Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gra o Ferrin

Cykl: Kroniki Ferrinu (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,37 (827 ocen i 196 opinii) Zobacz oceny
10
74
9
69
8
81
7
107
6
106
5
74
4
51
3
68
2
73
1
124
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376599946
liczba stron
430
język
polski

Inne wydania

Wspaniała saga fantasy o zwykłej dziewczynie, w niezwykłym świecie. Intryga, miłość, fatum i zaskakujące wybory. Gra o Ferrin nie pozwoli ci wrócić do rzeczywistości! O czym jest „Gra”? Jest o emocjach… Emocjach tak silnych, że czytających porywają za sobą jak cyklon. Jest o Miłości odbierającej zmysły i rozsądek, i Nienawiści, zapierającej dech w piersiach. Jest o Przyjaźni. I o Wielkiej...

Wspaniała saga fantasy o zwykłej dziewczynie, w niezwykłym świecie.
Intryga, miłość, fatum i zaskakujące wybory. Gra o Ferrin nie pozwoli ci wrócić do rzeczywistości!
O czym jest „Gra”? Jest o emocjach… Emocjach tak silnych, że czytających porywają za sobą jak cyklon. Jest o Miłości odbierającej zmysły i rozsądek, i Nienawiści, zapierającej dech w piersiach. Jest o Przyjaźni. I o Wielkiej Zdradzie, a zdrajcą okaże się zupełnie kto inny, niż się od początku wydaje. O Wyborze, który wyborem nie jest, bo nie można wybierać między złem, a złem. O uczuciach i wygranej, która staje się porażką...
W „Grze” nic nie jest łatwe i proste.
Katarzyna Michalak
Karolina, lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić, postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa. Wpada jednak w sam środek krwawej wojny. Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell’Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę, więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszczącą siłę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi; jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga …
Świat Ferrinu jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 888
Alannada | 2016-10-17
Na półkach: Przeczytane

Nie wierzę, że przeżyłam. Nie mogę uwierzyć, że wciąż jestem w stanie pisać logiczne zdania. Przeczytałam tom pierwszy Kronik Ferrinu, serii, za którą rozglądałam się od chyba dwóch lat... Nie dajcie się zwieść tytułowi kojarzącemu się z Grą o tron. Nie dajcie.

Przodkowie, wiedziałam, na co się porywam. Miałam już wątpliwą przyjemność przeczytać książkę tej autorki i znałam opinie krążące po sieci. Ale to miało być fantasy, do tego z elfami, jakże miałam się oprzeć pokusie? Jakże srogo się sparzyłam - nie ma słów w językach elfów, ludzi i Klingonów, zdolnych opisać bezdenną otchłań, w którą zstąpiłam.

Fabuła podążała za losami młodej lekarki, Karoliny, która opuściła nasz świat, by przenieść się do innego, magicznego świata. Tam zaś, jak się okazało, była Wybraną, obdarzoną magiczną mocą, jedną z Leddi, czarodziejek uzdrowicielek. Fabuła książki podążała za losami dziewczyny w tym niezwykłym świecie. Karolinie udało wplątać się w intrygi i w wojny między królestwami.

Karolina - bardziej Wybrana niż Anakin Skywalker, bardziej niezwykła niż Chłopiec Który Przeżył, bardziej wykoksana niż Conan, piękniejsza niż Yennefer, mająca wypełnić Przepowiednię większą niż Narnijska przepowiednia o Królach i Królowych. Na początku liczyłam, że ta młoda, zagubiona dziewczyna, rozwinie się, dorośnie do swojej roli, kiedy pojawi się w nowym świecie i dostanie do rąk magię. Liczyłam, że po pierwszych nieporadnych krokach, ale moje nadzieje powoli topniały. Karolina pozostała tą samą postacią, jak na początku, nie zmieniła się, nie zyskała mojej sympatii.

Zwiadowca Amre - kim jak kim, ale Drizztem to on nie był, autorce zaś daleko było do plastyczności opisu walk Salvatore'a. To nie tyczy się tylko scen walki jeden na jednego w wykonaniu Amrego - sceny batalistyczne też są słabe jak rosół ze szczura, który warzyła Molly Grue w Ostatnim Jednorożcu

Amremu należy przyznać, że próbował się jakoś rozwinąć, starał się stać obrońcą swojego ludu. Mimo to charakter miał, jaki miał.

Reikan był jedyną postacią drugoplanową, która zyskała pewne ciepłe uczucia Zarządu. W kontraście do całej reszty zdawał się być dość logicznie postępującą osobą, szczerze zainteresowaną dobrostanem jego ojczyzny. Ale, jak chyba każdy inny przedstaawiciel płci męskiej w tej powieści, szybko miał postradać swój charakter i motywacje na rzecz nieszczęśliwej miłości do Anaeli. Tak bardzo było mi szkoda Reikana, jego straconego potencjału. Jego potencjał zginął jak ta dziwna istota, która była symbolem Ferrinu - nagle i całkiem niepotrzebnie.

Z postaci wyróżniały się jeszcze król elfów, który był zjawiskowo nudny, Berenika, władczyni kraju czarodziejek, która zasadnoczo była egoistyczną zarazą oraz Ten Zły. Ten Zły, który był postrachem wszystkich i wszystkiego, zagarniał kolejne krainy i srożył się okrutnie. Oczywiście z Karoliną łączyła go specjalna więź, a ich relacje były tak głupie, że jedyna emocją, jaką we mnie wzbudziły było zdumienie, że tak można.

Dowiadujemy się, że żona lorda to „lordessa”, ale to nie koniec niezwykłości językowych, którymi uraczyła nas autorka. Dodatkowo pikanterii mają powieści dodać słowa typu „chędożony”, ale w porównaniu ze stylem używanym w powieści, rażą... Ogólnie pasują jak pieprz do budyniu waniliowego. Równie „klimacące” są wetknięte w fabułę sceny gwałtu. Przy okazji sceny erotyczne miały poziom jak z Mistrza. Styl książki był zasadniczo dość lekki, tylko miejscami bardziej lub mniej kiczowaty. Poetyckie zwroty sąsiadowały z obrzydliwościami - po jednym mdliło, po drugim też.

Czytałam to dzieło rok. Zmagałam się z nim okrągły rok. Męczyłam się z tym czymś przez dwanaście miesięcy. Jakże straszliwe to były godziny, gdy sięgałam po Grę o Ferrin. Po lekturze strony czy dwóch nie mogłam czytać więcej. A mimo to nie dałam rady. Nie podołałam. Przeczytałam tak wiele słabych książek, tak wiele średnich historii, ale nie dałam rady przeczytać ostatnich kilkudziesięciu stron. Na myśl o tym, że kiedykolwiek miałabym przeczytać choć stronę napisaną przez tę autorkę, dostaję dreszczy. Ale pomyślałam, że muszę napisać moją opinię, że muszę was ostrzec.

Błagam was - nie sięgajcie po tę książkę. Jeżeli jesteście fanami fantastyki - odwracajcie od niej oczy. Jeżeli cenicie sobie dobrą literaturę - nie myślcie o tej książce. Zapomnijcie o jej istnieniu, o tym, że kiedykolwiek czytaliście tę opinię. Trzymajcie się z daleka od tego czegoś.

(http://dywagacjenadherbata.blogspot.com/2016/10/268-gra-o-ferrin-katarzyna-michalak.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Warkot

Początek lat 50. XX wieku. We Wrocławiu zaczyna panoszyć się seryjny morderca. Przypadkiem w sprawę zostaje wmieszany student, Jan Warkot. Razem ze sw...

zgłoś błąd zgłoś błąd