Anihilacja. Podbój. Tom 1

Okładka książki Anihilacja. Podbój. Tom 1 autorstwa Dan Abnett, Keith Giffen, Andy Lanning
Okładka książki Anihilacja. Podbój. Tom 1 autorstwa Dan Abnett, Keith Giffen, Andy Lanning
Keith GiffenAndy Lanning Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Anihilacja. Podbój. (tom 1) komiksy
276 str. 4 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Anihilacja. Podbój. (tom 1)
Data wydania:
2018-02-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-21
Liczba stron:
276
Czas czytania
4 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328127869
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Kontynuacja monumentalnej kosmicznej sagi Anihilacja. Wojna z władcą Strefy Negatywnej dobiegła końca, ale mieszkańcy wszechświata niedługo mogli cieszyć się pokojem. Hala, stołeczna planeta Imperium Kree, padła ofiarą podstępnej inwazji. Aby ją uratować, Star-Lord wyrusza na niebezpieczną misję za linię wroga, a towarzyszą mu przyszli Strażnicy Galaktyki – szop Rocket i Groot. Tymczasem Quasar, córka Kapitana Marvela, szuka tajemniczego zbawiciela. Czy garstka bohaterów zdoła pokonać wroga, który ma własny pomysł na zaprowadzenie pokoju we wszechświecie?
Historie zebrane w tym tomie napisali znani z trylogii Anihilacja scenarzyści: Dan Abnett i Andy Lanning (Imperatyw Thanosa),Keith Giffen (Lobo: Portret bękarta) oraz Christos N. Gage (The Superior Spider-Man). Twórcami rysunków są Mike Perkins (Captain America),Timothy Green II (The Immortal Iron Fist) i Mike Lilly (Nightwing).
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anihilacja. Podbój. Tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Anihilacja. Podbój. Tom 1

Średnia ocen
6,7 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Anihilacja. Podbój. Tom 1

Sortuj:
avatar
1943
1019

Na półkach: , , ,

Oczywiście w trakcie się zorientowałam, że chyba to nie jest do końca pierwszy tom i znajomość cyklu Anihilacja byłaby przydatna. Oh well.
Całość jest przyjemnym czytadłem, bohaterowie są spoko, choć może głębia nie jest ich mocną stroną. Tzn. każdy ma jakąś mroczną przeszłość, no ale gdy każdy ma, to jakby nikt nie miał.
Rysunki są ładne, zwłaszcza zbliżenia na przejęte osoby i jak zmieniają się ich oczy.
Komiks zawiera lesbijki.
A nawet lesbijkę na smoku and how awesome is that?!

Oczywiście w trakcie się zorientowałam, że chyba to nie jest do końca pierwszy tom i znajomość cyklu Anihilacja byłaby przydatna. Oh well.
Całość jest przyjemnym czytadłem, bohaterowie są spoko, choć może głębia nie jest ich mocną stroną. Tzn. każdy ma jakąś mroczną przeszłość, no ale gdy każdy ma, to jakby nikt nie miał.
Rysunki są ładne, zwłaszcza zbliżenia na przejęte...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4176
2164

Na półkach: ,

Kiedy abominacja z innego wymiaru zaatakowała”nasz” wszechświat nawet najwięksi wrogowie zwarli szyki, aby pokonać Anihilusa i jego armię robali. Marvel zapewne się nie spodziewał, że tą trylogią sprawi taką frajdę nie tylko komiksomaniakom. Bo jest w tej serii wszystko. Olbrzymie zagrożenie, nieznane wcześniej formy życia, znani i lubiani bohaterowie, w nowych sytuacjach. Przepięknie ukazany wszechświat, obce rasy, kosmiczne pościgi, czarny humor, ale i chwile grozy… W tym cyklu jest wszystko. Nic dziwnego, że nawet mi, )a zacząłem-jak to ja od trzeciego tomu) podobało się naprawdę mocno. Teraz przyszła pora na nowy rozdział tej historii.
„Anihilacja. Podbój” otwiera swoje podwoje.

A jest to swego rodzaju saga, przywodząca na myśl klasyczne już filmy z serii Star Wars, oraz powieści science fiction, w których militaria odgrywają znaczącą rolę. A o czym jest ta nowa historia, ukazująca nam starych bohaterów? Ano można by rzec o tym samym. Wróg owszem jest inny, reszta pozostała taka sama. I gdyby nie doskonałe rysunki, zapewne umarł bym z nudów po kilkunastu kartkach. Bo jeżeli zaczynam nowy rozdział, to chciałbym otrzymać coś co można by nazwać powiewem świeżości. Trochę się zawiodłem. Bohaterowie owszem-równie godni uwagi co w trylogii, ale ich zachowania, dylematy, czy potyczki praktycznie niczym się nie różnią od tego co już poznałem w poprzedzających tomach. Równie dobrze mógłby to być tom 4 i nikt różnicy by nie zauważył. Nie jest jednak tak, że minusy całkiem przysłoniły plusy tej opowieści. O nie!

Kiedy niemal cały wszechświat uległ zagładzie, a niegdyś kwitnące cywilizacje obróciły się w popiół, wydawałoby się, że nic już nie przywróci ładu i porządku. Jedni jednoczą się, a drudzy walczą między sobą, jakby niedawne wydarzenia w ogóle nie miały miejsca. Quasar podczas jednej z misji słyszy tajemniczy głos, nakazujący jej kogoś odnaleźć, a Star Lord zmierza do miejsca, w którym przyjdzie mu stworzyć drużynę, którą wszyscy będą znali jako Strażników Galaktyki. A nowy wróg, może mniej potężny niż Lord Anihilus, ale równie groźny tylko czeka aby ruszyć do ataku…

Zdążając do podsumowania- pomijając to że historia niemal powtarza schematy z trylogii, a bohaterów jest tylu, że człowiek odruchowo patrzy pod nogi, żeby się o któregoś nie potknąć, jest to całkiem przyjemna lektura, która jednak nie zapada w pamięci. Mimo że przeczytałem całość całkiem niedawno, musiałem sobie przed napisaniem tych paru słów, przypomnieć o czym to czytałem.
Warto za to skupić się na doskonałych rysunkach i jak w poprzednich tomach, wszechświat w wizjach rysowników jest po prostu bajeczny i na niektóre plansze nie mogłem się napatrzeć.
Na ten przykład sceny z Rocketem dodają mnóstwo dobrej energii i humoru, do w gruncie rzeczy ponurej opowieści. Twórcą rysunków jest, jak się dowiedziałem ojciec samego Lobo, a to dla niektórych jest dużą rekomendacją. Pozostaje czekać na tom kolejny, w którym być może dowiemy się czegoś więcej.

Kiedy abominacja z innego wymiaru zaatakowała”nasz” wszechświat nawet najwięksi wrogowie zwarli szyki, aby pokonać Anihilusa i jego armię robali. Marvel zapewne się nie spodziewał, że tą trylogią sprawi taką frajdę nie tylko komiksomaniakom. Bo jest w tej serii wszystko. Olbrzymie zagrożenie, nieznane wcześniej formy życia, znani i lubiani bohaterowie, w nowych sytuacjach....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8350
7046

Na półkach: , ,

NOWA ANIHILACJA

„Anihilacja”, choć nic na to nie wskazywało, okazała się jednym z najlepszych Marvelowskich eventów. Historia, której publikacja na naszym rynku zajęła rok, była prawdziwym powiewem świeżości, jeśli chodzi o podobne komiksy superohaterskie. Jej twórcy zrezygnowali z obecności największych gwiazd ze swojej stajni, głównymi bohaterami uczynili postacie drugoplanowe i takie, które dotychczas przewijały się przede wszystkim w tle, historię natomiast zbudowali na podobnych zasadach, co „Gwiezdne Wojny”, z tym, że w poważniejszy sposób. W konsekwencji powstał twór naprawdę udany, mający rewelacyjne momenty (miniseria „Drax Niszczyciel”) i wciągający. Teraz nadszedł czas ciągu dalszego i muszę przyznać, że „Anihilacja: Podbój” to komiks równie dobry, co jego poprzednik.

Anihilacja dobiegła końca, jednak konsekwencje wielkiej wojny wciąż są odczuwalne we wszechświecie. Całe sektory galaktyki obróciły się w ruinę, wiele cywilizacji albo przestało istnieć, albo też cofnęło się w rozwoju. Niektórzy jednoczą się w obawie przed kolejnymi zagrożeniami, inni natomiast starają się zdobyć jakieś korzyści posuwając się do przemocy. Quasar i Moondragon bronią kogo mogą, starają się zaprowadzać porządek, ale w trakcie jednej z kolejnych walk pierwsza z nich słyszy w swojej głowie tajemniczy głos. Głos wzywający ją by kogoś odnalazła…
Tymczasem Star Lord i Nova działają na różnych frontach. Ten pierwszy już niedługo będzie musiał połączyć siły z kosmicznymi straceńcami, Grootem, Mantis i Rocketem, dając początek Strażnikom Galaktyki, by wykonać niebezpieczną misję. Ten drugi stara się udźwignąć na swoich barkach obowiązki całego korpusu Nova. A nowy wróg, chcący urządzić wszechświat według własnego planu, nie śpi…

Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/02/anihilacja-podboj-tom-1-dan-abnett-andy.html

NOWA ANIHILACJA

„Anihilacja”, choć nic na to nie wskazywało, okazała się jednym z najlepszych Marvelowskich eventów. Historia, której publikacja na naszym rynku zajęła rok, była prawdziwym powiewem świeżości, jeśli chodzi o podobne komiksy superohaterskie. Jej twórcy zrezygnowali z obecności największych gwiazd ze swojej stajni, głównymi bohaterami uczynili postacie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Anihilacja. Podbój. Tom 1 na półkach głównych
  • 54
  • 19
53 użytkowników ma tytuł Anihilacja. Podbój. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 21
  • 17
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Conquest Prelude Dan Abnett, Sean Chen, Brian Denham, Keith Giffen, Timothy Green II, Andy Lanning, Mike Lilly, Christos N. Gage, Mike Perkins
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Conquest Prelude Dan Abnett, Sean Chen, Brian Denham, Keith Giffen, Timothy Green II, Andy Lanning, Mike Lilly, Christos N. Gage, Mike Perkins
Okładka książki Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Ocena 7,0
Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Okładka książki Witamy w Badrock Dan Abnett, Phil Winslade
Ocena 7,5
Witamy w Badrock Dan Abnett, Phil Winslade
Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Okładka książki Punisher: Najwyższy wymiar kary Dan Abnett, Doug Braithwaite, Hugh Haynes, Andy Lanning, Larry Stroman
Ocena 6,4
Punisher: Najwyższy wymiar kary Dan Abnett, Doug Braithwaite, Hugh Haynes, Andy Lanning, Larry Stroman
Okładka książki Władca Zniszczenia Dan Abnett, Mike Lee
Ocena 7,3
Władca Zniszczenia Dan Abnett, Mike Lee
Dan Abnett
Dan Abnett
Dan Abnett (ur. 12 października 1965) – brytyjski autor komiksów i powieści. Pracował dla Marvel Comics. Pisze opowiadania w świecie Warhammer i Warhammer 40,000 dla Games Workshop, które do maja 2008 sprzedały się w nakładzie 1.150.000 egzemplarzy. Jako jeden z bardziej płodnych pisarzy 2000AD, Abnett był odpowiedzialny za stworzenie jednego z komiksów do znanego z ostatniej dekady, Sinister Dexter. Inne oryginalne historie obejmują Black Light, Badlands, Atavar, Tales Downlode, Sancho Panzer , Roadkill i Wardog, na podstawie gry pod tym samym tytułem. W 1994 roku napisał promocyjny komiks na otwarcie Nemesis kolejki górskiej w Alton Towers.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anihilacja Tom 3 Keith Giffen
Anihilacja Tom 3
Keith Giffen Christos Gage Stuart Moore
Anihilacja 1-3 Kosmos Marvela znam tylko z filmów MCU. Nie ukrywam, że doznałem lekkiego szoku, widząc postacie znane mi między innymi z trylogii Strażników Galaktyki i Avengers. Zaskoczył mnie bardzo skąpy strój Gamory, cybernetyczne oko Star-Lorda, ale największym zaskoczeniem był dla mnie Drax. Bohater ten ma zdecydowanie więcej głębi niż jego filmowy odpowiednik – jest inteligentny i przebiegły, ponadto jest świetnym taktykiem, a humoru w nim tyle, co nic. Ciekawą postacią jest również Roman Oskarżyciel. To tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze impresje. Kilka słów na temat fabuły. Cały Wszechświat mierzy się z potwornym zagrożeniem – Falą Anihilacji. Pierwszą ofiarą staje się Korpus Nova po zniszczeniu Xandaru. Przeżywa tylko jeden człowiek – Richard Rider. Mężczyzna staje na czele koalicji ocalałych i wraz z Draxem Niszczycielem, Peterem Quillem oraz Gamorą walczy przeciwko Annihilusowi. Z antagonistą sprzymierza się Thanos, który pomaga mu schwytać samego Galactusa, by wykorzystać go jako broń masowego rażenia. Komiks pełen jest nagłych zwrotów akcji, nieoczekiwanych śmierci i zniszczeń. W trakcie fabuły zniszczonych zostaje wiele planet i cywilizacji. Za serię odpowiada kilku różnych rysowników (Andrea Di Vito, Kev Walker, Mike McKone, Scott Kolins itd.). Graficznie komiksy stoją na dość wysokim poziomie – rysunki są dynamiczne i oddają epicki charakter historii.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na79 miesięcy temu
Anihilacja Tom 2 Keith Giffen
Anihilacja Tom 2
Keith Giffen Simon Furman
https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma Na drugi tom składają się historie trzech, bardzo różnych bohaterów, stawiających czoła Fali Anihilacji, niszczącej kolejne światy. Najpierw towarzyszymy Srebrnemu Surferowi, dawnemu heroldowi niszczyciela światów Galactusa, w zmaganiach z łowcami chcącymi ująć go żywego. Moc jaką obdarzył go Galactus, a także innych swoich heroldów, ma zostać wykorzystana do zasilenia potęgi niszczycielskich insektów pod wodzą potężnego Annihilusa. Jak to w komiksach bywa jedna potęga gromiona jest przez inną, a niepewne sojusze i trudne moralnie wybory piętrzą się niewyobrażalnie. Kolejna historia to opowieść o łączącym w jednej osobie moce Fantastycznej Czwórki Super-Skrullu - wojowniku wyklętym przez swoją rodzimą rasę. Aby odzyskać honor i uznanie swoich pobratymców, pomścić miliardy istnień zabitych przez żołdaków Annihilusa, a także zapobiec śmierci swojego syna rusza do boju, który może przynieść jedynie zagładę. Natomiast w trzeciej części trafiamy na planetę Godthab, by tam w samym sercu intrygi usnutej przez ucznia Stwórcy Światów Gloriana, poznać historię kolejnego wyrzutka. W sidła tejże trafia Ronan, wygnaniec, niesłusznie oskarżony banita - kolejna postać z supermocami pragnąca zemsty i odkupienia. Ronan staje do walki nie z kim innym jak z wychowankami samego Thanosa - Nebulą i Gamorą oraz Falą Anihilacji, która wyczuwszy ogromną energie do pochłonięcia, pojawia się na planecie. Wspomniane trzy historie łączy motyw zemsty oraz walki, z często bardzo różnych pobudek, z armadą Annihilusa. Trzej bohaterowie, Srebrny Surfer, Super-Skrull i Ronan to niezwykle potężne istoty, które z różnych powodów są wyrzutkami, odszczepieńcami poszukującymi odkupienia, oczyszczenia, a w końcu zemsty. I to właśnie jest świetne w tym komiksie, każdy z bohaterów jest inny, działa na podstawie odrębnych motywacji, mierzy się jednak z tymi samymi zmorami, by wreszcie stanąć do walki o wszystko z Falą Anihilacji. Każda z historii utrzymana jest w innej stylistycznie formie, i o ile fragmenty opowieści Srebrnego Surfera i Ronana bardzo mi odpowiadają, rysunki są dynamiczne, kreska lekko rozwibrowana, kolory brudne oddające powagę wydarzeń, to część Super-Skrulla ze swoimi nasyconymi barwami i kreską, której tak nie lubię, odznaczała się znacząco, w negatywnym sensie. Zupełnie nie przemawia do mnie ten styl rysowania, który tu zapodał Gregory Titus. Co jednak ciekawe pod względem scenariusza to właśnie Super-Skrull najbardziej mi się podobał! I piszę to z ciężkim sercem jako fan Srebrnego Surfera. Dziwny dysonans między świetnym scenariuszem, wartką akcją, a nieprzemawiającymi do mnie rysunkami wywołała u mnie ta opowieść. Zasadniczo cały album warty przeczytania. https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2019/05/fala-anihilacji.html
GrzegorzIgnacy - awatar GrzegorzIgnacy
ocenił na76 lat temu
Anihilacja. Tom 1 Dan Abnett
Anihilacja. Tom 1
Dan Abnett Keith Giffen Andy Lanning Scott Kolins Kev Walker Ariel Olivetti
Wielkim znawcą komiksów o superherosach nie jestem, niemniej nawet taki laik jak ja wie czym jest crossover. W przypadku komiksu jest to łączenie przygód postaci z różnych serii, co we wcześniej wymienionym gatunku zdaje się występować bardzo często. "Anihilacja" również wchodzi w ten nurt i wychodzi jej to dobrze, choć bez jakiegoś szczególnego szaleństwa. Pierwszy tom zawiera trzy odcinki - Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. Za każdą część podpowiada inni rysownicy oraz koloryści, co wypada, przynajmniej dla mnie, mieszanie. W przypadku scenariusza, pierwsze dwie przygody opracował Keith Giffen, zaś ostatnią Dan Abnett we współpracy z Andym Lanning'iem. Na tym polu wyszło to znacznie ciekawiej. Zatem czy laik nie znający dobrze uniwersum xandariańskiego Korpusu Novy oraz Draxa Niszczcyiela odnajdzie się w tym albumie? Zdecydowanie tak, gdyż zawiera on sporo... wyjaśnień. Tym razem zacznę od warstwy graficznej komiksu, bo z nią mam najwięcej problemów. Na pierwszy ogień weźmy okładkę autorstwa Gabriele'a Dell'Otto - jest po prostu miodna. No czysta słodycz dla oka i szczerze nie pogardziłby nią w formie sporego plakatu, który zawiesiłbym na drzwiach wejściowych do swego gabinetu. Co prawda część postaci występuje w albumie raptem gościnnie, aby nie powiedzieć że gdzieś tam tylko mignęli (np. Srebrny Surfer),ale i tak całość w pełni oddaje ducha tego co znajdziemy w komiksie. Potem jednak sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pierwsza przygoda zatytułowana "Drax Niszczyciel" jest, w mojej opinii, najlepsza z całego zbioru i jakby nie patrzeć bardzo ważna dla całej późniejszej przygody. Po pierwsze wygląda świetnie - postacie, sceny walk (a tych trochę jest),kolorystyka i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do prac największych nazwisk pracujących przy komiksach Marvela, dzieło Breitweiser'a (rysunek) i Rebera (kolory) może okazać się tylko poprawne, ale dla kogoś mojego pokroju to kawał porządnej pracy. Do tego na tle pozostałych dwóch odcinków wypada najciekawiej. Szczególnie jeśli idzie o kolorystykę. "Anihilacja: Prolog" wypada za to... no powiedzmy, że słabo. Nie jest to nic szczególnie bijącego po oczach, jednak gdyby tak wyglądał cały komiks to jego lektura byłaby dla mnie katorgą. Najbardziej w tym odcinku raziły mnie twarze postaci oraz wizerunek jednej z bohaterek, którą poznajemy w pierwszej przygodzie - Cammi. O niej jednak jak i innych bohaterach napiszę później. Podsumowując - graficznie Anihilacja: Prolog nie powala, a zważywszy że niemal cały odcinek to jedna wielka rozpierducha, ciężko było przez to przebrnąć. Znacznie lepiej wypadła kolejna część, czyli "Anihilacja: Nova". Tutaj jest taki sam poziom zabawy kolorami i kreską jak w przypadku "Draxa Niszczyciela". Kolorystyka bardzo dobrze oddaje atmosferę, postacie nie wyglądają jakoś przesadnie ironicznie, a całość zwyczajnie lepiej się czyta. Prawdopodobnie duża zasługa w tym osadzenia w roli kolorysty tej samej osoby co w przypadku "Draxa Niszczyciela", czyli Briana Rebera. Za rysunek odpowiadał już Kev Walker, zaś tuszem zajął się Rick Magyar. Efekt współpracy tych trzech panów jest naprawdę zadowalający. Widać to najlepiej w finałowej bitwie tego albumu, która prezentuje się o niebo ciekawiej od strony wizualnej, niż atak floty Anihilusa na kwaterę Korpusu Novy. Co prawda tam rozmiar zniszczeń był znacznie większy, ale kompletnie nie czułem dramatu związanego z tragedią i skalą ataku. Gdyby zaś to trio zajęło się też prologiem, to upadek portu kosmicznego z pewnością robiłby o wiele większe wrażenie. W przypadku scenariusza mamy znacznie bardziej wyrównany poziom, choć chyba wolałbym aby Keith Giffen odpowiadał za całą serię. Wszak mowa o człowieku, który współtworzył postać Lobo (rysunek),zatem potrafi on jako scenarzysta dać odpowiednią dawkę humoru sytuacyjnego do poważnego tematu jakim jest wojna wyniszczająca galaktykę. Widać to zresztą najlepiej w pierwszej przygodzie, gdzie Drax wraz z kilkoma innymi więźniami rozbijają się na Ziemi. Są z dala od jakiegokolwiek portu gwiezdnego, skazańcy doskonale zdają sobie sprawę z potencjału ludzi i zagrożeń pokroju Avengers czy Fantastyczna czwórka. Wykorzystują zatem fakt, ze rozbili się na totalnym zadupiu Alaski, koło małego miasteczka. To właśnie tam mieszka Cammi, młoda nastolatka, która ma bardzo buntowniczy charakter, często szydzi z innych, w tym kosmitów, gdyż tak naprawdę jest to jej osłona przed życiem. Matka pije, ojciec odszedł, a ona uchodzi za dziwoląga przyjaźniącego się z szkolną ofermą. Trzeba przyznać, że postać Cammi od początku przykuwa uwagę, głównie ze względu na swoje teksty i postrzegania świata "superbohaterów". W kolejnych przygodach jest ona zaś coraz ciekawsza, a jej relacja z Draxem, który sam w sumie nie wie czemu ją toleruje i się nią opiekuje, wkłada niezły ładunek humorystyczny do całej opowieści. Na koniec warto wspomnieć o miłym dodatku jakim są "Raporty Wszechumysłu". Po zniszczeniu Korpusu Novy w prologu, Wszechumysł, czyli zbiorowa świadomość xandarian, łączy się z jedynym ocalałym - Richardem Riderem zwanym Novą (człowiek, a jakżeby inaczej). Pomiędzy kolejnymi rozdziałami poszczególnych odcinków "Anihilacji", czytelnik dostaje informacje wyjęte niejako z bazy danych Wszechumysłu. Zawierają one opis postaci występujących lub wspominanych w tym tomie, struktur Korpusu czy opis czym jest Wszechumysł. To pozwala nowym czytelnikom, nie mającym dotąd styczności z tym uniwersum, zaś dla fanów będzie to miły smaczek podczas lektury. Dodajmy też, że Wszechumysł toczy z Riderem często... osobliwe dyskusje, które potrafią wywołać duży uśmiech na twarzy czytelnika. Pierwszy album "Anihilacji" nie jest jakimś szczególnym szaleństwem wydawniczym, ale czyta się go naprawdę dobrze. Owszem, brak tutaj przełomowej kreski, zaskakujących zwrotów akcji, zaś cały scenariusz to pakiet oklepanych do bólu schematów, które widziało się setki razy. Znów mamy galaktyczną wojnę, samotnego bohatera i jego małą drużynę, jakieś robale atakujące wszystko co się rusza, a ich "król" zwany Anihilusem wynalazł Kosmiczny Pręt Kontrolny wysysający moc z inn.... taaaak, nie zabrzmiało to najlepiej. Może załóżmy, że mamy do czynienia z wielkim, inteligentnym robalem, który chce być nieśmiertelny. Tak czy inaczej "Anihilacja" to naprawdę porządny kawał komiksu. Nie wnoszący nic nowego do uniwersum Marvela, ale z drugiej strony czy to ważne, skoro dobrze się go czyta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Krucjata nieskończoności Tom Raney
Krucjata nieskończoności
Tom Raney Tom Grindberg Angel Medina Jim Starlin Ron Lim
Krucjata dla mnie jest najsłabszym z tomów składających się w Sagę Nieskończoności. Sama historia i zamysł głównego antagonisty są moim zdaniem lepsze niż w Wojnie Nieskończoności, jednakże jest w tym komiksie parę rzeczy irytujących, które nie pozwalają ocenić mi go wyżej. Sam zamysł Bogini i jej motywacje są świetne, dużo lepsze niż Magusa - to przyznaje. Również idea kontroli umysłów czy walki bohaterów przeciwko sobie przypadła mi do gustu dużo bardziej niż wojna sobowtórów. Ogólnie jest to jak najbardziej dobry komiks i warto go przeczytać, jak i całą sagę, która przybliża nam "kosmos Marvela". Co jednak mnie irytowało? Po 1 monologi Bogini są fatalne. Praktycznie cały czas gada to samo, ile można tych jej pseudo religijnych bzdetów słuchać? Czułem się trochę, jakby Starlin przeniósł się do naszych czasów i wpisał w chatgpt jedno zdanie, a AI mu je napisało na 123 różne sposoby. Po 2 rysunki są bardzo nierówne w poszczególnych seriach. W Krucjacie są fajne, klasyczne, w Warlock Cronicles mają swój nieco mroczniejszy klimat, wpadają w mój gust, ale w Infinity Watch są zbyt dziecięce, wyrzucają mnie z immersji w historię... Po 3 jakoś po prostu historia ta, mimo potencjału, możliwe, że przez irytacje monologami Bogini, nie wciągnęła mnie jak pozostałe części. Lekturę musiałem dawkować, a wcześniejsze części pochłonąłem w 3 dni.
Aless - awatar Aless
ocenił na72 lata temu
Gnat #3: Przyjaciele i wrogowie, czyli żniwa Jeff Smith
Gnat #3: Przyjaciele i wrogowie, czyli żniwa
Jeff Smith
GNAT 1-3 Komiks "Gnat" znajdował się na mojej liście do przeczytania od kilku lat. Jednak za każdym razem powstrzymywała mnie okładka – spodziewałem się lektury przeznaczonej zdecydowanie dla młodszego czytelnika. Ku mojemu zaskoczeniu, komiks zawiera wiele mrocznych i poważniejszych elementów. Owszem, jest w nim sporo humoru, ale szczerze mówiąc, trochę bałbym się czytać go z małym dzieckiem. Całość jest urocza i momentami naprawdę zabawna. Najbardziej rozśmieszył mnie rozdział poświęcony wyścigowi krów. Bohaterowie są sympatyczni i łatwo ich polubić, choć muszę przyznać, że Kant strasznie mnie irytował. Jego postać przypominała mi Sknerusa McKwacza, co niekoniecznie działało na jego korzyść. Jeśli chodzi o strukturę historii, uważam, że całość jest trochę rozwleczona. Wydaje mi się, że gdyby komiks zamknął się w dwóch tomach zamiast trzech, wyszłoby to na dobre całej opowieści. Mimo to zakończenie jest całkiem satysfakcjonujące, choć niestety dość przewidywalne. Komiks "Gnat" to interesująca i zaskakująca opowieść, choć niepozbawiona pewnych wad. Często porównywany do twórczości Tolkiena – i słusznie. Znajdziemy tu magię, smoki, różnorodne rasy zamieszkujące bogato wykreowany świat, a także klasyczny motyw drogi. Główny bohater, Chwat, przypomina Froda Bagginsa – początkowo niepewny siebie i odrobinę tchórzliwy, z czasem przechodzi przemianę, stając się prawdziwym bohaterem. To komiks, który łączy humor, mrok i epickość, tworząc historię, która potrafi wciągnąć zarówno młodszych, jak i starszych czytelników.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na77 miesięcy temu
Wolverine – Jason Aaron kolekcja, tom 3 Adam Kubert
Wolverine – Jason Aaron kolekcja, tom 3
Adam Kubert Jason Aaron Jefte Palo Daniel Acuña Renato Guedes
WOLVERINE IDZIE DO PIEKŁA Jason Aaron nie jest moim ulubionym scenarzystą komiksowym. Rozumiem czemu jego prace podobają się czytelnikom - są niewymagające, często krwawe i oferują czystą, pozbawioną głębi rozrywkę - ale nie spotkałem jeszcze jego komiksu, który by mi w pełni odpowiadał. Ale jako fan "X-Menów" chętnie sięgam po jego "Wolverine'a", a że w tym tomie łączy on siły ze Spider-Manem, moim ulubionym bohaterem Marvela, nie mogłem nie skusić się na niego. I nie żałuję, bo nawet jeśli nie ma tu zbyt wiele artyzmu, to i tak zebrane tu komiksy o najpopularniejszym z mutantów gwarantują naprawdę dobrą zabawę. Wolverine, Spider-Man, podróże w czasie i piekielne odmęty. 65 milionów lat temu Peter Parker - Spider-Man obserwuje przez teleskop nadlatującą do Ziemi asteroidę. Nie jest sam, towarzyszy mu, oczywiście, Wolverine. Jak się tu znaleźli? Co się z nimi stało? Akcja cofa się w czasie. Logan i Spider łączą siły w starciu z Orbem, w trakcie którego zostają wyrzuceni poza swoje czasy. Tak zaczyna się szalona przygoda, która doprowadzi ich w miejsc, jakich by się nie spodziewali. Na tym nie koniec, bo na Wolverine'a czeka przecież jego związek, do tego wkrótce dojdzie do jeszcze dziwniejszych wydarzeń. Kiedy na ulicach pojawi się ciało Logana opętane przez demona, jego dawny "znajomy", a obecnie pastor będzie musiał zmierzyć się z mroczną tajemnicą. Tymczasem dusza Logana trafi w sam środek piekła, gdzie czekają na niego dusze ludzi z przeszłości... Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/06/wolverine-3-jason-aaron-adam-kubert.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na77 lat temu
Uncanny X-Force - Tom 2 - Era Archangela Richard Isanove
Uncanny X-Force - Tom 2 - Era Archangela
Richard Isanove Esad Ribić Mark Brooks Richard Elson Rick Remender Robbi Rodriguez José Villarrubia Billy Tan Dean White Jerome Opeña Scot Eaton Andrew Hennessy Paul Mounts James Campbell Chris Sotomayor
6/10 – DOBRY Scenariusz – 6/10 Identycznie jak pierwszy tom serii, również „Era Archangela” opiera się głównie na dynamicznej akcji, której intensywność scenarzysta próbował rozrzedzić w pokaźnej liczbie różnorakich wątków oraz kilku niespodziewanych twistach. W fabule znalazło się więc miejsce zarówno dla potyczek ze starymi wrogami (Shadow King),jak i dla podróży pomiędzy równoległymi wymiarami oraz starć bohaterów z pochodzącymi stamtąd spaczonymi wersjami własnych siebie. Wszystko po to, by członkowie X-Force mogli ratować swojego przyjaciela przed zgubnym wpływem mrocznej części jego osobowości. Warren Worthington przegrywa bowiem wewnętrzną walkę z czyhającym w głębi jego duszy demonem Archangela i obwołuje się spadkobiercą Apocalypse’a. Pod względem czysto rozrywkowym komiks ten prezentuje się wręcz znakomicie, ponieważ akcja nieustannie napędzana jest przez kolejne efektowne potyczki. Przez cały album przewija się też multum postaci, a że część z nich wywodzi się z alternatywnej rzeczywistości, to w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się, kto jest kim i którzy to są ci „dobrzy”. Niestety za niezwykłą widowiskowością tego komiksu nie do końca nadąża jego fabuła. Mimo, że intryga jest dość skomplikowana, to jednak w ostatecznym rozrachunku jej kluczowe elementy okazują się być niespecjalnie fascynujące. Remender niby próbuje mocno potrząsnąć światem bohaterów, ale jednocześnie wystrzega się odważnych posunięć. Odniosłem wrażenie, że większość zawartych w tym komiksie zwrotów akcji, nie prowadzi do śmiałych i przełomowych rozwiązań. Najlepszym przykładem kunktatorstwa scenarzysty jest finał tej opowieści. Kiedy wydawało mi się, że Remender zamknie ten album potężnym strzałem z armaty, to ostatecznie okazało się, że nałożył na nią tłumik i zamiast mocnego pieprznięcia, rozległo się jedynie głuche pierdnięcie. Ilustracje – 7/10 Siedmiu różnych rysowników to niby sporo, ale biorąc pod uwagę fakt, że album ten liczy prawie trzysta stron i przejścia pomiędzy poszczególnymi ilustratorami następują całkiem płynnie, to jestem w stanie przełknąć tę niedogodność. Najważniejsze, że ci najlepsi (Jerome Opeña oraz Mark Brooks) otrzymali najwięcej miejsca na wykazanie swojego kunsztu. W większości przypadków poziom waha się między dobrym i bardzo dobrym, a ewidentnie słabych fragmentów nie zarejestrowałem. Wydanie i dodatki – 7/10 Prawie trzysta stron elegancko wydanego komiksu, przydałoby się tylko nieco więcej dodatków. Podsumowanie „Erę Archangela” trzeba rozpatrywać jako dynamiczny i efektowny akcyjniak, którego zadaniem jest dostarczenie czytelnikowi sporej dawki niezobowiązującej rozrywki. Tylko takie podejście gwarantuje naprawdę dobrą zabawę. Trzeba dać się ponieść wydarzeniom, bez zbędnego zagłębiania się w ich sens. W przyjemnym i bezrefleksyjnym odbiorze tego komiksu, powinna pomóc jego bardzo solidna oprawa graficzna. *** ZAWARTOŚĆ Uncanny X-Force vol. 1 #8-19 (czerwiec 2011 – luty 2012) SCENARIUSZ Rick Remender ILUSTRACJE Szkic: Billy Tan, Rich Elson, Mark Brooks, Scot Eaton, Jerome Opeña, Esad Ribić, Robbi Rodriguez Tusz: Billy Tan, Rich Elson, Andrew Currie, Mark Brooks, Andrew Hennessy, Jerome Opeña, Esad Ribić, Robbi Rodriguez Kolor: Dean White, Paul Mounts, Richard Isanove, Jose Villarrubia, Chris Sotomayor, James Campbell DODATKI Okładki wydań zeszytowych. W poprzednim tomie – krótki tekst przypominający wydarzenia z pierwszej części. Galeria okładek alternatywnych. Trzy strony przedstawiające kadry z komiksu w formie szkicu autorstwa Jeroma Opeñii. WYDANIE Wydawca: Mucha Comics Wydawca oryginału: Marvel Comics Cykl: - Seria: Uncanny X-Force Data wydania: 27 kwiecień 2018 Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz Format: 180 x 275 mm Liczba stron: 288 Okładka: Twarda Papier: Kredowy Druk: Kolor ISBN-13: 9788365938091 Cena okładkowa: 89,00 zł
Bastard - awatar Bastard
ocenił na66 lat temu
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią Terry Dodson
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią
Terry Dodson Kevin Smith Lee Loughridge Rachel Dodson
To nie jest komiks dla dzieciaków wychowanych na typowym, lekkim Spider-Manie. Zło, które ludzie czynią Kevina Smitha i Terry’ego Dodsona to mroczna, dojrzała opowieść, która odchodzi od klasycznych superbohaterskich schematów, zagłębiając się w znacznie trudniejsze i bardziej niewygodne tematy. Historia zaczyna się pozornie lekko – Spider-Man i Czarna Kotka znów krążą wokół siebie, balansując między dawnym uczuciem a współpracą w terenie. Szybko jednak okazuje się, że fabuła nie idzie w stronę klasycznej akcji z łotrami w kolorowych kostiumach. Pojawiają się wątki morderstw, narkotyków i przemocy seksualnej, a komiks zaczyna przypominać brutalny thriller kryminalny. Smith nie boi się poruszać trudnych tematów, a przede wszystkim rozwija postać Czarnej Kotki – ukazując jej przeszłość i traumy, które do tej pory pozostawały w cieniu. Rysunki Dodsona, choć zachowują komiksową estetykę, świetnie oddają mroczniejszy ton opowieści. Stylizacja postaci i dynamika kadrów sprawiają, że historia ma odpowiednie tempo i ciężar emocjonalny. To bardzo ciekawy i aktualny społecznie komiks, który zamiast kolejnej prostej walki dobra ze złem, oferuje głębszą refleksję nad tym, co ludzie są w stanie zrobić sobie nawzajem. Nie każdy fan Spider-Mana odnajdzie się w tej historii, ale jeśli ktoś szuka bardziej dojrzałej i mocniejszej narracji w świecie Marvela – to pozycja zdecydowanie warta uwagi.
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na81 rok temu
Spider-Man 2099: Spiderversum Peter David
Spider-Man 2099: Spiderversum
Peter David Will Sliney
MIĘDZY CZASAMI I ŚWIATAMI Pierwszy tom "Spider-Mana 2099", choć kontynuował wątki pozostawione przez "Superior Spider-Mana", był komiksem samodzielnym i doskonale nadającym się zarówno dla stałych, jak i zupełnie nowych odbiorców. Jednocześnie wprowadzał także do wątków opowiedzianych w największym pajęczym evencie od lat, czyli znakomitym "Spiderversum". Drugi jest już pozycją mniej autonomiczną, bo stanowiącą zbiór zeszytów powiązanych właśnie z tym wydarzeniem. Przedstawiona tu akcja uzupełnia "Spiderversum", ukazując co działo się na innych frontach walki z Dziedziczącymi, czytanie bez znajomości eventu nie ma więc większego sensu. Jednak lektura obu razem (i we właściwej kolejności) dostarcza niesamowitych wrażeń, a że jednocześnie jest to po prostu także znakomicie napisany i zilustrowany album, miłośnicy Pająka koniecznie powinni go poznać. Miguel O’Hara, Spider-Man z roku 2099, w wyniku wydarzeń opisanych w "Superior Spider-Manie", został uwięziony w naszych czasach. Jakoś zaczął układać sobie tu życie, ale teraz trafia w sam środek kłopotów, jakich nie mógłby się spodziewać chyba w najśmielszych snach. Dziedziczący, rodzina Morluna, który już dwa razy zginął w ręki Petera Parkera, ale wciąż powraca, rozpoczynają wielkie polowanie na Spider-Manów z rożnych wymiarów. Superior Spider-Man jednoczy Pająki do wielkiej wojny, w której stawką jest istnienie wszystkich z nich... Akcja tego albumu zaczyna się po wydarzeniach opisanych w "Amazing Spider-Man vol 3 #10". Miguel wraz z Six-Armed Spiderman i Lady Spider przybywa do roku 2099. Oczywiście, jak się można było spodziewać, Stone nie jest zadowolony z powrotu Spider-Mana, ale to akurat najmniejsze zmartwienie. Wraz za naszymi bohaterami w przyszłości zjawia się ścigający ich Daemos. Tym razem to jednak on, a nie oni powinni się mieć na baczności! Ale jakie konsekwencje będą miały ich przeskoki między czasami i światami? Jak przebiegnie spotkanie z Punisherem 2099? I jak potoczy się starcie nie tylko z Dziedziczącymi, ale także i Osbornem? Całość mojej recenzji na blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/05/spider-man-2099-2-spiderversum-peter.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na77 lat temu
Runaways, Vol. 1 Brian K. Vaughan
Runaways, Vol. 1
Brian K. Vaughan Adrian Alphona Takeshi Miyazawa
W 2003 roku pan Vaughan (znany ot choćby jako scenarzysta i producent serialu LOST, ale też twórca komiksowej „Sagi”) postanowił skleić autorską serię superbohaterską pod skrzydłami Marvela, jednak tworząc całkowicie nowe postaci i nie opierając się jakoś mocno na ustanowionym marvelowskim uniwersum. Pomysł był zgrabnie młodzieżowy: oto grupa dzieciaków odkrywa, że ich rodzice są członkami potężnej organizacji przestępczej, więc uciekają z domu i postanawiają rodzicieli powstrzymać. A więc mamy tu klimat tych animowanych seriali młodzieżowych z początków lat 2000 (a może i wcześniej),gdzie rodzice są źli, a grupa nastolatków jednoczy się przeciwko nim i operuje za ich plecami. No i odkrywa, że w zasadzie każde z nich ma jakieś supermoce lub supergadżety. Scenariuszowo jest bardzo rozrywkowo, historia prze naprzód w sposób bardzo rozsądny jeśli chodzi o tempo, zawsze na horyzoncie jest jakaś nierozwiązana tajemnica. Mnóstwo tu mało wybrednych cytatów i nawiązań do popkultury, sporo niedzisiejszego humoru (przyznaję, raz autentycznie się uśmiałem),przewodzi bardzo lubiany przeze mnie motyw nowej, niejako wybranej rodziny. Ale muszę przyznać, że w tej chwili trochę nie wiem dla kogo ten komiks może być. Trzeba mieć dużą tolerancję na ten kicz opowieści młodzieżowych z przełomu tysiącleci, bo z perspektywy dorosłego jest to zwyczajnie naiwne, w jednocześnie dla współczesnej młodzieży myślę że to komiks niestrawny przez niedzisiejszy ton historii i stopnień oklepania występujących tu motywów. Do tego dochodzi skrajnie nieciekawa kreska. Ja spędziłem przy „Runaways” naprawdę miło czas, dużo wybaczając i akceptując fakt nie bycia targetem, bo to ze wszech miar nie jest komiks zły. Ale żeby naprawdę wsiąknąć, trzeba nie tylko tolerować, ale zwyczajnie lubić ten klimat, sposób pisania historii, cringe’owy dziś humor, głupiutkie wątki teen dramowe, bohaterów całujących się trzy strony po tym jak się poznali i żarty z „Seksu w wielkim mieście”. Po więcej zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na69 miesięcy temu
Czarny Młot - Tom 2 - Wydarzenie Jeff Lemire
Czarny Młot - Tom 2 - Wydarzenie
Jeff Lemire Dave Stewart Dean Ormston David Rubin
Od czasu „Strażników” Alana Moore’a jestem zainteresowany alternatywnymi sposobami wykorzystania supermocy i superbohaterów. Chodzi mi o opowieści, w których fakt bycia superbohaterem jest zaledwie wstępem do pokazania historii, a nie jej osią główną. Do takich fabuł zaliczam między innymi serię „Invincible” Roberta Kirkmana, która jest jakby definicyjnym pokazaniem superbohatera, ale jednak całokształt tego, co ma do opowiedzenia scenarzysta wykracza znacznie poza tradycyjne dla komiksu superbohaterskiego fabuły. Dlatego spróbowałem serii „Czarny Młot”, coś mi mówiło, że być może otrzymam dokładnie to, czego szukam. I po dwóch pierwszych tomach stwierdzam, że póki co się udało. Bohaterów, a nawet superbohaterów, poznajemy w momencie, gdy od dziesięciu lat są gdzieś - lecz nie wiadomo gdzie - po wielkiej, ostatecznej walce z ostatecznym przeciwnikiem po prostu ich przeniosło na… farmę. Dookoła opodal farmy jest miasteczko, i to tyle - z okolicy nie da się odejść. Jeden z bohaterów próbując poniósł śmierć na miejscu, więc pozostali tkwią oczekując zupełnie nie wiadomo na co. Na cokolwiek, co zmieni aktualną sytuację. Bohaterowie są doskonali. Pewnie, że ich postaci są oparte o klasyczne zagrania, ale to właśnie w takich opowieściach jest najlepsze. Scenarzysta bierze to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, i zaczyna snuć swoje wizje, realizuje to, co pewnie nieraz przyszło mu do głowy podczas lektury innych, „tradycyjnych” komiksów superbohaterskich. Kolejne epizody (po sześć na każdy tom) pokazują dzieje bohaterów, ich genezę, a jednocześnie trwa historia tu i teraz, zarówno taka przez duże H, jak i te mniejsze, osobiste. Nie sposób się od opowieści oderwać, połknąłem oba tomy w ciągu chwili i natychmiast zakupiłem kolejne cztery. O takie komiksy superbohaterskie mi chodzi, „Czarny Młot” będzie stał na honorowym miejscu, tuż obok dwunastu tomów Invincible’a i nieopodal ogromnego, kolekcjonerskiego wydania „Strażników”.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na72 lata temu
Daredevil - Wizjonerzy: Frank Miller, tom 1 Frank Miller
Daredevil - Wizjonerzy: Frank Miller, tom 1
Frank Miller David Michelinie Roger McKenzie
Lektura pierwszego tomu „Daredevil: Wizjonerzy” to fascynująca lekcja historii sztuki komiksowej, która najwyraźniej przerosła rzeszę niedzielnych recenzentów wystawiających temu dziełu niskie noty. Trudno nie parsknąć śmiechem, czytając opinie o „staroświeckiej kresce”, podczas gdy mamy do czynienia z jednym z najważniejszych procesów ewolucyjnych w mediach wizualnych XX wieku. Miller nie wchodzi tu na gotowe; on na naszych oczach dokonuje brutalnej dekonstrukcji skostniałego stylu Marvela lat 70., w którym każdy musiał rysować jak klon Johna Buscemy. Początkowe zeszyty mogą zmylić ignoranta swoją poprawnością, ale już po chwili widać, jak Frank zaczyna „psuć” tę grzeczną anatomię na rzecz ekspresji. Statyczne kadry z zeszytu 158 ewoluują w dynamiczne panele w następnych zeszytach. Wielu narzekających na brak „nowoczesnych detali” kompletnie nie rozumie, że Miller jako jeden z pierwszych wprowadził do amerykańskiego mainstreamu brud i mrok nurtu noir. Zamiast rysować każdy mięsień, zaczął operować plamą cienia, co dla współczesnego czytelnika wychowanego na sterylnych grafikach komputerowych jest najwyraźniej barierą nie do przejścia. To tutaj rodzi się ta genialna, kanciasta dynamika, która później zdefiniuje „Powrót Mrocznego Rycerza” czy „Sin City”. Miller w tym tomie uczy się, jak rysować ciszę i deszcz, co dla przeciętnego użytkownika oceniającego komiks po „ładnych kolorkach” jest konceptem zbyt abstrakcyjnym. Szyderczo spoglądam na zarzuty o „uproszczenia”, bo to właśnie w nich tkwi siła storytellingu, którego dzisiejsi rzemieślnicy mogą Millerowi tylko zazdrościć. Ewolucja od klasycznego rzemiosła do drapieżnego, mangowego kadrowania w końcówce tomu to popis geniuszu, który wymaga od odbiorcy minimum intelektualnego wysiłku. Niestety, dla wielu „znawców” z sekcji komentarzy, szczytem artyzmu pozostaje pewnie przeładowana detalami kreska z lat 90., przy której subtelne operowanie światłocieniem Millera wydaje się „niedbałe”. To komiks dla koneserów, którzy potrafią dostrzec moment, w którym rzemieślnik staje się artystą, zostawiając w tyle całą armię kolorowych trykociarzy. Jeśli ktoś wystawia tu słabą ocenę, po prostu pomylił działy w księgarni. Pierwszy tom Daredevila to fundament, bez którego dzisiejszy mroczny komiks w ogóle by nie istniał, o czym warto pamiętać przed kliknięciem w ocenę.
Adrian - awatar Adrian
ocenił na726 dni temu

Cytaty z książki Anihilacja. Podbój. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Anihilacja. Podbój. Tom 1