rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Miałam wobec tej książki naprawdę spore oczekiwania… ale niestety zupełnie mnie nie porwała.

To jedna z tych historii, do których trochę się zmuszałam. Siadałam do czytania bardziej z poczucia, że chcę ją skończyć, niż z prawdziwej przyjemności. I choć bardzo lubię takie klimaty, tutaj coś po prostu nie zagrało.

A szkoda, bo bohaterka – Apolonia – ogromnie przypadła mi do gustu. To postać, którą naprawdę da się polubić i której losy potrafią poruszyć. Trzymałam za nią kciuki i byłam ciekawa, jak potoczy się jej historia.

Niestety, mimo tego nie byłam w stanie czytać tej książki z lekkością i zaangażowaniem. Momentami dłużyła mi się i brakowało tego „czegoś”, co sprawia, że nie chce się odkładać książki.

To nie jest zła historia ma potencjał i ciekawe postacie ale dla mnie zabrakło w niej emocji w takim wydaniu, które naprawdę wciąga.

Znacie książki, które powinny Wam się spodobać, a jednak coś nie kliknęło?

Miałam wobec tej książki naprawdę spore oczekiwania… ale niestety zupełnie mnie nie porwała.

To jedna z tych historii, do których trochę się zmuszałam. Siadałam do czytania bardziej z poczucia, że chcę ją skończyć, niż z prawdziwej przyjemności. I choć bardzo lubię takie klimaty, tutaj coś po prostu nie zagrało.

A szkoda, bo bohaterka – Apolonia – ogromnie przypadła mi do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Białe magnolie” to kontynuacja historii, która znów trafiła prosto w serce.

Jeśli znacie już „Czarną orchideę” autorstwa Ewy Lange, to wiecie, że był to debiut, który potrafił oczarować czytelnika. Ja byłam nim absolutnie zachwycona i wiele razy o nim tutaj opowiadałam. Dlatego po „Białe magnolie” sięgałam z ogromnymi emocjami i ta książka znów mnie poruszyła.

To bezpośrednia kontynuacja historii, więc zdecydowanie trzeba czytać te książki po kolei. Wracamy do świata bohaterów i poznajemy bliżej Olę młodą, zbuntowaną dziewczynę stojącą na progu dorosłości. To moment w życiu, kiedy trzeba podejmować pierwsze naprawdę ważne decyzje i mierzyć się nie tylko ze sobą, ale też z historią swojej rodziny.

Ola, chcąc się usamodzielnić i wyprowadzić z domu, podejmuje pracę. Tam poznaje seniorów, ludzi z bagażem doświadczeń, którzy z czasem uczą ją pokory, szacunku i patrzenia na życie z innej perspektywy. W tym samym czasie na jej drodze pojawia się Dawid. Chłopak o niemieckich korzeniach przyjeżdża odwiedzać swojego dziadka w domu opieki, gdzie pracuje Ola. Między nimi rodzi się relacja, która wydawać by się mogła wspaniała pierwsza miłością… ale...(tak pojawi się jakieś ale, ale z tym Was zostawię, żebyście sami to sprawdzili)

Do tej jakże niezwykłej fabuły, mamy bardzo trudną historię rodzinną. Ojciec Oli ukształtowany przez doświadczenia swoich przodków jest człowiekiem pełnym uprzedzeń, szczególnie wobec Niemców. To napięcie między przeszłością a teraźniejszością jest ważnym wątkiem.

Z każdą kolejną stroną odkrywamy coraz więcej tajemnic. Historia zatacza koło, a w opowieści pojawiają się losy dziadków, które pokazują, jak wydarzenia sprzed lat wpływają na kolejne pokolenia. Powoli zaczynamy rozumieć decyzje bohaterów, ich lęki i uprzedzenia.

Ogromnie poruszyła mnie też symbolika magnolii delikatna, piękna, ale niosąca w sobie głębsze znaczenie. To opowieść o rodzinie, pamięci, przebaczeniu i o tym, jak przeszłość potrafi kształtować teraźniejszość.

Muszę też zwrócić uwagę na to, że ta książka napisana z ogromną wrażliwością i szacunkiem do czytelnika. Taka, która zostawia w sercu ślad i skłania do refleksji jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.

Jeśli lubicie historie wielopokoleniowe, emocjonalne i mądre to koniecznie sięgnijcie po serię Ewy Lange. Ale pamiętajcie: zacznijcie od „Czarnej orchidei”, a dopiero potem pozwólcie sobie na „Białe magnolie”.

„Białe magnolie” to kontynuacja historii, która znów trafiła prosto w serce.

Jeśli znacie już „Czarną orchideę” autorstwa Ewy Lange, to wiecie, że był to debiut, który potrafił oczarować czytelnika. Ja byłam nim absolutnie zachwycona i wiele razy o nim tutaj opowiadałam. Dlatego po „Białe magnolie” sięgałam z ogromnymi emocjami i ta książka znów mnie poruszyła.

To...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Jamniki. O małych pieskach, które naprawdę się liczą”

To cudna rymowana, pełna humoru książka obrazkowa, która łączy to, co dzieci kochają najbardziej czyli pieski i liczenie. Na kolejnych stronach pojawia się coraz więcej jamników w przeróżnych kolorach, umaszczeniach i… kostiumach! Są jamniki eleganckie, sportowe, przebrane za hot-dogi czy lody. A wszystkie maszerują w rozszczekanej, rozmerdanej paradzie.

Tekst jest rytmiczny, melodyjny i świetnie sprawdzi się do głośnego czytania. To jedna z tych książek, które same „wpadają w ucho”, a dzieci szybko się uczą, dlatego pomoże w nauce liczenia.

Ogromnym atutem są ilustracje bo są pełne detali, kolorów i humoru. Można je oglądać długo, wyszukując kolejne smaczki. Na końcu znajdziemy też ciekawostki o jamnikach, więc oprócz zabawy jest tu też element edukacyjny.

Jest to idealna propozycja dla maluchów uczących się liczyć, dzieciaków kochających zwierzęta no i wszystkich fanów jamników.

„Jamniki. O małych pieskach, które naprawdę się liczą”

To cudna rymowana, pełna humoru książka obrazkowa, która łączy to, co dzieci kochają najbardziej czyli pieski i liczenie. Na kolejnych stronach pojawia się coraz więcej jamników w przeróżnych kolorach, umaszczeniach i… kostiumach! Są jamniki eleganckie, sportowe, przebrane za hot-dogi czy lody. A wszystkie maszerują w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Wojtkiewicz i już wiem jedno na pewno nie ostatnie. Po przeczytaniu „W obronie miłości” będę czekać na każdą kolejną książkę autorki.

Ta powieść jest napisana pięknym, niezwykle płynnym językiem. Czyta się ją z ogromną przyjemnością,strony uciekają jedna za drugą, a historia wciąga coraz mocniej.

To poruszająca opowieść o miłości, która właściwie nie miała prawa się wydarzyć. O uczuciu pojawiającym się w czasach i okolicznościach, w których serce powinno milczeć. A jednak… serce nie sługa.

Historia Urszuli i Oskara łamie serce. I jestem pewna, że niejednej osobie podczas lektury zakręci się w oku łza. To jedna z tych opowieści, które zostają z czytelnikiem na dłużej.

Autorka pokazuje też coś bardzo ważnego, że człowiek zawsze może pozostać człowiekiem. Nawet w świecie, w którym system, wojna czy ideologia próbują odebrać nam człowieczeństwo. Czasami to nie ludzie są źli z natury, ale machina, w której się znajdują, potrafi zmienić wszystko.

To piękna, wciągająca i bardzo emocjonalna historia.

Bardzo, bardzo Wam polecam tę książkę. Jeśli lubicie powieści, które poruszają serce i zostają w głowie na długo, to koniecznie po nią sięgnijcie.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Wojtkiewicz i już wiem jedno na pewno nie ostatnie. Po przeczytaniu „W obronie miłości” będę czekać na każdą kolejną książkę autorki.

Ta powieść jest napisana pięknym, niezwykle płynnym językiem. Czyta się ją z ogromną przyjemnością,strony uciekają jedna za drugą, a historia wciąga coraz mocniej.

To poruszająca...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubicie thrillery psychologiczne? Jest tak to koniecznie poznacie książkę „dom ze szkła”
Ta historia, od pierwszych stron budzi niepokój. W centrum fabuły znajduje się dziewczynka, która po śmierci opiekunki trafia w sam środek rodzinnego dramatu. Każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję wydarzeń. A prawda jest jak szkło, krucha i może zranić.

Autorka bardzo sprawnie buduje atmosferę napięcia. Dom ze szkła nie jest tu tylko tłem, on staje się symbolem przejrzystości, która wcale nie oznacza uczciwości. Bohaterowie żyją jakby pod lupą, a mimo to potrafią manipulować, kłamać i grać pozorami. Najbardziej intrygująca jest postać dziecka niejednoznaczna, momentami niepokojąca, balansująca między ofiarą a kimś, kto może wiedzieć więcej, niż pokazuje.

Podobało mi się tempo tej historii. Ten thriller, który czyta się bardzo szybko, bo autorka umiejętnie dawkuje informacje i co jakiś czas podsuwa jakiś trop, który wywraca wcześniejsze przypuszczenia. Choć niektóre rozwiązania mogą wydać się czytelnikom znającym gatunek znajome, całość wciąż potrafi wciągnąć i utrzymać w napięciu az do finału.

Czy wszystko mnie zachwyciło? Nie do końca. Momentami miałam wrażenie, że pewne wątki można było trochę pogłębić, ale finalnie jestem zachwycona! To kawał solidnej lektury, torowy świetnie sprawdzi się na weekend!

Lubicie thrillery psychologiczne? Jest tak to koniecznie poznacie książkę „dom ze szkła”
Ta historia, od pierwszych stron budzi niepokój. W centrum fabuły znajduje się dziewczynka, która po śmierci opiekunki trafia w sam środek rodzinnego dramatu. Każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję wydarzeń. A prawda jest jak szkło, krucha i może zranić.

Autorka bardzo sprawnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

obiecuj mi jutra” Gabrieli Gargaś to kolejna książka autorki, która złamała mi serce i dała do myślenia…

Od razu mówię o o wyjątkowa powieść, bo pokazuje, jak bardzo złożony jest człowiek. Jak często oceniamy czyjeś decyzje, nie znając całej historii. Bo przecież, jak to w życiu zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma.

Autorka prowadzi nas przez losy wielu bohaterów. Każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, emocji i błędów. Ich historie splatają się w jednym punkcie, dlatego tę książkę warto czytać w skupieniu. Tu nic nie jest przypadkowe.

To opowieść, która boli na swój sposób. Znajdziemy tu zdradę emocjonalną, samotność, kłamstwo, ale też ludzi, którzy mimo wszystko próbują budować relacje albo ratować to, co jeszcze można ocalić. Bo każda decyzja, którą podejmujemy, może kogoś zranić nawet jeśli nie było to naszą intencją.

Gabriela Gargaś pisze pięknie. Ta kobieta ma niezwykły dar, potrafi łamać serce słowami, a jednocześnie dawać nadzieję.

To także książka o tym, że każdy z nas zasługuje na szczęście. Nieważne, czy nasze ciało jest zdrowe czy chore, czy czujemy się piękni czy pełni kompleksów, jaką mamy historię i jaką orientację. Szczęście jest możliwe ale czasem trzeba się na nie odważyć i zrobić pierwszy krok.

Ta książka zostaje w głowie i w sercu na długo. I przypomina, że życie nigdy nie jest czarno-białe.

obiecuj mi jutra” Gabrieli Gargaś to kolejna książka autorki, która złamała mi serce i dała do myślenia…

Od razu mówię o o wyjątkowa powieść, bo pokazuje, jak bardzo złożony jest człowiek. Jak często oceniamy czyjeś decyzje, nie znając całej historii. Bo przecież, jak to w życiu zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma.

Autorka prowadzi nas przez losy wielu bohaterów. Każdy z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Piszecie jeszcze czasem listy lub maile do swoich bliskich?
Ja już nie… a szkoda... bo “Korespondencja” to niezwykła i subtelna książka, bardzo refleksyjna. Trafiająca w czułe miejsca czytelnika.

Czyta się ją niezwykle szybko, głównie dlatego, że ma formę listów i maili. Właściwie czyta się czyjąś prywatną korespondencję… i to jest niesamowicie intymne. Momentami aż trochę dziwne, bo miałam wrażenie, że podglądam czyjeś życie.

Na początku czułam lekki chaos. Różne wątki, różne relacje, urywki korespondencji. Ale jeśli dacie tej historii chwilę i odrobinę cierpliwości i naprawdę wszystko zacznie się łączyć w całość. I wtedy widać, jak pięknie ta fabuła jest skonstruowana.

Najbardziej poruszyło mnie to, jak obserwujemy zmianę Sybil. To kobieta po siedemdziesiątce, która “rozlicza” się ze swoim życiem. Z relacjami. Z decyzjami. Z samotnością. I robi to właśnie poprzez słowa.

Czuć tutaj samotność, bardzo mocno.
Ale jednocześnie czuć też więź. Bo listy potrafią budować relację w sposób, w jaki rozmowa twarzą w twarz czasem nie potrafi. Są rzeczy, których nigdy byśmy nie powiedzieli komuś wprost. A tutaj one wybrzmiewają.

Sybil momentami bywa trudna w odbiorze. Szorstka. Krytyczna. Momentami można się na nią zirytować. Ale właśnie dzięki temu jest autentyczna. Prawdziwa. Ludzka.

Akcja toczy się powoli i to jest zupełnie naturalne. Ona ma ponad 70 lat. Przeżyła swoje. To nie jest historia o dynamicznych zwrotach akcji. To historia o tym, co dzieje się między słowami.

To książka o relacjach, o samotności, o starzeniu się czyli o czymś nieuchronnym dla każdego z nas.
I powiem Wam szczerze, ze to jedna z tych historii, które zostaje w głowie bardzo długo po odłożeniu książki. I trochę zmusza do własnych refleksji.

Nie ma tu szalonych zwrotów akcji.
Ale jest coś znacznie ważniejszego, a mianowicie emocje.

Naprawdę bardzo Wam polecam. Jeśli lubicie literaturę subtelną, psychologiczną, taką do przeżywania, a nie „połykania” będziecie zachwyceni, bo to jest piękne.

Piszecie jeszcze czasem listy lub maile do swoich bliskich?
Ja już nie… a szkoda... bo “Korespondencja” to niezwykła i subtelna książka, bardzo refleksyjna. Trafiająca w czułe miejsca czytelnika.

Czyta się ją niezwykle szybko, głównie dlatego, że ma formę listów i maili. Właściwie czyta się czyjąś prywatną korespondencję… i to jest niesamowicie intymne. Momentami aż...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wzruszacie się czytając książki?

Ja zdecydowanie i najczęściej oczy robią się szklane podczas czytania książek dla dzieci.

“Zawsze będę przy tobie” to jedna z tych książek. Czyta się ją dziecku szeptem, trochę wolniej, trochę czulej bo jest piękna i trzeba mieć chwile żeby złapać oddech. To opowieść o bezwarunkowej miłości, bliskości i obecności takiej, która trwa niezależnie od okoliczności.

Jestem nią absolutnie oczarowana.

Tekst jest zrozumiały, melodyjny, napisany w sposób, który trafia prosto do dziecięcego serca. Ma w sobie rytm i powtarzalność, które dają maluchowi poczucie bezpieczeństwa. Każde kolejne zdanie buduje osobowość dziecka bo ta książka powoduje że dziecko wie, se rodzic jest, czuwa, kocha i zawsze będę. To historia, która pomaga dziecku oswoić lęk przed rozstaniem, przed nowością, przed światem, który czasem bywa zbyt przytłaczający.

Oczywscie ilustracje też są przepiękne, takie ciepłe, miękkie i pełne kolorów. W spojrzeniach bohaterów widać czułość, w gestach, ogromną troskę. W tej książce wszystko współgra tworząc ucztę dla oka i dla ducha.

„Zawsze będę przy tobie” to idealna książka na dobranoc. Do wspólnego czytania, przytulania i budowania poczucia bezpieczeństwa. Delikatna, czuła i pięknie wydana taka, do której chce się wracać.

Wzruszacie się czytając książki?

Ja zdecydowanie i najczęściej oczy robią się szklane podczas czytania książek dla dzieci.

“Zawsze będę przy tobie” to jedna z tych książek. Czyta się ją dziecku szeptem, trochę wolniej, trochę czulej bo jest piękna i trzeba mieć chwile żeby złapać oddech. To opowieść o bezwarunkowej miłości, bliskości i obecności takiej, która trwa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książki Krystyny Mirek to dla mnie absolutne pewniaczki. Sięgam po nie w ciemno, wiedząc, że dostanę emocje, życiowe historie i bohaterów, którzy zostają w sercu na długo. I dokładnie tak było w przypadku „Sekretnej miłości”.

To opowieść dwutorowa cofamy się do czasów Hani i Radosława, do świata dworu i chłopów, gdzie granice społeczne były wyraźne i nieprzekraczalne. Ich uczucie było zakazane, nie miało prawa się wydarzyć, a jednak wybuchło z całą siłą. Ta część historii ma w sobie klimat dawnych czasów, tęsknotę i dramatyzm wielkiej miłości, która musi mierzyć się z konwenansami.

Druga linia fabularna przenosi nas do współczesności i tu problemów jest zdecydowanie więcej. Historia Natalii i Michała pochłonęła mnie całkowicie. Choć losy Hani i Radka bardzo mi się podobały, to tak naprawdę żyłam teraźniejszością.

Natalia wcześnie straciła mamę. Wychowywana w surowym domu, otoczona bardziej służbą niż ciepłem rodzicielskim, od zawsze musiała być silna. Nauczono ją, że ma sobie radzić, nie okazywać słabości i zrobić wszystko, by przejąć firmę ojca. Jej relacja z ojcem to wątek, o którym trudno mówić bez emocji autorka pięknie pokazuje, jak człowiek potrafi być nieszczęśliwy, próżny, zagubiony w swoich ambicjach. To postać niejednoznaczna, budząca wiele uczuć.

Natalia jest silna, zdeterminowana i bardzo pracowita. Michał z kolei miał to szczęście i został wychowany w ogromie miłości, z jasnym systemem wartości do tego jest pracowity i ciepły. Ich relacja rozwija się w sposób, który daje nadzieję i pokazuje, że pochodzenie czy status to tylko etykiety, które sami sobie narzucamy.

To wspaniała książka o tym, że mezalians to tak naprawdę bzdura, a serca nie da się zamknąć w społecznych ramach. Że warto słuchać uczuć. Bo przecież jak w słowach pewnej piosenki – miłość uskrzydla, uczy latać… za tobą pójdę w ogień i na koniec świata.

Piękna, poruszająca, pełna emocji historia.
Zdecydowanie polecam kolejny dowód na to, że Krystyna Mirek nie zawodzi.

Książki Krystyny Mirek to dla mnie absolutne pewniaczki. Sięgam po nie w ciemno, wiedząc, że dostanę emocje, życiowe historie i bohaterów, którzy zostają w sercu na długo. I dokładnie tak było w przypadku „Sekretnej miłości”.

To opowieść dwutorowa cofamy się do czasów Hani i Radosława, do świata dworu i chłopów, gdzie granice społeczne były wyraźne i nieprzekraczalne. Ich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubicie romanse z elementem sporu?

Jeśli tak to “lucky shot” to romans sportowy z motywem enemies to lovers, który wciągna od pierwszej wymiany zdań.

Alexander Hardy to gwiazda piłki nożnej z nadszarpniętym wizerunkiem. Aby go odbudować, trafia do akademii piłkarskiej prowadzonej przez Whitney silną, zdeterminowaną kobietę, która całe serce wkłada w pracę z dzieciakami. Problem? Hardy nie pojawia się na pierwszym treningu. A to dopiero początek ich zderzenia charakterów.

Whitney nie daje sobie wejść na głowę. Nie obchodzi jej jego sława ani pieniądze. On z kolei nie jest przyzwyczajony, by ktoś mówił mu „nie”. Ich relacja zaczyna się od spięć i wzajemnych prowokacji, ale pod tą warstwą irytacji szybko zaczyna buzować chemia.

To historia o, odbudowywaniu reputacji, o udowadnianiu, że zmiana jest możliwa i walce o coś więcej niż tylko własne ego

Alexander musi pokazać, że jego zaangażowanie zarówno w akademię, jak i w relację z Whitney jest prawdziwe. I właśnie ta jego przemiana wypada tutaj najmocniej.

Czy fabuła jest momentami przewidywalna? Tak.
Czy czyta się jednym tchem? Zdecydowanie tak.

To lekki, emocjonalny romans sportowy z iskrzącymi dialogami i wyraźną chemią między bohaterami. Idealny, jeśli macie ochotę na historię w klimacie: on pewny siebie sportowiec, ona kobieta, która nie zamierza się ugiąć.

Lubicie romanse z elementem sporu?

Jeśli tak to “lucky shot” to romans sportowy z motywem enemies to lovers, który wciągna od pierwszej wymiany zdań.

Alexander Hardy to gwiazda piłki nożnej z nadszarpniętym wizerunkiem. Aby go odbudować, trafia do akademii piłkarskiej prowadzonej przez Whitney silną, zdeterminowaną kobietę, która całe serce wkłada w pracę z dzieciakami....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Znacie twórczość Małgorzaty Mikos?
Ja od razu mówię, że to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I jakże udane…

Lena wyjechała z małej warmińskiej wsi na studia do Warszawy. Przez 10 lat żyła w biegu. W wyścigu szczurów. W mieście, które bardziej dusiło niż dawało oddech. Gdy traci pracę, postanawia wrócić do rodzinnego domu i uporządkować sprawy po śmierci bliskich.
Ale kiedy tylko przekracza próg domu i ogrodu… przeszłość puka do drzwi.

Wyrzuty sumienia mieszają się ze spokojem.
Ból z nadzieją. Tęsknota z ulgą.

I właśnie tam, wśród zapachu pieczonego chleba, ciast, kwiatów i ziół Lena zaczyna odzyskiwać siebie. Z pomocą Jana i jego rodziny odnajduje spokój i siłę, by ruszyć dalej.

A dokąd pójdzie?
Sprawdźcie sami. Warto.

To niezwykła podróż, swojska, romantyczna, momentami wzruszająca, momentami smutna.
Pełna tajemnic, które wpływają na bohaterów i zmieniają ich życie.

Ta książka jest napisana pięknie. Subtelnie. Z idealną dynamiką. Wszystko płynie tu naturalnie, jak rozmowa przy kuchennym stole.

I jeszcze jedno… wydanie od Wydawnictwa Dobre Strony jest obłędne. Te grafiki w środku, barwione brzegi… wszystko dopracowane w najmniejszym detalu.

A najlepsze zostawiłam na koniec.
Janek.
Ehh… Jestem pewna, że 99% z Was się w nim zakocha.
Co to za facet…

Jestem pewna, że z tą książką spędzicie boski czas. Obiecuję

Znacie twórczość Małgorzaty Mikos?
Ja od razu mówię, że to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I jakże udane…

Lena wyjechała z małej warmińskiej wsi na studia do Warszawy. Przez 10 lat żyła w biegu. W wyścigu szczurów. W mieście, które bardziej dusiło niż dawało oddech. Gdy traci pracę, postanawia wrócić do rodzinnego domu i uporządkować sprawy po śmierci...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kazik i czas przed ekranem to bardzo mądra i potrzebna książka o ekranach,ale bez demonizowania ich.

Kazik, jak wiele dzieci, chce spędzać więcej czasu przed telewizorem. Ekran jest ciekawy, wciągający, kolorowy. I to jest zupełnie naturalnie, nie robi z dziecka „uzależnionego malucha”.

Najcenniejsze dla mniew tej historii jest to, że rodzice nie zabraniają i nie straszą.Oni rozmawiają. Wspólnie ustalają z Kazikiem zasady korzystania z ekranów. Tworzą domowy regulamin. Tłumaczą, że w ciągu dnia ważne są też inne rzeczy: zabawa, ruch, spacery, wspólny czas, czytanie książek. I to jest ogromna wartość tej opowieści, gdyż pokazuje równowagę zamiast zakazów, uczy, że zasady można ustalać razem z dzieckiem, traktując go na równi, dzięki czemu dziecko czuje się ważne. Autorka zwraca też uwagę na świadome wybierania treści bajek i programów jakie oglądają dzieci.

Bardzo podoba mi się to, że ulubiony bohater dzieci pokazuje, jak korzystać z ekranów rozważnie. Bez poczucia winy. Bez strachu. Za to z ogromną odpowiedzialnością i wsparciem rodziców.
Ta książka, daje ogromne możliwości, aby zacząć o tym rozmawiać, ustalić zasady w naszym domu.

I do razu mówię książka nie jest przeciwko ekranom. Jest za równowagą i zdroworozsądkowym podejściem, zgodnie z wytycznymi jakie są dla dzieci w różnym wieku. I właśnie dlatego uważam ją za naprawdę wartościową.

Kazik i czas przed ekranem to bardzo mądra i potrzebna książka o ekranach,ale bez demonizowania ich.

Kazik, jak wiele dzieci, chce spędzać więcej czasu przed telewizorem. Ekran jest ciekawy, wciągający, kolorowy. I to jest zupełnie naturalnie, nie robi z dziecka „uzależnionego malucha”.

Najcenniejsze dla mniew tej historii jest to, że rodzice nie zabraniają i nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

O jejciu jaka to jest wspaniała powieść o młodej dziewczynie, która ma marzenia, ambicje i ogromną miłość do książek. Betty chce czegoś więcej. Chce się rozwijać, poznawać świat, rozmawiać o literaturze, czuć, że jej życie ma znaczenie.

Niestety czasy, w których żyje, skutecznie ograniczają jej możliwości. Zostaje służącą w domu doktorostwa. I to nie jest lekka praca ,ona pracuje, a wręcz haruje od rana do nocy. Jej codzienność to obowiązki, zmęczenie i podporządkowanie.

Ale gdy tylko dostaje wychodne, korzysta z niego w pełni. Poznaje miasto. Sztokholm ją zachwyca. Chłonie go wszystkimi zmysłami. Poznaje ludzi, obserwuje świat, powoli, po swojemu, układa swoje życie.

Pisze listy. Czyta. W listach rozmawia o emocjach, jakie dają jej książki, z pewnym profesorem. To właśnie literatura staje się jej przestrzenią wolności, jej miejscem, w którym może być sobą.

Jej życie jest męczące, momentami niesprawiedliwe, ale daje jej też satysfakcję. To opowieść o dorastaniu, ambicji i miłości. O świecie tuż przed wojną, czuć tu niepokój, stres wiszący w powietrzu, ale też ogromną nadzieję.

To także historia o prawdziwym życiu. Takim, które rozczarowuje. Które zmusza do podejmowania decyzji, nie zawsze dobrych. Bo czasami trzeba wybrać rozsądek zamiast serca.

Piękna. Poruszająca. Jestem oczarowana i absolutnie potrzebuję już drugiej części.

O jejciu jaka to jest wspaniała powieść o młodej dziewczynie, która ma marzenia, ambicje i ogromną miłość do książek. Betty chce czegoś więcej. Chce się rozwijać, poznawać świat, rozmawiać o literaturze, czuć, że jej życie ma znaczenie.

Niestety czasy, w których żyje, skutecznie ograniczają jej możliwości. Zostaje służącą w domu doktorostwa. I to nie jest lekka praca ,ona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

“Traktorek i odpoczynek” To niezwykła historia o pociągu, który zawsze się spieszył. Zawsze miał plan. Zawsze musiał zdążyć.

Brzmi znajomo? Myślę że tak…

Ta książka w prosty, dziecięcy sposób pokazuje, że, odpoczynek jest potrzebny, nie musimy być ciągle „na czas” i że przyjaźń pomaga nam złapać oddech i równowagę.

Ilustracje są ciepłe, kolorowe i pełne detali, dzieci mogą długo je oglądać.

To jedna z tych książek, które czyta się spokojnie, idealnie sprawdzi się przed snem.

“Traktorek i odpoczynek” To niezwykła historia o pociągu, który zawsze się spieszył. Zawsze miał plan. Zawsze musiał zdążyć.

Brzmi znajomo? Myślę że tak…

Ta książka w prosty, dziecięcy sposób pokazuje, że, odpoczynek jest potrzebny, nie musimy być ciągle „na czas” i że przyjaźń pomaga nam złapać oddech i równowagę.

Ilustracje są ciepłe, kolorowe i pełne detali, dzieci...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

“Za twoim śladem” to, moim zdaniem, najlepsza książka autorki od czasu jej debiutu. Dojrzała, przejmująca, napisana z ogromną wrażliwością i szacunkiem do historii.

W tej książce poznajemy Lilkę, Przemka, Cypriana i Amadeusza , młodych ludzi, którym wojna odebrała wszystko. Dom, bezpieczeństwo, marzenia, a często także złudzenia. Zesłani na Sybir, złamani fizycznie i psychicznie, zmuszeni do katorżniczej pracy, każdego dnia walczą nie tylko o przetrwanie, ale o zachowanie człowieczeństwa.

Autorka ani trochę nie oszczędza bohaterów. Opisuje głód, chłód, upokorzenie, strach i bezsilność. Pokazuje piekło więzienia a potem zesłania bez upiększeń. A jednocześnie daje czytelnikowi coś niezwykle cennego, nadzieję.
Bo nawet w najbardziej nieludzkich warunkach tli się iskra. Dla nich stała się nią amnestia, a potem armia generała Andersa i wiara, że jeszcze kiedyś będą mogli żyć naprawdę, a nie tylko przetrwać.

Szczególnie poruszyła mnie przemiana bohaterów, to, jak wojna ich złamała, ale też ukształtowała. Jak każdy z nich inaczej radził sobie z traumą. Droga Cypriana była inna, ale równie tragiczna i przejmująca. Ta książka pokazuje, że cierpienie nie ma jednej twarzy.

To też wspaniała historia o miłości rodzącej się w cieniu wojny. O lojalności. O sile wiary. O tym, że nawet kiedy świat się rozpada, człowiek wciąż może wybrać dobro.

Czytałam ja ze ściśniętym gardłem. Wzruszałam się wielokrotnie. Złościłam się. Czasami też musiałam na chwilę odłożyć książkę, żeby złapać oddech w szczególności na początku.

To jest piękna wielowątkowa powieść, poruszająca i napisana tak, że trudno się od niej oderwać. Dla mnie, jedna z najmocniejszych historii wojennych ostatnich miesięcy, serio bardzo mi się podobała.

Dlatego jeśli kochacie literaturę obyczajową osadzoną w realiach historycznych, jeśli szukacie książki, która nie tylko opowiada historię, ale pozwala ją poczuć, to bardzo Wam polecam
Najnowsza książkę Niny

“Za twoim śladem” to, moim zdaniem, najlepsza książka autorki od czasu jej debiutu. Dojrzała, przejmująca, napisana z ogromną wrażliwością i szacunkiem do historii.

W tej książce poznajemy Lilkę, Przemka, Cypriana i Amadeusza , młodych ludzi, którym wojna odebrała wszystko. Dom, bezpieczeństwo, marzenia, a często także złudzenia. Zesłani na Sybir, złamani fizycznie i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubicie piękne ilustracje w książkach? Jeżeli tak to książki od Moje Graffi bede pewniaczkiem… zawsze piękne zilustrowane i do tego z piękną bajką z morałem♥️

„Jak znaleźć szczęście?” – Moje Graffi, Katarzyna Bielińska

To historia czwórki przyjaciół: szopa, zajęczycy, sarny i żubra. Są sobie bardzo bliscy, ale… nie do końca akceptują swoje zwyczaje i potrzeby.

Zajączkowi przeszkadzają w uprawie ogrodu spadające liście.
Szop chciałby więcej przygód i ekscytacji.
Sarna widzi „za mało kropek” wokół siebie.
Żubr marzy tylko o spokoju i ciszy.

Każde z nich zaczyna myśleć, że może problem tkwi w miejscu, w którym są. Że może gdzieś indziej byłoby lepiej. Łatwiej. Szczęśliwiej.

I wtedy pojawia się jeż… który znajduje magiczne butelki mogące spełnić ich pragnienia.

Co się wydarzyło dalej? Tego już Wam nie zdradzę. Bo warto przeżyć tę historię samemu.

To przepiękna, mądra opowieść o tym, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” bardzo często jest tylko złudzeniem. Że to, co znamy i mamy, wcale nie musi być gorsze. Że warto doceniać miejsce, ludzi i codzienność, które są wokół nas.

Ta książka subtelnie uczy dzieci:
✨ akceptacji różnic
✨ wdzięczności
✨ dostrzegania dobra tu i teraz
✨ i tego, że szczęście nie zawsze trzeba szukać daleko

A ilustracje? Absolutnie magiczne. Ciepłe, nastrojowe, pełne światła i detali. Jak zwykle – zachwycające. To jedna z tych książek, które chce się oglądać długo, nawet po skończonej historii.

Piękna. Mądra. Wzruszająca. I bardzo potrzebna.

Lubicie piękne ilustracje w książkach? Jeżeli tak to książki od Moje Graffi bede pewniaczkiem… zawsze piękne zilustrowane i do tego z piękną bajką z morałem♥️

„Jak znaleźć szczęście?” – Moje Graffi, Katarzyna Bielińska

To historia czwórki przyjaciół: szopa, zajęczycy, sarny i żubra. Są sobie bardzo bliscy, ale… nie do końca akceptują swoje zwyczaje i potrzeby.

Zajączkowi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubicie kryminały bardziej brutalne czy te z gęsta atmosfera?

Dzisiaj poczytacie u mnie o książce, która zdecydowanie nie sprawdzi się jako książka „do poduszki”. Gdyż ona wielokrotnie, powoduje gęsią skórkę i mega emocje!

„Matki” od pierwszych stron dają makabryczną zbrodnię, śledztwo brutalne, duszne i moralnie niewygodne. Carmen Mola (a właściwie trio autorów kryjących się pod tym pseudonimem) kolejny raz nie bierze jeńców.
Jest mocno.
Jest krwawo.
Jest bez brutalnie.
Ale co ciekawe, przemoc nie jest tu tylko przemocą. Ona ma głębsze znaczenie. Buduje napięcie i pokazuje, jak cienka bywa granica między dobrem a złem.

To, co najmocniej wybrzmiewa w tej części, to temat macierzyństwa, w bardzo mrocznym wymiarze. Handel ludźmi, wykorzystywanie kobiet i bezwzględność systemu. To thriller, ale słuchajcie z jakże wyraźnym tłem społecznym. I właśnie to wielokrotnie, sprawiało, że ta historia mnie po prostu bardzo bolała.

Elena Blanco nadal jest dla mnie jedną z ciekawszych bohaterek w tej serii… twarda, niejednoznaczna, momentami przekraczająca granice. I chyba właśnie za tę nieidealność ją lubię.
Czy to najlepsza część serii?
I tak i nie…
Nie dlatego, że ilość brutalności i trochę mało realistyczne zbrodnie przykładają się do tego… a tak dlatego, że to zdecydowanie najbadziej emocjonalna historia, autorzy wręcz grają wodzą za nos i grają na emocjach czytelnika… a wszystko to jest poprowadzone w mega szybkim tempie! Także czyta sie to samo!

Dlatego ja bardzo Wam polecam, tą książkę…. Ale jeśli dopiero zaczynasz przygodę z Carmen Molą to lepiej czytaj tą serię w kolejności. Relacje między bohaterami naprawdę mają znaczenie.

Lubicie kryminały bardziej brutalne czy te z gęsta atmosfera?

Dzisiaj poczytacie u mnie o książce, która zdecydowanie nie sprawdzi się jako książka „do poduszki”. Gdyż ona wielokrotnie, powoduje gęsią skórkę i mega emocje!

„Matki” od pierwszych stron dają makabryczną zbrodnię, śledztwo brutalne, duszne i moralnie niewygodne. Carmen Mola (a właściwie trio autorów...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Zawsze będę cię kochać Alison Brown, Mark Sperring
Ocena 9,8
Zawsze będę cię kochać Alison Brown, Mark Sperring

Na półkach:

Czasami są takie książki, które czyta się niby dziecku… i nagle okazuje się, że zdecydowanie bardziej trafiają one w serce rodzica.

„Zawsze będę cię kochać ” Marka Sperringa z ilustracjami Alison Brown to krótka, rymowana historia o bezwarunkowej miłości. Tej, która nie znika, kiedy dziecko broi. Tej, która jest nawet wtedy, gdy rodzic jest zmęczony, a dzień był… delikatnie mówiąc… intensywny i trudny.

Tekstu jest tu niewiele, ale każde zdanie niesie ogrom emocji. To książka idealna do wieczornego czytania, bo jest spokojna, rytmiczna, bardzo ciepła. Taka, po której chce się przytulic jeszcze mocniej.

Ilustracje są absolutnie przepiękne, ciepłe, pełne detali. Dziecko ma co oglądać, a dorosły ma co podziwiać.

To jedna z tych książek, które nie uczą literek ani kolorów.
One uczą czegoś znacznie ważniejszego, poczucia bezpieczeństwa i miłości.

I właśnie dlatego warto ją mieć na półce.

Czasami są takie książki, które czyta się niby dziecku… i nagle okazuje się, że zdecydowanie bardziej trafiają one w serce rodzica.

„Zawsze będę cię kochać ” Marka Sperringa z ilustracjami Alison Brown to krótka, rymowana historia o bezwarunkowej miłości. Tej, która nie znika, kiedy dziecko broi. Tej, która jest nawet wtedy, gdy rodzic jest zmęczony, a dzień był…...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czy lubicie książki Ruth Ware?
Ja tak, dlatego zawsze czytam je z zaciekawieniem ale nie zawsze spełniają one moje oczekiwania na maksa, jeśli jesteście ciekawi jak jest z najnowszą książką „Kobietą z pokoju jedenastego” przeczytajcie do końca.

W tej książce wracamy do Lo Blacklock. Tyle że Lo nie jest już tą samą Lo z „Kobiety z kabiny 10”. Jest matką. Jest bardziej zmęczona. Bardziej ostrożna. I… wciąż pakuje się w rzeczy, w które absolutnie nie powinna się pakować.

Tym razem zaczyna się niewinnie, piękny, luksusowy hotel w Genewie, wyjazd służbowy, powrót do dziennikarstwa podróżniczego. Klimat jest dokładnie taki, jaki Ware potrafi budować najlepiej: elegancja, napięcie, poczucie, że coś jest bardzo nie tak, choć jeszcze nie wiemy co.

I przez pierwsze rozdziały to naprawdę działa.

Problem niestety pojawia się później. Mimo iż książka ma wszystko, co powinien mieć dobry thriller: zagadkę, tempo (teoretycznie jest?!), powracającą, znaną bohaterkę, gęsta atmosferę
A jednak… coś tu nie klika tak, jak powinno.

Lo momentami zachowuje się w sposób, który trudno byłymi zrozumieć i zaakceptować bo znam jej doświadczenia z poprzedniej części. Jej decyzje bywają naiwne. Wątki momentami się rozchodzą. Napięcie, zamiast rosnąć, chwilami siada. Miałam momentami wrażenie, że ta historia bardziej się ciągnie, niż wciąga.

Ale od razu mówię to nie jest zła książka. Ale to też nie jest Ware w swojej najlepszej formie. A może odbiera ją tak, bo jednak miałam nadzieję, że Lo nauczy się trochę na swoich błędach?!

Książkę tą czyta się szybko. Czyta się też dobrze. Ale nie czyta się z wypiekami na twarzy, jak przy „Kobiecie z kabiny 10”.

I chyba właśnie dlatego czuje lekki niedosyt.

Ale jeśli lubisz Ruth Ware przeczytasz z ciekawości i dla klimatu. Ale jeśli oczekujesz thrillera, który wbije Cię w fotel możesz poczuć lekkie rozczarowanie. Ale i tak Ci polecam… bo może akurat Ciebie zachwyci!

Czy lubicie książki Ruth Ware?
Ja tak, dlatego zawsze czytam je z zaciekawieniem ale nie zawsze spełniają one moje oczekiwania na maksa, jeśli jesteście ciekawi jak jest z najnowszą książką „Kobietą z pokoju jedenastego” przeczytajcie do końca.

W tej książce wracamy do Lo Blacklock. Tyle że Lo nie jest już tą samą Lo z „Kobiety z kabiny 10”. Jest matką. Jest bardziej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Ostatni taniec” to książka którą zdecydowanie musi przeczytać każdy fan powieści obyczajowych.

Od razu mówię to historia, która boli. Która dotyka najczulszych miejsc w sercu. Która przypomina, jak ogromny wpływ na nasze życie mają miłość, strata i wspomnienia, od których czasem nie sposób się uwolnić.

Julia miała wszystko. Piękną miłość, piękne życie i przyszłość, która zapowiadała się jak spełnienie marzeń. I właśnie w momencie, który miał być najszczęśliwszym dniem w jej życiu, wydarza się coś, co wywraca jej świat do góry nogami.

Zostaje sama z bólem, z pytaniami i z brakiem odpowiedzi.

Nie wie, co tak naprawdę się stało. Nie wie, dlaczego. Wie tylko, że musi nauczyć się żyć dalej.

Mijają lata. Dziesięć długich lat, podczas których Julia próbuje poukładać swoje życie na nowo, oswoić demony przeszłości i nauczyć się funkcjonować z raną, która nigdy do końca się nie zagoiła.

I wtedy pojawia się Michał.

Wraca. Chce przeprosić. Chce wyjaśnić. Chce znów być obecny w jej życiu może na innych zasadach, ale jednak.

Autor w niezwykle poruszający sposób pokazuje, czym jest żałoba po straconej miłości. Jak człowiek potrafi żyć wspomnieniami. Jak zwykłe, codzienne rzeczy, potrafią w jednej sekundzie przenieść nas do przeszłości i rozdrapać rany na nowo.

To książka o tym, jak trudno jest pogodzić się z tym, co było. Jak trudno odpuścić. Jak bardzo przeszłość potrafi trzymać nas w swoich ramionach, nawet gdy całym sobą chcemy iść dalej. Ale jest to także historia, która pokazuje że zawsze warto być człowiekiem i warto słuchać głosu swojego serca.

„Ostatni taniec” czyta się zaskakująco lekko, mimo że historia jest tak bolesna. Strony uciekają, a czytelnik coraz głębiej zanurza się w emocjach Julii.

Ogromnym atutem tej powieści są piękne zdania, które dla wielu mogą stać się wspaniałymi sentencjami. Są one niezwykle trafne, tak prawdziwe, że ma się ochotę zaznaczyć niemal pół książki. I wracać do nich długo po zakończeniu lektury.

Jest to historia, która zostaje w sercu. Która wyciska łzy. Która zmusza do refleksji nad własnym życiem, wyborami i uczuciami.

Z całego serca polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią powieści obyczajowe pełne emocji, prawdziwej miłości, bólu i nadziei.

„Ostatni taniec” to książka którą zdecydowanie musi przeczytać każdy fan powieści obyczajowych.

Od razu mówię to historia, która boli. Która dotyka najczulszych miejsc w sercu. Która przypomina, jak ogromny wpływ na nasze życie mają miłość, strata i wspomnienia, od których czasem nie sposób się uwolnić.

Julia miała wszystko. Piękną miłość, piękne życie i przyszłość,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to