paratexterka 
paratexterka.pl
Czytam, od kiedy pamiętam, gdzie i kiedy mogę - bo szkoda czasu, żeby przeżyć historię tylko swojego życia...
32 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Dwór mgieł i furii
    Dwór mgieł i furii
    Autor:
    Między światłem a ciemnością Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końc...
    czytelników: 6601 | opinie: 460 | ocena: 8,83 (3502 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-19 21:55:08
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę w prezencie, Ulubione
Autor:
 
2018-10-19 21:54:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę w prezencie, Ulubione
Autor:
 
2018-10-10 17:04:49
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 2)
 
2018-10-10 16:32:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Ulubione
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 1)

Maas skutecznie miesza w kotle, jakim jest gatunek fantasy, i to od ładnych paru lat. “Dwór cierni i róż” otwiera serię o śmiertelniczce, która ośmieliła się postawić fae wysokiego rodu - w krainie, gdzie kręgosłupy moralne magicznych istot naginane są pod wpływem sytuacji zagrażającej ich istnieniu. Krnąbrną, dumną i nieustępliwą Feyrę trudno polubić od samego początku, ale w którymś momencie... Maas skutecznie miesza w kotle, jakim jest gatunek fantasy, i to od ładnych paru lat. “Dwór cierni i róż” otwiera serię o śmiertelniczce, która ośmieliła się postawić fae wysokiego rodu - w krainie, gdzie kręgosłupy moralne magicznych istot naginane są pod wpływem sytuacji zagrażającej ich istnieniu. Krnąbrną, dumną i nieustępliwą Feyrę trudno polubić od samego początku, ale w którymś momencie zaczyna się przynajmniej rozumieć jej postawę. Dzięki głównej bohaterce czytelnik adaptuje się do świata przedstawianego i pochłania powieść niepohamowanymi haustami. Padają zdania, których znaczenia jeszcze nie można odgadnąć, ale wiadomo, że autorka do nich wróci. Pióro Sarah J. Maas jest niezwykle ożywione, z opisów biją barwny, przeżycia emanują całą gamą emocji. Nic nie jest czarodziejsko-cukierkowe, a sceny przyprawiające o mdłości obrazują potworności, którym obserwator stawia czoła ramię w ramię z mieszkańcami Prythianu. Całość jest fenomenalna i z pewnością warta zaliczenia do cykli fantasy cenionych na całym świecie. Ja się zatraciłam, dlatego będę polecać.

pokaż więcej

 
2018-10-05 11:52:28
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-05 11:52:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-04 23:19:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)
 
2018-10-04 23:07:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Ulubione
Cykl: Imperium Achai (tom 2)

Wracając do świata Viriona ci, który cenią Ziemiańskiego za specyficzny styl i nadal liczą na kontynuację Achai, poczują się jak u siebie. “Virion. Obława” rozwiewa wątpliwości, które mógł po sobie pozostawić pierwszy tom, gdzie wszystko było jakby z góry ustalone, a główny bohater nie do końca był obecny ciałem i duszą - chyba że akurat tworzył czarne scenariusze. Brakowało mu weny, o werwie... Wracając do świata Viriona ci, który cenią Ziemiańskiego za specyficzny styl i nadal liczą na kontynuację Achai, poczują się jak u siebie. “Virion. Obława” rozwiewa wątpliwości, które mógł po sobie pozostawić pierwszy tom, gdzie wszystko było jakby z góry ustalone, a główny bohater nie do końca był obecny ciałem i duszą - chyba że akurat tworzył czarne scenariusze. Brakowało mu weny, o werwie nie wspominając. Sytuacja w drugiej części wprawdzie potęguje odosobnienie Viriona, ale daje (nie tylko jemu) pole do popisu, którego obszar zwiększa się odwrotnie proporcjonalnie do tytułowej, niebezpiecznie się zacieśniającej obławy. Co nietypowe, Virion wcale nie jest pępkiem świata, a nawet bywa, że wypada dość blado. No i dobrze, bo na niego chyba dopiero przyjdzie kolej… Za to na każdy z trzech głównych wątków przypada przynajmniej jedna para, która pozornie jest kombinacją nic niewróżącą, ale przy bliższym poznaniu rozbraja umysłem, refleksem i wzajemnym nakręcaniem się postaci. Wynikają z tego sytuacje zabawne, zadziwiające i zupełnie niespodziewane. Dzięki temu nie rażą ani seksistowskie spojrzenia, ani szowinistyczne teksty - zwłaszcza jeśli czytelnik obyty jest z fantastyką w wydaniu tego autora. Kapitalny koniec drugiego tomu pozwala liczyć na tendencję zwyżkową. Polecam tylko tym, którzy już wiedzą, na kogo się piszą. Ich Ziemiański nie zawiedzie.

pokaż więcej

 
2018-10-02 17:38:11
Ma nowego znajomego: Marcin
 
2018-09-16 16:10:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Richmond napisała książkę, w której czas jednocześnie ucieka i dłuży się w nieskończoność. Pamięć jest plastyczna, a wspomnienia sprawiają wrażenie - zupełnie jak fotografie. Moment, który daje się interpretować w zależności od obserwatora. Kilka sekund nieuwagi głównej bohaterki “Roku we mgle” zamienia lekturę w mozolną podróż czytelnika, przepełnioną poczuciem winy, poszukiwaniami... Richmond napisała książkę, w której czas jednocześnie ucieka i dłuży się w nieskończoność. Pamięć jest plastyczna, a wspomnienia sprawiają wrażenie - zupełnie jak fotografie. Moment, który daje się interpretować w zależności od obserwatora. Kilka sekund nieuwagi głównej bohaterki “Roku we mgle” zamienia lekturę w mozolną podróż czytelnika, przepełnioną poczuciem winy, poszukiwaniami spisywanymi na straty przez statystyki, pogłębiającym się dystansem między postaciami i nadzieją, której często niezwykle trudno się trzymać. Celowe działanie autorki ujawnia się po dziesiątkach, a może dopiero po stekach stron. Najpóźniej wtedy czytelnik będzie musiał dokonać wyboru: wytrwać do końca, czy zrezygnować? Zupełnie jak główni bohaterowie… Richmond udało się odwzorować atmosferę panującą w powieści, choć nie każdy to zniesie. Domniemania i dezorientacja rządzące fabułą wymagają wytrwałości, ponadprzeciętnej empatii lub po prostu cierpliwości. Nagrodą jest niebanalne zakończenie, ale każdy sam musi zdecydować, czy gra jest warta świeczki. “Rok we mgle” igra z determinacją, nie trzymającym w napięciu łączeniem faktów, przy czym odliczając czas, może podświadomie zmusić do liczenia stron.

pokaż więcej

 
2018-09-09 08:20:22
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-08 20:27:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Ulubione
Autor:

Delaney przygotował przedstawienie z prologiem, który szeroko otwiera oczy i już do końca lektury każe trzymać się na baczności. “W żywe oczy” to nie tylko zgłębianie sztuki aktorskiej i przekazu poezji Baudelaire’a, wykraczającego daleko poza podprogowy, ale przede wszystkim studium psychik tak popapranych, że nadawałyby się na temat niejednej pracy naukowej. W tym thrillerze nic nie jest... Delaney przygotował przedstawienie z prologiem, który szeroko otwiera oczy i już do końca lektury każe trzymać się na baczności. “W żywe oczy” to nie tylko zgłębianie sztuki aktorskiej i przekazu poezji Baudelaire’a, wykraczającego daleko poza podprogowy, ale przede wszystkim studium psychik tak popapranych, że nadawałyby się na temat niejednej pracy naukowej. W tym thrillerze nic nie jest jasne, a słowa, które padają, pozostawiają taką samą niepewność jak to, co między nimi, ba, celowo przemilczane. W dodatku nie można być pewnym, w jakim stopniu postacie ogrywają określone role, a kiedy są sobą. Przy czym bycie sobą wcale nie wyklucza prowadzenia gierek, a dwójka głównych bohaterów - choć każde z innych pobudek - jest mistrzami wiarygodnego zachowania. Pretendentów do miana winnego jest tylu, że ledwo zdecyduje się na którąś opcję, to akcja skręca, wytrącając z rytmu. Książka zdaje się kręcić wokół pytania, komu zaufać? A zaufanie może się okazać kwestią życia i śmierci… Jako że autor podtrzymuje raz nadane tempo, udzielające się uczucie niepewności i napięcie, czytelnik angażuje się aż do samego końca. Kto znalazł coś ciekawego w “Lokatorce”, znajdzie jeszcze więcej w drugim thrillerze Delaney. Polecam, bez mydlenia oczu - showtime!

pokaż więcej

 
2018-09-06 18:39:50
Ma nowego znajomego: Mój_widnokrąg
 
2018-09-05 18:47:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

Gwendolyn Womack debiutuje na polskim rynku książką niełatwą do sklasyfikowania, co z kolei przemawia tylko na jej korzyść. Elementy powieści szkatułkowej, obyczajowej i historycznej, a przede wszystkim thrillera, za sprawą pewnej talii tarota łączą się w ciekawą całość, doprawioną nieszkodliwą ezoteryką. “Przepowiednia” kusi tajemnicą skrywaną od starożytności, ale przede wszystkim emanuje... Gwendolyn Womack debiutuje na polskim rynku książką niełatwą do sklasyfikowania, co z kolei przemawia tylko na jej korzyść. Elementy powieści szkatułkowej, obyczajowej i historycznej, a przede wszystkim thrillera, za sprawą pewnej talii tarota łączą się w ciekawą całość, doprawioną nieszkodliwą ezoteryką. “Przepowiednia” kusi tajemnicą skrywaną od starożytności, ale przede wszystkim emanuje bezkresnym wręcz umiłowaniem słowa pisanego. Nawet jeśli nie jest to książka stricte o książkach, kręci się wokół różnego rodzaju pism, bibliotek i mniej lub bardziej prywatnych świątyń mądrości. Czytelnik ma możliwość cofnięcia się w czasie i podróży do zakątków, których nie spodziewałoby się odwiedzić w powieści tak rozrywkowego typu. Wiele postaci imponuje wiedzą, wyznaczającą ścieżki ich życia, przy czym Womack pisze, jakby stawiałam tarota swojej bohaterce, jednocześnie wiedząc, co z tego wyniknie. Narracja nie razi, a spirytualistyczna aura nie ciąży. Déjà vu i szósty zmysł stają w szranki z przypadkiem i przeznaczeniem. Niespodziewany rozwój wypadków i wartka akcja wprawdzie nabiorą sensu dopiero po jakimś czasie, ale pomysłowość autorki raczej spotka się z aprobatą. Podobało mi się odpowiednie dawkowanie, ciekawostki historyczne i wszystkie te zakurzone woluminy, o których dzisiaj możemy pomarzyć. “Przepowiednię” polecam miłośnikom zdeterminowanego działania, profesora Langdona i mądrych babek, które tak łatwo nie dadzą wiary ani zbiegom okoliczności, ani zrządzenia losu.

pokaż więcej

 
2018-08-27 21:30:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Ulubione
Autor:

Debiut Rosie Walsh raczej prędzej niż później, z powodzeniem uplasuje się w gronie tych współczesnych powieści, które poruszają miliony serc i rozpoznawane są po kilku słowach streszczających fabułę. Jeśli ktoś pozna historię bohaterów “Bez słowa”, zwyczajnie nie pomyli jej z żadną inną. Nie dość, że Walsh idealnie trafiła z tematyką - milczeniem jako zmorą dzisiejszych czasów - to jeszcze... Debiut Rosie Walsh raczej prędzej niż później, z powodzeniem uplasuje się w gronie tych współczesnych powieści, które poruszają miliony serc i rozpoznawane są po kilku słowach streszczających fabułę. Jeśli ktoś pozna historię bohaterów “Bez słowa”, zwyczajnie nie pomyli jej z żadną inną. Nie dość, że Walsh idealnie trafiła z tematyką - milczeniem jako zmorą dzisiejszych czasów - to jeszcze prosto, przystępnie, ale i dosadnie wyraziła pragnienia towarzyszące ludzkości od zawsze. Nie trzeba wielu słów, żeby lektura wciągnęła bez reszty. A kogo nie tyczy się dedykacja, ten pod szczęśliwą gwiazdą urodzony…

Przewrotny los stawia Sarah i Eddie’ego na tej samej ścieżce. Poznają się przypadkiem w małym angielskim miasteczku i zaczynają rozmawiać, jakby znali się od wieków. Nie zauważają upływających godzin, z których (za) szybko robią się dni. Żegnając się tymczasowo, są zgodni: spędzili razem najpiękniejszy tydzień życia i to dopiero początek. Nie wiadomo kiedy, coś idzie nie tak. Mimo obietnic Eddie milczy, wręcz zapada się jak kamień w wodę. Brak reakcji też może być reakcją, na pewno coś znaczy… Myśli świeżo rozwiedzionej Sarah zataczają coraz mniejsze kręgi, aż w końcu krążą tylko wokół Eddie’go. Powtarzając w pamięci każdą chwilę, próbuje znaleźć coś, co mogłoby spowodować milczenie faceta idealnego. I czeka. A to czekanie, razem z rozważaniem różnych opcji i kompletnym zagubieniem, udzielają się czytelnikowi. Bez względu na to, czy odbiorca zareaguje empatią, czy krytyką, nie pozostanie obojętny. I chyba w tym tkwi tajemnica sukcesu Rosie Walsh - stworzona przez nią historia mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, w najbardziej (nie)zwykłym zakątku świata. Przynajmniej jej najważniejszy wątek…

“Bez słowa” wciągnie i wzruszy czytelników, którzy - banalne, a jednak prawdziwe - wierzą w prawdziwą miłość, nawet tą od pierwszego wejrzenia. Niesłusznie byłoby jednak zaszufladkować powieść Walsh jako lekki, rozgrzewający romans wakacyjny, bo uczucie łączące głównych bohaterów to tylko jeden z wielu istotnych wątków tej powieści. Są bowiem więzy równie silne, czasem wręcz silniejsze - trwałe, nawet kiedy los za wszelką cenę próbuje je rozerwać. “Bez słowa” pochłonęłam, zapamiętałam i już wiele razy polecałam. I polecać będę.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
380 103 1529
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (39)

Ulubieni autorzy (30)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd