-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać199 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
Biblioteczka
2018-03-08
2016-10-01
W związku z taką a nie inną historią programu możemy mówić o historii kompletnej - nikt mi nie wmówi, że TG Post-Clarksonowe to ten sam program z takim samym potencjałem. Ten idiota to człowiek, który z niewielkiego, regionalnego programu wytworzył majstersztyk znany praktycznie każdemu, nawet jeżeli jest motoryzacyjnym dyletantem jakiego świat jeszcze nie widział.
Książka opowiedziana jest z perspektywy fana - jak i producenta - Richarda Portera. Człowiek, który pomagał współtworzyć geniusz TG doskonale też wiedział jak sprzedać Tobie - czytelniku - to co działo się za kulisami legendarnego studio w hangarze. Problemy, smutki, radości, rozwiązania, i gaszenie pożarów. Wszystko to pokazuje nam, że odpowiedni zespół to jeden z gwarantów sukcesu każdego przedsięwzięcia. Richard utwierdził mnie też w przekonaniu, że gdyby to legendarne trio wyprodukowało program, który składałby się wyłącznie z dysputy nad schnięciem farby - byłby murowanym hitem.
Jeśli lubisz Top Gear - nie krępuj się. Daj się przekonać, że Ci ludzie to banda kumpli, którym ktoś dał trochę kasy i wolną rękę.
W związku z taką a nie inną historią programu możemy mówić o historii kompletnej - nikt mi nie wmówi, że TG Post-Clarksonowe to ten sam program z takim samym potencjałem. Ten idiota to człowiek, który z niewielkiego, regionalnego programu wytworzył majstersztyk znany praktycznie każdemu, nawet jeżeli jest motoryzacyjnym dyletantem jakiego świat jeszcze nie widział.
Książka...
2016-02-18
Dla osoby śledzącej wydawnictw poświęconych osobie Kazimierza Staszewskiego większość zawartości może się wydać znajoma. I macie rację. Jest to kolejny wywiad-rzeka z Kazikiem, który odpowiada na pytania - prawdopodobnie - z własnym sumieniem. Czy jest to wada? Nie. Niejednokrotnie dowiedziałem się, że z perspektywy czasu Kazik inaczej ocenia swoje decyzje, fantazje polityczne i swoje projekty muzyczne. Najważniejsze jest to, że nie wstydzi się zmieniać zdania i lubi to podkreślać.
Sensacji tutaj także nikt nie uświadczy, żadnych przewrotów, zdrad czy innych rock 'n' rollowych archetypów. Kult okazał się być bardzo grzecznym zespołem, i poza alkoholem czy okazyjną używką nic obrazoburczego tutaj nie uświadczymy.
Jeśli więc ta książka nie zawiera takich elementów - do kogo ona jest skierowana?
Dla każdego, kto chce poznać tego nietuzinkowego gościa, który jest znany z klasyków pokroju Polski, piosenek swojego ojca, a i ostatnio nawet aranżu znanych socjalistycznych pieśni.
Jeżeli moja - pożal się Boże - recenzja nie zniechęciła Cię do lektury. Nie krępuj się. Kup, przeczytaj i ciesz się nabytą wiedzą, która Ci się do niczego nie przyda. Za to wywoła przyjemne uczucie, że legenda Polskiej alternatywy jest takim samym nudnym gościem jak Ty i ja. Z tą różnicą, że my nie mamy domu na Teneryfie.
Dla osoby śledzącej wydawnictw poświęconych osobie Kazimierza Staszewskiego większość zawartości może się wydać znajoma. I macie rację. Jest to kolejny wywiad-rzeka z Kazikiem, który odpowiada na pytania - prawdopodobnie - z własnym sumieniem. Czy jest to wada? Nie. Niejednokrotnie dowiedziałem się, że z perspektywy czasu Kazik inaczej ocenia swoje decyzje, fantazje...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Spodziewałem się Bondowskich historii. Nie dostałem ich. Dostałem coś lepszego. Mamy tutaj historię ludzi, którzy zdradzili swoją socjalistyczną ojczyznę za imperialistyczną walutę. Ale nie to jest ciekawe. Najciekawszymi okazały się kulisy pracy takiego szpiega, metodyki kontaktu, werbunku, przekazywania zdobytych informacji i unikanie przy tym kontrwywiadu PRL, który jak się okazuje - wcale taki cieńki nie był. Trudno wyobrazić sobie, że historie przytoczone w w/w książe działy się pod naszymi nosami, a w zasadzie nosami naszych rodziców.
Łowcy Szpiegów stworzyli we mnie zainteresowanie tematem wywiadu.
Spodziewałem się Bondowskich historii. Nie dostałem ich. Dostałem coś lepszego. Mamy tutaj historię ludzi, którzy zdradzili swoją socjalistyczną ojczyznę za imperialistyczną walutę. Ale nie to jest ciekawe. Najciekawszymi okazały się kulisy pracy takiego szpiega, metodyki kontaktu, werbunku, przekazywania zdobytych informacji i unikanie przy tym kontrwywiadu PRL, który jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to