Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce

Okładka książki Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce
Yves SenteGrzegorz Rosiński Wydawnictwo: Seria: Mistrzowie Komiksu komiksy
54 str. 54 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału:
La vengeance du comte Skarbek: Deux mains d'or
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
54
Czas czytania
54 min.
Język:
polski
ISBN:
832379085X
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce

Średnia ocen
7,4 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
405
386

Na półkach:

Jest wciagajaca historia, ale co za reka, co za kreska!
Prosze zwrocic uwage na podlogi na francuskich salonach. Majstersztyk!
W jakis sposob uciekl mi ten komiks, a teraz z satysfakcja go przegladam.
Po przeczytaniu komentarzy dodam, ze sukces lezy po obu stronach - scenariusza i rysunku. Trudno te dwie sprawy rozdzielic...

Jest wciagajaca historia, ale co za reka, co za kreska!
Prosze zwrocic uwage na podlogi na francuskich salonach. Majstersztyk!
W jakis sposob uciekl mi ten komiks, a teraz z satysfakcja go przegladam.
Po przeczytaniu komentarzy dodam, ze sukces lezy po obu stronach - scenariusza i rysunku. Trudno te dwie sprawy rozdzielic...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

185 użytkowników ma tytuł Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce na półkach głównych
  • 150
  • 35
98 użytkowników ma tytuł Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce na półkach dodatkowych
  • 38
  • 30
  • 15
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce

Inne książki autora

Okładka książki RELAX nr 50 Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Edward Lutczyn, Andrzej Pilipiuk, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Ocena 8,0
RELAX nr 50 Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Edward Lutczyn, Andrzej Pilipiuk, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Okładka książki Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Ocena 6,0
Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Okładka książki Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 2 Zbigniew Gabiński, Andrzej Kamiński, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Janusz Tomaszewski
Ocena 6,8
Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 2 Zbigniew Gabiński, Andrzej Kamiński, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Janusz Tomaszewski
Okładka książki Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Ocena 5,7
Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Okładka książki Thorgal: Ponad krainą cieni Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,9
Thorgal: Ponad krainą cieni Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Okładka książki Thorgal: Czarna Galera Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,7
Thorgal: Czarna Galera Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Okładka książki Thorgal: Trzej starcy z kraju Aran Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Ocena 7,7
Thorgal: Trzej starcy z kraju Aran Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Grzegorz Rosiński
Grzegorz Rosiński
Grzegorz Rosiński urodził sie 3. sierpnia 1941 roku w Stalowej Woli. Znak zodiaku - Lew. Mieszka w Szwajcarii. Po ukończeniu ASP ilustrował książki dla dzieci i projektował okładki płytowe, ale szczególnie interesował się komiksem. "Gotów byłem zaprzedać dusze diabłu, żeby móc rysować komiksy" - to słowa Rosińskiego najlepiej mówiące o jego pasji. Zaczał rysować komiksy jeszcze w Polsce, ale prawdziwa kariera czekała na niego w Belgii. W 1976 roku poznaje pisarza i scenarzyste Jeana Van Hamme'a. Ich pierwsza wspólna seria komiksów - przygody Thorgala Aegirssona - spotkała się z ogromnym uznaniem i odniosła wielki sukces. Za "Thorgala" Rosiński otrzymał w 1979 roku nagrode Saint-Michel - pierwsze wyróżnienie. Dzisiaj ma już ich dziesiątki. Jest uznawany za najpopularniejszego europejskiego rysownika komiksu. Poza wydawana juz 18 lat seria "Thorgal" Rosiński jest autorem albumów "Yans" "Skarga utraconych Ziem" i "Szninkiel" . Jest wykładowca komiksu w Sion.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szninkiel Grzegorz Rosiński
Szninkiel
Grzegorz Rosiński Jean Van Hamme
Słynny(?) "Szninkiel" Van Hamme'a i jednego Polaka. Podzielony na 10 części, ukazywał się w 1986-87, we Francji. Recenzuję czarno-białą wersję z serii "Kolekcja komiksów Grzegorza Rosińskiego" z 10 rozdziałami. Bez ciężaru nostalgii. Do roboty. Na planecie Daar od lat ścierają się armie trójki "nieśmiertelnych". Na rzeź pędzą roznegliżowane wojownicze amazonki, rycerze na plujących ogniem bestiach, włochate małpoludy i niebinarni łucznicy na latających mięsożernych roślinach. Kręcą się między nimi jeszcze pokurcze szninkiele; niby hobbici, ale trochę gryzonie – niewolnicy, mięso armatnie. Jeden z nich, J'on, budzi się na pełnym trupów pobojowisku. Ukazuje mu się O’n, czyli "Władca Stworzyciel Światów", czyli gadający monolit z "2001: Odyseja Kosmiczna". Każe szninkielowi zaprowadzić pokój na Daarze, bo inaczej zrobi armagiedon. Do pomocy w zadaniu daje małemu "wielką moc". J’on do ostatniego rozdziału będzie się głowił, co to za moc. Tak zaczyna się "mission impossible" niechętnego bohatera. Nie będzie sam. Spotka pomocnego małpoluda Bom-Boma, a potem tłumy oddanych szninkielów z ponętną G’wel na czele. To nie komiks dla dzieci! Przemoc, okrucieństwo, golizna. Autorzy z lubością rozbierają kobiety, a ulubioną zabawką Rosińskiego jest G’wel. Poznajemy ją, gdy omal nie pada ofiarą gwałtu zbiorowego, a potem jej idealne piersi oglądają Daar równie często, jak jego dwa słońca. No i ta słynna scena u Volgi. Co Van Hamme i Grzegorz chcieli powiedzieć? Najlepszy kochanek to hojnie obdarzony murzyn, który straci panowanie, gdy zobaczy modelkę Playboya? Czy tak? To miał być żart? Dzisiaj by nie przeszedł. Oj, nie. Jean Van Hamme czerpał garściami z innych dzieł, gdy lepił "Szninkiela". Wspomniana już "Odyseja", Tolkien, wątki mesjanistyczne, nawiązania biblijne, stwór z Lovecrafta, zrzynka z "Ciemnego Kryształu" Hensona… Komiks miał być przygodówką, opowieścią o zbawicielu, rozprawą na temat relacji człowiek-stwórca, o wybaczaniu... To za wiele srok ciągniętych za ogon. Część wątków interpretuj sobie czytelniku sam. J’on podejrzanie często wychodzi z opresji – tylko szczęście? W co grał O'n? Zakończenie jest dziwne, mało logiczne, pozostawia niedosyt. Mimo to, "Szninkiel" zostaje w pamięci. Nie można przejść obok niego obojętnie. Ma w sobie ogromne pokłady ambicji. Do tego rysunki Rosińskiego – fantastyczne. Zachwycają pięknem i harmonią, by za chwilę oddawać ze szczegółami brzydotę. Podobno istnieje wersja kolorowana. Cieszę się, że trafiłem czarno-białą. "Szninkiel" to wysoka liga, ale nie należy do moich ulubionych komiksów. Interesująca, słodko gorzka przygoda, rozczarowujący finał. Siedem gwiazdek to jednak za mało i nie fair. Osiem. Wydanie zawiera wstęp Kseni Chamerskiej -trochę o autorach, więcej o roli stwórcy w opowieści. Średnio pomocne interpretacje. Dodatki na końcu - zobacz czytelniku, jak bohaterowie "Szninkiela" mogli wyglądać i co G’wel ma między nogami (jeśli cię to interesuje). Poza tym.. Skąd się brały amazonki, ciężkozbrojni i dżender fluidy? Trójca musiała uzupełniać ich szeregi. Zabicie J’ona stworzyłoby męczennika. I nie poprawiło sytuacji. Zły pomysł, "nieśmiertelni". 27.02.26
arbuziarz - awatar arbuziarz
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Funky Koval. Wydanie kolekcjonerskie Bogusław Polch
Funky Koval. Wydanie kolekcjonerskie
Bogusław Polch Maciej Parowski Jacek Rodek
KOVAL SWOJEGO LOSU „Funky Koval” – bezwzględny klasyk polskiego komiksu i jedna z najlepiej kultowych rodzimych serii. No i po części to rozumiem, po części w ogóle nie pojmuję – pierwszych kilkanaście, może kilkadziesiąt stron sprawia wrażenie nieco niewprawnych, zbyt szybko prowadzonych i bez mocniejszego wniknięcia w to, czego by się chciało, sporo też jest chaosu i archaizmów a od połowy poziom spada – ale wciąż to kawał niezłej oldschoolowej fantastyki, która, jak każda dobra fantastyka, elementy gatunkowe wykorzystuje, nie jako cel, a środek do przekazania bardziej ukrytych treści. No i jeszcze tu i tam puszcza oko do odbiorców, czy to obeznanych z popkulturą, czy doskonale świadomych autorów i ich otoczenia. Co prawda tu autorom nie udało się przekuć tego w coś naprawdę wielkiego i istotnego, a już na pewno nie głębokiego i ambitnego, ale doceniam, że chociaż trochę próbowali. Choć wielkim fanem Kovala nie będę. Funky Koval… Miało być inaczej, wyszło inaczej i nagle nasz bohater zostaje agentem „Universs” – prywatnej agencji detektywistycznej. A że w tych czasach kosmos został podbity, teren do działania jest wielki. Więc działa ten nasz kowal swojego losu, zapobiega różnym aferom, w tym politycznym i… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/08/funky-koval-maciej-parowski-jacek-rodek.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 6 1 rok temu
Prosto z piekła Alan Moore
Prosto z piekła
Alan Moore Eddie Campbell
Egzemplarz komiksu do recenzji otrzymałem od Timof comics w ramach współpracy barterowej. "Prosto z piekła" to dzieło wybitne. Alan Moore stworzył genialny scenariusz w oparciu o mnóstwo materiałów dotyczących Kuby Rozpruwacza. Jego historia wydaje się przez to równie prawdopodobna, co każda inna z lepiej uzasadnionych teorii. Mistrzowska jest także kreska Eddiego Campbella, która nie tylko oddaje ówczesne realia, ale i w sposób znakomity podkreśla nastrój opowieści. Równie genialny jest sam przekład – zachowanie żywego języka sprawiło, iż komiks jest jeszcze bliższy rzeczywistości. Osoby z niższych warstw społecznych więc „mówiom, robionc błendy”, podczas gdy usytuowani na wyższym szczeblu drabiny społecznej obywatele Londynu wysławiają się zgodnie z obowiązującymi zasadami leksykalnymi. Zastanawiacie się pewnie teraz, co z samym Kubą Rozpruwaczem? Oczywiście, nie zdradzę Wam, kto w "Prosto z piekła" został osadzony w jego roli. Co jednak mogę Wam zdradzić, to to, że postać ta została przez Moore’a bardzo dobrze sportretowana. Jej psychika, zachowania oraz motywy są wiarygodne – na tyle, na ile „wiarygodna” może być logika kierująca seryjnym mordercą. Równie dobrze zostały zaprezentowane wszelkie inne osoby dramatu. Każda z postaci, która choćby na chwilę pojawia się w kadrze, została odpowiednio nakreślona. Zarówno pod względem psychologicznym, jak i wizualnym. Na osobne omówienie zasługuje również naturalizm w wykonaniu Campbella. Jako że ofiarami Rozpruwacza w głównej mierze były panie lekkich obyczajów, w komiksie znajduje się kilka scen, których nie powstydziłby się Milo Manara: jest więc i negliż, jak i ujęcia cielesnych zbliżeń. Poza tym, oczywiście, przedstawione są także same zbrodnie. Bez żadnych upiększeń. "Prosto z piekła" jest pod tym względem niezwykle brutalnym komiksem. To nie jest zwykła historia o Kubie Rozpruwaczu. To komiksowe arcydzieło. Ale tylko dla osób dorosłych i o mocnych nerwach. Żeby nie było – ostrzegałem. Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/prosto-z-piekla-edycja-kolorowa/
Karol Skrzypek - awatar Karol Skrzypek
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Aldebaran, wydanie II (twarda oprawa) Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Aldebaran, wydanie II (twarda oprawa)
Luis Eduardo de Oliveira (Leo)
Początek mocno mnie rozczarował. Kilka razy miałem ochotę odpuścić i nie czytać dalej. Gdybym oceniał tylko pierwszą 1/3, wyszłoby słabo - jakieś 4/10. To miała być historia na innej planecie, a ja kompletnie nie czułem klimatu. Kolory kojarzyły mi się bardziej z Brazylią (tak wiem - autor) niż ze światem sci-fi, a pojazd, którym przez jakiś czas poruszają się bohaterowie, wyglądał jakby był żywcem wyjęty od Amiszów. Jasne, wiem, że tak miało być i że fabularnie da się to wytłumaczyć, ale mimo wszystko kompletnie mi to nie zagrało. Również postacie nie zrobiły na mnie większego wrażenia - brakowało emocji i napięcia. Do tego kreska zwyczajnie mi nie podeszła a budynki, ludzie i całe otoczenie były dla mnie zbyt „ziemskie”. W efekcie trudno było mi znaleźć tu to, czego oczekuję od klasyki science fiction. Tempo akcji też nie pomagało — normalnie lubię, kiedy fabuła rozwija się spokojnie, ale tutaj przez długi czas było po prostu nudno i bez większej energii. Mimo wszystko nie odpuściłem i czytałem dalej. I wtedy faktycznie zrobiło się lepiej: fabuła zaczęła rozwijać się w kilku ciekawych kierunkach, a ja w końcu złapałem trochę klimatu. Nadal nie jest to coś, czym byłbym zachwycony, ale skończyłem z przyjemnością i cieszę się, że nie zrezygnowałem na starcie. Czy to hit? Dla mnie nie. Czy poleciłbym? Nie jestem pewien — to dość specyficzna lektura, a ja oczekiwałem czegoś innego. Ostatecznie oceniłbym ją na 6,5–7/10, więc dość dobrze.
Radamir - awatar Radamir
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Rork. Integral 1 Andreas Martens
Rork. Integral 1
Andreas Martens
„Rork” to niepozorny europejski klasyczek, o którym coś tam gdzieś się czasem słyszy, ale raczej nie jest na ustach komiksiarzy przy każdej okazj. Czemu? NIE WIEM, „RORK” JEST TOTALNIE SUPER. Przynajmniej częściowo. „Rork” to taki trochę niemiecki „Sandman”, choć mniej napuszony. To poetycki mistycyzm, to historie o tajemniczym mężczyźnie, wędrowcu, znawcy tajemnych języków. Mimo tej atmosfery tajemnicy, nie jest to postać jednowymiarowa i nijaka, jest wręcz na swój sposób sympatyczna. Spoko typ ogólnie. Ale jeszcze bardziej spoko są same historie. I przez „spoko” mam na myśli: urokliwie pomysłowe i absurdalne, opierające się na dziwacznych konceptach, które są z perspektywy narracji potraktowane śmiertelnie poważnie, choć same postaci potrafią mieć do nich należyty dystans. Więcej tu tak naprawdę Pratchetta niż Gaimana. Jednocześnie jest tu coś z Lovecrafta, choć lżej klimatycznie i bardziej przygodowo. Tajemnice. Inne wymiary. Motywy epistolarne, stare zapiski. Nawet macki się znajdą. A żeby tego było mało, jest tu też wybitnie dobrze jeśli chodzi o warstwę wizualną. Czy nowe czy starsze, rysunki są śliczne, szczegółowe i bardzo różnorodne. Skomplikowana narracja jest bardzo zgrabnie wpisana w kadry, jest jednocześnie bardzo kreatywna i nieoczywista, ale też doskonale zrozumiała. Kończące pierwszy tom „Cmentarzysko katedr” to jedna z barwniejszych, mniej oczywistych i bardziej kreatywnych opowieści jakie ostatnio czytałem. Spodziewałem się staromodnej, pretensjonalnej historii, a jest klimatycznie, magicznie i zaskakująco lekko jeśli chodzi o narrację. Mimo przeskoków, gęstości kompozycyjnej kadrów, symboliki i wielotorowej narracji, czyta się to jak doskonałą przygodówkę. Przynajmniej w pierwszym tomie. Drugi natomiast jest nieporównywalnie uboższy w dobre, absurdalne pomysły, bywa skrajnie męczący (Koziorożec!) i chaotyczny. Wizualnie i klimatem to wciąż świat w którym przyjemnie się zanurzyć, ale bardziej czuć tu potrzebę robienia komiksu pod włos i przełamywania medium, niż opowiadania dobrych, ambitnych, ale rozrywkowych historii. Ale warto! Zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zemsta hrabiego Skarbka. Tom 1 - Złote ręce