Żołnierz Arete

Okładka książki Żołnierz Arete
Gene Wolfe Wydawnictwo: Phantom Press Cykl: Latro (tom 2) Seria: Fantasy & SF fantasy, science fiction
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Latro (tom 2)
Seria:
Fantasy & SF
Tytuł oryginału:
Soldier of Arete
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8370753531
Tłumacz:
Marek Michowski
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żołnierz Arete w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żołnierz Arete

Średnia ocen
6,4 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
202
199

Na półkach:

Wciąż dość ciekawa powieść przygodowa osadzona w starożytnej Grecji, aczkolwiek formuła wypracowana w poprzedniej części zaczyna się tu wyczerpywać. Rozwój bohatera i fabuły jakby staje w miejscu. Schemat rozdziałów wydaje się coraz bardziej wtórny. A 4. część, finałowa, jest już bardzo mętna i mało satysfakcjonująca - pozostawia czytelnika ze sporym niedosytem i pytaniami.

Wciąż dość ciekawa powieść przygodowa osadzona w starożytnej Grecji, aczkolwiek formuła wypracowana w poprzedniej części zaczyna się tu wyczerpywać. Rozwój bohatera i fabuły jakby staje w miejscu. Schemat rozdziałów wydaje się coraz bardziej wtórny. A 4. część, finałowa, jest już bardzo mętna i mało satysfakcjonująca - pozostawia czytelnika ze sporym niedosytem i pytaniami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

250 użytkowników ma tytuł Żołnierz Arete na półkach głównych
  • 158
  • 90
  • 2
102 użytkowników ma tytuł Żołnierz Arete na półkach dodatkowych
  • 70
  • 16
  • 10
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Ocena 8,0
The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Okładka książki The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Ocena 0,0
The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Rodman Wolfe, urodzony na Brooklynie w Nowym Jorku w 1931 roku amerykański pisarz fantasy, science fiction i literatury grozy. Wielokrotny laureat najważniejszych nagród w świecie fantastyki. Z wykształcenia inżynier mechanik - ukończył Uniwersytet w Houston. Jako dziecko przeszedł polio. Wcielony do armii, wziął udział w wojnie w Korei. Był autorem m.in. książek składających się na serie „The Book of the New Sun” (Księga Nowego Słońca) i „The Book of the Long Sun” (Księga Długiego Słońca). Opowiadają one historię świata, gdzie ziemia się starzeje a słońce gaśnie. Młody kat o imieniu Severian, którego przymiotem jest to, że nigdy niczego nie zapomina, zostaje wygnany z konfraterni. Gene Wolfe nie był autorem bestsellerów czytelniczych, ale jest pisarzem bardzo poważanym przez krytyków i kolegów po piórze. Michael Swanwick nazwał go najwybitniejszym żyjącym pisarzem science fiction na świecie. Jest to zasługą niezwykle erudycyjnej prozy, błyskotliwego języka, niesłychanej pomysłowości pisarza. W twórczości Wolfe'a, żarliwego katolika, religia i religijność odgrywały wielkią rolę. Wolfe zmarł w swoim domu w Peorii z powodu choroby serca 14 kwietnia 2019 r. w wieku 87 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wieża światła Robert Silverberg
Wieża światła
Robert Silverberg
W SKRÓCIE: Bardzo interesująca pozycja z pogranicza psychologii, polityki i socjologii, w której ukazane są problemy na linii człowiek-android. PLUSY: - ukazanie świata, w którym maszyna mocno odczuwa chęć wyzwolenia się, z góry narzuconego ucisku cywilizacyjnego (tj. android ma wyłącznie służyć i nic poza tym; same androidy dzielą się na 3 klasy - im wyższa, tym ma lepiej), że chce być równa człowiekowi (pragnienie tego wyzwolenia objawia się poprzez "ubóstwianie" swego stwórcy, tworząc coś na kształt "roboreligii" i "robobiblię"), - fragment wizytacji w Gamma Town bardzo mocno pokazuje, że istnieje swoisty "półświatek robotów", zakazane miejsce (ludzie nie mieli o nim pojęcia), w którym zmutowane roboty żyją wespół z tymi "normalnymi" - nawet odmieńcy mieli tam swoje miejsce i zbytnio nikt nimi nie gardził, - pokazana więź psychiczno-seksualna na linii człowiek-android (zwłaszcza wszystkie negatywne jej skutki), - pokazanie społeczeństwa, które wiele osiągnęło, dokonując wielu postępów, czy to w nauce (np. błyskawiczne cykle rozwoju androidów, stacje na innych planetach), w życiu codziennym (np. maszyny do wymiany świadomości) lub w transporcie (np. błyskawiczny przesył ludzi niczym w "Star Treku" - chyba najbardziej to polubiłem, bo w książce nie ma typowych "spowalniaczy akcji"), - "piękna katastrofa" na zakończenie - wizja krytycznego momentu człowiek-maszyna, kiedy to stwórca androidów postanawia odciąć się od stawianych "żądań" przez jego roboty i kwestionując istnienie "roboreligii", co skutkuje poważnymi konsekwencjami. MINUSY: - dość krótka a zakończenie następuję bardzo gwałtownie, jakby autor chciał już szybciej skończyć całą opowiadaną historię, bo można było jeszcze wiele opisać. - kilka literówek i błędów w tłumaczeniu (np. opis, że zbudowano 500 metrów tytułowej wieży a potem, że było to "2/3" całej konstrukcji - sam tytuł przetłumaczyłbym na WIEŻĘ SZKŁA a nie na WIEŻĘ ŚWIATŁA, co ewidentnie poprawiono w kolejnym wydaniu).
YaReX85PL - awatar YaReX85PL
ocenił na 9 11 miesięcy temu
Rakietowe Szlaki tom 1: Antologia klasycznej SF Roger Zelazny
Rakietowe Szlaki tom 1: Antologia klasycznej SF
Roger Zelazny Brian W. Aldiss Gene Wolfe James White Ian Watson Henry Kuttner Ursula K. Le Guin Theodore Sturgeon Gordon R. Dickson Robert Sheckley William Tenn Dmitrij Bilenkin Ilja Warszawski Cyril M. Kornbluth John Varley Barrington J. Bayley R.A. Lafferty Jurij Nagibin Alexander Jablokov Robert Zacks Tuli Kupferberg
Zbiór 20 opowiadań + ciekawy wstęp Lecha Jęczmyka o genezie powstania niniejszej antologii oraz roli SF w literaturze i w życiu (9pkt) + podobne w tonie zakończenie Wojtka Sedeńko (8pkt). Każde opowiadanie poprzedzone krótką genezą a zakończone notką biograficzną o autorze. Antologia przez duże A! 1). John Varley "Porwanie w powietrzu" (1977) - 5ciu członków Drużyny Przechwytującej z przyszłości ratuje pasażerów lotu z 1979 roku tuż przed rozbiciem samolotu. Dynamiczne, ale sporo niedopowiedzeń... - 7,5pkt; 2). R. A. Lafferty "Najdłuższy obraz świata" (1970) - spokojne, opisowe opowiadanie z nutą grozy o Leo Nationie - indiańskim kolekcjonerze antyków i staroci. W jego obsesji odnalezienia bardzo starych, mistycznie wykonanych fragmentów długiego na mile obrazu brzegu rzeki Missisipi pomaga mu żona Ginger i Charles Longbank, człowiek, który wiedział wszystko. - 8pkt; 3). Ian Watson "Powolne ptaki" (1983) - coroczne zawody łyżwiarskie okolicznych wiosek drugi rok z rzędu wygrywa Max Tarnover, o włos pokonując Jasona Babbidge'a. Imprezę zakłóca pojawienie się znikąd "powolnego ptaka" - są to swoiste statki powietrzne, które pojawiają się i znikają losowo w różnych miejscach świata, czasem jednak wybuchają i topią wszystko w promieniu 4km w taflę szkła. Ze zniknięciem ptakiem znika też młodszy brat Jasona... Fajne opowiadanie, chociaż za połową zbyt metafizyczne. - 7pkt; 4). Theodore Sturgeon "Skalpel Occama" (1971) - Karl Trilling, osobisty lekarz najbogatszego człowieka na Ziemi ma dostęp do niecodziennych tajemnic. Po latach w rozmowie z bratem Joe opowiada mu o śmierci swojego szefa i rzekomej kremacji jego pozaziemskiego ciała... Przewrotne zakończenie. Spiskowe teorie na najwyższym poziomie! - 10pkt; 5). Barrington J. Bayley "Rejs po promieniu" (1962) - historia wypadku, do jakiego dochodzi na głębokości 10 mil pod ziemią podczas próbnego rejsu ze wschodu na zachód Drążyciela - innowacyjnego okrętu podziemnego amerykańskiej armii. Opowiadana pierwszoosobowo przez oficera technicznego Rossa, oddaje duszny, klaustrofobiczny nastrój grozy uwięzionej w pułapce dwustuosobowej załogi. Niestety stężenie absurdu na stronę tekstu przekracza wszelkie granice, a podziemne miasta zamieszkane przez barbarzyńców budzą uśmiech - 6pkt; 6). William Tenn "Bernie Faust" (1963) - drobny szuler Bernie opowiada w pierwszej osobie jak dał się podejść Ogo Eksarowi, ktory kupił od niego całą Ziemię za 2700$. Po przemyśleniu transakcji Bernie postanawia ją cofnąć, odkupić spowrotem że stratą, bojąc się, że padł ofiarą kosmicznego przekrętu... - 7pkt; 7). Robert Zacks "Kontrolex" (1952) - akcja dzieje się w przyszłości, kiedy to wynaleziono Kontrolex - urządzenie wyłapujące bezprawne użycia opatentowanych frazesów słownych (na podstawie ustawy z 1996r.) i pobierające opłatę ze skutkiem natychmiastowym. Podążamy za kontrolerem Jes'em, wyłapującym absurdalne naruszenia. Dość mocno naciągane... - 6pkt; 8). Dymitr Bilenkin "To niemożliwe" (1973) - przepracowany i zmęczony profesor Arcimowicz spotyka podczas rowerowej przejażdżki latającego człowieka, Sidorówa. Podejrzewa, że są to halucynacje... - 7pkt; 9). Brian W. Aldiss "Człowiek ze swoim czasem" (1965) - astronauta Jack Wastermark od tragicznego powrotu z wyprawy na Marsa żyje z wyprzedzeniem czasu o ok 3 minuty. Rodzi to zdumienie ludzi wokół, zainteresowanie naukowców i frustrację niezdolnej do porozumiewania się z nim żony Janet... - 8pkt; 10). Alexander Jablokov "Strażnik Śmierci" (1988) - akcja dwutorowa: obserwujemy doktora Harmona, który w towarzystwie księgarza Dextera "bawi się" w egzorcyzmy oraz Stanleya Patersona, świeżą ofiarę napadu nożownika, a właściwie jego błąkającą się po mieście duszę... - 8pkt; 11). Jurij Nagibin "Tajemniczy dom" (?) - historia tajemniczego bankiera Akiry Kawasimy, spadkobiercy kantoru starego Ito, którego podejrzewają o bycie ninja... - 7pkt; 12). Henry Kuttner "Profesor opuszcza scenę" (1947) - humorystyczne opowiadanie o rodzinie Hogbenów, długowiecznych wieśniaków-mutantów z Kentucky, których odwiedza biogenetyk profesor Thomas Galbraith. Opowieść snuta pierwszoosobowo przez syna Saunka. - 9pkt; 13). Tuli Kupferberg "Tęsknota" (1966) - marzenie bomby atomowej... - 6pkt; 14). James White "Ubranie na miarę" (1976) - odbywający wizytę na Ziemi Jego Ekscelencja Lord Scrennagle z planety Duta w towarzystwie pracownika ministerstwa Foxa i ochrony przyjeżdża do krawca George'a Hewlitta zamówić ubranie na miarę - obcy ma ciało podobne do centaura. Całe wydarzenie objęte jest tajemnicą. - 7pkt; 15). Robert Sheckley "Bitwa" (1954) - napisany z przekąsem i zaskakującym zakończeniem opis Ostatniej Bitwy ludzi z diabłem, czyli Armagedonu, w której ludzie do walki wystawili zastępy robotów i zdalnie kierowanych maszyn - 9pkt; 16). Roger Zelazny "Róża dla Eklezjastesa" (1967) - opowiadanie a'la Bradbury po dwóch głębszych. Akcja dzieje się na Marsie, na którym ludzie mogą normalnie oddychać a jego rdzenni mieszkańcy są na wymarciu, niczym Indianie w USA. Arogancki żydowski poeta/lingwista Gallinger dostaje pozwolenie na spotkanie z marsjańską monarchinią M'Cwyie w ich starożytnej świątyni... Opowiada o tym w pierwszej osobie. - 7,5pkt; 17). Ursula K. Le Guin "Ci, którzy odchodzą z Omelas" (1973) - krótkie opowiadanie o szczęśliwym mieście Omelas i ponurej cenie, jaką muszą za to płacić mieszkańcy... - 6,5pkt; 18). Ilja Warszawski "Ucieczka" (1968) - w podziemnych obozach koncentracyjnych Medeny więźniowie wydobywają rudę uranu potrzebą do prowadzenia wojny o hegemonię w kosmosie. Jednym z nich jest Arp Zumbi a to jest historia jego ucieczki i jej przewrotny koniec... - 10pkt; 19). Gordon R. Dickson "Mów Mu, Panie" (1966) - Kyle Arnam z Kentucky ma towarzyszyć w roli osobistego strażnika aroganckiemu księciu Willowi, najstarszemu synowi imperatora, który wybrał Ziemię na swą podróż dojrzałości. Utrzymane w westernowym stylu opowiadanie z wplecionym wątkiem SF i zaskakującym, dramatycznym finałem - klasa! - 9,5pkt; 20). Gene Wolfe "Jak przegrałem drugą wojnę światową i pomogłem powstrzymać niemiecką inwazję" (1973) - alternatywna historia, w której nie dochodzi do wybuchu II Wojny Światowej a Niemcy i Hitler chcą opanować rynki światowe ekonomią. Na wielkiej wystawie w Bath Hitler prezentuje swój Ludowy Samochód a Churchill brytyjskiego Centuriona. Dochodzi do historycznego wyścigu obu marek. Całość w formie listu do redakcji pewnego pisma spisuje narrator podpisujący się pseudonimem "Nieznany żołnierz". - 7pkt.
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 8 4 miesiące temu
Przebudzenie kamiennego boga Philip José Farmer
Przebudzenie kamiennego boga
Philip José Farmer
Zaczyna się tak – jesteś w pracy, eksperymentujecie z technologią, która „zamraża” materię i wydaje się, że jest to szansa na hibernację na setki lat i nagle coś idzie nie tak. Przed sekundą może marzysz o kolejnym kubku kawy, a potem budzisz się, trwa bitwa, dokoła ciebie dziwne istoty, mnóstwo dymu, pożar i poczucie, że nie masz pojęcia, gdzie ani kiedy jesteś, ale jedno przeczuwasz – minęło tysiące, a może i miliony lat. Jesteś prawdopodobnie jedynym człowiekiem na tej planecie (bo nawet nie jesteś pewny, czy to nadal Ziemia) i jeśli szybko się nie ogarniesz, to zginiesz. Tak zaczyna się „Przebudzenie kamiennego boga” Philipa J. Farmera – klasyka sci-fi (chociaż za chwilę się z tym trochę pokłócę, nie z klasyką, z tym sci-fi). Kogo ta książka zachwyci? Miłośników powieści sci-fi w vintage’owej wersji (pierwsze wydanie to 1970 rok i to czuć w sposobie pisania) oraz tych, którzy kochają Farmera jako pisarza, a jest ich sporo. Przyjrzyjmy się nieco bliżej fabule, bo dzięki temu będę się mogła kłócić z „tym sci-fi”. Główny bohater nazywa się Ulisses Singing Bear (Śpiewający Niedźwiedź) i dobrze się domyślacie, że ma indiańskie korzenie. Czy to ważne? Hmmm… Ja tej wagi nie zauważyłam. Wypadek podczas badań powoduje, że zostaje „zamrożony” i jako rodzaj kamiennego posągu przetrwa miliony lat. A kiedy się budzi (i od razu zyskuje status boga, bo mieszkańcy czcili ten posąg i wierzyli, że ożyje), to świat jest zupełnie inny i jeden z recenzentów napisał, że to trochę jak biblijny raj połączony z filmem przyrodniczym na sterydach i to określenie jest zaskakująco trafne. Ludzkość wyginęła, ale ewolucja nigdy nie stoi w miejscu, więc pojawiły się inteligentne zwierzęta, mówiące koty, waleczne szopy, sprytne i jakby dwulicowe nietoperzowate. Farmer napisał powieść, w której pokazał, jak Ziemia mogłaby wyglądać, gdyby dostała drugą szansę na istnienie bez nas. I teraz coś, co dla jednych będzie zaletą, a drugich znudzi do zaziewania. Autor umieścił w książce takie ilości opisów roślin i stworzeń, że audiobooka powinna czytać Krystyna Czubówna. I dzięki temu natężeniu „zieleni” Ziemia w powieści nagle jest zupełnie inna, a z drugiej szybko okazuje się, że bohaterowie nie przypominają ludzi z wyglądu, ale zachowania, intencje, kłótnie i wojny wydają się bardzo „ludzkie”. Ale! Co ważne, to nie jest trudna, przesiąknięta naukowymi akapitami opowieść. To mnóstwo opisów świata i jeszcze więcej akcji. Osoby, które lubią klasykę kina przygodowego pewnie poczują, że to ten sam klimat, te same schematy, tak samo kładzione akcenty. I teraz będę się w końcu kłócić z tym sci-fi. Bo jak na ten rodzaj powieści, to tutaj nie ma za dużo technologii, podróży kosmicznych zero, odniesień do nauki niewiele, chociaż w drugiej części powieści pojawia się niesamowicie ciekawy temat „zielonych technologii”. Ja bym raczej powiedziała, że to książka z nurtu postapokaliptycznego, ale przesunięta hen-hen w przyszłość i ludzkość nie próbuje tu przetrwać jako większa lub mniejsza grupa szczęśliwców (przeklętych?), którym się udało. Tutaj jeden przedstawiciel ludzkości próbuje od pierwszej strony nie zginąć i prawie od początku budować ten swój mit boskości, który mu spadł jak z nieba i może być jedyną szansą na przeżycie. Ale ostrzegam lekko, że jeśli styl pisania takich powieści w latach siedemdziesiątych uznajesz za zbyt uproszczony i wręcz staroświecki, a do tego „przydusi” cię ta ilość zieleni i zwierząt, to może być ciężko zachwycić się, a nawet dobrze się bawić z „Przebudzeniem kamiennego boga”. Ciekawostka – Philip J. Farmer i ta jego fascynacja naturą, przyrodą i jej ewolucją nie jest przypadkowa. W wielu swoich powieściach łączył motywy prosto z dziedziny biologii, ekologii, ewolucji środowiskowej, antropologii i religii. W szczególności fascynowało go to, jak biologia może wpływać na religie i kultury. Do tego miał zwyczaj konstruowania monumentalnych, ale niezwykłych światów – tutaj mamy potężne drzewo, w innej powieści niekończącą się rzekę. I zawsze takie niesamowite środowisko to punkt wyjścia do budowania fabuły i jeden z jej głównych bohaterów, bo w „Przebudzeniu kamiennego boga” to nasze drzewo będzie uznawane za inteligentne. Ode mnie powieść dostała mocne 6/10 i jako powrót do czegoś, co czytałam lata temu (nawet nie przyznam się, ile tych lat jest), to było miłe doświadczenie, ale nie poczułam się rzucona na kolana ani pomysłem, ani wykonaniem. WIĘCEJ RECENZJI ZNAJDZIECIE NA www.intensywni.pl
Intensywni - awatar Intensywni
ocenił na 6 7 dni temu
Roma Eterna Robert Silverberg
Roma Eterna
Robert Silverberg
Lekka rozrywka, ale wysublimowana Na stronie "lubimyczytac.pl" Robert Silverbeerg zebrał dość stosnowane, by nie powiedzieć - w większości krytyczne, recenzje za zbiór opowiadań w "Roma Eterna". A mi się te opowiastki bardzo spodobały. Oczywiście, jeśli ktoś chce znaleźć w nich prawdziwą historię starożytnego Rzymu, będzie rozczarowany dość frywolnym stosunkiem autora do naukowosci i powierzchownością jego sądów i opinii. Nie znajdą w tym tomie upodobania także ci, którzy kochają akcje bardziej dynamiczne niż zwiastun do zwariowanego filmu przygodowego, i poszukują wyrazistych tj.czarno-białych bohaterów. Lecz jeśli czytać zbiór opowiadać Silverberga jako pożyteczną rozrywkę, z oddechem historii, z kostiumami z epoki, z humorem, a przy tym z morałem, to przyjemne chwile przy lekturze są gwarantowane. Powiedziałbym w skrócie, owszem, to lekka rozrywka, ale nie ogłupiająca i bardziej wysublimowana. Weźmy, jako przykład, opowieść "Z Cezarem w krainie cieni". Swietny, chociaż na pewno dość sporny z punktu widzenia zgodności obrazu z historią, opis rzymskich katakumb, gdzie kipi życie takn różne od tego, jakie toczy się w dostojnych, znanych nam wszystkim, oficjalnych budowlach imperialnej stolicy. Zabawne postacie, wcale nie płaskie, jednowymiarowe. I morał - o tym, jak władza przemienia człowieka. I jak bardzo naiwni są ci obywatele, ktorzy sądzą, że jakaś forma znajomości z wyniesionym na szczyty władzy politykiem uprawnia ich do oczekiwania dywidend z tego tytułu. Słabsze to pewnie opowieści niż te, ktore pisał Szklarski o Tomku Wilimowskim (pamiętacie? "Tomek w krainie...", nawet tytuł zbieży), lecz zawierajace również element edukacyjny, którego nie sposób nie docenić.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na 7 5 lat temu
Las ożywionego mitu Robert Holdstock
Las ożywionego mitu
Robert Holdstock
Utytułowana, nietuzinkowa powieść, niedająca się jednoznacznie zaszufladkować. Formalnie rzecz biorąc jest to fantasy, ale z rodzaju problemowych, nieledwie filozoficznych, czyli mocno odbiegających od powszechnego pojęcia o tym gatunku (no wiecie, smoki, rycerze i chutliwe księżniczki). Przy tym jest to powieść wyraźnie wpasowująca się w dawny rodzaj narracji, typowo brytyjski, z powolnym wprowadzaniem informacji i budowaniem otoczki tchnącej w jakiś sposób staroświeckością (powrót z wojny, upadająca rezydencja, rodzinne tajemnice). O co w niej konkretnie chodzi? O specyficzne działanie lasu sąsiadującego z rezydencją. Lasu małego optycznie, ale w rzeczywistości wykraczającego poza nasz wymiar i w środku po prostu gigantycznego, będącego fragmentem pierwotnej kniei. Trudno jednak wejść do niego na więcej niż kilkadziesiąt metrów, a do tego ma specyficzną cechę - potrafi wyciągać z podświadomości człowieka (wyłącznie takiego, co to jest świadomy istnienia zjawiska) wzorce mitów i powoływać do życia tzw. mitotwory, czyli ludzi (i nie tylko) będących prawzorcami postaci przewijających się przez legendy i mitologię (np. kobieta będąca pierwowzorem Ginewry). Idea takiego lasu i powstawania mitotworów jest fascynująca i przemyślana na wielu poziomach, gorzej jednak poszło z samą konstrukcją fabuły. Została ona podzielona na trzy bloki, z czego pierwsza dwa - nie oszukujmy się - są dość nudne, bo jeden podaje podstawową wiedzę o badaniach prowadzonych przez ojca bohatera i o samym zjawisku, a drugi w zasadzie koncentruje się na codziennym życiu bohatera i na jego rozwijającym się romansie z Guiwenneth. Przy czym jej obecność niczego nie wyjaśnia, bo bohater nie zna jej języka i nie są w stanie tak naprawdę się dogadać. Dopiero trzecia część, z wyprawą do lasu, serwuje coś, co można nazwać akcją. No ale trzeba najpierw "przegryźć się" przez blisko dwieście stron, czyli więcej niż połowę objętości. Mimo to warto się zapoznać z "Lasem ożywionego mitu", bo to zupełnie nietypowe doświadczenie literackie, w dodatku zmuszające chwilami do intelektualnego zmierzenia się z wcale nie tak prostymi konceptami antropologicznymi. Dodatkowy plus dla wydawcy za sensowne posłowie, choć równocześnie szkoda, że ograniczył się do wznowienia pierwszych dwóch tomów, nie wydając kolejnych pięciu, które wciąż pozostają u nas nieznane.
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 3 miesiące temu
Zielona perła Jack Vance
Zielona perła
Jack Vance
Bardzo podoba mi się ta seria, chociaż myślę, że na dzisiejsze standardy jest bardzo specyficzna, ale to właśnie czyni ją niezwykłą w moich oczach. Podoba mi się zwłaszcza baśniowość "Lyonesse", której w "Zielonej perle" rzecz jasna nie brakuje. Tęsknię właśnie za tego typu fantastyką i to tęsknię mocno - z jednej strony baśniową, ale jednocześnie nie bardzo naiwną i niezbyt cukierkową. Trylogia Vance'a jest właśnie odpowiedzią na tę tęsknotę i trochę wypełnia lukę w moim sercu. Co prawda "Zielona perła" podobnie jak poprzedni tom cierpi na nadmiar dłużyzn, choć trzeba też uczciwie przyznać, że nie ma ich w niej tyle ile było w jej poprzedniczce. Zwłaszcza druga połowa jest ciekawsza i angażująca. Postaci są raczej proste pod względem ich kreacji, z małymi wyjątkami, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. Nie ukrywam, że czytam tę trylogię głównie dla klimatu i inne kwestie są dla mnie raczej drugorzędne, niemniej poczynania postaci śledziło się dobrze. Co do klimatu - moim zdaniem klimat jest niepodrabialny. Gdy czytam opisy świata lub momenty, w których bohaterowie podróżują mam przed oczami mapy z gry Heroes of Might nad Magic 3 - dokładnie tak się czułam podczas lektury, jakbym swoim bohaterem przemierzała tajemniczą i magiczną krainę, pełna kręgów z grzybów, trollowych mostów i chatek czarownic. Dla mnie to było coś cudownego. Z pewnością niedługo sięgnę po trzeci tom - nie tylko po to, żeby odhaczyć kolejną skończoną serię, ale również po to, by poznać koniec tej historii i pobyć jeszcze przez chwilę w tym magicznym świecie.
Lynx - awatar Lynx
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Aristoi Walter Jon Williams
Aristoi
Walter Jon Williams
Wspaniała książka. Od razu ostrzegam, ma bardzo wysoki próg wejścia. Williams rzuca nas zupełnie bez ostrzeżenia w niesamowity i skomplikowany świat przyszłości, w którym każdy ma wszczepione "reno" czyli cyberwszczep umożliwiający łączenie się Hiperlogosem (rodzajem uberinternetu) oraz kontrolowanie daimones czyli subosobowości. Mamy tchliniowe łącza natychmiastowej komunikacji i nieograniczonym zasięgu oraz rozszerzoną rzeczywistość w postaci oneirochrononu. Mnóstwo nazw i technologii, zachowań charakterystycznych dla kultury wyższej Logarchii. Słowa greckie i chińskie. To wszystko może porządnie skołować, zniechęcić do czytania, wstrząsnąć nawet. Dodajmy do tego niestandardowy układ tekstu, obrazujący działania równoległe... i mamy niesamowity koktajl udziwnień. Nie każdy ma na tyle wyporności by do tego podejść i nie odpuścić. Ale zachęcam by nie odpuszczać. Po 25% fabuły zaczynamy się już dobrze orientować a różnorodność i udziwnienia zaczynają sprawiać przyjemność. Dość niezwykła wizja świata przyszłości opartego na klasach społecznych i technologii. Ktoś pisze, że naiwny? Ale czy na pewno? Przecież to wizja oświeconego absolutyzmu technokratycznego. To już było, nie mieliśmy jeszcze takiej technologii. inżynierii genetycznej, ponadprzestrzennej komunikacji, nanotechnologii, wydajnych procesorów, napędu grawitacyjnego. IMO nie ma w tym nic naiwnego, to po prostu fantastyka naukowa. Czytałem tę książkę ponad 20 lat temu i już nie pamiętałem dokładnie fabuły. Dzisiaj odbiera się nią nieco inaczej. Powstałe przez ostanie lata zjawiska społeczne mogą wykrzywić nieco odbiór. Jednak zobrazowane preferencje seksualne Aristoi świadczą o wyższym rozwoju duchowym, gdzie cielesność jest jedynie materializacją emocji. Takie podejście do tematu ma sens i absolutnie nie jest rażące To złożona i inspirująca książka, zarówno w fabule jak i formie.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 9 1 rok temu
Miasto Clifford D. Simak
Miasto
Clifford D. Simak
Ciekawostka dla entuzjastów retro fantastyki. A jest bardzo retro i to zarówno w formie (jest to bardziej śledzenie przemyśleń i tez autora wygłaszanych przez kolejne tworzone na ten poczet postacie) jak i w treści (np. część przygód dziejąca się na pięknej i zamieszkanej „powierzchni” Jowisza). No ale jest to książka z 1952 roku! I jak na 1952 r. trzeba oddać, że pomysły i koncepty w niej zawarte są zupełnie zwariowane. I to też dotyczy także formy. Otóż jest to zbiór opowiadań ale traktowanych jako archaiczne podania, w zasadzie „mity”, których akcja dzieje się w ogromnych odstępach czasu. Mity na temat legendarnej cywilizacji „człowieka”, do tego analizowane przez inteligentne społeczeństwo Psów. Każde opowiadanie jest opatrzone również stosownym komentarzem naukowym (Psów, i to dość sceptycznym). To jest naprawdę całkiem nowoczesna i ciekawa w tamtych czasach koncepcja literacka. A i w przypadku treści też jest wiele motywów wyprzedzających swój czas. Nie tylko podróże kosmiczne i podbój układu słonecznego czy degradacja i upadek ludzkiej cywilizacji gdy ta osiągnęła pełnię możliwości zaspokajanie swoich potrzeb. Mamy tu też transhumanizm, przenoszenie świadomości, światy równoległe, zjawiska i byty nadprzyrodzone, gadające i myślące zwierzęta, inteligentne roboty, mutantów, marsjan czy analizę natury skłonności do przemocy. Jeden wielki, imponujący mix. Tyle tylko, że… no czyta się to już dzisiaj tak sobie. Być może dlatego, że tak naprawdę są to głównie rozważania (dość ciekawe) autora, powkładane w usta pretekstowych postaci i sytuacji (dość ciekawych). Jest to bardziej rozprawka pełna odważnych pomysłów ale też i takich zupełnie absurdalnych czy rolująych oczy. Albo zdezaktualizowanych. Głównym motorem do czytania była u mnie chęć poznania tego jak ta nasza planetarna historia się wreszcie zakończy ale i to się z czasem trochę rozmyło. W raczej niezbyt angażujących oparach nadprzyrodzonych duchów i i przenikań między-wymiarowych. A być może to wszystko wina tych Psów ze sztucznie wykształconym aparatem mowy, które utrudniały mi zaangażowanie się ;) Cieszę się, że przebrnąłem choć polecam już tylko mocnym entuzjastom tego typu książek.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Żołnierz Arete

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Żołnierz Arete