rozwiń zwiń

Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan

Okładka książki Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan
Murong Xuecun Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
Deadly Quiet City: True Stories from Wuhan
Data wydania:
2024-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-20
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381918558
Tłumacz:
Hanna Pustuła-Lewicka
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan



książek na półce przeczytane 1374 napisanych opinii 746

Oceny książki Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan

Średnia ocen
6,5 / 10
246 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
108
28

Na półkach:

Nieprawdopodobna opowieść o tym, jak wygląda chińska machina opresji, biurokracji i zwykła niemoc szarych obywateli, którzy w walce z urzędniczą bezdusznością skazani są na porażkę. Książka ta pokazuje, jak wygląda koszmar, skryty pod maską uśmiechu i uprzejmości, o czym warto pamiętać za każdym razem, kiedy odwiedza się ten kraj, warto też zadać sobie pytanie, czy warto wspierać swoimi pieniędzmi ten reżim.

Nieprawdopodobna opowieść o tym, jak wygląda chińska machina opresji, biurokracji i zwykła niemoc szarych obywateli, którzy w walce z urzędniczą bezdusznością skazani są na porażkę. Książka ta pokazuje, jak wygląda koszmar, skryty pod maską uśmiechu i uprzejmości, o czym warto pamiętać za każdym razem, kiedy odwiedza się ten kraj, warto też zadać sobie pytanie, czy warto...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

740 użytkowników ma tytuł Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan na półkach głównych
  • 417
  • 312
  • 11
129 użytkowników ma tytuł Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan na półkach dodatkowych
  • 43
  • 32
  • 12
  • 12
  • 11
  • 11
  • 8

Tagi i tematy do książki Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości Elżbieta Strzałkowska
Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości
Elżbieta Strzałkowska Grażyna Latos
To książka o tym, o czym głośno się nie mówi. Przynajmniej w przestrzeni publicznej. Starość, bo o niej mowa w ostatnich latach zrobiła się bardzo niewygodna. Istnieje od zawsze i każdy z nas jest na nią skazany, jednak od niedawna jest traktowana jak coś, czego za odpowiednią opłatą da się uniknąć.. Bo nie po to powstaje tyle klinik medycyny estetycznej, żeby mieć pomarszczoną twarz czy ciało. Wystarczy kilka zabiegów i cyk! witaj młodości... W mediach lansuje się jędrną skórę, piękne włosy i nienaganną sylwetkę bez względu na metrykę. A jednak starość nie dotyka jedynie naszej powierzchowności. To także procesy zachodzące wewnątrz. Problemy z pamięcią, niemożność wykonywania czynności dotychczas prostych czy choroby są często codziennością seniorów. I o tym właśnie opowiadają ci, którym autorki oddały głos. Bohaterami książki są zarówno osoby, które młodość przeżywają jedynie we własnych wspomnieniach jak i ci, którzy stali się ich łącznikiem ze światem zewnętrznym. To często dzieci, które porzuciły swoje plany i marzenia, żeby zająć się chorym rodzicem. Ci, których codziennością stało się zmaganie z niewydolnym systemem, który nie uwzględnia potrzeb seniorów. Czy zastanawiamy się, jakie mamy alternatywy na starość? Bo pół biedy, kiedy zdrowie dopisuje, ale w momencie ciężkiej choroby? Obarczać najbliższych opieką a może zamieszkać w jednym z DPS-ów? Co wcale zresztą takie łatwe nie jest. To tematy jak bardzo niemodne, tak i ciężkie w odbiorze. Zwłaszcza, kiedy słyszymy z ust specjalistów statystyki, których w książce nie brakuje. I choćby z tego względu warto ją przeczytać. Bo może teraz, będąc w kwiecie wieku i mając świat u stóp można wpłynąć także na jakość życia za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
do_azot_i_nazot_ czyta - awatar do_azot_i_nazot_ czyta
oceniła na 6 11 miesięcy temu
Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem Derek Scally
Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem
Derek Scally
Irlandia przez dziesięciolecia uchodziła za bastion tradycyjnego katolicyzmu, a jej tożsamość narodowa była nierozerwalnie spleciona z nauką Kościoła. Było to państwo, w którym głos biskupa ważył więcej niż ustawa, a religijność definiowała każdy aspekt życia społecznego – od szkolnictwa, przez opiekę zdrowotną, aż po sferę najbardziej intymną. Derek Scally w swojej głośnej i bolesnej książce „Najlepsi katolicy pod słońcem. Pożegnanie Irlandczyków z Kościołem” podejmuje się karkołomnego zadania: próbuje zrozumieć, jak to możliwe, że ten monolityczny gmach wiary zawalił się w ciągu zaledwie jednego pokolenia. To reportaż rzetelny, surowy i niezwykle potrzebny, który oceniam na mocne 7/10. Anatomia upadku Scally, wieloletni korespondent „The Irish Times” w Berlinie, patrzy na swoją ojczyznę z pewnego dystansu, co pozwala mu dostrzec mechanizmy niewidoczne z wnętrza wyspiarskiego tygla. Autor nie skupia się wyłącznie na samych skandalach pedofilskich, choć stanowią one mroczne tło całej opowieści. Interesuje go przede wszystkim systemowa patologia – świat azyli sióstr magdalenek, domów matki i dziecka oraz brutalnych szkół przemysłowych. Scally stawia niewygodne pytania: gdzie byli rodzice? Gdzie byli sąsiedzi? Autor obnaża zbiorowe wyparcie i „zmowę milczenia”, która pozwoliła Kościołowi na przejęcie niemal totalitarnej kontroli nad duszą Irlandczyka. To, co wyróżnia tę książkę na tle innych publikacji o kryzysie wiary, to odejście od prostej dychotomii „zły kler – dobre ofiary”. Scally sugeruje, że irlandzkie społeczeństwo było współuczestnikiem tego systemu. Kościół nie był obcą siłą okupacyjną; był częścią każdej rodziny. Autor z chirurgiczną precyzją analizuje proces, w którym Irlandczycy „pożegnali się” z instytucją, przechodząc od ślepego posłuszeństwa do całkowitej obojętności lub gniewu. To pożegnanie nie jest jednak radosnym wyzwoleniem; to proces pełen traumy, poczucia winy i pustki, której współczesna, zsekularyzowana Irlandia jeszcze nie nauczyła się wypełniać. Styl i konstrukcja Warsztat Scally’ego jest godny podziwu – pisze on językiem wyważonym, unikając taniego moralizatorstwa. Przeplata osobiste wspomnienia z wywiadami z politykami, ofiarami i hierarchami, tworząc wielowymiarowy fresk. Momentami książka staje się jednak nieco zbyt dygresyjna, co może rozpraszać czytelnika szukającego zwartej tezy, stąd ocena 7/10. „Najlepsi katolicy pod słońcem” to lektura obowiązkowa, szczególnie w krajach, które przechodzą podobny proces gwałtownej sekularyzacji. Scally nie daje gotowych recept, ale zmusza do refleksji nad tym, co dzieje się z narodem, gdy jego fundamenty moralne okazują się ufundowane na kłamstwie i przemocy. To gorzki, ale oczyszczający portret Irlandii, która przestała być „świętą wyspą”, by wreszcie stać się krajem ludzi wolnych, choć boleśnie poturbowanych przez własną historię. Książka zostawia nas z pytaniem: co pozostaje, gdy Bóg odchodzi, a instytucja, która go reprezentowała, traci twarz? To lektura, która boli, ale i uczy pokory wobec historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 9 dni temu
Ojczyzna moralnie czysta. Początki HIV w Polsce Bartosz Żurawiecki
Ojczyzna moralnie czysta. Początki HIV w Polsce
Bartosz Żurawiecki
Całkiem aktualne jest dla nas - osób żyjących w XXI wieku - doświadczenie epidemii. Jeszcze nie tak dawno temu byliśmy zamknięci w domach, pozasłaniani maskami, a wszelka nasza aktywność przeniosła się do Internetu. Mamy zatem świeżą pamięć o tajemniczym, błyskawicznie rozpowszechniającym się (korona)wirusie, o którego źródle pochodzenia nadal krąży mnóstwo spekulacji. Kilka dekad wcześniej ludzkość żyła w podobnym strachu: zza oceanu docierają informacje o wirusie, który pojawia się wśród kręgów uważanych za nieobyczajne, nieznane są drogi jego przenoszenia, ale znane są jego potencjalne konsekwencje. Niewystarczająca wiedza na temat HIV/AIDS przyczyniła się do napiętnowania grup społecznych, wśród których zakażenia wirusem były najliczniejsze. Bliżej tej tematyce przyjrzał się Bartosz Żurawiecki, który swoje przemyślenia przelał na strony książki zatytułowanej "Ojczyzna moralnie czysta". Pozycja traktuje przede wszystkim o kwestiach społecznych w kontekście obecności zarażonych wirusem HIV. Żurawiecki opisuje reakcje zarówno osób aktywnie zaangażowanych w działalność dotyczącą wirusa, jak i również wplata wątki autobiograficzne. Niestety w książce na próżno szukać informacji o badaniach nad wirusem, a także aspektach medycznych. Główną rolę w książce odgrywają głosy społeczne i aktywistyczne w obrębie naszego kraju. Moim zdaniem ogromnym plusem byłoby objaśnienie, jak wygląda wirus HIV od strony medycznej. Zabrakło również wzmianki o ikonicznym, znanym niemal wszystkim geście księżnej Diany, która na oczach kamer przytuliła dziecko zakażone wirusem. Mimo że było to wydarzenie zagraniczne, ciężko uwierzyć, że nie miało ono wpływu na polskie społeczeństwo. Bartosz Żurawski swoją książką zdementował mity, które współcześnie można usłyszeć z ust niektórych ludzi. "Kiedyś tego (homoseksualizmu) nie było". "Dawniej ludzie byli inni (w domyśle: serdeczniejsi, lepsi, porządniejsi)". Otóż homoseksualizm to nie jest "wymysł XXI wieku", a sceny przedstawione w książce niewiele różnią się od dzisiejszej mowy nienawiści. "Ojczyzna moralnie czysta" jest w mojej opinii książką przeciętną - zabrakło kilku istotnych aspektów, była ona również naznaczona doświadczeniem autora. Nie jest porywająca, jest nieco chaotyczna, ale nie jest zła. Dużym plusem jest przedstawienie osi czasu. Niezmiernie rozczuliło mnie uwzględnienie kitków w podziękowaniach.
Dżulia_K - awatar Dżulia_K
ocenił na 6 4 miesiące temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności), czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na 7 2 miesiące temu
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce William Sommer
Uwierz w plan. Skąd się wziął QAnon i jak namieszał w Ameryce
William Sommer
Ta książka miejscami bawi, miejscami przeraża, ale przede wszystkim przygnębia. Wydawałoby się, że w XXI wieku, kiedy dostęp do informacji jest tak łatwy, oszołomi powinni wyginąć. Zdaje się, że jest jednak odwrotnie - dzięki mediom społecznościowym rosną w siłę. Najbardziej zaskoczyło mnie jedno zdanie, zamieszone w ostatnim rozdziale - o tym, że pod płaszczykiem prawicowych fantazji, wyzwawcy QAnonu marzą skrycie o świecie obiecywanym przez... lewicę. Zredykalizowali się, bo czuli się zmarginalizowani przez system, oszukani, pozostawieni samym sobie. Autor postuluje wręcz, że sprawny publiczny system zdrowia, podniesienie pensji minimalnej i przystępne cenowo mieszkania mogą być skutecznym lekarstwem na brednie QAnonu. Ma to sens - frustraci, którzy nie mają się do kogo zwrócić, zwracają się w końcu do innych frustratów oraz cyników, którzy ich frustrację wykorzystują. Kiedyś był to kościół. Z kościołem jednak jest ten problem, że głosi słowo boże przekazane ludzkości dwa tysiące lat temu - lub nawet wcześniej. Przeciętny człowiek w XXI wieku nie widzi jasnego związku między przypowieściami biblijnymi a własnym życiem. Jeszcze 200 lat temu świat niewiele różnił się od czasów Jezusa, jednak wraz z nadejściem ery przemysłowej, wszystko gwałtownie ruszyło do przodu, pozostawiając w tyle zdezorientowanych ludzi. W takiej sytuacji tym łatwiej uwierzyć im w szalone teorie spiskowe, zwłaszcza jeśli ich głosiciele obiecują im "raj na ziemi" i to, że sprawiedliwości stanie się zadość. Szczególnie ciekawa jest fiksacja na punkcie maltretowania, w tym - molestowania - dzieci. To nie tylko odniesienie się do naturalnej potrzeby ludzi, żeby chronić dzieci, jak twierdzi autor. To też odpowiedź na coraz częstsze rewelacje o zbrodniach kościoła. Skoro mainstream może atakować kościół, to dlaczego by nie zaatakować mainstreamu? To, że oskarżenia są wyssane z palca, nikogo nie interesuje, ważne, że można powiedzieć: kościół może i jest zły, ale jego oskarżyciele są jeszcze gorsi. Niepokojąca jest skłonność do przemocy wyznawców QAnonu. Z drugiej strony, nie dziwi - skoro są wśród nich głównie konserwatyści, dla których posiadanie broni jest niezbywalnym prawem człowieka. Majaki QAnonu to wołanie o pomoc - błaganie o godne życie. Szkoda tylko, że jest wykorzystywane przez szarlatanów, a nie jest - jak chciałby tego autor - przyczynkiem do dojrzenia problemów trawiących społeczeństwo i walki z nimi. Oraz edukacji, edukacji, edukacji.
Ida - awatar Ida
oceniła na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan

Więcej
Murong Xuecun Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan Zobacz więcej
Murong Xuecun Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan Zobacz więcej
Murong Xuecun Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan Zobacz więcej
Więcej