rozwiń zwiń

Zdarza się

Okładka książki Zdarza się
Jarek Szulski Wydawnictwo: JS & Co literatura piękna
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-26
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-26
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-931806-1-5
Średnia ocen

                8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zdarza się w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zdarza się



książek na półce przeczytane 1530 napisanych opinii 820

Oceny książki Zdarza się

Średnia ocen
8,3 / 10
306 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1332
819

Na półkach: ,

„Zdarza się” to relacja z trzech lat pracy w renomowanym warszawskim gimnazjum. Poznajemy punkt widzenia zarówno nauczyciela jak i ucznia. Miron Czarnecki to nietypowy pedagog i wychowawca, który stawia na integrację klasy i naukę zachowań społecznych. Nauka przedmiotu odbywa się niejako przy okazji.

„Zdarza się” to taka nowsza wersja „Stowarzyszenia umarłych poetów”, uwspółcześniona i zgodna z realiami polskiej szkoły. Autor Jarek Szulski wie, o czym pisze. Jest wszak nauczycielem geografii, zna tę pracę od podszewki. Wiele sytuacji, spostrzeżeń da do myślenia każdemu, kto zetknął się ze szkołą – uczniom, pedagogom, rodzicom, władzom. Z chęcią sięgnę po kontynuację.

„Zdarza się” to relacja z trzech lat pracy w renomowanym warszawskim gimnazjum. Poznajemy punkt widzenia zarówno nauczyciela jak i ucznia. Miron Czarnecki to nietypowy pedagog i wychowawca, który stawia na integrację klasy i naukę zachowań społecznych. Nauka przedmiotu odbywa się niejako przy okazji.

„Zdarza się” to taka nowsza wersja „Stowarzyszenia umarłych poetów”,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

552 użytkowników ma tytuł Zdarza się na półkach głównych
  • 370
  • 176
  • 6
83 użytkowników ma tytuł Zdarza się na półkach dodatkowych
  • 60
  • 8
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Siła spokoju, którego nie ma Jacek Santorski, Jarek Szulski
Ocena 8,9
Siła spokoju, którego nie ma Jacek Santorski, Jarek Szulski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poczet królowych polskich. Powieść i klucz Marcin Szczygielski
Poczet królowych polskich. Powieść i klucz
Marcin Szczygielski
Gdy dorastałam telewizja miała tylko dwa kanały. Dla osób, które żyją w dobie telewizji kablowej i platform streamingowych to rzecz nie do wyobrażenia. Kiedy jednak sięgam pamięcią do tamtych czasów to w mojej głowie pojawiają się programy, na które z utęsknieniem wtedy czekałam i z sentymentem wspominam do dzisiaj, takie jak "Sonda", "Pieprz i Wanilia", "7 dni- świat" czy "W starym kinie". Ten ostatni, z charakterystyczną czołówką i wpadającym w ucho dżinglem, należał do moich ulubionych. Prowadzony przez Janickiego program, który ze swadą i znawstwem wprowadzał widza w świat przedwojennych filmów (te jego charakterystyczne "r" do dziś dźwięczy mi w uszach), był dla mnie doznaniem wręcz magicznym, dzięki któremu mogłam przenieść się w czasie i obcować z takim gwiazdami jak Jadwiga Smosarska, Adolf Dymsza czy Mieczysława Ćwiklińska. Dzięki książce Marcina Szczygielskiego "Poczet królowych polskich" ponownie miałam okazję przenieść się do przedwojennej Warszawy i przyjrzeć z bliska ówczesnej śmietance towarzyskiej i gwiazdom ówczesnego kina. Powieść ta, inspirowana losami przedwojennej aktorki Iny Benity, postaci tajemniczej i pełnej sprzeczności, to historia trzech pokoleń kobiet, których trudne relację są przyczynkiem do opowieści o ambicji, harcie ducha i próbie odnalezienia się w świecie rządzonym przez mężczyzn. Babka, matka i córka, z pozoru tak od siebie różne, łączy wspólna historia, zagmatwana i pełna białych plam. "Poczet królowych polskich" to także opowieść o Polsce. Autor dużo miejsca poświęcił trudnym relacjom polsko-żydowskim burząc mit kryształowych Polaków bez reszty zaangażowanych w pomoc swoim żydowskim braciom w czasie wojny. Bolesna to lektura, ale może nadszedł czas aby rozliczyć się z win... Autor wciąga czytelnia w porywającą historię, zgrabnie żonglując prawdą, półprawdą i fikcją literacką noszącą znamiona prawdy. To wyborna szarada i z przyjemnością się w nią zaangażowałam. Od czasów "Sanato" bardzo sobie cenię pióro Marcina Szczygielskiego i z chęcią sięgam po kolejne jego książki, do czego i Was zachęcam. Audiobook (czytała Agnieszka Krzysztoń)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 8 1 rok temu
Mr. Pebble i Gruda Mariusz Ziomecki
Mr. Pebble i Gruda
Mariusz Ziomecki
Książka od paru już lat zalega na mojej "czytnikowej półce", a jednak dopiero teraz sięgnęłam po nią. Chyba przerażała mnie jej objętość, bo 900 stron to spore wyzwanie, zwłaszcza jak nie ma się pojęcia jakie treści są w książce ukryte. Tymczasem powieść okazała się bardzo pozytywną niespodzianką i ogromnym zaskoczeniem i jakkolwiek nie przeczytałam jej w dzień czy nawet trzy, to naprawdę mnie wciągnęła. To bardzo realistycznie opowiedziana saga rodziny Kamyków, z jej radościami, dramatami, strachem, codziennymi radościami, to także trudna i przytłaczająca historia Polaków w czasach siermiężnego PRL-u, opowieść o latach wojny, Holocaustu, stalinizmu, czasów Gomułki, Gierka, "Solidarności", stanu wojennego ... Po tragicznej śmierci żony w sierpniu 1984 roku, Jan Kamyk -młody i ceniony poeta postanawia całkowicie zerwać kontakty z krajem, sprzedaje mieszkanie i wraz z dwuletnim synkiem Antonim wyjeżdża do USA, zmienia nazwisko na John Pebble i próbuje żyć od nowa. Przez ponad dekadę nie utrzymuje żadnych kontaktów z rodziną ani przyjaciółmi, nie tęskni, nie wspomina, nie wraca do przeszłości. Jednak pewnego dnia jego uporządkowane i w miarę stabilne życie ulega diametralnym zmianom, gdy pewnego dnia nieznany dziennikarza z Warszawy wręcza mu kasetę z nagraniem, na którym rozpoznaje głos zmarłej żony. Przeszłość wraca, a wraz z nią demony, żale, oskarżenia, poczucie winy. Niespodziewana informacja o chorobie ojca staje się pretekstem do przyjazdu do kraju, a tam znów powraca przeszłości, bolesne wspomnienia, ból, poszukiwanie winnych. Książka, może nie od pierwszych stron, ale powoli wciągała mnie swą zagadkową i tajemniczą fabułą, pełną niewiadomych, przemilczeń oraz skrywanych tajemnic. Stopniowo, strona po stronie, zagłębiając się w kolejne wspomnienia, opowieści czy historie sprzed lat, dowiadywałam się co tak naprawdę się zdarzyło, poznałam dzieciństwo, przyjaźnie, dorastanie bohaterów, ich tajemnice i codzienne życie. I mimo, że akcja powieści rozgrywa się zarówno w Ameryce, jak i w Polsce, że książka ma dużą objętość oraz wiele wątków i bohaterów, to podkreślić trzeba, że nie nudzi, nie dłuży się i co ważne, przez cały czas trzyma w napięciu, w oczekiwaniu, w niesłabnącej ciekawości. To bardzo fajnie opowiedziana historia Polski, to opowieść, w której nie zabrakło wątków sensacyjnych, psychologicznych czy obyczajowych. Stworzeni przez autora bohaterowie są prawdziwi, wyraziści, pełni emocji, często skrajnych i nie zawsze kontrolowanych, to ludzie, którym los nie oszczędził dramatów, konieczności podejmowania trudnych decyzji, dokonywania wyborów ... To poruszający i bolesny, ale prawdziwy obraz ludzkich losów na tle dziejów Polski i Europy, szczególnie w czasach PRL-u i okresie stanu wojennego oraz działalności opozycyjnej. Ogromnym plusem powieści jest poprzedzenie każdego jej rozdziału pięknymi wierszami autorstwa Mr. Pebble i nie tylko jego. Klimatyczne, emocjonalne ...
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 8 4 lata temu
Strasznie głośno, niesamowicie blisko Jonathan Safran Foer
Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Jonathan Safran Foer
Książka „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” Jonathana Safrana Foera zmusza czytelnika do refleksji. Jak sobie poradzić ze śmiercią kogoś bliskiego? Czy da się dalej żyć? Oskar, nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanego taty, szuka odpowiedzi w swojej wyobraźni, wymyślając wynalazki, czyniące ludzi wrażliwszymi na uczucia innych, cofające czas, spotykając innych. Udaje mu się poznać wielu ludzi, którzy kryją własne traumy i różnymi sposobami, często dziwnymi i niezrozumiałymi, usiłują egzystować mimo bólu. Doświadczenie osobiste staje się doznaniem powszechnym. Oskarowi towarzyszą z oddali bliscy również dotknięci traumą śmierci, każdy ma swoją drogę życiową: pomagają, cierpią w milczeniu, ranią bliskich, uciekają od uczuć, zadają pytania, np.: Czy miłość ma sens, jeśli zawsze kończy się czyjąś śmiercią i niewyobrażalnym bólem? Dlaczego mało mówimy o uczuciach? Co to znaczy żyć? Dlaczego człowiek jest tak nieprawdopodobnie samotny? Co jest najważniejsze w życiu? Czym jest człowiek? Czymś czy niczym? W czym wyraża się osobowość człowieka? Dlaczego jest w nas "tyle nieodbytych rozmów"? Dlaczego ludzie nigdy nie potrafią powiedzieć w porę, co myślą? Nie bez przyczyny chłopiec ma na imię Oskar, a pojęcia "black", "klucz" i "dół" mu towarzyszą. Foer odwołuje się do kilku lektur, np. do "Hamleta" Szekspira i krótkiej historii czasu" Hawkinga, które pogłębiają rozważania autora. Zróżnicowanie stylistyczne, grafika, ascetyczne ilustracje uzupełniają treść książki, czyniąc z niej kompletną całość. Nie da się uciec od powagi rozważań, nie da wzruszyć ramionami, bo mnie to nie dotyczy. Autor trzyma nas mocno i zmusza do zatrzymania rozbieganych myśli i własnych pytań.
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Picie. Opowieść o miłości Caroline Knapp
Picie. Opowieść o miłości
Caroline Knapp
Mam bardzo oportunistyczne poglądy na temat alkoholizmu postrzeganego jako chorobę. Zawsze buntowałam się przeciwko stawianiu go w jednym rzędzie z cukrzycą, epilepsją czy osobą chorą na raka. Zaliczałam go tak, jak narkomanię, lekomanię, nikotynizm i podobne im uzależnienia, do nałogów. Jednak w swoim zapieczeniu starałam się poznać i zrozumieć argumentację drugiej strony, łudząc się, że znajdzie się wreszcie ktoś, kto mnie przekona. Sięgałam więc po literaturę, zwłaszcza autobiograficzną, osób walczących lub wychodzących z nałogu. Jakiegokolwiek. Jest jej na rynku polskim bardzo dużo. Jednak żadna z nich nie zmieniła moich poglądów. Ta, o której dzisiaj napiszę, również nie, ale… lekko je podważyła. A dokładniej – poszłam na kompromis. Dopuściłam istnienie pewnego konsensusu, który złagodził mój radykalizm, ale i nałożył więcej wymagań od osoby uzależnionej, wykorzystującej pojęcie choroby do usprawiedliwienia bezkarnego trwania w nałogu, a nawet wzbudzania litości i wyrozumiałości otoczenia dla swojej bierności. Przekonał mnie jeden, jedyny argument autorki – uwarunkowania fizjologiczne, które decydują o piciu lub nie. W to jestem w stanie uwierzyć, bo mogę odnieść to do siebie, jako człowieka odpornego na nałogi. Może zawdzięczam to właśnie uwarunkowaniom fizjologicznym i dlatego potrafię mówić „nie” lub „dość”? Być może, ale podejrzewam, że byłoby to zbyt duże uproszczenie, bo sam alkoholizm to bardzo złożone zjawisko psychosomatyczne i nie ma w nim prostych, jednoznacznych obrazów, wyjaśnień i odpowiedzi. Autorka tych wspomnień podjęła się takiej analizy poprzez analogię do miłości. Wymieniła w niej tylko obiekt uczuć – mężczyznę na alkohol. Przyznam, że ten bardzo dobrze przemyślany zabieg, oparty przede wszystkim na emocjach, tej niezawodnej płaszczyźnie porozumienia, na której język uczuć rozumie zdecydowana większość ludzi, gwarantował poprzez autopsję lub empatię, zrozumienie procesu uzależnienia i niemożności zerwania z nim. Prawie każdy kiedyś kochał lub kocha, tkwił w toksycznym związku, cierpiał z powodu odrzucenia, przeszedł od etapu zauroczenia po żałobę rozstania. Emocje towarzyszące tym etapom autorka ukazała dokładnie takie same jak w zakochaniu. To dlatego opowieść zaczyna się zdaniem, jak z romansu – "To było tak: zakochałam się, a potem, ponieważ ta miłość niszczyła wszystko, co było dla mnie ważne, musiałam się odkochać". Od początku, tak narzucone mi porównanie, stale odwołujące się do moich przeżytych uczuć, procentowało całkowitym rozumieniem. Nie byłam uzależniona, ale wiedziałam, co autorka ma na myśli, opisując obiekt swoich tęsknot (alkohol/mężczyzna), przemożne pragnienie obecności (napić się/przytulić się), widok dobrze znajomej sylwetki (szklanej/męskiej), dźwięk (otwieranej butelki/głosu), lęk (zabraknie/porzuci), przyjemnego stanu błogości pod wpływem dotyku, smaku i spełnienia (konsumpcja/seks) czy ciągłe usprawiedliwianie (skutki uboczne/zdrada). A kiedy pojęłam, co czuła, zażądała ode mnie – a teraz go porzuć! Zerwij z nim! Natychmiast! Ho, ho, kobieto, podeszłaś mnie, bo pierwszą myślą było – jak to tak, mam wziąć tępy nóż i tak po prostu zarżnąć tę miłość? A przecież dokładnie TO słyszą alkoholicy! Autorce udało się uwolnić od tej toksycznej miłości, wnikliwie i analitycznie ukazując cały proces uzależnienia, tkwienia w nałogu i wychodzenia z niego, poszukując przy tym jego przyczyn. Do tego celu wykorzystała również przypadki z życia swoich uzależnionych znajomych i przyjaciół oraz konteksty medyczne, społeczne i psychologiczne odwołujące się do przerażających danych statystycznych. Nie pomniejszając wartości poznawczych, najważniejszym przesłaniem tych bolesnych wspomnień jest jednak nie tyle obalanie mitu pijaka z patologicznego marginesu społecznego, ile ukazanie twarzy alkoholika, którym może być każdy. Autorka pochodziła z zamożnej rodziny, w której ojciec był cenionym i znanym psychoanalitykiem (sic!). Ukończyła prestiżową uczelnię i pracowała w renomowanej firmie. A przecież piła od czternastego roku życia, będąc zadbaną, atrakcyjną, inteligentną, twórczą, kompetentną (tak widzieli ją inni), później świetnie zarabiającą, zorganizowaną kobietą. Jej zmieniona chemiczna wersja twarzy i osobowości na pokaz w niczym nie przypominała alkoholika. Jak sama napisała – "Wielu z nas jest fachowcami w swojej dziedzinie – lekarzami, prawnikami, nauczycielami, politykami, artystami, terapeutami, maklerami, architektami – i funkcjonujemy, lekceważąc fakt, że upijamy się co wieczór, a każdego ranka mamy kaca. […] W rzeczywistości zapijaczone męty z rynsztoka stanowią zaledwie trzy do pięciu procent ogółu alkoholików, czyli drobny ułamek". To dlatego ta książka otwiera kampanię społeczną "AlcoSfery. Picie w biznesklasie", jak przeczytałam na banderoli opasującej książkę. Uważam, że bardzo trafnie organizatorzy akcji wybrali właśnie tę pozycję, wznawiając ją ponownie dekadę po pierwszym wydaniu. Książka napisana jest w sposób mądry, przemyślany, jeśli nie sprytny, kompleksowy, a zarazem analityczny delikatnie odwołując się do szerszych kontekstów, a przy tym niezwykle zmysłowo, bez zbędnego użalania się nad sobą, ukazując toksyczną grozę pułapki uzależnienia. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 4 lata temu
Przypadek to nie wszystko. Moje życie psychologa społecznego. Elliot Aronson
Przypadek to nie wszystko. Moje życie psychologa społecznego.
Elliot Aronson
Chyba każdy, kto kiedykolwiek studiował, doświadczył faktu, że czytanie podręczników naukowych niekoniecznie bywa przyjemnością (nawet jeśli tyczą dziedziny, którą naprawdę się lubi). Książki Aronsona, jednego z najsłynniejszych psychologów społecznych, zawsze czytało mi się naprawdę dobrze. Dlatego bez wahania sięgnęłam po jego wspomnienia. I nie zawiodłam się, bo to pasjonująca lektura - wydaje mi się nie tylko dla osób psychologicznie 'oblatanych' (choć Ci będą mieli może dodatkową porcję smaczków poznając choćby pewne znane im 'wielkie' nazwiska - jak Maslov, McLeland czy Festinger, może z trochę innej, bardziej prywatnej strony...). Książka Aronsona bowiem to lekko napisana, fascynująca opowieść o człowieku, który z pewnością nie urodził się 'w czepku', a jednak udało mu się osiągnąć tak wiele i którego pasja badawcza oraz pasja życia są naprawdę zaraźliwe:) Bo 'przypadek (znalezienie się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu) to nie wszystko', ważne jeszcze, czy i jak owe okazje wykorzystamy. A prawdziwa sztuka polega nie na tym, żeby dobrze 'rozegrać partię' idealnymi kartami, ale postarać się jak najlepiej zagrać takimi, jakie akurat dostaniemy od losu... Tak jak zrobił to Elliot Aronson. Wyjątkowy człowiek, którego niewątpliwie warto poznać - choćby w taki sposób. Mnie lektura jego książki odświeżyła, dlaczego uważam psychologię społeczną za tak fascynującą, może inni odkryją to po raz pierwszy.
Mariola - awatar Mariola
oceniła na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Zdarza się

Więcej
Jarek Szulski Zdarza się Zobacz więcej
Jarek Szulski Zdarza się Zobacz więcej
Jarek Szulski Zdarza się Zobacz więcej
Więcej