Melmoth

Okładka książki Melmoth
Sarah Perry Wydawnictwo: Marginesy literatura obyczajowa, romans
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Melmoth
Data wydania:
2023-07-26
Data 1. wyd. pol.:
2023-07-26
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367790451
Tłumacz:
Agnieszka Wilga (Lakatos)
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Melmoth w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Melmoth



książek na półce przeczytane 1317 napisanych opinii 989

Oceny książki Melmoth

Średnia ocen
5,4 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
125
88

Na półkach:

Praga pełna zaułków, barów i odgłosów we wszystkich językach świata. Ulicą Karola podąża Helen Franklin, czterdziestodwuletnia Angielka, która od lat mieszka w Pradze - a właściwie od momentu, w którym postanowiła siebie ukarać.

,,Mając na sumieniu zbrodnię, za którą nigdy nie zdoła zadośćuczynić skazała się na wygnanie, sama sobie będąc sędzią i ławą przysięgłych , i z własnej woli odbywa dożywotni wyrok.”

Wkrótce spotka Karela - przyjaciela, który powierzy jej mroczny rękopis niejakiego Hofmana. To moment, który zmieni jej życie i zburzy iluzoryczny spokój.

Od tej pory będzie ją obserwować jedna para oczu należąca do zwiewnej, odzianej w czerń postaci. Tą postacią jest Melmoth - dusza skazana na wieczną tułaczkę, która tropi ludzi z nieczystym sumieniem. W zamian za ukojenie oferuje im … swoją obecność.

Melmoth to ciężka i mroczna proza. Wymaga uważności i cierpliwości. Ale kiedy jej to ofiarujemy , zawarta w niej historia wejdzie pod naszą skórę .

Praga pełna zaułków, barów i odgłosów we wszystkich językach świata. Ulicą Karola podąża Helen Franklin, czterdziestodwuletnia Angielka, która od lat mieszka w Pradze - a właściwie od momentu, w którym postanowiła siebie ukarać.

,,Mając na sumieniu zbrodnię, za którą nigdy nie zdoła zadośćuczynić skazała się na wygnanie, sama sobie będąc sędzią i ławą przysięgłych , i z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

205 użytkowników ma tytuł Melmoth na półkach głównych
  • 122
  • 83
49 użytkowników ma tytuł Melmoth na półkach dodatkowych
  • 27
  • 8
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Sarah Perry
Sarah Perry
Urodziła się w hrabstwie Essex w 1979 roku. Była stypendystką Biblioteki Gladstone’a oraz laureatką stypendium rezydencjalnego w Pradze. Jej pierwsza powieść After Me Comes the Flood otrzymała nominację do Guardian First Book Award oraz Folio Prize i zdobyła East Anglian Book of the Year Award w 2014 roku. Wąż z Essex, jej najnowsza powieść, stała się bestsellerem, książką roku sieci Waterstones oraz zdobywczynią tytułu książki roku oraz najlepszej prozatorskiej książki roku British Book Awards 2017. Otrzymała kolejnych osiem nominacji, w tym do Costa Novel Award 2016 i Bailey’s Women’s Prize for Fiction 2017. Książki autorki są tłumaczone na piętnaście języków, a eseje i prozę transmitowały rozgłośnie BBC Radio 4 i RTE 1. Sarah Perry pisuje recenzje dla „Guardiana” i „Financial Timesa”. Mieszka w Norwich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Otchłanie Pilar Quintana
Otchłanie
Pilar Quintana
Pilar Quintana, laureatka prestiżowej nagrody Alfaguara, w swojej najnowszej powieści „Otchłanie” zabiera czytelnika do Cali – miasta u podnóża Andów, gdzie bujna roślinność i wieczna mgła tworzą scenografię dla dramatu rozgrywającego się wewnątrz pewnej rodziny. To książka, która hipnotyzuje spokojem, pod którym pulsuje pierwotny lęk. Przyznając tej publikacji ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą precyzję psychologiczną oraz sposób, w jaki autorka oddaje głos dziecku, nie odbierając mu przy tym autentyczności. Świat widziany z poziomu dywanu Narratorką powieści jest Claudia, ośmioletnia dziewczynka, która z niezwykłą spostrzegawczością obserwuje pęknięcia w małżeństwie swoich rodziców. Jej świat ograniczony jest do luksusowego mieszkania pełnego roślin – niemal dżungli wyhodowanej przez matkę – oraz do wypraw do wiejskiego domu w górach. Quintana po mistrzowsku kreśli postać matki, kobiety pięknej, ale głęboko nieszczęśliwej, uwięzionej w roli, której nigdy w pełni nie zaakceptowała. Claudia, choć nie rozumie wszystkich niuansów romansów czy depresji dorosłych, bezbłędnie wyczuwa ich „ciężar”. Tytułowe otchłanie to nie tylko urwiska przy górskich drogach, ale przede wszystkim przepaście emocjonalne dzielące najbliższych sobie ludzi. Rośliny i lalki jako niemi świadkowie Warstwa symboliczna „Otchłani” jest niezwykle bogata. Dom Claudii jest wypełniony zielenią, która zamiast dawać życie, zdaje się dusić domowników swoją ekspansywnością. Rośliny stają się metaforą niewypowiedzianych słów i tłumionych pragnień. Równie niepokojący jest motyw lalki Claudii, którą dziewczynka traktuje jak żywą istotę, powierzając jej swoje lęki. Quintana buduje napięcie nie poprzez gwałtowne zwroty akcji, ale przez drobne gesty: sposób, w jaki matka czyta kolorowe magazyny, milczenie ojca przy kolacji, czy fascynację tragicznie zmarłymi celebrytkami (jak Grace Kelly czy Natalie Wood). To proza, która działa na zmysły – czytelnik niemal czuje wilgoć kolumbijskiego powietrza i zapach nadchodzącego deszczu. Ósemka to nota dla literatury najwyższej próby, która potrafi wstrząsnąć czytelnikiem bez użycia wielkich słów. Quintana pisze w sposób oszczędny, niemal minimalistyczny, co tylko potęguje siłę przekazu. Autorka unika łatwych rozwiązań i moralizatorstwa. Czytelnik współczuje matce Claudii, choć jednocześnie przeraża go jej emocjonalny dystans wobec córki. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami tempo powieści jest tak powolne, że wymaga od odbiorcy dużej cierpliwości, by przebić się przez gęstą atmosferę codziennej rutyny. Ponadto, zakończenie, choć spójne z duchem całej historii, pozostawia tak wielki niedosyt, że aż prosi się o jeszcze kilka stron rozwinięcia. „Otchłanie” Pilar Quintany to bolesna, ale piękna opowieść o utracie niewinności i o tym, że dom, który powinien być bezpieczną przystanią, bywa czasem najbardziej niebezpiecznym miejscem na ziemi. To solidne 8/10 – lektura obowiązkowa dla fanów literatury iberoamerykańskiej, którzy szukają w niej czegoś więcej niż tylko realizmu magicznego. Quintana serwuje nam realizm psychologiczny w najczystszej, najbardziej surowej formie, przypominając, że największe potwory często mieszkają w naszych własnych smutkach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 20 dni temu
Szmuc Felicia Berliner
Szmuc
Felicia Berliner
Bardzo lubię jak książka, traktuje zamknięte społeczności religijne, której członkowie zmuszani są przestrzegać różnego rodzaju tabu. Do takich zalicza książka się Berliner, która przedstawia chasydzką dziewczynę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Fascynujące w tego typach literaturze jest to, że w opisywanych społecznościach jakby zatrzymał się czas, a nierzadko tuż za rogiem istnieje inny zakazany świat. Podobnie jest ze zdobyczami techniki, niektóre są dopuszczalne inne zakazane. W tym przypadku mamy dostęp do Internetu, który jest niezbędny do studiowania, ale można tam też znaleźć pornografię, od której główna bohaterka czuje się uzależniona. Swoje uzależnienie poczuwa jako zło i udaje się na terapię do psychologa. Jednak rozmowy nie przynoszą oczekiwanych skutków, a zagrożenie wyjawienia postępowania wbrew religijnym zakazom staje się z czasem coraz bardziej realne za sprawą młodszej siostry. Książka ukazuje dziewczynę borykającą się między zakazami religijnymi, których złamanie może grozić wykluczeniem ze społeczności. Książka nie przedstawia wyzwolenia nastolatki, a raczej wewnętrzną walkę młodej osoby z samą sobą. Mimo że zarobione pieniądze, które mogłyby ją uniezależnić, to jednak przekazuje je, aby brat mógł studiować Torę. Książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy po zawarciu aranżowanego małżeństwa Rajzla będzie szczęśliwa? Książka z jednej strony szokująca, ale przede wszystkim zmuszająca do refleksji nad życiem ludzi, którzy wciśnięci są w tradycyjne społeczności, w których dawne rytuały wyznaczają porządek życia. Polecam
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Jerozolimska plaża Iddo Gefen
Jerozolimska plaża
Iddo Gefen
„W Izraelu nikt nie jest po prostu sobą, każdy jest kawałkiem historii, odłamkiem religii lub przecinkiem w seryjnym dramacie politycznym”. Ten cytat, choć sparafrazowany, idealnie oddaje ducha debiutanckiego zbioru opowiadań Iddo Gefena pt. Jerozolimska plaża. Autor zabiera nas w podróż po współczesnym Izraelu – kraju pełnym kontrastów, gdzie nowoczesne wieżowce Tel Awiwu sąsiadują z odwiecznym pyłem jerozolimskich ulic, a piasek plaży zdaje się przesypywać przez tryby skomplikowanej machiny wojennej i technologicznej. Moja ocena to mocne 8/10 – to literatura świeża, mądra i zaskakująco uniwersalna. Lokalizacja i bohaterowie Akcja opowiadań Gefena rozgrywa się w Izraelu, który znamy z nagłówków gazet, ale pokazanym od zupełnie innej, intymnej strony. To nie są reportaże z linii frontu, lecz relacje z „frontu wewnętrznego”. Poznajemy tu galerię niezwykłych postaci: starszego mężczyznę, który próbuje „naprawić” swoje wspomnienia za pomocą nowoczesnej technologii; młodego żołnierza, który zamiast walczyć, woli marzyć o nieistniejących światach; czy wnuka, który towarzyszy dziadkowi w surrealistycznej wyprawie na tytułową plażę, której w Jerozolimie przecież nie ma. Bohaterowie Gefena to ludzie zawieszeni między przeszłością a przyszłością. Często są to osoby starsze, zmagające się z demencją lub poczuciem straty, oraz młodzi dorośli, zagubieni w świecie startupów i wszechobecnego wojskowego drylu. Łączy ich jedno: dojmująca potrzeba bliskości i zrozumienia w świecie, który pędzi naprzód, nie pytając nikogo o zdanie. Realizm magiczny w służbie emocji Największą siłą tego zbioru jest sposób, w jaki Iddo Gefen miesza twardy realizm z elementami science-fiction i surrealizmu. Autor nie używa jednak fantastyki dla samej efektowności. Elementy futurystyczne – jak maszyny do badania snów czy aplikacje mierzące poziom szczęścia – służą mu do zadawania fundamentalnych pytań o naturę pamięci i miłości. W opowiadaniu tytułowym, wyprawa na jerozolimską plażę staje się metaforą poszukiwania niemożliwego, aktem buntu przeciwko brutalnej rzeczywistości i starości. Gefen pisze o rzeczach trudnych z ogromną lekkością i humorem, który bywa gorzki, ale nigdy cyniczny. Jego styl jest precyzyjny, niemal matematyczny (co może wynikać z jego wykształcenia w zakresie neurobiologii), a jednocześnie nasycony poetycką wrażliwością. Dlaczego warto? (8/10) Jerozolimska plaża to książka, która zostaje w czytelniku na długo po jej zamknięciu. Gefenowi udaje się dokonać rzeczy niezwykłej: pisząc o bardzo specyficznym miejscu na ziemi i konkretnym narodzie, dotyka problemów, które są wspólne nam wszystkim – lęku przed zapomnieniem, trudnych relacji międzypokoleniowych i poszukiwania sensu w świecie pełnym chaosu. To zbiór spójny, dojrzały i niesamowicie empatyczny. Jeśli szukasz literatury, która łączy intelektualną stymulację z emocjonalnym uderzeniem, proza Gefena jest strzałem w dziesiątkę. To udany dowód na to, że młoda literatura izraelska ma się świetnie i potrafi mówić o świecie w sposób absolutnie nowatorski.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Drzewo tańca Kiran Millwood Hargrave
Drzewo tańca
Kiran Millwood Hargrave
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę Kiran Millwood Hargrave "Drzewo tańca", bo poza tym, że jej fabuła inspirowana jest prawdziwym i mrocznym wydarzeniem, do jakiego doszło w 1518 roku w Strasburgu, określanym "taneczną plagą", to została ona w bardzo piękny i ciekawy sposób ujęta i ukazana na stronach powieści. A wszystko zaczęło się w lipcu wspomnianego roku, podczas najbardziej upalnego lata, jakiego doświadczyła Europa Środkowa, kiedy pewna kobieta, zapisana w źródłach historycznych jako Frau Troffea, rozpoczęła swój samotny taniec na ulicach miasta. Jej taneczny pląs, przypominający raczej szaleńczy trans, trwał nieustannie kilka dni i nikt ani nic nie był w stanie zatrzymać tego dziwnego tańca. Zdarzenie to zwróciło uwagę Dwudziestu Jeden, czyli rady miejskiej i mimo, że kobietę wywieziono do sanktuarium świętego Wita, jej śladem poszły kolejne kobiety. Ta "taneczna plaga" trwała na ulicach miasta niemal przez dwa upalne miesiące, a w kulminacyjnym momencie uczestniczyło w niej prawie czterysta kobiet, zabierając - jak podają dawne źródła - nawet piętnaście ofiar dziennie. Na tle tych wydarzeń autorka ukazuje nam losy i codzienne życie rodziny Wilerów, gdzie szczególną uwagę poświęca Lisbet, skomplikowane rodzinne relacje, skrywane tajemnice, potępiane związki, niespełnione macierzyństwo, trud pracy, ale też pokazuje oczami bohaterów cuchnący i przerażający swym ubóstwem Strasburg, jego nędzę, głód, niesprawiedliwe rządy Kościoła i trzymającej z nim rady miejskiej, przemoc, okrucieństwo, działania jedynie słusznej władzy uzurpującej sobie prawo do stanowienia o ludzkich losach, życiu. Autorka szczególną uwagę zwraca na pozycję i rolę kobiet, które w tamtych czasach traktowane były przedmiotowo, jak własność, część dobytku, bez prawa głosu, jakichkolwiek praw w kościele, państwie, społeczeństwie czy w domu. Czy właśnie poprzez ten zbiorowy, uporczywy niemal szaleńczy taniec chciały w jakiś sposób wyrazić swój sprzeciw, bunt? Wydaje się, że ta mania, czy jak ją nazywali inni - plaga, stała się dla tańczących kobiet formą oporu, uzyskaniem pewnego rodzaju wolności, zatraceniem, zanurzeniem w pełni tu i teraz, czymś w rodzaju porzucenie dbałości o przyszłość i pogodzenie się ze śmiercią. "Drzewo tańca" to emocjonująca podróż do czasów, które już nie istnieją, do czasów, w których religijne dogmaty potrafiły zniszczyć człowieka. To wspaniała pełna pasji opowieść o sile kobiet, o rodzinnych sekretach, zakazanej miłości i kobietach zepchniętych na margines. Szczerze polecam.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 8 4 miesiące temu
P.S. Dzięki za zbrodnie Elly Griffiths
P.S. Dzięki za zbrodnie
Elly Griffiths
Lekki, cosy-crime. Znakomity na długi, jesienny wieczór. Opowiada historię kilkorga znajomych, powiązanych ze sobą dzięki jednej postaci-staruszce Peggy, która pewnego dnia umiera, wydaje się, że z przyczyn naturalnych. Znajduje ją jej ukraińska opiekunka Natalka, która jest z natury bardzo ciekawską osobą. Młoda dziewczyna słuchając głosu swojej intuicji, zwraca się do detektyw harbinder ze swoimi wątpliwościami dotyczącymi zgonu swojej podopiecznej. Podejrzewa ona, że Peggy ktoś zamordował a do tego nie była ona tym za kogo się podawała. W rozwiązywaniu tej intrygi pomagają: właściciel kawiarni na plaży Benedykt, który po wystąpieniu z klasztoru zakłada swój interes i zmaga się z różnymi rozterkami osoby porzucającej stan duchowny. Po cichu podkochuje się też w Natalce lecz nie ma śmiałości żeby jej to okazać. Kolejną osobą z tej paczki jest Edwin, starszy pan, typowy angielski dzentelmen, który w młodości pracował w BBC a dziś próbuje odnaleźć sie w roli emeryta. W toku śledztwa, trójka znajomych wraz z detektyw Harbinder, znajduje coraz więcej poszlak na potwierdzenie teorii Natalki, ale też trupów. Gdy giną kolejni pisarze a czas goni, każdy staje się podejrzany. Powieść w której miesza się przeszłość z teraźniejszością, temat wojny w Donbasie ze środowiskiem wydawniczym kryminałów. Jest w niej może kilka wątków za dużo i nie do końca zostają one pod koniec wyjaśnione, ale jako całość czyta sie bardzo sprawnie i przyjemnie.
Magdalen - awatar Magdalen
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Intuicjonistka Colson Whitehead
Intuicjonistka
Colson Whitehead
Połowiczny sukces. Z jednej strony Colson Whitehead już w swoim debiucie pokazał, że jest jednym z najlepiej piszących współczesnych Amerykanów. Ulubieńcy opiniotwórczych elit w rodzaju Jonathana Franzena to przy nim pretensjonalni półamatorzy. Językowo facet od początku gra w tej samej lidze co choćby śp. David Foster Wallace czy Thomas Pynchon. Jest jednocześnie wnikliwym i błyskotliwym obserwatorem, na dodatek bardzo po amerykańsku cynicznym. Zresztą perfekcyjne panowanie na językiem to nie jedynym, co łączy go z tymi dwoma mistrzami. Podobnie jak oni, Whitehead perfekcyjnie diagnozuje społeczeństwo i jego słabości, te wszystkie mechanizmy rządzących nim patologii. No i doskonale zdaje sobie sprawę, że ludzie nigdy się z tego nie wyleczą, zaś jedyną receptą na ich szaleństwo jest pozostawanie w zdrowym dystansie od źródeł ich choroby. Na dodatek, tak jak najwięksi za Oceanem, jednocześnie czerpie i z wielkiej, i z tandetnej amerykańskiej tradycji literackiej, zwłaszcza pulpowego noir tworząc wielkie metafory, którym trudno odmówić trafności. Językowo „Intuicjonistka” waha się między ósemką a dziesiątką. To rzemiosło najwyższych lotów. Olimp. Niestety, fabularnie – choć widać już zaczątki wielkości – Whitehead jeszcze nie staje tu na podium. Jasne, ta historia to już kawał tekstu, jednak można odnieść wrażenie, że chwilami pisarz gubi się w narracji lub chce wycisnąć z tej opowieści zbyt wiele. „Intuicjonistka” to jednocześnie satyra obyczajowa, kolejne badanie mechanizmów władzy, wielka dystopijna analiza rozwoju cywilizacyjnego oraz odrobina gangsterki. No i oczywiście – w końcu żyjemy w takich czasach, a na dodatek Whitehead jest Czarny – więc mamy w tu także rozkminkę problemów rasowych. Zresztą nie tylko rasowych, bo przez chwilę pochylamy się także nad losem kobiet w połowie XX wieku. Na szczęście to wątki bardzo tu poboczne. No i mamy do czynienia z Panem Pisarzem, a nie szukającym łatwego poklasku wyrobnikiem, dlatego poszukujący łatwych opozycji i czarno–białego obrazu rzeczywistości mogą się poczuć rozczarowani. U Whiteheada wszyscy unurzani są w systemie i skłonni do brudzenia rąk – niezależnie od koloru skóry. Problematyka społecznej nierówności płci nie jest pokazana już tak wieloznacznie, ale na pewno bohaterek nie można nazwać aniołami. Doskonale wkomponowują się w ten świat. Tyle, że jest im ciężej niż panom. Tematów więc Whitehead chciał ugryźć wiele. Niestety, był zbyt niedoświadczony literacko i/lub zachłyśnięty swoją sprawnością językową. Dlatego kolejne akapity to slalom bohaterki przez bliskie doskonałości zdania oraz stojące gęsto tyczki kolejnych problemów, z którymi musi się mierzyć. Tyle, że biorąc kolejne zakręty traci z oczu, podobnie zresztą jak my, kierunek. Co prawda nie wywraca się lub nie rozbija o stojące zbyt blisko trasy drzewo, ale zaczyna kręcić się w kółko. Bo finał „Intuicjonistki”, choć logicznie uzasadniony, intelektualnie rozczarowuje. Aż prosi się o pytanie: I po co ta cała szalona jazda? Na szczęście była na tyle przyjemna, że trudno mieć do Whiteheada pretensje, że nas na nią zaprosił.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Zaskocz mnie Maggie Shipstead
Zaskocz mnie
Maggie Shipstead
Najnowsza powieść Maggie Shipstead, „Zaskocz mnie”, to literackie widowisko, które z precyzją godną mistrzowskiej choreografii zagląda za kulisy świata baletu. Moja ocena to mocne 7/10 – jest to książka, która porywa estetyką i głębią, choć jej chłodny, niemal kliniczny profesjonalizm może momentami dystansować czytelnika od emocji bohaterów. Shipstead odmalowuje obraz baletu nie jako eterycznej bajki, lecz jako brutalnej, niewdzięcznej pasji. To świat, który od wszystkich tancerzy wymaga absolutnego poświęcenia, odbierając im zdrowie, czas i spokój ducha, a triumf i spełnienie oferuje jedynie nielicznym, wybranym jednostkom. Główną bohaterką tej opowieści jest Joan – baletnica, która nigdy nie dotarła na sam szczyt. Choć autorka oddaje głos różnym postaciom w krótkich, dynamicznych rozdziałach, to właśnie historia Joan stanowi kręgosłup całej narracji. Śledzimy jej losy, przemieszczając się w czasie o całe dekady i podróżując między Paryżem, Nowym Jorkiem a sennymi przedmieściami Południowej Kalifornii. Te retrospekcje i skoki w przyszłość są niczym poszczególne elementy skomplikowanej choreografii. Dopiero gdy złączymy je w całość, otrzymujemy pełne, zapierające dech w piersiach dzieło o ambicji i rozczarowaniu. Co przyciąga do tej publikacji? Shipstead udowadnia, że potrafi pisać o ciele i ruchu w sposób niemal namacalny. Przyciąga nas: Struktura narracyjna: Skonstruowanie powieści na wzór układu tanecznego sprawia, że czytelnik odkrywa kolejne warstwy tajemnic wraz z rozwojem techniki bohaterów. Psychologia niespełnienia: Portret Joan jest przejmujący; autorka genialnie pokazuje, co dzieje się z człowiekiem, który kocha coś, w czym jest „tylko” bardzo dobry, a nie genialny. Klimat zimnej wojny: Wątek ucieczki radzieckiego tancerza na Zachód dodaje historii dreszczyku emocji i politycznego ciężaru. Wady publikacji Mimo wysokiej noty, „Zaskocz mnie” ma swoje słabsze punkty. Momentami styl autorki wydaje się zbyt zdystansowany – opisy są technicznie doskonałe, ale brakuje im iskry, która pozwoliłaby w pełni pokochać bohaterów. Dodatkowo, finałowy zwrot akcji, który ma uzasadniać tytuł, dla niektórych czytelników może wydać się zbyt melodramatyczny w zestawieniu z wcześniejszą, stonowaną narracją. Podsumowując, to wyśmienita lektura dla tych, którzy cenią prozę intelektualną i chcą zrozumieć cenę, jaką płaci się za piękno. Shipstead stworzyła powieść o tym, że życie, podobnie jak balet, rzadko wybacza błędy, ale zawsze wymaga dyscypliny.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Ryby Melissa Broder
Ryby
Melissa Broder
Gdyby ktoś zapytał mnie w komunikacji miejskiej, co sądzę o tej książce, pewnie zawahałabym się na moment, próbując ubrać w słowa jej osobliwy urok. A znając moje szczęście, trafiłby akurat na stronę z najbardziej dosadną sceną. Uprzedzam jednak: to nie erotyk, choć potrafi uderzyć bezwstydnie, jeśli nie w ciało, to w nerw. W samotność, w głód bliskości, w miejsca, o których zwykle nie mówimy głośno. Lucy rozstaje się z mężczyzną, z którym spędziła znaczną część dorosłego życia. Związek się kończy, a wraz z nim coś, co przez lata udawało stabilność. Wyjeżdża do siostry, gdzie ma tymczasowo opiekować się psem i, w teorii, skupić na dokończeniu doktoratu o Safonie. W trosce o własne zdrowie psychiczne zapisuje się na terapię grupową (dobrowolnie, lub z małą pomocą). Nowe miejsce. Nowe rytuały. Nowe szanse na oddech i zmianę, przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Bo wewnątrz Lucy wciąż jest sobą: kobietą rozedrganą, niespokojną, uzależnioną od spojrzeń i cudzego zainteresowania. I właśnie wtedy, kiedy wszystko zdaje się chwiać, pojawia się on - tajemniczy pływak wyłaniający się nocą z fal. Czy stanie się on ratunkiem dla Lucy? Ryby są prowokacyjne, momentami odpychające, i przerysowane, ale nie sposób się od nich oderwać. Lucy nie jest bohaterką do podziwiania, raczej do obserwowania z mieszaniną współczucia i irytacji. Ale to właśnie jej wewnętrzne monologi - pełne ironii i brutalnej szczerości sprawiają, że książka zostaje w głowie na długo. Autorka tworzy historię, która bawi i niepokoi, często jednocześnie. Pod warstwą absurdalnych wydarzeń i neurotycznego chaosu, w którym miota się Lucy, kryje się opowieść o głębokiej potrzebie akceptacji, o byciu dostrzeżoną, nie tylko przez innych, ale i przez samą siebie. To także historia kobiety, która nie potrafi być sama. Jej obsesyjne pragnienie bliskości pcha ją w kolejne puste, powierzchowne relacje, które zamiast przynieść ukojenie, tylko pogłębiają jej rozdarcie. Wulgarność pasuje do całej tej nieuporządkowanej historii. Podsumowując, jeśli lubisz literackie dziwactwa, to książka cię nie zawiedzie.
bibliotekaliv - awatar bibliotekaliv
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Złap zająca Lana Bastašić
Złap zająca
Lana Bastašić
Zaczęłam czytać ją w e-booku, a po kilkunastu stronach zamówiłam wersję papierową, żeby móc wyłapywać wszystkie piękne cytaty, które zachwyciły mnie w tej poetyckiej opowieści. Lana Bastašić, bośniacka pisarka, zadebiutowała z prawdziwym przytupem, bowiem powieść „Złap zająca” przyniosła jej Nagrodę Literacką Unii Europejskiej i błyskawicznie została przetłumaczone na kilkanaście języków. Wewnątrz znajdziecie... wszystko! Mnóstwo emocji i zdarzeń, mnóstwo plastycznych metafor, mnóstwo ostrych jak brzytwa słów, podsumowujących życie w Bośni i trudną przyjaźń. Narratorką historii jest Sara – młoda kobieta, która na skutek jednego telefonu porzuca życie w Dublinie i wskakuje w króliczą norę swojej przeszłości. Relacja z powrotu Sary do Bośni przeplatana jest z jej wspomnieniami dotyczącymi dzieciństwa, dorastania i wchodzenia w dorosłość w towarzystwie nieodłącznej Lejli – przyjaciółki od najwcześniejszych lat. „Złap zająca” to powieść drogi – na której końcu czeka na nas swoiste katharsis. To także opowieść o poszukiwaniu tożsamości z dala od ojczyzny. O rozliczeniu z przeszłością. O zderzeniu wspomnień z rzeczywistością. O budowaniu siebie na nowo na słabych fundamentach. To po prostu opowieść o życiu. Kobieca, gorzka, prawdziwa, bolesna. Niby zwyczajna, ale mająca w sobie jakąś magię. Niesamowita. Myślę, że długo nie będę umiała się z niej otrząsnąć. Wielki szacunek dla debiutującej autorki, bo utkała tę opowieść niczym artyści najwyższej klasy.
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Babetta Nina Wähä
Babetta
Nina Wähä
Nina Wähä, która zachwyciła czytelników sagą „Testament”, w swojej kolejnej książce pt. „Babetta” porzuca surową fińską prowincję na rzecz dusznego, skąpanego w słońcu luksusu Lazurowego Wybrzeża. To radykalna zmiana scenerii, ale autorka pozostaje wierna swojemu zainteresowaniu skomplikowanymi, często toksycznymi więziami międzyludzkimi. Przyznając tej powieści ocenę 7/10, doceniam jej gęstą atmosferę i bezlitosną sekcję zwłok kobiecej przyjaźni, choć dostrzegam pewne mielizny w tempie prowadzenia akcji. Sceneria willi na południu Francji odgrywa w powieści kluczową rolę. Upał jest tu niemal namacalny, a błękit basenu wydaje się sztuczny i niepokojący. Wähä stosuje liczne nawiązania do klasyki kina (m.in. do filmu „Basen” z Romy Schneider), co nadaje książce specyficzny, noir-owy sznyt. To opowieść o „patrzeniu” i „byciu widzianym”. Katja obserwuje Lou z mieszanką podziwu i nienawiści, a czytelnik wraz z nią daje się wciągnąć w tę spiralę domysłów i niepewności. Autorka świetnie portretuje świat elit – znudzonych, powierzchownych, a jednocześnie tragicznie samotnych w swoim narcyzmie. Katja: Cień w blasku jupiterów Główna bohaterka jest osobą, którą łatwo zlekceważyć, co autorka wykorzystuje do budowania napięcia. Jako niespełniona aktorka, Katja patrzy na świat przez pryzmat ról, których nie dostała, i scen, w których nie zagrała. Jej przyjazd do willi Lou nie jest zwykłą wizytą u przyjaciółki – to podróż do jaskini lwa, gdzie każdy luksusowy przedmiot i każde spojrzenie Lou przypomina jej o własnej porażce. Wähä kreuje Katję jako „profesjonalną obserwatorkę”. Bohaterka niemal kompulsywnie analizuje każdy gest swojej sławnej przyjaciółki, próbując zrozumieć fenomen jej sukcesu. Czy to talent? A może tylko kwestia oświetlenia i odpowiedniego kąta patrzenia? Ta obsesja sprawia, że Katja staje się postacią niepokojącą – jej lojalność miesza się z drapieżną chęcią posiadania choćby cząstki życia Lou. Mechanizm wyparcia i pożądania To, co w głównej bohaterce najciekawsze, to jej wewnętrzny monolog. Katja nieustannie toczy walkę między miłością do Lou a głęboką urazą. Jest mistrzynią racjonalizacji; potrafi usprawiedliwić upokorzenia, których doświadcza, tylko po to, by móc dalej pławić się w blasku bijącym od gwiazdy. Jednocześnie Nina Wähä pokazuje, że Katja nie jest jedynie bierną ofiarą. W jej uległości kryje się pewna forma władzy – to ona jest jedynym świadkiem prawdziwego, niespójnego oblicza Lou, co czyni ją powierniczką i zagrożeniem w jednym. Katja to ucieleśnienie naszych najmroczniejszych instynktów – tej części natury, która każe nam porównywać się z innymi i czuć ukłucie zazdrości na widok cudzego triumfu. Dzięki niej „Babetta” przestaje być tylko opowieścią o celebrytach, a staje się uniwersalnym studium kompleksów i desperackiej potrzeby bycia zauważonym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 21 dni temu
Iskry jak gwiazdy Nadia Hashimi
Iskry jak gwiazdy
Nadia Hashimi
Dzisiejsza recenzja dotyczy autorki, z którą po raz pierwszy miałam przyjemność zapoznać się na kartach książki pt. „Iskry jak gwiazdy” autorstwa Nadii Hashimi. Książka należy do tego gatunku, który może podzielić czytelnika na sprzymierzeńców i zwolenników pierwszej książki autorki. Czy ta książka pozostawiła ślad w moim sercu? Tak, choć były w niej sceny, które mogłabym zmienić, nadając im większy charakter. Nie jest to jednak minusem, ponieważ każdy po lekturze wyrobi sobie własne zdanie. Dlatego gorąco polecam sięgnąć po tę książkę. Próbowałam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek czytałam książkę, której akcja rozgrywa się w Afganistanie. Kraj ten staje się nie tylko tłem wydarzeń, ale także postacią, która kształtuje losy bohaterki. Lubię książki, w których akcja jest podzielona na dzieciństwo i dorosłe życie postaci, ukazujące ich dorastanie i zmiany. „Iskry jak gwiazdy” Nadii Hashimi to poruszająca powieść, która zabiera nas w podróż przez życie Setary, a później Aryany – młodej Afghanki, której spokojne dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane przez wojnę. Mały spoiler dotyczący książki! Powieść rozpoczyna się w spokojnym Kabulu, gdzie dziesięcioletnia Setara cieszy się beztroskim dzieciństwem. Nic, co dobre, nie trwa wiecznie, i tak też jest w tym przypadku – wkrótce wszystko się zmienia. Zamach stanu i wojna odbierają jej rodzinę i zmuszają do ucieczki. Dzięki pomocy amerykańskiej dyplomatki Setara trafia do Stanów Zjednoczonych, gdzie otrzymuje nowe imię – Aryana. W nowym kraju Aryana stara się zbudować nowe życie, jednak przeszłość wciąż daje o sobie znać. Musi zmierzyć się z traumą, odnaleźć swoje miejsce w świecie i pogodzić się ze stratą. Czy ktoś, kto doświadczył wojny i jej skutków, może prowadzić spokojne życie bez traum i obaw? Książka w niezwykle sugestywny sposób przedstawia, jak doświadczenia wojenne kształtują psychikę dziecka i pozostawiają trwałe ślady na całe życie. Oczywiście na to pytanie każdy odpowie sobie sam, ale podczas lektury pojawia się refleksja nad tym, co się ma, gdzie się mieszka itd. Pomimo trudności Setara/Aryana wykazuje niezwykłą siłę i determinację, stając się symbolem nadziei dla innych. Uważam, że Hashimi, która sama ma afgańskie korzenie, stworzyła powieść głęboko osobistą i autentyczną. Skłania czytelnika do refleksji nad losem uchodźców, wpływem wojny na życie ludzi oraz znaczeniem tożsamości. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale jestem przekonana, że książka niesie ważne przesłanie – to nie tylko historia jednej dziewczyny, ale także opowieść o sile ludzkiego ducha, nadziei i przetrwaniu. Nawet w najciemniejszych chwilach można znaleźć iskrę nadziei.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na 10 1 rok temu
Burgundowe Wdowy Marta Knopik
Burgundowe Wdowy
Marta Knopik
🌫️🌫️ Burgundowe Wdowy autorstwa Marty Knopik to opowieść jak mgła unosząca się nad starym parkiem – gęsta, nastrojowa, niepokojąco piękna. Nie jest to książka dla tych, którzy oczekują wartkiej akcji i prostych rozwiązań. To historia, która wciąga powoli, cierpliwie rozplatając kolejne warstwy sensów i niedopowiedzeń. Trzy kobiety mieszkające w jednej willi – stara pisarka, młoda pasjonatka literatury i tajemnicza gosposia – stają się osią narracyjną tej pełnej symboliki baśni dla dorosłych. A między nimi – coś jeszcze, nienazwane, przenikające przez przestrzenie i sny. 🌫️🌫️ Edeltrauda Schwarz to postać pełna paradoksów – z jednej strony ekscentryczna i wycofana, z drugiej świadoma końca i pragnąca ostatecznego uporządkowania własnego dziedzictwa. Jej przeszłość przesiąknięta jest historią, literaturą i cieniem tragicznych decyzji. To nie tyle bohaterka, co medium – kanał, przez który przepływają wspomnienia, opowieści i niedopowiedziane traumy. Jej relacja z Zilką jest centralnym punktem powieści – dynamiczna, pełna nieufności, ale też subtelnego zrozumienia, jakiego doświadczają tylko dusze zanurzone w słowie pisanym. Ich rozmowy to nie tylko dialogi, ale rytuały odkrywania. 🌫️🌫️ Zilka, młoda dziewczyna, która trafia do willi, to więcej niż narratorka czy bierna obserwatorka. To lustro dla czytelnika, osoba, która z czasem przechodzi wewnętrzną transformację. Z początku onieśmielona, z czasem coraz bardziej wchodzi w rolę nie tylko archiwistki cudzych myśli, ale i poszukiwaczki własnego głosu. Sny, które zaczynają ją nawiedzać, to nie tylko echa domu – to metafory dojrzewania, intuicyjnego rozpoznawania prawdy i siły, jaka drzemie w opowieści. Jej droga to nie jest klasyczna przemiana bohaterki – to raczej proces budzenia się ze snu w sen jeszcze głębszy, bardziej realny niż jawą. 🌫️🌫️ Knopik stworzyła tekst szkatułkowy – opowieść wewnątrz opowieści, miejsce, w którym przeszłość i teraźniejszość pulsują równocześnie. Czas traci tu liniowy sens. Wydarzenia przemykają jak cienie, często zostawiając więcej pytań niż odpowiedzi. Willa, biblioteka, grube tomy, zakurzone notatki – wszystko to nie tylko dekoracje, ale symbole. Czytając, miałam wrażenie, że sama unoszę się gdzieś nad podłogą tej starej posiadłości, chłonąc zapachy starych papierów i słuchając ciszy, która mówi więcej niż tysiąc słów. To książka, która działa nie na poziomie akcji, ale nastroju, podskórnego napięcia i migotliwego piękna. ㅤ 🌫️🌫️ Nie sposób nie wspomnieć o języku autorki – subtelnym, poetyckim, chwilami niemal hipnotyzującym. To nie jest proza, którą się pochłania w pośpiechu. Każde zdanie jest jak zaklęcie, które trzeba smakować. Knopik świetnie operuje obrazem, tworząc z każdej sceny niemal osobną grafikę utkanej z emocji i symboli. Niektóre momenty przypominają senny majak, inne są boleśnie realne. Ten balans między magią a rzeczywistością jest tym, co wyróżnia Burgundowe Wdowy i czyni je niepowtarzalnymi. Choć historia może się wydawać chaotyczna, jej fragmenty układają się w końcu w całość – nieoczywistą, ale spójną. ㅤ 🌫️🌫️ Burgundowe Wdowy to książka, która nie poddaje się łatwej klasyfikacji. Ani to klasyczna powieść obyczajowa, ani czysta literatura oniryczna. To raczej rodzaj duchowego doświadczenia – spotkania z literaturą, która wymaga, by zatrzymać się, przemyśleć i pozwolić słowom działać. Nie każdemu przypadnie do gustu – dla jednych będzie arcydziełem, dla innych tylko zbiorem zagadkowych metafor. Dla mnie była przypomnieniem, że literatura potrafi być formą magii – takiej, która nie potrzebuje czarów, by przemieniać. Ciche, eleganckie i wyjątkowe – to powieść, którą się czuje, nie tylko czyta.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na 7 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Melmoth

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Melmoth