Turcja. Na wschód od Zachodu

Okładka książki Turcja. Na wschód od Zachodu
Marcelina Szumer-Brysz Wydawnictwo: Muza Seria: Spektrum Poleca reportaż
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Spektrum Poleca
Data wydania:
2024-03-27
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-27
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328727403
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Turcja. Na wschód od Zachodu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Turcja. Na wschód od Zachodu i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki  Turcja. Na wschód od Zachodu i



Książki 772 Opinie 758

Oceny książki Turcja. Na wschód od Zachodu

Średnia ocen
6,8 / 10
88 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16712
3162

Na półkach: ,

„Turcja. Na wschód od Zachodu” Marceliny Szumer-Brysz to reportaż, który próbuje uchwycić istotę kraju rozpiętego między dwiema cywilizacjami, dwiema kontynentami i nieskończoną liczbą wewnętrznych sprzeczności. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że autorka z dużą wrażliwością kreśli obraz społeczeństwa w procesie gwałtownej zmiany, choć momentami można odnieść wrażenie, że bogactwo poruszanych tematów nie pozwala na pełne wybrzmienie każdego z nich.

Szumer-Brysz, jako wieloletnia obserwatorka tureckiej sceny politycznej i obyczajowej, unika pułapki egzotyzacji. Zamiast serwować nam opowieść o derwiszach i aromatycznej kawie, zagląda do domów zwykłych Turków – zarówno tych z nowoczesnych dzielnic Stambułu, jak i tych z konserwatywnej Anatolii. Największą zaletą książki jest ukazanie pęknięcia, które definiuje współczesną Turcję: walki między świeckim dziedzictwem Atatürka a neoosmańskimi ambicjami epoki Erdoğana. Autorka świetnie pokazuje, jak wielka polityka przekłada się na codzienne wybory: ubiór kobiet, edukację dzieci czy treść rozmów przy kolacji.

Szczególnie poruszające są fragmenty poświęcone mniejszościom, w tym Kurdom, oraz sytuacji kobiet. Szumer-Brysz oddaje głos osobom, które często są uciszane w oficjalnym dyskursie. Dzięki temu Turcja w jej wydaniu przestaje być monolitem, a staje się mozaiką pełną napięć. Autorka pisze o kraju, w którym gościnność sąsiaduje z brutalnością policji, a marzenia o Unii Europejskiej zderzają się z narastającym nacjonalizmem. To reportaż pisany „z bliska”, czuć w nim pył tureckich dróg i emocje ludzi, z którymi autorka rozmawiała.
Turcja to temat-rzeka, a Szumer-Brysz próbuje w jednej, stosunkowo niedużej objętościowo książce, zmieścić historię, politykę, religię i obyczajowość. Powoduje to, że niektóre rozdziały sprawiają wrażenie zaledwie wstępu do szerszej dyskusji. Czytelnik znający już nieco literaturę przedmiotu (np. prace Witolda Szabłowskiego czy Ece Temelkuran) może poczuć pewien niedosyt nowatorskich tez. Książka jest rzetelnym uporządkowaniem wiedzy, ale rzadko wychodzi poza ramy klasycznego reportażu prasowego rozszerzonego do formy książkowej.

Mimo to, „Turcja. Na wschód od Zachodu” to pozycja bardzo potrzebna, zwłaszcza dla osób, które chcą zrozumieć, dlaczego ten kraj jest tak kluczowym i jednocześnie trudnym graczem na mapie świata. Szumer-Brysz pisze w sposób klarowny, unikając uproszczeń, co w przypadku tak skomplikowanego tematu jest ogromnym osiągnięciem. To solidne 7 punktów za uczciwość, empatię i umiejętność słuchania bohaterów, którzy rzadko mają okazję opowiedzieć swoją historię światu. Książka zostawia nas z refleksją, że Turcja to nie tylko miejsce na mapie, to stan umysłu zawieszony w wiecznym „pomiędzy”, który autorka zdołała uchwycić w sposób niezwykle autentyczny. To lektura, która otwiera oczy na to, co dzieje się tuż za progiem Europy.

„Turcja. Na wschód od Zachodu” Marceliny Szumer-Brysz to reportaż, który próbuje uchwycić istotę kraju rozpiętego między dwiema cywilizacjami, dwiema kontynentami i nieskończoną liczbą wewnętrznych sprzeczności. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że autorka z dużą wrażliwością kreśli obraz społeczeństwa w procesie gwałtownej zmiany, choć momentami można odnieść wrażenie, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

297 użytkowników ma tytuł Turcja. Na wschód od Zachodu na półkach głównych
  • 184
  • 105
  • 8
48 użytkowników ma tytuł Turcja. Na wschód od Zachodu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 8
  • 7
  • 7
  • 5
  • 5
  • 2

Tagi i tematy do książki Turcja. Na wschód od Zachodu

Inne książki autora

Marcelina Szumer-Brysz
Marcelina Szumer-Brysz
Marcelina Szumer-Brysz (ur. 1981) – dziennikarka i reporterka współpracująca z „Tygodnikiem Powszechnym” i działem zagranicznym „Gazety Wyborczej”, a wcześniej z „Przekrojem”. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez trzy lata mieszkała w Turcji, dziś dzieli życie między Izmir a Warszawę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej Konrad Piskała
Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej
Konrad Piskała
Konrad Piskała to reportażysta, który nie boi się kurzu, upału ani trudnych pytań. Jego książka „Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej” to pozycja, która wywraca do góry nogami romantyczne wyobrażenia o czarnym lądzie, serwując czytelnikowi dawkę surowego realizmu. Moja ocena to solidne 7/10 – to reportaż mięsisty, szczery i pozbawiony zbędnej egzaltacji, choć momentami budzący wewnętrzny sprzeciw. Tytuł może sugerować lekką powieść obyczajową, ale nic bardziej mylnego. Piskała zabiera nas w podróż przez Kenię, Ugandę i Tanzanię, by przyjrzeć się relacjom międzyludzkim w miejscach, gdzie uczucie jest nierozerwalnie splątane z ekonomią. Autor analizuje fenomen „beach boysów”, turystyki seksualnej oraz małżeństw zawieranych między Europejkami a młodymi Afrykańczykami. To opowieść o zderzeniu dwóch światów: sytego, znudzonego Zachodu, który szuka autentyczności i emocji, oraz biednego Południa, dla którego „miłość” do białego przybysza jest często jedyną szansą na paszport, edukację lub po prostu godne życie. Piskała nie ocenia jednak swoich bohaterów w sposób jednoznaczny. Pokazuje mechanizmy, które nimi kierują, pozwalając czytelnikowi samodzielnie wyciągnąć wnioski z tych skomplikowanych układów. Książka jest doskonałym przykładem rzetelnego reportażu, ale jej specyfika sprawia, że nie jest to lektura dla każdego. Brak lukru: Największą zaletą Piskały jest jego reporterskie oko. Autor nie upiększa rzeczywistości. Opisuje brud, zapach taniego alkoholu i cynizm, ale znajduje w tym wszystkim człowieka. To odtrutka na kolorowe foldery biur podróży. Wielogłosowość: Reportażysta oddaje głos obu stronom. Rozmawia z kobietami, które zostawiły w Europie wszystko dla marzenia o afrykańskiej idylli, oraz z mężczyznami, którzy traktują swoje ciało jak jedyny dostępny kapitał. Ta polifonia czyni obraz Afryki Wschodniej wielowymiarowym. Momentami narracja wydaje się aż nazbyt chłodna. Choć obiektywizm jest cechą pożądaną u reportera, w niektórych fragmentach brakowało mi głębszej analizy emocjonalnej, która pozwoliłaby jeszcze mocniej „wejść w skórę” opisywanych postaci. „Trzymaj się z dala, kochanie” to książka o wielkich nadziejach i jeszcze większych rozczarowaniach. Konrad Piskała udowadnia, że w świecie globalnych nierówności nawet tak intymna sfera jak miłość staje się towarem. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Afrykę poza utartymi schematami. Choć pozostawia czytelnika z poczuciem melancholii i pewnym dyskomfortem, jest to dyskomfort potrzebny, by przestać patrzeć na świat przez różowe okulary. Siedem punktów za odwagę w portretowaniu trudnej prawdy, która rzadko trafia na pierwsze strony gazet.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 4 dni temu
Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem Derek Scally
Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem
Derek Scally
Irlandia przez dziesięciolecia uchodziła za bastion tradycyjnego katolicyzmu, a jej tożsamość narodowa była nierozerwalnie spleciona z nauką Kościoła. Było to państwo, w którym głos biskupa ważył więcej niż ustawa, a religijność definiowała każdy aspekt życia społecznego – od szkolnictwa, przez opiekę zdrowotną, aż po sferę najbardziej intymną. Derek Scally w swojej głośnej i bolesnej książce „Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem” podejmuje się karkołomnego zadania: próbuje zrozumieć, jak to możliwe, że ten monolityczny gmach wiary zawalił się w ciągu zaledwie jednego pokolenia. To reportaż rzetelny, surowy i niezwykle potrzebny, który oceniam na mocne 7/10. Anatomia upadku Scally, wieloletni korespondent „The Irish Times” w Berlinie, patrzy na swoją ojczyznę z pewnego dystansu, co pozwala mu dostrzec mechanizmy niewidoczne z wnętrza wyspiarskiego tygla. Autor nie skupia się wyłącznie na samych skandalach pedofilskich, choć stanowią one mroczne tło całej opowieści. Interesuje go przede wszystkim systemowa patologia – świat azyli sióstr magdalenek, domów matki i dziecka oraz brutalnych szkół przemysłowych. Scally stawia niewygodne pytania: gdzie byli rodzice? Gdzie byli sąsiedzi? Autor obnaża zbiorowe wyparcie i „zmowę milczenia”, która pozwoliła Kościołowi na przejęcie niemal totalitarnej kontroli nad duszą Irlandczyka. To, co wyróżnia tę książkę na tle innych publikacji o kryzysie wiary, to odejście od prostej dychotomii „zły kler – dobre ofiary”. Scally sugeruje, że irlandzkie społeczeństwo było współuczestnikiem tego systemu. Kościół nie był obcą siłą okupacyjną; był częścią każdej rodziny. Autor z chirurgiczną precyzją analizuje proces, w którym Irlandczycy „pożegnali się” z instytucją, przechodząc od ślepego posłuszeństwa do całkowitej obojętności lub gniewu. To pożegnanie nie jest jednak radosnym wyzwoleniem; to proces pełen traumy, poczucia winy i pustki, której współczesna, zsekularyzowana Irlandia jeszcze nie nauczyła się wypełniać. Styl i konstrukcja Warsztat Scally’ego jest godny podziwu – pisze on językiem wyważonym, unikając taniego moralizatorstwa. Przeplata osobiste wspomnienia z wywiadami z politykami, ofiarami i hierarchami, tworząc wielowymiarowy fresk. Momentami książka staje się jednak nieco zbyt dygresyjna, co może rozpraszać czytelnika szukającego zwartej tezy, stąd ocena 7/10. „Najlepsi katolicy pod słońcem” to lektura obowiązkowa, szczególnie w krajach, które przechodzą podobny proces gwałtownej sekularyzacji. Scally nie daje gotowych recept, ale zmusza do refleksji nad tym, co dzieje się z narodem, gdy jego fundamenty moralne okazują się ufundowane na kłamstwie i przemocy. To gorzki, ale oczyszczający portret Irlandii, która przestała być „świętą wyspą”, by wreszcie stać się krajem ludzi wolnych, choć boleśnie poturbowanych przez własną historię. Książka zostawia nas z pytaniem: co pozostaje, gdy Bóg odchodzi, a instytucja, która go reprezentowała, traci twarz? To lektura, która boli, ale i uczy pokory wobec historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 9 dni temu
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena Reid Mitenbuler
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena
Reid Mitenbuler
Poznajemy dwumetrowego wielkoluda z rudą brodą i to Duńczyka, który przez dwadzieścia lat czynił z Grenlandii swój dom, a z lodu – swój żywioł. Reid Mitenbuler w biografii „Najciekawszy człowiek na świecie” kreśli portret Petera Freuchena z rozmachem godnym jego monumentalnej sylwetki. To opowieść o człowieku, który nie mieścił się w żadnych ramach, a jego życie było tak nasycone przygodą, że wystarczyłoby na tuzin innych życiorysów. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autorowi udało się okiełznać ten żywioł i ubrać go w rzetelną, a jednocześnie porywającą formę literacką. Plusy publikacji i sylwetka giganta Największą zaletą książki jest jej niezwykła dynamika. Mitenbuler nie pozwala czytelnikowi na nudę, prowadząc go przez arktyczne pustkowia, hollywoodzkie bankiety i mroczne czasy II wojny światowej. Poznajemy Freuchena jako polarnika i odkrywcę, który poślubił Inuitkę Navaranę Mequpaluk, wchodząc głęboko w kulturę jej ludu nie jako kolonizator, lecz jako uczeń i partner. To jeden z najmocniejszych punktów biografii – opis antropologicznej wrażliwości Freuchena, który potrafił dostrzec mądrość tam, gdzie inni widzieli „dzikość”. Freuchen jawi się jako postać renesansowa w najbardziej ekstremalnym wydaniu. Był kupcem, pisarzem, dziennikarzem, a nawet filmowcem. Pisał scenariusze, a w oscarowym filmie „Eskimo” nie tylko pełnił rolę konsultanta, ale i sam zagrał, uwieczniając na taśmie swoją charyzmę. Mitenbuler świetnie oddaje ten dualizm: z jednej strony surowy twardziel, który własnoręcznie (używając zamarzniętych odchodów jako dłuta!) wydostał się z lodowej pułapki, z drugiej – intelektualista błyszczący w europejskich salonach. Kolejnym plusem jest ukazanie późniejszych lat Freuchena, kiedy to podróżował po Stanach Zjednoczonych i Europie, stając się żywą legendą. Autor z humorem opisuje jego występ w teleturnieju „The $64,000 Question”, gdzie jako ekspert od siedmiu mórz wygrał główną nagrodę, stając się ulubieńcem amerykańskiej opinii publicznej. Nie brakuje też wątków dramatycznych – Freuchen aktywnie działał w duńskim ruchu oporu podczas wojny, trafiając do niewoli, z której, rzecz jasna, zdołał uciec. Książka zasługuje na wysoką notę, ponieważ Mitenbuler unika pułapki bezkrytycznej hagiografii. Choć Freuchen jest postacią fascynującą, autor dostrzega jego egoizm, momentami trudny charakter i cenę, jaką za jego styl życia płaciła rodzina. To biografia pełnowymiarowa, mięsista i doskonale osadzona w kontekście historycznym – od złotej ery eksploracji polarnej po narodziny popkultury. Niewielki niedosyt pozostawia jedynie pewna skrótowość w opisie niektórych wypraw naukowych na rzecz bardziej „filmowych” anegdot. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla każdego, kto czuje się przytłoczony małością współczesnego świata. Peter Freuchen przypomina nam, że granice istnieją tylko w naszych głowach, a świat jest tak ciekawy, jak bardzo my jesteśmy gotowi na jego podbój. To literacki pomnik postawiony człowiekowi, który żył na własnych warunkach, od mroźnej Thule po blask fleszy Nowego Jorku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności), czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na 7 2 miesiące temu
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach Bartosz Panek
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Bartosz Panek
“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa! Czy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?! Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa! Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa” Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak było w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, ale również jak sytuacja wygląda dzisiaj, w następstwie przemian ustrojowych. Nie jest to temat nowy, liczni autorzy podchodzili do problematyki w różnoraki sposób, od reporterskich, przez socjologiczne, po publicystyczne. Lecz pomimo tego książka Panka obiła się szerokim echem, co wskazuje na zapotrzebowanie poruszania tematu pegeerów. Pierwsza część skupiająca się na czasach PRL-u, zaczyna się krótką wstawką stricte historyczną, pozwalającą zrozumieć kontekst wydarzeń, choć moim zdaniem zbyt skrótowo, oczekiwałem większej ilości statystyk, żeby na starcie mieć pewną obiektywną wiedzę. Uważam, że można było treściwiej opisać dzieje pegeerów, na przykład Panek tylko wspomina o wzroście dobrobytu na początku rządów Gierka, a potem o upadku, bez większego rozwinięcia. Następnie autor przenosi czytelnika po wsiach i miastach, rozmawiając z ludźmi o ich historii, pod kolektywnym butem. Panek dociera do ludzi z różnych grup społecznych, od robotnicy, przez artystę, po dyrektora. Pozwala to na zrozumienie różnych perspektyw na temat pegeerów. Bohaterowie mówią o rzeczach sobie bliskich, swojskich, ludzkich, dlatego łatwo jest utożsamić się z nimi. Lecz problemem według mnie jest zbyt chaotyczne skakanie przez autora z postaci na postać. Czytamy o artyście, a wtem o biednej kobiecie ciężko pracującej. Brakuje w książce bardziej płynnego przechodzenia między bohaterami. Tak samo tematy poruszane przez bohaterów, rozwijane ewentualnie odrobinę przez autora, nagle ucinane, na przykład temat kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie został należycie doprowadzony do końca. Treść książki liczne zdobią fotografie, przedstawiające, na przykład prace w polu czy “Plener Malarski Garbno” z 1974 roku. Ilustracje oraz prosty język, niewymagający zaglądania do słownika w trakcie lektury, dobrze dopełniają i umożliwiają skuteczniejsze zagłębienie się w opowieści bohaterów. Przemiany systemowe, rozpoczęte w roku 1989 r. zmieniły drastycznie życie mieszkańców pegeerów, o czym opowiada druga część książki. Pegeerom są ucinane dotacje, ludzie muszą brać kredyty na duży procent, a niedługi czas później są zupełnie likwidowane. Autor buduje wizję brutalnego planu Balcerowicza, który nie miał litości. Rozumiem założenie autora, iż oddaje głos ofiarom, lecz traci się w taki sposób pełne spektrum obserwacji, nie ma dobrze opisanego stanowiska chroniącego reform gospodarczych, z którymi czytelnik mógłby samodzielnie ocenić ówczesne wydarzenia. Same tragedie ludzkie są przedstawione w sposób dobry, tym bardziej, że nie jest to odległa przeszłość, tylko wręcz współczesność. Krzysztof Panek w świetny sposób przypomina, iż dramatyzm pegeerów trwa obecnie, nie jest jeszcze historią. Pomimo wad, jak chaotyczna konstrukcja czy stronniczość, uważam, iż jest to książka warta uwagi, szczególnie ludziom niezaznajomionym w temacie. Jest to publikacja popularnonaukowa, która wzięła sobie za cel, ukazanie tragedii ludzi, nie jako historię w podręczniku, a jako rzeczywistość, moim zdaniem ten cel spełnia. Liczę, iż dzięki tej pracy temat pegeerów wróci do debaty publicznej, gdzie wszelkie sprawy dyskusyjne będzie można wyjaśnić
Natan Kosinski - awatar Natan Kosinski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Pokonać Kimów. Tajna misja przeciwko reżimowi Bradley Hope
Pokonać Kimów. Tajna misja przeciwko reżimowi
Bradley Hope
Czy jeden człowiek może wypowiedzieć wojnę totalitarnemu reżimowi uzbrojonemu w broń jądrową? Na pierwszy rzut oka to pytanie wygląda absurdalnie. Okazuje się jednak, że w ostatnich latach mieliśmy taki przypadek. Oto bowiem amerykański aktywista Adrian Hong stworzył grupę dążącą do obalenia rządów dynastii Kimów w Korei Północnej. Jego organizacja Free Joseon miała nawet ambicję bycia północnokoreańskim rządem emigracyjnym. To przedsięwzięcie mogło wydawać się szalone, ale Hong naprawdę mocno zaszkodził reżimowi z Pyongyangu. W lutym 2019 r. jego grupa zajęła (w porozumieniu z jednym z dysydenckich dyplomatów) ambasadę Korei Północnej w Madrycie i przejęła dane ze znajdujących się tam komputerów. Wcześniej pomogła przedostać się na Zachód synowi Kim Dzong Nama, czyli zamordowanego brata obecnego przywódcy Korei Płn. Free Joseon czasem bywała dużo bardziej skuteczna niż zachodnie tajne służby, a czasem jej działalność była bardzo amatorska. Grupa chciała m.in. wpływać na politykę administracji Trumpa wobec Korei Płn., tworzyła plany transformacji polityczno-gospodarczej oraz obiecywała inwestorom wizy do państwa, które powstanie po upadku reżimu Kimów. Cała ta działalność była dziełem „zapaleńca”, który naprawdę przejął się tym, że w Korei Północnej dochodzi do zatrważających zbrodni i postanowił, że trzeba położyć kres istnieniu tamtejszego reżimu. Zaczął od ratowania północnokoreańskich uchodźców, ale z czasem uznał, że z reżimem należy walczyć w sposób bardziej ofensywny. Historię tej walki możemy poznać w książce Bradleya Hope’a „Pokonać Kimów”. Ta opowieść (jeszcze) nie miała happy endu. Daje ona jednak dużo do myślenia. Skoro grupka wolontariuszy była w stanie wyrządzić spore szkody totalitarnemu reżimowi, to jaki efekt przyniosłaby podobna kampania prowadzona na poważnie i w sposób skoordynowany przez tajne służby państw „Wolnego Świata”?
foxmulder2 - awatar foxmulder2
ocenił na 8 1 rok temu
Duchy Bałtyku. Podróże wzdłuż niemieckiego wybrzeża Paul Scraton
Duchy Bałtyku. Podróże wzdłuż niemieckiego wybrzeża
Paul Scraton
„Duchy Bałtyku. Podróże wzdłuż niemieckiego wybrzeża” to fascynująca książka, która zawiera liczne historie i retrospekcje dotyczące miejscowości położonych nad Bałtykiem, po niemieckiej stronie. Warto zauważyć, że te tereny niegdyś stanowiły granicę między wschodnią a zachodnią częścią kraju. Podróż czytelnicza rozpoczyna się od analizy dwóch obrazów Caspara Davida Friedricha – artysty, którego prace cieszyły się szczególnym uznaniem wśród zwolenników nazistowskich idei. Jego dzieła, ukazujące mroczne lasy rozciągające się wzdłuż wybrzeża, wprowadzają czytelnika w klimat opisywanych regionów. Co ciekawe, niektórzy z najwybitniejszych pisarzy okresu powojennego, jak Gunter Grass czy Thomas Mann, wybrali nadbałtyckie rejony na miejsce swojego osiedlenia pod koniec życia. Książka podejmuje wiele zagadnień, między innymi historię miejskich ośrodków – ich wzloty i upadki, okres świetności za czasów Hanzy oraz późniejszą biedę, która dotknęła te regiony po II wojnie światowej. Autor niejednokrotnie zwraca uwagę na wydarzenia, takie jak zatopienie statku Wilhelm Gustloff przez Rosjan czy bombardowanie Szczecina, które pochłonęły liczne ofiary, a o których tematykę mówi się zbyt rzadko. Warto dodać, że te tragiczne momenty, choć bolesne dla Niemców, były często pomijane w dyskursie historycznym z powodu odpowiedzialności Niemiec za wybuch wojny i Holokaust. Najbardziej zaskoczyła mnie historia pewnego lekarza, który długo przygotowywał się do ucieczki z Niemiec, decydując się przepłynąć morze aż do Szwecji. Początkowo lektura wydawała się niepozorna i nie wzbudzała mojego zainteresowania, jednak z biegiem czasu zaangażowałem się coraz bardziej. Autor precyzyjnie przedstawia historię każdego z opisywanych miejsc, koncentrując się na przemianach związanych z panowaniem faszystów, a później wpływem Rosjan. Co ciekawe, mimo upływu lat Niemcy nadal są podzielone na część zachodnią i wschodnią, różniącą się zarówno zabudową, jak i mentalnością. Gorąco polecam tę lekturę każdemu, kto interesuje się historią oraz kulturą regionu. Czytajcie!
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 6 1 rok temu
Niezwykłe życie Nellie Bly. Dziennikarka, która wyprzedziła epokę Nicola Attadio
Niezwykłe życie Nellie Bly. Dziennikarka, która wyprzedziła epokę
Nicola Attadio
Postać Nellie Bly to synonim odwagi, która nie znała granic, a Nicola Attadio w swojej książce „Niezwykłe życie Nellie Bly. Dziennikarka, która wyprzedziła epokę” składa jej sprawiedliwy i niezwykle dynamiczny hołd. To biografia, którą czyta się jak najlepszy thriller szpiegowski, co w dużej mierze wynika z faktu, że życie Bly było nieustanną grą z systemem, konwenansami i niebezpieczeństwem. Moja ocena to mocne 8/10, ponieważ Attadio nie tylko relacjonuje fakty, ale przede wszystkim oddaje duszę pionierki dziennikarstwa śledczego. Kluczowym elementem publikacji, na którym skupia się autor, są rewolucyjne metody pracy Bly. W czasach, gdy kobietom w redakcjach przypisywano działy mody czy ogrodnictwa, Nellie – a właściwie Elizabeth Cochrane – rzuciła wyzwanie męskiemu światu mediów, wprowadzając do niego technikę undercover. Attadio z niemal filmową precyzją opisuje jej najbardziej spektakularne śledztwa, w których wykorzystywała fałszywe aliasy, by przeniknąć tam, gdzie wzrok opinii publicznej nie sięgał. Najbardziej wstrząsającym rozdziałem książki jest ten poświęcony infiltracji szpitala psychiatrycznego na Blackwell’s Island. Aby tam trafić, Bly przez wiele dni ćwiczyła przed lustrem obłąkane spojrzenie, przybrała nazwisko Nellie Brown i dała się zamknąć jako pacjentka. To, co tam zastała – lodowate kąpiele, zepsute jedzenie, bicie i wszechobecne okrucieństwo personelu – opisała w reportażu, który wstrząsnął Ameryką. Jak zauważa Attadio, Bly nie była tylko obserwatorką; ona stała się ofiarą systemu, by móc go zniszczyć od środka. Autor przytacza przejmujący fragment jej zapisków: „Weszłam tam z postanowieniem, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak źle, jak mówią. Wyszłam z przekonaniem, że rzeczywistość jest nieskończenie gorsza, a jedynym lekarstwem na ten koszmar jest światło prawdy”. Równie fascynujące są opisy jej infiltracji w nowojorskich fabrykach. Bly przybierała postać ubogiej robotnicy, by na własnej skórze doświadczyć wyzysku kobiet, głodowych stawek i nieludzkich warunków pracy. Nicola Attadio świetnie punktuje fakt, że Nellie nie pisała „o kimś” – ona stawała się tymi kobietami, co nadawało jej tekstom niespotykaną wcześniej siłę rażenia. Jej artykuły nie były suchymi faktami; były manifestami sprawiedliwości społecznej, które zmuszały ustawodawców do realnych zmian. Książka Attadio to jednak nie tylko spis sukcesów. Autor rzetelnie kreśli cenę, jaką Bly płaciła za swoją niezależność – samotność, nieustanną walkę z uprzedzeniami i wycieńczenie psychiczne wynikające z obcowania z tak dużą dawką ludzkiego cierpienia. Choć narracja momentami bywa nieco zbyt entuzjastyczna, co może osłabiać obiektywizm biograficzny, to tempo akcji i bogactwo materiałów źródłowych w pełni to rekompensują. „Niezwykłe życie Nellie Bly” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się historią mediów i walką o prawa kobiet. To opowieść o kobiecie, która udowodniła, że pióro jest potężniejsze od bagnetu, a prawda, nawet ta ukryta pod fałszywym nazwiskiem, zawsze znajdzie drogę na powierzchnię. Attadio przypomina nam, że dzisiejsze dziennikarstwo śledcze stoi na barkach tej drobnej, ale nieustraszonej dziewczyny z Pensylwanii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Turcja. Na wschód od Zachodu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Turcja. Na wschód od Zachodu