Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tato, gdzie jedziemy?

Tłumaczenie: Bożena Sęk
Wydawnictwo: Książnica
7,32 (380 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
43
8
100
7
124
6
56
5
16
4
8
3
5
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Où on va, papa?
data wydania
ISBN
9788324578061
liczba stron
160
język
polski
dodała
Pistacia

Książka nagrodzona jednym z najważniejszych francuskich wyróżnień literackich (Fémina) i nominowana do nagrody Goncourtów. Jean-Louis Fournier jest ojcem dwóch chłopców, Mathieu i Thomasa. Urodzili się w odstępie dwóch lat, obaj upośledzeni fizycznie i umysłowo. To sprawiło, że autor "dwukrotnie zaznał końca świata". Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia: "Mówiąc o dzieciach...

Książka nagrodzona jednym z najważniejszych francuskich wyróżnień literackich (Fémina) i nominowana do nagrody Goncourtów.
Jean-Louis Fournier jest ojcem dwóch chłopców, Mathieu i Thomasa. Urodzili się w odstępie dwóch lat, obaj upośledzeni fizycznie i umysłowo. To sprawiło, że autor "dwukrotnie zaznał końca świata". Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia: "Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają stosowną minę, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie". Humorem Fournier łamie tabu i uśmierza ból. "To jedyny sposób, by przetrwać, gdy człowiek znalazł się na topliście 50 najbardziej zdesperowanych ludzi" - wyznaje. "Pomyślałem, żeby napisać list do moich dwóch chłopców innych niż wszyscy. Żeby ludzie ich poznali, żeby zaistnieli w społeczeństwie, które ich odrzuca - przecież o takich jak oni przyjaciele się nie dowiadują, ba! uważają, że ich odejście przynosi ulgę. Chciałem wysoko wynieść Mathieu i Thomasa. Chciałem uczynić ich bohaterami książki!".


"Tato, gdzie jedziemy? to książka, po której ludziom robi się lepiej".
Christine Jordis, przewodnicząca jury nagrody Fémina

"Każda z opisanych scenek to poemat prozą. Zarazem wzniosły i przyziemny, czuły i okrutny. Ich lektura obezwładnia i wprawia w zachwyt; to jakby laicka modlitwa, skarga na trudy życia na tym padole; to literacki nagrobek postawiony wszystkim niewinnym ofiarom. Nigdy nie zapomnimy Mathieu i Thomasa".
telerama.fr

"Sukces książki to zasługa tonu, jakim została napisana: bez patosu, bez sarkazmu. W taki sposób nigdy nie pisano o dramacie rodziców upośledzonego dziecka".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Książnica, 2010

źródło okładki: http://publicat.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (768)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 7058
Agnieszka | 2014-01-10
Przeczytana: 10 stycznia 2014

Na początku chcę podziękować Kasi i Danielowi za możliwość przeczytania tej książki. Przyznam szczerze,że kiedy zaczęłam jej lekturę byłam niemalże zła na autora myśląc sobie "jak można w taki sposób pisać o temacie niepełnosprawności dziecka,a co więcej własnego dziecka?".Jednak kiedy zagłębiłam się w treść lektury i zrozumiałam jaki był cel takiego,a nie innego ujęcia tego jakże niezrozumianego w dzisiejszym społeczeństwie tematu niepełnosprawności zrozumiałam,że jest to książka niezwykle cenna i wartościowa,mimo,że inna niż wszystkie. Bo i jej bohaterowie są"inni niż wszyscy".
Jean - Louis Fournier w swoim utworze opisuje trudy życia i wychowywania swoich dwóch upośledzonych umysłowo i fizycznie synów.Jednak sposób w jaki to czyni jest inny niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień.Zazwyczaj chorobę i ułomność człowieka,a już szczególnie dziecka odbiera się jako tragedię, powód do rozpaczy i smutku.Ta książka zadaje temu kłam i udowadnia,że wcale tak być nie musi....

książek: 584
Ania K | 2012-12-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 grudnia 2012

Książke przeczytalam w jeden wieczór.Trudno byc rodzicem niepelnosprawnego dziecka a juz napewno jak sie ma dwoje takich"innych"dzieci.Autor przedstawia nam trudy życia w opiece nad swymi uposledzonymi dziecmi ale przedstawia to w sposób zabawny i pozbawiony złosci ,napewno w przekazie czai sie nutka smutku i refleksja nad darem jakim są narodziny i życie.Polecam!

książek: 3989
Książkowo_czyta | 2013-02-18
Na półkach: Przeczytane, Wymienione, 2013
Przeczytana: 17 lutego 2013

Książkę tę kupiłam zachęcona opisem z okładki, jak też jej niską ceną... Jest to opowieść ojca dwóch upośledzonych nie tylko umysłowo, ale również fizycznie chłopców...

Autor opisuje swoje wewnętrzne i zewnętrzne zmagania z prywatnym jak sam mówi "końcem świata", który przydarzył się w jego rodzinie aż dwa razy....

Sporo w tej książce czułości i ciepła jednakże mnie osobiście niektóre jej fragmenty wydają się pomyleniem przez pana Fournier'a humoru z sarkazmem i ironią, co we mnie osobiście wywołało dosyć mieszane odczucia...

Oczywiście absolutnie nie uważam, że człowiek będący w trudnej sytuacji życiowej powinien zamknąć się w skorupie bólu i przybrać twarz cierpiętnika... Jak najbardziej ma on prawo do śmiechu i pozytywnych emocji, niejednokrotnie to właśnie one pozwalają podźwignąć się nieco w chwilach zwątpienia... Niemniej jednak ważne jest również zachowanie pewnej granicy, której według mnie momentami w tej książce niestety brakuje...

Stąd właśnie moja taka, a nie inna...

książek: 988
UpsyDaisy | 2010-04-28
Przeczytana: kwiecień 2010

Przeczytałam dwukrotnie, żeby mieć pewność co do czystości odbioru...książka przejmująca ze względu na tematykę, zaciskająca gardło każdemu rodzicowi. I choć całość pozwala zrozumieć dramatyczne położenie ojca a nawet wybaczyć niektóre sformułowania - to mimo wszystko, miejscami przerosła mnie swoim cynizmem i gorzką ironią. Do bólu serca matki dziecka "takiego jak inne". Absolutnie warto.

książek: 0
| 2010-04-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 czerwca 2010

Piękna, mądra opowieść. Nie jest to kolejna ckliwa historyjka z cyklu "niepełnosprawne dziecko = anioł zesłany przez Boga". Krótko, dosadnie, ze szczyptą ironicznego humoru, bez zadęcia, bez zbędnego patosu. Chylę czoła przed autorem...

książek: 1039
Magdalena | 2014-03-05
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 02 marca 2014

Książka szczera do bólu. Niektóre opisy mogą dziwić rodziców, którzy mają "normalne dzieci". Autor pisze o swoich przemyśleniach, reakcjach innych osób na jego dwójkę niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie synów. Najbardziej wzruszający moment to opis tego czego nigdy jego synowie nie zrobią: nie pójdą do sklepu, nie nauczą się czytać, nie będą prowadzić auta, nie powiedzą świadomie: kocham cię.

książek: 517
Lemma | 2010-06-09
Przeczytana: 08 czerwca 2010

Autor, ojciec dwóch fizycznie i umysłowo upośledzonych chłopców, "dwukrotnie zaznał końca świata", jednakże co dziwi w jego postawie, jest humor z jakim próbuje podejść do swojej sytuacji. W książce mówi do swoich synów, czytelnika, czasem do siebie o tym, co go spotkało, co się dzieje. Trochę natrząsa się ze stanu w jakim są jego synowie, trochę także z siebie i z reakcji innych na jego chore dzieci. Jean-Louis Fournier jest humorystą i myślę, że dowcipem próbuje oswoić trudną sytuację, w której się znalazł, przezwyciężyć rozpacz. Odniosłam wrażenie, że czasem Fournier żartuje tak "na siłę", żeby się po prostu nie rozpłakać, a jego myśli często krążą gdzieś daleko, są irracjonalne, dużo w nich goryczy, a w nim rozpaczliwej miłości, której jego synowie nawet nie są świadomi.
Książkę przeczytałam bardzo szybko, nie tylko ze względu na prosty język i ciekawy temat, ale tez dlatego, że książki mogłaby być połowa, bo właśnie tyle zajmuje jej tekst. Podobała mi się, ale nie zachwyciła....

książek: 15308
betina360 | 2016-07-20
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 20 lipca 2016

Madra ksiazka uczaca pokory zyciowej ktora zanika. Kazdy chce miec dom rodzine piekne i madre dzieci. Wszystko to sie zmienia gdy ma sie az dwoje dzieci niepelnosprawnych. Do tego zyjemy w swiecie nie przystosowanym do takich ludzi i bez tolerancji na nich. Humor pisarza opisujacego tak trudny temat zaskakuje lecz tez otwiera oczy ze tacy ludzie nie sa niczemu winni i tez chca na swoj sposob byc szczesliwi. Wiec pozwolmy im na to.

książek: 341
Weronika | 2014-04-14
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone, 2014
Przeczytana: 14 kwietnia 2014

Jedyne co mnie denerwowało w tej książce, to niedocenienie córki. W książce pokazana jest tragedia ojca, który nigdy nie zazna miłości od swoich upośledzonych dzieci, nigdy nie dostanie od nich prezentu na Dzień Ojca, który nigdy nie będzie się cieszył z ich sukcesów, nie będzie widział jak dorastają... No ale co ze zdrową córką? Jej kwestia zostaje praktycznie zupełnie pominięta, autor skupia się tylko na chorych synach. Mimo to, książka bardzo mi się podobała i jestem pełna podziwu dla dystansu do życia i do sytuacji z jaką przyszło się zmierzyć autorowi.

książek: 357
fragola | 2012-11-03
Na półkach: Przeczytane

Dla wielu może być szokująca. Robić sobie jaja z niepełnosprawności? Tak, jeśli się jest satyrykiem, i przypadkiem ojcem niepełnosprawnych dzieci. Dzięki tej perspektywie można zadać dziesiątki bardzo trudnych pytań. Takich, które wielu rodzicom mogą nie chcieć przejść przez gardło.

zobacz kolejne z 758 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd