Zabójca demonów

Okładka książki Zabójca demonów
William King Wydawnictwo: Copernicus Corporation Cykl: Przygody Gotreka i Felixa (tom 3) Seria: Warhammer: Old World fantasy, science fiction
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Przygody Gotreka i Felixa (tom 3)
Seria:
Warhammer: Old World
Tytuł oryginału:
Daemonslayer
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
8386758201
Tłumacz:
Grzegorz Bonikowski
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zabójca demonów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zabójca demonów



książek na półce przeczytane 440 napisanych opinii 93

Oceny książki Zabójca demonów

Średnia ocen
7,2 / 10
481 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
24
23

Na półkach:

Do naszego topornego bromansu autor wprowadza nowy element.
Dum dum dum
Kobietę
I naprawdę pojąć nie mogę czy King w genialny sposób dostosowuje przekaz do młodzieży czy po prostu w życiu miłosnym mu nie wyszło.
Ja wiem że epickie walki, młoty przeznaczenia i inne zakrzywienia czasoprzestrzeni podczas walki z demonicznymi demonami i hordą chaosu z piekła stanowią większą część tej książki....
Ale po czasie jedyne co zapamiętałem to dziecinne foszki Ulriki
No i ubicie wielkiego demona

Do naszego topornego bromansu autor wprowadza nowy element.
Dum dum dum
Kobietę
I naprawdę pojąć nie mogę czy King w genialny sposób dostosowuje przekaz do młodzieży czy po prostu w życiu miłosnym mu nie wyszło.
Ja wiem że epickie walki, młoty przeznaczenia i inne zakrzywienia czasoprzestrzeni podczas walki z demonicznymi demonami i hordą chaosu z piekła stanowią większą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

816 użytkowników ma tytuł Zabójca demonów na półkach głównych
  • 657
  • 152
  • 7
229 użytkowników ma tytuł Zabójca demonów na półkach dodatkowych
  • 130
  • 23
  • 22
  • 19
  • 19
  • 11
  • 5

Inne książki autora

William King
William King
Szkocki pisarz fantasy i science fiction, znany z cyklów książek osadzonych w światach Warhammer i Warhammer 40000.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bitwa o Otchłań Ben Counter
Bitwa o Otchłań
Ben Counter
Nie zwykłem pisać opinii na temat książek z uniwersum Warhammera. Mam wrażenie, że to męski odpowiednik kobiecych powieści posuwisto zwrotnych, więc ograniczam w tym zakresie swoje recenzje do absolutnego minimum, w którym zawieram wyłącznie pozycje wyróżniające się na tle reszty, by oszczędzić reszcie ludzkości zażenowania. Niemniej, dla mnie - sądząc po ocenach jestem jednym z nielicznych - taką pozycją była Bitwa o Otchłań. To nie bogata fabuła, pchnięcie rozwoju wydarzeń o kilka kamieni milowych, ani mistrzowskie zdolności pisarskie autora mnie do tego skłoniły. Nie ma tu żadnej z tych rzeczy. To wyłącznie kilku głównych bohaterów, astartes, sprawiło, że się do tego zabrałem. Każdy z nich był wyjątkowy na tle swojego legionu. Skrall, z Pożeraczy Światów. Kapitan legionu, w którym na równi z honorem stawia się prostą żądzę i zdolność przelewania krwi, finalnie był w stanie nad sobą zapanować, był w stanie poskromić własne słabości będące czymś więcej niż tylko rozterkami, a wynikającymi wprost z genetyki mankamentami, z którymi każdy jego brat musiał się mierzyć, a właściwie walczyć i każdorazowo ulegać. Z maszynki do mięsa stał się łowcą, taktykiem, który własną siłę i furię strącił z tronu zwierzchnictwa wprost w swoją dłoń, czyniąc zeń narzędzie. Jeden tylko Pożeracz Światów ocalił wygraną walką z samym sobą miliony, jeśli nie miliardy istnień i zmienił tor wydarzeń, jakie miały rozegrać się w galaktyce. Niesamowicie spodobał mi się ten efekt motyla. Syn, który przerósł prymarchę, rzeźnik, który ocalił niezliczonych, być może w liczbie przerastającej nawet żniwo zbierane przez własnego ojca. Cestus, z Ultramarines zmienił nieco moje spojrzenie na synów w błękitnych pancerzach. Dotychczas miałem ich za najbardziej oklepany, najnudniejszy, niczym nie wyróżniający się zakon. Teraz widzę ich wartość nieco inaczej. Gdyby nie to, że Cestus był właśnie z Ultramarines, cały legion by przepadł, a wraz z nim większość szans na ocalenie Imperium. Tam, gdzie inni nie mają odwagi zachować spokoju chwytając za broń, tam Ultramarines potrafią powiedzieć: to trzeba usiąść na spokojnie. Gdyby nie to, że znamy ich prymarchę, powiedziałbym, że ich genoziarno pochodzi od Marka Aureliusza lub Epikteta. Podczas swojej drogi Cestus przeszedł wiele prób, w połowie książki zacząłem zastanawiać się, czy byłoby mnie stać na to samo, pod koniec nie miałem już co do tego złudzeń. Ostatnią postacią, która zasługuje na wyróżnienie jest bez wątpienia Mhotep z Tysiąca Synów, próba której został poddany nie była łatwiejsza od próby Skralla czy Cestusa, powiedziałbym nawet, że pomimo, że cechowała ją najmniejsza ilość rozterek, sam akt podjęcia decyzji był zdecydowanie najtrudniejszy. Mhotep dochował wierności i walczył za tych, którzy się od niego otwarcie odwrócili, gardzili nim, wprost mu grozili i na każdym kroku okazywali mu brak szacunku. Jedynie Cestus był w tym stonowany, ale nawet jemu nie udało się zachować neutralności. Próba Mhotepa kosztowała go najwięcej, a mimo to jej wpływ na rozwój zdarzeń zarówno w skali mikro, jak i makro, był najmniejszy. Na tym polega jego tragizm, umarł już za życia, zepchnięty na boczny tor, opuszczony, dokonał najwyższej ofiary, a finalnie nie miało to niemal żadnego znaczenia i nikt z pozostałych bohaterów, o ile w ogóle ktokolwiek, nie pomyślał o nim ani sekundy w epilogu. To, czego brakuje tej książce, to wyraźne pchnięcie naprzód Herezji Horusa, stanowi ona jakby most pomiędzy jednym kluczowym wydarzeniem, a drugim. Dlatego też obniżam ocenę do 8/10, jednak bez wątpienia jest to jedna z najlepszych części, jakie dotychczas poznałem.
Naus - awatar Naus
ocenił na 8 3 dni temu
Gwiazdozbiór Kata Rafał Dębski
Gwiazdozbiór Kata
Rafał Dębski
,,Gwiazdozbiór kata" Rafał Dębski. Drageus Publishing House (Drageus Fantasy) 2024. Skoro wciąż mam apetyt na polskie fantasy, to i dobrze, że mam co czytać. ;) A tu akurat ciekawie wyglądających ponad sześćset stron. Zaczynam recenzyjny raport. *** Strony 9-29 Dżuma i schizofrenia. Lepki mrok. Bohater / antybohater beznamiętnie morduje całe miasta i rozmawia z duszą swej zmarłej ukochanej, która zagnieździła się w jego umyśle. Przynajmniej tak to wygląda na ten moment. Strony 29-93 Kat i prostytutka. Tragiczny finał, który autor zaskakująco szybko zdradza. Masowe mordy zarazą i chęć wymierzenia kary oprawcy dziecka? Przecież zarażone szczury, które spuszczał z smyczy zabijały i dzieci. Trochę haczy, autor zapewne wyjaśni później ten rozdźwięk, ale póki co... Haczy. Strony 93- 164 Wojna. Stefan Batory wadzi się z Iwanem Groźnym, a nasz bohater / antybohater zaciąga się do piechoty wybranieckiej (oblężenia Pskowa 1581/1582) w ramach poszukiwania degenerata. Zacnie. Przyznaję, obawiałem się, że łotr w ramach szlacheckiej solidarności uniknie kary. Oblężenie i pościg przypadły mi do gustu. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Z Blanką mam problem. Może się do niej przekonam za rozdział lub dwa. Strony 165-196 Jak już przestał mnie uwierać, to polubił wyprawy z gwałcącymi kozakami. Skończy się tak, że przybiję piątkę z Blanką, a bohatera/antybohatera potraktuję czekanem. O! Prawdziwy demon! Dwadzieścia trzy lata? Dałem się podejść autorowi jak dziecko. Z Stefanem Batorym o Vladzie Palowniku. Smaczne wstawki postaci historycznych w mrocznej baśni. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 196-292 Czeska Praga, horoskopy i goscina u cesarza. Uwierający, bo nikczemny zbyt często, bohater. Mrok. Broń. Przygoda za przygodą. Michael Moorcock często tak pisał (chociażby ,,Żołdak i zło świata"). To komplement. Duchy, medium i gorzka prawda. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 292-352 Wspomnienie i wrocławski werbunek. Ot, zwykła wiedźmińska robota. No, trochę nie do końca zwykła. Po co gildzie katów była ta cała tajna starożytna praktyka? Sztuka dla sztuki? Rozstanie bez pożegnania. Czy padną odpowiedzi? W niejednym przypadku mielibyśmy tu koniec opowieści (coś się zamknęło, coś się otworzyło), a tu mamy półmetek. Jest więc szansa na satysfakcjonujące odpowiedzi. Jest i szansa na kilka sprawnych zwrotów akcji. No to chyba wypada czytać dalej? 😉 Tylko ostrożnie recenzować i raportować! Nie można wszak psuć czytelnikowi przyjemności czytania, zdradzając zbyt wiele. Strony 355-438 Retrospekcje. Uczelniane retrospekcje. Słowa, które już padły, padają ponownie w szerszym kontekście. Interesujące... Szantaż bronią biologiczną masowego rażenia. Dla poczucia władzy i gorzkiej przyjemności dumnego wyobcowania? No i długowieczności. Krok po kroku ku tragedii i z żalu / gniewu / tęsknoty w masowego mordercę. Strony 441-483 Retrospekcje. Kozackie retrospekcje. Wykluczony tułacz. Istotnie! Od dziesięcioleci nie śniłem o lataniu. Ostatni raz... chyba w połowie lat 80tych XX wieku! Jak to fantasy do mentalnej autolustracji zmusza. I zrobiło się poważnie. Refleksyjnie. Trochę smutno. Ech, życie... Strony 487-564 Znów chronologicznie. Szatańskie interesy Strony 567-620. Zaskoczenie. Zaskoczenie. Duże zaskoczenie. Bardzo duże zaskoczenie! Tak, cywile mieli prawo złorzeczyć. Mieli prawo czuć się zdradzonymi i porzuconymi. Na 614 stronie autor trochę mnie sprowokował. Zjeżyłem się. Pieścią w stół chciałem uderzyć. Patrzcie Państwo, niby ,,tylko" ( ;) ) fantasy, a potrafi uszczypnąć. Wygaszenie opowieści. Nieuchronne wygaszenie... Koniec. *** To była podróż pełna magii. Gorzka i brutalna. I smutna. I niecodzienna. Bywało, że Jakub uwierał, a Blanka drażniła, ale ostatecznie ramię w ramię walczyliśmy pod Pskowem, tropiliśmy Winiewskiego i szukaliśmy odpowiedzi w wielu miejscach. To była podróż, której się nie żałuje. Podróż, która kończy się na półce z ulubionymi powieściami fantasy.
Ponoc_Emeryt - awatar Ponoc_Emeryt
ocenił na 8 2 miesiące temu
Diablo: Dziedzictwo krwi Richard A. Knaak
Diablo: Dziedzictwo krwi
Richard A. Knaak
Dawno temu, kiedy magowie Sanktuarium wciąż byli podzieleni na klany, jeden z klanów aby stać się najpotężniejszym zaczął trenować sztukę przywołania. Oczywiście najłatwiej było przyzwać demony i tak oto Vizjerei zaczęli swoją drogę ku upadkowi. Zanim jednak do tego doszło, jeden z nich – Bartuc, osiągnął w swej dziedzinie mistrzostwo, do tego stopnia, że nawet Wielcy Źli liczyli się z jego działaniami i dawali na nie swe przyzwolenie. Bartuc mordował niewinnych, a jego celem było zniszczenie Viz-jun, starożytnego miasta, które Vizjerei zajęli na swoją siedzibę. Bartuc pożądał co raz to większej mocy i uważał, że w Viz-jun ją odnajdzie. Z każdą rzezią, którą urządził, z każdym krwawym odniesionym zwycięstwem, nasączał on swoją zbroję krwią i kolejnymi czarami, do tego stopnia, że w pewnym momencie zbroja przejęła kawałek jego duszy, osobowości i wspomnień. Kiedy więc Bartuc został zabity przez swojego brata Horazona, zbroja pozostała… Po wielu latach, grupa poszukiwaczy przygód odnajduje pewien grobowiec, a w nim … zbroję Bartuca, która przeleżała w nim tyle lat, czekając na właściwą osobę… Fabuła bardzo ciekawa, osadzona w czasach kiedy Wielcy Źli zostali wygnani do Sanktuarium. Spotkać możemy w książce wiele postaci z gier, jak chociażby Atma, czy kapitan Meshif. Troszkę brakowało mi tutaj wartkości akcji, różnorodności postaci, wtrącania się aniołów, ale mimo to czytałem z dużą przyjemnością.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Zabójca demonów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zabójca demonów