-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać91 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Autorka „Tatuażysty z Auschwitz” oskarżona o kłamstwo. Pasierb bohaterki „Podróży Cilki” grozi sądem
George Kovach, przybrany syn Cecilii Kovachovej, uważa, że autorka „Podróży Cilki” w swoich książkach przedstawiała nieprawdę. Aby oczyścić dobre imię swojej macochy, zamierza wytoczyć proces sądowy przeciwko Heather Morris.
„Podróż Cilki” – kontynuacja „Tatuażysty z Auschwitz” – oparta jest na prawdziwej historii Cecilii Kovachovej. Heather Morris opisuje, jak Cilka jako młoda dziewczyna trafiła do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, a po jego wyzwoleniu przez Armię Czerwoną została skazana za kolaborację z nazistami i zesłana do gułagu w Workucie, gdzie musiała przymusowo spędzić kolejne 9 lat. Według pisarki w nazistowskim obozie Cilka była wykorzystywana seksualnie przez SS-manów, w zamian za co mogła liczyć na lepsze traktowanie. Z takim sposobem opowiedzenia historii swojej macochy nie zgadza się jej przybrany syn, George Kovach.
George Kovach w sądzie chce bronić dobrego imienia Cecilii
Jak podaje Daily Mail, pasierb Cecilii Kovachovej uważa, że wersja przedstawiona przez Heather Morris stanowi przekłamaną wersję życia jego macochy. Kovach utrzymuje, że już przed ukazaniem się pierwszej części cyklu, „Tatuażysty z Auschwitz”, zwracał się zarówno do wydawców, jak i do autorki z apelem o usunięcie wątków, które pozwolą skojarzyć książkową Cilkę z jego macochą. Jego prośby miały nie zostać wysłuchane. Jego zdaniem Cecilia nie była niewolnicą seksualną i nie dokonywała opisywanych przez nowozelandzką pisarkę czynów. Teraz zapowiada wejście na drogę prawną, aby bronić dobrego imienia swojej rodziny.
Jestem zdeterminowany, aby oczyścić dobre imię Cecilii. Była cudowną osobą i jestem wściekły, że została zniesławiona w taki sposób. Będzie mnie to kosztowało fortunę, ale ta sprawa jest tego warta. Fakt, że Cecilia nie żyje, nie daje prawa do pisania o niej kłamstw – mówi George Kovach.
Przedstawiciele brytyjskiego wydawcy Morris, Zaffre Books, podkreślają, że „Podróż Cilki” to literacka fikcja, oparta na prawdziwych relacjach ocalonych, którzy przeżyli Auschwitz, oraz na rzetelnych badaniach przeprowadzonych na Słowacji.
„Tatuażysta z Auschwitz” i niezgodność z faktami
Prawdziwa Cecilia Kovachova urodziła się w Bratysławie w 1926 roku. Z pochodzenia była Żydówką. Wraz z całą rodziną trafiła do obozu koncentracyjnego, z którego jako jedynej udało jej się ujść z życiem. Wprost z Auschwitz, oskarżona o kolaborowanie z niemieckim okupantem, została zesłana w głąb Związku Radzieckiego, 160 km na północ od koła podbiegunowego. Tam w gułagu spędziła 9 lat, poznała również swojego przyszłego męża. Po wyjściu z radzieckiego obozu osiadła w Bratysławie, w której żyła do końca swoich dni. Zmarła w 2004 roku.
Warto zauważyć, że wątpliwości co do faktów przedstawionych w „Tatuażyście z Auschwitz” zgłaszali już wcześniej badacze z Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau. Podważali nie tylko podane w książce informacje, takie jak data transportu do obozu, trasa pociągu, realia życia w Auschwitz czy nawet identyfikacyjny numer nadany bohaterce książki. Przede wszystkim podawali w wątpliwość możliwość utrzymania w warunkach obozowych tak długiej relacji, w jakiej, jako niewolnica seksualna, została przedstawiona na kartach książki Cilka. Do tych zarzutów odniosła się w rozmowie z nami sama autorka.
Faktycznie próbując odtworzyć trasę podróży Lalego do obozu, wykorzystaliśmy współczesną mapę. Zgadzam się, że powinniśmy sprawdzić, czy trasy pociągów się nie zmieniły. Lale użył słowa penicylina, aby opisać lek, który dostał dla Gity. I tu znów zgadzam się, że powinnam sprawdzić, czy lek ten był już wtedy w użyciu. W kolejnych wydaniach zmieniliśmy „penicylina” na „lekarstwo” – mówiła nam Heather Morris. – Napisałam książkę opartą na wspomnieniach Lalego Sokołowa, bazującą na tym, co zapamiętał i mi opowiedział. Fakty historyczne i pamięć nie zawsze idą ramię w ramię, a ja zdecydowałam, że tam, gdzie nie są zbieżne, podążę śladem wspomnień osoby, która wtedy żyła i była świadkiem opisywanych wydarzeń. Słyszałam od ocalonych z obozu bardzo wiele o wykorzystywaniu seksualnym kobiet, które miało miejsce w Auschwitz. Przez dziesięciolecia, czując głęboki wstyd, kobiety te nie opowiadały o znęcaniu, którego były ofiarami.

Fotografia otwierająca: Damian Klamka / East News
komentarze [76]
Mnie się książka podobała - dotyka tematu tabu - czyli seksualnego wykorzystywania więźniarek. Opisuje też co robili ludzie ,aby przeżyć. Przeczytałam sporo książek o tematyce obozowej. Najbardziej szczere wydaje się 5 lat kacetu Grzesiuka- wydanie najnowsze ,bez wykreśleń- którego zażądał jeden z byłych więźniów np.
W książce Podróż Cilki autorka na końcu wyjaśnia sporo spraw.
Sądzę że ten przybrany syn chciał po prostu zarobić też na tej książce- a że mu się nie udało ,to straszył procesem- zawsze w ten sposób może zarobić 😀
Mnie się książka podobała - dotyka tematu tabu - czyli seksualnego wykorzystywania więźniarek. Opisuje też co robili ludzie ,aby przeżyć. Przeczytałam sporo książek o tematyce obozowej. Najbardziej szczere wydaje się 5 lat kacetu Grzesiuka- wydanie najnowsze ,bez wykreśleń- którego zażądał jeden z byłych więźniów np.
W książce Podróż Cilki autorka na końcu wyjaśnia...
Pytanie, czemu facetka tak się uśmiecha?
Pytanie, czemu facetka tak się uśmiecha?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWyjątkowo niesmaczne. Pisanie o obozach koncentracyjnych wymaga ogromnego trudu włożonego w dotarcie do rzetelnych informacji, a tu sobie autoreczka jedna z drugą bierze realne realne życiorysy, by resztę nazmyślać...
Wyjątkowo niesmaczne. Pisanie o obozach koncentracyjnych wymaga ogromnego trudu włożonego w dotarcie do rzetelnych informacji, a tu sobie autoreczka jedna z drugą bierze realne realne życiorysy, by resztę nazmyślać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPierwszy Tom przeczytałem. O drugim nawet nie wiedziałem, że jest. Co do pozwu, uważam, że jest to chęć zyskania pieniędzy cudzym sukcesem. Trochę słabe. Nawet, jeśli podkolorowała to w dobrym zamyśle, bo chciała ukazać prawdę i straszne zycie w tamtym okresie. Pozdrawiam. ;)
Pierwszy Tom przeczytałem. O drugim nawet nie wiedziałem, że jest. Co do pozwu, uważam, że jest to chęć zyskania pieniędzy cudzym sukcesem. Trochę słabe. Nawet, jeśli podkolorowała to w dobrym zamyśle, bo chciała ukazać prawdę i straszne zycie w tamtym okresie. Pozdrawiam. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDo dzisiaj pamiętam lekturę książki "Wszystkim, których kochałem" - wstrząsnęła mną do głębi. Po latach okazało się, że to fikcja literacka.
Do dzisiaj pamiętam lekturę książki "Wszystkim, których kochałem" - wstrząsnęła mną do głębi. Po latach okazało się, że to fikcja literacka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJednym z glownych problemow jest fakt,ze wydawca od poczatku promowal te ksiazke jako opowiesc oparta na faktach.W tym momencie jednoznacznie "pozbawial sie praw" do literackiej fikcji.Zmienil zdanie dopiero wtedy,kiedy zaczeto wykazywac autorce luzne podejscie do tychze faktow.Nie mozna zbijac kapitalu na prawdzie-"historia oparta na faktach"-a potem dziwic sie krytyce,ze z ta historia jednak roznie w ksiazce bywa.Zreszta polski wydawca ksiazek tej autorki rowniez chowa glowe w piasek.Probowalem kilka razy zamiescic na ich Fb link do artykulu podwazajacego rzetelnosc autorki.I za kazdym razem komentarz zostal usuniety.To tez o czyms swiadczy.
Jednym z glownych problemow jest fakt,ze wydawca od poczatku promowal te ksiazke jako opowiesc oparta na faktach.W tym momencie jednoznacznie "pozbawial sie praw" do literackiej fikcji.Zmienil zdanie dopiero wtedy,kiedy zaczeto wykazywac autorce luzne podejscie do tychze faktow.Nie mozna zbijac kapitalu na prawdzie-"historia oparta na faktach"-a potem dziwic sie krytyce,ze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pisze to z ironia i sarkazmem,majac nadzieje,ze taka wizja sie nie zisci!
Lata temu nikt nie przypuszczal,ze o obozach na terenach Polski mozna bedzie pisac jako o "polskich obozach smierci".Obym byl zlym prorokiem,ale... Nie zdziwie sie,jezeli za kilkadziesiat lat,Auschwitz Birkenau bedzie sie wielu ludziom kojarzyc jako swego rodzaju "spa".W ktorym zaradni ludzi mogli sobie pozwolic na wszystko.W koncu byla w nim:biblioteka,szpital,"salon tatuazu" i Bog wie co jeszcze wymysla autorzy tego rodzaju ksiazek?
Czytajmy wspomnienia samych wiezniow!
Pisze to z ironia i sarkazmem,majac nadzieje,ze taka wizja sie nie zisci!
Lata temu nikt nie przypuszczal,ze o obozach na terenach Polski mozna bedzie pisac jako o "polskich obozach smierci".Obym byl zlym prorokiem,ale... Nie zdziwie sie,jezeli za kilkadziesiat lat,Auschwitz Birkenau bedzie sie wielu ludziom kojarzyc jako swego rodzaju "spa".W ktorym zaradni ludzi mogli...
Mnie właśnie najbardziej przerażają osoby twierdzące, że interesują się literaturą obozową, które chętniej sięgają do książek wydanych w ostatnim czasie niż do wspomnień więźniów lub opraciwań stricte historycznych.
Mnie właśnie najbardziej przerażają osoby twierdzące, że interesują się literaturą obozową, które chętniej sięgają do książek wydanych w ostatnim czasie niż do wspomnień więźniów lub opraciwań stricte historycznych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeszcze łazienki z prysznicami.
Jeszcze łazienki z prysznicami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSorry, ale jeśli ona jest Nowozelandką to w ogóle nie powinna się brać za temat Holokaustu. To jest co najmniej niesmaczne, że ostatnio tematyka obozowa przoduje w literaturze jako łatwy sposób na dotarcie do czyteników i wyciskanie łez (tudzież forsy z portfeli) przez osoby najmniej zorientowane w historii naszego kraju z tego okresu. Pół biedy jeśli ktoś jest historykiem, miał przodków uczestniczących w danych wydarzeniach bądź sam był ich świadkiem. Gorzej jeśli jest to ignorant pokroju Morris właśnie.
Sorry, ale jeśli ona jest Nowozelandką to w ogóle nie powinna się brać za temat Holokaustu. To jest co najmniej niesmaczne, że ostatnio tematyka obozowa przoduje w literaturze jako łatwy sposób na dotarcie do czyteników i wyciskanie łez (tudzież forsy z portfeli) przez osoby najmniej zorientowane w historii naszego kraju z tego okresu. Pół biedy jeśli ktoś jest historykiem,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie popadajmy w paranoje i przesade.Nowozelandka moze miec wieksza wiedze na temat obozow koncentracyjnych niz wiekszosc Polakow.Gdyby ta pani podeszla rzetelnie do sprawy,to nikt nie stawialby jej zadnych zarzutow.Moze poza literackim warsztatem?
Nie popadajmy w paranoje i przesade.Nowozelandka moze miec wieksza wiedze na temat obozow koncentracyjnych niz wiekszosc Polakow.Gdyby ta pani podeszla rzetelnie do sprawy,to nikt nie stawialby jej zadnych zarzutow.Moze poza literackim warsztatem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNowozelandka nie będzie miała większej wiedzy niż Polacy, bo nie jest w temacie. Chyba że jest historykiem albo pasjonuje się tematyką obozową Polski w co powątpiewam.
Nowozelandka nie będzie miała większej wiedzy niż Polacy, bo nie jest w temacie. Chyba że jest historykiem albo pasjonuje się tematyką obozową Polski w co powątpiewam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI właśnie dlatego nie należy nigdy bezkrytycznie podchodzić do słowa pisanego, choćby było opatrzone etykietą "oparte na faktach". Warto zerwać z wygodą (czyt. opieraniem się na doborze źródeł autora, jego zawodnej pamięci tudzież po prostu ułańskiej fantazji) i samemu podjąć żmudne poszukiwania prawdy. Dobrym przykładem jest chociażby głośna książka Kosińskiego "Malowany ptak"...
I właśnie dlatego nie należy nigdy bezkrytycznie podchodzić do słowa pisanego, choćby było opatrzone etykietą "oparte na faktach". Warto zerwać z wygodą (czyt. opieraniem się na doborze źródeł autora, jego zawodnej pamięci tudzież po prostu ułańskiej fantazji) i samemu podjąć żmudne poszukiwania prawdy. Dobrym przykładem jest chociażby głośna książka Kosińskiego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAleż "Malowany ptak" to fikcja literacka mająca jednak odzwierciedlenie w pewnych wydarzeniach dziejących się na terenie Polski w czasach okupacji. W przeciwieństwie do Kosińskiego, który OSOBIŚCIE przeżył okupację i musiał ukrywać swoje żydowskie pochodzenie, Heather Morris sugeruje, że jej książka jest literaturą faktu, mało tego - stara się to uwiarygodnić jeszcze masą zdjęć rzeczywistych postaci historycznych.
Ależ "Malowany ptak" to fikcja literacka mająca jednak odzwierciedlenie w pewnych wydarzeniach dziejących się na terenie Polski w czasach okupacji. W przeciwieństwie do Kosińskiego, który OSOBIŚCIE przeżył okupację i musiał ukrywać swoje żydowskie pochodzenie, Heather Morris sugeruje, że jej książka jest literaturą faktu, mało tego - stara się to uwiarygodnić jeszcze masą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiestety nie wszyscy mają świadomość, że to fikcja, a sam autor nie zaprzeczał kiedy pojawiły się głosy, że jest oparta na wątkach autobiograficznych. I tak oto część czytelników zamiast zrobić "research" utrwala we własnej świadomości niebezpieczne stereotypy, które z upływem czasu stają się rodzajem dogmatów. Zresztą sama biografa Kosińskiego również daje dużo do myślenia, ale żeby to zrozumieć trzeba się wysilić i przerzucić trochę materiałów. W ogóle, biografie mówią wiele o autorach...
Niestety nie wszyscy mają świadomość, że to fikcja, a sam autor nie zaprzeczał kiedy pojawiły się głosy, że jest oparta na wątkach autobiograficznych. I tak oto część czytelników zamiast zrobić "research" utrwala we własnej świadomości niebezpieczne stereotypy, które z upływem czasu stają się rodzajem dogmatów. Zresztą sama biografa Kosińskiego również daje dużo do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Takie publikacje prowadzą do relatywizacji Holokaustu i przynoszą więcej szkody niż pożytku. Ludziom brakuje podstawowej wiedzy historycznej i będzie jeszcze gorzej, bo większości nie chcę się już weryfikować informacji przeczytanych, wysłuchanych i zobaczonych w mediach.
Z drugiej strony, ten wysyp publikacji obozowych przybrał na sile od niedawna. Chyba ktoś po prostu dostrzegł, że ludzi zawsze fascynowało i fascynować będzie szeroko pojęte zło. Niezgodność z faktami historycznymi traktowana jest wyłącznie jako efekt uboczny, na który już mało kto zwraca uwagę. Cel uświęca środki.
Takie publikacje prowadzą do relatywizacji Holokaustu i przynoszą więcej szkody niż pożytku. Ludziom brakuje podstawowej wiedzy historycznej i będzie jeszcze gorzej, bo większości nie chcę się już weryfikować informacji przeczytanych, wysłuchanych i zobaczonych w mediach.
Z drugiej strony, ten wysyp publikacji obozowych przybrał na sile od niedawna. Chyba ktoś po prostu...
Tak, a potem, przez te nieścisłości i rzeczy wyssane z palca, ten błędny obraz obozów koncentracyjnych idzie w świat. I wtedy ciężko będzie sprostowac to wszystko. To mnie boli - że książki pokroju Tatuażysty zniekształcają tamtą rzeczywistość, przez co obóz koncentracyjny nie wydaje się młodym pokoleniom strasznym miejscem.
Tak, a potem, przez te nieścisłości i rzeczy wyssane z palca, ten błędny obraz obozów koncentracyjnych idzie w świat. I wtedy ciężko będzie sprostowac to wszystko. To mnie boli - że książki pokroju Tatuażysty zniekształcają tamtą rzeczywistość, przez co obóz koncentracyjny nie wydaje się młodym pokoleniom strasznym miejscem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamIm mniej zyjacych wiezniow.,tym wiecej tego rodzaju ksiazek.Czytajmy wspomnienia i pamietniki,a nie pseudo (historyczna) papke!
Im mniej zyjacych wiezniow.,tym wiecej tego rodzaju ksiazek.Czytajmy wspomnienia i pamietniki,a nie pseudo (historyczna) papke!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWielu ludzi fascynuje się II wojną światową, więc nie dziwię się, że pojawiają się różnej maści przerabiacze historii, którzy chcą na tym zarobić. Cóż może wiedzieć o tym wszystkim p. Heather Morris, która pochodzi z Nowej Zelandii, czyli z drugiego końca świata i nie przeżyła koszmaru tej wojny? Sądzę, że dla niej to jest tylko egzotyka, jak dla nas życie ludzi w Nowej Zelandii.
Wielu ludzi fascynuje się II wojną światową, więc nie dziwię się, że pojawiają się różnej maści przerabiacze historii, którzy chcą na tym zarobić. Cóż może wiedzieć o tym wszystkim p. Heather Morris, która pochodzi z Nowej Zelandii, czyli z drugiego końca świata i nie przeżyła koszmaru tej wojny? Sądzę, że dla niej to jest tylko egzotyka, jak dla nas życie ludzi w Nowej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMoze to dobrze,ze wielu ludzi interesuje sie II wojna swiatowa? To wlasnie dzieki nim istnieje szansa,aby wychwycic nierzetelnosci w publikacjach,ktorych jedynym sensem jest zarobienie pieniedzy.Gdyby nie oni,to ksiazki tej pani bylyby traktowane jak prawda objawiona.Choc dla wielu czytelnikow takimi wlasnie sie staja. Niestety!
Moze to dobrze,ze wielu ludzi interesuje sie II wojna swiatowa? To wlasnie dzieki nim istnieje szansa,aby wychwycic nierzetelnosci w publikacjach,ktorych jedynym sensem jest zarobienie pieniedzy.Gdyby nie oni,to ksiazki tej pani bylyby traktowane jak prawda objawiona.Choc dla wielu czytelnikow takimi wlasnie sie staja. Niestety!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czuję pewien niesmak widząc zdjęcie autorki, na którym szeroko się uśmiecha pozując ze swoją książką, jakby była to lekka obyczajówka, a nie powieść, której akcja (nominalnie) osadzona została w obozie zagłady. To chyba dosyć dobrze oddaje jej szacunek do ofiar.
Nie mówię, że powinna po napisaniu popaść w depresję albo chodzić wiecznie smutna, ale szczerzy się na promocji książki jakby chciała powiedzieć: patrzcie, oto kolejne dzieło popkultury...
Czuję pewien niesmak widząc zdjęcie autorki, na którym szeroko się uśmiecha pozując ze swoją książką, jakby była to lekka obyczajówka, a nie powieść, której akcja (nominalnie) osadzona została w obozie zagłady. To chyba dosyć dobrze oddaje jej szacunek do ofiar.
Nie mówię, że powinna po napisaniu popaść w depresję albo chodzić wiecznie smutna, ale szczerzy się na promocji...
Wydawnictwo i sama autorka reklamują obie powieści jako oparte na wspomnieniach więźniów obozu Auschwitz, a potem sowieckiego łagru. Wskazują nawet pierwowzoru bohaterów z imienia i nazwiska. A teraz tłumaczą, że obie powieści to fikcja literacka, i nie ma o co się przyczepić? Serio?
Nie ma to jak dobra kampania marketingowa...
Sama sięgnęłam po "Tatuażystę z Auschwitz" zachęcona właśnie tym, że książka powstała na autentycznych wspomnieniach kogoś, kto przeżył piekło obozu koncentracyjnego. Dostałam coś, co w życiu bym nie dała komuś, co poznaje wątek obozów, bo jeszcze pomyśli, że nie było się czego bać,a więźniowie przesadzają...
Co do rodziny Cilki, cierpliwość im się skończyła - skoro już na początku chcieli usunięcia tego wątku w "Tatuażyście...", to już coś było na rzeczy. Może i to jest fikcja literacka, ale ludzie często mylą prawdę z fikcją. Zwłaszcza, że mowa o Auschwitz czy łagrach...
Wydawnictwo i sama autorka reklamują obie powieści jako oparte na wspomnieniach więźniów obozu Auschwitz, a potem sowieckiego łagru. Wskazują nawet pierwowzoru bohaterów z imienia i nazwiska. A teraz tłumaczą, że obie powieści to fikcja literacka, i nie ma o co się przyczepić? Serio?
Nie ma to jak dobra kampania marketingowa...
Sama sięgnęłam po "Tatuażystę z...
Na wstępie, zaznaczę, iż zgadzam się ze słowami mojej przedmówczyni (panią Rociką) - ofiary nie mają się czego wstydzić. Jeżeli sytuacje, które opisała Morris, miały miejsce, w żaden sposób nie jesteśmy uprawnieni do oceniania Cilki.
ALE. Jedną rzeczą jest opisanie prawdziwych wydarzeń, a zupełnie inną stworzenie postaci jednoznacznie bazującej na istniejącej naprawdę osobie i "dopisanie" jej do życiorysu tego typu wątków. Problem nie leży w przedstawieniu w ogóle tematu wykorzystywania seksualnego w obozach (jednych i drugich) tylko oczernianie nieżyjącej już osoby. Jeżeli ktoś nie widzi tutaj problemu i zamierza argumentować "że to tylko fikcja literacka" to niech się postawi na miejscu Cecilii, która przeszła przez piekło, a teraz po latach jej losy, dramatycznych nawet bez wątków dodanych przez autorkę, zostały w taki sposób "podkoloryzowane". Wbrew faktom historycznym jak się okazuje. W tym wypadku staję zdecydowanie po stronie rodziny, która domaga się jedynie poszanowania dobrego imienia tej pani.
W ogóle nie rozumiem autorki. Mogła przecież po prostu stworzyć fikcyjną postać, z fikcyjnymi danymi, bez jednoznacznego wskazywania na historyczny "oryginał". Zastosować się do próśb rodziny. Skoro i tak przyznaje, że jej powieści są głównie fikcją, to warstwie faktograficznej i tak bardziej by to nie zaszkodziło.
W ogóle jeszcze dodam, że cała ta sytuacja wywołuje u mnie wyjątkowe oburzenie. "Podróży Cilki" z pewnością ani czytać, ani tym bardziej kupować nie zamierzam, bo na tym etapie jestem już do pani Morris uprzedzona.
Na wstępie, zaznaczę, iż zgadzam się ze słowami mojej przedmówczyni (panią Rociką) - ofiary nie mają się czego wstydzić. Jeżeli sytuacje, które opisała Morris, miały miejsce, w żaden sposób nie jesteśmy uprawnieni do oceniania Cilki.
ALE. Jedną rzeczą jest opisanie prawdziwych wydarzeń, a zupełnie inną stworzenie postaci jednoznacznie bazującej na istniejącej naprawdę...
Zgadzam się w zupełni. Żeby pisać książki o przedmiotowej tematyce, trzeba mieć ogromne wyczucie, potrzeba empatii i przede wszystkim wiedzy i umiejętności. Właśnie skończyłam "Czerń i purpure" i ta pozycja to jak noc a dzień w porównaniu do "Tatuażysty...", ale mam nieodparte wrażenie, że autorowi brakuje po prostu umiejętności pisarskich. Nie będę się teraz tu na ten temat rozpisywać, chodzi mi głównie o to, że te książki nie mogą być byle jakie. One muszą być dopracowane pod KAŻDYM względem. Każdym. Nawet stylistycznym. To nie są takie sobie historyjki, które można napisać od tak, żeby dotarło do mas.
Zgadzam się w zupełni. Żeby pisać książki o przedmiotowej tematyce, trzeba mieć ogromne wyczucie, potrzeba empatii i przede wszystkim wiedzy i umiejętności. Właśnie skończyłam "Czerń i purpure" i ta pozycja to jak noc a dzień w porównaniu do "Tatuażysty...", ale mam nieodparte wrażenie, że autorowi brakuje po prostu umiejętności pisarskich. Nie będę się teraz tu na ten...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Muszę przyznać, że podobała mi się pierwsza część ale nigdy nawet przez chwilę nie traktowałam tej książki inaczej niż jako fikcji literackiej, nawet ze świadomością, że jest ona inspirowana losami prawdziwych ludzi, jak to wyraźnie sugerował sposób jej promowania, czy zdjęcia bohaterów tej opowieści.
Nie czuję się w żaden sposób uprawniona oceniać życiorysu Lalego, ani sposobu w jaki opisał lub chciał zapamiętać swoje przeżycia. Przeżył niewyobrażalny koszmar i ma prawo myśleć o tym, co chce i jak chce - bo to był jego koszmar.
Kiedy umarł mój mąż znalazły się mądrale, które lepiej ode mnie wiedziały, co czuję, jak czuję i jak powinnam czuć - do dzisiaj mdli mnie na myśl o tych osobach.
Toteż Goerg Kovach podobnie ma prawo do swojego zdania, a co za tym idzie, do działań zgodnych z jego stanowiskiem.
Pozwolę sobie jedynie powiedzieć, że nawet jeśli Cilka była wykorzystywana seksualnie i nawet jeśli dostała za to dodatkową kromkę chleba, która pozwoliła jej przetrwać kolejny dzień, to w żadem sposób to jej nie deprymuje. Nie ona stworzyła to piekło, nie jest też winna temu, że przetrwała. Winni są jej oprawcy. Dlaczego zawsze ofiary mają się wstydzić tego, że ktoś je skrzywdził. Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień...
Muszę przyznać, że podobała mi się pierwsza część ale nigdy nawet przez chwilę nie traktowałam tej książki inaczej niż jako fikcji literackiej, nawet ze świadomością, że jest ona inspirowana losami prawdziwych ludzi, jak to wyraźnie sugerował sposób jej promowania, czy zdjęcia bohaterów tej opowieści.
Nie czuję się w żaden sposób uprawniona oceniać życiorysu Lalego, ani...
Przerażająca jest ta nowa moda na literaturę pseudoobozową, co chwila wyskakuje tytuł "...... [tu wpisz cokolwiek] z Auschwitz". Zmyślanie ckliwych pseudo historii z Zagładą w tle jest... co najmniej niewłaściwe i bagatelizuje prawdziwą historię.
Więc stuknijmy się w głowę zanim sięgniemy po kolejny "bestseller" bawiący się prawdziwymi tragediami, wyciskający łzy i nasze portfele. Jest mnóstwo wspomnieniowej literatury obozowej, autentycznych opowieści, lepiej wrócić właśnie do nich.
A moda na obozowe exploitation books niech zniknie.
Przerażająca jest ta nowa moda na literaturę pseudoobozową, co chwila wyskakuje tytuł "...... [tu wpisz cokolwiek] z Auschwitz". Zmyślanie ckliwych pseudo historii z Zagładą w tle jest... co najmniej niewłaściwe i bagatelizuje prawdziwą historię.
Więc stuknijmy się w głowę zanim sięgniemy po kolejny "bestseller" bawiący się prawdziwymi tragediami, wyciskający łzy i nasze...
To nawet nie jest moda, to jest już marketingowa plaga, egipska szarańcza. Czytasz pierwszą - płaczesz, czytasz drugą - kiwasz z niedowierzaniem głową, a każda kolejna robi się wręcz niesmaczna. Aż zupełnie zapominamy, że inspiracją tych opowieści były prawdziwe tragedie prawdziwych ludzi, kobiet, mężczyzn, matek, dzieci, ojców... I zamiast zachować ich od zapomnienia, ku przestrodze, dla przyszłych pokoleń, robi się z tego farsa i SciFi. Zgroza!
To nawet nie jest moda, to jest już marketingowa plaga, egipska szarańcza. Czytasz pierwszą - płaczesz, czytasz drugą - kiwasz z niedowierzaniem głową, a każda kolejna robi się wręcz niesmaczna. Aż zupełnie zapominamy, że inspiracją tych opowieści były prawdziwe tragedie prawdziwych ludzi, kobiet, mężczyzn, matek, dzieci, ojców... I zamiast zachować ich od zapomnienia, ku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiestety, ja również zauważyłam, że literatura obozowa stała się (o, zgrozo!) modna... Auschwitz powoli zaczyna stawać się pustym solganem - bardzo to przykre.
Niestety, ja również zauważyłam, że literatura obozowa stała się (o, zgrozo!) modna... Auschwitz powoli zaczyna stawać się pustym solganem - bardzo to przykre.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Rocinka Pelna zgoda.Lata temu nikt nie przypuszczal,ze obozach na tereach Polski mozna bedzie pisac jako o "polskich obozach smierci".Obym byl zlym prorokiem,ale... Nie zdziwie sie,jezeli za kilkadziesiat lat,Auschwitz Birkenau bedzie sie wielu ludziom kojarzyc jako swego rodzaju spa.W ktorym zaradni ludzi mogli sobie pozwolic na wszystko.W koncu byla w nim:biblioteka,
szpital,"salon tatuazu" i Bog wie co jeszcze wymysla jeszcze autorzy tego rodzaju ksiazek.Czytajmy wspomnienia samych wiezniow!
@Rocinka Pelna zgoda.Lata temu nikt nie przypuszczal,ze obozach na tereach Polski mozna bedzie pisac jako o "polskich obozach smierci".Obym byl zlym prorokiem,ale... Nie zdziwie sie,jezeli za kilkadziesiat lat,Auschwitz Birkenau bedzie sie wielu ludziom kojarzyc jako swego rodzaju spa.W ktorym zaradni ludzi mogli sobie pozwolic na wszystko.W koncu byla w nim:biblioteka,
...
@Bono, chociaż ogólnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, to akurat określenie "polskie obozy śmierci" pada zarówno w "Medalionach" Nałkowskiej, jak i w słynnym raporcie Karskiego. Zdecydowana większość osób, które go używają, ma na myśli wyłącznie lokalizację.
@Bono, chociaż ogólnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, to akurat określenie "polskie obozy śmierci" pada zarówno w "Medalionach" Nałkowskiej, jak i w słynnym raporcie Karskiego. Zdecydowana większość osób, które go używają, ma na myśli wyłącznie lokalizację.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@ MayKasahara Z biegiem lat kontekst-niestety -sie zmienia.Podobnie jak oslawiony termin "nazisci".Dla wielu to nie Niemcy,bo ci jak wiadomo nie popierali dzialan Hitlera. :) Taka narracja z biegiem czasu jest w Niemczech coraz wieksza.I Ci nazisci to takze Polacy,bo byly wlasnie "polskie obozy smierci".
@ MayKasahara Z biegiem lat kontekst-niestety -sie zmienia.Podobnie jak oslawiony termin "nazisci".Dla wielu to nie Niemcy,bo ci jak wiadomo nie popierali dzialan Hitlera. :) Taka narracja z biegiem czasu jest w Niemczech coraz wieksza.I Ci nazisci to takze Polacy,bo byly wlasnie "polskie obozy smierci".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
No właśnie głupotę tę wydumała Nałkowska w „Medalionach”.
Jak pisał były więzień Gross - Rosen Andrzej Józef Kamiński („Koszmar niewolnictwa” Warszawa 1990, polecam) nie wszyscy Niemcy byli nazistami (pierwsze kacety Adolf założył dla Niemców) ani nie wszyscy naziści Niemcami (jak Quisling czy Degrelle).
No właśnie głupotę tę wydumała Nałkowska w „Medalionach”.
Jak pisał były więzień Gross - Rosen Andrzej Józef Kamiński („Koszmar niewolnictwa” Warszawa 1990, polecam) nie wszyscy Niemcy byli nazistami (pierwsze kacety Adolf założył dla Niemców) ani nie wszyscy naziści Niemcami (jak Quisling czy Degrelle).
@Piratka Do listy niemieckich nienazistów zaliczali się niewątpliwe Claus von Stauffenberg (choć był jednak niemieckim nacjonalistą) oraz Sophie Scholl (i cała reszta członków Białej Róży) i Wilm Hosenfeld (to ten oficer, który uratował ukrywającego się w Warszawie Szpilmana).
@Piratka Do listy niemieckich nienazistów zaliczali się niewątpliwe Claus von Stauffenberg (choć był jednak niemieckim nacjonalistą) oraz Sophie Scholl (i cała reszta członków Białej Róży) i Wilm Hosenfeld (to ten oficer, który uratował ukrywającego się w Warszawie Szpilmana).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHmm... Fikcja fikcją, ale jeśli bohater książki jest jednoznacznie identyfikowany z autentycznym pierwowzorem, to moim zdaniem rzetelnie i uczciwie jest sprawdzić pogłoski- zwłaszcza tak delikatnej natury. Mam mieszane uczucia...
Hmm... Fikcja fikcją, ale jeśli bohater książki jest jednoznacznie identyfikowany z autentycznym pierwowzorem, to moim zdaniem rzetelnie i uczciwie jest sprawdzić pogłoski- zwłaszcza tak delikatnej natury. Mam mieszane uczucia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
(...) Napisałam książkę opartą na wspomnieniach Lalego Sokołowa, bazującą na tym, co zapamiętał i mi opowiedział. Fakty historyczne i pamięć nie zawsze idą ramię w ramię, a ja zdecydowałam, że tam, gdzie nie są zbieżne, podążę śladem wspomnień osoby, która wtedy żyła i była świadkiem opisywanych wydarzeń.
Wydawnictwo nadal promuje książkę, jaką tę, która została napisana na faktach, zapis na stronie nie uległ żadnej modyfikacji, autorka również bardzo luźno odniosła się do tego, co wskazała Wanda Witek-Malicka z ramienia Centrum Badań Muzeum Auschwitz. Robienie wokół drugiej części wielkiego szumu, kiedy pierwsza jest bardziej mitologiczną fikcją, niż prawdą historyczną uważam za duże nieporozumienie. Poniżej fragment wypowiedzi Wandy Witek-Malickiej dająca do myślenia:
Lektura powieści weryfikuje zapewnienia o jej faktograficznym i dokumentalnym charakterze. Choć opowieść zbudowana jest na kanwie losów autentycznego więźnia KL Auschwitz, którego pobyt w obozie, a częściowo także obozowe losy można potwierdzić na podstawie zachowanej dokumentacji archiwalnej, to jednak książka zawiera bardzo liczne błędy i informacje niezgodne z faktami a także nadinterpretacje, przeinaczenia i niedopowiedzenia, na których zbudowany jest całościowy nieautentyczny obraz rzeczywistości lagrowej.
A uznany i szanujący się literacki portal bez skrupułów promuje jej drugą część.
(...) Napisałam książkę opartą na wspomnieniach Lalego Sokołowa, bazującą na tym, co zapamiętał i mi opowiedział. Fakty historyczne i pamięć nie zawsze idą ramię w ramię, a ja zdecydowałam, że tam, gdzie nie są zbieżne, podążę śladem wspomnień osoby, która wtedy żyła i była świadkiem opisywanych wydarzeń.
Wydawnictwo nadal promuje książkę, jaką tę, która została napisana...
Ale jak to pozwoliliby...?
Nie ma chyba takiej instytucji, która pozwala lub nie na podejmowanie określonych tematów w literaturze. Kiedyś to była cenzura. ;)
Nie popadajmy w skrajności. Auschwitz to nie jest 'nasza narodowa tragedia', a oburzenie czy niesmak z powodu nierzetelności nie ma nic wspólnego z patriotyzmem.
Ale jak to pozwoliliby...?
Nie ma chyba takiej instytucji, która pozwala lub nie na podejmowanie określonych tematów w literaturze. Kiedyś to była cenzura. ;)
Nie popadajmy w skrajności. Auschwitz to nie jest 'nasza narodowa tragedia', a oburzenie czy niesmak z powodu nierzetelności nie ma nic wspólnego z patriotyzmem.
@Internetowa_cela Zgadzam sie,ze chodzi tu o kase.Niemniej jednal portalowi LC nalezy oddac,ze pisze-pozno,bo pozno-o zarzutach wobec tej autorki.Nawet jezeli jest patronem medialnym jej ksiazek.Polski wydawca natomiast nie przyjmuje do wiadomosci zadnych uwag wobec swojej autorki.Sprobuj zamiescic na ich Fb komentarz z linkiem do artykulu o zarzutach wobec jej ksiazek.Nie ma szans,aby tam sie ostaly.Zaraz je usuwaja.Prawda,czy fikcja? To bez znaczenia.Wazny jest zysk.
@Internetowa_cela Zgadzam sie,ze chodzi tu o kase.Niemniej jednal portalowi LC nalezy oddac,ze pisze-pozno,bo pozno-o zarzutach wobec tej autorki.Nawet jezeli jest patronem medialnym jej ksiazek.Polski wydawca natomiast nie przyjmuje do wiadomosci zadnych uwag wobec swojej autorki.Sprobuj zamiescic na ich Fb komentarz z linkiem do artykulu o zarzutach wobec jej ksiazek.Nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie wiem jak wygląda prawda. Nie mniej jak się kasa zgadzała (za pierwszą książkę) to nie widziałbym sensu pisać coś więcej ponad to co już zostało napisane. Widać jednak, że dla pasierba czara goryczy się przelała - jaka jest prawda orzeknie sąd.
Teraz widzę, że LC jest również patronem Podróż Cilki.
Nie wiem jak wygląda prawda. Nie mniej jak się kasa zgadzała (za pierwszą książkę) to nie widziałbym sensu pisać coś więcej ponad to co już zostało napisane. Widać jednak, że dla pasierba czara goryczy się przelała - jaka jest prawda orzeknie sąd.
Teraz widzę, że LC jest również patronem Podróż Cilki.
Myślisz, że autorom książek tylko o kasę chodzi?
Myślisz, że autorom książek tylko o kasę chodzi?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTej pani na pewno.
Tej pani na pewno.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Tak jak napisała Lady Rouge 25.02.2020 15:52 - tak, w tym wypadku tak. Historia (nie czytałem Tatuażysty, jedynie recenzje) w obozie jest tylko tłem miłości opisanych osób. Pytanie czy tło historyczne tak ważnego miejsca nie było tylko scenografią dla dobrego sprzedania "romansidełka"? To miejsce i czas, w którym się wydarzyła cała historia spisana przez Nowozelandkę nie przemawia do mnie. W mojej oceni produkt miał się sprzedać. Co jak widać udało się ze wszech miar - nominacje, nagrody itd. Dlatego też poszła za ciosem. A tu może wyjść niezły bigos.
Poza tym istotny jest ten zapis:
Warto zauważyć, że wątpliwości co do faktów przedstawionych w „Tatuażyście z Auschwitz” zgłaszali już wcześniej badacze z Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau. Podważali nie tylko podane w książce informacje, takie jak data transportu do obozu, trasa pociągu, realia życia w Auschwitz czy nawet identyfikacyjny numer nadany bohaterce książki. Przede wszystkim podawali w wątpliwość możliwość utrzymania w warunkach obozowych tak długiej relacji, w jakiej, jako niewolnica seksualna, została przedstawiona na kartach książki Cilka
Tak jak napisała Lady Rouge 25.02.2020 15:52 - tak, w tym wypadku tak. Historia (nie czytałem Tatuażysty, jedynie recenzje) w obozie jest tylko tłem miłości opisanych osób. Pytanie czy tło historyczne tak ważnego miejsca nie było tylko scenografią dla dobrego sprzedania "romansidełka"? To miejsce i czas, w którym się wydarzyła cała historia spisana przez Nowozelandkę nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak można się wypowiadać o książce, której się nie czytało? Do tego krytykować?
Jak można się wypowiadać o książce, której się nie czytało? Do tego krytykować?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nawet jeżeli bym przeczytała książkę, to moja wiedza o obozie w jest nikła. Dlatego moją opinię mogę oprzeć wyłącznie na opinii ludzi pracujących w Muzeum Auschwitz-Birekenau. Choćby dlatego, że to są ludzie, którzy od lat zajmują się tym tematem i mają najwięcej do powiedzenia. Dla mnie ich opinia jest najważniejsza. Jeżeli nawet jest to historia opowiedziana przez bardzo starego człowieka, to jej obowiązkiem było to sprawdzić, a nie iść na łatwiznę i tylko jeszcze bardziej podkolorować wedle własnego mniemania. Pamięć ludzka jest zawodna, czasami tworzy dziwne obrazy i dziwne wspomnienia. Obowiązkiem tego co je spisuje jest je sprawdzić.
Jednego nie pojmuję, powstaje tyle mądrych książek o Auschwitz do których historycy nie mają żadnych zastrzeżeń, a reklamuje się książkę do której są olbrzymie zastrzeżenia.
Nawet jeżeli bym przeczytała książkę, to moja wiedza o obozie w jest nikła. Dlatego moją opinię mogę oprzeć wyłącznie na opinii ludzi pracujących w Muzeum Auschwitz-Birekenau. Choćby dlatego, że to są ludzie, którzy od lat zajmują się tym tematem i mają najwięcej do powiedzenia. Dla mnie ich opinia jest najważniejsza. Jeżeli nawet jest to historia opowiedziana przez bardzo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Bereżańska 04.03.2020 17:16
Do tej pory nie wypowiadałem się w sprawie tej książki, gdyż nie widziałem takiej potrzeby. Ponadto tak jak pani wspomniała nie czytałem, jedynie czytałem artykuły i opinie o niej. Na swoją obronę wspomnę tylko, że temat obozów zagłady w Polsce jest znany każdemu kto kończy przynajmniej szkołę średnią i przypominany w każdą okrągłą rocznicę ba nawet co roku. To co zawarłem w poprzednim poście poprałem cytatem z artykułu odnoszącego się do wypowiedzi specjalistów w tej materii tj. badaczy z Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau. By mieć możliwość wypowiedzenia się w temacie nie koniecznie trzeba znać temat od podszewki - przecież pani nie przebywała w tym obozie (tak mniemam) a mimo to ma pani jakieś informacje, wizje np. na podstawie tej powieści. Warto opierać się tak jak przedstawia to jatymyoni (04.03.2020 20:13 ) na opinii specjalistów, którzy czasem poświęcają całe swe życie na badanie szczątków historycznych. A ponadto warto weryfikować, sprawdzać, dociekać prawdy z innych źródeł tak jak w tym wypadku serwowaną przez pasierba głównej postaci.
@Bereżańska 04.03.2020 17:16
Do tej pory nie wypowiadałem się w sprawie tej książki, gdyż nie widziałem takiej potrzeby. Ponadto tak jak pani wspomniała nie czytałem, jedynie czytałem artykuły i opinie o niej. Na swoją obronę wspomnę tylko, że temat obozów zagłady w Polsce jest znany każdemu kto kończy przynajmniej szkołę średnią i przypominany w każdą okrągłą rocznicę ba...
Nareszcie!!!
Nareszcie!!!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak to jest, jak się chce zarobić kupę szmalu cudzym kosztem.
Tak to jest, jak się chce zarobić kupę szmalu cudzym kosztem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakie dobre imię cilki? Przecież wiadomo, że jest to książka oparta ba faktach ale jednocześnie z elementami fikcji literackiej. Dobre imie cilki? W książce nie chodzi ani o lale ani o cilke, tylko o tysiące ludzi, którzy żyli i nie zawsze przeżyli pobyt w obozie. Normalne że kobiety były wykorzystywane seksualnie i to nie jest wstyd dla tych kobiet, tylko dramat, który autorka chciała pokazać światu. Sądzić się z kimś, kto pokazuje światu, jak byli traktowani ludzie, jaką traume ciągnęli za sobą przez całe życie nikomu nie jest potrzebne. Czasami mam wrażenie, że ludzie wolą żyć w świecie wygodnych dla siebie pozorów. Strach pomyśleć co się stanie z wolnością słowa, jeśli każdy autor książki opartej na faktach autentycznych będzie pozywany o nieścisłości, czy jak się komuś wydaje o pisanie nieprawdy. Takie książki to nie jest dokument tylko subiektywna prawda opisywana przez głównego bohatera, tudzież przez samą autorkę. A autor książki ma prawo do fikcji literackiej.
Jakie dobre imię cilki? Przecież wiadomo, że jest to książka oparta ba faktach ale jednocześnie z elementami fikcji literackiej. Dobre imie cilki? W książce nie chodzi ani o lale ani o cilke, tylko o tysiące ludzi, którzy żyli i nie zawsze przeżyli pobyt w obozie. Normalne że kobiety były wykorzystywane seksualnie i to nie jest wstyd dla tych kobiet, tylko dramat, który...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrzez artykuł i wypowiedzi w nim zawarte można zrozumieć, że syn uważa, że to co spotkało jego matce jest zniesławieniem, jeśli została wykorzystywana seksualnie i inne kobiety także to trzeba o tym mówić. Zgadzam się z przedmówczynią, nie rozumiem czemu wykorzystywanie seksualne ma się równać ze wstydem dla ofiary. Nigdy nie powinno tak być. Niestety nie mam konkretnej wiedzy na inne tematy związane z fałszem w tej książce, jednakże uważam, że jest ona dobrze napisana. Nie zniesławia nikogo oprócz faszystów. Dla mnie jest to historia życia oraz nawiązania znajomości podczas tamtego okresu. Jeśli są to wspomnienia jednego człowieka, to nie dziwne, że niektóre rzeczy mogą się nie zgrywać, mózg zapomina oraz wymazuje niemiłe wspomnienia, jeśli książka nie jest nazwana biografią, nie widzę w tym problemu.
Przez artykuł i wypowiedzi w nim zawarte można zrozumieć, że syn uważa, że to co spotkało jego matce jest zniesławieniem, jeśli została wykorzystywana seksualnie i inne kobiety także to trzeba o tym mówić. Zgadzam się z przedmówczynią, nie rozumiem czemu wykorzystywanie seksualne ma się równać ze wstydem dla ofiary. Nigdy nie powinno tak być. Niestety nie mam konkretnej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Co do tych faktów (autentycznych lub nie ;)) oraz tego, dlaczego tatuażysta robi więcej złego niż dobrego, to proponuję poczytać wypowiedzi m.in. Bono, Alcatraz czy asymon pod wywiadem z autorką tatuażysty:
https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/13417/spelniona-obietnica-zlozona-wiezn...
Następnie zerknąć do artykułu "Czarny Disneyland, czyli moda na fikcję z Auschwitz":
https://plus.gazetakrakowska.pl/czarny-disneyland-czyli-moda-na-fikcje-z-auschwitz/ar/c15-14735222
a jak to nie pomoże to nie wiem :))
Co do tych faktów (autentycznych lub nie ;)) oraz tego, dlaczego tatuażysta robi więcej złego niż dobrego, to proponuję poczytać wypowiedzi m.in. Bono, Alcatraz czy asymon pod wywiadem z autorką tatuażysty:
https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/13417/spelniona-obietnica-zlozona-wiezn...
Następnie zerknąć do artykułu "Czarny Disneyland, czyli moda na fikcję z Auschwitz":
...
Autor ma prawo do fikcji literackie, a więć może zbudować fikcyjny obóz i wtedy może pisać co chce. Jednak gdy akcję umieszcza w prawdziwym obozie zagłady już takie prawo do fikcji jest mocno ograniczona, gdyż nie można przekłamywać historii wedle własnego widzimisi i żeby uatrakcyjnić historię. Jakoś do tej pory nie było pozwów dotyczących autentycznych relacji z obozów, a jest ich bardzo dużo.
Autor ma prawo do fikcji literackie, a więć może zbudować fikcyjny obóz i wtedy może pisać co chce. Jednak gdy akcję umieszcza w prawdziwym obozie zagłady już takie prawo do fikcji jest mocno ograniczona, gdyż nie można przekłamywać historii wedle własnego widzimisi i żeby uatrakcyjnić historię. Jakoś do tej pory nie było pozwów dotyczących autentycznych relacji z obozów, a...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrzecież to jest książka oparta na opowiadaniach starego człowieka. On tak widział rzeczywistość i tak ją zapamiętał, tak jego historię zrozumiała autorka i przekazała ją w taki sposób, jaki uznała za właściwy. Jeszcze raz powtarzam - to nie jest żaden dokument historyczny tylko opowiadanie o ludziach z historią w tle. Tak samo można się czepiać autorów wszelkich książek, które w tle mają wydarzenia historyczne lub reżyserów filmów z tłem historycznym.
Przecież to jest książka oparta na opowiadaniach starego człowieka. On tak widział rzeczywistość i tak ją zapamiętał, tak jego historię zrozumiała autorka i przekazała ją w taki sposób, jaki uznała za właściwy. Jeszcze raz powtarzam - to nie jest żaden dokument historyczny tylko opowiadanie o ludziach z historią w tle. Tak samo można się czepiać autorów wszelkich książek,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTyle tylko, że ten stary człowiek już po napisaniu podważał jej wiarygodność i to co autorka od siebie dodała. Jeżeli jest książka z historią w tle to powinna być zgodna z tą historią. Jeżeli nie jest to zafałszowuje historię. To się tyczy każdej książki i każdego filmu.
Tyle tylko, że ten stary człowiek już po napisaniu podważał jej wiarygodność i to co autorka od siebie dodała. Jeżeli jest książka z historią w tle to powinna być zgodna z tą historią. Jeżeli nie jest to zafałszowuje historię. To się tyczy każdej książki i każdego filmu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Problem nie leży w tym, że autorka nie pisze opracowań naukowych czy pozwala sobie na fabularyzowanie. Rzecz tkwi w tym, że autorka odnosi się wprost do prawdziwej postaci historycznej. Gdyby stworzyła fikcyjną bohaterkę, bez jednoznacznego wskazywania na pierwowzór, nie byłoby problemu. Ja też uważam, że to co spotykało kobiety w lagrach i łagrach nie jest w żadnej mierze ich winą. Zresztą, jeżeli dobrze zrozumiałam to oburzenie rodziny wynika z oskarżenia o to "bycie niewolnicą seksualną". I z jednej strony rozumiem argumentację, że taka sytuacja ofiary nie hańbi. Ale myślę, że nikt nie chciałby, by bliska nam osoba była kojarzona z taką sytuacją. Zaryzykuję zresztą tezę, że sama Cecilia Kovachova nie chciałaby, żeby o niej w ten sposób pisano. Zwłaszcza, że sami historycy mówią o tym, że taka sytuacja jest niezbyt prawdopodobna.
I tu jest sedno tej sytuacji. Użycie nazwiska prawdziwej osoby i dorobienie w jej historii tego typu wątków by ją bardziej "udramatyzować" nie jest w porządku.
Problem nie leży w tym, że autorka nie pisze opracowań naukowych czy pozwala sobie na fabularyzowanie. Rzecz tkwi w tym, że autorka odnosi się wprost do prawdziwej postaci historycznej. Gdyby stworzyła fikcyjną bohaterkę, bez jednoznacznego wskazywania na pierwowzór, nie byłoby problemu. Ja też uważam, że to co spotykało kobiety w lagrach i łagrach nie jest w żadnej mierze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBasiu nie zgodzę się że stwierdzeniem "Tak samo można się czepiać autorów wszelkich książek, które w tle mają wydarzenia historyczne lub reżyserów filmów z tłem historycznym.". Nie na miejscu jest porównywanie powiedzmy "Krzyżaków" do historii rozgrywajacych się w Auschwitz. Dodajmy sfabularyzowanych historii. Zgadzam się z TumanHuman, że to nie uragaloby godności ofiar obozu gdyby Autorka wykorzystała ich prawdziwe historie ale te historie przedstawiły by wymyślone przez nią postacie. Powołując się na realne osoby w sposób w jaki przedstawiła ich przeżycia, uważam, że ich tym obraziła. Poza tym w przypadku "Tatuażysty..." ksiazka została napisana w tak infantylny sposób, z takimi błędami, w stosunku do których sama Autorka przyznaje, że nie sprawdziła dobrze... Muszę się powtórzyć, ta pozycja uwłacza godności wszystkich ofiar wszystkich obozów zagłady.
Basiu nie zgodzę się że stwierdzeniem "Tak samo można się czepiać autorów wszelkich książek, które w tle mają wydarzenia historyczne lub reżyserów filmów z tłem historycznym.". Nie na miejscu jest porównywanie powiedzmy "Krzyżaków" do historii rozgrywajacych się w Auschwitz. Dodajmy sfabularyzowanych historii. Zgadzam się z TumanHuman, że to nie uragaloby godności ofiar...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Barbara Bereżańska
Wyobraź sobie sytuację, w której ktoś pisze książkę o bohaterce nazywającej się Barbara Bereżańska. W książce znajomi, rodzina, daty, wydarzenia z życia zgadzają się z Twoimi, ale bohaterka książki (w odróżnieniu od Ciebie oczywiście) np. dłubie w nosie i zjada gluty. Autor książki twierdzi, że "to fikcja literacka, do której ma przecież prawo". Nie zmienia to faktu, że znajomi na Ciebie dziwnie patrzą. Fajnie?
Jak się chce wymyślać, to nie daje się bohaterowi imienia prawdziwej osoby i kropka. To nie jest jawna fantastyka, lecz książka promowana jako opowieść o prawdziwym miejscu, prawdziwych ludziach i prawdziwych dramatach.
Piszesz, że czasami masz wrażenie, że ludzie wolą żyć w świecie wygodnych dla siebie pozorów... Ale przecież nikt nie twierdzi, że autorka nie powinna podejmować takich tematów. Zastrzeżenia dotyczą jedynie niezgodności i przekłamań historycznych. Niestety, podejmując się opisania tak dramatycznych, szokujących tematów dotyczących życia prawdziwych ludzi, należałoby wykazać szczególną dbałość o trzymanie się "faktów autentycznych", a nie zmieniać sobie dowolnie to, co nie pasuje do zamysłu fabuły, nie uzyskawszy nawet zgody opisywanych osób lub ich rodzin.
P.S. Nie zgadzam się też na to, żeby wykorzystywanie seksualne kobiet (w dowolnej sytuacji, miejscu i czasie) było określane jako NORMALNE. Powszechne? Być może. Normalne? Nigdy.
@Barbara Bereżańska
Wyobraź sobie sytuację, w której ktoś pisze książkę o bohaterce nazywającej się Barbara Bereżańska. W książce znajomi, rodzina, daty, wydarzenia z życia zgadzają się z Twoimi, ale bohaterka książki (w odróżnieniu od Ciebie oczywiście) np. dłubie w nosie i zjada gluty. Autor książki twierdzi, że "to fikcja literacka, do której ma przecież prawo". Nie...
A czy główny bohater opowiadając autorce swoją historię, nie wyraził zgody na jej publikację? Trzeba się postawić na miejscu autorki. Ona włożyła w to swoją pracę, wydawca włożył czas i kasę a tu nagle ktoś zmienia zdanie, bo nie został przedstawiony, tak jak chciał. Czytałam tatuażystę i on został przedstawiony niemal jak święty, a prześlizgiwał się z każdej niebezpiecznej sytuacji bez szwanku i mam spore wątpliwości, czy takim świętym był, czy nie cierpieli przez niego ludzie. Jest cos takiego, jak prawda subiektywna i główny bohater tą prawdę może odczuwać inaczej. Czytałam np. książkę o sekretarce Göbbelsa. Też udzieliła wywiadu, czuła się niewinna, a ludzie bardzo negatywnie ją odebrali. Kilka lat temu w Niemczech powstał dokument, który miał pokazać pracę dwóch polskich opiekunek u niemieckich seniorów. Film miał być hitem kinowym. Był wszędzie reklamowany, ale w efekcie koncowym w kinach puścili go po cichu, bo prawda o niemieckich seniorach okazała się niewygodna. Cześć o jednej seniorce jest widoczna w sieci i nadal bulwersuje samych Niemców, rodzina seniorki na końcu oświadcza, że kobieta trafiła do domu starców, bo byla tak chora, ze nie potrafiła zachować się w stosunku do polskiej opiekunki. Druga część filmu jest zupełnie niedostępna. Przypuszczam, że rodzina poniosła konsekwencje, że wycofała się z projektu. Czasami prawda może wydawać się komuś niewygodna. Ale nie powinno się za pietnować autora. Czepiasz się słowa "normalne". A dla Ciebie to nienormalna informacja? Jakaś nowość?
A czy główny bohater opowiadając autorce swoją historię, nie wyraził zgody na jej publikację? Trzeba się postawić na miejscu autorki. Ona włożyła w to swoją pracę, wydawca włożył czas i kasę a tu nagle ktoś zmienia zdanie, bo nie został przedstawiony, tak jak chciał. Czytałam tatuażystę i on został przedstawiony niemal jak święty, a prześlizgiwał się z każdej niebezpiecznej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZ tego co wiem, to wyraził zgodę na podzielenie się historią i jej spisanie przez autorkę. Cofnął zgodę po zapoznaniu się z finalnym produktem.Nad każdą książką i filmem, który ukazuje się w Polsce zawsze trwa dyskusja o zgodności z faktami historycznymi i krytykowanie jeżeli nie są. Tutaj pojawia się jakaś "święta krowa", której wolno wszystko. Jednego nie pojmuję. Mniejszą mam wiedzę o obozach zagłady, ale na Polskim rynku wydawniczym ukazało się wiele wartościowych wspomnień ludzi zesłanych do Rosji. Powstała w latach 90 biblioteka zesłańca. Może Bardziej to leży w kręgu moich zainteresowań, gdyż mój Dziadek został wywieziony na Sybir, a Babcia z dwójką dzieci, w tym z moją Mamą do Kazachstanu. Przez lata spotykałam ludzi, których dotknął ten los. Nie pojmuję, że nie wznawia się książek naprawdę dobrych, autentycznych wspomnień tych ludzi i ich się nie promuje, a wydaje się i promuje książki pseudo-historycznych i na nich buduje się obraz tamtych lat. Za parę lat tych ludzi nie będzie, a czytelnicy będą czerpać wiedzę właśnie z takich książek, a nie z autentycznych relacji.
Z tego co wiem, to wyraził zgodę na podzielenie się historią i jej spisanie przez autorkę. Cofnął zgodę po zapoznaniu się z finalnym produktem.Nad każdą książką i filmem, który ukazuje się w Polsce zawsze trwa dyskusja o zgodności z faktami historycznymi i krytykowanie jeżeli nie są. Tutaj pojawia się jakaś "święta krowa", której wolno wszystko. Jednego nie pojmuję....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Barbara "Ona włożyła w to swoją pracę, wydawca włożył czas i kasę a tu nagle ktoś zmienia zdanie, bo nie został przedstawiony, tak jak chciał."- czyli chodzi o kasę. Zastanów się, jeżeli komuś przekazała historię swojego życia, a później ktoś powołując się na twoją relację stworzył historię z sufitu, to jakbyś się czuła słysząc, że to przecież fikcja literacka i autorowi wszystko wolno.
@Barbara "Ona włożyła w to swoją pracę, wydawca włożył czas i kasę a tu nagle ktoś zmienia zdanie, bo nie został przedstawiony, tak jak chciał."- czyli chodzi o kasę. Zastanów się, jeżeli komuś przekazała historię swojego życia, a później ktoś powołując się na twoją relację stworzył historię z sufitu, to jakbyś się czuła słysząc, że to przecież fikcja literacka i autorowi...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJednym z glownych problemow jest fakt,ze wydawca od poczatku promowal te ksiazke jako opowiesc oparta na faktach.W tym momencie jednoznacznie "pozbawial sie praw" do literackiej fikcji.Zmienil zdanie dopiero wtedy,kiedy zaczeto wykazywac autorce luzne podejscie do do tychze faktow.Nie mozna zbijac kapitalu na prawdzie-"historia oparta na faktach"-a potem dziwic sie krytyce,ze z ta historia jednak roznie w ksiazce bywa.Zreszta polski wydawca ksiazek tej autorki rowniez chowa glowe w piasek.Probowalem kilka razy zamiescic na ich Fb link do artykulu podwazajacego rzetelnosc autorki.I za kazdym razem komentarz zostal usuniety.To tez o czyms swiadczy.
Jednym z glownych problemow jest fakt,ze wydawca od poczatku promowal te ksiazke jako opowiesc oparta na faktach.W tym momencie jednoznacznie "pozbawial sie praw" do literackiej fikcji.Zmienil zdanie dopiero wtedy,kiedy zaczeto wykazywac autorce luzne podejscie do do tychze faktow.Nie mozna zbijac kapitalu na prawdzie-"historia oparta na faktach"-a potem dziwic sie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Barbara Bereżańska, jasne, że zawsze winny jest sprawca, nie ofiara. Ale proszę wyobrazić sobie, że ktoś wydaje książkę o gwałtach we współczesnej Polsce - i przez wiele stron opisuje, z wymyślonymi szczegółami, podając Pani imię i nazwisko, rzeczy, które Pani rzekomo robiono. Fajnie?
@Barbara Bereżańska, jasne, że zawsze winny jest sprawca, nie ofiara. Ale proszę wyobrazić sobie, że ktoś wydaje książkę o gwałtach we współczesnej Polsce - i przez wiele stron opisuje, z wymyślonymi szczegółami, podając Pani imię i nazwisko, rzeczy, które Pani rzekomo robiono. Fajnie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI tak, tu chodzi o bardzo konkretne, wymienione z nazwisk kobiety, nie o to, co się Autorce czy Pani wydaje, jak było w obozach.
I tak, tu chodzi o bardzo konkretne, wymienione z nazwisk kobiety, nie o to, co się Autorce czy Pani wydaje, jak było w obozach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMi się kilka osób kazała trzymać z dala od tej książki.
Mi się kilka osób kazała trzymać z dala od tej książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zawsze sobie cenię Twoje spostrzeżenia, szczere, prosto z serca płynące.
Sam sobie wyrób opinię i masz prawo czuć po lekturze, co Ci się żywnie podoba.
Ktoś, kto Ci odradza, chce zwyczajnie kreować Twoje widzenie świata oparte nie na Twoim własnym doświadczeniu ale na jego, subiektywnej ocenie.
Może Ci się nie spodobać i co najwyżej zmarnujesz parę godzin.
Zawsze sobie cenię Twoje spostrzeżenia, szczere, prosto z serca płynące.
Sam sobie wyrób opinię i masz prawo czuć po lekturze, co Ci się żywnie podoba.
Ktoś, kto Ci odradza, chce zwyczajnie kreować Twoje widzenie świata oparte nie na Twoim własnym doświadczeniu ale na jego, subiektywnej ocenie.
Może Ci się nie spodobać i co najwyżej zmarnujesz parę godzin.
Wiem,ale czytałem opinie Znajomego i on dał jedna gwiazdkę.Musze pomyśleć.Fanem literatury obozowej nie jestem
Wiem,ale czytałem opinie Znajomego i on dał jedna gwiazdkę.Musze pomyśleć.Fanem literatury obozowej nie jestem
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Przecież ja Cię nie namawiam do czytania, tylko do polegania na swoim własnym zdaniu. Szanuję tu opinię różnych osób, o zupełnie odmiennych niż moje poglądach. Ale zdanie mam własne.
Koleżanka mojej Mamy ogląda tylko TV Trwam - jej decyzja, jednakże chyba zgodzisz się ze mną, że sama w ten sposób rezygnuje z wyrobienia sobie własnej opinii na dowolny temat i polega tylko na tym, co akurat dana TV podaje.
Byłoby beznadziejnie nudno, gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo. To nie jest kącik wzajemnej adoracji.
Przecież ja Cię nie namawiam do czytania, tylko do polegania na swoim własnym zdaniu. Szanuję tu opinię różnych osób, o zupełnie odmiennych niż moje poglądach. Ale zdanie mam własne.
Koleżanka mojej Mamy ogląda tylko TV Trwam - jej decyzja, jednakże chyba zgodzisz się ze mną, że sama w ten sposób rezygnuje z wyrobienia sobie własnej opinii na dowolny temat i polega tylko...
Ja fan TVN24 😁,ja mam też własne zdanie do książek 🌷😢
Ja fan TVN24 😁,ja mam też własne zdanie do książek 🌷😢
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPisząc szczerze, powiedziałabym Ci to samo :-)
Pisząc szczerze, powiedziałabym Ci to samo :-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBędę pamięta
Będę pamięta
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam