Żywe trupy: Odnajdujemy siebie

Okładka książki Żywe trupy: Odnajdujemy siebie
Robert KirkmanCharlie Adlard Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Żywe Trupy (tom 15) komiksy
134 str. 2 godz. 14 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Żywe Trupy (tom 15)
Data wydania:
2012-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-01
Data 1. wydania:
2011-12-27
Liczba stron:
134
Czas czytania
2 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360298718
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żywe trupy: Odnajdujemy siebie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żywe trupy: Odnajdujemy siebie

Średnia ocen
7,4 / 10
196 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1113
739

Na półkach: , , ,

„Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

Strasznie przegadana część. Nadchodzi zima, kończą się zapasy, po wypadkach z ostatniej części nastroje społeczności są niespecjalne. Od początku oczekujemy na to, jak rozwinie się sprawa z Carlem, a także obserwujemy mniejsze bądź większe zawirowania uczuciowe mieszkańców.

A poza tym jest głównie o Ricku i zaczęłam mieć uczucie, że wciąż o tym samym, o dylematach związanych z zabijaniem innych ludzi, jego słusznością i koniecznością. Wciąż jest o podziałach, o chęci dominacji i władzy. Wydaje mi się, że to wszystko już było, że jest tego za dużo i generalnie mówiąc, wynudziłam się.

Z odcinka na odcinek lubię Ricka coraz mniej, jego rozważania o wszystkim zaczynają mnie dobijać, a biorąc pod uwagę, że Andrea od samego początku działała mi na nerwy, to końcówka tego tomu była dla mnie wyjątkowo rozczarowująca.

„Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

Strasznie przegadana część. Nadchodzi zima, kończą się zapasy, po wypadkach z ostatniej części nastroje społeczności są niespecjalne. Od początku oczekujemy na to, jak rozwinie się sprawa z Carlem, a także obserwujemy mniejsze bądź większe zawirowania uczuciowe mieszkańców.

A poza tym jest głównie o Ricku i zaczęłam mieć uczucie, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

367 użytkowników ma tytuł Żywe trupy: Odnajdujemy siebie na półkach głównych
  • 289
  • 78
142 użytkowników ma tytuł Żywe trupy: Odnajdujemy siebie na półkach dodatkowych
  • 48
  • 45
  • 17
  • 11
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Żywe trupy: Odnajdujemy siebie

Inne książki autora

Okładka książki Void Rivals Volume 5: The Quintesson War Andrei Bressan, Robert Kirkman
Ocena 0,0
Void Rivals Volume 5: The Quintesson War Andrei Bressan, Robert Kirkman
Okładka książki Transformers Volume 5: Generation One Robert Kirkman, Dan Mora
Ocena 0,0
Transformers Volume 5: Generation One Robert Kirkman, Dan Mora
Okładka książki Granice, które przekraczamy Charlie Adlard, Robert Kirkman
Ocena 7,3
Granice, które przekraczamy Charlie Adlard, Robert Kirkman
Okładka książki Haunt Greg Capullo, Jonathan Glapion, Robert Kirkman, Todd McFarlane, Ryan Ottley
Ocena 7,4
Haunt Greg Capullo, Jonathan Glapion, Robert Kirkman, Todd McFarlane, Ryan Ottley
Okładka książki Żywe Trupy: Pewna zguba Charlie Adlard, Stefano Gaudiano, Robert Kirkman, Cliff Rathburn
Ocena 7,5
Żywe Trupy: Pewna zguba Charlie Adlard, Stefano Gaudiano, Robert Kirkman, Cliff Rathburn
Okładka książki Void Rivals Volume 3: The Key to Vector Theta Lorenzo De Felici, Robert Kirkman
Ocena 7,6
Void Rivals Volume 3: The Key to Vector Theta Lorenzo De Felici, Robert Kirkman
Robert Kirkman
Robert Kirkman
Amerykański autor komiksów, scenarzysta i producent filmowy. Najbardziej znany jako autor serii The Walking Dead i Invincible dla Image Comics. Współpracował również z Marvel Comics m. in. przy dodatkach: Ultimate X-Men i Marvel Zombies oraz z Todd'em McFarlane przy serii komiksów Haunt. Współzałożyciel wraz z Davidem Alpertem firmy Skybound Entertainment.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żywe trupy: Zbyt daleko Robert Kirkman
Żywe trupy: Zbyt daleko
Robert Kirkman Charlie Adlard
http://iminfected.pl/zywe-trupy-zbyt-daleko-tom-13/ Życie w Alexandrii wygląda zbyt dobrze, by było prawdą. Rick, wraz ze swoją grupą, próbują zaaklimatyzować się w nowym miejscu i coraz bardziej przyzwyczajają się do nowych zasad. Z racji doświadczenia, są oni jednak ostrożni, dlatego postanawiają złamać kilka z nich, by być przygotowanym na wszystko. W tym czasie Rick odkrywa mroczną tajemnicę jednego z mieszkańców miasta, co zaczyna rodzić pewien chaos. Trzynasty tom komiksowych przygód bohaterów, stworzonej przez Roberta Kirkmana serii Żywe trupy, pokazuje przygody grupki cudem ocalałych z rąk zombie bohaterów. Akcja nieco zwolniła, a to za sprawą odnalezienia bezpiecznej przystani, jednak nic nie uchroni ludzi przed nimi samymi. Czy kolejny tom stanowi dobrą kontynuację przygód bohaterów? Jak najbardziej! Mogłoby się wydawać, że wszelkie problemy zniknął, wraz ze znalezieniem nowego miejsca, w którym można spokojnie osiąść. Okazuje się, że kiedy jedne problemy przestają być na pierwszym miejscu, pojawiają się inne, związane z funkcjonowaniem w świecie opanowanym przez żywe trupy. Rick został mianowany strażnikiem miasta i dzięki temu dowiaduje się prawdy o jednym z mieszkańców, który potajemnie znęca się nad żoną i synem. Nie mogąc zaakceptować takiego obrotu spraw, bierze wymierzanie sprawiedliwości we własne ręce, co skutkuje wieloma problemami, ale także rozwiązaniami. Alexandria to niezwykle interesujące miejsce, które, mimo wszystko, stara się zachować normy miejsca, którego nie dotknęła tragedia związana z zombie. Mieszkańcy pracują, uczą się, czyli po prostu tworzą społeczność. Nadaje to powyższemu tomowi nieco lżejszy ton, a co za tym idzie, ilość akcji jest znacznie mniejsza, ale przecież nie o to tu chodzi. Możemy przyjrzeć się bohaterom, którzy graniczą pomiędzy tym, kim się stali, a tym, kim byli kiedyś. To niezwykle ciekawa wewnętrzna walka, którą niemal każdy musi podjąć. Mimo jako takiej optymistycznej wizji na przyszłość nie wszystko takie jest i to właśnie sprawia, że komiksy z serii Żywe trupy są tak interesujące. Zawsze natrafi się coś, co będzie swoistą przeszkodą, a zwalczenie jej przyniesie szereg konsekwencji i towarzyszącym temu emocji. Nowe środowisko to nowa szansa na poznanie bohaterów na nowo. Zakończenie tomu dwunastego zostawiło nas z masą pytań dotyczących tego, co tak naprawdę kieruje naszymi bohaterami. Okazuje się, że nie postradali oni rzetelnego rozumowania, jak mogłoby się wydawać na początku. Cóż jednak można było oczekiwać, patrząc na to, z czym się już spotkali? Przecież Woodburry też wydawało się z początku bezpiecznym miejscem. Jak to zwykle bywa, tak i teraz zakończenie pozostawia nas z kolejnymi pytaniami o losy Ricka oraz reszty i to, jaka przyszłość czeka Alexandrię po pewnych zmianach, które prawdopodobnie się dokonają. Nie ma się tutaj czego przyczepić, ponieważ zamysł klimatyzowania się bohaterów został pokazany w znakomity sposób, z wszelkimi targającymi ich obawami. Podsumowując, Po raz kolejny Żywe trupy nie zawiodły! Nowe miejsce i nowi bohaterowie niosą ze sobą nowe możliwości, a te zostały wykorzystane w świetny sposób. Kirkman umiejętnie żongluję emocjami widza i serwuje masę ciekawych pomysłów, a po każdej lekturze komiksu, chce się więcej! Po więcej, zapraszam na iminfected.pl!
iminfectedpl - awatar iminfectedpl
ocenił na 8 4 lata temu
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie Garth Ennis
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie
Garth Ennis Steve Dillon
Cykl „Kaznodzieja” to porywająca lektura. Jest tak wiele aspektów, o których można tu powiedzieć, że doprawdy trudno znaleźć miejsce startu. No ale weźmy, niech będzie: Kaznodzieja jest opowieścią typu „love story”. Albo nie: Kaznodzieja jest historią o przyjaźni między mężczyznami. Inaczej: Kaznodzieja jest przypowieścią o świecie z gruntu niesprawiedliwym, bowiem rządzonym przez ludzi, których stworzył Bóg - a potem zostawił ich samych sobie, w swoim pragnieniu umiłowania pozwolił, by doszli do tej miłości samodzielnie, bez nacisku. I jest również Kaznodzieja historią świata z lat 90., w którym już tylko najbardziej naiwni - oraz ci niespecjalnie inteligentni - wierzą, że istnieje coś takiego jak „amerykański sen”, czyli świat, w którym uczciwą pracą się ludzie bogacą. Garth Ennis w Kaznodziei pomieszał to, co kocham w filmie „Prawdziwy romans”, z tym, co uwielbiam w filmie „Dogma”, a całość umieścił w brutalnym (okropnie brutalnym) świecie, którego dramatyzm wskakuje na najwyższe możliwe tony. Jednocześnie przyjemnie czyta się o prawdziwej, męskiej przyjaźni Jessego z Cassidym, podobnie w zaangażowany sposób patrzymy na związek Jessego z Tulip, niejednokrotnie trzaśniemy się w czoło patrząc, jak coś tak pięknego jak miłość jest aż tak trudne; jak złączenie dwóch osobowości, które niewątpliwie pragną się wzajemnie, jest usłane takimi wilczymi dołami. Samo życie. Jest i Bóg i aniołowie, dosłownie, jako postaci faktycznie istniejące. Dla niektórych i dziś może to być obrazoburcze (a co dopiero w połowie lat 90.!), ale myślę, że jednak dla większości będzie to już lektura jak najbardziej zdatna. Organizacja, z którą przychodzi się mierzyć naszemu Kaznodziei jest jednoznacznie kojarzona z licznymi religijnymi organizacjami naszego świata, a mocne przerysowanie faktów nie tylko nie utrudnia, ale wręcz ułatwia spojrzenie na religijne instytucje z boku, krytycznie, bez poczucia zagrożenia czy wykonywania czynu grzesznego. Jest tak wiele stron, z których można na cykl spoglądać - tak ogromne wrażenie robi. Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli serię, która jak mało która w amerykańskim komiksie zawiera początek, rozwinięcie i koniec, nie jest przeciągnięta o ani jeden epizod, a całość zwyczajnie zwala z nóg. Szczególnie, że mam wrażenie, że my u nas dopiero stosunkowo od niedawna mamy taki świat, jaki przed trzydziestu łaty pokazywał Ennis w USA: gadające głowy w telewizji, które doprawdy nie mają nic do powiedzenia, najgorsze męty z tytułami ministrów, każda, nawet największa głupota, która im się opłaca objawiana niczym słowo boże i jedyne możliwe działania, inaczej no po prostu będzie “finis poloniae”. I te pozwy, wykorzystywanie ludzi utalentowanych przez cwaniaków, którzy krążą jak sępy wokół faktycznie posiadających talent przedstawicieli naszego gatunku, wieczne kłamstwa, życie na koszt buraków-podatników, łamanie z dnia na dzień obietnic bez najmniejszego wstydu - oto, co pokazuje Ennis w tle tej pasjonującej historii. Ale tylko dla dorosłych, ostrzegam. Moim zdaniem jest to dzieło wybitne, które po prostu trzeba posiadać na regale na honorowym miejscu.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na 7 1 rok temu
Batman Noir. Trybunał Sów Greg Capullo
Batman Noir. Trybunał Sów
Greg Capullo Scott Snyder James Tynion IV Rafael Albuqerque
“Trybunał Sów” to moje czwarte podejście do komiksowego uniwersum Batmana po “Roku Pierwszym”, “Zabójczym Żarcie” i “Człowieku, Który Się Śmiał” - przez wielu moich znajomych, którzy od dawna siedzieli w tym uniwersum, “Trybunał Sów” miał być czymś co wyrzuci mnie z kapci i sprawi, że będę chciał czytać już tylko to co wymyślił Scott Snyder. Tymczasem okazało się wręcz odwrotnie, a mój szacunek do poprzednich komiksów o Batmanie jeszcze bardziej wzrósł. Brzmi to trochę jak początek skrajnie negatywnej recenzji, jednak ta wcale tak nie będzie wyglądała - chcę po prostu na początku zaznaczyć, że mimo styczności z dość dobrym komiksem, nie dał mi on aż tylu pozytywnych bodźców co inne komiksy o Batmanie wydane w serii wydawniczej DC COMPACT. “Trybunał Sów” pióra Scotta Snydera, opatrzony ilustracjami Grega Capullo to najgrubszy z dotychczasowych tomów DC COMPACT traktujących o Batmanie i może być nie lada niespodzianką dla fanów Mrocznego Rycerza, bowiem zawiera w sobie wszystkie 11 zeszytów, a także dwa dodatkowe mini-opowiadania, stanowiące łącznie spójną opowieść o największej tajemnicy miasta Gotham, czyli o tytułowym Trybunale Sów. I muszę przyznać, że sama koncepcja owego komiksu z miejsca mnie kupiła, uwielbiam bowiem historie spiskowe oraz motyw organizacji rządzących światem, stąd też “Trybunał Sów” wydawał mi się komiksem idealnie skrojonym pode mnie. Okazało się jednak, że mimo świetnego pomysłu, sposób przedstawienia tej historii był daleki od ideału i sprawił, że końcowo zamiast czuć się tą opowieścią zafascynowany to byłem znużony. Wdzięczny za możliwość zapoznania się z tą historią, ale jednak znużony. Problem według mnie leży w tym, że niniejsza powieść graficzna, mimo swoich dużych rozmiarów, paradoksalnie nie mieści w sobie dużo uporządkowanej treści - narracja jest dość chaotyczna, wydarzenia wydają się być wplątywane w nić fabularną w zależności od potrzeby, i mimo świetnych konceptów, miejscami po prostu rozkojarzają, a nie nastrajają. Świetnym według mnie pomysłem było ukazanie psychologicznego aspektu tej opowieści i przedstawienie psychiki Batmana w bardzo, ale to bardzo mroczny sposób - to zdecydowanie największy atut “Trybunału Sów” i osobiście uważam, że gdyby autorzy skupili się jedynie na tym to byłby to jeden z najciekawszych komiksów o Batmanie w historii. Autorzy jednak nie koncentrują się jedynie na tym wątku i próbują wsadzić do swojego dzieła wszystko co się da, w konsekwencji czego powstaje nam dzieło pompatyczne, ale pełne ukrytych pułapek. Podobnie mają się ilustracje autorstwa Grega Capullo - z jednej strony zachwycające i dopieszczone (zwłaszcza we wspomnianych sekwencjach psychozy) by za chwilę zmienić się w przeciętne i nieinteresujące panele. Najbardziej widać to po profilach bohaterów - Bruce Wayne dosłownie wygląda jakby cierpiał na prognatyzm żuchwy, podczas gdy jak zakłada maskę Batmana to wada zgryzu magicznie się cofa. Takich głupotek jest więcej, jednak nie sposób zabrać Capullo tego, że gdy trzeba zachwycić czytelników nastrojowymi panelami to ten zdecydowanie potrafi to zrobić. Podsumowując, nie jest to komiks zły, wręcz powiedziałbym, że jest komiksem bardzo dobrym, jednak przez wzgląd na zbytni chaos i brak uporządkowanej konsekwencji nie jest on tak dobry, jak mógłby być w alternatywnej rzeczywistości. Otrzymujemy powieść graficzną z rewelacyjną koncepcją, jednak z brakiem odpowiedniego pomysłu na siebie przez co mimo fascynujących intryg, psychozy czy scen walki to nie pozwala czytelnikowi skupić się w dostateczny sposób na żadnej z tych kwestii i w konsekwencji powoduje znużenie. Niemniej jednak polecam ten komiks dla bardziej doświadczonych czytelników i fanów uniwersum, którzy wiedzą czego mogą się po “Trybunale Sów” spodziewać i znajdą przyjemność w odkrywaniu wielu ukrytych nawiązań i easter-eggów. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
KULTURIADA - awatar KULTURIADA
oceniła na 6 3 miesiące temu
Żywe Trupy.  Tom I i II - słuchowisko Robert Kirkman
Żywe Trupy. Tom I i II - słuchowisko
Robert Kirkman
Pierwszy tom komiksu Roberta Kirkmana Żywe trupy to prawdziwa perełka w świecie horroru i survivalu, która doskonale oddaje klimat apokalipsy zombie, znany widzom serialu The Walking Dead. Chociaż wielu fanów serialu może być przyzwyczajonych do ekranowej wersji tej historii, komiks – zwłaszcza w formie słuchowiska – wciąga równie mocno, oferując wyjątkowe doświadczenie, które świetnie współgra z wyobraźnią czytelnika. Słuchowisko oddaje atmosferę grozy i osamotnienia z niezwykłą precyzją. Reżyseria, efekty dźwiękowe oraz głosy aktorów tworzą klimat, który przenosi odbiorcę wprost do świata pełnego niebezpieczeństw i wyzwań. To właśnie dźwięk sprawia, że mamy wrażenie, jakbyśmy sami przemierzali puste ulice i unikali nieumarłych – każdy szept, każdy krok jest tak wyrazisty, że aż ciarki przechodzą po plecach. Dzięki świetnej realizacji słuchowisko wydobywa z komiksu wszystkie emocje i napięcia, które mogły umknąć w wersji papierowej. Pod względem fabularnym komiks Żywe trupy jest pełen przemyślanych wątków i głębokich refleksji na temat ludzkiej natury. Kirkman wprowadza nas w świat, gdzie prawo przestaje istnieć, a bohaterowie stają przed dylematami moralnymi, które zmuszają do refleksji nad człowieczeństwem w ekstremalnych warunkach. Każda scena jest pełna napięcia, a rozwój postaci, zwłaszcza Ricka, ukazuje, jak przetrwanie wpływa na ludzką psychikę. Komiks posiada też swoje unikalne cechy, których nie znajdziemy w serialu – Kirkman niejednokrotnie decyduje się na odmienne rozwiązania fabularne i rozwój postaci, co czyni lekturę jeszcze bardziej interesującą, nawet dla osób znających serial. Dodatkowo, w porównaniu z serialem, komiks pozwala bardziej zagłębić się w wewnętrzne przeżycia bohaterów, co wzbogaca historię o nowe wątki i emocje. Minusem może być jedynie fakt, że fabuła rozwija się nieco wolniej niż w serialu – co nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej jednak, Żywe trupy w wersji komiksowej stanowią idealne uzupełnienie serialu, oferując nowe perspektywy i głębsze spojrzenie na postapokaliptyczny świat. To wyjątkowa propozycja zarówno dla fanów gatunku, jak i osób szukających emocjonującej, wciągającej historii, która dorównuje serialowi, a momentami nawet go przewyższa.
Bob - awatar Bob
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Żywe trupy: Odnajdujemy siebie

Więcej
Robert Kirkman Żywe trupy: Odnajdujemy siebie Zobacz więcej
Więcej