Tato, gdzie jedziemy?

Okładka książki Tato, gdzie jedziemy? autorstwa Jean-Louis Fournier
Okładka książki Tato, gdzie jedziemy? autorstwa Jean-Louis Fournier
Jean-Louis Fournier Wydawnictwo: Książnica biografia, autobiografia, pamiętnik
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Où on va, papa?
Data wydania:
2010-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2010-03-10
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324578061
Tłumacz:
Bożena Sęk
Książka nagrodzona jednym z najważniejszych francuskich wyróżnień literackich (Fémina) i nominowana do nagrody Goncourtów.
Jean-Louis Fournier jest ojcem dwóch chłopców, Mathieu i Thomasa. Urodzili się w odstępie dwóch lat, obaj upośledzeni fizycznie i umysłowo. To sprawiło, że autor "dwukrotnie zaznał końca świata". Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia: "Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają stosowną minę, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie". Humorem Fournier łamie tabu i uśmierza ból. "To jedyny sposób, by przetrwać, gdy człowiek znalazł się na topliście 50 najbardziej zdesperowanych ludzi" - wyznaje. "Pomyślałem, żeby napisać list do moich dwóch chłopców innych niż wszyscy. Żeby ludzie ich poznali, żeby zaistnieli w społeczeństwie, które ich odrzuca - przecież o takich jak oni przyjaciele się nie dowiadują, ba! uważają, że ich odejście przynosi ulgę. Chciałem wysoko wynieść Mathieu i Thomasa. Chciałem uczynić ich bohaterami książki!".


"Tato, gdzie jedziemy? to książka, po której ludziom robi się lepiej".
Christine Jordis, przewodnicząca jury nagrody Fémina

"Każda z opisanych scenek to poemat prozą. Zarazem wzniosły i przyziemny, czuły i okrutny. Ich lektura obezwładnia i wprawia w zachwyt; to jakby laicka modlitwa, skarga na trudy życia na tym padole; to literacki nagrobek postawiony wszystkim niewinnym ofiarom. Nigdy nie zapomnimy Mathieu i Thomasa".
telerama.fr

"Sukces książki to zasługa tonu, jakim została napisana: bez patosu, bez sarkazmu. W taki sposób nigdy nie pisano o dramacie rodziców upośledzonego dziecka".
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tato, gdzie jedziemy? w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tato, gdzie jedziemy?



12313 802

Oceny książki Tato, gdzie jedziemy?

Średnia ocen
7,4 / 10
472 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tato, gdzie jedziemy?

avatar
4
2

Na półkach:

Przyjmuję pomysł, ze ma być zabawnie o ciężkim temacie, ale po pierwsze w tłumaczeniu mowa jest o upośledzeniu, a dziś mówimy o niepełnosprawności, poza tym sam tytuł - wiem że to szczegół, ale mówimy dokąd, a nie gdzie 🫣

Przyjmuję pomysł, ze ma być zabawnie o ciężkim temacie, ale po pierwsze w tłumaczeniu mowa jest o upośledzeniu, a dziś mówimy o niepełnosprawności, poza tym sam tytuł - wiem że to szczegół, ale mówimy dokąd, a nie gdzie 🫣

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
386
158

Na półkach: ,

Co zrobic gdy okrutny los zażartuje sobie z Ciebie? Co zrobic gdy okrutny los zażartuje sobie z Ciebie znowu? Po raz drugi... Napisz o tym książkę. O życiu że swoimi niepełnosprawnymi intelektualnie dziećmi. Autor w humorystyczny sposób próbuje sobie poradzić z tym co go spotkało i przedstawia trudności dnia codziennego... Książka dobra, ale żyjemy w dziwnych czasach, przez co źle się zestarzała. Dziś chyba nikt by tego nie wydał. A szkoda...

Co zrobic gdy okrutny los zażartuje sobie z Ciebie? Co zrobic gdy okrutny los zażartuje sobie z Ciebie znowu? Po raz drugi... Napisz o tym książkę. O życiu że swoimi niepełnosprawnymi intelektualnie dziećmi. Autor w humorystyczny sposób próbuje sobie poradzić z tym co go spotkało i przedstawia trudności dnia codziennego... Książka dobra, ale żyjemy w dziwnych czasach, przez...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
14

Na półkach: ,

"Tato, gdzie jedziemy?"


Czy to nie smutne, kiedy dowiadujesz się, że Twoje dziecko jest upośledzone? Czyż to nie jest dla Ciebie tragedia? Czy wiesz co masz dalej z tym fantem począć? Zapewne nie, ponieważ właśnie przeżyłeś swój własny "koniec świata".
Jean-Louis Fournier to francuski pisarz, humorysta i realizator telewizyjny. Można by rzec, że życie ma świetne, gdyż we Francji zasłynął dzięki rozprawce na temat trudności języka francuskiego "Gramatyka francuska i niedorzeczna". Jest również twórcą słynnej postaci animowanej krowy imieniem Czarniawa. Napisał także książkę pod tytułem "Tato, gdzie jedziemy?", w której porusza bardzo poważny temat upośledzonych dzieci. Nasunęło mi się więc pytanie: Dlaczego to zrobił? Wydawać by się mogło, że los mu sprzyja, lecz niestety to tylko pozory, ponieważ jego dwójka dzieci, Mathieu i Thomas, urodziła się upośledzona umysłowo i fizycznie...
Książka pt.: "Tato, gdzie jedziemy?" jest poświęcona jego synom, którzy "nie są tacy jak inne dzieci". Opisuje w niej swoje życie z upośledzonymi dziećmi. Humor to jego ulubiona broń, nawet gdy temat jest poważny, jak w opisywanej przeze mnie książce. Jak sam przyznał: "Nie miałem szczęścia. Zagrałem na loterii genetycznej i przegrałem.". Fournier jest typem osoby, która żartuje sobie ze wszystkiego. Niestety jego czarny humor w "Tato, gdzie jedziemy?" nie każdemu może przypaść do gustu.
Mnie osobiście książka bardzo się spodobała i przeczytałam ją jednym tchem. Sto siedemdziesiąt cztery strony zajęły mi niecałe dwie godziny.
Szczerze polecam!

"Tato, gdzie jedziemy?"


Czy to nie smutne, kiedy dowiadujesz się, że Twoje dziecko jest upośledzone? Czyż to nie jest dla Ciebie tragedia? Czy wiesz co masz dalej z tym fantem począć? Zapewne nie, ponieważ właśnie przeżyłeś swój własny "koniec świata".
Jean-Louis Fournier to francuski pisarz, humorysta i realizator telewizyjny. Można by rzec, że życie ma świetne, gdyż we...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1007 użytkowników ma tytuł Tato, gdzie jedziemy? na półkach głównych
  • 604
  • 398
  • 5
271 użytkowników ma tytuł Tato, gdzie jedziemy? na półkach dodatkowych
  • 211
  • 20
  • 15
  • 8
  • 8
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Tato, gdzie jedziemy?

Inne książki autora

Jean-Louis Fournier
Jean-Louis Fournier
Francuski pisarz i komik.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na imię mam Jestem Mariusz Maślanka
Na imię mam Jestem
Mariusz Maślanka
„Na imię mam Jestem” to opowieść o dorastaniu poprzez uświadomienie sobie, że nasze czyny mają znaczenie. Przede wszystkim dla nas, ale, co zaskakujące, też dla innych. Za każdym odwróceniem się plecami, za każdym wygodnym i bezpiecznym kłamstwem, za każdą niewykorzystaną okazją stoją rozczarowane twarze. Nasze z tamtej chwili, ale i ludzi, których zawiedliśmy. Moment, w którym to do człowieka dotrze i rozbudzi w nim poczucie odpowiedzialności, nazwać można początkiem dorosłości. I ta prawda została przez autora przedstawiona nienachalnie, choć wyraźnie. Jednak poprzetykana całym dotychczasowym życiem bohatera, łatwo może odbiorcy uciec sprzed oczu, tworząc iluzję, że książka jest o wszystkim, lecz najbardziej to o niczym. Styl Maślanki też nie buduje w nas wrażenia, że mamy do czynienia z czymś ważnym. Bo przecież nie mamy. Ot, kolejne życie. Tylko czy jest coś ważniejszego? Oczywiście „Na imię mam Jestem” ma swoje problemy. Szkoda, że erotyka pozostała na poziomie nastoletnich wyobrażeń, a pewna pretensjonalność, wykwitająca w pojedynczych zdaniach, nie została sprawnie okiełznana. Samo zakończenie też wydaje się nie wyciągać maksimum możliwości z opisywanych losów, dostarczając wrażeń tak bajkowych, że dziecięcych. Gdyby zachwiać tę atmosferę z ostatnich stron jednym zdaniem, wyrazem, mogłaby być piękną metaforą błędnego koła wędrującego do skrajnych perspektyw. Mimo wszystko, jest to pozycja, która zostawia po sobie posmak w duszy. Może nie zapamiętam losów Igora zbyt dokładnie, może nie zapiszę sobie w notatniku poszczególnych wyimków, ale na pewno będę wracał do emocji i myśli jakie we mnie wzbudziła. Niczym cichy bohater, zawsze pozostający w cieniu.
Michał Kuziemski - awatar Michał Kuziemski
ocenił na75 lat temu
Dłoń Michał Dąbrowski
Dłoń
Michał Dąbrowski
Niepełnosprawność widziana "oczyma" brakującej części ciała, hardcorowa i mocna rzecz, trzeba przyznać. Książka ważna, zwięzła i na temat, nie rozczulającą się nad podjętym zagadnieniem. Jestem mamą niepełnosprawnego ruchowo chłopaka, właściwie już mężczyzny(23lata),więc mogę powiedzieć, że na własnej skórze odczułam czym jest w życiu człowieka posiadanie pewnego rodzaju defektu. Jako osoba w pełni zdrowa muszę też zwrócić się do osób niesprawnych, my zdrowi na prawdę czasem nie wiemy jak Was traktować, czy zauważać Waszą wadę, czy udawać, że jej nie ma. To nie jest takie proste. Nikt nie przygotowuje dziecka, czy młodego człowieka na możliwość spotkania, czy przebywania z osobą niepełnosprawną. ZADANIE DOMOWE DLA RODZICÓW I NAUCZYCIELI! Mój syn miał to szczęście, że bardzo szybko trafił do środowiska, które nie widziało nic dziwnego w jego problemach zdrowotnych, gdyż znajdowały się tam m.in. dziecko z zespołem downa, niedosłyszące dzieci z aparatem słuchowym, o które też dopytywał mój syn, czy inne przypadki dzieci z różnymi wadami. To nie jest tak, że osoba niepełnosprawna nie widzi problemu u innych i sama nie jest ich ciekawa. Nie tylko my zdrowi mamy z tym problem. Kiedy byłam dzieckiem, czy nastolatką, powiem wprost "takie" dzieci się chowało po kątach, niestety, ale taka była rzeczywistość. Dzisiaj, sama to widzę, że po pierwsze chorych dzieci rodzi się coraz więcej, po drugie rodzice nie boją się wychodzić z nimi na zewnątrz, po trzecie jest już większa świadomość wśród ludzi, chociaż nadal zdarzają się litościwe spojrzenia, czy ciekawskie pytania. Uważam, że nie zawsze trzeba się oburzać, osoba zdrowa nie zawsze wie jak się zachować, po prostu. Na swoim przykładzie, mogę powiedzieć, to co już poruszałam w jednej z moich opinii, że kiedy moi znajomi dowiedzieli się, że urodziłam dziecko po 5 miesiącach ciąży, woleli zerwać kontakt ze strachu (tak myślę) niż zareagować, w jakikolwiek sposób. Dzisiaj z perspektywy czasu, jest mi to już obojętne, ale wtedy bardzo bolało. Wiem, co przechodził mój syn w przedszkolu czy szkole, ale nie będę o tym opowiadać, bo to zbyt nieprzyjemne wspomnienia. Chodzi mi o uświadomienie pewnych kwestii. Pierwsza, to to żeby niepełnosprawni byli wyrozumiali w stosunku do nas, że czasami możemy być po prostu zwyczajnie zagubieni, a druga to o zrozumienie dla osób z dysfunkcjami, że oni chcą być traktowani po prostu normalnie(tylko co to znaczy?). Mam świadomość, że nie jest to takie proste. Nic nie poradzę, że osoba bez ręki, czy na wózku inwalidzkim przyciąga mój wzrok, sorry. Tak, jak dziewczyna z różowym irokezem na głowie, czy wykolczykowany chłopak. Wiem, może głupie porównanie, ale jak inaczej przedstawić, to co się widzi czy czuje na widok odmienności. Książkę gorąco polecam, szczególnie ze względu na poglądy dłoni.
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na75 lat temu
Między nami Chris Cleave
Między nami
Chris Cleave
Prawie 20 lat temu, jeszcze przed 2008 rokiem, pewien brytyjski psycholog, psychoterapeuta i felietonista The Guardian postanowił napisać chwytającą za serce powieść o brytyjskiej machinie imigracyjnej. Jak typowy Brytyjczyk uznał zapewne, że skoro podróżując zobaczył kawał postkolonialnego świata w którym ludzie z różnych powodów potrafią się skomunikować po angielsku, to zobaczył i doświadczył całej prawdy. Pomyślał też zapewne, że skoro zdarzyło mu się nawet mieszkać rok czy dwa w jakimś afrykańskim kraju, to może zacząć pouczać swoich rodaków i moralizatorsko machać im paluszkiem przed nosem. Zamożny, syty, znudzony i poszukujący bodźców Brytyjczyk postanowił zebrać dramatyczne opowieści różnych Pszczółek, aby zagrać na emocjach równie sytych, znudzonych i poszukujących bodźców czytelników zachodniego świata; zagrać tak, aby nawrócili się póki czas, doprowadzili do liberalizacji polityki migracyjnej i otwarcia granic swojego kraju dla... TRUTNI. Co zabawne, nawet na tym etapie zaczadzenia musiało się w powieści pojawić obowiązkowe zdanie o Polakach pracujących „za dobre słowo i paczkę petów”. No cóż, śmialiście się z ciężko pracujących Polaków, to będziecie teraz utrzymywali trutni, a nie wzruszające Pszczółki. Okazuje się więc, że Brytyjczycy, nawet prawie 20 lat temu, potrafili spisywać opowieści równie naiwne, jak Skandynawowie. Większość tych książek pokazuje znudzone, zamożne zatomizowane społeczeństwa traktujące pomoc ludziom, obowiązkowo nie wywodzącym się z ich kręgu kulturowego, jako wyzwanie cywilizacyjne, etyczne lub moralne lub jako zadośćuczynienie. Taką motywacją karmione było społeczeństwo w bogatej Szwecji. Szwedzi też postanowili się kierować emocjami, nie zmierzyli sił na zamiary i gdy zorientowali się że nie są nawet w stanie zapewnić bezpieczeństwa we własnym państwie swoim Pszczółkom ze strony ich rodaków, załamywali ręce w mediach, krytykowali bierność władz ile wlezie, a potem wyprowadzali się z tych straszliwych dzielnic, zostawiając swoich mniej zamożnych rodaków w blokowych dżunglach o które ci nie prosili. Nie wiem czy powieść taka jak ta, mogła mieć wpływ na myślenie jakiegokolwiek brytyjskiego wyborcy w ciągu ostatnich dwóch dekad, jednak to co się tam dzieje dzisiaj pokazuje, że podobne myślenie znalazło bardzo podatny grunt. Większość oderwanych od rzeczywistości zamożnych sytych i znudzonych Brytyjczyków myśli zapewne, że ich kraj zalewają tłumy takich właśnie Pszczółek jak bohaterka tej opowieści i że należy pomóc KAŻDEJ/MU z nich. Ale czy Sara - zamożna, syta i znudzona kobieta, Andrew - skupiony na własnych uczuciach, szukający ciągłych bodźców niedowartościowany facetem i Lawrence – głupi, zamożny tchórz nie potrafiący urządzić własnego życia tak aby nie krzywdzić najbliższych, czy ta trójka i im podobni Brytyjczycy są uprawnieni do tego, aby swoje frustracje przekuć w kompulsywne pomaganie ludziom i sztuczne zatroskanie o los tych, których nie znają i z którymi nie współdzielą żadnej rzeczywistości? Czy tacy ludzie są uprawnieni, do tego, aby w swojej dezorientacji zniszczyć przyszłość swoich własnych dzieci, nie dostrzegając ich istnienia ani potrzeb? Czy ta banda dorosłych, znudzonych snobów, nie rozumiejących konsekwencji swoich prywatnych, codziennych zachowań, naprawdę ma prawo zniszczyć swój kraj tylko dlatego, że zwykła stabilność i wzajemna niełatwa miłość to dla nich nieistotne wyzwanie, bo jedyne uczucia jakie doceniają i dostrzegają to wiecznie narastające emocje, Emocje, EMOCJE utrzymywane nieustannie na wysokim Ce? Zawsze, gdy czytam tego typu powieść, zastanawiam się, co właściwie chciał przekazać autor, bo przecież każdy ma jakieś poglądy, a fabuły nie biorą się znikąd. Tutaj mam trudność, bo trudno uwierzyć, że jako psycholog i psychoterapeuta chciał powiedzieć, że Sara czy Andrew są biednymi, wrażliwymi Brytyjczykami, których PRZEROSŁO ZŁO TEGO ŚWIATA do tego stopnia, że jedno z nich w przypływie adrenaliny odegrało bohatera, a drugie koniec końców oszalało? Przecież nawet zanim wyruszyli na ten bezsensowny urlop do Nigerii, w żaden sposób nie wzbudzali sympatii, a dalej było już tylko gorzej. Tych dwoje dorosłych rodziców, skupionych tylko na sobie, kompletnie nie dostrzega własnego dziecka. Ono nie istnieje w ich świecie. Dla nich liczy się wyłącznie stały dopływ bodźców zawodowych i emocjonalnych. To one mają sprawić, że będą czuli, że żyją. Rodzina to taki formalny kwiatek do kożucha, któremu nie warto poświęcać uwagi. I znów, czy autor jako psycholog i psychoterapeuta chciał powiedzieć, że Sara akceptująca aby dziecko przez dwa lata nosiło kompletny strój Batmana razem z maską (?!!!),jest dobrą, bo tolerancyjną i nieprzemocową matką? Czy też może łaskawie daje jednak do zrozumienia, że powtarzając puste slogany z kolorowych magazynów o tym, że „mamusia cię kocha” albo że jesteś „największym skarbem mamusi” (jak nie przymierzając docentowa Wolańska w „Kogel-Mogel”),jest NAPRAWDĘ BEZNADZIEJNA? Jedno jest pewne – autor nie ma pojęcia o etapach rozwoju człowieka, a to już jest co najmniej dziwne w przypadku psychologa. Dwu-czterolatka przedstawia jako istotę decyzyjną i konsekwentną, a czternasto-szesnastolatkę jako osobę dorosłą. Czy tak trudno sobie wyobrazić albo przypomnieć jak wygląda szesnastoletnia dziewczyna, jakim mówi językiem, jak wyraża myśli? Dialogi, które Pszczółka prowadzi z Sarą czy Lawrencem są zupełnie niewiarygodne, nawet przy uwzględnieniu traum, jakich doświadczyła. Czy zachodnie społeczeństwa doszły już do tego etapu, że trzydziesto-czterdziestolatkowie są równie dojrzali co nastolatki z afrykańskiej wsi? Podsumowując, jest to kolejna książka która próbując pouczać kogokolwiek, robi dokładnie odwrotną robotę. Uświadamia bowiem, że kolejne fale migracyjne i wzmożenia emocjonalne im towarzyszące są uruchamiane przez ludzi niedojrzałych emocjonalnie, niezainteresowanych przyszłością własnego narodu, nierozumiejących konsekwencji swoich czynów w codziennym życiu, a więc tym bardziej w skali całego kraju. Jest to o tyle przerażające, że nawet gdy Pszczółka mówi „Wy jesteście ślepi na teraźniejszość, my na przyszłość.”, to koniec końców musimy zacząć się zastanawiać czy Brytyjczycy otwierając granice na miliony imigrantów stają się właśnie „ślepi na przyszłość”? No i może jeszcze post scriptum. Mimo tych irytujących poprawności narracyjnych, emocjonalnego wzmożenia, wiekowej nieadekwatności bohaterów, tę książkę dobrze się czyta. Nie można się jednak spodziewać, że ktokolwiek poza samymi Nigeryjczykami będzie potrafił napisać coś obiektywnie wiarygodnego o takim państwie jak Nigeria, zwłaszcza, gdy tworzy opowieść pod tezę. Jeśli więc kogoś ciekawi jak widzą swój kraj sami Nigeryjczycy, jak wyglądała ich historia, jak wygląda rozwarstwienie społeczne (i jakie były i są jego konsekwencje),to polecam powieści i opowiadania Chimamandy Ngozi Adichie, najlepiej poprzedzone garścią suchych liczb i informacji na temat samego kraju, choćby tylko tych z Wikipedii.
BethLuisNion - awatar BethLuisNion
ocenił na62 miesiące temu
Jedenaście Mark Watson
Jedenaście
Mark Watson
Kompletnie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po książce napisanej przez komika. Wiem za to jedno, zupełnie nie spodziewałam się tak ciekawej, dobrze przemyślanej, słodko - gorzkiej historii. W chwilę po zamknięciu książki miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Xavier Ireland prowadzi nocną audycję w londyńskiej rozgłośni radiowej. Cierpiący na bezsenność słuchacze chętnie dzielą się z nim swoimi radościami i smutkami. Mężczyzna zawsze ma dla nich dobrą radę lub miłe słowo. Troszczy się również o dość nieporadnego przyjaciela Murray'a, który współtworzy audycję oraz bezskutecznie szuka "tej jedynej". W życiu prywatnym jednak Xavier jest absolutnym przeciwieństwem swego zawodowego wizerunku. Nie ma dziewczyny ani przyjaciół, jego mieszkanie zarasta brudem, a jedyną przyjemnością są kameralne, sobotnie turnieje gry w scrabble, na które chadza od czasu przeprowadzki do Londynu z rodzinnej Australii. Xavier, a właściwie Chris, gdyż tak nazywał się za czasów życia w Melbourne, stara się zapomnieć o przeszłości, lecz czy to mozliwe? Książka Marka Watsona to ciekawie skomponowana historia, w której przeplatają się trzy biegi wydarzeń. Pierwszym z nich jest teraźniejsze życie Xaviera, na które wpływ ma poznana na 3 minutowej randce kobieta. Postać ta jest barwna, ciekawa i bardzo wyrazista. Jej imię w języku polskim kojarzy się niestety niezbyt dobrze i trochę razi w oczy... Drugą ważna sprawą, która ma wpływ na życie naszego bohatera jest wspomniana wcześniej, bolesna przeszłość zostawiona w Australii. Muszę przyznać, że bardzo zaskoczył mnie sposób, w jaki ten temat się rozwijał, stawiałam na zupełnie inną sprawę. Ostanią, lecz nie najmniej ważną kwestią jest to, jak zachowanie Xaviera w pewniej losowej sytuacji wpłynęło znacząco na losy jedenastu osób, które nie były z nim w żaden sposób związane. Niesłychanie ciekawy ciąg przyczynowo- skutkowy, który łącznie z poprzednimi wątkami prowadzi czytelnika do zaskakującego zakończenia. Tym razem nie mogę powiedzieć, że było cukierkowo. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy... A to właśnie lubię! Rozpisałam się, ale musicie przyznać, że dzieje się tam całkiem sporo. Na niespełna trzystu stronach autor mieści niesamowitą kondensację postaci i wydarzeń. A mnogość bohaterów drugoplanowych wcale nie przekłada się na gorszą ich jakość. Choć niektóre z postaci poznajemy jedynie przez krótką chwilę, to zapewniam, że każda jest wiarygodna, oryginalna i po prostu bardzo rzeczywista. Dodajmy do tego ciekawy styl pisania, pełen plastycznych porównań i zwrotów, płynną akcje, bogaty wachlarz zdarzeń, a otrzymamy jedyną w swoim rodzaju historię. "Jedenaście" jest powieścią o tym, że przed własnymi błędami nie można uciec i żyć szczęśliwie. To historia o wybaczaniu sobie, o budowaniu poczucia własnej wartości, a także przede wszystkim o wpływie naszych wyborów na życie wielu, pozornie niezwiązanych ze sobą osób. Serdecznie Wam ją polecam!
Bookieterka Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na85 lat temu
Schiza Paulina Grych
Schiza
Paulina Grych
Tytuł: „Schiza” Autor: Paulina Grych Wydawnictwo: Wab Data wydania: 01.01.2008 Powstanie obrazu w oku człowieka to załamanie światła pod odpowiednim kątem, odebranie bodźców przez mózg i ich połączenie. Każdy stworzony obraz dodatkowo jest skanowany przez nasze osobiste filtry: dzieciństwa, wychowania, otaczającego nas środowiska i naszych własnych przeżyć. Widzimy ten sam obraz, patrzymy w tym samym kierunku ale interpretacja jest dla każdego z nas inna. Ten sam obraz a tak bardzo różny. Nasze wewnętrzne filtry charakteryzują nas jako ludzi. Jesteśmy tacy sami a tak bardzo inni. Paulina Grych w książce „Schiza” pokazuje zwykłych, niezwykłych ludzi, „potłuczonych”. I dla nich zadedykowana jest ta książka. A jednocześnie dla nas. Styl autorki jest charakterystyczny i nie do podrobienia. Czytamy opowiadaną historię i gubimy się w wątkach, w natłoku myśli, interpretacji, widzimy tylko poplątane myśli całości, chcemy szczegółów, by zacząć układać te puzzle. I czytamy..... Narrator pokazuje nam tę splątaną z kilku osób włóczkę i powoli, krok za krokiem ją rozplątuje. Puzzle wskakują na właściwe miejsca. I tak poznajemy Beatę, schizofreniczkę, która słyszy głosy aniołów. Jankę, malarkę, „niespokojną duszę”. Dianę, córkę Janki, która swoimi zaniedbaniami zostawiła w Dianie trwały ślad braku miłości. Henryka-jebakę, Żyda z trudnym dzieciństwem, przemocą w domu ze strony ojca i nieobecnej wycofanej matki, która jest współuzależniona. Którego poszukiwania bezpieczeństwa i miłości ciągle okazywały się drogą donikąd. Marka, żołnierza, który walczył w Iraku i Afganistanie i zmaga się z traumą wojenną. Wszystkie nitki splątane w jeden kłębek wspólnych obaw, traum, prób ucieczki przed sobą samym. „Wariatowi” nikt przecież nie uwierzy, komu powie? Losy tych ludzi łączą się przypadkiem, a może w sposób zamierzony przez los. Poznają się, rozmawiają. Nieśmiało zaczynają tworzyć grupę. Przeżywają wspólne troski i radości. Zaczynają rozwiązywać swoje własne supełki w tych splątanych kłębuszkach przy wzajemnym szacunku i wsparciu. I historia "potłuczonych" jest pięknie spięta klamrą oczywistych nieoczywistości. Autorka podejmuje temat chorób i zaburzeń psychicznych. Pokazuje nam tylko część z nich, ale oswaja nas z nimi. W 2008 roku, kiedy książka była wydana kończyłam studia a świat „potłuczonych” był w Polsce obcy nam wszystkim. Temat tabu. Zakazany. Brudny. Mówiono: „wariat”, „psychiatryk”. Dziś w Polsce wcale nie jest lepiej z naszą świadomością. Z mojej perspektywy ta powieść jest innowacyjna jak na tamten czas. Rok 2008. W sposób nienachalny, z dużą dawką wiedzy wplecionej zamierzenie, ogromną dawką empatii, współczucia i zrozumienia autorka pokazała nam wszystkich bohaterów i problemy, z którymi się zmagają. Przekazana spora dawka wiedzy niczym z podręcznika psychiatrii. I pokazuje, że „potłuczeni” to również ludzie, którzy mają prawo żyć w społeczeństwie na równych prawach z innymi. Bardzo ważny jest szacunek i wzajemna akceptacja. Autorka pokazuje wartość psychoterapii i grupy wsparcia. Nie od dziś wiadomo, ze sukcesem leczenia wielu chorób i zaburzeń, nie tylko psychicznych, jest leczenie w grupie (skuteczne metody leczenia alkoholizmu i słynne kluby AA, gdzie opowiadanie swojego świadectwa dawało siłę i nadzieję innym chorym na pozostanie w trzeźwości). Wspólna rozmowa, wspólne spędzanie czasu, wspólne zabawy, wzajemne wsparcie otwiera drzwi do akceptacji swojej choroby lub zaburzenia. Daje odwagę do walki o siebie. Przygotuj się na cały rollercoster emocji. Każdego z bohaterów nienawidzisz i kochasz jednocześnie, odkładasz z niechęcią i płaczem tę opowieść, by za chwilę krótszą lub dłuższą powrócić do niej jeszcze zachłanniej. Rozplątywanie każdej z nitki splatanego kłębka historii bohaterów boli, zmusza do refleksji nad samym sobą. Widzisz siebie, swoje przeżycia. Chcesz uciec, próbujesz, walczysz sam z sobą, ale wiesz już, że to nie ma sensu. Nie ma możliwości, by uciec przed samym sobą. Każdy z nas dojdzie do swojej „ściany” pytanie pozostaje otwarte: czy jesteś gotowy o siebie zawalczyć i czy jesteś gotowy na zmianę. Każdy z nas boi się zmiany, powodując dysonanse, ból. Wolimy to, co znamy, co jest „oswojone” przez nas. Zawsze boli. Ta historia pokazuje i daje nadzieję, że warto walczyć o samego siebie, swój świat, swój dobrostan i szczęśliwość :) Trzeba jednak pamiętać, że to proces, długi proces. Ale zawsze warto. Dla siebie to zrobić. Zachęcam i polecam. Ostrzegam, że to nie będzie zwykłe czytanie, a twoja własna psychoterapia. Jesteś gotowy/a?
Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu - awatar Jeanette ksiazka_na_przesluchaniu
ocenił na103 lata temu
Klub filmowy David Gilmour
Klub filmowy
David Gilmour
David Gilmour, autor piętnastu książek, z których tylko jedna została przetłumaczona na język polski a jest nią przedstawiony Klub Filmowy (The Film Club). Książka ukazała się w serii "Bliżej siebie" wydawnictwa Dobra Literatura. Gilmour jest także laureatem Nagrody Generalnego Gubernatora w kategorii anglojęzyczna fikcja za rok 2005. Ponadto Gilmour jest dziennikarzem, krytykiem literackim oraz gospodarzem show: "Gilmour on the Arts", nadawanym w CBC, mający obecnie 68 lat (urodzony 22 grudnia 1949 roku). W książce "Klub filmowy" Gilmour przedstawia swoją historię oraz swojego syna Jessego, który w wieku 16 lat, chce porzucić szkołę. Ojciec daje mu szansę na dokonanie tego, jednak pod pewnymi warunkami: "0 narkotyków, 3 filmy tygodniowo". Filmy były wybierane przez Davida i mamy tu ogromny przekrój światowej filmografii. David nie wybiera tylko hitów, ale także kiczowate filmy czy też bardzo niszowe. Klub filmowy jest pretekstem do dyskusji o życiu, o marzeniach, o kobietach i wielu, wielu innych. Po pewnym czasie dorosły już Jesse zaczyna iść własną drogą i podejmuje decyzje, które zaskoczą także Davida. Jaka ona jest dowiecie się po lekturze "Klubu filmowego". Dla mnie książka była w zasadzie ciekawa. Najbardziej podobały mi się dyskusje o filmach. Dzięki tej książce można usłyszeć o wielu filmach, o których często się nie mówi na forum publicznym. Książka chwilami jest irytująca, tak samo jak irytujący chwilami są David I Jesse. Książkę czytałem przez 10 dni, w ciągu 5 posiedzeń, co daje 44 strony na posiedzenie oraz 22 strony na dzień. Nie jest to najlepszy wynik, ale także nie najgorszym. Ocena: 7/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Tato, gdzie jedziemy?

Więcej

Nie ma nic trudniejszego, jak zrobić coś, co jest niepodobne do niczego.

Nie ma nic trudniejszego, jak zrobić coś, co jest niepodobne do niczego.

Jean-Louis Fournier Tato, gdzie jedziemy? Zobacz więcej

Powołanie na świat dziecka wiąże się z ryzykiem (...). Nie zawsze przecież wychodzi jak należy. Mimo to ludzie ciągle to robią.

Powołanie na świat dziecka wiąże się z ryzykiem (...). Nie zawsze przecież wychodzi jak należy. Mimo to ludzie ciągle to robią.

Jean-Louis Fournier Tato, gdzie jedziemy? Zobacz więcej

Mathieu nie ma wielu rozrywek. Nie ogląda telewizji, nie potrzebował jej, żeby stać się upośledzonym umysłowo.

Mathieu nie ma wielu rozrywek. Nie ogląda telewizji, nie potrzebował jej, żeby stać się upośledzonym umysłowo.

Jean-Louis Fournier Tato, gdzie jedziemy? Zobacz więcej
Więcej