rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Jeśli ktoś szuka książki o wyjątkowej literackiej urodzie, niech sięgnie po inną. Ale tym, którzy chcą poznać refleksje człowieka, który kiedyś jako społecznik pomagał bezdomnym, potem sam się nim stał, a teraz chce o tym opowiedzieć - warto zajrzeć. A jeśli ktoś chce wesprzeć Jacka Pikułę w wychodzeniu z bezdomności - warto nawet kupić, przymykając oko na brak korekty.

Jeśli ktoś szuka książki o wyjątkowej literackiej urodzie, niech sięgnie po inną. Ale tym, którzy chcą poznać refleksje człowieka, który kiedyś jako społecznik pomagał bezdomnym, potem sam się nim stał, a teraz chce o tym opowiedzieć - warto zajrzeć. A jeśli ktoś chce wesprzeć Jacka Pikułę w wychodzeniu z bezdomności - warto nawet kupić, przymykając oko na brak korekty.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Myślę, że to dobra i ważna książka. Choć trochę racji mają Ci, którzy się czepiają warstwy językowo-stylistycznej. Pani Siedlecka nie należy może do wirtuozów słowa. Gdyby tak było być może sama pisałaby powieści. Cieszę się, że jednak pisze o faktach. A te są ciekawe. Warto wiedzieć którzy z pisarzy okresu PRLu donosili na swoich kolegów, przyjaciół, kochanków a którzy byli ich ofiarami, często do końca życia nieświadomymi zdrady; którzy z nich czerpali korzyści z haniebnej współpracy z SB, a którzy mimo nagabywań nigdy na nią się nie zgodzili. Opisane historie nie budzą jednak pogardy do opisanych TW. Raczej litość. Sami też, jak wynika z kart książki często zapłacili wysoką cenę za swoją uległość. Co nie jest dla nich usprawiedliwieniem. A jednak koleje ich losu pokazują, że za wszystko jakoś w końcu trzeba zapłacić. Pewnie więc i Ci, którzy wciąż cieszą się przywilejami bagatelizując wagę swojej współpracy ze służbami opresyjnego ustroju, powinni o tym pamiętać. Książka może być świetną inspiracją do odkrycia na nowo autorów, których udało się ówczesnej władzy zmarginalizować. Bo o Annie Kamieńskiej, Marii Kownackiej, czy Janinie Porazińskiej pewnie niewielu z nas pamięta. Warto więc docenić Joannę Siedlecką za przywracanie tej pamięci.

Myślę, że to dobra i ważna książka. Choć trochę racji mają Ci, którzy się czepiają warstwy językowo-stylistycznej. Pani Siedlecka nie należy może do wirtuozów słowa. Gdyby tak było być może sama pisałaby powieści. Cieszę się, że jednak pisze o faktach. A te są ciekawe. Warto wiedzieć którzy z pisarzy okresu PRLu donosili na swoich kolegów, przyjaciół, kochanków a którzy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Mój numer jeden, od lat.

Mój numer jeden, od lat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

No dobra, nie całkiem przeczytana:) Dzielnie walczyłam z nudą o każdą kolejną stronę, ale w okolicach połowy poległam...

No dobra, nie całkiem przeczytana:) Dzielnie walczyłam z nudą o każdą kolejną stronę, ale w okolicach połowy poległam...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka nie jest biografią Tyrmanda, sięgając po nią nie należy więc oczekiwać opowieści o jego barwnym życiu. Jest książką literaturoznawczą, akademicką pozycją, rzetelną analizą twórczości Tyrmanda. Jako rozprawa doktorska trzyma się więc kanonu pracy naukowej, co siłą rzeczy sprawia, że nie jest książką lekką, i pewnie trudno ją nazwać porywającą. A jednak jest świetną analizą bardzo niedocenianej wciąż przez naukowców i krytyków tyrmandowej prozy. Marcin Kowalczyk podszedł do sprawy profesjonalnie udowadniając, że zarówno "Dziennki 1954" jak i "Zły" to dzieła uniwersalne, wielopłaszczyznowe, fascynujące językowo i stylistycznie, z jednej strony wymykające się gatunkowym klasyfikacjom, z drugiej jednak doskonale przemyślane i dopracowane, zachwycające kunsztem literackim. Autor analizuje książki przez pryzmat bachtinowskiej teorii karnawalizacji literatury pokazując nam jak świadomie Tyrmand odwracał wartości oficjalnej kultury. I choć faktycznie perspektywa karnawału wydaje się być kluczem do pełnego odczytania wspomnianych utworów, oba doskonale się bronią również w oderwaniu od czasu w jakim powstały, bo świetna literatura po prostu się nie starzeje. A autorowi monografii należą się wielkie podziękowania za dostrzeżenie w Tyrmandzie fantastycznego pisarza a nie tylko nietuzinkowej postaci, dla której pisanie było jednym z wielu sposobów ekspresji.

Książka nie jest biografią Tyrmanda, sięgając po nią nie należy więc oczekiwać opowieści o jego barwnym życiu. Jest książką literaturoznawczą, akademicką pozycją, rzetelną analizą twórczości Tyrmanda. Jako rozprawa doktorska trzyma się więc kanonu pracy naukowej, co siłą rzeczy sprawia, że nie jest książką lekką, i pewnie trudno ją nazwać porywającą. A jednak jest świetną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książkę kupiłam głównie przez wzgląd na sympatię dla samego autora, który od dawna imponuje mi tak swoimi podróżami jak i działalnością charytatywną. Szlak Jakubowy też mnie zresztą trochę pociąga. Nie spodziewałam się świetnej książki, bardziej rzetelnego opisu drogi. A jednak gdy już po nią sięgnęłam, ciężko było odłożyć. Nie jest to przewodnik i ci, którzy spodziewają się szczegółowego opisu szlaku i praktycznych wskazówek, pewnie poczują się zawiedzeni. Jest w niej więcej opisu podróży duchowej, religijnej. Pielgrzymowi, a więc i nam, czytającym towarzyszy Biblia i modlitwa. I choć Marek Kamiński wspomina o tym, że jest to poniekąd podróż do wnętrza siebie, wcale nie skupia się na sobie. Na kartach książki pojawiają się fascynujące historie, również takie sprzed czasem wielu lat. Pewnie inaczej nigdy nie dowiedziałabym się o istnieniu czarnoskórego polarnika Matthew Hensona, któremu przez lata odmawiano miejsca w panteonie zdobywców, ani o historii doktora Reubera i jego Madonnach. Dużo jest w książce opowieści o historii miejsc i postaci z nimi związanych. I są one tutaj ogromną wartością. Jak i to z jaką czułością Marek Kamiński traktuje Polskę. Nie przez przypadek chyba prawie połowa książki to polska część szlaku. Historia, przyroda, ludzie i ich opowieści, Bóg - to jest to co w Trzecim Biegunie znajdziecie. Książka moim zdaniem zwyczajnie piękna. Choć momentami smutna. Może dlatego, że cztery miesiące z dala od rodziny to jednak szmat czasu.

Książkę kupiłam głównie przez wzgląd na sympatię dla samego autora, który od dawna imponuje mi tak swoimi podróżami jak i działalnością charytatywną. Szlak Jakubowy też mnie zresztą trochę pociąga. Nie spodziewałam się świetnej książki, bardziej rzetelnego opisu drogi. A jednak gdy już po nią sięgnęłam, ciężko było odłożyć. Nie jest to przewodnik i ci, którzy spodziewają...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to