Sekrety Adama

Okładka książki Sekrety Adama autora Ewa Trojanowska, 9788377782057
Okładka książki Sekrety Adama
Ewa Trojanowska Wydawnictwo: G+J literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2012-11-07
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-07
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7778-205-7
Średnia ocen

5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sekrety Adama w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sekrety Adama

Średnia ocen
5,0 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sekrety Adama

avatar
1560
931

Na półkach: ,

Parafrazując krytyka: "pisarstwo Ewie Trojanowskiej nie wychodzi" - prostacka, mocno przyciężkawa proza. Autorka sili się na analizę męskiej psychiki, ale doszukać się tu można tylko głębi na miarę wysychającej kałuży. Plastikowy bohater a'la męska Barbie, dużo wulgarności - od połowy szybko tylko przekartkowałam

Parafrazując krytyka: "pisarstwo Ewie Trojanowskiej nie wychodzi" - prostacka, mocno przyciężkawa proza. Autorka sili się na analizę męskiej psychiki, ale doszukać się tu można tylko głębi na miarę wysychającej kałuży. Plastikowy bohater a'la męska Barbie, dużo wulgarności - od połowy szybko tylko przekartkowałam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
1

Na półkach: ,

Świetna książka, bardzo wzruszające zakończenie. Wiele uświadamia, poucza, pokazuje, jakie wartości w życiu są najważniejsze...

Świetna książka, bardzo wzruszające zakończenie. Wiele uświadamia, poucza, pokazuje, jakie wartości w życiu są najważniejsze...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
1

Na półkach: ,

Powoli kończę książkę. Myślę, że autorka poruszyła istotny problem ale jak dla mnie w książce jest za dużo zawirowań i niedopowiedzeń. Miejscami czyta się ciężko. Nie odkładam jej jednak z powrotem na półkę bo tego nie lubię:)

Powoli kończę książkę. Myślę, że autorka poruszyła istotny problem ale jak dla mnie w książce jest za dużo zawirowań i niedopowiedzeń. Miejscami czyta się ciężko. Nie odkładam jej jednak z powrotem na półkę bo tego nie lubię:)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Sekrety Adama na półkach głównych
  • 30
  • 24
17 użytkowników ma tytuł Sekrety Adama na półkach dodatkowych
  • 10
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sekrety Adama

Inne książki autora

Ewa Trojanowska
Ewa Trojanowska
Ewa Trojanowska studiowała literaturę. Zawodowo zajmowała się wystrojem i projektowaniem wnętrz. Pasjonuje się sztuką, podróżami oraz dobrą kuchnią. Sekrety Adama są jej debiutem literackim.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dotyk Gwiazdy Magdalena Orzeł
Dotyk Gwiazdy
Magdalena Orzeł
"Bo to prosta kobieta była..." - napiszą pewnie kiedyś na moim nagrobku. Ano. I dlatego toczą się nietknięte opalizujące kuleczki obok różowego ryjka. Chrum. Oink. Gdzieś nad głową przelatują rozbawione myśli o komecie Halleya, Gwieździe Betlejemskiej czy Polarnej. Stella Maris i oko kamery przemysłowej. Ursa Maior i Matka Ziemia. Czerń i biel à rebours. Jasna Klara pełna zgnilizny, również moralnej. Roznosiciel Dobrej Nowiny wywołujący pandemonium. Biblijny język i z Biblią polemika... No i jak zachwyca, skoro nie zachwyca? A jednak zachwyca - miejscowo. Lekkością stylu. Plastycznością opisów. Wiarygodnością postaci. Głębią pewnych przemyśleń. Brawurą niektórych metafor. I wreszcie dokładka - okładka. Zastanawiają drukowane kursywą zdarzenia niebyłe, dialogi niewypowiedziane, przyszłość prawdopodobna choć niekoniecznie przyszła, wśród nich prawdziwy majstersztyk na stronach 63-66 (mniejsza o nieszczęsną dozorczynię z 65). Tak, znam, z czasu połogu, te cudowne ocalenia - niepominięte stopnie schodów, zdyscyplinowane dywaniki i giętkie futryny. Niedoceniana praca Anioła Stróża, choć przecież mogło być inaczej. Zachwyca, prywatnym, wspomnieniowym zachwytem, niezależnie od prawdziwej wartości, wątek Saszy i Glorii. Przywołuje radziecką książkę z dzieciństwa i niechęć do cyrku. Jako prosta kobita, porównałabym "Dotyk gwiazdy" do cebuli, ale to nie uchodzi, więc posłużę się w zamian karczochem. Można smakować każdy płatek, ale można też pomijać kłopotliwe warstwy i skupić się tylko na tych dosłownych, obyczajowych. Choćby dla nich samych - warto.
MonikaOrłowska - awatar MonikaOrłowska
oceniła na714 lat temu
Grzechy Joanny Joanna Marat
Grzechy Joanny
Joanna Marat
Na tylnej okładce książki przeczytałam to zdanie - "W tej powieści nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka!" To prawda. Nic. Łącznie z okładką, o której napiszę później, bo akurat opakowanie tej przyjemnie trudnej i ciężkiej w odbiorze psychicznym (takie lubię najbardziej!) opowieści było najmniej ważne. Najważniejszą była bohaterka. Joanna. Mediewistka, która poświeciła się pracy, chociaż praca tym samym już się nie odwdzięczyła. Podkreślająca swoje oddanie nauce aseksualnym ubiorem i wyglądem. Grube, rogowe okulary były tą kropką nad „i”, "żeby pogrążyć siebie jako kobietę ostatecznie i nieodwołalnie". Świadomy kamuflaż dla ewentualnych amatorów jej kształtów. Już tylko konsekwencją tego był jej stan wolny i bez "żadnych nadziei na bycie przy nadziei". Do tego psychika, która mnie odpychała i irytowała malkontenctwem, pesymizmem, brakiem wiary we własne możliwości, niską samooceną i zerową świadomością własnych atutów. Jej radość życia zabijało nawet mieszkanie. Ciasny skansen powojennych, szabrowanych mebli z łazienką pełną karaluchów, w blokowisku wybudowanym Za Żelazną Bramą z przygnębiającą przeszłością getta warszawskiego, wypełnionym współcześnie ludźmi dużo gorszymi od insektów. Ściganą przez dzieciństwo z milczącym ojcem i chorą psychicznie matką, od której całe życie próbowała się uwolnić, uciekając w studia, pracę, siebie i w związek z mężczyzną poznanym na czacie. Jednym zdaniem – ciąg "kolekcji upokorzeń, rozrastającej się, zwłaszcza ostatnimi czasy, do całkiem pokaźnych rozmiarów". Od siebie dodam, że na własne życzenie. A na tym etapie powieści mogłabym oskarżyć ją nawet o te tytułowe grzechy. I o małe, jedno zachowanie, kolejne autoagresywne z kolekcji Joanny, zrobiłabym to, ale się powstrzymałam, uświadamiając sobie powoli, że to dopiero pierwsza warstwa powieści, pod którą ukryta była druga, tłumacząca niewydolność życiową bohaterki. Jej obiektywny obraz mogłam zbudować sobie dzięki narratorowi zewnętrznemu, który krótkimi zdaniami, ograniczonymi do niezbędnych opisów silnie przepojonych emocjami, oddał osobisty sposób postrzegania siebie i otaczającej ją rzeczywistości, dzięki zabiegowi przejmowania jej roli i głosu, dając złudzenie monologu wewnętrznego i intymnego, subiektywnego strumienia myśli. Złośliwych, ironicznych i depresyjnych. I było to przerażająco zaraźliwe! Miałam ochotę potrząsnąć Joanną. Krzyknąć na nią. Otrzepać z ołowianego kurzu uprzedzeń i pokazać drugie, całkowicie odmienne spojrzenie na jej osobę oczami zakochanego w niej od dawna przyjaciela Tunia i poznanego w Internecie Xawerego. Tej pierwszej miłości nie widziała, a drugą, potencjalną zarzynała tępym nożem (idealne określenie, aby oddać skalę uprawianego masochizmu),na każdym kolejnym etapie jej rozwoju. Oszukiwała mnie, zwodziła mężczyzn, ale przede wszystkim ukrywała siebie przed samą sobą. I miała do tego powód. Jej skomplikowana, pełna sprzeczności psychika, rozedrgany umysł wypełniony gonitwą skrajnych myśli, rozchwiane i impulsywne zachowanie były dziedzictwem wojennej traumy jej matki. Tajemnica ukrywana przez rodzinę, powoli wyjaśniana przez Joannę, z czasem stała się odpowiedzią na pytanie – Dlaczego Joanna nie potrafiła odnaleźć swojej drogi w życiu, zbudować zdrowych relacji z ludźmi, w tym związków intymnych z mężczyznami? I na pytanie najważniejsze w tej powieści – Czy grzechy Joanny, popełniane wobec siebie i wobec innych ludzi, są tak naprawdę tylko jej grzechami? Brnęłam w tę drugą warstwę powieści w poszukiwaniu powyższych odpowiedzi poprzez studium psychologiczne kobiety, wymagające ode mnie skupienia się, śledzenia prawdy w kamuflażu niedopowiedzeń, w dychotomii myśli i zachowań wszystkich bohaterów, w bardzo dobrze przemyślanej fabule ujawniającej wpływ przeszłości na kondycję psychiczną dzieci pokolenia powojennego. Kobiety, która próbowała przerwać łańcuch dziedzictwa bolesnej przeszłości przekazanej jej przez matkę, ale udaremnianej w zmienianiu biegu wydarzeń przez ostracyzm społeczny. Dyktat otoczenia wyznaczającego pożądane normy zachowania i nakaz zapominania o wszystkim, co niewygodne. Przymus udawania niepamięci, ślepoty i nierozumienia. I wreszcie piekło takiego życia, osób nieumiejących sobie z tym poradzić tak, jak inni – matki i córki. Jednak skoro o grzechach mowa, to zauważyłam dwa. Pierwszy dotyczy zakończenia. Fabuła powieści pochłonęła mnie nie tylko bardzo dobrze nakreśloną osobą bohaterki, tematyką, której inspirację autorka (jak wspomina w wywiadzie) znalazła w Izraelu, ale i narastającą atmosferą, aż proszącą się o rozładowanie, spektakularne wydarzenie lub zdecydowane zachowanie bohaterki. Tymczasem otrzymałam swoisty constans, który początkowo do czegoś dążył, a ostatecznie zatoczył koło i nawiązał do punktu wyjścia. Mogłam sobie powiedzieć – Niczego ta kobieta się nie nauczyła! I tutaj zaczęłam wątpić wyłącznie w grzechy innych, kierujących życiem Joanny. Jednak może właśnie taki był zamysł autorki, druga szansa z nowym, ale takim samym początkiem. To trochę za mało, żeby mi dostarczyć zadowolenia. Ja potrzebowałam dużo mocniejszych rozwiązań – tąpnięć, katastrof, trzęsień i zmrożeń, bo ku temu zmierzała cała historia! A wyszło letnio w emocjach i myślach. Drugi grzech popełniono przy projekcie okładki. Jest piękna, tajemnicza i perwersyjna. Jeśli ktoś sięgnie po nią, kierując się tymi skojarzeniami, mocno się rozczaruje, bo znajdzie w niej szarość, pesymizm, ból istnienia, walkę umysłu z ciałem, emocji z rozumem, przeszłości z teraźniejszością, seks obdarty z romantyzmu, za to z nieudolnym pożyciem cielesnym, które perwersję zamienia w zażenowanie i obrzydzenie. To opowieść smutna, bolesna i naturalistyczna, a o tym już ta piękna okładka nie informuje. Można powiedzieć, że taka jej zwodnicza rola, ale to niedźwiedzia przysługa dla jej zawartości. Gdybym miała przy wyborze kierować się wyglądem książki, nie sięgnęłabym po nią, a teraz wiem, że straciłabym, bo to bardzo udany debiut z ciekawym i trudnym tematem, z którym autorka poradziła sobie, mniej z dynamiką powieści (rozczarowujące zakończenie),za to z bardzo dobrym stylem przekazu (sugestywna siła słów i dobór rodzajów zdań) i świetnie opanowaną umiejętnością techniki narracyjnej, w której czas, przestrzeń i narrator pięknie współbrzmią ze sobą. Na koniec zadam sobie nieśmiertelne pytanie, zawsze padające po przeczytanym przeze mnie debiucie – Ciekawe, jaką dalszą drogę rozwoju literackiego obierze autorka? A to okaże się już niedługo, bo autorka jest w trakcie pisania kolejnej powieści. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na64 lata temu
Niebezpieczna jej uroda Tomasz Kuza
Niebezpieczna jej uroda
Tomasz Kuza
Poszukiwałam książki z wątkiem zakazanego romansu, a znalazłam powieść obyczajową z kontrowersyjnym tematem, ale nie żałuję, zawsze to jakaś odmiana :) Uwielbiam skrajne emocje i nietuzinkowe tematy i tutaj niewątpliwie to otrzymałam, ale nie obyło się bez przeszkód... Czytając, na początku zastanawiałam się skąd ta książka ma tyle dobrych opinii. Przyznam, że w pewnym momencie miałam ochotę ją odłożyć, ale przecież tyle osób nie może się mylić? Myślę, że dobrze zrobiłam, ponieważ zakazany romans jest dopiero preludium do całej akcji… Ogromną zmyłką jest okładka, która moim zdaniem nie współgra z treścią. Sceny intymne są w większości dobrze i obrazowo opisane. Czytając miałam nieodparte wrażenie, że autor chciał wcielić w życie większość męskich fantazji prześcigając się w coraz to nowszych pomysłach, ale nie obyło się bez małych potknięć. Każdy ma inną wrażliwość. To co dla jednych jest fantazją u innych wywołuje śmieszność i przyznam, że po jednym z dialogów musiałam przerwać czytanie i nieco się uspokoić, co jak sądzę nie było zamierzeniem autora. Przytoczę fragment: „– Ach! – krzyknęła i ciężkie piersi zakołysały się nad nim. Przesunęła nimi kilkakrotnie po jego twarzy. Sutki były gotowe do ssania. W wyobraźni zobaczył przy nich dziecko. Cóż za widok! Zaczął ją ssać. Zamarła z półprzymkniętymi oczami, z sykiem wciągając powietrze przez lekko rozchylone usta. Pomyślał, że można by było podłączyć do tych wymion dojarkę. Powiedział jej o tym bez wahania, bo nigdy nie krytykowali swoich fantazji. Uśmiechnęła się, nie otwierając oczu. – Taką od krowy? Mógłbyś mnie w czasie dojenia – westchnęła. Pobudziła mu wyobraźnię. Ujrzał to w oborze, na sianie, wśród zapachu krów i świeżego nawozu, który teraz nie wydawał się wcale taki śmierdzący. Kochałby ją nawet ubrudzoną w gnoju. Prawie zdarł z niej spodnie, stękając z wysiłku przy pokonywaniu szerokich bioder. Musiała pomóc mu rękami” - jak czytamy nie obyło się bez dosadności i nawiązania do ówczesnych (1997 r.) polskich realiów ;) Jeśli chodzi o tematykę książki – owszem jest kontrowersyjna, ale takie rzeczy się zdarzają i nie można robić z tego tematu tabu, zaś inną sprawą jest to, czy jako społeczeństwo tolerujemy takie postępowanie. Autor jak najbardziej przybliżył pobudki takich zachowań, ale uczynił to typowo z męskiego, jednostronnego punktu widzenia, momentami zdecydowanie uprzedmiotawiając płeć przeciwną. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj estetyki słowa i kontemplacji odczuć, dbałości o szczegóły. Nie przemawiają do mnie zwroty typu: „w najskrytszych fantazjach, do których nie przyznawał się nawet przed sobą, wielokrotnie oglądał tę wypiętą, podaną do tyłu dupę” czy „zapragnął tylko posiąść tę wielką dupę” - opisujące wybrankę głównego bohatera. Na pewno zabrakło mi też pewnych elementów w treści. Pedofile w więzieniach są najniższą kategorią więźniów w hierarchii, a tutaj naszemu bohaterowi przez długi czas udawało się zachować w sekrecie swoje przewinienie w co nie chce mi się wierzyć. Byłoby to możliwe, ale mało prawdopodobne. Jest jeszcze kilka takich momentów, w których autora poniosła nieco fantazja ;) Najbardziej w odbiorze książki przeszkadzał mi język autora. Ostatnimi czasy zostałam przyzwyczajona do dość rozbudowanej erudycji różnorakich autorów, a tutaj dopadła mnie asceza formy. Momentami miałam wrażenie, że książka ta została napisana przez jej głównego bohatera, czyli oskarżonego więźnia. Dominowała w niej mowa potoczna, co dla dosadnych dialogów było naturalną konsekwencją, ale w innych przypadkach już nie. To zdecydowanie obniża walory estetyczne, ale nie ujmuje wciągającej fabule. Książka daje do myślenia i wzbudza emocje. Nie wszystko jest takie jakim się wydaje i zawsze należy brać pod uwagę okoliczności ludzkich zachowań. Autor osiągnął na pewno jeden sukces: mimo, że wiem iż bohater książki postąpił źle (i to nie raz) to nie potrafię go przekreślić. Złe czyny powstają u dobrych ludzi i w każdej chwili możemy znaleźć się po drugiej stronie barykady. Książka zdecydowanie dla dorosłych czytelników i tych o mocnych nerwach – ze względu na poruszane tematy, nie tylko pedofilii.
Luna - awatar Luna
oceniła na69 lat temu
Uwięziony w mroku Małgorzata Cimek-Gutowska
Uwięziony w mroku
Małgorzata Cimek-Gutowska
"Piękno jest zawsze kruche i w zetknięciu z brutalnością świata przegrywa." [s. 37] Ignacy urodził się ze zdeformowaną twarzą, a w wyniku komplikacji przy porodzie umarła jego matka. Ojciec nie potrafił go zaakceptować ani tym bardziej pokochać i zawsze traktował inaczej niż starszego brata. Chłopiec dorastał więc wychowywany przez nianię. Od dziecka towarzyszyła mu jednak fascynacja pięknem - razem z bratem oddał się pasji kolekcjonowania motyli i godzinami zgłębiał ich każdy milimetr. Po śmierci ojca obaj mężczyźni odziedziczyli jego majątek i stali się właścicielami sklepu jubilerskiego. Jednak to Ignacy tworzy misterne filigrany przelewając w nie swój talent i miłość do precyzji dzięki czemu wiedzie im się bardzo dobrze. Dnie spędza w pracowni znajdującej się w suterenie budynku zaś noce poświęca na obserwację tętniącego rozpustą miasta. Jest wnikliwym analizatorem, a jego szczególną uwagą cieszą się kobiety lekkich obyczajów oczekujące na rogach ulic, w bramach i na chodnikach na niecierpliwych spełnienia mężczyzn. Ignacy nie czuje wobec nich wstrętu, a zrozumienie i pewną cielesną tęsknotę. "Kobiety! Kuszą jak piękne motyle, a potem tracą blask i powszednieją. Tak o nich myślę. Piękne są tylko na wolności, gdy idą ulicą, a wiatr rozwiewa im włosy (...) gdy wymykają się męskim dłoniom, gdy rozkwitają na barwnej palecie snów... Schwytane powszednieją niczym piękne owady uwięzione w bezruchu w szklanej gablocie." [s. 75] Któregoś dnia podczas pracy dostrzega przez okno pracowni nogi kobiety. Te nogi stają się jego namiętnością i obiektem pasji. Przez kolejne dni nasłuchuje chwili, gdy się pojawią i kontempluje ich piękno. "Opanowała moją wyobraźnię bez reszty. Chcę być częścią jej życia, ale wiem, że to niemożliwe. Może dlatego tak rozpaczliwie jej pragnę?" [s. 19] Jednak po jakimś czasie to przestaje mu wystarczać. Angażuje się w swoją fascynację głębiej. Kobieta imieniem Irma staje się jego obsesją. Zaczyna ją śledzić i nawet czuć wobec niej prawa... Całkowicie traci zdrowy rozsądek, co doprowadzi go do moralnego upadku a następnie zepchnie na samo dno. "Szatańskie pomysły rodzą się najszybciej." [s. 92] Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że akcja powieści toczy się w latach 30. ubiegłego wieku - wobec czego wszechobecne są dorożki, słabo oświetlone i przesiąknięte swądem uryny ulice, a nawet wtrącenia na temat wschodzącej gwiazdy Hitlera. Autorka jednak całkiem zgrabnie porusza się w tej złożoności uwarunkowań historycznych i socjologicznych, a nawet obyczajowych. Niemniej Uwięziony w mroku to powieść przede wszystkim mroczna, daleka od światła, barw i piękna natury jak również przepełnionych szczęściem postaci. "W głębi duszy jestem takim samym kołtunem, jak ci, wśród których żyję. (...) choć przeczytałem mnóstwo książek, niewiele to zmieniło w moim postrzeganiu świata i prawideł rządzących ludźmi. Rozum mówi swoje, a uczucia podążają własną drogą." [s. 57] Pani Małgorzata stworzyła niezwykle plastyczną i sugestywną historię nakreśloną niebanalnym językiem i ciekawym stylem. Kompozycja utworu złożona z krótkich rozdziałów to bardzo trafione rozwiązanie ze względu na wzbudzenie chęci do refleksji, a dzięki pierwszoosobowej narracji stajemy się świadkami mrocznych myśli głównego bohatera którego kreacja niejednokrotnie prowokuje do dyskusji. Bowiem Ignacy to postać tragiczna - jest młody, inteligentny i zdolny jednak na drodze jego szczęścia stoi przeszkoda, której nie może pokonać - jego brzydota. Deformacja twarzy stała się piętnem, którego brzemię nie pozwala mu czerpać radości z tego co ma. Oprócz licznych zaburzeń psychicznych targają nim głównie zazdrość i egoizm. Jest skupiony jedynie na sobie i własnej krzywdzie wręcz domagając się z każdej strony zrozumienia, gdy sam nie potrafi zrozumieć. Ignacy rozwinął w sobie także silną seksualną żądzę. Ta książka to swoisty erotyk wprost kipiący od scen erotycznych. Autorka porusza temat seksualności bardzo odważnie i bardzo głęboko, ale w sposób pozbawiony dosłowności i wulgarności - co wzbudziło we mnie pewną konsternację i zdumienie, ponieważ po raz pierwszy spotkałam się z "takim" sposobem opisu zmysłowej miłości. Erotyka poruszona w tej pozycji jest elektryzująca i fascynująca w jak najbardziej mrocznym i artystycznym tego słowa znaczeniu. Uwięziony w mroku to głębokie studium psychologiczne człowieka ogarniętego obsesją, istnym szaleństwem poszukiwania miłości idealnej - zmysłowej i pełnej. Autorka doskonale uchwyciła złożoność natury ludzkiej dzięki czemu znajdziemy tutaj wiele pytań o sens życia, niesprawiedliwość społeczną, a nawet istnienie Boga. Powieść swoją wymową wywołuje mnóstwo sprzecznych uczuć oraz nawiązuje do problematyki obecnej w "Zbrodni i karze" Dostojewskiego, a zamiast potępienia - rodzi czytelniku uczucie litości i pewnego rodzaju współczucia. _______________________________________________ http://recenzjeami.blogspot.com/2014/05/uwieziony-w-mroku-magorzata-cimek.html
geena - awatar geena
oceniła na711 lat temu
Sześć strun Małgorzata Karlińska
Sześć strun
Małgorzata Karlińska
Czasy, w których żyjemy zostały zdominowane przez Internet – w sieci robimy zakupy, planujemy urlop i nawiązujemy kontakty. Poznajemy nowych ludzi i odnawiamy zerwane znajomości. Czy ktoś nie zna portalu „Nasza klasa” czy „Facebook”? Jestem pewna, że każdy miał tam konto i skuszony możliwością odnalezienia znajomych zarywał noce, przeglądając ich profile. Marek nie mógł się zdecydować czy wybrać Kaśkę, czy Matyldę. Ożenił się z Kaśką, jednak po ślubie zaczyna żałować swojej decyzji. Odnawia znajomość z Matyldą przez portal internetowy i planuje spotkanie, jednak nie zjawia się na nim. Co ona na to? Autorka porusza znany temat, w dobie Internetu historia Marka mogłaby wydarzyć się naprawdę. To, co przeżywają bohaterowie obecnie, przeplata się z przeszłością, dzięki czemu śledzimy ich losy od czasów szkoły aż do teraźniejszości. To opowieść o miłości, tęsknocie i cierpieniu. O trudnych wyborach, które stawia przed nami los. Często mamy problem z podjęciem decyzji, a kiedy wreszcie dokonujemy wyboru, okazuje się, że nie tego chcieliśmy, mogliśmy zrobić inaczej. Żałujemy, lecz jest za późno i musimy ponieść tego konsekwencje. Książkę przeczytałam bardzo szybko, napisana jest prostym i przyjaznym językiem. Jednak główny bohater bardzo mnie denerwował. Można być rozdartym w młodości i żałować swoich decyzji ale żeby trzydzieści lat być z kobietą, której się nie kocha i wzdychać do innej? Skoro nie był szczęśliwy z żoną, ale udało mu się znaleźć dawną miłość to powinien skakać ze szczęścia i biec do niej w podskokach, a nie dalej się umartwiać. Momentami miałam ochotę udusić Marka za jego niezdecydowanie, albo dać kopa by się wreszcie opamiętał. Mimo tego byłam ciekawa jak skończy się ta historia. Na koniec wspomnę, że autorka pogmatwała losy bohaterów do tego stopnia, że oprócz własnych emocji, musieli jeszcze zmierzyć się z tragedią, którą im zafundowała. Szczegółów nie zdradzę, a książkę polecam miłośniczkom historii obyczajowych, o życiu, cierpieniu i miłości.
Marta - awatar Marta
oceniła na612 lat temu
Pułapka Nowego Roku Jolanta Kwiatkowska
Pułapka Nowego Roku
Jolanta Kwiatkowska
Północ. Spojrzałam na zegarek i wyszłam na balkon. Czekałam, aż zaczną strzelać sztuczne ognie, z myślami przepełnionymi czasem. Pojęciem, którego nie można jednoznacznie zdefiniować. Nie istnieje dla przyrody czy zwierząt a jednocześnie jest niezbędną wartością dla funkcjonowania ludzi. To ludzie potrzebują świadomości początku i końca. Pory snu i działania. Pracy i odpoczynku. Podziału na to, co było, żeby wiedzieć, że jest teraz i że będzie jutro ( w zasadzie powinno się mówić: może będzie). Po to wymyślono rok z podziałem na miesiące, tygodnie, dni. Dobę, godziny, minuty i sekundy. I to ludzie, odnotowali z satysfakcją, że „namacalnie” ujarzmili czas: przeliczając, mierząc, określając upływ czasu. Przypomniał mi się wierzyk T. Boy-Żeleńskiego i wyrecytowałam głośno do rozgwieżdżonego nieba: By uniknąć ambarasu, Wzięto rok za miarę czasu. Dzielą go (bardzo wygodnie) Na miesiące i tygodnie. Tydzień znów z grubsza podzielę Na zwykłe dni i Niedzielę. Do pracy są zwykłe dzionki, A Niedziela dla małżonki. Nieujarzmiony czas, nie zwracając uwagi na to, co się o nim myśli, co mu wypada a co nie: biegnie, płynie, cofa się lub stoi w miejscu. Pozwala sobie mieć dobre i złe humory, i wtedy sprawia, że ludzie tracą poczucie czasu i ze szczęścia, i z wielkiej rozpaczy. Zezłoszczony niedocenianiem go – perfidnie mści się. Sam będąc wiecznym – co do sekundy odlicza ludzki czas.
Anna Pruska - awatar Anna Pruska
oceniła na89 lat temu
Rozkoszne 2. Antologia kobiecych opowiadań erotycznych Alicja Giewont
Rozkoszne 2. Antologia kobiecych opowiadań erotycznych
Alicja Giewont Izabela Grelowska Natalia Jackowska Marta Jankowska Justyna Jelonkiewicz Anna B. Kahn Zuzanna Korońska Jakub K. Kowalski Barbara Lewandowski Iwa Mark Joanna Piotrowska Marta Rozbicka Mariola Skrobańska Alicja Wilczewska Monika Winnicka Monika Woldańska Yesień (pseud.)
o mną kierowało przy wyborze tej książki? Niewątpliwie ciekawość i pozytywna opinia jednej z blogerek. Często mam wrażenie, że w naszym katolickim kraju wspomnienie, mówienie czy czytanie o seksie to wielki grzech, który koniecznie trzeba napiętnować. Dlaczego? Przecież to zupełnie naturalna sprawa. Mamy potrzebę potwierdzania czy nasza seksualność, nasze fantazje są czymś normalnym. Próbujemy również poprzez seks zatrzymać młodość, miłość itd. Wstydzimy się chodzić do seksuologa dlatego wydaje mi się, że literatura tego typu cieszy się wielkim zainteresowaniem. Sprawy seksu są tematem tabu. Często nieśmiałość i wstyd stoją na przeszkodzie w pytaniu wprost o naszych obawach i problemach. Nie chcemy uchodzić za osoby rozwiązłe czy niewyżyte a przecież seks jest naturalną potrzebą w prawie każdym związku partnerskim. Poprzez seks okazujemy sobie miłość, czułość czy powiększamy rodzinę. Niejednokrotnie seks jest wykorzystywany w mniej przyjemnych sytuacjach. Namiętność pokazana w książce nie jest tylko czarno- biała, ma wiele barw i odcieni. "Rozkoszne 2" to zbiór 16 opowiadań, 16 doświadczeń i 16 oryginalnych spojrzeń na erotykę. Znajdziemy tu historie wzruszające, zabawne, bardzo odważne, niektóre mdłe, inne bardzo pikantne. Poznajemy spojrzenie kobiet na temat seksu i erotyki z perspektywy osoby śmiertelnie chorej, młodej dziewczyny i kobiety dojrzałej. Niektóre bohaterki poszukują przygód, zdradzają, inne oddają się przyjemnością nie szukając głębszego kontaktu. jeszcze inne cierpią z powodu rozstania i rozpamiętują szczęśliwe chwile. Opisują swoje doświadczenia i eksperymenty. poszukują prawdziwej miłości lub tylko seksualnego zaspokojenia. Poznajemy również dziewczynę, która ze swojego największego kompleksu uczyniła obiekt westchnień. Chociaż niektóre sceny w książce są bardzo odważne to nie są ani obsceniczne ani niemoralne.
aleksnadra - awatar aleksnadra
oceniła na813 lat temu

Cytaty z książki Sekrety Adama

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sekrety Adama