rozwiń zwiń

Wróć do mnie, jeszcze raz

Okładka książki Wróć do mnie, jeszcze raz
Bartosz SztyborWojciech Stefaniec Wydawnictwo: timof i cisi wspólnicy komiksy
88 str. 1 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2015-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-01
Liczba stron:
88
Czas czytania
1 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363963583
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wróć do mnie, jeszcze raz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wróć do mnie, jeszcze raz

Średnia ocen
6,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
4
3

Na półkach: ,

Co prawda komiks opiera się na naciąganym założeniu, że bohater po przyjęciu danego narkotyku ma zazwyczaj ten sam sen, jednak ma to małe znaczenie. To co ważne, to ukazanie zagubienia uzależnionej osoby, której mieszają się wątki, a odróżnienie rzeczywistości od kreacji świata na dopalaczach nie jest łatwe. Z dużą mocą odczułem stan zagubienia, utraty kontroli i iluzji szczęścia, które jest chwilową ucieczką sprzedawaną na raty. Strona wizualna komiksu jest obłędna - rysunki i kolaże dobrze współgrają z poruszaną tematyką, a dodatkowo bardzo cieszą oko. Nad niektórymi zatrzymywałem się na dłużej, by delektować się detalem. Szkoda, że tak krótka to pozycja. Komiks mi dobrze wszedł, chciałbym więcej. Polecam.

Co prawda komiks opiera się na naciąganym założeniu, że bohater po przyjęciu danego narkotyku ma zazwyczaj ten sam sen, jednak ma to małe znaczenie. To co ważne, to ukazanie zagubienia uzależnionej osoby, której mieszają się wątki, a odróżnienie rzeczywistości od kreacji świata na dopalaczach nie jest łatwe. Z dużą mocą odczułem stan zagubienia, utraty kontroli i iluzji...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Wróć do mnie, jeszcze raz na półkach głównych
  • 44
  • 31
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Wróć do mnie, jeszcze raz na półkach dodatkowych
  • 8
  • 7
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wróć do mnie, jeszcze raz

Inne książki autora

Okładka książki Relax nr 51 François Bazzoli, José-Louis Bocquet, Tomasz Józefowski, Bartosz Minkiewicz, Rafał Skarżycki, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Piotr Szulc, Jean Van Hamme, Robert Waga, Jim Watson
Ocena 7,0
Relax nr 51 François Bazzoli, José-Louis Bocquet, Tomasz Józefowski, Bartosz Minkiewicz, Rafał Skarżycki, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Piotr Szulc, Jean Van Hamme, Robert Waga, Jim Watson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 50 Xavier Dorison, Igort, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Maciej Sieńczyk, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec
Ocena 7,3
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 50 Xavier Dorison, Igort, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Maciej Sieńczyk, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec
Okładka książki Stworzone nie kradzione. Komiksy od ludzi dla ludzi Edyta Bystroń, Agnieszka Czachór, Katarzyna Czarna, Jakub Demiańczuk, Jacek Frąś, Ernesto Gonzales, Tomasz Kontny, Janek Koza, Anna Krztoń, Jerzy Łanuszewski, Tomasz Leśniak, Piotr Marzec, Jan Mazur, Piotr Nowacki, Agata Nowicka, Unka Odya, Tomasz Pastuszka, Anna Poszepczyńska, Beata Pytko, Michał Rzecznik, Rafał Skarżycki, Rafał Skwierawski, Michał Śledziński, Tomasz Spell, Wojciech Stefaniec, Jakub Topor, Mateusz Wiśniewski, Marek Wojas, Ewa Zaremba
Ocena 5,7
Stworzone nie kradzione. Komiksy od ludzi dla ludzi Edyta Bystroń, Agnieszka Czachór, Katarzyna Czarna, Jakub Demiańczuk, Jacek Frąś, Ernesto Gonzales, Tomasz Kontny, Janek Koza, Anna Krztoń, Jerzy Łanuszewski, Tomasz Leśniak, Piotr Marzec, Jan Mazur, Piotr Nowacki, Agata Nowicka, Unka Odya, Tomasz Pastuszka, Anna Poszepczyńska, Beata Pytko, Michał Rzecznik, Rafał Skarżycki, Rafał Skwierawski, Michał Śledziński, Tomasz Spell, Wojciech Stefaniec, Jakub Topor, Mateusz Wiśniewski, Marek Wojas, Ewa Zaremba
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 49 Philippe Caza, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Grzegorz Janusz, Kajetan Kusina, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Michał Śledziński, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jim Watson
Ocena 6,2
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 49 Philippe Caza, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Grzegorz Janusz, Kajetan Kusina, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Michał Śledziński, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jim Watson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 47 Marcin Bałczewski, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Larry Hancock, Dawid Malik, Peter Miligan, Bartosz Minkiewicz, Steve Moore, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jakub Topor, Billy Tucci, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga
Ocena 6,3
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 47 Marcin Bałczewski, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Larry Hancock, Dawid Malik, Peter Miligan, Bartosz Minkiewicz, Steve Moore, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jakub Topor, Billy Tucci, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 46 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Gerry Finley-Day, Roman Gajewski, Dave Gibbons, Grzegorz Janusz, Hugues Labiano, Bartosz Minkiewicz, Philippe Pelaez, Tomasz Piorunowski, Robert Służały, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga, Aimée de Jongh
Ocena 6,8
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 46 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Gerry Finley-Day, Roman Gajewski, Dave Gibbons, Grzegorz Janusz, Hugues Labiano, Bartosz Minkiewicz, Philippe Pelaez, Tomasz Piorunowski, Robert Służały, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga, Aimée de Jongh
Okładka książki Bardo Daniel Odija, Wojciech Stefaniec
Ocena 7,3
Bardo Daniel Odija, Wojciech Stefaniec
Wojciech Stefaniec
Wojciech Stefaniec
Wojciech Stefaniec (ur. 1980). Ukończył edukację artystyczną na Akademii Pomorskiej w Słupsku. Mieszka w Słupsku. Autor okładek do książek, płyt muzycznych i gazet, jak również plakatów i znaków logo, w końcu – komiksów. Laureat nagród, w tym m.in.: Nagroda Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego w kategorii najlepszy rysownik roku (2011); pierwsza nagroda w konkursie dziennikarskim im. Jana Stepka za okładkę z dnia 13 stycznia 2011 wykonaną dla Głosu Pomorza (2011); III miejsce w kategorii Dzienniki Regionalne w konkursie Izby Wydawców Prasy na Prasową Okładkę Roku Grand Front 2011 za okładkę z dnia 13 stycznia 2011 r. wykonana dla Głosu Pomorza; nagroda Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie w kategorii Najlepszy Album roku 2013 za komiks „NOIR” (2014); nagrody za krótkie formy komiksowe: Wspomnienie, Praha; Brązowa Chimera za okładkę Głosu Pomorza z dnia 07 sierpnia 2008. Autor takich komiksów jak: „Alveum” (Timof Comics, 2007) na podstawie opowiadania Radka Poniewierzy; „Dom żałoby” #3,4 (Timof Comics, 2007) do scenariusza Dominika Szcześniaka; „Szanowny” (Timof Comics, 2008) do scenariusza Bartosza Sztybora; „Szelki” (2011 Timof Comics) do scenariusza Jerzego Szyłaka; „Dyptyk warszawski” (Timof Comics 2013); „NOIR” razem z Łukaszem Bogaczem i „Ludzie, którzy nie brudzą sobie rąk„, do którego napisał scenariusz i zilustrował; „Rodzice swoich dzieci” (2014 Profanum) z Danielem Gizickim. Autor krótkich form komiksowych, w tym m.in.: „Wspomnienie” (2007) do scenariusza Pawła Timofiejuka (wydany w magazynie B5) – komiks ten otrzymał wyróżnienie w konkursie o Powstaniu Warszawskim. „Praha” (2009) do scenariusza Pawła Timofiejuka zajęła III miejsce w konkursie „W sąsiednich kadrach”. „Egzamin z Norwidem” (2010), scenariusz Paweł Timofiejuk – komiks ukazał się w Przewodniku Warszawskim wydanym przez Polskie Stowarzyszenie Komiksowe i Miasto Stołeczne Warszawa. „Udawany luj” ukazał się w komiksowej adaptacji Lubiewia Witkowskiego wydanej przez Ha!art. „The Promise Land” i „Grusza” ukazały się w inicjatywie „City stories” dla miasta Łodzi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

David Boring Daniel Clowes
David Boring
Daniel Clowes
Daniel Clowes jest twórcą znanym z takich komiksów jak „Ghost World”, „The Black Hole” czy „Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza”. Omawiany tutaj komiks w 2005 r. został wpisany na listę 10 najlepszych powieści graficznych wszechczasów w magazynie „Time”. Czy rzeczywiście jest to istotny klasyk? Tytułowy bohater jest młodym niespełnionym filmowcem, który szuka kobiety idealnej. Pewnego dnia wydaje mu się, że ją odnalazł. Jednakże sprawy przybierają dziwny obrót. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że scenarzysta sam nie wie w jaką stronę chce poprowadzić historię. Początkowo jest to opowieść o nieszczęśliwej miłości, by potem wprowadzić wątki postapokaliptyczne, a następnie kryminał. Na dodatek przewijają się tutaj różne wątki poboczne, z których wiele nie ma satysfakcjonującego finału. Być może miało to podkreślać bezsens i chaos ludzkiej egzystencji. Również bardzo znamienne jest nazwisko głównego bohatera, które po polsku znaczy „nudny". Sam nie wie czego chce w życiu, a jego pasje i poszukiwanie idealnej kobiety wydają się tylko fasadą. W trakcie fabuły nie rozwija się i niczego się nie uczy. W tym komiksie po raz pierwszy zauważyłem pewien mankament rysunków Daniela Clowesa. Postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie, więc łatwo można się pogubić w tej i tak już niejasnej historii. Domyślam się, że chaos i pewne dłużyzny były tu celowym zabiegiem. Uważam jednak, że można to było przedstawić bardziej pomysłowy sposób.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Bóg we własnej osobie Marc-Antoine Mathieu
Bóg we własnej osobie
Marc-Antoine Mathieu
Komiks Marca-Antoine Mathieu przypomniał mi o słynnym obrazie Williama Blake'a pt. „Urizen stwarzający świat”. Namalowana postać tworzy swoje największe dzieło za pomocą cyrkla, który symbolizować ma doskonałość zrodzonego, a wręcz wyłonionego z mroku świata. Współczesnym efektom tych prac daleko do malarskiej wizji Blake'a, w czym dobitnie utwierdza zawartość pozycji ze zdjęcia. „Bóg we własnej osobie” to świetna satyra społeczeństwa, w której przy pomocy Stwórcy rozwiązano wszelkie wątpliwości co do sprawczej siły człowieka, jego poczucia władzy i nieograniczonej możliwości naginania rzeczywistości dla własnych potrzeb. W komiksie Marca–Antoine Mathieu Boga pozbawiono wszechmocy oraz innych atrybutów, które stawiają go na samym szczycie ludzkiej hierarchii wartości. Ukazany jako chwyt marketingowy, dźwignia handlu, przedmiot prac laboratoryjnych, oskarżony w procesie karnym pod zarzutem wszelkich niegodziwości, jakie spotkały człowieka, Stwórca zepsutego świata potwierdza fakt niezrozumienia przez ludzkość prawdziwej istoty wiary. Uspokajając ewentualnych strażników chrześcijaństwa, dla których pobożność wymaga manifestacji podczas nabożeństw lub bezrefleksyjnego uznawania za niepodważalne słów kościelnych hierarchów, dodam, że autor załączonej pozycji zręcznie omija sferę sacrum. Jakkolwiek tytułowym bohaterem komiksu jest sam Bóg, tak jego postać nie została znieważona albo, co gorsza, sprofanowana, albowiem celem Marca-Antoine Mathieu pozostaje wyjaśnienie boskiej tożsamości oraz jej prawidłowego pojmowania przez ludzkość. Można się nie zgadzać z artystyczną wizją autora, aczkolwiek nie sposób zarzucać mu obrazę cudzych uczuć religijnych, czym zazwyczaj wycierają sobie twarze wszyscy, którzy z imieniem Boga na ustach dopuszczają się czynów całkowicie sprzecznych z biblijnym, a niekiedy moralnym nakazem miłowania bliźniego jak siebie samego.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 6 3 lata temu
Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud Richard Appignanesi
Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud
Richard Appignanesi Sława Harasymowicz
Zygmunt Freud był wielkim człowiekiem nauki, który odmienił kurs jaki obrała psychologia. Stworzył on nowa drogę dla tej dziedziny, między innymi publikując prace o zaburzeniach psychoseksualnych swoich pacjentów. jednym z nich był Siergiej Pankiejew, bogaty Rosjanin, który został zapamiętany w środowisku psychologów jako Człowiek-Wilk, co nawiązywało do serii jego koszmarów sennych. Problemy jakie poruszył Freud w swojej pracy poświęconej Pankiejewowi, są po dziś dzień tematem sporów oraz dyskusji w świecie nauki. Jedni go popierają inni potępiają. Jednak duet Appignasei-Harasymowicz postanowili w ciekawy i nieco nietuzinkowy sposób, przedstawić tamte wydarzenia za pomocą obrazu. Do tego celu wybrali komiks co okazało się bardzo dobrym ruchem, gdyż to z czym tekst ma czasem problem, obraz może wyrazić w więcej niż milionie słów. Akcja komiksu rozpoczyna się w 1910 roku we Wiedniu, w domu Zygmunta Freuda, do którego przybywa załamany Sergiej Pankiejew. Mężczyzna jest w naprawdę kiepskim stanie psychicznym. Żyje w dostatku, ma pozycję, jest wykształcony, jednak jego relacje społeczne z kobietami, w tym z matką, to pasmo klęsk. Próbował już wszelkich sposobów, nawet drastycznych jak elektrowstrząsy, jednak nic nie pomogło. Freud postanawia podjąć wyzwanie i powoli sonduje umysł Pankiejewa, wyruszając wraz z nim w przeszłość. Rosjanin opowiada mu swój sen o wilkach, co staje się punktem zwrotnym w terapii. Jednak przeszłość, zwłaszcza ta skryta w głębi duszy oraz umysłu, potrafi być czasem bardzo mroczna. To co przykuwa oko jako pierwsze to forma w jakiej rysownik, Sława Harasymowicz, oddają wspomnienia, sny oraz wyobrażenia, opowiadane przez pacjenta. Rysunki wydają się być płynne, dosłownie poruszać się i przenikać z innymi obrazami, kształtując przytaczaną czytelnikowi historię. w kilku miejscach ma się wręcz złudzenie, że obraz jest bardziej żywy od naszego otoczenia. Dzieje się tak za sprawą podświadomości, która odruchowo dołącza do widzianych rysunków odgłosy z otoczenia. Stukot po płytach chodnika, powiew wiatru, bzyczenie owada czy płacz dziecka. Każdy z tych, oraz wielu innych dźwięków, pasuje do pokazanej tu opowieści wielokrotnie, co nadaje jej przerażającego realizmu. Dlaczego przerażającego? Gdyż im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej widzimy tragedii oraz związanych z nią koszmarów, otaczających głównego bohatera. Co więcej, zaczynamy zauważać też to w naszym otoczeniu. Wyimaginowane wymagania rodziny względem naszej przyszłości, skryte pragnienia oraz lęki, strach przed samotnością. Człowiek-Wilk jest zatem dziełem, które samo w sobie skłania do refleksji nad nami. Czy twardy pancerz, który nas osłania nie jest tylko maską skrywającą wątłe, zranione ciało, a my boimy się zaakceptować siebie takimi jakimi jesteśmy, gdyż lękamy się napiętnowania. Lękamy się stereotypów. Oczywiście nie każdy z nas posiada takie problemy, jakie opisuje Freud na przykładzie Pankiejewicza, jednak lektura komiksu daje czytelnikowi do myślenia. Postać naukowca umiejętnie porusza się po tych obrazach wspomnień oraz koszmarów, przybierając ciała różnych postaci, o których opowiada jego pacjent. Dzięki temu ciągle widzimy relację pomiędzy chorym a lekarzem. Umiejętnie zagrano też efektem postrzegania czasu. Czytelnik może mieć wrażenie, że mamy ciąg wydarzeń, rozgrywających się na przestrzeni 2-3 sesji. Tymczasem jest ich ogromna ilość, a cała historia faktycznie trwa kilkadziesiąt lat. Opowiada ona też losy Pankiejewicza po zakończeniu terapii u Freuda, pokazując czytelnikowi jak potoczyły się losy Rosjanina i dlaczego Człowiek-Wilk po dziś dzień jest tematem sporów. Jeśli ktoś jest fanem literatury poświęconej psychologii to po tą pozycję mu sięgnąć obowiązkowo. Co prawda czasem słowa bardzo mi przeszkadzały bo zdawały się "upraszczać" obraz, co jest samo w sobie ironią. Choć w tym wypadku ma to konkretne uzasadnienie. Człowiek-Wilk to dzieło trudne, z pewnością nie skierowane do masowego czytelnika i skłaniające nas do chwili refleksji nad sobą samym. u jednych będzie radosna, bo zobaczą, że maja kogoś komu bezgranicznie ufają, dla innych wręcz odwrotnie. Jednak warto przeczytać ten komiks, aby samemu wyrobić sobie zdanie o wielkim psychologu, słabościach naszego ducha oraz koszmarze jakim są stereotypy. Tylko musimy uważać, aby nie przeholować w drugą stronę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
Tysiąc Sztormów Tony Sandoval
Tysiąc Sztormów
Tony Sandoval
Fascynacja twórczością Sandovala trwa u mnie w najlepsze. Z każdym kolejnym komiksem coraz bardziej. Próżno szukać podobnie opowiadanych i rozrysowanych graficznych powieści. Tysiąc Sztormów do krótki wycinek z życia Lisy - młodego dziewcza - introwertyczki, samotniczki, która miast z rówieśnikami czas spędzać, chodzi po łąkach, lasach i zbiera różne takie, co natura przyniosła. Kości, czaszki, kamyczki. I w zupełnie nieoczekiwanym momencie - jak to u Sandovala często bywa - nastaje… fantastyczność fantastyczna. Lekkość z jaką autor opowiada tą pełną oniryzmu, surrealizmu i baśniowości opowieść wbija w fotel. Nie jest to komiks dynamiczny, raczej powolny, wprowadzający bardzo delikatnie coraz to kolejne niuanse, jednocześnie prowadząc gdzieś obok - również częsty u Sandovala - wątek przemijającej młodości, pierwszych młodzieńczych fascynacji pocałunkiem, dotykiem i poznanymi dopiero co uczuciami, które towarzyszą dojrzewaniu. Chociaż 1000 Sztormów ma bardziej zwięzłą, zrozumiałą i „czystszą” fabułę, to przypomniał mi Mrok W Różu (Sandoval, wydawnictwo Timof) - wszystko za sprawą specyficznych i przepięknych rysunków wykonanych akwarelą. Ale i nie tylko, bo mamy tutaj - również, po raz trzeci - znaną u Sandovala zmienność stylistyczną. Z biegiem całej lektury można podziwiać niesamowity warsztat meksykańskiego artysty. 1000 Sztormów to nie jest komiks dla każdego - zupełnie się nie zdziwię, jeśli ktoś oszacuje go jako „nudne, zbyt mozolne, mało intrygujące” - tutaj nie ma typowej struktury fabularnej, która mogłaby wessać czytelnika na dobre. To bardziej taka „poetycko-baśniowa bajenda” z tłem dojrzewania, doświadczania świata, metafory i wrażliwości. Chociaż jak wspomniałem - jest bardziej klarownie niż Mrok w Różu, który jest już surrealem pełną parą. I to widać nie tylko w narracji ale w ilustracjach. Rysunki Sandovala są specyficzne. Wariacka wręcz anatomia - przesadnie chude kończyny, jajowate głowy, absurdalnie wielkie nosy - wszystko to rysowane kreską lekką, wręcz zwiewną - ma się wrażenie, że gdyby ten komiks wystawić na działanie wiatru - rysunki mogłby ulecieć wraz z nim do Limbo. Postaci fantastyczne wyglądają jak żywcem wyjęte z ludowych baśni albo.. dziecięcych koszmarów. Horrorowe w funkcji, baśniowe w formie - skrajność, która niesamowicie cieszy oko. W sferze wizualnej twórczość Sandovala to jest absolutny majstersztyk. Styl wyjątkowy, niepowtarzalny i przepiękny. Perła wśród komiksowych artystów. Uwielbiam i już uwielbiać będę chyba zawsze. Wartością dodaną jest wysoki współczynnik powrotu do komiksów Tony’ego. 1000 Sztormów się w tym przypadku nie różni. Zdecydowanie komiks na niejedną lekturę. więcej na IG @znakiem_tego
ZnakiemTego - awatar ZnakiemTego
ocenił na 9 3 miesiące temu
Gigantyczna broda, która była złem Stephen Collins
Gigantyczna broda, która była złem
Stephen Collins
Nie ukrywam, że najbardziej zaintrygował mnie sam tytuł. "Gigantyczna broda, która była złem"? Co to znaczy?! Kompletnie nie wiedziałem, czy sięgam po jakiś horror? Dzieło, które powstało po przedawkowaniu substancji psychoaktywnych? Czy jakiś odlotowy i kreatywny komiks? Nie wiedziałem nic na jego temat, a samą lekturę uważam za bardzo miłe zaskoczenie. Stephen Collins zaserwował nam fantastyczną pozycję, która skłania do refleksji. Opowiada o mężczyźnie zamieszkującym wyspę Tutaj. Dave, podobnie jak jej pozostali jej mieszkańcy, boi się wszystkiego, co może zaburzyć jego rutynę i przyzwyczajenia. Słucha w kółko tego samego utworu muzycznego, do pracy chodzi jedną i tą samą drogą, ubiera się podobnie jak inni, itd. W pewnym momencie zaczyna rosnąć mu broda i to wywołuje szereg różnych wydarzeń dotyczących nie tylko głównego bohatera, ale i wszystkich mieszkańców wyspy Tutaj. Kreska zastosowana przez Stephena Collinsa jest dość oszczędna i minimalistyczna, ale jednocześnie bardzo mi się podobała. Uważam, że niektóre kadry były bardzo kreatywne, a sama broda i kształty, które przybierała, wydawała mi się dość...mroczna. Komiks według mnie jest trafną satyrą wymierzoną w ludzi, którzy nie lubią wychodzić ze strefy komfortu i z pogardą patrzą na tych, którzy starają się wyróżnić swoim wyglądem, zachowaniem, czy poglądami. Ja jestem bardzo zadowolony z lektury i gorąco polecam ten tytuł!
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Wróć do mnie, jeszcze raz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wróć do mnie, jeszcze raz