Gra o Ferrin

Okładka książki Gra o Ferrin autorstwa Katarzyna Michalak
Katarzyna Michalak Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Cykl: Kroniki Ferrinu (tom 1) fantasy, science fiction
430 str. 7 godz. 10 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Kroniki Ferrinu (tom 1)
Data wydania:
2013-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-23
Liczba stron:
430
Czas czytania
7 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376599946
Wspaniała saga fantasy o zwykłej dziewczynie, w niezwykłym świecie.
Intryga, miłość, fatum i zaskakujące wybory. Gra o Ferrin nie pozwoli ci wrócić do rzeczywistości!
O czym jest „Gra”? Jest o emocjach… Emocjach tak silnych, że czytających porywają za sobą jak cyklon. Jest o Miłości odbierającej zmysły i rozsądek, i Nienawiści, zapierającej dech w piersiach. Jest o Przyjaźni. I o Wielkiej Zdradzie, a zdrajcą okaże się zupełnie kto inny, niż się od początku wydaje. O Wyborze, który wyborem nie jest, bo nie można wybierać między złem, a złem. O uczuciach i wygranej, która staje się porażką...
W „Grze” nic nie jest łatwe i proste.
Katarzyna Michalak
Karolina, lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić, postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa. Wpada jednak w sam środek krwawej wojny. Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell’Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę, więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszczącą siłę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi; jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga …
Świat Ferrinu jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gra o Ferrin w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Gra o Ferrin



506 84

Oceny książki Gra o Ferrin

Średnia ocen
5,1 / 10
492 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
932
230

Na półkach:

Nie wierzę, że przeżyłam. Nie mogę uwierzyć, że wciąż jestem w stanie pisać logiczne zdania. Przeczytałam tom pierwszy Kronik Ferrinu, serii, za którą rozglądałam się od chyba dwóch lat... Nie dajcie się zwieść tytułowi kojarzącemu się z Grą o tron. Nie dajcie.

Przodkowie, wiedziałam, na co się porywam. Miałam już wątpliwą przyjemność przeczytać książkę tej autorki i znałam opinie krążące po sieci. Ale to miało być fantasy, do tego z elfami, jakże miałam się oprzeć pokusie? Jakże srogo się sparzyłam - nie ma słów w językach elfów, ludzi i Klingonów, zdolnych opisać bezdenną otchłań, w którą zstąpiłam.

Fabuła podążała za losami młodej lekarki, Karoliny, która opuściła nasz świat, by przenieść się do innego, magicznego świata. Tam zaś, jak się okazało, była Wybraną, obdarzoną magiczną mocą, jedną z Leddi, czarodziejek uzdrowicielek. Fabuła książki podążała za losami dziewczyny w tym niezwykłym świecie. Karolinie udało wplątać się w intrygi i w wojny między królestwami.

Karolina - bardziej Wybrana niż Anakin Skywalker, bardziej niezwykła niż Chłopiec Który Przeżył, bardziej wykoksana niż Conan, piękniejsza niż Yennefer, mająca wypełnić Przepowiednię większą niż Narnijska przepowiednia o Królach i Królowych. Na początku liczyłam, że ta młoda, zagubiona dziewczyna, rozwinie się, dorośnie do swojej roli, kiedy pojawi się w nowym świecie i dostanie do rąk magię. Liczyłam, że po pierwszych nieporadnych krokach, ale moje nadzieje powoli topniały. Karolina pozostała tą samą postacią, jak na początku, nie zmieniła się, nie zyskała mojej sympatii.

Zwiadowca Amre - kim jak kim, ale Drizztem to on nie był, autorce zaś daleko było do plastyczności opisu walk Salvatore'a. To nie tyczy się tylko scen walki jeden na jednego w wykonaniu Amrego - sceny batalistyczne też są słabe jak rosół ze szczura, który warzyła Molly Grue w Ostatnim Jednorożcu

Amremu należy przyznać, że próbował się jakoś rozwinąć, starał się stać obrońcą swojego ludu. Mimo to charakter miał, jaki miał.

Reikan był jedyną postacią drugoplanową, która zyskała pewne ciepłe uczucia Zarządu. W kontraście do całej reszty zdawał się być dość logicznie postępującą osobą, szczerze zainteresowaną dobrostanem jego ojczyzny. Ale, jak chyba każdy inny przedstaawiciel płci męskiej w tej powieści, szybko miał postradać swój charakter i motywacje na rzecz nieszczęśliwej miłości do Anaeli. Tak bardzo było mi szkoda Reikana, jego straconego potencjału. Jego potencjał zginął jak ta dziwna istota, która była symbolem Ferrinu - nagle i całkiem niepotrzebnie.

Z postaci wyróżniały się jeszcze król elfów, który był zjawiskowo nudny, Berenika, władczyni kraju czarodziejek, która zasadnoczo była egoistyczną zarazą oraz Ten Zły. Ten Zły, który był postrachem wszystkich i wszystkiego, zagarniał kolejne krainy i srożył się okrutnie. Oczywiście z Karoliną łączyła go specjalna więź, a ich relacje były tak głupie, że jedyna emocją, jaką we mnie wzbudziły było zdumienie, że tak można.

Dowiadujemy się, że żona lorda to „lordessa”, ale to nie koniec niezwykłości językowych, którymi uraczyła nas autorka. Dodatkowo pikanterii mają powieści dodać słowa typu „chędożony”, ale w porównaniu ze stylem używanym w powieści, rażą... Ogólnie pasują jak pieprz do budyniu waniliowego. Równie „klimacące” są wetknięte w fabułę sceny gwałtu. Przy okazji sceny erotyczne miały poziom jak z Mistrza. Styl książki był zasadniczo dość lekki, tylko miejscami bardziej lub mniej kiczowaty. Poetyckie zwroty sąsiadowały z obrzydliwościami - po jednym mdliło, po drugim też.

Czytałam to dzieło rok. Zmagałam się z nim okrągły rok. Męczyłam się z tym czymś przez dwanaście miesięcy. Jakże straszliwe to były godziny, gdy sięgałam po Grę o Ferrin. Po lekturze strony czy dwóch nie mogłam czytać więcej. A mimo to nie dałam rady. Nie podołałam. Przeczytałam tak wiele słabych książek, tak wiele średnich historii, ale nie dałam rady przeczytać ostatnich kilkudziesięciu stron. Na myśl o tym, że kiedykolwiek miałabym przeczytać choć stronę napisaną przez tę autorkę, dostaję dreszczy. Ale pomyślałam, że muszę napisać moją opinię, że muszę was ostrzec.

Błagam was - nie sięgajcie po tę książkę. Jeżeli jesteście fanami fantastyki - odwracajcie od niej oczy. Jeżeli cenicie sobie dobrą literaturę - nie myślcie o tej książce. Zapomnijcie o jej istnieniu, o tym, że kiedykolwiek czytaliście tę opinię. Trzymajcie się z daleka od tego czegoś.

(http://dywagacjenadherbata.blogspot.com/2016/10/268-gra-o-ferrin-katarzyna-michalak.html)

Nie wierzę, że przeżyłam. Nie mogę uwierzyć, że wciąż jestem w stanie pisać logiczne zdania. Przeczytałam tom pierwszy Kronik Ferrinu, serii, za którą rozglądałam się od chyba dwóch lat... Nie dajcie się zwieść tytułowi kojarzącemu się z Grą o tron. Nie dajcie.

Przodkowie, wiedziałam, na co się porywam. Miałam już wątpliwą przyjemność przeczytać książkę tej autorki i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2391 użytkowników ma tytuł Gra o Ferrin na półkach głównych
  • 1 518
  • 846
  • 27
568 użytkowników ma tytuł Gra o Ferrin na półkach dodatkowych
  • 360
  • 73
  • 51
  • 29
  • 22
  • 18
  • 15

Inne książki autora

Katarzyna Michalak
Katarzyna Michalak
Autorka kilkunastu bestsellerowych powieści (Poczekajka, Rok w Poziomce, Adela, Mistrz). Z wykształcenia jest lekarzem weterynarii. Oprócz pisarstwa jej pasją są również zwierzęta, które zawsze znajdą miejsce w jej powieściach. Należy do najbardziej wszechstronnych polskich pisarek, swobodnie porusza się między gatunkami tak odmiennymi jak powieść obyczajowa, sensacja, erotyk i fantasy. W planach ma również powieść historyczną i sagę rodzinną, jak również scenariusz serialu oraz komedii romantycznej. Jej prozę cechują wyjątkowe nasilenie emocji, wartka akcja, błyskotliwe dialogi i wyraziści, wiarygodni bohaterowie, za którymi z chęcią podążamy. Na co dzień Katarzyna Michalak mieszka w wymarzonym domku gdzieś na mazowieckiej wsi, jest mamą dwóch chłopców, cieszy się spokojnym życiem, śpiewem ptaków, pięknem przyrody i… pisze nową powieść.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Reckless. Kamienne ciało Cornelia Funke
Reckless. Kamienne ciało
Cornelia Funke
Książka raczej dla młodszych odbiorców . Na początku męczyła mnie ta .. Fascynacja minerałami u autorki .. Sam pomysł książki znany . Jeśli jesteście przychylni opowieściom z Narnii , albo wasze dzieci są ? Zafundujcie im te przygodę . Czemu nie . Będą uszczęśliwione . W pierwszej części Jakub ratuje brata przy okazji samemu skazując się na śmierć . I w drugiej części próbuje oszukać przeznaczenie i przeżyć . Skąd wiem ? Czytam drugi tom 😅 Na początku narzekałem , a potem od razu po przeczytaniu podszedłem do półki i sięgnąłem po nieustraszonego .. w drugim tomie na mapce świata autorka zaszalała i Prusom oddała cały Polski dostęp do morza bałtyckiego. Jest Niemką , Kornelia Funke . Nawet w książce mają podświadomy żal o Gdańsk 😂 Samą książkę jednak polecam . I z tego co widzę po 46 stronach , drugi tom też będzie dobry . Ja kupiłem dwa w komplecie i nie żałuję. Chciałem czegoś co da mi odpocząć od dystopii . Udało się . W książce znajdziesz nimfy , czarownice , skrzaty , stworzenia metamorficzne , chatki z piernika , czarownice , amulety i przedmioty potrafiące cofać czas , wytwarzać pieniądze i wiele więcej . Jednorożce . W opowieściach z Narnii nie było kolei ani samolotów . Zapytacie skąd się wzięły ? Sprawdźcie . Możecie być zdezorientowani na początku ale dużo się wyjaśnia w trakcie czytania . Polecam !
Kurt Cobain - awatar Kurt Cobain
ocenił na 8 2 miesiące temu
Powrót do Ferrinu Katarzyna Michalak
Powrót do Ferrinu
Katarzyna Michalak
O Jeżu, jaka ta Anaela irytująca!!! O ile pierwszy tom wzięłam z przymrużeniem oka i częściej się śmiałam, niż denerwowałam, tak tutaj to po prostu zakrawa o żart z czytelnika (i to nieśmieszny). Nie dość, że jest głupia, zarozumiała, wywyższająca się, to na dodatek jest hipokrytką do potęgi entej, bo nie wiem, czy może być większa potęga. A ja myślałam, że Aelin ze Szklanego Tronu jest zarozumiała i głupia... Przy Anaeli możemy uznać Aelin za geniuszkę! Tak niby nasza Anaelka martwi się o tych, którzy poumierali w pierwszym tomie, a tutaj cudownie żyją (no bo przecież MUSIAŁA cofnąć się o te dwieście lat wstecz, by... no właśnie. Po co? By to jeszcze bardziej spieprzyć? Jeśli tak, to wyszło jej to śpiewająco). Życiami swoich "przyjaciół", jak ich szumnie nazywa, szafuje tak lekką ręką, że aż włosy siwieją, a oni - chyba jeszcze więksi idioci niż główna bohaterka - ufają jej bez słowa sprzeciwu i kochają bezgranicznie. Ale czemu? Nie ma do tego ani JEDNEGO powodu. Nikogo się nie słucha: ani Amrego, ani Ostatniego, ani Sellinarisa, ani Sarisa. N.I.K.O.G.O.! Co z tego, że oni żyją w Ferrinie i wiedzą jak się kółka kręcą? Przecież ona już tu była i wie lepiej! Jest zazdrosna o każdego jak cholera, a w szczególności o Sellinarisa. Nie przeszkadza jej to jednak, by przy pierwszej okazji rozłożyć nogi przed Amrem i nagle mieć zanik pamięci o tym, że jest MĘŻATKĄ (bo jakby nie było, to cały czas nam przypomina, iż wciąż jest żoną Sellinarisa, jak to bardzo za nim tęskni etc.). A kiedy to widzi Wielkiego Księcia Ferrinu z dwoma niewolnicami w jego łóżku, to mało nie zabija ich samym spojrzeniem. Chyba najgorsze w tym wszystkim jest to, że istoty z tego świata nie potrafią NICZEGO wziąć inaczej jak gwałtem - gwałtem kobiety, gwałtem czyjąś posiadłość, gwałtem wejść do Lasu Tysiąca... Serio? Nie da się inaczej? Pomijając to wszystko, to nie mam pojęcia jaki był CEL tej książki. W końcu pierwszy tom zakończył się tak, że wcale nie musiał mieć kontynuacji. I właściwie... czuć to. Ten tom jest pisany na siłę i tak bez sensu, że głowa mała. Najlepiej to chyba widać w zakończeniu tego tomu. Naprawdę? A przecież Boguś Linda mówił: "A kto umarł, ten nie żyje". I kto jak kto, ale K. Michalak powinna się tego trzymać. A gdzie tam jeszcze trzy tomy?! Jeszcze w piątym się okaże, że odnajdzie się ta królowa, co od niej się wszystko zaczęło (przepraszam, zapomniałam imienia. Wiem, że ma nazwisko del Soll) i już w ogóle przewróci wszystko do góry nogami! Mimo wszystko potrafię znaleźć trzy plusy: 1. Ładna okładka. 2. Bardzo fajny audiobook (lektor: Martyna Szymańska). 3. Saris. I właśnie dzięki audiobookowi byłam w stanie skończyć to "coś". Gdybym czytała wersję papierową, to prawdopodobnie nie skończyłabym nawet tomu pierwszego, a tak to w wolnych chwilach włączałam go głównie dla lektorki, której swoją drogą bardzo miło się słucha, ale już niekoniecznie tego, co czyta :) Uważam się za fankę Katarzyny Michalak. Przeczytałam sporo jej książek, a na półce posiadam wszystkie (włącznie z papierowym wydaniem pięciu tomów Kronik Ferrinu - aktualnie "białe kruki" w oryginalnych okładkach), a jednak jeszcze ŻADNEJ nie oceniłam tak nisko, jak tej. Aż boję się sięgać po trzeci tom tego "dzieła", bo obawiam się o moje szare komórki.
SolAngelica Opowiada - awatar SolAngelica Opowiada
oceniła na 6 3 lata temu
Odmieniec Philippa Gregory
Odmieniec
Philippa Gregory
Odmieniec to pierwsza cześć z trylogii ,,Zakon Ciemności,, autorstwa Philippy Gregory. Akcja tworzy się w czasach późnego średniowiecza w 1453 roku, kiedy powszechnie rządziły intrygi, spiski i zabobony. Ludzie wierzyli, że każde zdarzenie czy to uderzenie pioruna, obfite plony, czy choroba i utrata bliskiej osoby są spowodowane przez Boga lub Diabła. Nasi bohaterowie podczas swojej podróży będą musieli stawiać czoło niecodziennym sytuacjom i problemom, przesądom i wierzeniom różnych ludzi. Książka przedstawia chłopca Luka Vero pochodzącego z biednej rodziny, który po śmierci rodziców trafia do klasztoru. Wywiera duże wrażenie dzięki swoim zdolnościom w tym otwartego umysłu i głodu wiedzy, spostrzegawczości, inteligencji i chęci odkrywania prawdy, ale również zostaje posadzony o herezje. Inkwizytor jednak nie karze młodzieńca lecz składa mu propozycję wstąpienia do Zakonu Ciemności, którego zadaniem jest walka ze złem i grzechem na świecie. W wieku 19 lat zostaje wysłany z misją do żeńskiego zakonu w Lucretili, gdzie zakonnice nawiedzają dziwne sny i wizje. Luka wyrusza w podróż z swoim wiernym przyjacielem Frize i skrybą zakonnikiem, braciszkiem Piotrem. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że o te zdarzenia posadzą się niedawno przybyła do klasztoru siedemnastoletnią ksienię Izoldę, która trafiła tam po pozbawieniu jej majątku przez brata Giorgio, po śmierci swojego ukochanego ojca. Przybywa ona z swoja towarzyszką Iszak, która jest mauretanką i innowierczynią, co wpływa że zakonnice patrzą na obie nieprzychylnym okiem. W klasztorze poznają siostrę szafarkę Urszulę, która zdobywa ich zaufanie, lecz nie na długo, bo okazuje się, że nie jest ona zupełnie inna osoba w rzeczywistości niż chce uchodzić. Współpracuje z młodym Panem ziem Lucretili, Giorgio i pragnie pozbyć się Izoldy i jej towarzyszki aby sama mogła zająć jej miejsce. Umiera w niewyjaśnionych okolicznościach siostra Augusta, a Izolda z Iszak robią jej sekcje zwłok w celu znalezienia dowodu, że została otruta. Siostra Urszula to odrywa i domaga się przybycia brata Ksieni i osadzenia jej jako czarownicy. Lecz na jaw wychodzi, że to właśnie siostra Urszula jest odpowiedzialna za dziwne zdarzenia u sióstr w klasztorze w tym śmierć siostry Augusty, bo to ona podawała im Belladonnę. Po Poznaniu faktu pozostałe siostry dopuszczają się samosądu na niej. A Izabel i Iszak znikają w tajemniczych okolicznościach z celi w klasztorze, lecz Freiz przyznaje się Luce do pomocy dziewczyna w ucieczce. Po opuszczeniu ziem Lucretili, uwalniają dziewczyny z rąk bandytów, którzy je pojmali aby potem je sprzedać. Podczas wspólnej wędrówki musza rozwiązać problem wilkołactwa i Bestii nękającej wioskę jak się potem okazuje Bestia to nie kto inny jak zaginione dziecko kilka lata temu w tej wiosce. Po rozwiązaniu kolejnej zagadki wyruszają w dalsza droge wspólnie. Dodam, że książka ma prosta fabułę, w której nie brakuje przygód i intryg. Szybko i łatwo się ją czyta.
Grześ Banach - awatar Grześ Banach
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Królestwo czarnego łabędzia Lee Carroll
Królestwo czarnego łabędzia
Lee Carroll
Byłam przekonana, że biorę do ręki fantasty dla młodzieży, a okazało się, że otrzymałam baśń dla dużych dziewczynek. Takich około trzydziestki i dla wszystkich tych powyżej, które nie utraciły wiary w świat ukrytej magii pulsującej pod powierzchnią oglądanego na co dzień życia, które zdążyło zszarzeć, spowszednieć, zbrzydnąć i zracjonalizować się do bólu egzystencjalnego istnienia. Margaret, dla najbliższych Garet, była właśnie taką dwudziestosześcioletnią kobietą, skupioną na problemach rodzinnych, przejęta swoim starym ojcem i powodzeniem ekonomicznym prowadzonej przez siebie galerii w Nowym Jorku. Mieście, którego jak się okazało później, zupełnie nie znała. Widziała w nim tylko wieżowce, kanty cegieł i granitu, przecinające się w nieskończoność, zatłoczone przecznice pełne żebraków i bezdomnych oraz chmury zapowiadające deszcz. Właśnie w takie deszczowe popołudnie, przytłoczona problemami i widmem długów, zabłądziła! W mieście, o którym myślała, że dobrze zna! Mało tego. Trafiła do zakątka, który w niczym nie przypominał współczesnych jej czasów. Widok brukowanej ulicy, przy której stały sklepiki, bardziej przypominał czasy dziewiętnastowiecznego Londynu niż jakąkolwiek nowojorską dzielnicę. Witryna jubilerska kusiła antykami, a herbaciarnia zapachem świeżutkich rogalików. Aromat stopionego masła i cukru był tak sugestywny, a rogaliki wszędobylskie na początkowych stronach tej opowieści, jedzone przez bohaterów, podarowywane przez właścicielkę herbaciarni, przynoszone do domu dla przyjaciół i przesyłane kurierem pod drzwi, że nie miałam wyjścia. Też sobie przyniosłam do domu kopiasty talerz tych pyszności z nadzieniem serowym i dżemem i też pachnące stopionym masłem i cukrem. Bez tego załącznika, koniecznego do rozpoczęcia czekającej mnie przygody, dalsze czytanie nabrałoby cech masochizmu. I kiedy tak zaopatrzona mogłam czytać dalej, okazało się, że Garet otworzyła puszkę Pandory, której zawartość i skutki jej działania kazały zapomnieć nie tylko o rogalikach, szarym Nowym Jorku, ale w ogóle o otaczającym mnie realnym świecie. Garet, z duszą naiwnej dziewczynki, chroniąc się przed deszczem, weszła do sklepiku z antykami, a jej właściciel, stary jubiler, poprosił ją o otworzenie zalutowanej, srebrnej szkatułki. Nie winię jej za to, że to zrobiła. Sama postąpiłabym dokładnie tak samo! To, co wydarzyło się później, porwało mnie w wir niebezpiecznej przygody, w sam środek świata ukrytego za fasadami budynków, pod ulicami miasta, nad dachami wieżowców, w nocnym życiu parków pełnych dybuków, goblinów, sylfów, ognistych wróżek, żywiołaków, gnomów i wampirów (tu mi trochę zazgrzytało, ale niech tam!), w którym Garet nie była zwykłą, przeciętną kobietą, ale Strażnicą. Jej pełne imię nie tylko oznaczało perłę, ale w formie skróconej właśnie strażnicę. Kolejną z rodu jej matki strzegącą przejścia pomiędzy światem realnym i tym pełnym magii i alchemii, stojącą "na granicy widzialnego i niewidzialnego, pomiędzy światem naturalnym a nadnaturalnym, pomiędzy złem a dobrem". Otwierając szkatułkę, zaburzyła istniejącą do tej pory równowagę między nimi i odkryła sekret, przed którym chroniła ją matka, pragnąc dla córki innego losu. Musiała więc na własne życzenie stoczyć walkę ze złem, w której stawką był spokój, dobro i dotychczasowe życie Nowego Jorku. Autorzy (pod pseudonimem literackim kryje się małżeństwo – Carol Goodman piszącej dotychczas kryminały i poety Lee Slonimsky’ego) przypomnieli mi, że gdzieś tam we mnie nie umarła dziewczynka o ogromnej chęci czynienia dobra dla świata, że magia i rzeczywistość nakładają się na siebie, a przekroczenie tej granicy zależy tylko od mojej wyobraźni, że magię mogę zobaczyć wszędzie, jeśli tylko tego zapragnę i nie pozwolę życiu przykurzyć je racjonalizmem. Namawiają wręcz – Zajrzyj głębiej, a świat ożyje, stanie się inny, niż go widzisz na co dzień. Pod kurzem wszędobylskiego, szarego, przytłaczającego zła tętni dobro, o które warto powalczyć, by uczynić świat piękniejszym, a siebie lepszym i szczęśliwszym w czerpaniu z radości życia. Zdziwisz się jak wiele pięknych istot, które nie chcą się wyróżniać, przybiera maskę przeciętności i ubiera się w szarość, przemykając niepostrzeżenie po świecie… Skoro mężczyźni mają swojego Piotrusia Pana, to ja mogę mieć swoją Margaret. nostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 3 lata temu
Serce Suriela Agnieszka Wojdowicz
Serce Suriela
Agnieszka Wojdowicz
Witajcie moi kochani Czytacie czasem książki młodzieżowe? Dziś chciałabym przedstawić Wam pierwszą część trylogii. Tytuł: Serce Suriela Cykl: Strażnicy Nirgali Tom 1 Autor: Agnieszka Wojdowicz Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Pewnego dnia Bree wraz z przyjaciółką udaje się do Nirgali. Miasta aniołów, do którego wstęp mają tylko istoty magiczne. Jednakże ich przeprawa możliwa jest dzięki farinowi, czyli magicznemu kryształowi, dzięki któremu dziewczyny stają się niewidzialne. Więc bez najmniejszego problemu przedostają się do miasta. Lecz w pewnym momencie ich sielankowa wycieczka zamienia się w dość niebezpieczną przygodę, a to za sprawą pojawienia się członków zakonu Hauruki. Po powrocie do domu Bree kategorycznie stwierdza, iż jej noga nigdy więcej nie postanie w Nirgali. Jednak jeszcze nie wie jak bardzo się myli. Bowiem jej przygoda dopiero się rozpoczęła. To była bardzo przyjemna lektura. Jednak niestety nie obyło się bez małych mankamentów. Podejrzewam, że gdybym przeczytała tę książkę w momencie jej zakupu (czyli około 8 lat temu) to odebrałabym ją zupełnie inaczej. Nie dostrzegłabym jej niedoskonałości. Jednakże dziś jestem już starszym czytelnikiem i z racji wieku spoglądam na literaturę już nieco inaczej. Skupię się więc na tym co mi się podobało. Mianowicie fabuła, która owszem była nieskomplikowana i przewidywalna, ale zarazem oryginalna i ciekawa. Z przyjemnością poznawałam tę historię. Urzekł mnie wykreowany świat, przedstawieni bohaterowie, i co najbardziej lubię intrygi, kłamstwa, konflikty polityczne i walka o władzę. Tak więc poznawałam losy głównej bohaterki Bree, która zaangażowała się w konflikt aniołów z zakonem Hauruki. Pojawił się tutaj również wątek romantyczny. I tak jak akcja powieści, tak również szybko się rozwinął. Ogólnie rzecz ujmując to akcja powieści jest bardzo dynamiczna i miałam wrażenie, że wszystkie sprawy dzieją się bardzo szybko i tak samo się rozwiązują. Dlatego twierdzę, iż powieść jest nieskomplikowana. Jednakże wracając to wątku romantycznego to owszem był przewidywalny, ale stwierdziłam, że bardzo przyjemny (jeżeli w ogóle można to tak określić). Zdecydowanie urozmaicił mi historię. Jeżeli chodzi o bohaterów to było ich bardzo wielu. Każdy z nich pełnił w powieści jakąś rolę. Lecz są to postaci nieskomplikowane, a czasem nawet ich zachowanie mnie irytowało. Jednak mimo wszystko polubiłam ich i z przyjemnością śledziłam ich losy. Zaś zakończenie powieści sprawiło, iż sięgnę po kontynuację. Reasumując „Serce Suriela” to interesująca powieść, ale skierowana raczej do młodszej grupy czytelników. Choć również i czytelników, którzy szukają nieskomplikowanej historii, w której akcja jest dynamiczna, a sprawy rozwiązują się bardzo szybko. Ogólnie jestem zadowolona z lektury, przyjemnie spędziłam z nią czas. Żałuję jednak, że tyle lat czekała na półce. Życzę miłego dnia, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Cień anioła Iwona Czarkowska
Cień anioła
Iwona Czarkowska
Ta książka przypomniała mi dlaczego ludzie tak nie chętnie sięgali po rodzimą prozę jeszcze parę lat temu. Nie jest to zła powieść, tyle, że została źle napisana, język jest okropny. Książka stara się pisać młodzieżowo i to jej się nie udaje, nikt tak nie mówił i nie mówi. Ech. Przy okazji bohaterowie są tacy płascy. Autorka próbuje im nadać cechy przez ich zainteresowania, atrbuty, ale to się nie sprawdza, postać bez charakteru z hobby, zostaje postacią bez charakteru. Jedyna postać trochę lepiej wykreowana to Staszek, kolega głównego bohatera. Jest on taką dobrą duszyczką tej historii. Przy okazji wydaje mi się że została zrobiona najlepiej przez to, że autorka miała pomysł by go przedstawić, a mianowicie jest podobny do Wodza z Lotu nad kukułczym gniazdem. No i mała siostra głównego bohatera mnie urzekła, to jak przekręcała zdania. Do tego trzeba dodać fabułę, w której nic się nie dzieje, nie licząc końca, ale on też nie był jakoś ciekawy. Przy okazji pojawiają się błędy logiczne. Autorka chciała poruszyć wiele problemów z którymi może zmagać się dzisiejsza młodzież, ale było ich za wiele, przez co wszystko było takie płaskie. Mamy tu poruszane problemy jak rasizm, alkoholizm, bezdomność, przemoc w szkole, biedę, samobójstwo, rozbite rodziny, śmierć członka rodziny i pewnie jeszcze coś czego sobie nie przypominam teraz. Za dużo tego było, i zbyt pobieżnie. Jeśli chodzi o akcje w której rozgrywa się powieść też nie jest zbyt dobrze stworzona. Akcja dzieje się w Warszawie, i zamiast opisać ją autorka postanowiła tylko wypisywać nazwy ulic/dzielnic w których znajduje się bohater. Jestem z Warszawy więc dla mnie to nie był jakiś problem bo znam te miejsca, ale większość raczej nie miała by pojęcia co to za miejsca. Musze jednak dodać jakiś plusy. Książkę czyta się naprawdę szybko i przy okazji nie denerwuje. Raczej nie polecam.
aktorka246 - awatar aktorka246
ocenił na 6 7 lat temu

Cytaty z książki Gra o Ferrin

Więcej

- W tej głuszy, dobru człowieku, uczono mnie przynajmniej podstaw kultury: przedstaw się, szanuj rozmówcę, nie dotykaj eksponatów i takie tam (...) Tutaj widać tolerują na dworze zwykłych chamów. Żegnam ozięble.
(...)
- Jeszcze z tobą nie skończyłem!
- Gwoli ścisłości, jeszcze ze mną nie zacząłeś.

- W tej głuszy, dobru człowieku, uczono mnie przynajmniej podstaw kultury: przedstaw się, szanuj rozmówcę, nie dotykaj eksponatów i takie ta...

Rozwiń
Katarzyna Michalak Gra o Ferrin Zobacz więcej

Nieżywi milczą. Żywi nie słyszą. Energia dźwięku rozjaśnia mrok.

Nieżywi milczą. Żywi nie słyszą. Energia dźwięku rozjaśnia mrok.

Katarzyna Michalak Gra o Ferrin Zobacz więcej

-Popaś się, a potem odpocznij trochę - pogłaskał Sarisa po szyi.
Jednorożec odskoczył.
-"Popaść się"? Nie jestem koniem! Mogę "zjeść", ale "popaś się"?! I nie głaszcz mnie może, co? Jesteś samcem jak ja.
- Dobrze, głaskać nie będę. Ale to, że obejmuję cię udami, jakoś ci nie przeszkadza?
-Przeszkadza, lecz większego wyboru nie mam. Ty się teraz p o p a ś, a ja idę coś zjeść".

-Popaś się, a potem odpocznij trochę - pogłaskał Sarisa po szyi.
Jednorożec odskoczył.
-"Popaść się"? Nie jestem koniem! Mogę "z...

Rozwiń
Katarzyna Michalak Gra o Ferrin Zobacz więcej
Więcej