Jej droga ku wewnętrznemu spokojowi jest subtelna, nienachalna, a jednocześnie przejmująco prawdziwa. Anna dojrzewa na naszych oczach - nie poprzez wielkie gesty, lecz dzięki małym, codziennym decyzjom, które wymagają większej odwagi niż niejeden spektakularny czyn.

To bohaterka, którą chciałoby się przytulić i podziękować jej za to, że mimo własnych ran nadal potrafi nieść dobro dalej. Jej historia wzrusza, podnosi na duchu i daje poczucie, że każdy z nas ma prawo odnaleźć swoje bezpieczne miejsce - nawet jeśli najpierw musi przejść przez burzę.

Zarówno w „Utraconym niebie”, jak i w „Przystani” opisana jest rzeka Bug i jej okolice - tak pięknie i zachęcająco, że aż chce się tam pojechać, zasmakować ciszy, naturalnego uroku, niepowtarzalnej atmosfery i odnaleźć własną „przystań”.

Zachęcam do przeczytania, bo to powieść inna niż wszystkie.

Za co odejmuję pierwszą gwiazdkę?
Za styl! Moim zdaniem jest zbyt klasyczny i literacko uporządkowany, co wyraźnie odróżnia go od współczesnych trendów w powieściach obyczajowych, które coraz częściej stawiają na swobodę języka, potoczne dialogi i lżejszą narrację. Proza Autorki jest elegancka i poprawna, ale przez to mniej „codzienna”.

Za co odejmuję drugą gwiazdkę?
Za nadmierną idealizację świata. W powieści wszystko wydaje się zbyt gładkie - nie przypalają się patelnie, nie cieknie dach, nikt się nie kłóci. Brakuje drobnych potknięć i konfliktów, które nadają fabule autentyczności.

Reasumując:
Powieść oceniam na solidnych osiem gwiazdek!

Uwaga!
Lektura obowiązkowa dla wszystkich pokrzywdzonych - nie tylko przez księży, ale też, moim zdaniem, przez „kochających” wujków, którzy okazują się pedofilami, czy „wspierających” nauczycieli zapraszających uczennice na zaplecze, by im „coś” pokazać. Proszę nie czytać tej książki jednym tchem, bo wtedy łatwo stracić ważne wartości, mądrości i refleksje, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
197
185

Na półkach: ,

„Przystań” Gabriela Kotas to pełna ciepła i refleksji książka, która daje chwilę wytchnienia i pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Idealna lektura na spokojny wieczór.

„Przystań” Gabriela Kotas to pełna ciepła i refleksji książka, która daje chwilę wytchnienia i pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Idealna lektura na spokojny wieczór.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
509
496

Na półkach:

Znacie książki Gabrieli Kotas? 📝☕🌷
Ja niedawno przeczytałam piękną powieść jej autorstwa pt. "Uśpione niebo".
Bohaterką była czterdziestoletnia Anna, która została wykorzystana przez księdza i musiała po długim z nim związku zaczynać swoje życie od nowa.
Bardzo podobała mi się ta powieść, napisana z taktem i kobiecą wrażliwością. Gabriela Kotas dotknęła tematu tabu i zrobiła to z ogromnym wyczuciem. Byłam bardzo ciekawa dalszych losów bohaterów, dlatego też sięgnęłam po kolejną część, zatytułowaną "Przystań". 🌷🌷🌷

Z przyjemnością znalazłam się w świecie Anny. Odnalazłam spokój w nadbużańskim domu jej ciotki, która sama nie mając dzieci otuliła Annę miłością i otuchą.
W życiu bohaterki znalazł się także pewien mężczyzna...
Ale czy jego uczucie sprawi, że Anna zapomni o swej trudnej przeszłości? Czy kobieta znajdzie spokój serca i swoją przystań? Czy uda jej się przebaczyć?

Gabrieli Kotas udało się ponownie zdobyć moje czytelnicze serce.💓
"Przystań" to mądra, ciepła opowieść, która uświadamia nam, że warto walczyć o własne szczęście i nie wolno zapominać o sobie.
Uśmiech drugiego człowieka, jego troska o nas, spokojne życie w zgodzie z przyrodą i samym sobą to wartości bezcenne. A gdy dodamy do tego przyjaźń i miłość, wtedy możemy już mówić o pełni szczęścia. Wiadomo, nie wszystko od razu...

Tak więc "Przystań" to nie tylko ciekawa fabuła, lecz także skarbnica przemyśleń, mądrych rad i wskazówek.
Z książki bije przesłanie, aby zatrzymać się w pędzie życia, zadbać o swoje zdrowie i psychikę, dostrzec piękno otaczającego świata, a w nim drugiego człowieka. Człowieka, który być może także potrzebuje naszego wsparcia...🌷
Polecam Wam tę niezwykle ciekawą powieść.
Bardzo życiową, napisaną z nutką nostalgii, pełną emocji.
Z przyjemnością sięgnę po kontynuację. 💙😘

Znacie książki Gabrieli Kotas? 📝☕🌷
Ja niedawno przeczytałam piękną powieść jej autorstwa pt. "Uśpione niebo".
Bohaterką była czterdziestoletnia Anna, która została wykorzystana przez księdza i musiała po długim z nim związku zaczynać swoje życie od nowa.
Bardzo podobała mi się ta powieść, napisana z taktem i kobiecą wrażliwością. Gabriela Kotas dotknęła tematu tabu i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Przystań na półkach głównych
  • 32
  • 27
15 użytkowników ma tytuł Przystań na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Przystań

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niekochane Hanna Dikta
Niekochane
Hanna Dikta
"NIEKOCHANE" - HANNA DIKTA Na tę pozycje trafiłam przez rekomendacje, biorąc pod uwagę moją historię czytelniczą. BookBeat pokazał mi tę książkę i po przeczytaniu streszczenia i zachęty przez wydawcę postanowiłam zapoznać się z nią i nie żałuję. Monika ma nastoletnią córkę, Polę ,z którą trudno jest się z nią dogadać. Pola przychodzi późno do domu, często podchmielona, pachnąca dymem nie tylko papierosowym, ale i trawką. Monika nie potrafi się z nią porozumieć, ani wpłynąć na jej zachowanie, często się kłócą. Obwinia za to swoją matkę, która nie potrafiła stanąć na wysokości zadania i okazać miłość, wsparcie i zainteresowanie życiem córki, przez Ninę. Nina odkąd pamięta Monika, piła, przyprowadzała nowych kochanków i nie potrafiła być matką jaką powinna być. Stąd problemy z emocjami i porozumieniem się z córką.. Wszystko się zmienia, kiedy Monika dowiaduje się o śmierci swojej matki, ale jeszcze więcej gdy dostaje wiadomość, że Nina zostawia testament. W testamencie okazuje się, jest zapis o domu babci, który odziedziczyła. Co się stanie i co odkryje Monika za namową przyjaciółki Sylwii, trzeba samej odkryć. Naprawdę bardzo wartościowa pozycja. Zamierzam zapoznać się z innymi pozycjami autorki. Tematy poruszane są bardzo ważne. Polecam tym bardziej audiobook, najlepsza z najlepszych lektorka dodaje smaczku książce. OCENA 10/10 09/25 (09/01) ) OBYCZAJ 08/25 ILOŚC STRON 304 DATA WYDANIA : 27.09.2022r. czas przewidziany czytania: 5 h 04 min. Czas słuchania: 07 h 00 min Lektorzy : Joanna Domańska Anastazja skończona 25.01.2025 (słuchana)
RegałAnastazji Anastazja - awatar RegałAnastazji Anastazja
oceniła na101 rok temu
Ostatnia Mona Lisa Jonathan Santlofer
Ostatnia Mona Lisa
Jonathan Santlofer
To książka, która od pierwszych stron wzbudza ciekawość i wciąga tajemnicą. „Ostatnia Mona Lisa” to thriller historyczny z elementami kryminalnymi — historia legendarnej kradzieży Mona Lisy z 1911 roku splata się tu ze współczesnym śledztwem, a dwie linie czasowe sprawiają, że napięcie budowane jest stopniowo i bardzo skutecznie 🔍 Współczesna część fabuły koncentruje się na Luke’u Perrone — potomku Vincenza Peruggii, mężczyzny odpowiedzialnego za kradzież Mona Lisy. Luke, pracujący jako ekspert rynku sztuki, zostaje wciągnięty w serię wydarzeń, które zmuszają go do zmierzenia się z historią własnej rodziny. Trop prowadzi go przez Paryż i Florencję, do świata kolekcjonerów, fałszerzy i ukrytych archiwów, gdzie granica między prawdą a kłamstwem zaczyna się zacierać. Z każdą odkrytą informacją staje się jasne, że tajemnica obrazu wciąż budzi emocje i może mieć bardzo realne, niebezpieczne konsekwencje. „Ostatnia Mona Lisa” to nie tylko thriller historyczny, ale też opowieść o tym, jak przeszłość potrafi zatruwać teraźniejszość. Pojawiają się pytania o autentyczność — nie tylko dzieła sztuki, ale też ludzkich intencji i motywów. Książkę czyta się szybko, jednak nie dlatego, że jest lekka — raczej dlatego, że trudno ją odłożyć, gdy kolejne elementy układanki zaczynają do siebie pasować 🧩 Ogromnym plusem jest klimat. Paryż, Florencja, świat galerii sztuki, kolekcjonerów i tajnych archiwów zostały opisane w sposób bardzo obrazowy. Czuć, że autor zna temat i potrafi nim zainteresować nawet osoby, które na co dzień nie sięgają po książki związane ze sztuką 🖼️ Dla mnie to była wciągająca, momentami mroczna historia, która trzyma uwagę do samego końca i zostawia po sobie sporo do przemyślenia. Jeśli lubicie thrillery z historią w tle, tajemnice sprzed lat i książki, w których sztuka odgrywa ważną rolę — „Ostatnia Mona Lisa” zdecydowanie jest warta uwagi .
Monika - awatar Monika
oceniła na73 miesiące temu
Anioł mi Ciebie dał Maria Resterna
Anioł mi Ciebie dał
Maria Resterna
19/2024 Maria Resterna "Anioł mi Ciebie dał " Anna kobieta pracująca w Urzędzie Pracy,ma córkę na studiach.Bohaterka coraz gorzej się czuje,zapomina się i podstawowe czynności sprawiają że bardzo się męczy.Kiedy postanowiła iść do lekarza okazało się,że ma guza mózgu.Kobieta nie wiedziała co ma zrobić,nie miała nikogo komu mogłaby się wygadać i wyżalić.Pewnego dnia budzi się jako 20 letnia kobieta,pełna siły i pomysłów.Postanawia pojechać do córki.Majka nie może zrozumieć co się dzieje. Jak potoczą się losy córki i matki? Kim jest Piotr? Moja ocena 8/10 Autorka bardzo trafnie pokazała jak wygląda starość i choroby.Dla mnie jest to książka z przesłaniem które mówi jasno szanuj starszych kiedyś będziesz w ich wieku.Zauważcie ile młodych osób zapomina o swoich rodzicach,jak są na studiach lub mieszkają w innym mieście,mają swoich znajomych a do rodziców czasem dzwonią i to na krótko.Nikt z nas nie jest tutaj na zawsze,każdy ma określony czas.Kiedy idziemy i starsza osoba potrzebuje pomocy,pomóżmy jej czy przenieść zakupy,czy przeprowadzić przez ulice,dla nas to drobiazg a dla tej osoby bardzo wiele. Czytając książkę zdałam sobie sprawę jak mało jest empatii wśród młodzieży.Pamietajcie,że dzieci biorą z Nas przykład.Tak jak my traktujemy swoich rodziców tak będą oni Nas traktować.Zastanówmy się nad tym już dziś. Polecam książkę każdej osobie która chce przekazać jak ważna jest empatia w naszym życiu.
Martazaczytana - awatar Martazaczytana
oceniła na82 lata temu
Jesienne liście Andrzej F. Paczkowski
Jesienne liście
Andrzej F. Paczkowski
I kolejna ksiazka z serii jesiennej ,,Jesienne liście Saga rodzinna" Andrzej F. Paczkowski. Opis wydawcy: Saga rodzinna „Jesienne liście” to historia miłości trojga bohaterów, rozgrywająca się w Karkoszce, jednej ze śląskich wsi. Urodzili się tego samego roku, zaprzyjaźnili się i razem dorastali, ale burza hormonów zmieniła wszystko. Zosia od zawsze kochała Łukasza i marzyła, że kiedyś wyjdzie za niego za mąż. Łukasz nie potrafił poradzić sobie z emocjami, które wyzwalał w nim Janek. Uznał, że Zosia może być remedium na to zakazane uczucie. Janek nie widział świata poza Łukaszem, ale kiedy przyjaciel podjął decyzję, aby pójść do seminarium, przeżył głębokie rozczarowanie. Mamy tu historie 3 przyjaciół pokazana od dzieciństwa do wieku średniego. Pokazuje ksiazka, że dzieciom nie przeszkadza zamożność rodziny by zacząć się przyjaźnić. Książka pokazuje biedę, zamożność, inna orientacja seksualna, strach, tęsknota. Chwilami ta ksiazka mnie przynudzam, ale byłam chetna do poznania jak potoczą sie dalsze losy Zosi Janka i Łukasza. Trochę szkoda było Zosi, że spędziła życie z mężczyzną do którego nic nie czuła. Ale ksiazka warta zapoznania się z nią. Pokazuje nam, że nie wszystko co sobie planuje na przyszłość nie zawsze się spełnia. Oraz trzeba kazdemu dać szansę na zmianę swojego charakter (mam na myśli Gieńka-brata Janka
Monika_czyta - awatar Monika_czyta
oceniła na65 miesięcy temu
Przeprowadzki Jola Czemiel
Przeprowadzki
Jola Czemiel
Po książkę sięgnąłem z ciekawości. Powieść została wydana przez małe wydawnictwo, jest krótka, przeczytałem ją niemal jednego dnia. Na początku mamy życie dwojga zwykłych ludzi, żyjących w małżeństwie. Ona chce rozmowy, on nie ma ochoty rozmawiać, co – jak się okazuje – nie jest wynikiem jego niechęci do samego podmiotu rozmowy, ale to kwestia ogólnego zebrania sił. Gdy w końcu on decyduje się na rozmowę, jej już nie ma, znika. Na chwilę? Może dłużej? Dalej to nieco surrealistyczna powieść, gdzie przeplatają się dwa wątki widziane oczami jej i jego. Ale narracja nie ogranicza się do punktu widzenia dwóch osób. Narrator jest wszechwiedzący, który wnika w umysły pozostałych bohaterów. Czy to dobrze? W zasadzie to nie przeszkadzało, choć pewnie książka przez to straciła nieco „dwóch punktów widzenia” na rzecz ogólnego obrazu. W tym surrealistycznym widzeniu ona „trafia do” Hadesu, a on próbuje ją odnaleźć. Powieść składa się z dwóch wątków, które łączą się, ale mam wrażenie, że połączenie ich nastąpiło na siłę. Bo wyraźnie czuję, jak wątek, który przydarza się jemu, jest przyklejony, choć – co podkreślam – na koniec łączy się w jedno. Tekst jest napisany dobrze, choć wyłapałem ze dwie literówki i jedno zgubienie podmiotu. Ale nie ma książki bez błędów, więc tę uważam za naprawdę napisaną dobrze. Ogólnie rzecz ujmując, tekst czytał się dobrze, bez zgrzytów, nawet czułem zaciekawienie, co będzie dalej. Plusem jest dwustronność spojrzenia na problem, choć nie rozumiem, jak się ma jego realistyczne poszukiwanie jej, do jej surrealistycznego „świata”. A może w tym jest siła tej książkę, że mężczyzna działa, a kobieta buja w obłokach…? Patrząc w ten sposób, to wydaje się nawet ciekawe, jednak na ten pomysł wpadłem dopiero teraz, po przeczytaniu, a nie w trakcie, co jest minusem. Na koniec mamy zaskoczenie, które wrzyna się w emocje ułożone w trakcie czytania, i ta zmiana emocjonalności jest dla mnie najsilniejszym punktem powieści. I zarazem czymś, co zmienia rozumienie. Za to wielki plus. Ogólnie powieść oceniam na pięć w skali do dziesięciu.
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na62 lata temu
Tamten utracony świat Alina Staneczek
Tamten utracony świat
Alina Staneczek
Śląski „Brutalista”- gliwicka trylogia Aliny Staneczek Autorka musiała zmówić się chyba z reżyserem Oskarowego filmu „Brutalista”, Brady Corbetem, bo jej trylogia opowiada o pochłonięciu przez żarłoczny kapitalizm polskiego „Brutala”, cudu architektury brutalistycznej, słynnego dworca w Katowicach. „Brutalistyczny gmach według projektu legendarnych Tygrysów, czyli Kłyszewskiego, Mokrzyńskiego i Wierzbickiego, wzniesiono na początku lat siedemdziesiątych. Konstruktorem monumentalnych kielichów podtrzymujących sklepienie jest sam Wacław Zalewski, a dworzec uznano za jeden z najważniejszych przykładów polskiego brutalizmu.” „Gdy Schabik usłyszał propozycję nikomu wówczas nieznanego architekta Ericha Mendelsohna, by wśród neogotyckich kamienic postawić awangardowy budynek, nie okazał zachwytu. Jednak ostatecznie się zgodził, niejako wbrew sobie. -I po latach okazało się to jednym z najważniejszych osiągnięć architektonicznych naszego miasta.” Na 80 rocznicę zakończenia wojny i przekształcenia się Gleiwitz w Gliwice mogą stać się błaganiem „Nigdy więcej wojny.” : „Inna gliwiczanka tak zapamiętała widok, który ujrzała po opuszczeniu schronu w piwnicy: „wszystko wokół stało w ogniu, a naokoło leżały ciała. Tuż przed wejściem do kamienicy leżała moja sąsiadka z klatki schodowej, wraz z matką. Obydwie były na poły zwęglone. Ocalał ratusz, dom tekstylny „Getex”. Nasz dom i kamienice po tej stronie Wilhelmstraße niewiele ucierpiały. Zniszczone były natomiast znajdująca się niedaleko siedziba dyrekcji zakładów Schaffgotscha i cukiernia Schnapki. Spalono również większość kamienic na rynku. Gdy weszliśmy do naszego mieszkania, ujrzeliśmy straszny widok.(…)”(Bogusław Tracz Rosjanie utopili miasto w morzu bestialstwa. W rocznicę wydarzeń stycznia 1945 roku w Gliwicach - Nowiny Gliwickie) Autorka snuje opowieść miłosną wokół Domu tekstylnego Weichmanna, kultowej wizytówki Gliwic, przekształconej przez komunistów na Dom Przyjaźni Polsko Radzieckiej, a potem na bank. Zbiegi okoliczności jak z „Gry w klasy” Cortazara, rozpętujący lawinę zdarzeń wypadek, jak z filmu „Efekt motyla”, skarby światowej kultury UNESCO ukryte w niewielkim, czarnym, „opuszczanym przez poetów”, zakopconym mieście, wszystko to znajdziemy w nowej sadze o Gliwicach (i nie tylko) „Tamten utracony świat” i „Nasze odzyskane miejsca”. Okładka jest przewrotna, nie jest to romansidło, lecz romans, który jest najgłębszą rzeczą w życiu, głębszą nawet niż rzeczywistość.” Analityczka systemów informatycznych, Alina Staneczek (nie wiem jak zdołała napisać książkę mając rodzinę i pracując na pełny etat w świetnej firmie),zainspirowana historią architektury modernistycznej i polską szkołą matematyczną, która rozszyfrowała Enigmę w czasie II wojny światowej oraz historią państwowego przedsiębiorstwa Mody Polskiej, tka, zaskakującą i nieoczekiwaną sagę (lub anty sagę) rodzinną usytuowaną na krwawych ziemiach, czyli na Ukrainie i na Śląsku. Inspirowały ją też „piękne umysły”, matematycy polskiej szkoły matematycznej, którzy po wojnie przyjechali w bydlęcych wagonach ze Lwowa do Gliwic. Wzruszająco widzi piękno wokół: „Silne niemieckie kamienice, które oparły się sowieckim czołgom i bestialskim sołdatom. Drewniana wieża zwiastująca kierunek powrotu z dalekiej czy bliskiej podróży. Kwitnące na każdym rogu lipy, zasłaniające rany budynków, lwy czuwające na placach. Dzwonki tramwajów i zapach miasta po burzy. Oraz wszechobecne kwiaty jaśminu, których aromat zawsze będzie przywoływał tamto lato w Gliwicach.” Książki Staneczek mogą stać się wizytówką Gliwic. Przedwojenna architektura Gleiwitz, inaczej niż w Gdańsku czy Wrocławiu, w dużej mierze ocalała, i to ona opowiada tu historie. Jej książki powstały z miłości do bliskich, Lwowa, Gliwic, Warszawy i innych miejsc. Miejsce jest tu „zemstą ręki śmiertelnej”.
Grażyna Wojaczek - awatar Grażyna Wojaczek
ocenił na101 rok temu
Lunia i Modigliani Sylwia Zientek
Lunia i Modigliani
Sylwia Zientek
Porwałem się na „Lunię” Sylwia Zientek, bo o Modiglianim Amadeo wiedziałem tyle co nic, czyli wstyd i hańba, a że kochliwy Włoch wyskakiwał z wcześniejszych książek autorki tu i ówdzie, między innymi w zacnym towarzystwie niejakiego Kislinga, którego prace miałem przyjemność oglądać w Muzeum Pabianic (zaiste godna wystawa!),chwyciłem księgę w dłoń i tyle mnie widzieli. I nie wiem teraz czy od początku chwalić czy narzekać, więc może zacznę od minusów – niestety nie porwała mnie miłosna historia, która jest głównym wątkiem książki. Rozległe jak pola pod Grunwaldem uczucie Luni Czechowskiej, narratorki powieści, mierziło mnie okrutnie. Nie wiem, na ile w pensjonarskiej naturze pani Czechowskiej było prawdy a ile kreacji literackiej autorki, lecz postać ta okazała się najsłabszym charakterologicznie ogniwem układanki. Można pokusić się o stwierdzenie, że w takim towarzystwie jak Amadeo, Kisling czy Picasso trudno błyszczeć, skoro zewsząd same „artysty”, modelki, marszandzi i ludzie wyszczekani po francusku, a pani Lunia nie należała do specjalnie przebojowych, to jednak po zakończeniu lektury gdy sięgnąłem do internetowych zasobów, okazało się, że była z niej kobieta całkiem roztropna, a nawet mocno stąpająca po ziemi (bo np. certyfikowała malarskie falsyfikaty Modiglianiego),co nieco kłóciło się z jej obrazem – nomen omen – wymalowanym przez autorkę. Natomiast towarzyskie tło, paryski artystyczny świat został przez panią Zientek oddany znakomicie. Właśnie tu, gdy autorka pisze o artystach, warunkach ich życia i szarej codzienności widać, że swobodnie i z gracją żongluje informacjami, jakby były jej znane od urodzenia. Zaglądamy do ich łóżek, kuchni i do pracowni. Za ramy obrazów i na kanapę, gdzie na miękkiej poduszce spoczywa głowa dziewczyny, podążając ich wzrokiem sunącym po liniach ciała. Napięcie, erotyzm, sztuka. Wybiegamy na ulice i do kawiarni, odurzamy się kiepskim winem i zachwycamy zieloną wróżką wylatującą z butelki absyntu. Natomiast Amadeo to żywioł, który Sylwia Zientek oddała bezbłędnie, choć znów w scenach z Lunią „coś” się kruszy, a Włoch traci temperament południowca. No ale może i tak było? Podsumowując – można czytać „Lunię” jako książkę o miłości, romans wreszcie – i tu nie zawiedzie się nikt, bo ociera się on o melodramat, a kto lubi smutne zakończenia, ten wie. Można, choć wymaga to pewnej ekwilibrystyki, czytać powieść jako historię o diabelskiej duszy artysty, którego spalał wewnętrzny żar. O straceńcu z sercem poczciwym ale i okrutnym, idącym własną, kamienistą drogą, pod prąd, wbrew trendom i uśmiechom wyrażającym powątpiewanie. To opowieść o niezrozumieniu artyzmu i o tym, że los winduje kogoś na wyżyny sławy, by innych doświadczać klęską przez całe życie. Decyzja należy do Was.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na61 miesiąc temu
W ciszy Alžběta Bublanová
W ciszy
Alžběta Bublanová
Bohaterką subtelnej i dusznej powieści Alžběty Bublanovej „W ciszy” jest młoda kobieta, która w pewnym momencie swojego życia decyduje się na radykalny krok – całkowite zamilknięcie. To, co zaczyna się jako eksperyment lub próba odnalezienia wewnętrznego spokoju, szybko przeradza się w fascynujące i niepokojące studium alienacji. Fabuła koncentruje się na tym, jak otoczenie – mąż, rodzina, przypadkowi ludzie – reaguje na tę nagłą pustkę w komunikacji. Okazuje się, że milczenie bohaterki działa jak lustro, w którym inni zaczynają widzieć własne lęki, agresję i niezdolność do prawdziwego bycia z drugim człowiekiem. Moja ocena tej książki to solidne 7/10. Czeska autorka stworzyła prozę niezwykle oszczędną, niemal ascetyczną, która idealnie koresponduje z tematem utworu. To lektura wymagająca skupienia, niemal medytacyjna, ale podszyta narastającym napięciem. Bublanová udowadnia, że brak słów może być głośniejszy niż krzyk i bardziej prowokujący niż najbardziej brutalna kłótnia. Hałas nieporozumień Największym atutem powieści jest jej psychologiczna głębia. Autorka genialnie pokazuje, jak bardzo nasze relacje oparte są na gadatliwości, która często służy jedynie do zagłuszania prawdy. Kiedy bohaterka przestaje mówić, maski jej bliskich zaczynają opadać. Milczenie staje się bronią, ale i ciężarem. Bublanová z chirurgiczną precyzją analizuje mechanizm władzy w związku – kto kontroluje rozmowę, ten kontroluje relację. Gdy jedna strona wycofuje głos, cały system ulega awarii. Klimat: Powieść jest duszna, kameralna i klaustrofobiczna, co świetnie oddaje stan izolacji bohaterki. Styl: Bublanová pisze krótkimi zdaniami, unikając ozdobników. To „literatura mięsa”, w której liczy się każde słowo, bo jest ich tak niewiele. Uniwersalność: To nie tylko historia o kobiecie, która przestała mówić, to opowieść o współczesnej niezdolności do słuchania i o tym, jak bardzo boimy się ciszy. Warsztatowo „W ciszy” to książka bardzo sprawna, choć jej specyficzne tempo może nie przypaść do gustu czytelnikom szukającym wartkiej akcji. To raczej zapis procesu, powolne zanurzanie się w głąb psychiki osoby, która uznała, że słowa straciły swoją moc sprawczą. Momentami narracja wydaje się zbyt chłodna, co sprawia, że dystans między czytelnikiem a bohaterką staje się trudny do przebycia, jednak ten dystans jest wpisany w samą koncepcję utworu. „W ciszy” to ważny głos w literaturze środkowoeuropejskiej, dotykający tematu kobiecej podmiotowości i granic asertywności. Alžběta Bublanová napisała książkę, która zostaje w głowie na długo, zmuszając do refleksji nad tym, ile z naszych codziennych rozmów ma jakąkolwiek wartość. To proza, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale za to stawia niezwykle trafne diagnozy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Kukolka Lana Lux
Kukolka
Lana Lux
Opowieść zaczyna się tam, gdzie większość z nas boi się nawet spojrzeć – w realiach skrajnej nędzy postsowieckiej Ukrainy lat 90. Lana Lux z przerażającą precyzją odtwarza życie na ulicach, gdzie codzienność definiowana jest przez głód, przeszywający mróz i nieustanne zagrożenie. To świat „niewidzialnych” dzieci, dla których domem jest dworzec, a jedyną rodziną inni wyrzutkowie. Autorka nie szczędzi nam opisów ludzkiego nieszczęścia w jego najbardziej pierwotnej formie: od odurzania się klejem, by choć na chwilę zapomnieć o rzeczywistości, po brutalną przemoc, która jest jedynym znanym tu językiem komunikacji. W samym sercu tego chaosu poznajemy Samirę – siedmioletnią dziewczynkę, której los wydaje się przesądzony. To, jak bohaterka odnajduje się w zaistniałej sytuacji, jest zarówno fascynujące, jak i przerażające. Samira nie jest bezbronną ofiarą w klasycznym tego słowa znaczeniu. Posiada niezwykłą, instynktowną zdolność do adaptacji. Uczy się manipulować emocjami dorosłych, rozumie, że jej uroda i dziecięca niewinność to jedyna waluta, jaką dysponuje w walce o przetrwanie. Odnajduje w sobie siłę, by znosić upodlenie, karmiąc się marzeniem o lepszym życiu, które uosabia postać tajemniczej „matki” lub wizja bogatych Niemiec. Największym atutem Kukolki jest sposób, w jaki Lana Lux prowadzi narrację. Styl jest surowy, niemal dokumentalny, co potęguje wrażenie autentyzmu. Autorka nie ocenia Samiry; pozwala nam widzieć świat jej oczami – dziecka, które zbyt wcześnie dorosło i nauczyło się, że miłość zawsze ma swoją cenę, zazwyczaj zbyt wysoką. Powieść jest genialnym studium syndromu sztokholmskiego i psychologii ofiary, która w oprawcy widzi jedyną szansę na ratunek. Przemiana bohaterki z zagubionej dziewczynki w „Kukolkę” – lalkę w rękach handlarzy ludźmi i pedofilów – jest opisana z bolesną szczerością. To historia o tym, jak systematyczne niszczenie godności prowadzi do całkowitego rozmycia własnego „ja”. Jednak w tej ciemności tli się iskra woli życia, która sprawia, że kibicujemy Samirze mimo wszystkich błędnych decyzji, jakie podejmuje. Moja wysoka ocena odzwierciedla literacką doskonałość w portretowaniu trudnych tematów. Lana Lux stworzyła książkę, która zostaje w człowieku na zawsze. To nie jest „przyjemna” lektura, ale jest mistrzowsko skonstruowana. Jedyne, co powstrzymuje mnie przed wystawieniem pełnej dziesiątki, to emocjonalny ciężar, który pod koniec staje się wręcz nie do zniesienia, co może przytłoczyć nawet najbardziej odpornego czytelnika. Kukolka to potężny głos w obronie tych, których nikt nie słyszy. To powieść o przetrwaniu za wszelką cenę i o tym, że ulica może zabrać ciało, ale walka o duszę trwa do samego końca. Lana Lux napisała dzieło wybitne, choć straszne w swojej wymowie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Lisica Witold Horwath
Lisica
Witold Horwath
[Jeśli lubicie o książkach słuchać, to zapraszam na recenzję "Lisicy" na mój kanał na YouTube - Dusza pełna książek] Powieść "Lisica" (która jest pierwszą częścią serii) opowiada losy Hanki Lubochowskiej - młodej, ambitnej dziewczyny, którą poznajemy w wieku 17 lat. Mieszka ona w Jekaterinosławiu wraz z rodzicami. Wszystko zaczyna się od tragedii jaka spotyka jej rodzinę. Ojciec Hani jest inżynierem w znanej firmie. Pewnego dnia zostaje zaatakowany przez zbuntowanych robotników, na czele których stoi bolszewik Władysław Sienko. I tu rozpoczyna się "zabawa", a bohaterka wkręca się w kryminalny świat... Nasza Hania jest kobietą młodą, ambitną, inteligentną, sprytną i przebiegłą. Wie jak wykorzystać atuty swojej kobiecości... potrafi owinąć sobie mężczyzn wokół palca, dzięki czemu łatwiej jest jej osiągnąć swoje cele. Jest w niej coś niezwykłego, intrygującego co sprawia, że chcemy jej kibicować, nawet jeśli nie pochwalamy niektórych jej działań. W mojej opinii Hanka jest flirciarą... lubi mężczyzn i nie ukrywa tego, jednak nie jest to nachalne ani przesadzone. Jeśli chodzi o najważniejsze cechy tej powieści, to przede wszystkim wielowątkowość. Wątków jest tu bardzo dużo, przez co książka wydaje się być naprawdę długa i rozbudowana, co działa dla niej na plus. Wszystko jest jednak dokładnie przemyślane i dopracowane w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Kolejna rzecz, to mnogość postaci, których przewija się w książce cała masa, co może nieco zniechęcać, ale tylko z pozoru, bo bohaterowie są wykreowani naprawdę dobrze i skrupulatnie, przez co nie ma przesytu i nikt nie wydaje się być zbędny. Mało tego, każdy jest charakterystyczny na swój sposób. To co bardzo mi się spodobało, to narracja pierwszoosobowa. Często pojawia się w książkach, ale tym razem było nieco inaczej ze względu na niesamowitą naturalność narracji w tym przypadku. Historię opowiada nam oczywiście główna bohaterka, co pozwala nam zagłębić się w jej sposób działania, tok myślenia i emocje. Dokładnie poznajemy jej motywacje i charakter, a to wszystko prowadzi do lepszego zrozumienia jej postaci i osobowości. Cała fabuła rozgrywa się w przeciągu kilku lat, dzięki czemu możemy obserwować rozwój głównej bohaterki, choć w mojej opinii jej charakter, sposób myślenia i działania nie zmieniają się znacząco. W każdym razie fakt, że akcja rozgrywa się w czasach przedwojennych (początek XX wieku),pozwala nam poznać specyfikę tamtych czasów, ówczesny język i obyczaje. Zdarzały się momenty, że nie było to łatwe, ponieważ autor posługuje się charakterystycznymi zwrotami, często obcojęzycznymi, jednak wiele z nich jest tłumaczonych, co zdecydowanie ułatwia odbiór powieści, a całość dzięki tym zwrotom staje się bardziej atrakcyjna i pozwala wczuć się w przedwojenny klimat. "Lisica" to stosunkowo gruba książka, bo ma niemal 500 stron, co początkowo nieco mnie wystraszyło, ale zupełnie niepotrzebnie, bo przez tę powieść się płynie. Jest ona napisana tak dobrze i precyzyjnie, że jesteśmy ciekawi każdej kolejnej strony. Pomimo tego, że książka jest gruba, to nie ma tutaj zbędnych, czy zbyt długich opisów, a autor skupia się na fabule i wewnętrznych odczuciach bohaterki oraz jej działaniach. Wielkie ukłony dla autora, bo chyba nigdy nie spotkałam się z tak skomplikowaną, ale jednocześnie tak przystępną w odbiorze historią, gdzie nie gubimy się w trakcie poznawania kolejnych wątków, których jak już wspomniałam, jest tutaj sporo. Podsumowując, "Lisica" to książka opowiadająca o sile woli, walce o marzenia i dążeniu do celu w świecie, który zdecydowanie Ci nie sprzyja. Nie jest to powieść do przeczytania w dwa dni. Wymaga ona skupienia i zaangażowania. Trzeba jej poświęcić więcej czasu i uwagi. Dialogi są napisane bardzo naturalnie, nie ma tu sztuczności, jest za to wrażenie jakby uczestniczyło się w realnych rozmowach, a to jest niezwykle trudna sztuka. "Lisica" to powieść dla fanów zagadek, mrocznych opowieści, wielbicieli historii, ale tutaj uważam, że nawet ci niezainteresowani historią pokochają losy i charakter Hani Lubochowskiej.
dusza_pelna_ksiazek - awatar dusza_pelna_ksiazek
ocenił na98 miesięcy temu
Córki tęczy Hanna Cygler
Córki tęczy
Hanna Cygler
W powieści „Córki tęczy” Hanna Cygler skrzyżowała losy dwóch kobiet z kompletnie innych światów. Zuzanna to businesswomen. Prowadzi fabrykę okien w Gdańsku i jest silną, niezależną rozwódką. Przykre doświadczenia z mężem odebrały jej chęć do związków, ale samotność coraz bardziej jej doskwiera. Joy natomiast mieszka w Pretorii (RPA). Po śmierci matki opiekuje się młodszymi siostrami i za wszelką cenę próbuje związać koniec z końcem. Joy to silna i ambitna osoba z zasadami. Wychowana przez matkę dziennikarkę i aktywistkę przejęła od niej pragnienie wiedzy, ale też mocno odczuwa niesprawiedliwości, jakie są codziennością w zamieszkującym przez nią kraju. Autorka tak pokierowała losami tych bohaterek, że jedna drugiej pomogła, a wydarzenia ze stron „Córek tęczy” okazały się zalążkiem wielkiej przyjaźni. „Piękna i poruszająca historia o kobiecej solidarności i potrzebie niesienia sobie pomocy, niezależnie od koloru skóry”1 możemy przeczytać w opisie książki na okładce. Główne bohaterki to kobiety. Dodałabym silne, ale też pogodzone z losem, chociaż łapiące okazję, aby ten los poprawić. Joy chyba nieco przyćmiewa Zuzannę swoją egzotyką, jednak oba wątki mają wiele do zaoferowania. Akcja tej książki jest spokojna choć nie pozbawiona dreszczyku emocji, a także solidnego przygotowania (szczególnie w opisach afrykańskich realiów). Cygler opisuje swoje bohaterki i metodycznie prowadzi do punktu kulminacyjnego. Został on umiejscowiony w RPA. W końcówce atmosfera gęstnieje, robi się niebezpiecznie, a – chyba nie przesadzę, jak napiszę, że – powieść „skręca” w kierunku thrillera. Mnie ta książka spodobała się, dzięki pięknie opisanym kobietom. W literaturze obyczajowej szukam ludzkich historii i to mi Hanna Cygler dała. Bohaterki, które mogłam dobrze poznać. Kobiety, które zaimponowały mi swoją siłą i ambicjami, ale też podzieliły się ze mną troskami. Kobiety, które zobaczyły człowieka w człowieku. Kiedy było trzeba wyciągnęły pomocną dłoń i pomogły najlepiej jak umiały. Polska autorka, która śmiało wychodzi poza znajome podwórko. Nie jest to coś niespotykanego, ale jednak mniejszość pisarek decyduje się umiejscowić akcję swojej powieści za granicą, na nieznanym terenie. Natomiast właśnie to wyróżnia „Córki tęczy”. Coś co wcześniej nazwałam egzotyką, ale podczas czytania książki staje się nam wyjątkowo bliskie. 1 Hanna Cygler, "Córki tęczy", wyd. Luna, Warszawa 2022, okładka.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na88 miesięcy temu
Dziewczynka z Kijowa Maurizio Onnis
Dziewczynka z Kijowa
Maurizio Onnis Luca Crippa
Powieść „Dziewczynka z Kijowa” duetu Maurizio Onnis i Luca Crippa to wstrząsający i głęboko humanistyczny zapis jednej z najciemniejszych kart współczesnej historii – rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku. Autorzy, znani z umiejętności przekuwania faktów historycznych w przejmujące narracje, tym razem postawili przed czytelnikiem historię, która dzieje się niemal na naszych oczach, nadając bezimiennym statystykom z wiadomości twarz konkretnego dziecka i konkretnej rodziny. Fabuła koncentruje się wokół losów małej Alisy, która w dniu swoich szóstych urodzin zamiast wymarzonych prezentów otrzymuje od losu huk spadających rakiet i przerażenie w oczach rodziców. Spokojne, radosne życie w Kijowie, pełne spacerów po parku i dziecięcych planów, zostaje brutalnie przerwane. Alisa wraz z matką zmuszona jest do ucieczki, która staje się dramatyczną pielgrzymką przez płonący kraj. Ich podróż ku bezpieczeństwu, w stronę polskiej granicy, to droga pełna niebezpieczeństw, zimna, głodu i nieustannego lęku o ojca, który pozostał na miejscu, by bronić ojczyzny. Wątek fabularny nie skupia się jednak wyłącznie na samej logistyce ucieczki; to przede wszystkim podróż w głąb dziecięcej psychiki, która próbuje zrozumieć, dlaczego świat, który dotąd był bezpieczny, nagle zamienił się w gruzy. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Onnis i Crippa oddają perspektywę dziecka. Alisa nie rozumie politycznych zawiłości ani nienawiści dorosłych. Dla niej wojna to „smoki” na niebie i dym, który zasłania słońce. Autorzy po mistrzowsku operują kontrastem: z jednej strony mamy niewinność sześcioletniej dziewczynki, jej przywiązanie do pluszaka i wiarę w moc trzymania mamy za rękę, a z drugiej bezwzględność maszynerii wojennej, która niszczy place zabaw i domy. Ta dualizacja sprawia, że emocjonalny ciężar lektury jest ogromny, ale jednocześnie niezbędny, by w pełni pojąć tragedię narodu ukraińskiego. Książka stanowi również hołd dla niezwykłej siły ukraińskich kobiet. Matka Alisy staje się symbolem determinacji i poświęcenia – w obliczu ekstremalnego zagrożenia potrafi zachować spokój, by nie przerażać córki, podejmując jednocześnie nadludzki wysiłek, by przeprowadzić ją przez piekło. Autorzy z dużą dbałością o detale opisują rzeczywistość dworców kolejowych, przepełnionych pociągów i punktów pomocy, gdzie ludzka solidarność staje się jedyną barierą przeciwko wszechobecnemu barbarzyństwu. Warsztatowo „Dziewczynka z Kijowa” jest napisana językiem oszczędnym, niemal reporterskim w opisach zniszczeń, a jednocześnie bardzo lirycznym, gdy zagląda do wnętrza bohaterów. Nie ma tu niepotrzebnego patosu; fakty mówią same za siebie. Każdy przystanek na drodze Alisy, każde spotkanie z innymi uchodźcami, to kolejna lekcja o kruchości pokoju i o tym, jak łatwo możemy stracić wszystko, co uważamy za pewnik. To opowieść o nadziei, która rodzi się w najmniej sprzyjających warunkach, i o miłości, która jest silniejsza niż nienawiść agresora. Podsumowując, powieść Onnisa i Crippy to lektura obowiązkowa, choć niezwykle bolesna. Pozwala ona wyjść poza ramy telewizyjnych reportaży i poczuć puls żywego dramatu. To nie tylko kronika wojny, ale przede wszystkim uniwersalna historia o dziecku, któremu skradziono dzieciństwo, i o świecie, który musi zrobić wszystko, by takie historie nigdy więcej się nie powtórzyły. To książka, która zostaje w sercu na długo, budząc gniew, ale i głęboki podziw dla ludzkiej godności zachowanej w samym środku pożogi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Aleksandra. Ukraińska saga rodzinna Lisa Weeda
Aleksandra. Ukraińska saga rodzinna
Lisa Weeda
Powieść Lisy Weedy „Aleksandra. Ukraińska saga rodzinna” to literackie zjawisko, które uderza w czytelnika z siłą huraganu, łącząc w sobie intymność rodzinnych wspomnień z monumentalnym rozmachem historii Europy Wschodniej. To książka, która w obecnych czasach brzmi wyjątkowo boleśnie, ale i niezwykle potrzebnie. Weeda stworzyła dzieło, które jest jednocześnie hołdem dla jej babci, tytułowej Aleksandry, oraz głęboką, metafizyczną podróżą przez stulecie ukraińskiego losu – od kozackich stepów, przez wielki głód i traumy II wojny światowej, aż po współczesną agresję w Donbasie. To, co czyni tę sagę entuzjastycznie wybitną, to jej unikalna forma. Autorka nie decyduje się na suchą, chronologiczną relację. Zamiast tego wprowadza nas do magicznego, niemal onirycznego świata, w którym granica między życiem a śmiercią, przeszłością a teraźniejszością, ulega zatarciu. Narratorka wkracza do „Pałacu Zagubionych Szczątków”, miejsca zawieszonego w czasie, by odnaleźć duszę swojego wuja i zrozumieć skomplikowane losy rodu. Ten zabieg realizmu magicznego pozwala Weedzie opowiedzieć o rzeczach niewyobrażalnych – o deportacjach, pracy przymusowej w III Rzeszy i powojennej radzieckiej rzeczywistości – bez popadania w martyrologiczny patos. Postać babci Aleksandry jest sercem tej opowieści. Urodzona w 1923 roku, jest żywym świadkiem zmian, jakie przetoczyły się przez Ukrainę. Jej historia to zapis niesamowitej odporności ludzkiego ducha. Weeda z wielką miłością, ale i bezlitosną szczerością odtwarza jej wspomnienia, pokazując, jak wielka polityka brutalnie wdziera się w prywatność, rozrywając więzy rodzinne i zmuszając do ucieczek. Autorka genialnie ukazuje specyfikę pogranicza, gdzie tożsamość jest rzeczą kruchą, a wybory życiowe rzadko bywają czarno-białe. Niezwykle imponujący jest warsztat literacki Weedy. Język powieści jest gęsty, nasycony barwami i zapachami, a jednocześnie precyzyjny tam, gdzie dotyka faktów historycznych. Autorka potrafi w jednym rozdziale zachwycić opisem ukraińskiego stepu, by w kolejnym wstrząsnąć opisem brutalności wojny. To książka, która wymaga od czytelnika uwagi, ale w zamian oferuje emocjonalne doświadczenie najwyższej próby. Pozwala nam zrozumieć Ukrainę nie przez pryzmat nagłówków w wiadomościach, ale przez pryzmat krwi, potu i niezłomnej woli przetrwania konkretnych ludzi. „Aleksandra” to także ważny głos w dyskusji o pamięci. Weeda stawia pytania o to, co dziedziczymy po naszych przodkach – czy są to tylko geny i stare fotografie, czy może również ich nieprzepracowane traumy i lęki? Ta saga rodzinna staje się uniwersalną opowieścią o poszukiwaniu korzeni w świecie, który nieustannie próbuje je wyrwać. To literatura potężna, mądra i pełna empatii, która na długo pozostaje w sercu. Lisa Weeda dokonała niemożliwego: napisała książkę, która jest jednocześnie bardzo osobistą pamiątką i wielkim, europejskim eposem. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce poczuć puls historii bijący pod skórą współczesnych wydarzeń.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Drugie życie Leny wyd.2 Elżbieta Ceglarek
Drugie życie Leny wyd.2
Elżbieta Ceglarek
Lena jest kobietą w średnim wieku, po przejściach. Ma dorosłą córkę Paulinę, która wraz ze swoim narzeczonym przebywa w Australii. Całe życie Leny kręci się wokół przedszkola w którym pełni odpowiedzialną funkcję, jest dyrektorką. I na tym by się historia kończyła, bo cóż może jeszcze spotkać kobietę, która jedynie czego w życiu pragnie to przede wszystkim spokoju. Przypadkowe i dość niefortunne spotkanie na schodach urzędu powoduje że w życiu Leny pojawia się sympatyczny mężczyzna Marcin. Kobieta nie tylko ma niskie poczucie własnej wartości, ale jest tak przesycona lękiem, że bardzo blokuje się na nową znajomość. Dzięki wytrwałości i cierpliwości mężczyzna zyskuje nie tylko jej zaufanie, ale powoli, małymi krokami również serce kobiety. Marcin jest lekarzem ale oprócz tego zwyczajnie bardzo dobrym człowiekiem. Szczerze i prawdziwie kocha Lenę ale również darzy kobietę ogromnym szacunkiem i traktuje ją jak najcenniejy skarb. Podejrzewa u ukochanej endometriozę, chorobę którą bardzo trudno jest zdiagnozować. Jest niezwykle lojalny i wyrozumiały. Dzięki tak wielu zaletom zyskuje u kobiety wzajemność. Z tak silnymi fundamentami spokojnie mogą budować swoją przyszłość. Przede wszystkim są przyjaciółmi, darzą się zaufaniem i są wzajemnie dla siebie. Marcin ogromnie wspiera swoją kobietę, dba o nią i się o nią martwi. Jak dla mnie to idealny partner, człowiek z krwi i kości, który dokładnie wie na czym polega życie z kimś, na czym polega prawdziwy związek i co jest w życiu najważniejsze. To człowiek odpowiedzialny i obowiązkowy również dla innych ludzi i swoich pacjentów. Powieść bardzo mi się podobała, bardzo wyraźnie rozumiałam zachowanie Leny przez pryzmat jej doświadczeń w pierwszym małżeństwie. Bardzo trudno jej było zaufać ponownie, ale przede wszystkim uwierzyć że można kochać z wzajemnością. Myślę że tak naprawdę straciła wiarę że prawdziwa miłość istnieje i może przydarzyć się również jej. Polecam! Bardzo dobre stadium kobiecej psychiki która pod wpływem dobra zaczyna powoli się zmieniać. A finał? Dla mnie oczywiście jedyny możliwy! Polecam! 😊❤️
watolinka79 - awatar watolinka79
ocenił na82 lata temu
Dziewczyna z Konstancina Witold Horwath
Dziewczyna z Konstancina
Witold Horwath
Recenzja: "Dziewczyna z Konstancina" – więcej niż kryminał, bardziej niż powieść obyczajowa „Dziewczyna z Konstancina” Witolda Horwatha to książka, która dosłownie mnie zaskoczyła i to na wielu poziomach. Zaczęłam ją czytać bez większych oczekiwań, ale wciągnęła mnie już od pierwszych stron. To nie tylko historia kryminalna, ale też społeczny portret, psychologiczna układanka i opowieść o tym, co kryje się za fasadą luksusu. Akcja toczy się w Konstancinie pozornie spokojnym, ekskluzywnym miejscu pod Warszawą, gdzie willowe życie toczy się w rytmie prestiżu i pozorów. Ale pod tą powierzchnią czai się coś znacznie mroczniejszego… I właśnie tam znika dziewczyna tytułowa bohaterka. Z pozoru zwykła sprawa, ale bardzo szybko okazuje się, że nic tu nie jest takie, jak się wydaje. To, co najbardziej mnie ujęło, to klimat tej książki. Mroczny, duszny, pełen niedopowiedzeń. Autor doskonale buduje napięcie nie tanimi chwytami, ale inteligentną narracją. Cały czas czułam, że coś się czai tuż poza kadrem, że niczego nie mogę być pewna. I tak właśnie powinno się pisać thrillery. Postacie są bardzo wyraziste każda z nich ma swoją historię, swoje tajemnice, swoje powody do milczenia. Nie są przerysowane, ale bardzo realistyczne. Niektórych z nich nie polubiłam, ale to chyba tylko świadczy o tym, jak dobrze są napisane bo wzbudzają emocje, a nie tylko „istnieją” w tle. Horwath porusza też ważne wątki społeczne różnice klasowe, pozory szczęścia, wpływ władzy i pieniędzy na sprawiedliwość. To daje tej książce głębię i sprawia, że zostaje w głowie na dłużej niż tylko do momentu rozwiązania zagadki. Podsumowując: "Dziewczyna z Konstancina" to świetnie napisany thriller z dusznym klimatem, złożonymi bohaterami i mocnym społecznym tłem. Idealna dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko „kto zabił?”. Ta książka nie tylko wciąga ona zmusza do myślenia. #DziewczynaZKonstancina #WitoldHorwath #kryminałpolski #czytambolubie #książkoweemocje #thrillerzklimatem #literaturapolska #książkaztajemnicą #czytamwszędzie #intrygująco #lekturanawieczór #czytamkryminały #mrocznyklimat #polecamserdecznie #konstancin
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Przystań

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przystań