Źli Niemcy

Okładka książki Źli Niemcy autora Bartosz T. Wieliński, 9788326813580
Okładka książki Źli Niemcy
Bartosz T. Wieliński Wydawnictwo: Agora powieść historyczna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2014-08-29
Data 1. wyd. pol.:
2014-08-29
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326813580
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Źli Niemcy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Źli Niemcy i



Przeczytane 65 Opinie 63 Oficjalne recenzje 61

Opinia społeczności książki Źli Niemcyi



Książki 1916 Opinie 1374

Oceny książki Źli Niemcy

Średnia ocen
6,4 / 10
151 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Źli Niemcy

avatar
412
157

Na półkach:

Bardzo ciekawa i lektura. Biografie opisane są w sposób przystępny i interesujący.

Bardzo ciekawa i lektura. Biografie opisane są w sposób przystępny i interesujący.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
11823
493

Na półkach: , ,

Wspaniale przygotowana książka o Niemca-ch, którzy swe umiejętności wykorzystali w niechlubny sposób.

Wspaniale przygotowana książka o Niemca-ch, którzy swe umiejętności wykorzystali w niechlubny sposób.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1316
155

Na półkach: , ,

Do kupna tej książki skusiła mnie znajdująca się na okładce rekomendacja Władysława Bartoszewskiego, którego bardzo cenię. Jest tam napisane: "Pasjonująca lektura o kondycji naszych sąsiadów Niemców w XX wieku ,(...)a przede wszystkim o niepojętej wręcz drodze, jaką wybrało (...) wielu z nich(...) " .
Fritz Haber - profesor chemii żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla. Wynalazł proces syntezy amoniaku, jakże ważny przy produkcji nawozów sztucznych, co pozwoliło uratować świąt przed głodem. Ale jest przede wszystkim zbrodniarzem, wynalazcą gazu bojowego - chloru, za pomocą którego, na jego rozkaz już w 1915 roku pod Ypres jednocześnie uśmiercono 10 tysięcy osób. Wynalazł również cyjanowodór, czyli Cyklon B, którym zabijano tysiące ludzi m.in. w Auschwitz.
Johann Reichhart - kat, który podczas swojej "kariery" wykonał 3165 egzekucji, pracę kata zaczął w 1924r. na zlecenie niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości, podczas II wojny światowej ma zlecenie nazistów. To on za pomocą gilotyny wykonał wyrok śmierci na rodzeństwie Scholl, współzałożycielami antynazistowskiej Białej Róży. Karierę kata zakończył w służbie amerykańskiej, dokonując egzekucji na nazistach w procesach norymberskich.
Znajdują się tu również m.in. historie: ostatniego cesarza Wilhelma II; zbrodniarza Amona Gőtha- komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie; antropolożki rasowej Evy Justin; wybitnego dyrygenta Herberta von Karajana (członka NSDAP); feldmarszałka Friedricha Paulusa (dowódcy armii niemieckiej pod Stalingradem); Wernhera von Brauna (członka SS) współtwórcy niszczycielskiego pocisku V-2, a po wojnie czołowego twórcy programów kosmicznych USA;
Nie wymieniam wszystkich, bo mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa ciekawość i sięgnięcie sami po tę książkę.

Do kupna tej książki skusiła mnie znajdująca się na okładce rekomendacja Władysława Bartoszewskiego, którego bardzo cenię. Jest tam napisane: "Pasjonująca lektura o kondycji naszych sąsiadów Niemców w XX wieku ,(...)a przede wszystkim o niepojętej wręcz drodze, jaką wybrało (...) wielu z nich(...) " .
Fritz Haber - profesor chemii żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

389 użytkowników ma tytuł Źli Niemcy na półkach głównych
  • 195
  • 184
  • 10
95 użytkowników ma tytuł Źli Niemcy na półkach dodatkowych
  • 63
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Bartosz T. Wieliński
Bartosz T. Wieliński
Jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej". W latach 2005 - 2009 był zagranicznym korespondentem "Gazety" w Berlinie. Pisze głównie o Niemczech i Niemcach - zarówno o współczesnej polityce, jak i o historii tego kraju. Jest autorem wywiadów z najważniejszymi niemieckimi politykami - w tym z Angelą Merkel. Nagrodzony wyróżnieniem "Grand Press 2013" w kategorii reportaż prasowy. Autor książki "Źli Niemcy" - cyklu reportaży poświęconych naszym zachodnim sąsiadom.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polscy terroryści Wojciech Lada
Polscy terroryści
Wojciech Lada
Historia ruchu robotniczego początku XX wieku na ziemiach polskich kojarzy mi się z nudnymi opisami powstających partii, ich rozłamami i przywódcami. W czasie mojej edukacji temat traktowałam jak zło konieczne i omijałam go konsekwentnie. Książka Wojciecha Lady bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sposób ujęcia tematu zaintrygował mnie na tyle mocno, że pochłonęłam ponad 650 stron w dwa wieczory. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego jak prężnie działały Oddziały Bojowe PPS-u, że skala ich aktywności była tak znaczna i że na ich funkcjonowanie mieli znaczący wpływ ludzie, którzy rządzili Polską po 1918 roku. Czy byli kiedyś terrorystami? Nie do wiary, a jednak .... działalność, którą wówczas kreowali i nadzorowali, według dzisiejszych standardów, tak można by nazwać. Autor nie rozwodzi się nad doktrynami partyjnymi, skupia się na przedstawieniu walki z caratem, który był uosobieiem ucisku narodowego , ale też bezpardonowo zwalczał robotników upominających się o godziwą płacę i ludzkie traktowanie. Wojciech Lada opisuje działalność szkoły kształcącej przyszłych zamachowców, produkcję i przemyt broni oraz ładunków wybuchowych, przedstawia przebieg udanego zamachu na cara Mikołaja II, spektakularne akcje wymierzone w carskich notabli, napady na pociągi, dyliżanse pocztowe, sklepy monopolowe itp. Razem z bohaterami tych historii odwiedzamy ich domy, kryjówki na wsi, przeprawiamy się nielegalnie przez Przemszę do Galicji, ukrywamy się w Londynie, uciekamy do USA, poznajemy krętą drogę przemytu zakazanej literatury wiodącą z Londynu przez Szwecję i Finlandię do Rosji. Wszystkie te historie są doskonale udokumentowane. Wojciech Lada nie zapomina też o niebagatelnej roli kobiet w organizacji ich mrówczej pracy i brawurowych zamachach na gubernatora warszawskiego gen. Gieorgija Skałona. Bardzo zainteresowały mnie informacje nt. niezwykle prężie funkcjonującej i rozbudowanej siatki przemytniczej działającej pomiędzy Kongresówką i Galicją. W tekście pojawia się nawet nazwa miejscowości, która jest obecnie dzielnicą mojego rodzinnego miasta. Przemycano tamtędy ludzi ściganych przez aparat carski, broń, amunicję i ulotki. Przemytnicy przekupywali rosyjską straż graniczną, a austriaccy pogranicznicy przymykali oko na ten proceder. Polecam wszystkim tę książkę, jeśli interesujecie się historią, będzie to dla was fascynująca lektura. Tym bardziej, że autor wie o czym pisze, książka zaopatrzona jest w zdjęcia archiwalne, obszerną bibliografię i indeks osób.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na101 rok temu
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika Michał Wójcik
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika
Michał Wójcik Emil Marat Stanisław Likiernik
W wielu muzeach, na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest archiwum tzw. historii mówionej. Wywiady z powstańcami, z uczestnikami walk, z żywymi świadkami historii, która działa się na ich oczach. To najbardziej autentyczne świadectwo tego, jak przebiegały wydarzenia, o których uczymy się w podręcznikach. Relacje są, rzecz jasna, subiektywne, bo przecież nie każdy znał kulisy wydarzeń, nie zawsze autentyczny świadek znał prawdę z odmiennego punktu widzenia. Nie zawsze widział to, co działo się 100 metrów dalej lub za rogiem, nie zawsze wiedział, kto wydał rozkaz, kto zginął, a kto przeżył. Mimo to relacje te to bezcenny materiał dla historyków zajmujących się analizą tych wydarzeń. Wywiad Marata i Wójcika ze Stanisławem Likiernikiem z oczywistych względów można zaliczyć do tego rodzaju relacji. Likiernik to bohater AK, wieloletni żołnierz KEDYWu, uczestnik niezliczonych akcji sabotażowych, uczestnik powstania warszawskiego od początku do końca, świadek wielu wydarzeń znanych z kart opracowań historycznych. A przy tym przeżył, żył jeszcze długo, miał świetną pamięć, opowiadał ze swadą i bogactwem szczegółów. Przy tym poznał Emila Marata i Michała Wójcika i wygląda na to, że nie miał żadnych oporów przed odpowiadaniem na ich często bardzo dociekliwe pytania. Jeśli czegoś nie wiedział lub nie pamiętał, to mówił to bez ogródek. Jeśli o czymś nie chciał mówić, to oświadczał, że nie powie. A w życiu Likiernika było wiele elementów, które u niektórych budzą kontrowersje. Stanisław Likiernik pochodził z rodziny o żydowskich korzeniach, całkowicie zasymilowanej. Do tego stopnia, że jego ojciec był zawodowym żołnierzem, kawalerzystą, oficerem w II Oddziale Sztabu Generalnego, zresztą znakomitym gawędziarzem. Bardzo nietypowa biografia. Sam Stanisław Likiernik należał do harcerstwa. Toteż zdecydowanie odmówił rozmowy o swoim pochodzeniu, o tym, czy spotkał się z przejawami antysemityzmu itp. Jego kuzynem był Roman Mularczyk (Roman Bratny),pisarz, autor niezwykle popularnej powieści „Kolumbowie. Rocznik 20”, w której – opisał wiele faktów z życia kuzyna. A przy tym człowiek, który po wojnie opowiedział się po stronie władzy ludowej i z tego powodu odsądzany był od czci i wiary przez wielu prawdziwych Polaków. Którzy jednak powieść czytali, serial oglądali i używali określenia „pokolenie Kolumbów”, które weszło do języka potocznego. Ot, paradoks. Likiernik stanowczo odmawiał zgody na nazywanie go bohaterem. Przeciwnie, nie znosił bohaterszczyzny, wielkich słów, patosu i zadęcia. Swoje brawurowe akcje, wyrok na banschutzu o pseudonimie Panienka, zdobycie magazynów SS na Stawkach i wiele innych, określał na ogół jako zwykłą sprawę, a czasami jako skrajną głupotę, która tylko przypadkowo skończyła się szczęśliwie. Powstanie warszawskie spędził przez czas dłuższy w szpitalu, kilka razy dotkliwie ranny. Był świadkiem likwidacji szpitali, wybuchu czołgu-pułapki na Starówce przy ul. Kilińskiego, ewakuacji powstańców ze Starówki do Śródmieścia przez Ogród Saski, walk na Czerniakowie…. Jego życiorysu starczyłoby na kilka żyć. A jednocześnie odnosił się bardzo krytycznie do samego powstania, do głupoty i tromtadracji dowództwa, do bezmyślnego szafowania życiem uczestników walk. Brawura Okulickiego, chwiejność Bora-Komorowskiego, narwani i brak kompetencji Chruściela-„Montera” oburzały go do głębi. W powstaniu stracił większość przyjaciół, bardzo dzielnych ludzi, widział straszliwe skutki poniesione przez ludność cywilną. Uważał powstanie za skrajna głupotę, masakrę powstańców, największą klęskę narodową. Podobną ocenę powstania i jego dowódców podzielało wielu innych, z samym generałem Andersem na czele. Jednak na Likiernika spadła za to zmasowana krytyka. Mimo że jako bezpośrednio zainteresowany miał największe prawo do wypowiadania swoich opinii. Jak nikt. Wielu powstańców do końca życia uważało swój udział w walkach za najważniejsze wydarzenie życiowe. Mój ojciec, żołnierz batalionu Gustaw, również. Do końca zycia chodził na spotkania kombatantów, na cmentarz, spotykał się z kolegami i wspominali, wspominali. Ale takich chłopców i dziewczyny Likiernik rozumiał bardzo dobrze: całą okupację szykowali się do walki, chcieli bić Niemca nie patrząc na koszty. Sam bohater jednak brał udział w walce przez poprzednie kilka lat i nie była mu potrzebna taka porcja adrenaliny; tym bardziej mógł na chłodno ocenić sens powstańczego zrywu. I stawiał na zdrowy rozsądek, którego tu zabrakło. Dobrze, że przeżył. Dobrze, że nie zachował swoich wspomnień tylko dla siebie. Jeśli chcecie poznać historię z relacji uczestnika wydarzeń, wywiad z Likiernikiem jest dla Was nieoceniony. Polecam z całego serca!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na108 miesięcy temu
Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i Ubeków Anna Karolina Kłys
Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i Ubeków
Anna Karolina Kłys
Książka porusza delikatne i kontrowersyjne sprawy z naszej historii najnowszej. Potwierdzeniem tego są ekstremalnie skrajne opinie czytelników. Autorka próbuje powiedzieć, że współcześni ludzie z niezwykłą łatwością dokonują ocen i ferują wyroki wobec innych. Tym łatwiej, im mniej ich dzisiejsze, bezpieczne i syte życie przypomina wojenne i powojenne czasy strachu, głodu, bólu i terroru. Nie mamy bladego pojęcia o tych czasach, ale nie przeszkadza nam wytykać palcem kto zasługuje na pomnik a kto na wieczne potępienie. Udaje się jej to do momentu, gdy temat dotyka jej własnego ojca. Wtedy cała argumentacja idzie się paść, a ona sama z oburzeniem przyznaje, że nie rozumie ojcowych wyborów. Jak gdyby po tym wszystkim co wcześniej napisała, nie potrafiła pojąć, że niemal każdy z nas i naszych przodków ma na swoim koncie czyny lub słowa, z których nie jest dumny i że czasem są to drobne wpadki a czasem duże, okrutne a nawet haniebne. Dziwi się Autorka, jak żołnierz, Polak, mógł składać przysięgę na wierność Związkowi Radzieckiemu. Za chwilę sama przyznaje, że wtedy ludzie po prostu chcieli żyć. Czasami chodziło o zwyczajne czy lepsze życie, a czasami o życie w ogóle. Ot i cała tajemnica. Ale my, współcześni nie mamy możliwości aby to pojąć. Nie z wygodnego fotela, po smacznej kolacji, w cieple i z drinkiem w ręce. No way.
Kramer - awatar Kramer
ocenił na77 lat temu
On wrócił Timur Vermes
On wrócił
Timur Vermes
To był naprawdę karkołomny pomysł na fabułę. Narratorem powieści jest bowiem sam Adolf Hitler, który w niewyjaśniony sposób przenosi się z 1945 roku do współczesnych Niemiec, konkretnie do roku 2011. Już sam ten punkt wyjścia budzi niepewność — czy będzie to prowokacja, groteska, ostra satyra a może coś zwyczajnie niesmacznego? Timur Vermes bardzo świadomie gra z tymi oczekiwaniami i zamiast taniego szokowania proponuje coś znacznie bardziej niepokojącego. Owszem, Hitler jako narrator jest zdezorientowany i zdumiony nową rzeczywistością, co momentami bywa zabawne ale humor jest tu tylko narzędziem. Autor nie idzie w stronę prostej kpiny ani obrazoburczej prowokacji. Zamiast tego stopniowo pokazuje jak łatwo absurdalna sytuacja zaczyna brzmieć niepokojąco wiarygodnie. To właśnie ten kontrast — między komizmem a rosnącym dyskomfortem — robi największe wrażenie. Najważniejsze jednak są pytania, które Vermes stawia czytelnikowi. Czy gdyby historia zatoczyła koło świat zareagowałby inaczej? Czy naprawdę wyciągnęliśmy wnioski z II wojny światowej i doświadczenia hitleryzmu? A może mechanizmy społeczne, które kiedyś pozwoliły dojść do głosu takiej ideologii wciąż są obecne — tylko w innej formie? Powieść sugeruje odpowiedź dość ponurą: że niewiele się zmieniło a podatność na manipulację i charyzmę wciąż jest w nas żywa. To książka, która bawi ale przede wszystkim niepokoi. Jest sprawnie napisana, momentami bardzo dowcipna ale pod warstwą humoru kryje się wyraźne ostrzeżenie. Vermes przypomina jak łatwo wynieść kogoś na piedestał i jak trudno potem dostrzec konsekwencje. To lektura, która zostaje w głowie na długo — właśnie dlatego, że nie daje prostych odpowiedzi.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na719 dni temu
Ptaki drapieżne : historia Lucjana "Sępa" Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK Michał Wójcik
Ptaki drapieżne : historia Lucjana "Sępa" Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK
Michał Wójcik Emil Marat
Powracać do tytułu po raz drugi, gdy tyle jeszcze niedoczytane jestem gotowy tylko, gdy książka wraca w retrospektywie, intryguje i nie daje o sobie zapomnieć, zostaje w głowie na stałe. Książka jest wywiadem – rzeką dwóch dziennikarzy z Lucjanem Wiśniewskim „Sępem”, żołnierzem Armii Krajowej. Niezwykłość tego zapisu polega na wprowadzeniu nas opowieścią Sępa w tamten czas okupacji, walki o wolność, egzekwowaniu sprawiedliwości, buntu młodości przeciw tyranii, poszukiwaniu przygody i chwały. Oddział o kryptonimie 993/W składa się z bardzo młodych ludzi, nastolatków. Zaczynają swoją „robotę” likwidacji: niemieckich zbrodniarzy, konfidentów, kolaborantów i szmalcowników jako: 17-sto, osiemnastolatkowie. „Delikwentów” likwidują tylko na podstawie sądów AK i wyroków przez te wydanych. Nie analizują, nie oceniają, mają robotę do wykonania. Są dobrze zorganizowani, a każda akcja, głównie na terenie okupowanej Warszawy poprzedzona wywiadem i obserwacją skazanego zdrajcy czy zbrodniarza. Wywiązuje się rywalizacja o lepszą skuteczność oddziału wobec innego o podobnych zadaniach. Młodziki szybko muszą dorosnąć, wziąć odpowiedzialność i nie bać się, wykazać brawurą i niezwykłą odwagą. Członkowie 993/W przyjmują pseudonimy ornitologiczne i stają się ptakami drapieżnymi, że zdrajco zapomnij o bezkarności. Oni po ciebie przyjdą. Sprawiedliwość i nieuchronność kary, pomimo okupacji działa. Młodzi żołnierze – egzekutorzy rzeźbią swe charaktery, dyscyplinują się sami, szybko się uczą współpracy, marzą o odznaczeniach. Młodości wówczas to przypisane. Pomimo ogromnego ryzyka nie ulegają wątpliwościom. Jest wyrok sądu, trzeba go wykonać. Szczegółowy opis uczestnika tych akcji Lucjana Wiśniewskiego „Sęp” wprowadza nas do realiów okupacji. Trzyma w napięciu lepiej niż powieść sensacyjna. Jednak to nie fikcja. Wywiad ten daje czytelnikowi niezwykłą okazję wejścia w tą grupę, śledzić delikwenta ulicami Warszawy, obserwować znaki dawane przez koleżanki - wywiadowczynie oddziału, wejść do lokalu, czy do mieszkania, tramwaju, zachować spokój i uczestniczyć wraz z ptakami w „robocie”, jak nazywają swoje zadania. Książka jest ważnym dokumentem, zapisem chlubnej historii naszego narodu wobec tyrani niemieckiej okupacji. To ważna opowieść świadka tamtych czasów, pokazująca najbardziej wartościowe postawy młodzieńców, którym wolność osobista i kraju najcenniejszą. Polecam przeczytać, choć lektura to nie dla każdego.
Andrzej Kujawa - awatar Andrzej Kujawa
oceniła na93 miesiące temu

Cytaty z książki Źli Niemcy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Źli Niemcy