Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników

Okładka książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników
Dan Jones Wydawnictwo: Znak Horyzont historia
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Templars: The Rise and Spectacular Fall of God's Holy Warriors
Data wydania:
2026-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-25
Data 1. wydania:
2017-08-07
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384275030
Tłumacz:
Jan Dzierzgowski
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników i



Przeczytane 1536 Opinie 340 Oficjalne recenzje 32

Opinia społeczności książki  Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników i



Książki 1532 Opinie 449

Oceny książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników

Średnia ocen
7,3 / 10
208 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1198
925

Na półkach:

W mroku średniowiecznych krużganków, gdzie blask świec tańczy na kamiennych ścianach, a szepty wiatru niosą echa odległych bitew, rodzi się opowieść, która wciąż nie pozwala spać spokojnie. „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników” Dana Jonesa nie jest zwykłą książką historyczną. To portal – subtelny, lecz nieodparty – prowadzący w głąb labiryntu, gdzie wiara splata się z mieczem, a złoto z popiołem stosów.

Zacznijmy od ciszy roku 1119. Jerozolima, świeżo odzyskana, ale wciąż krucha jak szkło. Kilku rycerzy, brudnych od pyłu dróg i krwi, klęka w kaplicy Grobu Pańskiego. Nie marzą o bogactwie ani sławie. Chcą jedynie strzec tych, którzy idą boso za krzyżem. Hugo z Payens i jego towarzysze – pielgrzymi o sercach wojowników. W tym momencie, w tej skromnej przysiędze, rodzi się coś, co miało zmienić oblicze świata. Jones opowiada to z niemal mistyczną powagą, jakby sam wsłuchiwał się w odległy dźwięk mieczy uderzających o tarcze.

Z czasem zakonnicy stają się legendą. Ich białe płaszcze z czerwonym krzyżem niosą grozę na polach bitew Outremeru. Są nieustraszeni, bo śmierć w walce oznacza dla nich tylko przejście do chwały. Autor nie ukrywa brutalności – chaos krucjat, kurz, pot i krew, fanatyzm miesza się z zimną kalkulacją. Templariusze nie są aniołami w zbrojach. Są ludźmi, którzy odkryli, że miecz może być przedłużeniem modlitwy, a handel – narzędziem przetrwania. Z biegiem dziesięcioleci ich sieć bankowa rozrasta się jak niewidzialna pajęczyna nad Europą i Lewantem. Królowie pożyczają od nich złoto, papieże szukają rady, a oni sami stają się potęgą, której nikt nie śmie otwarcie kwestionować.

I właśnie wtedy nadchodzi cień.

Najpiękniejsza, najbardziej poruszająca część książki rozgrywa się w mroku lochów Filipa IV Pięknego. 13 października 1307 roku – piątek. Dzień, który do dziś nosi piętno klątwy. Jones opisuje upadek z chirurgiczną precyzją, ale i głębokim zrozumieniem tragizmu. Nie ma tu tanich sensacji. Są za to tortury, zdrada, zimna kalkulacja władcy, który pożądał nie tyle herezji, ile skarbów. Jakub de Molay, ostatni wielki mistrz, płonący na wyspie na Sekwanie, rzuca przekleństwo, które miało brzmieć przez stulecia. Czy naprawdę? Jones nie spekuluje. Pokazuje fakty – i zostawia nas z dreszczem.

Lektura tej książki przypomina spacer po opuszczonym zamku templariuszy o zmierzchu. Każdy korytarz kryje kolejną tajemnicę. Dlaczego tak potężna organizacja upadła tak nagle? Czy naprawdę była tylko ofiarą chciwości króla, czy też sama stała się zbyt wielka, by istnieć? Jones nie demaskuje mitów o Świętym Graalu ani ukrytych skarbach. Robi coś znacznie bardziej wartościowego – udowadnia, że prawdziwa historia jest o wiele bardziej intrygująca niż jakakolwiek legenda.

W jego opowieści templariusze stają się lustrem. Lustrem dla naszych czasów. Globalna organizacja potężniejsza niż państwa, finanse splatające się z polityką, propaganda, chciwość, zdrada i wiara, która potrafi zarówno wznosić, jak i palić na stosie. Czy naprawdę odeszli? Czasem, gdy patrzy się na dzisiejszy świat wielkich korporacji, tajnych porozumień i nieustającej walki o wpływy, ma się wrażenie, że ich cień wciąż pada na mapę.

Dan Jones pisze jak kronikarz, który sam kiedyś nosił miecz. Jego styl jest klarowny, dynamiczny, chwilami poetycki, a chwilami bezlitosny. Książka płynie jak rzeka – od źródeł w Judejskiej pustyni, przez burzliwe wody krucjat, aż po ujście w płomieniach Paryża. Czyta się ją jednym tchem, lecz po zamknięciu okładki jeszcze długo pozostaje w duszy.

Jeśli szukacie nie tylko faktów, lecz także refleksji nad naturą władzy, ludzkiej ambicji i ceny, jaką płaci się za wielkość – sięgnijcie po tę książkę! Templariusze odeszli, ale ich lekcja pozostaje. Potęga jest ulotna. Wiara – wieczna. A między jednym a drugim toczy się historia, która wciąż nas fascynuje.

I być może właśnie dlatego, w cichych nocach, gdy wiatr uderza w okna, wciąż słyszymy odległy tętent kopyt białych rumaków niosących rycerzy w czerwonych krzyżach. Wciąż jadą. I wciąż strzegą czegoś, czego my sami jeszcze nie potrafimy nazwać.

Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @znak_koncept @wydawnictwoznakpl (współpraca reklamowa) 🩷.

W mroku średniowiecznych krużganków, gdzie blask świec tańczy na kamiennych ścianach, a szepty wiatru niosą echa odległych bitew, rodzi się opowieść, która wciąż nie pozwala spać spokojnie. „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników” Dana Jonesa nie jest zwykłą książką historyczną. To portal – subtelny, lecz nieodparty – prowadzący w głąb labiryntu, gdzie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

855 użytkowników ma tytuł Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników na półkach głównych
  • 588
  • 246
  • 21
187 użytkowników ma tytuł Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników na półkach dodatkowych
  • 123
  • 33
  • 7
  • 7
  • 7
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników

Inne książki autora

Dan Jones
Dan Jones
Brytyjski pisarz, historyk i dziennikarz. Student znanego historyka i znawcy dynastii Tudorów Dawida Starkey'a. Mieszka w Battersea w Londynie z żoną i dziećmi. Jest felietonistą w London Evening Standard gdzie pisze regularnie o sporcie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pax Romana Adrian Goldsworthy
Pax Romana
Adrian Goldsworthy
Adrian Goldsworthy w „Pax Romana” podejmuje temat jednego z najczęściej idealizowanych okresów w dziejach Europy – rzekomego „złotego pokoju” w cesarstwie rzymskim. Autor od początku podważa popularne wyobrażenie, że panowanie Rzymu było łagodne i sprawiedliwe. Zamiast tego pokazuje, że pokój rzymski był w dużej mierze wynikiem brutalnej siły, przemyślanej polityki i nieustannej gotowości do stosowania przemocy. Goldsworthy pisze przystępnie, ale nie upraszcza historii. Potrafi łączyć wojskową precyzję z analizą polityczną i społeczną, dzięki czemu czytelnik widzi, jak funkcjonował mechanizm władzy w imperium. Dużą wartością książki jest obalenie mitu o „humanitarności” Rzymian – zamiast tego dowiadujemy się, że ich pokój oznaczał dominację zwycięzców, a nie harmonię między narodami. Mimo ciężkiego tematu lektura jest zajmująca, bo autor ma talent narracyjny i umie przywoływać liczne przykłady – od podboju Brytanii po bunt w Judei. Nie ma tu suchego wykładu, ale raczej dynamiczna opowieść o tym, jak imperium utrzymywało swoje granice i dlaczego tak wielu ludzi godziło się na panowanie Rzymu. Podsumowując: „Pax Romana” to książka, która zdejmuje złoty pył z obrazu starożytności. Pokazuje Rzym realistycznie – jako państwo bezwzględne, ale też niezwykle skuteczne w budowaniu stabilności. Dla osób zainteresowanych starożytnością to lektura obowiązkowa, bo pozwala krytycznie spojrzeć na hasło, które w podręcznikach brzmi często zbyt idealistycznie.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Mao. Cesarstwo cierpienia Torbjørn Færøvik
Mao. Cesarstwo cierpienia
Torbjørn Færøvik
Sama książka jest bardzo dobra. Tylko treść jest makabryczna. Mao był bowiem na wpół paranoikiem a na wpół człowiekiem o mentalności dziecka które to dziecko nigdy nie dorosło. Wielki naród liczący setki milionów obywateli musiał słychać rozkazów szaleńca a Mao miewał co chwile różne "ciekawe'' pomysły od pomysłu ''Gęstego siania ryżu'' co prowadziło sadzonki do zniszczenia po projekt wytapiania stali w domowych dymarkach (Przy zmuszaniu ludzi do oddawania do przetopienia swoich garnków patelni i rondli ) co w mniemaniu Wielkiego Sternika miało sprawić że produkcja przemysłowa Chińskiej Republiki Ludowej miała przewyższyć produkcję przemysłową Wielkiej Brytanii a nawet samych Stanów Zjednoczonych (Nie ma to jak mieć tak skromne plany) do tego Mao doprowadził do olbrzymich zniszczeń dorobku cywilizacji chińskiej w czasie rewolucji kulturalnej i masowego prześladowania wszystkich którzy dbali o dorobek tak wielkiej cywilizacji albo po prostu znali się na czymkolwiek poza ideologią Mao. Przewodniczący był przy tym przewidywalny jak stado piranii w sezonie godowym: W czasie destrukcyjnej antykulturalnej rewolucji poszczególne grupy czerwonej gwardii raz były potępiane a raz wspierane przez Mao co prowadziło do tego że zwolennicy Przewodniczącego rozwiązywali spory o kto jest bardziej wierny ideom Mao przy użyciu granatów noży i broni palnej a nawet broni ciężkiej. Na pewno życie pod rządami Wielkiego Sternika było "ciekawe'' w rozumieniu przekleństwa "Obyś żył w ciekawych czasach'' Mao doprowadził bowiem do największej klęski głodu w dziejach świata (Szacunki wahają się od 20 milionów ofiar do nawet 60 milionów ) poza tym każdy kto żył pod światła władzą Przewodniczącego nigdy nie mógł być pewien kiedy zostanie oskarżony przez Mao i o co ? Mózg Wielkiego Sternika był bowiem zupełnie nieobliczalny: Mao potrafił wydać rozkaz i nazywać zdrajcami tych którzy jego rozkaz wykonali. Dzieło norweskiego autora jest smutne: Gdyby działalność Mao była absurdalnym filmem komediowym to byłaby może bardzo zabawna ale to była tragedia której liczba ofiar była porównywalna z drugą wojną światową o ogromnych zniszczeniach dóbr kultury i upodleniu milionów tych co to przeżyli nie wspominając.
Aztek_Anonim - awatar Aztek_Anonim
ocenił na 10 4 miesiące temu
W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka Stephen E. Ambrose
W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka
Stephen E. Ambrose
To grube, opasłe tomisko czyta się jednym tchem. Nie skupia się na bohaterach w trójgraniastych kapeluszach ani mapach rysowanych przy świecy. To jest książka o ludziach, którzy weszli w środek kontynentu, nie mając pojęcia, czy da się z niego wrócić. Lewis i Clark nie ruszyli w zwykłą podróż. Oni ruszyli w nieznane, które nie miało interesu w tym, żeby ktokolwiek je mapował. Rzeki płynęły nie tam, gdzie powinny. Góry rosły szybciej niż ambicje. Kompas bywał sugestią, a nie prawem. „W poszukiwaniu granic Ameryki” czyta się jak raport z długiego oblężenia, gdzie przeciwnikiem jest przestrzeń, pogoda i własne złudzenia. To jest książka o ludziach, którzy myśleli, że przejdą kontynent jak szeroką ulicę, a trafili na dziki, obojętny świat, który nie znał słowa „misja”. Każda strona pachnie mokrą skórą, prochem i gnijącym zapasem. Autor nie robi z ekspedycji pomnika. Nie ma tu patriotycznych fanfar ani triumfalnych flag na szczytach. Jest za to mozolne przesuwanie granicy o kilka mil dziennie — często wbrew rozsądkowi. Najciekawsze w tej książce nie są mapy. Są momenty, kiedy wyprawa prawie się rozpada: choroby, głód, napięcia między ludźmi i świadomość, że droga powrotna wcale nie jest bliżej niż ta do przodu. Indianie nie są tu tłem. Są żywym testem cywilizacji, która dopiero nadciąga. Spotkania bywają pomocne, nieufne, czasem lodowate — jakby obie strony przeczuwały, że to spotkanie będzie miało konsekwencje dłuższe niż sama wyprawa. Styl książki jest surowy, rzeczowy, ale właśnie przez to uderza. Im mniej emocji na papierze, tym więcej ich w głowie czytelnika. To narracja ludzi, którzy nie mieli czasu na metafory — bo musieli przeżyć kolejny dzień. „W poszukiwaniu granic Ameryki” to książka o narodzinach mitu, cenie map, o tym, że imperia zaczynają się od zmęczonych ludzi brodzących w rzece po pas. To lektura dla tych, którzy wiedzą, że historia nie pachnie chwałą, tylko potem i strachem.
a_m_banita - awatar a_m_banita
oceniła na 9 3 miesiące temu
Jedwabne szlaki. Nowa historia świata Peter Frankopan
Jedwabne szlaki. Nowa historia świata
Peter Frankopan
Dwa lata po opublikowaniu w Polsce Jedwabnych szlaków Petera Frankopana (które mam zamiar sprezentować mężowi na Gwiazdkę), na rynku pojawia się przepięknie wydana wersja tej książki dla młodego czytelnika, wzbogacona ilustracje Neila Packera. Absolutnie świetna książka dla dwóch grup odbiorców. Została stworzona z myślą o (mniej lub bardziej) zainteresowanym historią nastolatku (10-15 lat), ale sprawdziła się też w moim przypadku, całkowicie mnie angażując i zmuszając do myślenia. Czyli spodoba się osobie, dla której historia (obok licealnej fizyki) jest jedną ze szkolnych traum. Edukacja przyzwyczaiła nas do patrzenia na historię z polskocentrycznej perspektywy. Jest to podstawowe założenie - najwięcej uczeń powinien dowiedzieć się o swoim kraju, a o innych tylko tyle, żeby mieć świadomość wydarzeń poza granicami państwa. Peter Frankopan, Brytyjczyk, skreśla w swojej książce edukacyjny nacjonalizm i proponuje coś, czego brakowało mi przez kilkanaście lat edukacji - obraz historii ekonomicznej, a nie politycznej. I czyni to w sposób oszałamiający. Żaden kraj nie funkcjonuje w oderwaniu od innych, żadna gospodarka nie działa w odosobnieniu, a każdy postęp, odkrycie, wyprawa, miały swoje gospodarcze uzasadnienie. Dlaczego podpisanie Deklaracji Niepodległości USA wpłynęło na zintensyfikowanie kolonialnego ucisku w Indiach? Dlaczego Iran zmienił swoją nazwę i to właśnie na taką? A wreszcie - jak towary oferowane przez niektóre państwa wpłynęły na los historii i układ sił na świecie? Odpowiedzi na te pytania są pozornie oczywiste, ale nigdy nie wskazane wprost w toku edukacji (a jeśli tak, to zazdroszczę historyków w szkole). Frankopan proponuje błyskawiczny skrót historii, w którym koncentruje się na szlakach handlowych, najbardziej pożądanych towarach, ich znaczeniu społecznym i ekonomicznym. Czyja gospodarka odczuła negatywnie pojawienie się na europejskich rynkach jedwabiu, kiedy powstał prototyp kontroli granicznej, w czym Chińczycy wyprzedzali Europejczyków - to wciąż nieliczne pytania, na które odpowiada ta książka. Książka, która może okazać się szczególnie ważnym punktem zwrotnym w myśleniu zwłaszcza młodego człowieka, funkcjonującego w europocentrycznej rzeczywistości. Europa nie jest i nigdy nie była centrum świata. Ten środek ciężkości od zawsze był przesunięty w stronę Bliskiego Wschodu, gdzie krzyżowały się szlaki handlowe. I to one, tzw. jedwabne szlaki, stanowią centrum cywilizacji. Od ich drożności, bezpieczeństwa, opłat celnych, sposobów transportu uzależniony był przez wieki rozwój idei. Książka absolutnie warta polecenia.
Magda_ między_książkami - awatar Magda_ między_książkami
ocenił na 8 5 lat temu
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu Toby Wilkinson
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu
Toby Wilkinson
Gdy człowiek sobie uzmysłowi, że w momencie upadku Troi cywilizacja egipska liczyła już przeszło 2 tysiące lat, a w momencie przybycia do Egiptu Cezara, 2 tysiące lat temu, kolejny tysiąc lat, gdy sobie to wszystko doda i jakoś spróbuje tę otchłań czasu przyłożyć do np. historii Polski, to aż go ciarki przechodzą :) Tym bardziej nie do końca fortunne wydaje mi się tłumaczenie oryginalnego "Rise..." jako "powstanie". Chyba więcej sensu miałby np. "rozkwit", mówimy przecież o czymś co trwało kilka tysięcy lat i raczej nie składało się tylko z "powstania i upadku". No ale to tak na marginesie, a propos polskiego tytułu. Poza tym trudno do czegoś się tutaj przyczepić - narracja jest potoczysta, wykład klarowny i przystępny a całość pozwala ogarnąć umysłem te tysiąclecia historii. Oczywiście nie dało się uniknąć pewnej powierzchowności i skrótowości ale raczej jest ona zaletą w tym przypadku. Książka będzie w sam raz na początek przygody z historią starożytnego Egiptu, jako baza do dalszych lektur, w czym na pewno pomoże bardzo rozbudowana sekcja przypisów i źródeł. Albo po prostu jako źródło do uzupełnienia wiedzy dla ludzi na co dzień interesujących się innymi okresami historii (tak było w moim przypadku). Tradycyjnie dla Rebisu wydanie jest bardzo solidne i cieszy oko. Gdyby wszyscy tak wydawali książki to nie istniałby dla mnie temat e-booków. A, tak zupełnie na zakończenie, to może autor a może tłumacz w jednym małym fragmencie wyłożyli się gdy przyszło do wspomnienia o egipskiej armii. Użycie dzisiejszej nomenklatury wojskowej (pluton, kompania, generał itp.) w książkach o tak zamierzchłej przeszłości zazwyczaj mnie drażni. Ale tu macham na to ręką, to nie jest przecież książka o historii wojskowości.
Killick - awatar Killick
ocenił na 7 4 miesiące temu
Wojna Dwóch Róż. Upadek Plantagenetów i triumf Tudorów Dan Jones
Wojna Dwóch Róż. Upadek Plantagenetów i triumf Tudorów
Dan Jones
Gra o Tron 🗡️ Po przeczytaniu fascynującej historii narodzin rodu Plantagenetów, poszedłem o krok dalej. "Wojna dwóch róż" to tak naprawdę przedłużenie historii z poprzedniej książki, która ukazuje dalsze dzieje wspomnianego rodu, jego powolny upadek, a także wyłonienie się nowych; Yorków i Lancasterów, którzy to w krwawej wojnie, przez prawie 100 lat, będą walczyć o koronę Anglii. 🗡️ Historia zaczyna się krótko po odebraniu korony przez Lancasterów ostatniemu zubożałemu Plantagenetowi. Po błyskotliwych rządach Henryka IV i Henryka V Lancasterów nadszedł czas chaosu i anarchii, która na prawie cztery dekady sparaliżowała system rządów ówczesnej Anglii. Odebranie korony Ryszardowi II było precedensem który odcisnął swoje piętno na całym w XV wieku w Anglii. Świadomość tego że każdy kto ma w sobie odrobinę królewskiej krwi, może sięgnąć po władzę i koronę, stało się preludium do wojny. 🗡️ Od tego zdarzenia oba silne rody zaczęły prowadzić między sobą krwawą kampanię, co rusz wyrywając sobie koronę z rąk. W całym tym ferworze walki narodził się nowy trzeci ród, Tudorów. Jak wszystkim wiadomo, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, w tym przypadku miało odzwierciedlenie w historii. Wojna dwóch róż obfitowała w niezliczone ilości zdrad i knowanie, podobnie zresztą jak za rządów Plantagenetów. Jednak w tym przypadku wśród arystokracji i członków rodziny królewskiej, krwawe żniwa zbierała śmierć. Nikt nie miał skrupułów aby skazywać na śmierć własnych braci i kuzynów, tym bardziej wrogów z drugiego obozu. Po raz kolejny historia pokazała jak żądza władzy potrafi zaświecić w głowie, i do jakiego chaosu takie pragnienie potrafi doprowadzić.
Paweł  Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników


Ciekawostki historyczne