-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Lekceważący jak Henryk II - wygraj książkę "Serce królowej".
W 1154 roku Henryk II i jego żona Eleonora Akwitańska, jedna z najpotężniejszych kobiet w Europie, zostają królem i królową Anglii. Podczas gdy Henryk tłumi opór przeciwników i snuje coraz śmielsze plany, ona sprawnie rządzi państwem i opiekuje się coraz liczniejszą gromadką dzieci. Ale pragnie czegoś więcej… gdyby tylko mąż zechciał jej wysłuchać. Jednakże Henryk spycha ją na margines, znajduje młodą kochankę i odmawia żonie należnych praw. W końcu sprawy się komplikują i Eleonora zostaje wplątana w konflikt, który może przesądzić o sprawach królestwa. Oskarżenie o zdradę nie ominie nawet królowej.
W XII wieku los kobiety zależał od politycznych układów. Mąż Eleonory Akwitańskiej marginalizuje jej rolę na dworze i lekceważy sugestie królowej. Czy kiedyś napotkaliście na osobę podobną do Henryka II, która za nic miała Wasze opinie? A może byliście świadkiem takiego zachowania? Jak sobie radzić z lekceważącym podejściem?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Serce królowej
Autor : Elizabeth Chadwick
Regulamin
- Konkurs trwa od 29 września do 8 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Prószyński i S-ka.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [43]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Lilijka89
papilarna
Klops
Aququ
blackbird
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Lilijka89
papilarna
Klops
Aququ
blackbird
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Codziennie w pracy mam taką sytuację kiedy Szef jak zwykle wie lepiej... na szczęście przeważnie to właśnie jego decyzje okazują się nietrafne i realizowane są moje pomysły.
Codziennie w pracy mam taką sytuację kiedy Szef jak zwykle wie lepiej... na szczęście przeważnie to właśnie jego decyzje okazują się nietrafne i realizowane są moje pomysły.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niestety byłam świadkiem takiej sytuacji, tym bardziej, że dotyczy ona kogoś bardzo mi bliskiego!
Żona bardzo uległą mężu, a on z każdym dniem pozwala sobie na więcej. Wręcz wytresowana! Kiedy wraca on z pracy zawsze jest na stole świeży obiad, broń Boże odgrzewany z dnia poprzedniego, bo przecież on nie pies, żeby jadł resztki!
Ona zwykła kobieta, a kto z nas nie lubi w łóżku pooglądać telewizji, ale jego zdaniem telewizja jest w salonie, a w sypialni to się śpi! Zważywszy na to, że o godzinie 22 musi iść spać, to nie zbyt wiele możliwości... Codzienne sytuacje, wszystkie pod dyktando męża, który zawładnął rodziną. Najgorsze sytuacje zaczęły się, gdy pojawiła się córka. Niestety wychowana bez szacunku do matki! Ojciec zawsze i tak na wszystko pozwala, więc po co liczyć się ze zdaniem matki... Zwraca jej uwagę przy dziecku, co uważam za niedopuszczalne!
Ona pozwoliła mężowi na zbyt wiele. Zatarła się granica między byciem dobrym, a totalną uległością, która u nich panuje! Nigdy nie możemy pozwolić sobie na zatracenie samej siebie tylko po to, aby zadowolić potrzeby i zachcianki innych! Musimy zawsze brać pod uwagę nasze zdanie i to co dla nas dobre. Nie możemy przestawać walczyć o swoje, bo jeśli sami dla siebie tego nie zrobimy, to nikt tego nie zrobi, a za to wiele osób to wykorzysta!
Niestety byłam świadkiem takiej sytuacji, tym bardziej, że dotyczy ona kogoś bardzo mi bliskiego!
Żona bardzo uległą mężu, a on z każdym dniem pozwala sobie na więcej. Wręcz wytresowana! Kiedy wraca on z pracy zawsze jest na stole świeży obiad, broń Boże odgrzewany z dnia poprzedniego, bo przecież on nie pies, żeby jadł resztki!
Ona zwykła kobieta, a kto z nas nie lubi w...
Skłamałbym, mówiąc, że nigdy nie byłem ignorowany. Jeszcze większym kłamstwem byłoby stwierdzenie, że w ogóle mnie to nie ruszyło. Wiadomo, nikt nie lubi, gdy ktoś go lekceważy.
Z drugiej strony łatwiej jest przejść do porządku dziennego, gdy ignorująca nas osoba nie ma dla nas większego znaczenia.
Gorzej, jeśli ignoruje nas ktoś, na kim nam zależy... Miałem taki przypadek. Radziłem pewnej bliskiej osobie, żeby zmieniła swoje postępowanie, nie będę wchodził w szczegóły, no ale jak grochem o ścianę. Starałem się, prosiłem, namawiałem, sugerowałem... Nic! I wtedy zdałem sobie sprawę, że nic tak nie wpłynie na kogoś, jak klasyczne przekonanie się na własnej skórze... Tak też się stało, moja rada, koniec końców, okazała się cenna, choć niestety zbyt późno doceniona. Ten przykład uzmysłowił mi, że ze swojej strony możemy starać się robić dla innych wiele, lecz wszystko i tak nic nie da, jeśli przyjdzie nam kopać się z koniem...
Czy po tym doświadczeniu odpuściłem? Nie, nadal się staram, choć mocno ograniczam swoje złudzenia. Co ma być, to i będzie...
Skłamałbym, mówiąc, że nigdy nie byłem ignorowany. Jeszcze większym kłamstwem byłoby stwierdzenie, że w ogóle mnie to nie ruszyło. Wiadomo, nikt nie lubi, gdy ktoś go lekceważy.
Z drugiej strony łatwiej jest przejść do porządku dziennego, gdy ignorująca nas osoba nie ma dla nas większego znaczenia.
Gorzej, jeśli ignoruje nas ktoś, na kim nam zależy... Miałem taki...
Człowiekowi w życiu potrzebne jest doświadczenie a nie rady. Chcemy pomagać, mamy jako ludzie tendencje do załatwiania spraw a czasem trzeba je pozostawić, szczególnie w przypadku bliskich :)
Człowiekowi w życiu potrzebne jest doświadczenie a nie rady. Chcemy pomagać, mamy jako ludzie tendencje do załatwiania spraw a czasem trzeba je pozostawić, szczególnie w przypadku bliskich :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMyślę, że każdy z nas spotkał kiedyś osobę, która nie liczyła się z jego zdaniem, pracą a co gorsza z uczuciami. Mój brat zakochał się w pewniej dziewczynie, miłej, ładnej, trochę nieśmiałej. Na pozór wszystko wyglądało w porządku, tak jak wśród zakochanych powinno być. Dziewczyna zamieszkała z nim i z naszymi rodzicami, była traktowana jak członek rodziny. Niestety nie potrafiła tego uszanować, po czasie okazało się, że zdradzała mojego brata, na lewo i prawo. On tak bardzo ją kochał, że pierwszą zdradę jej wybaczył, ale ona nie potrafiła tego uszanować, nadal to robiła. Za nic miała jego uczucia, śmiała mu się prosto w twarz, całując się na jego oczach z innymi, parkowała samochód pod jego oknem, żeby mógł zobaczyć, jakie ma powodzenie wśród płci przeciwnej... Gdy mój brat dał sobie z nią spokój (a trochę to trwało nim zapomniał) i znalazł sobie inną dziewczynę, zaczęła do niego wydzwaniać i mówić mu, jak bardzo go kocha, chciała do niego wrócić, tyle tylko, że było już za późno… Jak sobie radzić z takimi sytuacjami? Proste, klin klinem. Karma wraca. Na pewno kiedyś nadarzy się sytuacja do rewanżu. Wówczas należy sprawić, żeby ta osoba poczuła się lekceważona, niech zobaczy na własnej skórze jakie to uczucie. Może czegoś ją to nauczy i na przyszłość będzie z szacunkiem traktować innych.
Myślę, że każdy z nas spotkał kiedyś osobę, która nie liczyła się z jego zdaniem, pracą a co gorsza z uczuciami. Mój brat zakochał się w pewniej dziewczynie, miłej, ładnej, trochę nieśmiałej. Na pozór wszystko wyglądało w porządku, tak jak wśród zakochanych powinno być. Dziewczyna zamieszkała z nim i z naszymi rodzicami, była traktowana jak członek rodziny. Niestety nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Oprócz momentów, kiedy jestem w grupce moich przyjaciół jestem raczej cicha. Cicha... nie mylić z nieśmiała. W tych czasach jest to jednak powszechny błąd.
W moim otoczeniu osoby, które nie wyrażają głośno swojej wyższości są lekceważone. Ja jetem taką osobą. Ludzie którzy mnie znają wiedzą, że postawie się i wypowiem kiedy będę chciała. Jednak nowicjusze uznają mnie za słabą. Nie wyprowadzam ich z tego błędu, jestem kulturalna jeśli zajdzie taka potrzeba i spełniam polecone mi zadana, ale nigdy nie pozwalam sobą pomiatać. To piękny widok, głupkowate twarze "towarzyszy" kiedy powiem swoje własne, odmienne zdanie i udowodnię, że mam rację. To piękny moment, kiedy obnażam ich ignorancję i dyletanctwo, by chwilę późnej wrócić do przerwanej pracy.
Nie mylcie tych dwóch cech... "To, że mało mówię nie oznacza, że jestem nieśmiała. Nikt nie planuje mordu na głos."
Oprócz momentów, kiedy jestem w grupce moich przyjaciół jestem raczej cicha. Cicha... nie mylić z nieśmiała. W tych czasach jest to jednak powszechny błąd.
W moim otoczeniu osoby, które nie wyrażają głośno swojej wyższości są lekceważone. Ja jetem taką osobą. Ludzie którzy mnie znają wiedzą, że postawie się i wypowiem kiedy będę chciała. Jednak nowicjusze uznają mnie za...
Od niespełna trzech lat mam stałą pracę, kocham ją, spełniam się w niej całkowicie jednak kiedy moje starania nie są w pełni doceniane przez mojego szefa tracę zapał i wiarę w siebie... bardzo często przeciwstawia swoje odmienne zdanie wobec mojego choć jasne jest to, że nie ma racji, brak mu w działaniu logiki, konsekwencji a wręcz czasami dochodzi do publicznych scen gdzie staję w centrum uwagi obcych mi ludzi wraz ze swoją bezradnością...a to wszystko na własne życzenie sama świadomie się na to pisałam, może dlatego że łączą nas więzy pokrewieństwa tak czasem bezpośrednio i okrutnie wobec mnie postępuje... ale wierzę że potrzeba czasu i cierpliwości a zmieni się na lepsze... głęboko w to wierzę i wkładam w to całe swoje serce... Mój szef ma 2,5 roku i jest moim synem.
Od niespełna trzech lat mam stałą pracę, kocham ją, spełniam się w niej całkowicie jednak kiedy moje starania nie są w pełni doceniane przez mojego szefa tracę zapał i wiarę w siebie... bardzo często przeciwstawia swoje odmienne zdanie wobec mojego choć jasne jest to, że nie ma racji, brak mu w działaniu logiki, konsekwencji a wręcz czasami dochodzi do publicznych scen...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie raz spotkałam na swojej drodze osoby, które mnie lekceważyły. Najczęściej miało to miejsce w mojej pracy. Czasami byli to pacjenci, a czasami współpracownicy. Na takie zachowanie mam jedną receptę. Nie zwracać uwagi na osoby, które nas lekceważą i robić dalej swoje najlepiej jak potrafimy. Po pewnym czasie, ci którzy w nas wątpili zobaczą ile jesteśmy warci i zaczną szanować nas i liczyć się z naszym zdaniem.
Nie raz spotkałam na swojej drodze osoby, które mnie lekceważyły. Najczęściej miało to miejsce w mojej pracy. Czasami byli to pacjenci, a czasami współpracownicy. Na takie zachowanie mam jedną receptę. Nie zwracać uwagi na osoby, które nas lekceważą i robić dalej swoje najlepiej jak potrafimy. Po pewnym czasie, ci którzy w nas wątpili zobaczą ile jesteśmy warci i zaczną...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMiałam takie sytuacje na co dzień w pracy,z której na szczęście już odeszłam. Szef, za nic miał nasze (moje i kolegów) opinie, o ile nie było one dla niego pochwałą jego wszelakich zdolności. To bardzo trudne doświadczenie, pracować z szefem, który jest aż takim narcyzem. Rozwiązań jest wiele w zależności od sytuacji. Przede wszystkim, należy domagać się szacunku. Co nie znaczy oczywiście realizowanie każdego pomysłu. Jeśli ktoś ma silną osobowość, na pewno będzie mu łatwiej walczyć o uwagę. Są też skrajne przypadki, jak mój, czyli znalezienie pracy, w której nasz wysiłek jest doceniany. Ogólnie mówiąc, należy znaleźć drogę, w której można się rozwijać stosownie do potrzeb i umiejętności, w atmosferze szacunku. To możliwe!
Miałam takie sytuacje na co dzień w pracy,z której na szczęście już odeszłam. Szef, za nic miał nasze (moje i kolegów) opinie, o ile nie było one dla niego pochwałą jego wszelakich zdolności. To bardzo trudne doświadczenie, pracować z szefem, który jest aż takim narcyzem. Rozwiązań jest wiele w zależności od sytuacji. Przede wszystkim, należy domagać się szacunku. Co nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW dzisiejszych czasach mamy dużą swobodę w sytuacjach towarzyskich. Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem w sytuacji, gdy ktoś nas ignoruje i nie liczy się z naszym zdaniem, jest...zignorowanie takiej osoby. Jestem zwolenniczką ułatwiania sobie życia, dlatego toksyczne osoby, które negatywnie wpływają na nasze emocje czy samoocenę, usuwam ze swojego życia.
W dzisiejszych czasach mamy dużą swobodę w sytuacjach towarzyskich. Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem w sytuacji, gdy ktoś nas ignoruje i nie liczy się z naszym zdaniem, jest...zignorowanie takiej osoby. Jestem zwolenniczką ułatwiania sobie życia, dlatego toksyczne osoby, które negatywnie wpływają na nasze emocje czy samoocenę, usuwam ze swojego życia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDobrze pamiętam jak katecheta w liceum lekceważył zdanie dziewczyn. Czasem nawet nie chodziło o jakieś nasze opinie...To był człowiek, który lekceważył kobiety tak po prostu. Wiele razy, mimo tego, że zachęcał nas do zadawania "trudnych pytań", na tezadane przeze mnie lub przez którąś z dziewczyn, nie odpowiadał. Za to, gdy prosiłam kolegę o powtórzenie mojego pytania, katecheta jednak postanowił je usłyszeć. W czasie dyskucji nie słyszał żadnego stanowiska przedstawionego przez dziewczynę. W ogóle kobiety uważał za największe zło...Na początku strasznie mnie to irytowało, jednak później stwierdziłam, że szkoda nerwów, jako że nie wyglądał na człowieka reformowalnego.
Dobrze pamiętam jak katecheta w liceum lekceważył zdanie dziewczyn. Czasem nawet nie chodziło o jakieś nasze opinie...To był człowiek, który lekceważył kobiety tak po prostu. Wiele razy, mimo tego, że zachęcał nas do zadawania "trudnych pytań", na tezadane przeze mnie lub przez którąś z dziewczyn, nie odpowiadał. Za to, gdy prosiłam kolegę o powtórzenie mojego pytania,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKiedyś poznałam chłopaka, który mógłby być kolejnym wcieleniem Henryka. Jakiś czas temu miał dziewczynę, gnębił ją i obrażał. Przy znajomych pokazywał swoją dominację nad nią, a gdy byli sami groził jej śmiercią. Wszystko toczyło by się tak dalej, gdyby dziewczyna nie pękła. Podobno szukała pomocy ale na to było już za późno. Nie żyje. Po prostu nie miała odwagi wyrwać się z tego piekła.
Kiedyś poznałam chłopaka, który mógłby być kolejnym wcieleniem Henryka. Jakiś czas temu miał dziewczynę, gnębił ją i obrażał. Przy znajomych pokazywał swoją dominację nad nią, a gdy byli sami groził jej śmiercią. Wszystko toczyło by się tak dalej, gdyby dziewczyna nie pękła. Podobno szukała pomocy ale na to było już za późno. Nie żyje. Po prostu nie miała odwagi wyrwać się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMłoda dziewczyna skończyła studia i dostała pracę w szkole. Jedna z jej uczennic zgłosiła się do konkursu przedmiotowego. Młoda pani nauczycielka poświęciła dziewczynie bardzo dużo czasu. Sporządziła dla niej notatki, karty pracy, dawała jej próbne arkusze do wypełnienia, słowem robiła wszystko to, co dziewczynie było potrzebne, by wygrać. Uczennica bez problemu przeszła etap szkolny i rejonowy. Na tym koniec, bo opiekunka stażu młodej nauczycielki nie mogła znieść, że ta odniosła taki sukces. I wszystkie zasługi przypisała sobie. Stażystka poszła porozmawiać z panią dyrektor o zaistniałej sytuacji, ale ta jej nie uwierzyła… Przecież to nie możliwe, żeby, ktoś kto dopiero zaczął pracę mógł tak dobrze przygotować uczniów do tego typu konkursu– usłyszała. Poddała się, stwierdziła, że nie będzie walczyć z wiatrakami. Doświadczona nauczycielka wzięła na siebie obowiązek przygotowania dziewczynki do etapu wojewódzkiego. Nie zrobiła nic, stwierdziła, że uczennica musi sama zdobyć potrzebną jej wiedzę. Młoda nauczycielka podrzucała uczennicy jakieś notatki, ale to nie było już to samo. Niestety przez zaniedbanie starej wyjadaczki dziewczyna nie została nawet laureatką. Po tym wszystkim młoda nauczycielka czuła się niedoceniona. Pocieszała się, że to dzięki jej pomocy uczennica dostała się do etapu wojewódzkiego. Najlepsze w tym wszystkim było to, że uczennica na oczach pani dyrektor podziękowała swojej nauczycielce za trud przygotowania do konkursu a mina dyrektorki była bezcenna.
Młoda dziewczyna skończyła studia i dostała pracę w szkole. Jedna z jej uczennic zgłosiła się do konkursu przedmiotowego. Młoda pani nauczycielka poświęciła dziewczynie bardzo dużo czasu. Sporządziła dla niej notatki, karty pracy, dawała jej próbne arkusze do wypełnienia, słowem robiła wszystko to, co dziewczynie było potrzebne, by wygrać. Uczennica bez problemu przeszła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWystarczy tylko pokazać z pokorą, że jesteśmy pewni swojej opinii i nie wstydzimy się jej. Zwykle ludzie nieszanujący cudzego zdania nie mają wystarczającej pewności siebie, żeby publicznie przyznać się do swojego punktu widzenia lub po prostu go nie mają. Istnieje jeszcze możliwość, że mają takie samo zdanie, ale nie lubią osoby, która je wypowiada, więc nie zgadzają się z automatu. Po prostu bądźmy pewni swego, a nic nami nie zachwieje.
Wystarczy tylko pokazać z pokorą, że jesteśmy pewni swojej opinii i nie wstydzimy się jej. Zwykle ludzie nieszanujący cudzego zdania nie mają wystarczającej pewności siebie, żeby publicznie przyznać się do swojego punktu widzenia lub po prostu go nie mają. Istnieje jeszcze możliwość, że mają takie samo zdanie, ale nie lubią osoby, która je wypowiada, więc nie zgadzają się z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałabym stosować się do ważnej reguły, że ludzi należy traktować tak jakbym sama chciała być traktowana. Niestety jednak w prawdziwym życiu nie zawsze jest to możliwe. Wiele razy spotkałam się z lekceważeniem mojej osoby. W takim przypadku, jeśli ta osoba, która lekceważy innych, sama nie pozna uczucia, którym mianuje innych, to nadal będzie to robić. Staram się wytłumaczyć takim ludziom, że nie można lekceważyć innych, że należy postawić się na ich miejscu i zastanowić się czy naprawdę jest to w porządku.
Chciałabym stosować się do ważnej reguły, że ludzi należy traktować tak jakbym sama chciała być traktowana. Niestety jednak w prawdziwym życiu nie zawsze jest to możliwe. Wiele razy spotkałam się z lekceważeniem mojej osoby. W takim przypadku, jeśli ta osoba, która lekceważy innych, sama nie pozna uczucia, którym mianuje innych, to nadal będzie to robić. Staram się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Osobą która marginalizuje moją osobę jest mój szef.
Rozmowa nasza wygląda w ten sposób,że on mówi a ja słucham. Kiedyś gdy przerywał swój wywód próbowałam coś wtrącić zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zawsze okazywało się , że mnie ostentacyjnie nie słucha lub przerywa. W podtekście było wiadomo, że to on ma rację. Głównie chodziło o to, iż jeżeli on ma zły humor ja nie mam prawa mieć dobrego.
Obecnie stosuję następującą technikę, aby nie być jego "workiem treningowym" i nie pobierać "złych emocji".
1.Swoje poglądy zachowuję dla osób godnych tych przemyśleń.
2.W sprawach poza służbowych "wyłączam odbiór".
3.Przytakuję, myśląc o bieżących czynnościach.
Życzę szefowi wszystkiego najlepszego, ale i mnie Boże w opiece swej mniej:)
Osobą która marginalizuje moją osobę jest mój szef.
Rozmowa nasza wygląda w ten sposób,że on mówi a ja słucham. Kiedyś gdy przerywał swój wywód próbowałam coś wtrącić zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zawsze okazywało się , że mnie ostentacyjnie nie słucha lub przerywa. W podtekście było wiadomo, że to on ma rację. Głównie chodziło o to, iż jeżeli on ma zły humor ja...
Mam znajomego,który lekceważy zdanie kobiet. Uważa, że mężczyzna wie lepiej. Wynika to z jego niskiego ego i małych jaj. Jak z tym walczę? Nie walczę. Robię swoję, puszczam komentarze mimo uszu i osiągam sukcesy, zdobywam coraz nowe umiejętności. A on tkwi w swojej żałości i nicości, a jednocześnie szuka argumentów świadczących, że mężczyzna wie lepiej.
Mam znajomego,który lekceważy zdanie kobiet. Uważa, że mężczyzna wie lepiej. Wynika to z jego niskiego ego i małych jaj. Jak z tym walczę? Nie walczę. Robię swoję, puszczam komentarze mimo uszu i osiągam sukcesy, zdobywam coraz nowe umiejętności. A on tkwi w swojej żałości i nicości, a jednocześnie szuka argumentów świadczących, że mężczyzna wie lepiej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzede wszystkim, musimy sobie uświadomić, że nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę! Jeśli ktoś pyta o naszą opinię, to pyta o naszą opinię, a nie o radę wszechwiedzącej wyroczni, co ma zrobić ze swoim życiem. Mój zawód polega na doradzaniu ludziom i pomaganiu w rozwiązywaniu ich problemów. Kiedyś wkurzało mnie, że pomimo moich sugestii, postanawiali zrobić coś inaczej. Tłumaczyłem, prosiłem, a nawet straszyłem konsekwencjami, a oni nic! Myślałem, że jestem wyrocznią, a moje słowo jest dla nich rozkazem i prawdą objawioną. Nie są. Ludzie mają prawo zapytać o radę i mają prawo ją zlekceważyć. Jak sobie z tym radzić? Trzeba to tylko zrozumieć. Wychodzę z założenia, że każdy człowiek, chce dla siebie dobrze. Każdy dokonuje takich wyborów, które według niego, będą dla niego najkorzystniejsze. Tak samo jest z radami. Udzielając ich, kierujemy się własnymi doświadczeniami i potrzebami. Inna osoba ma je zupełnie inne, i może dokonać zupełnie innego wyboru, niż my na jej miejscu. Ot, co! Tylko tyle, i aż tyle.
Przede wszystkim, musimy sobie uświadomić, że nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę! Jeśli ktoś pyta o naszą opinię, to pyta o naszą opinię, a nie o radę wszechwiedzącej wyroczni, co ma zrobić ze swoim życiem. Mój zawód polega na doradzaniu ludziom i pomaganiu w rozwiązywaniu ich problemów. Kiedyś wkurzało mnie, że pomimo moich sugestii, postanawiali zrobić coś inaczej....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Po jednej randce kobieta nie odbiera moich telefonów? Widocznie zrozumiała, że jestem poza jej zasięgiem i boi się, że tylko bym ją zranił. Brat udaje, że mnie nie zna? Zawsze był o mnie zazdrosny, bo mama bardziej mnie kochała. Nic dziwnego, byłem tym zdolniejszym dzieckiem. Szefowa lekceważy moje sugestie i proponowane przez mnie rozwiązania? Podkochuje się w mnie i nie chce, żeby pozostali pracownicy się dowiedzieli, jakim gorący uczuciem zapałała do swojego podwładnego. Już wcześniej się z tym spotykałem, więc się nie przejmuję. Sąsiedzi nie odpowiadają mi "dzień dobry" i zatrzaskują mi drzwi wejściowe przed nosem, bo robię w mieszkaniu najgłośniejsze imprezy w mieście i nigdy ich nie zapraszam! To nie ten poziom, więc się mszczą. Nawet parę razy wezwali policję! Z czystej zawiści! A mój ..
- Już widzę w czym problem. Czy kiedykolwiek brał Pan pod uwagę, że ludzie ignorują Pana, bo nie mogą Pana znieść? Bo jest Pan irytujący?
- Ja? Irytujący?!
- Może powinien Pan z nimi poważnie porozmawiać, wyjaśnić dawne spięcia, przeprosić...
- Ja?! Przeprosić?! Niby za co?!
- Może jakiś przyjaciel mógłby podjąć się mediacji? O ile jeszcze jakiś Panu został?
- Co Pan sugeruje? Że to ze MNĄ jest coś nie w porządku i dlatego ludzie mnie ignorują? Płacę mnóstwo pieniędzy za te sesje terapeutyczne od siedmiu boleści! A Pan jest po prostu niekompetentny! Zaraz, dokąd Pan idzie? Panie doktorze?! .. I jeszcze trzasnął drzwiami. Pewnie nie mógł znieść przebywania w towarzystwie prawdziwego samca alfa!
- Po jednej randce kobieta nie odbiera moich telefonów? Widocznie zrozumiała, że jestem poza jej zasięgiem i boi się, że tylko bym ją zranił. Brat udaje, że mnie nie zna? Zawsze był o mnie zazdrosny, bo mama bardziej mnie kochała. Nic dziwnego, byłem tym zdolniejszym dzieckiem. Szefowa lekceważy moje sugestie i proponowane przez mnie rozwiązania? Podkochuje się w mnie i nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTakich osób lekceważących innych jest sporo. Jedną z takich osób jest moja ciotka to co ona powie i jej poglądy są najważniejsze i koniec! Tyranizuje swoim zachowaniem całą rodzinę. Nie liczy się z nikim i niczym. Ważne jest tylko co ona chce. Wszystkim dookoła daje rady nawet z dziedzin o których nie ma pojęcia. Uważa się za lepszą i mądrzejszą od innych. Dziwi mnie jej zachowanie bo sama nie osiągnęła nic wielkiego w życiu prywatnym i zawodowym. Jest księgową ale nie ma studiów, ma męża od 45 lat ale z nim nie żyje, syna lepiej to przemilczeć. Jeśli potrzebuje pomocy to jej żąda! Ma szczęście bo wszyscy znają jej sytuację i milcząco jej pomagają. Skąd biorą się tacy ludzie? Czasami wstyd mi przyznać,że jesteśmy spokrewnione...
Takich osób lekceważących innych jest sporo. Jedną z takich osób jest moja ciotka to co ona powie i jej poglądy są najważniejsze i koniec! Tyranizuje swoim zachowaniem całą rodzinę. Nie liczy się z nikim i niczym. Ważne jest tylko co ona chce. Wszystkim dookoła daje rady nawet z dziedzin o których nie ma pojęcia. Uważa się za lepszą i mądrzejszą od innych. Dziwi mnie jej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTaką osobą podobną do Henryka || tylko w wersji żeńskiej była moja biologiczna mama, z którą nie utrzymuję teraz kontaktów. Nigdy nie liczyła się z moim zdaniem, od dzieciństwa traktowała mnie jak zło konieczne, panoszące się w jej domu. Każda moja prośba, czy pytanie kierowane do niej, stawało się na długi czas znakiem zapytania, gdyż mama musiała mieć zawsze czas, na wyszukanie slow, jakie ubrane w zdanie dałoby mi odmowę, lub zaprzeczenie, tyle, że oblane jednocześnie wymyślonym powodem. Lub po prostu mnie lekceważyła, odwracając od mnie i odchodząc zamszystym krokiem, pozostawiała mnie z jedną, wielką niewiadomą. W jej myśleniu nie byli miejsca ba takie cos jak wspólne decyzje, planowanie czegoś. Zawsze swoje zdanie uważała za świętość, ponieważ jej decyzje były najbardziej korzystne dla niej samej, a nie przejmowała sie reszta rodziny. Może i nie ładnie tak poisac o własnej matce, ale to czysta prawda i obiecalam siebie jej nie ukrywać
Taką osobą podobną do Henryka || tylko w wersji żeńskiej była moja biologiczna mama, z którą nie utrzymuję teraz kontaktów. Nigdy nie liczyła się z moim zdaniem, od dzieciństwa traktowała mnie jak zło konieczne, panoszące się w jej domu. Każda moja prośba, czy pytanie kierowane do niej, stawało się na długi czas znakiem zapytania, gdyż mama musiała mieć zawsze czas, ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
-Zobacz jakie piękne lampy! Kupię wam! To będzie prezent na gwiazdkę! Zobacz jakie wspaniałe!
-Wie, "mamusia" ja jeszcze nie wiem w jakim stylu będzie ten pokój. Nie wiem czy będą pasować, wstrzymajmy się.
-No ale jak to to jeszcze nie zdecydowałaś? To na co czekasz? Decyduj szybko, teraz! Bierzemy te!
-Ja ich nie chcę!- mówię głośno, wyraźnie z samego dnia rozpaczy.
Chwila ciszy i konsternacji.
-Dobrze- wydawałoby się,że wygrałam tę potyczkę swobody wyboru lamp w moim własnym domu- ale są tak piękne,że kupię je i tak! Dla siebie!
Zgadnijcie co znalazłam pod choinka?
Tak, dokładnie. TE lampy. Naprawdę nie chodziło mi o to, że nie przeżyję patrząc codziennie na lampy ,które mi się podobają-lampy to drobiazg. Nie mogłam jednak nie zareagować na to, że zostałam totalnie zlekceważona, zaprzeczono moim prawom do stanowienie o sobie, o MOIM życiu, o MOIM domu. I nie trafiły do mnie tłumaczenia męża, że "mamusia chciała dobrze", bo jakby chciała dobrze to na pewno nie kupiłaby mi w prezencie czegoś o czym wyraźnie się wypowiedziałam "nie chcę tego". Mamusia nie chciała dobrze, ona chciała pokazać, że "i tak będzie tak jak ona sobie wymyśliła- bo przecież zawsze wie najlepiej". Taki typ osoby- swoją drogą bardzo ciężki do zniesienia nawet przez osoby dość luźno z nią związane.
Lampy zostały oddane mamusi- na znak,ze urządzam mieszkanie według swojego gustu. "Mamusia" obrażona i miałam jej wtrącanie się we wszytko z głowy- przynajmniej na jakiś czas.
-Zobacz jakie piękne lampy! Kupię wam! To będzie prezent na gwiazdkę! Zobacz jakie wspaniałe!
-Wie, "mamusia" ja jeszcze nie wiem w jakim stylu będzie ten pokój. Nie wiem czy będą pasować, wstrzymajmy się.
-No ale jak to to jeszcze nie zdecydowałaś? To na co czekasz? Decyduj szybko, teraz! Bierzemy te!
-Ja ich nie chcę!- mówię głośno, wyraźnie z samego dnia rozpaczy.
...
Nie raz spotykam się z takim zlekceważeniem szczególnie młodszych osób przez osoby starsze, np. w pracy lub podczas zwykłej pogawędki. Nie można zwrócić starszej osobie uwagi w pracy, że mogłaby zrobić coś inaczej i tym samym lepiej, ponieważ zaraz się obrusza i uważa że jej autorytet jest niepodważalny. Co ciekawe, tego typu osoby, zadufane w sobie często tą samą myśl chętnie pochwycą od starszego kierownika lub koleżanki. Także wiek gra dużą rolę w marginalizującym podejściu.
Nauczyłam się już żeby nie zwracać uwagi na takie osoby - po prostu totalnie je ignoruje i nie zaszczycam swoimi dobrymi chęciami. Zresztą zauważyłam, że zaczęły zmieniać swoje postępowanie na lepsze po lekceważeniu z mojej strony. Także potraktowałam je ich własnym lekarstwem. :)
Nie raz spotykam się z takim zlekceważeniem szczególnie młodszych osób przez osoby starsze, np. w pracy lub podczas zwykłej pogawędki. Nie można zwrócić starszej osobie uwagi w pracy, że mogłaby zrobić coś inaczej i tym samym lepiej, ponieważ zaraz się obrusza i uważa że jej autorytet jest niepodważalny. Co ciekawe, tego typu osoby, zadufane w sobie często tą samą myśl...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNikt nie lubi być lekceważony. I nikt nie powinien. Sama kiedyś byłam ofiarą takiego traktowania, tylko dlatego, że pochodzę ze wsi. Sytuacja miała miejsce na warsztatach szkoleniowych dotyczących pracy z dziećmi.Znalazłam się w grupie z "tymi lepszymi", z miasta. Gdy miałyśmy stworzyć projekt dotyczący animacji dla dzieci, ucieszyłam się, ponieważ na co dzień miałam kontakt z maluchami mojego rodzeństwa, także czułam się jak ryba w wodzie. Jednakże koleżanki z grupy nie podzielały mojego entuzjazmu. Wszelkie sugestie, pomysły z mojej strony były odtrącane, lekceważone, bo "co ty dziewucho ze wsi możesz wiedzieć". W końcu się poddałam, i tylko słuchałam co ustala reszta grupy. Gdy projekt był gotowy,"najmądrzejsza" zwróciła się do mnie: "MY idziemy na kawę. Jak Ci się nudzi, to przepisz to wszystko na czysto. Na razie". Targały mną skrajne emocje. Chciałam pobiec za nimi i podrzeć ten (naprawdę beznadziejny) projekt. Ale policzyłam do 10 i wpadłam na pomysł. Owszem, przepisałam wszystko, ale tak, jak ja to widzę. Wiedziałam, że reszta elity nie wpadnie na pomysł, żeby przed jego przedstawieniem przeczytać go. Następnego dnia broniłyśmy projektu przed komisją. Nigdy wcześniej nie czułam takiej dumy jak wtedy. A miny dziewczyn, które nie wiedziały co czytają i dukają każde zdanie - bezcenne. Po obronie komisja jednogłośnie stwierdziła, iż nasz projekt jest najlepszy z całego kursu i widać, że zabawy z dziećmi nie są nam obce. Na koniec spytali, kto wpadł na taki pomysł. Dziewczyny czerwone jak buraki wbiły wzrok w ziemie, a ja dumnie powiedziałam: "Oczywiście, że cała grupa. Chociaż ja tylko przepisywałam". Po czym wyszłam. Kurs zaliczyłam. Ale nie to było moim największym osiągnięciem, ale to, że pokazałam, iż nikt nie będzie lekceważył "dziewuchy ze wsi" ;)
Nikt nie lubi być lekceważony. I nikt nie powinien. Sama kiedyś byłam ofiarą takiego traktowania, tylko dlatego, że pochodzę ze wsi. Sytuacja miała miejsce na warsztatach szkoleniowych dotyczących pracy z dziećmi.Znalazłam się w grupie z "tymi lepszymi", z miasta. Gdy miałyśmy stworzyć projekt dotyczący animacji dla dzieci, ucieszyłam się, ponieważ na co dzień miałam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiestety, ale żeby być sznowanym trzeba być lepszym od innych i zdobyć autorytet. Wiem, że gdy ktoś nie chce mnie słuchać to po prostu mnie nie szanuje i tyle. Zauważyłam, że wiele ludzi z założenia ma siebie za lepszych od wszystkich. W czsach w których żyjemy mogę po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Lata temu nie było to takie proste.
Niestety, ale żeby być sznowanym trzeba być lepszym od innych i zdobyć autorytet. Wiem, że gdy ktoś nie chce mnie słuchać to po prostu mnie nie szanuje i tyle. Zauważyłam, że wiele ludzi z założenia ma siebie za lepszych od wszystkich. W czsach w których żyjemy mogę po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Lata temu nie było to takie proste.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWarto poprosić osobe która nas lekceważy o rozmowę i dopytać o przyczyny podobnego traktowania, opisać uczucia, jakie są w nas wywoływane, a także powiedzieć o oczekiwaniach wobec zachowania danej osoby oraz granicach, których nie pozwalamy przekraczać. Warto także zachęcić tą osobę również do wypowiedzi odnośnie uczuć i oczekiwań wobec nas w tej relacji. Da to szanse na wypracowanie sposobu funkcjonowania akceptowanego przez obydwie strony. Wszystko można naprawić wystarczy chcieć :) Powodzenia
Warto poprosić osobe która nas lekceważy o rozmowę i dopytać o przyczyny podobnego traktowania, opisać uczucia, jakie są w nas wywoływane, a także powiedzieć o oczekiwaniach wobec zachowania danej osoby oraz granicach, których nie pozwalamy przekraczać. Warto także zachęcić tą osobę również do wypowiedzi odnośnie uczuć i oczekiwań wobec nas w tej relacji. Da to szanse na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czasami spotykam się z tym na uczelni - studiuję informatykę na politechnice. Kilka razy zdarzyło się, że profesor pisząc maila do grupy mieszanej, zwraca się słowem "Panowie", tak jakby żeńska część nie istniała. Raczej nigdy nie zwracałam na to uwagi.
Jednak ostatnio trafiłam na prowadzącego, który na wykładzie powiedział do jednej z kobiet, żeby przemyślałam zmianę kierunku na kosmetologię (gadała, przeszkadzała, więc nawet mnie to rozśmieszyło). Jednak to nie koniec. Do studentów cały czas zwracał się "Panowie", a kiedy opuszczałam aulę i powiedziałam "Do widzenia", on mnie po prostu zignorował... Istnieje możliwość, że nie usłyszał, ale tego dowiem się dopiero na najbliższych zajęciach.
A co robię w takich sytuacjach? Jestem zdania, że lepiej ignorować takie zachowania niż zostać zapamiętaną i być ofiarą rzucania kłód pod nogi.
Czasami spotykam się z tym na uczelni - studiuję informatykę na politechnice. Kilka razy zdarzyło się, że profesor pisząc maila do grupy mieszanej, zwraca się słowem "Panowie", tak jakby żeńska część nie istniała. Raczej nigdy nie zwracałam na to uwagi.
Jednak ostatnio trafiłam na prowadzącego, który na wykładzie powiedział do jednej z kobiet, żeby przemyślałam zmianę...
Bycie lekceważonym to bardzo dobry punkt wyjścia do wielu działań! Skoro ktoś się z Tobą nie liczy, nie wierzy, że możesz coś osiągnąć, że Twoja opinia może być wartościowa - jednocześnie nie będzie się spodziewał z Twojej strony żadnego zagrożenia, nie będzie zwracał uwagi na Twoje poczynania. Masz wolną rękę!:)
Bycie lekceważonym to bardzo dobry punkt wyjścia do wielu działań! Skoro ktoś się z Tobą nie liczy, nie wierzy, że możesz coś osiągnąć, że Twoja opinia może być wartościowa - jednocześnie nie będzie się spodziewał z Twojej strony żadnego zagrożenia, nie będzie zwracał uwagi na Twoje poczynania. Masz wolną rękę!:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamU mnie w domu każdy ma swoje obowiązki. Mój syn miał w zwyczaju lekceważyć to, co do niego należało, np. mycie wanny. Kiedyś więc, podczas obiadu, wszystkim podałam czyste talerze, tylko przed nim postawiłam brudny. Mamo, ten talerz jest brudny! - usłyszałam. Moim zdaniem jest czysty - odparowałam, na co przytaknęła reszta rodziny. Dodałam, żeby nie unosił się, tak jak ja nie burzę się z powodu nieumytej wanny, a jak nie podoba mu się jego talerz, to niech się sam obsłuży. Aluzja okazała się skuteczna, więc może klin klinem...
U mnie w domu każdy ma swoje obowiązki. Mój syn miał w zwyczaju lekceważyć to, co do niego należało, np. mycie wanny. Kiedyś więc, podczas obiadu, wszystkim podałam czyste talerze, tylko przed nim postawiłam brudny. Mamo, ten talerz jest brudny! - usłyszałam. Moim zdaniem jest czysty - odparowałam, na co przytaknęła reszta rodziny. Dodałam, żeby nie unosił się, tak jak ja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Moim zdaniem są dwa wyjścia:
1. Albo porozmawia się z tą osobą i wyjaśni jej, że takie zachowanie nam nie odpowiada i mają zacząć traktować nas jak równych sobie;
2. Można też zwyczajnie zlekceważyć zachowanie takiej osoby i robić swoje, jak gdyby nigdy nic; w końcu ta osoba albo się znudzi albo zobaczy, że jesteśmy tak samo inteligentni, pomysłowi i kreatywni jak ona i naprawdę zacznie nas traktować jak równych sobie.
Moim zdaniem są dwa wyjścia:
1. Albo porozmawia się z tą osobą i wyjaśni jej, że takie zachowanie nam nie odpowiada i mają zacząć traktować nas jak równych sobie;
2. Można też zwyczajnie zlekceważyć zachowanie takiej osoby i robić swoje, jak gdyby nigdy nic; w końcu ta osoba albo się znudzi albo zobaczy, że jesteśmy tak samo inteligentni, pomysłowi i kreatywni jak ona i...