Wojna Starka

Okładka książki Wojna Starka
Jack Campbell Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Trylogia Starka [Fabryka Słów] (tom 1) fantasy, science fiction
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Starka [Fabryka Słów] (tom 1)
Tytuł oryginału:
Stark's War
Data wydania:
2012-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-10
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375746129
Tłumacz:
Robert J. Szmidt
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna Starka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna Starka

Średnia ocen
6,8 / 10
279 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
26
23

Na półkach:

Zabierałem się do tej pozycji jak do starego, klasycznego sf. Nie wiedziałem, że została napisana trochę bliżej naszych czasów. Książka o wojnie w kosmosie, bratobójczej wojnie stanowi ostrzeżenie przed tym, co w dzisiejszych czasach dzieje się na zachodzie. Ostrzega przed wpływem korpo na rządzenie światem. W krzywym zwierciadle widowiska w stylu Wielkiego brata pokazuje hermetyczność i interesówność tzw. elit, dla których zysk jest najwyższym dobrem.

Zabierałem się do tej pozycji jak do starego, klasycznego sf. Nie wiedziałem, że została napisana trochę bliżej naszych czasów. Książka o wojnie w kosmosie, bratobójczej wojnie stanowi ostrzeżenie przed tym, co w dzisiejszych czasach dzieje się na zachodzie. Ostrzega przed wpływem korpo na rządzenie światem. W krzywym zwierciadle widowiska w stylu Wielkiego brata pokazuje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

604 użytkowników ma tytuł Wojna Starka na półkach głównych
  • 389
  • 208
  • 7
152 użytkowników ma tytuł Wojna Starka na półkach dodatkowych
  • 116
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Wojna Starka

Inne książki autora

Jack Campbell
Jack Campbell
John Hemry (bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko) jest autorem militarnych powieści science fiction. Tworzy opierając się na swoich doświadczeniach – uczęszczał do US Naval Academy, był oficerem US Navy (obecnie na emeryturze), a jego ojciec służył w siłach zbrojnych USA. Stworzył dwie książkowe serie: Stark’s War i Paul Sinclair. Pod pseudonimem Jack Campbell, opublikował wielotomową serię Lost Fleet, które szybko zyskały sobie tytuł bestsellerów i zostały przetłumaczone na kilkanascie języków (w tym także rosyjski, fancuski i polski). Obecnie mieszka w Maryland wraz z żoną i trójką dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pierwsze uderzenie Ian Douglas
Pierwsze uderzenie
Ian Douglas
Space opera. Seria zamknięta, rzadką zaletą jest to, że poza początkiem ma koniec. Niespojlerując, koniec był dla mnie satysfakcjonujący. Bohaterzy : admirał Koenig, dowódca Lotniskowcowej Grupy Bojowej „Ameryka”, pilot myśliwca Trevor Grey, wiele postaci drugoplanowych. Ciekawą mechaniką serii jest to, że poszczególne rozdziały przedstawiane są z punktu widzenia wielu różnych bohaterów, uprzedzam, że niektórzy nie dożyją końca swojej narracji. Najzabawniejszym momentem, jest rozdział, w którym narratorem jest Sztuczna Inteligencja myśliwca. Niestety w serii jest wpleciony wątek podróży w czasie, jak to zwykle bywa nie jest to logicznie przedstawione. Najbardziej mi się podoba w serii obraz społeczeństwa. Biała Konwencja, było to porozumienie ustanowione po wyniszczających wojnach islamskich pod koniec XXI wieku. Jej głównym założeniem jest zakaz narzucania innym poglądów religijnych przez jakiekolwiek osoby, rządy czy religie. Konwencja ta miała zapobiec kolejnemu dżihadowi, ale jednocześnie zabraniała jakiejkolwiek próby nawracania na inne wiarę, czy to pokojowo, czy siłą. Akcja toczy się wiele lat później, i przedstawia ciekawy efekt, jakiekolwiek nawiązania do religijności wywołują wstyd, tak jakby dzisiaj ktoś otwarcie opowiadał o swoim wczorajszym seksie. I seks to jest drugi ciekawy wątek - monogamia jest, może nie całkiem zabroniona, ale na pewno niemoralna. Ponadto ciekawie przestawione jest podejście jednostek do zdobyczy technologicznych, niektórzy naprawdę przesadzają w "montowaniu" w swoim organizmie implantów. Ogólnie to bardzo ciekawe człowieczeństwo, które poznajemy w kolejnych książkach obok głównego wątku, WOJNA, PRZERWANIE LUDZKOŚCI, OBCE RASY itd.
asen - awatar asen
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Starship: Okręt flagowy Mike Resnick
Starship: Okręt flagowy
Mike Resnick
Nadszedł wreszcie ten czas, żeby zakończyć czytanie tej genialnej przecież serii. Przy czym przyznać trzeba, że jest najmniej prawdopodobna jest ta piąta część zatytułowana „Okręt flagowy” . No bo co my tu mamy​? Winston Cole i jego ekipa, która dysponuje kilkoma tysiącami statków realizuje ten szalony zamysł, obalenie Republiki, a przynajmniej jest to koncept zmiany na lepsze np., żeby nie było ludobójstwa w kosmosie. Rzecz jasna termin jest umowny, bo dotyczy też kosmitów, a w tym uniwersum inteligentnych obcych nie brakuje. Te siły zbrojne pod komendą Cole,a wystarczą na zdobycie planety lub kilku globów, ale nie, żeby wygrywać z kosmicznymi gigantami Republiką lub Teroni. No ale kto jak nie on? Największy banita w galaktyce uratuje Republikę przed nowym, tajemniczym zagrożeniem. Wiem, kupy się to nie trzyma, ale buja, czyli działa i jest dobrze. Najdziwniejsza jest ta zbieżność, akcji Rubinosów z atakiem na Delorus VIII, centralną planetę Republki z tym co kombinuje Winstone Cole. Można przypuszczać, że działalność szpiegowska miała miejsce. I to jest ciekawostka na ile akcja Cole’a miała wpływ na to co kosmici z Rubino V planowali od bagatela 500 lat. Chłopaki na tyle dają radę, że gdyby nie geniusz Cole’a, kto wie jakby to zamieszanie się skończyło. Spojler już był od początku, że działalność Cole’a to schyłkowa Republika i początek ery Demokracji. Przypuszczać można, że da się domyśleć, że sam Cole będzie miał z tym coś wspólnego. Na pewno utrudnia życie w dedukcji fakt, że Cole i jego podwładni kręcą się po rubieżach galaktyki i tylko z tego powodu ta część robi wrażenie naciąganej. Niewątpliwie ma duże znaczenie autorytet samego Cole’a i wpływ jaki miał na nowych ludzi, którzy przybywali i walczyli ramię w ramię. Nie ma opcji najbardziej krytyczni byli republikanie, którzy wczoraj z Cole’em jako buntownikiem walczyli, ale też oni się szybko przekonali o nieszablonowych kompetencjach Cole’a i bez szemrania przyjmowali dowództwo i robili co trzeba. Na pewno ta część pokazała, że jego umiejętności interpersonalne były na wysokim poziomie. Pokazane zostało przez autora, że machina wojenna pod komendą kompetentnego dowódcy jest dobrze naoliwioną maszynerią. Cole kiedy trzeba stoi na mostku kapitańskim i dyryguje bitwą, a kiedy są luzy zamyka się w kajucie i śpi. Zresztą podobne podejście zaleca każdemu, bo kiedy trzeba działać każdy musi być sprawny i gotowy do walki, czy to będzie głowa, ręce czy nogi, których trzeba użyć do wykonania rozkazu, w zależności od pełnionej funkcji na statku kosmicznym. Wprawdzie nie trudno się domyśleć jakie są końcowe rozstrzygnięcia warto przeczytać tą piątą część cyklu pt.„ StarShip”, tak samo jak cztery poprzednie. Rewelacja.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Starship: Bunt Mike Resnick
Starship: Bunt
Mike Resnick
Jest to druga publikacja tego wydawnictwa, którą miałam okazję przeczytać – i druga, która, że tak to ujmę, weszła bardzo dobrze. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, a to dopiero pierwszy tom! Pióro autora sprawia, że czyta się niezwykle płynnie, bez zbędnych przestojów. Dla mnie to ogromny plus, właśnie takiego stylu szukam w książkach. To on w pierwszej kolejności przyciąga moją uwagę, a dopiero później zwracam większą uwagę na fabułę i postacie. Co ciekawe, mamy tu do czynienia z science fiction (a właściwie, ze względu na obecny w powieści konflikt, określiłabym je jako militarne science fiction) o stosunkowo niewielkiej objętości. Dotychczas częściej spotykałam się z odwrotną sytuacją. Być może wynika to z krótszych, bardziej przystępnych opisów, które nie wymagają od czytelnika pełnego skupienia na rozbudowanym świecie czy skomplikowanej technologii – i mówię to w jak najbardziej pozytywnym sensie. Można ją śmiało czytać nawet przy wyczerpaniu, dla relaksu, bez stresu, że informacje szybko wylecą z głowy. Właśnie dlatego, moim zdaniem, dobrze sprawdzi się dla osób, które dopiero wchodzą w świat fantastyki naukowej. Nie jest to nadzwyczaj wymagająca historia, ale, całkowicie szczerze, wcale nie musi taka być. Tym bardziej że spędziłam z nią bardzo przyjemny czas i nie mogę przestać się zastanawiać, co przyniesie drugi tom. Skoro wspomniałam o konflikcie zbrojnym, warto go rozwinąć. Nasz bohater, Cole, w wyniku dwukrotnej utraty stanowiska dowódcy trafia na przestarzały statek. Jego Republika walczy z Federacją Teroni, jak sam mówi, od jedenastu lat. Przyznam, że bardzo polubiłam jedną z jego cech – działanie zgodnie z instynktem i gotowość do sprzeciwienia się rozkazom. „– Walczymy z Federacją Teroni od jedenastu lat. Moim zadaniem jest wygrać tę cholerną wojnę i wrócić do domu. Gdy otrzymywałem idiotyczne rozkazy, ignorowałem je” Cytat ze strony 9 Oprócz tego Cole jest otoczony fankami, które spotykamy już na samym początku. Przyznam, że wtedy na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Szczególnie rozbawiła mnie chorąży! Jedynym elementem, który momentami mnie zatrzymywał po pewnym czasie, były określenia tego, kto co powiedział – typu „odparł”, „zaprotestował”, „obiecał”, pojawiające się tuż po dialogach. Oczywiście rozumiem ich funkcję i to, że pomagają uporządkować wypowiedzi (tym bardziej, że nie są błędem!), jednak odniosłam wrażenie, że jest ich dość dużo i część z nich mogłaby zostać pominięta. Nie powtarzały się bezpośrednio, ale często zastępowano je synonimami. „Wokół promu stało przynajmniej pięćdziesięciu bortelickich żołnierzy. Byli humanoidami, nieco wyższymi od ludzi, bardzo smukłymi, o sześciopalczastych, wielkich dłoniach, na których widać było po dwa przeciwstawne kciuki” Cytat ze strony 73 W tej powieści pojawiają się momentami trudniejsze nazwy, które bardzo mnie urzekły. Tym bardziej że traktuję je jako ciekawostkę – zwłaszcza przez moje zainteresowanie językami. Mam na myśli choćby Bdxeni oraz Wxakgini. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, gdy padły słowa: „Nie zdoła pan wymówić mojego imienia”. Wizualnie przypominają nieco język gruziński przez zbitki spółgłoskowe (trochę jak w łamańcach językowych), a także maltański przez obecność „x”. Intuicyjnie czytałam je jako „bdszeni” oraz „wszakgini”. Trudniejsze nazwy to jednak wyjątek. Czytając tę książkę, nie będziecie mieli większego problemu z wymową imion i nazwisk postaci. To naprawdę dobra lektura autorstwa Mike’a Resnicka, przedstawiająca świat, który chce się obserwować. Proste, ale nie banalne pióro sprawia, że przez historię przechodzi się płynnie i z przyjemnością, a dialogi dodają jej realizmu. To dopiero pierwszy tom, ale z pewnością sięgnę również po kolejny. Jeśli lubicie science fiction, silnych bohaterów oraz krótsze książki w tym gatunku, jest to pozycja zdecydowanie dla was.
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na 8 15 godzin temu
Kraniec nadziei Rafał Dębski
Kraniec nadziei
Rafał Dębski
Czytałam i wciąż po głowie tłukła mi się myśl 'hej, to taki Star Trek zmieszany z Mass Effect'. Nooo pooowiedzmy. Aidan jest dowódcą niszczyciela, ma status niewolnika i jest najbardziej krnąbrnym człowiekiem, jakiego w książce spotkacie (no, może poza KIMŚ). W wyniku rozkazu Cesarza on i kilku kompanów po fachu trafiają w wir walki z Republiką, a później znajdują tajemnicze coś. Do tej pory nie mam pojęcia co, może w kolejnym tomie coś więcej powiedzą. Na fizyce znam się słabo (ale coś wiem), na prawach rządzących Kosmosem jeszcze mniej, więc trafiają do mnie opisy naukowe. Mogą być napisane brednie, a ja i tak tego nie wyłapię. Całkiem całkiem wyszły mu opisy walki i użycie różnego rodzaju broni. W końcu trafiła mi się książka, gdzie autor napisał, że "w Kosmosie nie ma góry, dołu, prosto czy w bok - liczy się kąt odniesienia" iii tak, właśnie, statki nie muszą latać gęsiego, mogą zaatakować z każdej strony. Przede wszystkim zwykle Imperia mają korzenie z USA albo jakiś europejskich koalicji. A tu? Ha! Brazylia i hiszpańskie klimaty. Przynajmniej ze strony Cesarstwa, gdyż Republika jest idealną kopią Brytanii z czasów kolonialnych. Nawiązań do naszej, ziemskiej historii, jest w pizdu. Fajnie, ale jednocześnie niefajnie (Cezar zawsze umiera, spoiler). Tło historyczne nie jest jakoś szczególnie zarysowane. Ot, wiemy, że są trzy siły w Kosmosie - Cesarstwo, Republika i piraci. Na razie poznamy tylko dwie i jedynie z czasu obecnego. Nie liczcie na to, że dowiecie się coś więcej o historii powstawania tych sił, poza ogólnikami nie ma nic. Postacie, pomimo iż podobały mi się, przyznaje, że są przeciętne. Zachowują się jak wojsko niskich lotów - siłę i potęgę i sam "charakter" pokazuje się poprzez wulgaryzmy jak i agresywne zachowanie. Słowo "pierdolić" spotkamy we wszystkich przypadkach i rodzajach, nie wspominając już o kurwach czy innych chujowych dupach. Zrozumiem, jak jedna, dwie postacie bluzgają, ale prawie każda? Takie meh. Chyba jedynie Sułtan i Inkwizytor nie biorą udziału w show "20 zakazanych słówek". Także nawet nie potrafię powiedzieć coś więcej o poszczególnych postaciach niż "oficerowie, w Kosmosie, klną jak szewc'. Przyznaję, że dowiedziałam się, iż antymateria jest dodatnia. Tyle. Książka stawia na akcję, ciągle coś się dzieje, a ja chciałabym bardziej zarysowanie realiów Kosmosu. No jest to typowa opera mydlana w Kosmosie. Czy warto? Pfff, ja tam nie uważam czasu z książką za stracony, ale nie spodziewajcie się nie wiadomo jak wspaniałego dzieła. Czy sięgnę po kolejny tom? Dostałam go, także przeczytam.
Regalia_Lenzi - awatar Regalia_Lenzi
ocenił na 7 6 lat temu
Otchłań Ian Douglas
Otchłań
Ian Douglas
Minęło 20 lat od nieoczekiwanego, acz spektakularnego zwycięstwa ludzi nad Sh'daar. Koenig został prezydentem - kolejny raz z rzędu. Gray natomiast jest kapitanem Ameryki, swojego dawnego lotniskowca macierzystego. Całkiem nieźle jak na pryma! Wszystko na dobrej drodze, aby w końcu zapanował spokój? Nic z tych rzeczy! Ekspedycja naukowa do Czarnej Rozety zostaje zmieciona w pył przez nieznaną siłę, Sh'daar łamią zawarty przed dwudziestu laty traktat pokojowy, a na Ziemi wybucha wojna domowa z prawdziwego zdarzenia. Czy mogło być gorzej? Po raz kolejny największe wrażenie zrobiła na mnie obca rasa stworzona przez Douglasa - to, jak funkcjonuje i jakie to niesie trudności w komunikacji z nią. Chapeau bas za to, że po stworzeniu wielu innych różnorodnych ras w poprzednich tomach pan Douglas nadal ma masę ciekawych pomysłów na kolejne istoty zamieszkujące Galaktykę. Istoty równie niezrozumiałe dla ludzi, co ludzie dla nich! A jeśli czasem człowiek nie potrafi dogadać się z człowiekiem, to jak ma porozumieć się z zupełnie obcą rasą, która patrzy na świat w skrajnie odmienny sposób? Gray - o dwadzieścia lat starszy niż w ostatnim tomie - to ktoś, kto będzie bronił swoich za wszelką cenę, ale jednocześnie nie jest rządnym krwi mordercą chcącym wybić kosmitów co do jednego. Wręcz przeciwnie. Jego ciekawość otaczającego go wszechświata i chęć porozumienia najbardziej mnie do niego przyciąga. On swoje odsłużył na pierwszej linii frontu, przez co zupełnie inaczej widzi swoją rolę jako dowódcy. Bo dogadanie się to nie tylko mniej młodych ludzi wysłanych na śmierć, ale współpraca tak odmiennie różnych gatunków może przynieść korzyść obu z nich. Szkoda tylko, że na Ziemi nie każdy to rozumie... Koenig to trochę biedny - został zmuszony do rozprawienia się z debilami, którzy uważają, że im wszystko wolno, bo mogą wytłumaczyć się chęcią zjednoczenia całej Ziemi, a ci źli amerykanie nie chcą się podporządkować, a fe! Cóż, gdy zamiast szczerej rozmowy ktoś zrzuca bomby na miasta z milionami niewinnych mieszkańców chyba każdy miałby prawo zaprotestować, prawda? Ten tom to wstęp do naprawdę paskudnego gufna, może nawet jeszcze gorszego niż pierwsza wojna z Sh'daar. Bo o ile ludzie wcześniej mieli problemy, aby się ze sobą dogadać, tak gdy było trzeba, to jakoś się zorganizowali, tak teraz już nie ma mowy o jakichkolwiek pertraktacjach - nawet w obliczu kolejnych zagrożeń z zewnątrz. Ale to tym lepiej dla czytelnika, bo na pewno nie będzie narzekał na nudę!
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Wojna Starka

Więcej
Jack Campbell Wojna Starka Zobacz więcej
Więcej