To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers

Okładka książki To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers
Valerie Lawson Wydawnictwo: Marginesy biografia, autobiografia, pamiętnik
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2014-02-14
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-14
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363656379
Tłumacz:
Bogumiła Nawrot
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers



książek na półce przeczytane 1100 napisanych opinii 1006

Oceny książki To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers

Średnia ocen
6,1 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1095
1005

Na półkach: ,

To nie opowieści dla dzieci, tylko ostatnie pozostałości mitów. Jeszcze sto lat temu opowiadano je dorosłym. Zawarte w nich treści były dla dorosłych, to „sposób na stawianie czoła życiu". [s. 340]

Tak P.L. Travers postrzegała swoje książki o Mary Poppins, choć doskonale wiedziała, że jej niania najwięcej zwolenników miała właśnie wśród najmłodszych. Dość rzadkie podejście, dobrze wpisuje się w teorię, według której literaci traktują pisanie jak terapię. Travers odreagowywała przede wszystkim brak ojca, który zmarł, gdy miała 7 lat. Namiastką kochanego tatki, który miał i fantazję, i silny pociąg do alkoholu, był w dużym stopniu powieściowy pan Banks. Ojca szukała prawdopodobnie także w partnerach – przeważnie byli sporo starsi, piekielnie inteligentni i obdarzeni charyzmą. Jeśli nie partner, zawsze istniał jakiś duchowy przewodnik, z których najbarwniejszy był chyba Gurdżijew – dla jednych guru, dla innych oszust.

Bez względu na to, czy Travers próbowała odnaleźć „ojca zastępczego” czy własną tożsamość, jej wytrwałość jest godna podziwu: poszukiwania trwały właściwie do końca jej długiego życia i zawiodły Pamelę aż do klasztoru buddyjskiego w Japonii. Czy były satysfakcjonujące, trudno stwierdzić jednoznacznie, w świetle książki Lawson można się domyślać, że raczej nie. Schorowana, dręczona bliżej nieuzasadnionym niepokojem, wymagająca dla siebie i innych, sprawia wrażenie osoby niespełnionej. Co nie przeszkadzało jej być również twardym graczem na płaszczyźnie zawodowej: uparcie dążyła do celu, który najczęściej wiązał się z promowaniem jej twórczości. Między wierszami
da się wyczytać, że bywała także szorstka i apodyktyczna.

Nie wiem, jak książkę Lawson odbierają zwolennicy Mary Poppins, mnie, nieobeznaną z serią o niani z ulicy Czereśniowej, wciągnęła opowieść o jej pomysłodawczyni. Dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam, a więc biografię postaci nietuzinkowej, o dużych możliwościach twórczych (w młodości Travers zapowiadała się jako niezła aktorka, później jako całkiem dobra poetka i dziennikarka), do tego odważnej w kategoriach obyczajowych. Jedynym poważnym minusem tej biografii są fabularyzowane wstępy do rozdziałów – są tak infantylne na tle przyzwoicie napisanej całości, że chyba sama Pamela zgrzytałaby podczas lektury zębami.

http://czytankianki.blogspot.com/2014/08/szukajac-pana-banksa.html

To nie opowieści dla dzieci, tylko ostatnie pozostałości mitów. Jeszcze sto lat temu opowiadano je dorosłym. Zawarte w nich treści były dla dorosłych, to „sposób na stawianie czoła życiu". [s. 340]

Tak P.L. Travers postrzegała swoje książki o Mary Poppins, choć doskonale wiedziała, że jej niania najwięcej zwolenników miała właśnie wśród najmłodszych. Dość rzadkie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

232 użytkowników ma tytuł To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers na półkach głównych
  • 148
  • 79
  • 5
65 użytkowników ma tytuł To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers na półkach dodatkowych
  • 44
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pan Pip Lloyd Jones
Pan Pip
Lloyd Jones
Ostatnio ktoś mi powiedział, że nie ma sensu czytać książek innych niż naukowe. Według tej osoby, absolutnie nic to do życia nie wnosi. Nigdy bym się pod taką tezą nie podpisała i nie potrzebowałam poparcia dla mojej, całkowicie odwrotnej opinii, a mimo wszystko tuż po tej rozmowie trafiłam na Pana Pipa, który nie mógł chyba bardziej nawiązać do tego tematu - taki chichot losu :) Szczególnie mocno zapadł mi w pamięć, taki cytat: "(Ta książka) obdarzyła mnie innym światem, w czasie gdy było mi to niezwykle potrzebne. Dała mi przyjaciela w osobie Pipa. Nauczyła mnie, że można wcielić się w skórę innej osoby równie łatwo, jak we własną, nawet jeśli ta skóra jest biała i należy do chłopca zamieszkującego Anglię Dickensa. Czy można to określić inaczej niż magią?" Pan Pip, to poruszająca opowieść o 13-letniej Matyldzie. Czarnoskórej dziewczynce, która żyje na wyspie, w okrutnych czasach wojny domowej. Szczęśliwie, w swoim życiu, trafia na Pana Wattsa, który bardzo wierzy w moc książek. Mężczyzna postanawia dać dzieciom namiastkę normalności i szkoły. W przesiąkniętych złem czasach, przekazuje im okruchy swojej wiedzy, zaprasza na wykłady innych mieszkańców wioski, a co najważniejsze - oferuje dzieciom inne światy. Zaprasza je na wycieczkę w głąb literatury - na warsztat biorą Dickensa. Powieść przynosi dzieciakom oderwanie od przesiąkniętej śmiercią rzeczywistości, daje chwile zapomnienia i pożywkę dla młodego mózgu. Bohater fikcyjny powoli przenika coraz bardziej do codzienności mieszkańców i poza ogromną ulgą dla dzieci przynosi również... nieprzewidziane komplikacje. Jednak, to nie na tym skupia się historia. To mała-wielka książeczka o dorastaniu w trudnym miejscu i czasie, o przyjaźni, o roli książki i o ohydnej przemocy wojennej,z której niestety książka mogła wyrwać dzieci tylko na chwilę... Teraz czas na film!
Bookalove - awatar Bookalove
ocenił na 7 2 miesiące temu
Literatura od kuchni Bogusław Deptuła
Literatura od kuchni
Bogusław Deptuła
Najbardziej w tej książce podoba mi się autor, a w zasadzie jego pewność siebie, erudycja i literacki gust. Jest i wysublimowany, i nieoczywisty, bywa też jednak przystępny i niewyniosły. Coś na kształt zadzierania nosa i następującego po nim spuszczania z tonu, urocza kombinacja. Szczypta protekcjonalności i nonszalancji nadaje temu zbiorowi wyjątkowego smaku, który tak mi odpowiada. Jak już wspomniałam, na książkę składają się felietony, które nie tylko pokazują szerokie spektrum zainteresowań twórcy, ale także objaśniają fabuły poszczególnych książek, przybliżają bohaterów, ich wybory, ciekawostki literackie, takież anegdoty. Uczta. Nie tylko dla kulinarnych praktyków (gdyż każdy felieton wieńczy właśnie przepis na literackie danie), ale też dla miłośników książek, których dobór uznaję za więcej niż dobry. Dla przykładu, jest tutaj nieprzewidywalny Osip Mandelsztam (i przyporządkowana mu zupa ucha), jest także przewrotny Tuman Capote (przepis na pasty do bajgli, nawiązujący do Śniadania u Tiffany'ego), znalazł się też turpistyczny Roland Topor. Nie mogło oczywiście zabraknąć przesławnych magdalenek Marcela Prousta, bo jakżeby tak, bez maczanych w herbacie najsłynniejszych literackich ciastek? Bogusław Deptuła serwuje nam literackie smaczki, służy czytelnikowi swoim oglądem artystycznej rzeczywistości, poetyckich obrazów, rozważa opisywane dzieła w różnych (nie tylko kulinarnych) kontekstach. Jego interpretacje są trafne, wykwintne (jak niektóre potrawy, np. grasica cielęca, czy żabnica faszerowana tapendą), a nade wszystko interesujące. Na uwagę zasługuje też piękne wydanie, wzbogacone o adekwatne ilustracje Macieja Jędrysika. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Mam nadzieję, że nastąpi. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na 6 7 lat temu
Jawne tajemnice Alice Munro
Jawne tajemnice
Alice Munro
Dość dawno czytałam kilka zbiorów opowiadań Autorki. Zawsze mi się podobały, ale jak to w przypadku opowiadań – słabo je pamiętam. Zbiór „Jawne tajemnice” składa się z 8 obszernych opowiadań, dla mnie wszystkie są świetne. Chłonęłam je po prostu. Ale dlaczego? Pozornie to zwykłe ludzkie historie, ale jak napisane! Płynnie, potoczyście, z mnóstwem szczegółów: postaci, ubrania, domy, miejsca. A przede wszystkim to szeroka gama charakterów, uczuć, przeżyć, zachowań, zwrotów życiowych. Niekiedy zagłębienie się w przeszłość, niekiedy wieloletnie przeskoki czasowe, przerzucanie zainteresowania z jednych bohaterów na innych. Każda historia jest ciekawa, tchnie świeżością, w każdej tkwi jakaś tajemnica: wielka miłość, zaginięcie dziewczyny, zdrada małżeńska, ukryte zabójstwo, kontakt z UFO, zagrożenia dzieciństwa i młodości. Bohaterki to kobiety, współczesne mieszkanki Kanady, miasteczka Carstairs w stanie Alberta. W sumie to rozległa galeria zwykłych, często nietuzinkowych, ekscentrycznych postaci, głównie kobiet, ale też mężczyzn. Największe wrażenie zrobiły na mnie „Za daleko” (koleje losu bibliotekarki) i „Postój w głuszy” (przeżycia pierwszych osadników). Wyróżniłabym też „Prawdziwe życie” (losy trzech przyjaciółek) i „Hotel Jack Randa” (niezwykłe poczynania zdradzonej żony). Autorka wykorzystuje różne formy: opowieść szkatułkową, postać listów, wiąże opowiadania poprzez wspólne postaci i elementy (rodzina Doud i ich fabryka fortepianów). Tak naprawdę to już nie pamiętam dobrze wszystkich opowiadań, słuchałam audiobooka i chyba tradycyjne czytanie byłoby w tym przypadku lepsze. Szkoda, że Alice Munro, Autorka tak utalentowana, nie pisze powieści. Gorąco polecam.
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 7 3 lata temu
Dolce vita Jarosław Mikołajewski
Dolce vita
Jarosław Mikołajewski
Jarosława Mikołajewskiego znałem jedynie ze znakomitego i przejmującego reportażu „Wielki przypływ”. Ujął mnie tym, że potrafi na tak poważne problemy pisać bez patosu, egzaltacji i szantaży emocjonalnych a wręcz przeciwnie – subtelnie, delikatnie ale też dosadnie i bez owijania w bawełnę i popadania w skrajności. Tym chętniej sięgnąłem po jego opowiadania „Dolce Vita” by sprawdzić jak poradzi sobie w tej formie i przyznaję, że po raz drugi mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Wspólnym mianownikiem zbioru „Dolce Vita” jest miejsce akcji – Rzym, miasto w którym autor spędził kilka lat i które jest mu bardzo bliskie. Co też widać w jego opowiadaniach. A opowiadania te są bardzo zróżnicowane – czasem groteskowe jak np. „Szwedzki gil na Foli Imperiali” czy „Awizo” (ciekawa satyra na biurokratyzację), inne na poły fantastyczne, nierealne, coś z pogranicza jawy i snu (np. „Szklane domy” czy „Sztaby i gwiazdy”) jeszcze inne są pełne nostalgii i zadumy („Przemijanie”, „Grom z jasnego”). Są też niepojące („Telenowela”, „Susanna i starzec”) jak i zabawne, na swój sposób absurdalne („Dolce Vita”, „Przeprowadzka”). Autor znakomicie miesza ze sobą style i gatunki tworząc z tego wielobarwną mozaikę. Śmiało polecam zarówno miłośnikom Mikołajewskiego jak i miłośnikom opowiadań. Jedni i drudzy na pewno znajdą coś dla siebie. Opowiadania są na różnym poziomie aczkolwiek jak dla mnie nie ma w nim szczególnie słabych momentów. Pomimo wielu negatywnych opinii i zarzutów o „nierówność zbioru” dla mnie nie ma w nim opowiadania, które byłoby złe. Może przestałem być obiektywny w kwestii autora? Może to są po prostu piekielnie dobre opowiadania? A może i jedno i drugie…
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 6 lat temu

Cytaty z książki To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers