Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą

Okładka książki Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą autora Jan Sowa, 9788324242399
Okładka książki Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą
Jan Sowa Wydawnictwo: Universitas Seria: Horyzonty Nowoczesności nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Horyzonty Nowoczesności
Data wydania:
2025-10-20
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-20
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324242399
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą



książek na półce przeczytane 1678 napisanych opinii 179

Oceny książki Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą

Średnia ocen
7,8 / 10
312 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą

avatar
1
1

Na półkach:

Sam opis ksiązki zawarty na tej stronie zawiera błędy merytoryczne. Np. "...od śmierci Zygmunta II Augusta, ostatniego dziedzicznego króla Polski i Litwy." Po pierwsze Zygmunt August nie był dziedzicznym królem Polski. Po śmierci Kazimierza Wielkiego nie było dziedzicznych królów Polski. Po drugie nie było kogoś takiego jak "król Polski i Litwy". Litwa nie miała króla (nie licząc epizodu z czasów sprzed unii w Krewie). Władcą Wielkiego Księstwa Litewskiego (a nie tylko Litwy) był Wielki Książę. Akurat Zygmunt August był ostatnim dziedzicznym Wielkim Księciem Litewskim. Już sam opis zniechęca do czytania książki.

Sam opis ksiązki zawarty na tej stronie zawiera błędy merytoryczne. Np. "...od śmierci Zygmunta II Augusta, ostatniego dziedzicznego króla Polski i Litwy." Po pierwsze Zygmunt August nie był dziedzicznym królem Polski. Po śmierci Kazimierza Wielkiego nie było dziedzicznych królów Polski. Po drugie nie było kogoś takiego jak "król Polski i Litwy". Litwa nie miała króla (nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
231
10

Na półkach:

Mniej więcej do połowy czyta się bardzo dobrze. Gdy autor zaczyna wchodzić na wątki zbiorowej psychoanalizy książka staje się bardzo trudna w odbiorze. Autor ma tendencje do popisywania się swoją wiedzą, tworząc trudne do zrozumienia konstrukty, powołując się na licznych autorów i źródła, przez co niektóre fragmenty są trudne w odbiorze. Moim zdaniem zmarnowany potencjał ciekawej pracy. Niemniej warto się zapoznać chociażby do pewnego momentu.

Mniej więcej do połowy czyta się bardzo dobrze. Gdy autor zaczyna wchodzić na wątki zbiorowej psychoanalizy książka staje się bardzo trudna w odbiorze. Autor ma tendencje do popisywania się swoją wiedzą, tworząc trudne do zrozumienia konstrukty, powołując się na licznych autorów i źródła, przez co niektóre fragmenty są trudne w odbiorze. Moim zdaniem zmarnowany potencjał...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
78
12

Na półkach: ,

To najwcześniejsza książka z nurtu "zwrotu ludowego" (jeśli mogę ją do niej zaliczać, ew. jako jego zapowiedź) jaką przeczytałem i z perspektywy paru miesięcy być może najważniejsza. Długie psychoanalityczne dygresje nt. szlachty i Polski to chyba nie do końca moja bajka, niemniej całościowo to bardzo dogłębne, oryginalne, a jednocześnie (na ile mogę ocenić) rzetelne rozliczenie przeszłości Polski. Przyjęcie "perspektywy długiego trwania", nierozerwalny związek między setkami lat niewoli ludu i "nieistnienia" państwa, państwa urojonego, myślę już na dość trwale zmieniło to, jak oceniam historię Polski.

To najwcześniejsza książka z nurtu "zwrotu ludowego" (jeśli mogę ją do niej zaliczać, ew. jako jego zapowiedź) jaką przeczytałem i z perspektywy paru miesięcy być może najważniejsza. Długie psychoanalityczne dygresje nt. szlachty i Polski to chyba nie do końca moja bajka, niemniej całościowo to bardzo dogłębne, oryginalne, a jednocześnie (na ile mogę ocenić) rzetelne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1531 użytkowników ma tytuł Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą na półkach głównych
  • 1 105
  • 386
  • 40
186 użytkowników ma tytuł Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą na półkach dodatkowych
  • 115
  • 20
  • 20
  • 13
  • 9
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą

Inne książki autora

Okładka książki Chłop - niewolnik? Szreniawskie seminaria antropologiczne Agnieszka Floryszczak, Jan Grad, Bartosz Hordecki, Piotr Kuligowski, Waldemar Kuligowski, Małgorzata Litwinowicz-Droździel, Michał Rauszer, Jan Sowa, Maksymilian Stanulewicz, Violetta Wróblewska
Ocena 0,0
Chłop - niewolnik? Szreniawskie seminaria antropologiczne Agnieszka Floryszczak, Jan Grad, Bartosz Hordecki, Piotr Kuligowski, Waldemar Kuligowski, Małgorzata Litwinowicz-Droździel, Michał Rauszer, Jan Sowa, Maksymilian Stanulewicz, Violetta Wróblewska
Okładka książki Ściana pracowni/NFT/Studio Wall Rafał Bujnowski, Zofia Czartoryska, Miłosz Horodyski, Jan Sowa, praca zbiorowa
Ocena 0,0
Ściana pracowni/NFT/Studio Wall Rafał Bujnowski, Zofia Czartoryska, Miłosz Horodyski, Jan Sowa, praca zbiorowa
Okładka książki W poszukiwaniu wspólnego mianownika. Uniwersalizm i progresywna polityka kulturalna Teodor Ajder, Claudia Ciobanu, Anna Curcio, Ulrike Guérot, Alexandre Lacroix, Andrzej Leder, Robert Pfaller, Jan Sowa, Ana Teixeira Pinto, Ovidiu Țichindeleanu, Robin van den Akker
Ocena 8,5
W poszukiwaniu wspólnego mianownika. Uniwersalizm i progresywna polityka kulturalna Teodor Ajder, Claudia Ciobanu, Anna Curcio, Ulrike Guérot, Alexandre Lacroix, Andrzej Leder, Robert Pfaller, Jan Sowa, Ana Teixeira Pinto, Ovidiu Țichindeleanu, Robin van den Akker
Okładka książki Kultury antycypowanych przyszłości Paweł Dobrosielski, Iwona Kurz, Jan Sowa
Ocena 0,0
Kultury antycypowanych przyszłości Paweł Dobrosielski, Iwona Kurz, Jan Sowa
Okładka książki Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady Jakub Banasiak, Olga Drenda, Jakub Dymek, Małgorzata Dziewulska, Natalia Fiedorczuk, Mirosław Filciak, Łukasz Gorczyca, Maciej Jakubowiak, Joanna Krakowska-Narożniak, Zofia Król, Iwona Kurz, Michał Paweł Markowski, Łukasz Najder, Wojciech Nowicki, Agata Pyzik, Bartosz Sadulski, Karol Sienkiewicz, Robert Siewiorek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha, Jan Sowa, Stanisław Szabłowski, Ziemowit Szczerek, Jan Topolski, Konstanty Usenko, Jakub Wencel, Marcin Wicha
Ocena 5,8
Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady Jakub Banasiak, Olga Drenda, Jakub Dymek, Małgorzata Dziewulska, Natalia Fiedorczuk, Mirosław Filciak, Łukasz Gorczyca, Maciej Jakubowiak, Joanna Krakowska-Narożniak, Zofia Król, Iwona Kurz, Michał Paweł Markowski, Łukasz Najder, Wojciech Nowicki, Agata Pyzik, Bartosz Sadulski, Karol Sienkiewicz, Robert Siewiorek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha, Jan Sowa, Stanisław Szabłowski, Ziemowit Szczerek, Jan Topolski, Konstanty Usenko, Jakub Wencel, Marcin Wicha
Okładka książki Sport nie istnieje Jan Sowa, Krzysztof Wolański
Ocena 5,9
Sport nie istnieje Jan Sowa, Krzysztof Wolański
Jan Sowa
Jan Sowa
Studia polonistyczne, filozoficzne i psychologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Redaguje dział "Obrazy kultury" magazynu "Ha!art". Jego teksty ukazywały się także w "Gazecie Wyborczej", "Lampie", "Krytyce Politycznej" i w Magazynie "2+3D". Zajmuje się tłumaczeniem książek i artykułów z zakresu politologii, filozofii i socjologii. Dużo podróżował, między innymi po Afryce, Indiach, Azji Południowo-Wschodniej i po obu Amerykach. Interesuje się głównie powiązaniami społeczno-kulturowymi a w szczególności zjawiskiem przeobrażania społeczeństwa "zachodu" pod wpływem obcych Europie kultur i rolą mediów, jaką w tym zjawisku one sprawują.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej Andrzej Leder
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej
Andrzej Leder
Obiektywizmu tej pozycji ocenić nie mogę, niemniej była to, górnolotnie ujmując, intelektualna uczta. Leder stara się odpowiedzieć na pytanie, które, z moich obserwacji, rzadko kiedy sobie zadajemy - na które wielu znajomych, gdy ich dla testu zaczepnie pytałem, nie było w stanie dokładnie odpowiedzieć - czyli jak w Polsce narodziła się klasa średnia i czemu jej kondycja jest tak kulawa i niepewna, czemu mamy problem z ustaleniem własnej tożsamości i gdzieś tam jesteśmy zawieszeni między ciągłym gonieniem Zachodu i uciekaniem przed Wschodem. Centralną tezą książki jest to, że konstytutywne dla formowania się klasy średniej wydarzenia, w odróżnieniu od krajów o wysokiej samoświadomości typu Francja, nie były udziałem Polaków, tj. wydarzyły się, jak to określa autor, transpasywnie(zmiana zaszła realnie, ale sprawczość była jakby "poza nami": my staliśmy się beneficjentami/przegranymi procesu (zależy jak na to patrzeć),którego nie zrobiliśmy własnymi rękami, więc i nie do końca umiemy go włączyć w sensowną opowieść o sobie. W praktyce dokonało się to, jak pisze Leder, poprzez ręce okupanta niemieckiego, a potem radzieckiego. Stą∂ właśnie “prześniona rewolucja”. 
Wykorzystując narzędzia psychoanalizy autor tłumaczy, jakie zjawiska podświadomości zbiorowej zostały w ten sposób skatalizowane, czytaj: czemu Zagłada, a także późniejsza rewolucja ziemiańska (czyli rozpad dawnego porządku opartego o ziemiaństwo aka szlachtę jako klasę -> wywłaszczenia, przesunięcia własności, reforma rolna i ogólnie demontaż “pańskości" jako realnej struktury społecznej,) pozwoliły na przemianę pola symbolicznego (jedno z Lacanowskich pojęć, których w książce jest bardzo dużo; wszak to właśnie psychoanaliza Lacanowska została tutaj wykorzystana jako teoria krytyczna, btw. może to trochę przytłoczyć, bo jest tego dużo i żeby zrozumieć dobrze książka, trzeba ieć trochę backgroundu) oraz imaginarium Polaków i jak to wpłynęło na to, kim jako naród jesteśmy. Dla mnie pozycja obowiązkowa, o której dużo rozmyślam i która w duży sposób wpłynęła na moje myślenie o tożsamości narodowej oraz o historii i pozycji Polski.
SkogensKonung - awatar SkogensKonung
ocenił na92 miesiące temu
Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca Karol Modzelewski
Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca
Karol Modzelewski
Karol Modzelewski, nieżyjący i dziś trochę już zapomniany historyk oraz działacz Solidarności w autobiograficznej książce - jego życie to historia Polski XX wieku w pigułce. Rzadko bywał w pierwszym szeregu (chociaż pamiętam jego udział w programie "Herbatka u Tadka" pod koniec lat 90 :),ale wiele kluczowych wydarzeń widział na własne oczy. Najbardziej podobały mi się 3 fragmenty: opisy dzieciństwa spędzonego w Sowietach, historie więzienne (w szczególności zderzenie mentalności inteligenta z rzeczywistością zza krat) oraz końcowa mocna krytyka szokowej terapii Balcerowicza. Najciekawszy wątek tej książki to właśnie trudno uchwytna prawda dla kogoś, kto w 1989 dopiero przychodził na świat, czyli zdrada robotniczych ideałów przez Solidarność. Ruch, który od początku stał na barkach pracowników wielkich fabryk i zakładów, w 1989 roku odwrócił się od nich nagle uznając ich za kłopotliwy balast na drodze ku kapitalistycznej przyszłości. Do dzisiaj zresztą ci sami ludzie na swoje żale słyszą, że powinni "zmienić pracę i wziąć kredyt". Modzelewski w takim podejściu słusznie upatruje podglebia dla PiS-u i źródeł powstania partyjnego duopolu, który definiuje polską politykę od 20 lat. Słowem, ciekawa, choć długa książka, pouczająca lektura dla osób zainteresowanych XX-wieczną historią Polski, pokazująca zniuansowanie zarówno PRL-owskiego reżimu, jak i obozu Solidarności. Modzelewski (w przeciwieństwie np. do Roberta Krasowskiego, którego książki o tym okresie dziejów Polski również lubię) nie pozuje na nieomylny autorytet, któremu musimy uwierzyć "bo tak było i już" - dlatego zdecydowanie "kobyłę" polecam. :)
Bullshit_detector - awatar Bullshit_detector
ocenił na723 dni temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach),jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"),które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na82 lata temu
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś Howard Zinn
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś
Howard Zinn
Przez wieki w historii dominowała tendencja do przedstawiania przeszłości jako chronologicznego zestawienia wielkich postaci królów, wodzów lub rodów, i związanych z nimi przełomowych wydarzeń, z którego następnie poszczególne narody budowały własne zbiory mitów tożsamościowych. Jednak, wraz z nowożytnym rozwojem warsztatu naukowego historyka oraz postępującej refleksji historiozoficznej, stopniowo zaczęto odchodzić od tak postrzeganej historii „elit”, aby ująć przeszłość w ramy bardziej egalitarne. Nie bez znaczenia była tutaj filozofia Marksa, którego teoria walki klasowej, mimo swoich doktrynalnych ograniczeń, wyprowadziła na scenę dziejów bohatera zbiorowego - klasę lub lud, jako element opozycyjny do dotychczasowej historii „heroicznej”. Proces ten doprowadził zatem do postawienia zasadniczej kwestii - czyja jest historia? Pytanie to jest oczywiście błędnie postawione, ale sama próba odpowiedzi na nie ukazała nierównomierność rozłożenia akcentów w dotychczasowej wiedzy historycznej. Rzesze badaczy, także tych poruszających się w idiologicznych ramach marksizmu naukowego, rozpoczęły badania, aby zmienić ten stan rzeczy, czego efektem jest trwający do dzisiaj trend do opisywania historii zbiorowej całych narodów, klas i konkretnych warstw lub grup społecznych. I właśnie taką próbą jest głośna swego czasu książka amerykańskiego historyka o wyraźnie lewicowych poglądach, Howarda Zinna. To bez wątpienia monumentalna w swoim zamiarach praca, w której autor postanowił odbrązowić historię własnego kraju, aby ukazać przeszłość z punktu widzenia tych, o których podręczniki szkolne z reguły nie mówią. „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” po raz pierwszy została opublikowana w roku 1980. Natomiast w 2003 roku ukazało się jej zaktualizowane wydanie, w którym autor poszerzył narrację o szereg wątków wcześniej nie występujących oraz opisał wydarzenia polityczne, jakie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych pod koniec XX wieku. Całość rozrosła się do dwudziestu pięciu rozdziałów, co przekłada się na słusznych rozmiarów książkę, którą raczej nie sposób pochłonąć w dzień lub dwa. Warto również na samym początku zwrócić uwagę, że Zinn napisał swoją pracę pod konkretne założenie, które można w wielkim uogólnieniu sprowadzić do następującego twierdzenia - oto najbogatszy 1% narodu amerykańskiego ekonomicznie kontroluje i indoktrynuje pozostałe 99%. O prawdziwości lub fałszywości tej tezy będzie jeszcze okazja powiedzieć. Tak czy inaczej, „Ludowa historia...” miała być znaczącym krokiem do tego, aby ukazać amerykańską historię właśnie z punktu widzenia tych wykluczonych, a więc potomków czarnoskórych niewolników, wyzutych z ziemi indiańskich indygenów, robotników walczących o prawa socjalne, kobiet zamkniętych w rygorach purytańskiego społeczeństwa, mniejszości wszelkiego rodzaju itp. Autor rozpoczyna swoją podróż przez dzieje Ameryki, podczas której posługuje się klasycznym kompasem walki klasowej, choć bez uciekania się do taniej propagandy. Z dzisiejszego punktu widzenia jest to istotna słabość tak rozumianej narracji, ale będzie o tym jeszcze czas wspomnieć. Jedno jest pewne - książka ta dostarcza naprawdę ogromną dawkę szczegółowej wiedzy o dziejach Stanów Zjednoczonych, których przeciętny odbiorca raczej nie miałby okazji poznać z innych źródeł. A jeśli czytelnik nie wie za wiele o funkcjonowaniu społeczeństwa jako takiego oraz stosunkach międzynarodowych, może dojść do przekonania, że ma oto w ręce pracę o szokującej wręcz treści. Zresztą udowadnia to opinia zamieszczona na okładce książki, jakoby „Ludowa historia...” była ulubioną książką Davida Bowiego i Matta Damona. Podkreślam zatem raz jeszcze, że dla osób patrzących na rzeczywistość społeczną przez „różowe okulary” informacji głównego nurtu, zawartość książki może być wręcz rodzajem wiedzy tajemnej. Ale jeśli ktoś jest uważnym obserwatorem życia społecznego, z całą jego złożonością i skomplikowaniem, ten rychło odkryje, że wraz z kolejnymi stronicami narracja Zinna ogranicza się coraz bardziej do głównie negatywnej oceny poczynań administracji kolejnych prezydentów USA. Widać to szczególnie, gdy wkroczymy razem z autorem w omawianie wieku XX. O ile bowiem wcześniej amerykański historyk zamieszcza wiele konkretnych informacji historycznych dotyczących położenia grup wywodzących się z ludu, o tyle później prym przejęła jego krytyka amerykańskiej polityki na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Zastanawia mnie również, w jakim celu Zinn cofnął historię Stanów Zjednoczonych aż do roku 1492. Zakładam, że autor chciał w ten sposób ukazać kluczowy moment, w którym zachodnia cywilizacja „postawiła swoją stopę” w Nowym Świecie, ale zasadniczo od odkrycia Ameryki przez Kolumba do powstania Stanów Zjednoczonych daleka była jeszcze droga. Zresztą warto też zwrócić uwagę, że nawet pielgrzymów z „Mayflower” Zinn obarczył już „amerykańskimi grzechami” wobec autochtonów, choć sama umowa, spisana przez tychże osadników w momencie ich przybycia do Nowego Świata, wyraźnie zaznaczała, że chcą oni pozostać lojalnymi poddanymi angielskiego króla. O swojej późniejszej dziejowej roli założycieli narodu amerykańskiego zapewne nawet nie marzyli. I tu dochodzimy do podstawowego problemu, jaki dostrzegam w „Ludowej historii...”. Otóż tak naprawdę ciężko wytypować moment, w którym historia angielskich kolonii, z całym bagażem norm i naleciałości kulturowych Starego Świata, przeistacza się w historię państwa nazwanego później Stanami Zjednoczonymi. Ktoś może zwrócić uwagę, że takim momentem są przecież ramy czasowe wygranej wojny o niepodległość, ale historia, rozumiana jako proces, udowadnia, że tak naprawdę był to finał wcześniejszych przemian, których korzenie sięgały lata wstecz. Uchwycenie tego momentu, w którym historia angielska zmienia się w historię amerykańską, nie ma jednak w mojej ocenie aż tak istotnego znaczenia, gdyż Stany Zjednoczone powstały jako „przeszczep” europejskiej kultury do Nowego Świata. I jak każdy przeszczep, uległ on późniejszym modyfikacjom w oparciu o lokalne uwarunkowania, ale zasadniczo, pod względem najważniejszych paradygmatów, był on odbiciem warunków panujących w Europie. Jeśli zatem Zinn kreśli swoją historię Stanów Zjednoczonych z punktu widzenia klas wykluczonych, to dla odbiorców, znających europejską historię powszechną, nie tworzy jakiegoś wielkiego przełomu. Powiem więcej, jeśli przyjrzymy się historii innych regionów świata, bardzo szybko dojdziemy do wniosku, że każdy naród ma własną wersję „historii ludowej”. Trzeba tylko wrażliwości społecznej i chęci, aby ją dostrzec. Dobrze, idźmy dalej. Zinn tworząc swoją narrację próbuje nas przekonać do głównej tezy, jakby 1% amerykańskiego społeczeństwa kontroluje lub wyzyskuje pozostałą jego część. W umysłach czytelników może to rodzić podejrzenie jakiegoś dziejowego spisku, w którym coś, co nazwalibyśmy establishmentem amerykańskim, za pomocą tajemnych metod, sprawuje przez dziesięciolecia niepodzielną władzę nad państwem. Odrzućmy jednak to myślenie oparte trochę na spiskowej teorii dziejów, albowiem nie jest prawdą, że z dobrodziejstw państwa amerykańskiego korzysta tylko 1% jego obywateli. Zinn nie dostrzega tego, że ramy klasowe, którymi próbuje tłumaczyć nam złożoną rzeczywistość, są niewystarczające. Historia uczy nas, że podziały klasowe, jako jedyny wyznacznik interesów grupowych, nie są w stanie wytłumaczyć procesów zachodzących w społeczeństwach, gdyż pomijają wiele innych powiązań między rozmaitymi grupami funkcjonującymi w ramach tegoż społeczeństwa w oparciu o szereg czynników nie tylko ekonomicznych, ale także ideologicznych, religijnych, kulturowych itp. Nie oznacza to oczywiście, że różnice ekonomiczne są nieistotne. Przeciwnie, to jeden z najważniejszych wyznaczników przynależności społecznej, ale jednocześnie też element podlegający szybkim i nieraz diametralnym zmianom, o ile oczywiście nie podlega on konserwacji w wyniku barier i rozporządzeń rządu. Amerykański historyk myli się, gdy prezentuje wspomnianą dysproporcję, gdyż nie dostrzega powiązań, jakie rozchodzą się od owego mitycznego 1%, rzekomo kontrolującego bogactwo i władzę w Stanach Zjednoczonych. Gdyby bowiem rzeczywiście tak było, państwo amerykańskie byłoby nieustannie wstrząsane przez rewolucje i konflikty społeczne, co, mimo licznych udokumentowanych przypadków o raczej lokalnym zasięgu, jak na razie nie zagroziło jego funkcjonowaniu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że liczba beneficjentów amerykańskiego ustroju jest jednak wielokrotnie wyższa niż przedstawia nam to Zinn. Zresztą częściowo sam się do tego przyznaje, wskazując na rolę klasy urzędniczej (wojskowi, lekarze, urzędnicy średniego szczebla, służby mundurowe itp.),jako filarów podtrzymujących amerykański ustrój. Tym samym przyczyną, dla którego postulowana przez Zinna rewolucja w Stanach Zjednoczonych nadal nie miała miejsca, jest to, iż system bazuje na dostatecznie szerokiej bazie społecznej, do której dociera transfer bogactwa i władzy od owego mitycznego 1% najbogatszych. Inna natomiast sprawa, że w wolnościowym ustroju amerykańskim liczba tych, do których dociera niewiele lub zgoła nic, może rzeczywiście być wyższa i znacznie lepiej widoczna, niż w opiekuńczych systemach państw europejskich. Co do tego, nie ma chyba żadnych wątpliwości. Generalnie można długo polemizować z obrazem wykreowanym w książce przez jej autora, co zresztą miało miejsce w Ameryce po jej ukazaniu się. Można zarzucać, że jest napisana pod tezę, że pomija wiele pozytywnych aspektów amerykańskiego systemu politycznego, że sprzyja spiskowemu myśleniu o rzeczywistości, że wreszcie za bardzo wykrzywia w drugą, negatywną stronę obraz „amerykańskiego snu”. Wszystko to byłoby prawdą, tak samo jak prawdą jest, że wiele z opisanych przez Zinna faktów bywa przemilczanych w ramach programu edukacji w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to sprowadza mnie do wniosku, że „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” to książka, którą należy odbierać z pewnym dystansem, gdyż - poza przedstawieniem innej wizji dziejów Ameryki - Zinn nie prezentuje tak naprawdę żadnych cudownych rozwiązań na „pozytywną” zmianę. Przeciwnie, ogranicza się tutaj do typowych dla dwudziestowiecznego socjalizmu odwołań do działania poprzez kolektywne stawianie oporu w postaci strajków, manifestacji, a nawet, w sprzyjających okolicznościach, rewolucji społecznej. Tymczasem współczesna rzeczywistość społeczna w Ameryce zdaje się za nic mieć lewicowe marzenia autora. Trumpizm i ruch MAGA zdaje się bowiem być raczej kontynuatorem negatywnych procesów opisanych przez Zinna, co znowu sprowadza nas do dwóch możliwości - albo mamy do czynienia z dziejowym spiskiem, albo rzeczywistość społeczna jest jednak bardziej skomplikowana, niż byśmy tego chcieli. Zinn chciał wierzyć, że wystarczy ukazać ludowi społeczną „wierchuszkę”, aby wzbudzić w nich gniew i pragnienie diametralnej zmiany. Historia natomiast ukazała, iż nie jest problemem wymiany elit. Problemem jest to, jak zmusić nowe elity do tego, aby nie wchodziły w odziedziczone po poprzednikach „koleiny”. Wszak wielki, komunistyczny eksperyment udowodnił, że nie jest to wcale takie proste, skoro demokracje ludowe upadły wobec oporu niezadowolonych robotników (lub przerodziły się w zwykłą tyranię, jak ma to miejsce w Korei Północnej). To wskazywałoby, że prawdziwe źródło problemu leży jednak gdzieś indziej, ale to już temat na zupełnie inną, o wiele dłuższą analizę. Wracając do meritum, Howard Zinn był dopiero na etapie równoważenia przekazów, a więc na zmianie perspektyw. To niewdzięczna, ale ważna rola, dzięki której wielu odbiorców tej książki może doznać pewnego olśnienia. Inna sprawa, że to dopiero początek drogi ku zrozumieniu, dlaczego ludzkie społeczeństwa wyglądają tak, jak wyglądają.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na68 miesięcy temu
Bunt mas José Ortega y Gasset
Bunt mas
José Ortega y Gasset
Przedwojenna myśl na temat społeczeństwa, która nie straciła nic na aktualności. Klasyka myśli socjologicznej i kulturoznawczej. Książka nie najłatwiejsza, wymagająca skupienia, ale dająca wiele satysfakcji i ukazująca problemy, z którymi ludzie mierzą się od ponad 100 lat. „Bunt mas” to klasyka wielka, książka, w której autor punktuje mierność i pospolitość jednostki, w której krytykuje demokratyczne mechanizmy kierujące się w stronę pospolitości mas. Z tego co widzimy, my współcześni, to to, że człowiek nic a nic nie wynosi z historii, nic a nic się nie uczy na błędach wcześniejszych. „Bunt mas” to przerażająco prawdziwa historia ludzi, którzy w zamian za komfort życia, przestają wymagać od siebie i idą za tłumem. Świat jawi się jako centrum przeciętności, jako świat, w którym krytyka i indywidualne myślenie i drążenie staje się wypaczeniem. Świat, który opisywał Gasset, przerażająco dobrze przypomina naszą rzeczywistość. Autor dosadnie i z konkretnym sensem krytykuje demokrację i kapitalizm, za to, że stworzyły człowieka-masę, człowieka niezdolnego do samodzielnego myślenia. I nie chodzi o to, w tej krytyce, że demokracja jest zła, idzie o to, że do głosu dochodzi masa, a ta masa kocha przeciętność i ignoruje naukę. Jest to książka idealna do zgłębienia bolączek dzisiejszego świata, wiele tekstów mogłoby napisanych wczoraj, nic a nic nie straciły na aktualności - fragmenty o hermetyczności intelektualnej - boskie 👌 Zaskoczyły mnie momenty, w których autor pisał o Europie jako całości, o tym, że mogłaby się stać zjednoczona - ciekawe co by powiedział na temat działań naszej Unii Europejskiej? Nie do końca rozgryzłam autora, gdy pisał o rządzeniu Europy w świecie i o jej wielkiej moralności (patrząc choćby przez pryzmat kolonializmu) - uważam, że akurat te dwa fragmenty źle się zestarzały. Wymagająca lektura, ale bardzo wartościowa, nie ze wszystkim trzeba zgadzać się z autorem, ale warto sobie z nim w niektórych tematach parę kwestii przedyskutować.
lubięmiećksiążki - awatar lubięmiećksiążki
ocenił na85 dni temu
To zmienia wszystko Naomi Klein
To zmienia wszystko
Naomi Klein
Książka (opublikowana w 2014 roku) stała się manifestem dla aktywistów, intelektualistów i liderów społecznych, którzy dostrzegają w zmianie klimatu nie tylko zagrożenie, ale i szansę na gruntowną przemianę społeczną. Klein nie tylko analizuje przyczyny katastrofy ekologicznej, ale także wskazuje na głębokie powiązania między neoliberalnym kapitalizmem a degradacją środowiska. Autorka twierdzi, że zmiana klimatu nie jest przypadkowym efektem ubocznym działalności człowieka, ale konsekwencją dominującego modelu gospodarczego. Zgodnie z jej analizą, kapitalizm, z jego obsesją na punkcie nieustannego wzrostu, konsumpcji i eksploatacji zasobów naturalnych, jest głównym sprawcą kryzysu. Autorka zauważa, że zmiana klimatu nie jest tylko problemem technicznym, ale jest głęboko zakorzeniona w strukturach politycznych i ekonomicznych, które muszą zostać zreformowane, aby możliwe było skuteczne działanie na rzecz ochrony środowiska. Klein krytykuje neoliberalne podejście do polityki klimatycznej, które polega na poszukiwaniach "rozwiązań rynkowych", takich jak handel emisjami czy inwestycje w zielone technologie, które często są wykorzystywane do utrzymania status quo. Autorka wskazuje, że takie podejście nie prowadzi do rzeczywistej zmiany, lecz pozwala korporacjom i rządom na kontynuowanie działań szkodliwych dla środowiska pod przykrywką działań proekologicznych. Jednocześnie podkreśla znaczenie społeczeństwa obywatelskiego i ruchów oddolnych w walce ze zmianą klimatu. Przykłady takich inicjatyw, jak protesty przeciwko wydobyciu ropy czy blokady infrastruktury energetycznej, pokazują, że to właśnie aktywizm społeczny może stanowić skuteczną odpowiedź na kryzys. Autorka zwraca uwagę na rolę młodzieży, ludów tubylczych i innych grup społecznych, które często są najbardziej dotknięte skutkami zmian klimatycznych, ale jednocześnie prowadzą najbardziej efektywne działania na rzecz ich przeciwdziałania. Klein krytycznie odnosi się do propozycji technologicznych, które mają na celu "naprawienie" środowiska, takich jak geoinżynieria czy rozwój technologii CCS (wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla). Autorka uważa, że takie rozwiązania nie tylko są niepewne i kosztowne, ale także odwracają uwagę od konieczności fundamentalnej zmiany w sposobie produkcji i konsumpcji. Zamiast inwestować w niepewne technologie, Klein apeluje o inwestowanie w odnawialne źródła energii, transport publiczny i inne zrównoważone rozwiązania. Mimo pesymistycznej analizy sytuacji, Klein oferuje wizję społeczeństwa, które potrafi stawić czoła kryzysowi klimatycznemu poprzez solidarność, sprawiedliwość społeczną i demokratyczne zaangażowanie. Zachęca do działania na poziomie lokalnym i globalnym, wskazując, że to właśnie oddolne inicjatywy mogą prowadzić do realnych zmian. Jest to książka, która zmusza do autentycznej refleksji nad naszymi wartościami, stylem życia i miejscem w świecie. Klein nie tylko analizuje przyczyny kryzysu klimatycznego, ale także wskazuje na konieczność głębokiej transformacji społecznej i ekonomicznej.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą

Więcej
Jan Sowa Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą Zobacz więcej
Jan Sowa Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą Zobacz więcej
Jan Sowa Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą Zobacz więcej
Więcej