rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Głuchowski wyśmienicie buduje światy i ta książka jest kolejnym przykładem jego kunsztu w tym zakresie.

Wizja przyszłości, w której społeczeństwo już dawno pokonało śmierć, jest równie fascynująca, jak i przerażająca. Bo oczywiście nie rozwiązało to wszystkich problemów świata, a nawet spowodowało kilka nowych.

Światem pochłonięci jesteśmy niemal od początku, kiedy Głuchowski pokazuje nam, jak wygląda jego wizja przyszłości, jakie rządzą nią zależności i jak wiele zmieniło się w jednych kwestiach, a jak mało w innych – patrząc z poziomu naszej rzeczywistości. Jako dystopia ta książka zasługuje na bardzo wysoką ocenę – intryguje, prezentując świat zarówno z perspektywy całego społeczeństwa, jak i jednostki.

Nie jest to jednak jedyny element tej książki, a inne składowe nie są już tak spektakularne. Wątki filozoficzne urozmaicają akcję, ale szybko sprawiają wrażenie przegadanych, powierzchownych, nieangażujących i wcale nie tak nowoczesnych (a jednocześnie nie tak uniwersalnych – po prostu pisanych z naszego punktu widzenia, sztucznie podciąganych do rangi czegoś wzniosłego i przyszłościowego).

Najgorszy jest jednak sposób pisania relacji miedzy bohaterami. Im bardziej intymny wątek, tym gorzej. Nowy człowiek, przedstawiciel zbrojnego ramienia nowej władzy, sprawiający wrażenie zimnego i oddanego systemowi, nagle staje się postacią z ckliwego melodramatu (i to nawet nie kina klasy B, a C lub D). W okolicach 60% książki wątek miłosny stał się wręcz absurdalny i strasznie odrzucający – zarówno sam w sobie, jak i na tle całej opowieści. Nie lubię porzucać książek, ale w tym momencie realnie, bardzo mocno brałem to pod uwagę. Ostatecznie jakoś przebrnąłem przez ten fragment i okazało się, że była to kulminacja tych najgorszych cech, ale dół tej powieści był przeraźliwie nisko.

Mimo wszystko warto było dojechać do końca i poznać całość tej w gruncie rzeczy interesującej wizji przyszłości. Trzeba mieć jednak na uwadze, że Głuchowski nie jest mistrzem tworzenia angażujących relacji, i jeśli nie jesteś w stanie przebrnąć przez bardzo banalną w tym kontekście warstwę powieści, to warto zastanowić się, czy w ogóle dawać jej szansę.

Głuchowski wyśmienicie buduje światy i ta książka jest kolejnym przykładem jego kunsztu w tym zakresie.

Wizja przyszłości, w której społeczeństwo już dawno pokonało śmierć, jest równie fascynująca, jak i przerażająca. Bo oczywiście nie rozwiązało to wszystkich problemów świata, a nawet spowodowało kilka nowych.

Światem pochłonięci jesteśmy niemal od początku, kiedy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Orbitowski kolejny raz pokazuje, że świetnie potrafi opowiadać kontekstem, otoczeniem, budowaniem świata, jednocześnie bardzo dobrze oddając realia – w tym przypadku schyłek PRL-u, drugą połowę lat 80.

Jest również królem adaptowania realnych wydarzeń na potrzeby własnej opowieści – tutaj mistyka Kazimierza Domańskiego.

To nie jest jednak historia o Domańskim, a wzięcie ram jego losów i próba opowiedzenia na ich podstawie czegoś uniwersalnego – w gruncie rzeczy o nas wszystkich.

Fabuła jest ciekawa, ale trzeba dać się wciągnąć w klimat „gawędy”. Tym bardziej, że narratorem jest, z perspektywy całości, bohater drugoplanowy (im dalej w las, tym bardziej rodzi się pytanie – czy na pewno?).

Po około 30% myślałem, co tutaj jeszcze może się wydarzyć? Przecież po zbudowaniu tła chyba wszystko już widziałem. A jednak wydarzyło się sporo – tyle że w swoim, niespiesznym tempie.

Czy „Kult” może być trochę nużący? Tak, jeśli ktoś nie wsiąknie w PRL-owski klimat i nie przypadnie mu do gustu ten sposób prowadzenia narracji. Tutaj polecam audiobooka. Ta forma odbioru wydaje się wręcz stworzona do gawędziarskiego stylu opowiadania, zwłaszcza że lektorem jest Janusz Chabior, którego głos znakomicie pasuje do roli Zbyszka.

Orbitowski kolejny raz pokazuje, że świetnie potrafi opowiadać kontekstem, otoczeniem, budowaniem świata, jednocześnie bardzo dobrze oddając realia – w tym przypadku schyłek PRL-u, drugą połowę lat 80.

Jest również królem adaptowania realnych wydarzeń na potrzeby własnej opowieści – tutaj mistyka Kazimierza Domańskiego.

To nie jest jednak historia o Domańskim, a wzięcie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Sprawnie napisana historia. Ciekawie przeplata wątki obyczajowe, s-f oraz czeskiej historii i świadomości narodowej.

Raczej nie będzie tym czym się spodziewasz na początku czytania, ale to zaleta.

Sprawnie napisana historia. Ciekawie przeplata wątki obyczajowe, s-f oraz czeskiej historii i świadomości narodowej.

Raczej nie będzie tym czym się spodziewasz na początku czytania, ale to zaleta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Sablik fajnie buduje napięcie i klimat, ale literacko jest to mocno średnie. Świat post-apo i jego zasady słabo opisane, co akurat w temacie tytułowego „Lęku” może i pomaga budować nastrój, dialogi generyczne. Czyta się to momentami jak intrygującą, wattpadową opowieść.

Mimo wszystko interesujący nastrój ratuje całość, nawet mimo niesatysfakcjonującego zakończenia.

Sablik fajnie buduje napięcie i klimat, ale literacko jest to mocno średnie. Świat post-apo i jego zasady słabo opisane, co akurat w temacie tytułowego „Lęku” może i pomaga budować nastrój, dialogi generyczne. Czyta się to momentami jak intrygującą, wattpadową opowieść.

Mimo wszystko interesujący nastrój ratuje całość, nawet mimo niesatysfakcjonującego zakończenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to