W dzień zła

Okładka książki W dzień zła
Peter Temple Wydawnictwo: Amber kryminał, sensacja, thriller
286 str. 4 godz. 46 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
286
Czas czytania
4 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324131877
Średnia ocen

                5,1 5,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W dzień zła w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W dzień zła

Średnia ocen
5,1 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1212
967

Na półkach: ,

W tej ksiazce jest sporo sutuacji z zycia wzietych bo oprocz fabuly przedstawiajacej film o zbrodni na niewinnych ludziach i zagrozenie zycia posiadajacego ten film to autor zawarl tez prawde o oszustwach politycznych a takze tym co sie dzieje w medycynie o czym glosno sie nie mowi ale wiemy ze tak jest.Innymi slowy jest to ksiazka z historia ktora nie jest obca w realnym swiecie

W tej ksiazce jest sporo sutuacji z zycia wzietych bo oprocz fabuly przedstawiajacej film o zbrodni na niewinnych ludziach i zagrozenie zycia posiadajacego ten film to autor zawarl tez prawde o oszustwach politycznych a takze tym co sie dzieje w medycynie o czym glosno sie nie mowi ale wiemy ze tak jest.Innymi slowy jest to ksiazka z historia ktora nie jest obca w realnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł W dzień zła na półkach głównych
  • 42
  • 31
31 użytkowników ma tytuł W dzień zła na półkach dodatkowych
  • 23
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Aleja Szubienic Brian McGilloway
Aleja Szubienic
Brian McGilloway
Główny bohater Benedikt Devlin to dowcipny, niezbyt przepadający za alkoholem inspektor, któremu życie dało nieźle w kość. Niedawno przez jego pracoholizm prawie stracił rodzinę, a teraz przez nabór na nadinspektora znów się od niej oddala. Trudno powiedzieć, żeby miał w życiu szczęście. Nic nie idzie po jego myśli, ucieka jeden zbrodniarz, ginie drugi zbrodniarz, wkradziono leki na raka piersi i jeszcze dochodzi do tego wielki, porywający nastolatki facet. Żeby jeszcze tego było mało, organizm Bena zaczyna wariować. Co jakiś czas ma ataki spowodowane nadmiarem adrenaliny i nie może zasnąć. Jest na skraju wytrzymałości, ale mimo tego czuje, że musi odnaleźć mordercę z Alei Szubienic. Jest zdeterminowany, dzięki czemu, pomimo przeciwności, śledztwo posuwa się na przód. Akcja jest dynamiczna, a język prosty. Każdy bohater jest inny i m dłużej czytamy tym trudniej określić, kto jest dobry a kto zły. Każdy ma coś na sumieniu. Książkę czyta się szybko, góra 2 dni. Fabuła jest przemyślana, nieraz autor zaskakiwał mnie swoimi pomysłami, a ciekawe i nieprzewidywalne zakończenie jest dodatkowym plusem. Minusem jest to, że szybko zapomina się o losach bohaterów. Książkę czytałam dość dawno, dlatego musiałam sobie przekartkować i trochę poprzypominać. Po prostu po dołożeniu na półkę nie zostaje nam po niej żaden ślad. Nie jest to wybitne dzieło, ale też nie zła książka. Można ją nazwać mianem przeciętnej, na jeden, góra dwa wieczory. Książka jest po prostu ciekawym i wciągającym czytadłem na rozluźnienie. Polecam miłośnikom kryminałów. Myślę, że przypadnie Wam do gustu, ale nie spodziewajcie się po niej zbyt wiele.
Maruda007 - awatar Maruda007
ocenił na 7 12 lat temu
Linia uskoku Barry Eisler
Linia uskoku
Barry Eisler
Fault Line (ebook) Alex Treven jest prawnikiem. Przygotowuje wniosek patentowy dla zaawansowanego algorytmu komputerowego o nazwie Obsidian. Tymczasem w podejrzanych okolicznościach ginie zarówno uczony, autor nowej technologii, jak i ekspert pracujący nad wnioskiem w urzędzie patentowym. Znikają też pliki i backupy programu, zachowały się jedynie na laptopie Alexa notatki programisty. Prawdopodobnie dlatego do domu prawnika następuje włamanie, a on sam czuje się zagrożony. Prosi o pomoc starszego brata, Bena, agenta wojskowych służb specjalnych. Czyni to niechętnie, ponieważ od czasu serii rodzinnych tragedii stosunki między braćmi bardzo się pogorszyły. Tytułowa Fault Line, w wersji polskiej Linia uskoku, to nie tylko i nie przede wszystkim nawiązanie do struktury geologicznej i zagrożeń sejsmicznych na terenach, gdzie toczy się akcja powieści, w Dolinie Krzemowej i innych okolicach San Francisco. Choć do najgorszych tąpnięć w rodzinie Trevenów doszło przed laty, wstrząsy wtórne trwają do dziś i mocno rzutują na sytuację w trzyosobowej ekipie usiłującej rozwiązać zagadkę Obsidiana i spisku, który ludziom z nim związanym nadal zagraża. Jest ich troje, ponieważ do ekipy dołącza Sarah Hosseini, asystentka Alexa, która zresztą stanowi kolejny wstrząsotwórczy element całej rozgrywki. Nie tylko dlatego, że obydwaj bracia są pod wpływem jej wdzięków. Bena który, nie ma co ukrywać, działa jako zawodowy zabójca terrorystów, mocno niepokoi jej irańskie pochodzenie. Bo przecież szybko staje się oczywiste, że za zainteresowaniem Obsidianem przez złych facetów kryją się prawdopodobnie jakieś cyberprzestępcze zamysły, mogące godzić w bezpieczeństwo państwa. A z tym wiąże się najważniejszy dylemat bohaterów powieści, którego rozwiązanie może zburzyć świat każdego z nich: czy misja zawsze jest ważniejsza od ludzi? The mission comes before the man - według takiej maksymy zawsze postępuje Ben Treven, główna postać dwutomowego cyklu Barry’ego Eislera. W porównaniu z najbardziej znanym serialem autora o Johnie Rainie, mniej jest w Linii uskoku spektakularnych zwrotów akcji, więcej refleksji i inteligentnie wplecionych w bieżące wydarzenia retrospekcji, jednak bez zbędnego przegadania. Dalekie od sztampowości postaci reprezentują, jak zwykle u Eislera, inny typ wrażliwości niż typowi amerykańscy twardziele z thrillerów szpiegowskich à la Tom Clancy czy Vince Flynn, nawet jeśli są zawodowymi killerami. Przy czym, nie ma co ukrywać, amerykańskim pisarzom uprawiającym ten gatunek taka „lewicowa” wrażliwość na ogół słabo wychodzi. Barry Eisler jest pod tym względem, moim zdaniem, chwalebnym wyjątkiem. Chyba po prostu jest to kwestia talentu!
Nina - awatar Nina
oceniła na 8 7 lat temu
Drugie życie Marianne Shearer Frances Fryfield
Drugie życie Marianne Shearer
Frances Fryfield
Pomysł na prezent dzięki interesującemu opisowi na tylnej okładce. Niestety, ten ekstrakt sugeruje zupełnie inną treść niż lektura. To budzi słuszny zawód, oczekiwałam kryminału w świecie materiałów, głównej bohaterki wyniesionej na piedestał zagadki logicznej oraz przewodnictwa odnośnie tkanin. Dostałam kryminał psychologiczny, jak na angielską prawniczkę przystało, co skutkowało zwróceniem uwagi na aspekt płci pisarza. Zaintrygowana czuję niedosyt fabułą, ale także zakończeniem, bezsensownie unieważniającym wszystkie domysły oraz wyjaśnienia pióra autorki. Jest to jednocześnie bardzo filmowy tekst, nadawałby się na dobrą ekranizację BBC. Brutalność i przemoc czynią z powieści kłopotliwy egzemplarz na półce w celu poszukiwania nowego właściciela. Anonimowa opinia na okładce, że po lekturze "już nigdy nie włożysz ubrania bez lęku", zniszczyła wszelki obiektywny odbiór tego kryminału. Spodziewałam się wyjaśnienia tego przekonania, a dostałam literówki już na 28 stronie. A stopka redakcyjna informuje o dwóch korektorkach. DWIE osoby nie potrafiły wyłapać prostych błędów, czeskich literówek czy kwestii odmiany imienia Jack - Jakiem. No to Jack czy Jake? Raz jedynie wkradł się błąd autorki, która opisała postać tytułowej Marianne Shearer jako kobietę zawsze ubraną w spodnie, a opis prawniczki po procesie zawierał informację o spódnicy. I ten tytuł... Czułam pod koniec lektury, że to nie może być angielski tytuł i miałam rację. "Blood from stone" nadaje zupełnie inny wymiar wszystkim relacjom między bohaterami, jakie zaszły i nakazuje zapytać, czy na pewno chodziło o Marianne (zapewne) czy jednak Ricka Boyda albo Hen Joyce. Cóż, zawiodłam się na wydawnictwu, które tak ceniłam, bo nie rozumiem ludzi ignorujących błędy wydawnicze, na które kiedyś nie było miejsca. Trudno wydawać erraty? Domyślam się, że ciężko jest pracować na dokumencie w Wordzie, ale są egzemplarze recenzenckie... Książka nie ma nawet 300 stron, ale literówki muszą być. Na szczęście, nie wydałam za wiele pieniędzy, aczkolwiek w obliczu takiego niedbalstwa edytorskiego żałuję zainwestowanych pieniędzy, bo wstyd dawać w prezencie książkę z błędami. Powieść jest całkiem dobra, tylko trzeba mieć do niej odpowiedni klucz odczytania.
Dziub - awatar Dziub
ocenił na 7 6 lat temu
Tajemnica rzeki Lost River Michael Koryta
Tajemnica rzeki Lost River
Michael Koryta
Dennis Lehane, autor kryminałów, między innymi książek "Rzeka tajemnic", "Gdzie jesteś Amando" w komentarzu na okładce książki określa Michaela Korytę nad wyraz wzniośle. Otóż, określił Korytę jako pisarza, którego można na równi postawić ze Stephenem Kingiem. Moja wielka sympatia dla Kinga nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia, ale tak pochlebna wypowiedź moim zdaniem jest nieco przesadzona. Po przeczytanej "Tajemnicy rzeki Lost River" mogę śmiało stwierdzić, że Michael Korytę czyta całkiem przyzwoicie, potrafi zaciekawić, trzymać uwagę czytelnika, a sama treść powieści zostaje w pamięci na dłużej, nie ucieka gdzieś daleko w niepamięć. Tematyka i styl w tej książce przypomina trochę Kinga i na tym podobieństwie można zakończyć rozważania nad porównaniami. Nie wiem czy kogokolwiek można postawić na równi z Kingiem. Jego stylu, narracji prowadzenia opowieści, czytania rzeczywistości, gawędziarstwa, wartości bijącej z treści, jej oryginalności, nie da się podrobić, skopiować, powtórzyć. Ktoś go może literacko przypominać, jak przykładowo wspomniany tutaj Michael Koryta i nic więcej...! Sama fabuła tej książki jest osadzona w klimacie, w którym dobrze się czuje, odnajduje się w nim. Wizje i sny w odpowiednich rękach, w wyobraźni, która potrafi odjechać daleko od realizmu mogą stać się doskonałym literackim narzędziem. W wizjach i snach nie trzeba się trzymać sztywnych ram, określonych proporcji. Jeśli poziom abstrakcji autora jest na wysokim poziomie, wtedy może sięgnąć daleko do swojego umysłu i stworzyć świat całkowicie oderwany od rzeczywistości. W zależności od możliwości warsztatu, w wizjach i snach można sobie pozwolić na wszystko, każdy absurd, bezsens, pozbawione logiki połączenie, niedorzeczność stworzonego świata może wygodnie się rozgościć w treści. ######## "(...) przeszłość pociągnie was ku ziemi, każe wyłapywać szepty wiatru i bezsensowne opowieści drzew ocierających się o siebie. Będziecie rozszyfrowywać dziwne kody, próbować złożyć w całość to, co się rozpadło. To zupełnie bezcelowe. Przeszłość jest wyłącznie ciężarem: kulą u nogi, kamieniem u szyi." Lauren Oliver – Delirium ######### W wizjach i snach w "Tajemnicy rzeki Lost River" autor pojechał bardzo daleko w plastyczność abstrakcji, absurdalność treści, a wmieszanie do tego jeszcze przeszłości sprawiło, że to, co realne w tej książce dostało dodatkowego smaczku. Przeszłość trzyma się naszych myśli niestrudzenie. Ciągle do nas wraca, nieustannie nam o sobie przypomina. Jest naszą ważną częścią, ale nie jedyną i najważniejszą. Oprócz przeszłość jest jescze przyszłość, którą trzeba kształtować. Przeszłość i przyszłość pod względem znaczenia, odgrywa w naszym życiu porównywalną wartość. To teraźniejszość powinna stać na najwyższym stopniu podium, a przeszłość i przyszłość powinna być jej prawą i lewą ręką. Jedna i druga kończyna tak samo ważna, ale będąca tylko jej uzupełnieniem, a teraźniejszość jej tułowiem, umysłem.. Nie można zanurzyć się głęboko w przeszłości, bo w niej utoniemy i zmarnujem sobie życie. Nie powinno się także z przesadą myśleć o przeszłości, o jej planowaniu, bo się w tym wszystkim pogubimy, zaplączemy, zakręcimy. Najważniejsza jest teraźniejszość, tu i teraz, "Carpe diem", a wspomnienia, to co było i przyszłość, która może, albo i nie, nadejść, niech będzie jej uzupełnieniem o równych proprocjach. "Żyj chwilą obecną, wspominaj przeszłość i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz." Christopher Paolini – "Najstarszy"
Ksychopata - awatar Ksychopata
oceniła na 7 9 lat temu
Cień John Connor
Cień
John Connor
„Śmierć ma swój zapach, ledwie wyczuwalny, ale obecny na długo przedtem, nim ciało zacznie się rozkładać.” Przypadkowo trafiłam na serię, zaczęłam od drugiego tomu, zamiast pierwszego ("Cień"), ale i tak dobrze się odnalazłam w kryminalnej intrydze. Podobała mi się, i to bardzo. Plus za fantastyczną kreację kluczowej postaci, nietuzinkową i frapującą policjantkę, pracującą w zespole do spraw dzieci i przemocy w rodzinie. Karen Sharpe podążała szlakiem dwóch śledztw, z których to właśnie nieoficjalne bardziej ją wciągało, chociaż oba dotyczyły uprowadzeń i gwałtów na dzieciach. John Connor sprawił, że uwierzyłam w bohaterkę, tajemnica jej przeszłości intensywnie oddziaływała na wyobraźnię. Chętnie zagłębiałam się w rozterki i zwątpienia Karen. Miałam nadzieję, że w pierwszym tomie dowiem się o niej jeszcze więcej. Powieść od pierwszych stron przykuwała uwagę, fabuła cechowała logiczna konstrukcja, intensyfikowała się niepewność kolejnych zdarzeń. Zagadka kryminalna nie należała do najtrudniejszych, niektóre jej elementy udało mi się przewidzieć, tym niemniej sensacyjna odsłona zakończenia przyjemnie wpłynęła na poziom czytelniczej adrenaliny. I jeśli nawet wymykała się prawdopodobieństwu, to znakomicie współgrała z klimatem książki, osobowością postaci, realiami z jej życia zawodowego. A i życie osobiste stawiało wyzwania przed Karen. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki W dzień zła

Więcej
Peter Temple W dzień zła Zobacz więcej
Więcej