rozwiń zwiń

Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami

Okładka książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami
Monika FilipinaIzabela Mikrut Wydawnictwo: Nasza Księgarnia interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
12 str. 12 min.
Kategoria:
interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
Format:
papier
Data wydania:
2021-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-19
Liczba stron:
12
Czas czytania
12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788310136251
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami

Średnia ocen
7,0 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1603
774

Na półkach: ,

W ofercie wydawnictwa Nasza Księgarnia brakowało mi książeczek z okienkami. Widzę, że ta nisza powoli się zapełnia - jestem bardzo zadowolona. A najbardziej zadowolona jest moja córka (ponad rok).
Samo liczenie to jeszcze nie nasza bajka, ale nazywanie zwierzątek, wyrazy dźwiękonaśladowcze czy szukanie żabki (dodatkowe zadanie, które urozmaica czytanie książeczki) - to nasze klimaty. I wiadomo - samo odkrywanie okienek.
Książka jest duża, karton gruby a okienka mają szerokie ranty, więc ciężej je urwać. Czyli za wytrzymałość również duży plus :)
Tematyka też fajna, bo wiadomo że dzieciaki lubią i traktory, i zwierzęta. Ilustracje delikatne, kolory nie przejaskrawione.
Jestem na tak :)

W ofercie wydawnictwa Nasza Księgarnia brakowało mi książeczek z okienkami. Widzę, że ta nisza powoli się zapełnia - jestem bardzo zadowolona. A najbardziej zadowolona jest moja córka (ponad rok).
Samo liczenie to jeszcze nie nasza bajka, ale nazywanie zwierzątek, wyrazy dźwiękonaśladowcze czy szukanie żabki (dodatkowe zadanie, które urozmaica czytanie książeczki) - to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

23 użytkowników ma tytuł Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami na półkach głównych
  • 16
  • 7
12 użytkowników ma tytuł Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami

Inne książki autora

Okładka książki Maluch szuka przyjaciela Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Ocena 8,2
Maluch szuka przyjaciela Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Okładka książki Maluch w przedszkolu Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Ocena 8,4
Maluch w przedszkolu Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Okładka książki Opowiem ci, mamo, co robią konie Izabela Mikrut, Ewa Poklewska-Koziełło
Ocena 7,8
Opowiem ci, mamo, co robią konie Izabela Mikrut, Ewa Poklewska-Koziełło
Okładka książki Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia Izabela Mikrut, Daniel de Latour
Ocena 7,4
Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia Izabela Mikrut, Daniel de Latour
Okładka książki Disney Uczy. Przygoda z Czytaniem. Czytam samodzielnie Izabela Mikrut, Agata Widzowska
Ocena 5,0
Disney Uczy. Przygoda z Czytaniem. Czytam samodzielnie Izabela Mikrut, Agata Widzowska
Izabela Mikrut
Izabela Mikrut
Satyryk, badacz humoru. Z pochodzenia jaworznianka współpracująca z Kabaretową Sceną Trójki w Katowicach i Bielską Sceną Kabaretową Interesuje się siatkówką, z okna fotografuje zachody słońca, recenzuje książki (autorka bloga krytycznoliterackiego tu-czytam.blogspot.com). Publikuje w "Śląsku", "Toposie", "Guliwerze" i dwutygodniku internetowym "artPapier".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rok w lesie. Wiewiórka Emilia Dziubak
Rok w lesie. Wiewiórka
Emilia Dziubak Katarzyna Piętka
Prześliczna ,mała kartonowa książeczka w sam raz dla maluchów. Ta część poświęcona jest złotej polskiej jesieni. Książka przypomina trochę ,,Złodzieja liści'' Alice Hemming czy ,,Wiewiórki, które nie chciały się dzielić '' Bright Rachel , Fielda Jima. Akcja toczy się w lesie. Główną bohaterką jest wiewióreczka. To za nią podążamy przez malowniczy las pełen czerwieni, żółci, pomarańczy, brązu i ich odcieni. Najpierw budzimy rudzielca w dziupli i okazuje się ,że kołderką do spania był jej własny ogon, wielka puszysta kita. Podążamy za jeszcze trochę rozespaną wiewiórką. Obserwujemy przy tym inne leśne zwierzątka jak borsuki, dziki i ptactwo. Przy okazji do koszyka wkładamy zebrane po drodze grzyby. Pełno skarbów jest jesienią w lesie. Wiewiórka chciałaby coś przekąsić, rozgląda się za leszczynowym orzeszkiem. Próbuje rozgarniać liście. Udało się! Jednak znalazła. Jeżeli chcecie iść dalszym tropem wiewiórki przez las , podpatrywać ją i towarzyszyć jej przez cały dzień ,zapraszam do wspólnego czytania i oglądania przecudnych kolorowych ilustracji. Wspaniała rozrywka z dzieckiem was czeka, gdyż możemy naśladować wspólnie zwierzątko tzn. rozgarniamy z nim liście, klepiemy się po brzuszku po smacznym orzeszkowym śniadanku ,naśladujemy skoki wiewiórki czy korzystamy z onomatopei jak np. kap kap - odgłosy deszczyku. Jeżeli nie macie pod ręką ususzonych kolorowych liści ,nic prostszego jak rozbudować zabawę o ich wycinanki. Miłej zabawy! A tak już poza lekturą. Spotkanych w prawdziwym lesie zwierzątek nie można zaczepiać ani dotykać.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Wielka podróż dziadka Eustachego Daniel Mizieliński
Wielka podróż dziadka Eustachego
Daniel Mizieliński Aleksandra Mizielińska
Im więcej czytam komiksów, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pod względem fabularnym w niczym nie ustępują dziełom literackim czy filmowym. Są to twory z pogranicza literatury i sztuki (oczywiście jedne lepsze, inne gorsze), w których ważny jest storytelling. Oczywiście komiksy korzystają z innych środków wyrazu niż np. powieści, jednak potrafią przekazać te same treści równie wyraźnie i inspirująco. Dlatego tak bardzo smuci mnie, gdy słyszę, że rodzice nie dają dzieciom czytać komiksów bo "to je odciągnie od książek" (autentyczne!). Tymczasem uważam, że bardzo ważnym elementem edukacji kulturalnej najmłodszych jest zaznajamianie ich nie tylko z prozą i poezją, nie tylko z filmem i teatrem oraz muzyką, ale także z komiksem. To równoprawna gałąź kultury, którą warto poznać i rozumieć. Nie każdy w niej zagustuje, jednak aby się o tym przekonać, trzeba spróbować. Kłopot z komiksem jest taki, że ze względu na swoją budowę, niespecjalnie nadaje się do głośnego czytania dziecku. Przekonaliśmy się o tym z mężem nie raz, próbując czytać Wojtkowi wybrane przez niego komiksy, jeszcze zanim nauczył się czytać. Zdecydowanie wolę czas teraz, kiedy siadam sobie z Wojtkiem na kanapie, każde ze swoim komiksem, i pogrążamy się w lekturze. Ale - jak się okazuje - można z komiksem oswajać już najmłodszych, jeśli ma się pod ręką taką perełkę jak "Wielka podróż dziadka Eustachego" Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Państwa Mizielińskich pewnie nikomu przedstawiać nie muszę, bo ich nazwisko to marka sama w sobie i rodzice małych moli książkowych są z nim zapewne oswojeni. Powiem za to, że do bogatego dorobku swoich publikacji dołożyli właśnie... komiks bez słów. Jego bohaterem jest sympatyczny niewysoki staruszek, który pewnego dnia pędzi do sklepu po pluszowego niedźwiadka, a następnie pakuje plecak i wyrusza w długą podróż. Zanim dotrze do celu, przeżyje wiele ekscytujących przygód. Ze względu na brak typowych dla komiksu chmurek dialogowych można by tę książkę określić mianem historyjki obrazkowej, jednak niezależnie od nomenklatury, właśnie ten brak słów jest jej głównym atutem. Jest to bowiem pozycja, którą możemy zaproponować dzieciom nieczytającym do samodzielnej "lektury" lub zasiąść do niej wspólnie z nimi. Słowo "lektura" wcale nie jest tu na wyrost, ponieważ ta historia ma wyraźną, zamkniętą w kadrach historię, którą możemy śledzić scena po scenie - i co najważniejsze, każda ze scen jest dla nas zrozumiała. Słowa są tu właściwie zbędne, za to przyjemność z "czytania" jest nie mniejsza niż w przypadku innych książek. "Wielka podróż dziadka Eustachego" to świetna historia obrazkowa z ciekawą fabułą i wzruszającym zakończeniem, która będzie idealna dla najmłodszych czytelników, ale i tym starszym sprawi niemałą frajdę. Narysowana w charakterystycznym dla Mizielińskich stylu, zabiera nas w świat opowieści bez użycia słów. To uniwersalna książka, oferująca sporo możliwości wykorzystania zarówno jako element rozrywki, jak i domowej nauki. Tak że polecam to cudeńko wszystkim, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 4 lata temu
Literkowa książka Alicja Krzanik
Literkowa książka
Alicja Krzanik Anna Salamon
Nauka liter to na moim blogu temat bardzo często powracający. W nauce czytania niby nie ma nic skomplikowanego. Każdy z nas przecież się nauczył. No tak, ale troszkę to trwało. Trzeba było poznać literki, nauczyć się łączyć litery w sylaby, a później sylaby w wyrazy i w rezultacie czytamy kiepsko. Metodę nauki doskonalono, przez co powstała metoda symultaniczna (nauka sylab) i czytania globalnego (rozpoznawanie całych wyrazów i ich czytanie). Ja połączyłam te trzy metody (litery, sylaby i wyrazy), co pozwala mi urozmaicać naukę i zmieniać ją w zabawę. Nie poświęcamy takiej nauce wiele czasu. Szybko przelatujemy fiszki z podstawowymi wyrazami, sylabami oraz kartki z alfabetem, przeglądamy kolejne książki. Nie należy dziecka zmuszać. Nauka ma być zabawą i miło kojarzyć się dzieciom, aby nie musiały mieć takich wspomnień jak my oraz aby chętniej sięgały w przyszłości po książki. Pamiętacie swoją żmudną i nudną naukę pisania? Ja doskonale. Schematyczne odtwarzanie liter, szlaczków w zeszytach sprawiało, że się zniechęcałam. Nauka pisania i czytania była dla mnie drogą przez mękę i tylko cud sprawił, że dziś kocham czytać. Odwzorowywanie tych samych literek w zeszycie, przepisywanie czytanek stawiało mnie na dobrej drodze do nienawiści do książek. My nie musimy fundować takich doświadczeń dzieciom, ponieważ dysponujemy dużo ciekawszymi materiałami dostosowanymi do potrzeb i możliwości przedszkolaków. Właśnie dzięki takim materiałom kilka lat termu odkryłam, że pisanie i rysowanie może być interesującą zabawą dla dzieci. Kiedy córka miała ponad rok odkryłyśmy książki z pisakami suchościeralnymi. Od tamtej pory chętnie sięgamy po takie materiały edukacyjne, ponieważ pozwalają dziecku ćwiczyć ważne umiejętności i zapewniają dobrą zabawę. Kolejnym plusem jest przygotowanie do formalnej edukacji. Później sięgnęłyśmy po książeczki z naklejkami, czytanki z literami, barwne plansze z literami. A wszystko po to, aby naukę w szkole rozpocząć jak najmilej. Pójście do szkoły jest momentem, kiedy dziecko będzie uczyło się ręcznego pisania. Czasami zastanawiamy się czy w czasach nowych technologii taka nauka nadal jest ważna. Przecież większość dorosłych więcej tekstów pisze na różnorodnych urządzeniach, a nie na papierze. Dlaczego taki trening jest ważny? Badanie pokazują, że ręczne pisanie jest ważne w rozwijaniu umiejętności formułowania myśli i budowaniu logicznych wypowiedzi, a do tego poprawia koncentrację, rozwija twórcze podejście do problemów i pozwala trenować pamięć, a z czasem umiejętność aktywnego słuchania, weryfikowania informacji ważnych. Dziecko nie tylko musi odpowiednio chwycić długopis i odpowiednio napiąć mięśnie, ale i wykonać określone ruchy wymagające użycia określonych partii mózgu odpowiedzialnych za percepcję wzrokową, zdolności motoryczne, koordynację, orientację przestrzenną, abstrakcyjne myślenie. Dr Karin James pokazał, że pisanie ręczne ma sporą przewagę nad pisaniem na komputerze, ponieważ jest bardziej wymagające dla mózgu, czyli lepiej go ćwiczy. Ważnym obszarem ćwiczonym w czasie pisania jest ośrodek Broki odpowiadający również za umiejętności mówienie, łączenia samogłosek i głosek, łączenia je w wyrazy, a wyrazy w zdania, za formułowanie płynnych wypowiedzi, przez co nauka pisania staje się bardzo ważnym elementem edukacji oraz terapii nie tylko u dzieci. Większość dzieci jednak trudno zachęcić do pisania. Kolejne ćwiczenia wydają im się mozolne, a kaligrafowanie nudnym zajęciem, nieprzyjemną koniecznością związaną z chodzeniem do szkoły. Co zrobić, aby to zmienić? Przede wszystkim w wieku przedszkolnym musimy razem z dzieckiem ćwiczyć ręce, dłonie, palce i zachęcać do wodzenia palcami po szablonach, odwzorowaniu liter w kaszkach, mąkach. Łaczenie nauki z ruchem pomaga w ćwiczeniu koncentracji. Dobrze rozbudowane mięśnie sprawią, że dziecko w czasie pisania nie będzie się tak szybko męczyło. I tu z pomocą nie przyjdzie nam technologia tylko proste materiały jak różnorodne masy (o wielu pisałam na blogu), plastelina, kartki, pisaki, kredki i wszystko, z czym dziecko w czasie ćwiczeń będzie musiało ćwiczyć napięcie mięśni w dłoniach oraz nacisk, a także dostarczy mu różnych bodźców. Z tego powodu warto też sięgać po narzędzia do pisania i rysowania jak najwcześniej. Wychodząc naprzeciw potrzebom rodziców niektórzy producenci stworzyli nietoksyczne kredki i plastelinę, którą mogą bawić się już roczne dzieci (oczywiście pod nadzorem rodziców). Można też bawić się tym, co jest w kuchni, łazience: robić litery z pianki do golenia, pisać w mące czy kaszce, wyklejać literki z ryżu i korzystać z wielu innych materiałów. Zaangażowanie dziecka w naukę ściśle związane jest z atrakcyjnością dostarczanych mu materiałów. O ile roczne dziecko będzie świetnie bawić się rysując kreski, robiąc kropki, bazgrając po kartkach, kartonach, zeszytach i innych podsuwanych (a nawet chronionych) powierzchniach to dwulatek i starsze dzieci mają już większe wymagania. Można wtedy sięgnąć po materiały, które wzbudzą zainteresowanie. Do takich należą książeczki, po których można rysować pisakami suchościeralnymi. Na początku zabawa będzie polegała na spontanicznym rysowaniu przez dziecko i zmazywaniu przez niego rysunków. Takie specjalne książeczki mogą być kolorowe, oferować różnorodne kształty lub zwierzaki do zarysowywania lub zawierać szlaczki. Do kolejnej grupy należą książki stworzone do wodzenia po nich palcami. Cechują je duże, wyraźne litery oraz rozmieszczenie jednej litery na stronie. Świetnie sprawdza się tu książka Alicji Krzanik i Anny Salamon „Literowa książka”. Jest to dość nietypowa publikacja, ponieważ ma duży format, solidne kartonowe strony i inne niż znane mi książki ilustracje. Każda litera została wydziergana przez Annę Salamon. Do tego, co kilka liter znajdziemy krótką czytankę pozwalającą na urozmaicenie lektury, przerwę w nauce i materiał do zabawy w opowiadanie historyjek na podstawie tego, co się widzi. Na każdej stronie znajdziemy zadania dostosowane do wieku i umiejętności czytelnika. Literom towarzyszą proste ćwiczenia logopedyczne. Dzięki temu będziemy mieli możliwość szybkiego zorientowania się, z czym nasze dziecko ma problemy . Ponad to ilustracje wręcz zachęcają do tego, aby wodzić po nich palcami, dotykać ich. Pozostaje tylko żałować, że nie są to ilustracje sensoryczne. To dopiero byłaby atrakcja!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 3 lata temu
Żółwik z oceanu. Tuli Tuli opowiada, kto gdzie mieszka Zofia Stanecka
Żółwik z oceanu. Tuli Tuli opowiada, kto gdzie mieszka
Zofia Stanecka Magdalena Kozieł-Nowak
Twoje dziecko interesuje świat zwierząt? A może chcesz w nim zaszczepić bakcyla miłośnika przyrody? To mam dla Ciebie super serię o duszku Tuli Tuli. Tym razem przybliża on maluchom świat podwodny. 🌊🪸 ⚜️𝗢 𝗰𝘇𝘆𝗺 𝗷𝗲𝘀𝘁? 👻W tej książce narratorem jest sympatyczny duszek opiekuńczy Tuli Tuli, który zaprasza nas w podróż po oceanie. W tej części opowiada on o żółwiku Pikinie🐢 – przedstawia jego historię od momentu wyklucia, przez bieganie po plaży, aż po pierwsze przygody w oceanie. Opowieść osadzona jest w pięknie zilustrowanym świecie podwodnym, bogatym w zwierzęta, rośliny, ale i zagrożenia – w tym ludzkie śmieci i zanieczyszczenia. 💫𝗗𝗹𝗮𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝘄𝗮𝗿𝘁𝗼? 🔹świadomość ekologiczna - historia to doskonały punkt wyjścia do rozmowy o ochronie środowiska wodnego i ograniczaniu plastiku. 🔸Tuli Tuli i żółwik Pikin pobudzają dziecięcą ciekawość świata i chęć jego poznawania 🔹edukacyjna narracja opowieść jest prosta, ale zawiera ważne fakty o życiu i zagrożeniach w oceanie. 📌𝗗𝗹𝗮 𝗸𝗼𝗴𝗼? Publikacja będzie idealna dla dzieci powyżej 3. roku życia. 📔𝗣𝗼𝗱𝘀𝘂𝗺𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲 "Żółwik z oceanu. Tuli Tuli opowiada, kto gdzie mieszka” Zofii Staneckiej to edukacyjna perełka dla dzieci w wieku od ok. 3 lat. Łącząc atrakcyjną narrację z ekologicznym przesłaniem, książka rozwija wiedzę o życiu oceanu i rozwija empatię wobec środowiska. Seria to skarbnica ciekawostek i przygód dla najmłodszych, a ten tom to doskonały start do rodzicielskich rozmów o naturze i ochronie ziemi 💙
codzisczytamy - awatar codzisczytamy
ocenił na 8 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami