rozwiń zwiń

Urban... byłam jego żoną

Okładka książki Urban... byłam jego żoną
Karyna Andrzejewska Wydawnictwo: Philobiblon biografia, autobiografia, pamiętnik
282 str. 4 godz. 42 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
282
Czas czytania
4 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
839008970X
Średnia ocen

                5,3 5,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Urban... byłam jego żoną w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Urban... byłam jego żoną

Średnia ocen
5,3 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
203
201

Na półkach:

Poczułem się miło zaskoczony, gdy przypadkowo trafiłem na ten tytuł. Zacząłem lekturę od wstępu czyli problemów z wydaniem owej książki. Aby zacząć czytać końcowy rozdział gdzie jest opisane dojście śp. Jerzego Urbana do fortuny. Okazuje się, że nie był to sukces jego „Alfabetu” ale import piwa z RFN. Fragment:

„[…] Dziwię się, po co Urban kłamie, starając się zasugerować, że środki na „NIE” czerpał wyłącznie z sukcesu swojej książki, skoro sam mi opowiadał o tym piwie, podśmiewując się z rządu, który pozwala na prowadzenie takiego importu bez odpowiedniego cła i podatków”.

Drugi fragment jaki mi się spodobał, opisuje wczesne spotkania z czytelnikami, dopiero co „rozkręcającego” się tygodnika „NIE”:

„[…] Byłam kiedyś przypadkiem na jakimś regionalnym spotkaniu założycielskim ruchu „NIE” - tak zwanej Niezależnej Inicjatywy Europejskiej - parodii tak samo nieautentycznej, jak tygodnik „NIE”. I uważam, że mimo całej swojej hucpy, gdyby Urban był tam także wtedy, zapewne nie wytrzymałby i odciął się od tego. Myślałam, że spotkam stałych czytelników tego tygodnika. Spotkałam jednak jakieś najgorsze popłuczyny, miejscowe szumowiny, kompromitujące się intelektualnie. Trudno zresztą nawet używać tego słowa. Przyszło kilkanaście osób, w tym jeden dziennikarz - jak się sam przedstawił - jakiś zupełnie szmatławy, emerytowany wyrobnik tego zawodu, paru wymądrzających się i starających się wyrażać ozdobnie, też chyba emerytowanych urzędników, zapewne swojego czasu najniższego szczebla partyjnego, paru osobników wyglądających na zawodowych podoficerów, też chyba na rencie. Najmłodsi byli dwaj panowie koło czterdziestki, jacyś rzemieślnicy czy handlowcy, ale w najlepszym razie ci od szczęk bazarowych”.

Ogólnie jest to jak do tej pory najbardziej demaskatorska książka o środowisku tygodnika „NIE” i jego redaktorze naczelnym jakie miałem przyjemność poznać. Nie jestem oczywiście wrogiem tego pisma, wręcz przeciwnie. Przez parę dobrych lat byłem jego zagorzałym zwolennikiem. Czytałem pismo przede wszystkim dla felietonów Jerzego Urbana, gdy go „zabrakło”, stopniowo się od jego tygodnika oddaliłem.

Poczułem się miło zaskoczony, gdy przypadkowo trafiłem na ten tytuł. Zacząłem lekturę od wstępu czyli problemów z wydaniem owej książki. Aby zacząć czytać końcowy rozdział gdzie jest opisane dojście śp. Jerzego Urbana do fortuny. Okazuje się, że nie był to sukces jego „Alfabetu” ale import piwa z RFN. Fragment:

„[…] Dziwię się, po co Urban kłamie, starając się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

35 użytkowników ma tytuł Urban... byłam jego żoną na półkach głównych
  • 18
  • 17
14 użytkowników ma tytuł Urban... byłam jego żoną na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Jerzy Urban Marta Stremecka, Jerzy Urban
Ocena 7,1
Jerzy Urban Marta Stremecka, Jerzy Urban
Okładka książki Wańka-wstańka Krzysztof Pilawski, Janusz Rolicki
Ocena 6,5
Wańka-wstańka Krzysztof Pilawski, Janusz Rolicki
Okładka książki Kiszczakowa. Tajemnice Generałowej Maria Teresa Kiszczak, Kamil Szewczyk
Ocena 5,5
Kiszczakowa. Tajemnice Generałowej Maria Teresa Kiszczak, Kamil Szewczyk
Okładka książki Moje nogi i ja Loda Halama, Teresa Krzemień
Ocena 6,6
Moje nogi i ja Loda Halama, Teresa Krzemień

Cytaty z książki Urban... byłam jego żoną

Więcej
Karyna Andrzejewska Urban... byłam jego żoną Zobacz więcej
Karyna Andrzejewska Urban... byłam jego żoną Zobacz więcej
Karyna Andrzejewska Urban... byłam jego żoną Zobacz więcej
Więcej