Zimowe wilki

Okładka książki Zimowe wilki autora Dan Jones, 9788383678221
Okładka książki Zimowe wilki
Dan Jones Wydawnictwo: Znak Horyzont Cykl: Psy z Essex (tom 2) powieść historyczna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Psy z Essex (tom 2)
Tytuł oryginału:
Wolves of Winter
Data wydania:
2025-06-04
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-04
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383678221
Tłumacz:
Jakub Jedliński
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zimowe wilki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zimowe wilki



książek na półce przeczytane 1678 napisanych opinii 243

Oceny książki Zimowe wilki

Średnia ocen
7,2 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zimowe wilki

avatar
174
31

Na półkach:

Porywajaco opisane przygody drużyny najemników w czasie oblężenia Calais w XIV wieku. Czytając czułam się jakbym była pod murami miasta.Polecam.

Porywajaco opisane przygody drużyny najemników w czasie oblężenia Calais w XIV wieku. Czytając czułam się jakbym była pod murami miasta.Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
787
529

Na półkach:

Druga część trylogii. Po bitwie pod Crècy Loveday i jego drużyna nie otrzymali żołdu. Muszą sobie radzić, najczęściej grabiąc poległych i mieszkańców. Razem z angielską armią zdążają pod mury Calais. Rozpocznie się oblężenie. Poznajemy dalsze losy członków drużyny, spotkanie ze zdrajcą i prawdziwym obrazem wojny. Jak autor pisze w posłowiu , rzeźba Rodina ukazująca tamtejszych mieszczan ukazuje wizje indywidualnego człowieczeństwa przebijającego przez żałość wojny, oddaje obraz tej wojny. Za działaniami militarnymi stoją ludzie, którzy osiągają swoje cele.

Druga część trylogii. Po bitwie pod Crècy Loveday i jego drużyna nie otrzymali żołdu. Muszą sobie radzić, najczęściej grabiąc poległych i mieszkańców. Razem z angielską armią zdążają pod mury Calais. Rozpocznie się oblężenie. Poznajemy dalsze losy członków drużyny, spotkanie ze zdrajcą i prawdziwym obrazem wojny. Jak autor pisze w posłowiu , rzeźba Rodina ukazująca...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
220
34

Na półkach: ,

Druga część historii grupy angielskich wojowników którzy wyruszyli na wojnę przeciwko Francji. Po brutalnej bitwie pod Crecy, którą nie wszyscy przeżyli, drużyna wraz z całą armią rozpoczyna oblężenie Calais. W tym czasie zajmują się różnymi zadaniami które pozwalają im przetrwać, szukają sposobu na zarobek i czekaj powrót do domu. Niestety życie nie jest lekkie i przyjemne. Czy przywódca Psów z Essex utrzyma pozostałości drużyny przy życiu? Czy da im to czego szukają?

Druga część historii grupy angielskich wojowników którzy wyruszyli na wojnę przeciwko Francji. Po brutalnej bitwie pod Crecy, którą nie wszyscy przeżyli, drużyna wraz z całą armią rozpoczyna oblężenie Calais. W tym czasie zajmują się różnymi zadaniami które pozwalają im przetrwać, szukają sposobu na zarobek i czekaj powrót do domu. Niestety życie nie jest lekkie i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł Zimowe wilki na półkach głównych
  • 77
  • 39
  • 4
34 użytkowników ma tytuł Zimowe wilki na półkach dodatkowych
  • 24
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Dan Jones
Dan Jones
Brytyjski pisarz, historyk i dziennikarz. Student znanego historyka i znawcy dynastii Tudorów Dawida Starkey'a. Mieszka w Battersea w Londynie z żoną i dziećmi. Jest felietonistą w London Evening Standard gdzie pisze regularnie o sporcie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pożoga Simon Scarrow
Pożoga
Simon Scarrow
Orły Imperium: Rozczarownaie Czytając masę pozytywnych komentarzy postanawiam trochę zbalansować ocenę. W recenzji poprzedniego tomu zwróciłem uwagę na to, co mi się szczególnie nie podobało. Teraz niestety widzę, że seria pikuje w dół i zdecydowanie mi się to nie podoba. Kilka moich uwag pod spodem: - Na początek rzecz najbardziej bulwersująca, czyli czas trwania akcji. Zryw Boudiki oczywiście nie jest dobrze udokumentowanym wydarzeniem, natomiast istnieje tutaj tak niesamowity zgrzyt, o którym ciężko jest nie wspomnieć. Czy inni czytelnicy pamiętają, jak Katon i Macro z trudem przemierzali Brytanię na początku inwazji? Ile czasu i krwi poświęcili, aby posuwać się naprzód? Tutaj całość rebelii rozgrywa się dosłownie na przestrzeni kilku dni. Przecież to absurd. Narracyjnie nie ma to absolutnie żadnego sensu. Nie mam pojęcia czemu Scarrow nie wprowadził bardziej klarownych ram czasowych, rozciągając tą akcję na parę miesięcy, ale w obecnej sytuacji bardziej przypomina to jednodniowy bunt Prigożyna, a nie realną rebelię, która wstrząsnęła całą prowincją. - Postać Boudiki. Jak zauważyłem poprzednio, autor ma duży problem z kreowaniem bohaterów drugoplanowych. O ile Macro i Katon z pewnością podbijają nasze serca raz za razem, o tyle reszta postaci jest płaska. No natomiast to co się dzieje z Boudiką woła o pomstę. Jeśli ktoś zapomniał, Boudika jest postacią, która w chwili obecnej poza naszym duetem głównym duetem pojawia się na kartach serii najczęściej. W tym tomie niestety traci ona wszystkie swoje atuty i zmienia się w bondowskiego złoczyńcę. Żałosne i z pewnością niegodne tej postaci, patrząc na to, jak mocno była związana z naszymi bohaterami. - Brak perspektywy z obozu Boudiki. W obozie rebeliantów pojawiamy się na początku książki i po ucieczce Macro w sumie nie dowiadujemy się wiele więcej. A szkoda. Abstrahując od absurdów jakimi jest wszechwiedza Katona na temat stosunków między Brytami, perspektywa rebeliantów jest uboga i właściwie żadna. Szczerze mówiąc wolałbym już wariant z Ostatniego Samuraja, czyli Macro zostaje w obozie Boudiki i towarzyszy jej w jej drodze przez Brytanię, przy okazji pokazując jej trudności czy też dylematy związane z zarządzaniem hordą. Nic takiego się nie dzieje. Brytowie, zamiast zyskać w kontekście fabuły jakąkolwiek podmiotowość, de facto są kolejnym przeciwnikiem do pokonania i niczym więcej. Znamienne jest to, że Katon i Macro myśląc o przyczynach buntu wskazują na postać złego prokuratora Decianusa, nie biorąc pod uwagę innych przyczyn oporu Brytów. To jest zupełnie płytkie myślenie. Końcowa konkluzja. Dziwi mnie to, co się stało z tą historią. Każdy doskonale wie, patrząc chociażby na narodowość autora, że Scarrow uwielbia wątek Brytanii w swojej serii - nigdzie indziej (poza Rzymem) nasi bohaterowie nie pojawiają się tak często, jak na tej nieujarzmionej wyspie. Sęk w tym, że jego wersja historii dostosowana do realiów książkowych jest absurdalnie uproszczona i zwyczajnie krzywdząca dla tych, których Scarrow powinien w pewnym sensie obronić - historię piszą zwycięzcy, a nie przegrani. Autor nie tworzy zatem realnego obrazu zmagań Brytów z Rzymianami, choć widzieliśmy namiastkę takiej próby. Jest to raczej ot takie dopchnięcie i zakończenie wątku rebelii, żeby było i już. Moim zdaniem, abstrahując od domyślnego kierunku zakończenia serii (moim zdaniem to będzie Rok czterech cesarzy),Scarrow zwyczajnie spaprał jedno z najważniejszych wydarzeń, jakie pojawiło się na kartach jego sagi. Przekładając to na legendarny już przykład - rebelia Boudiki przypomina tu dosłownie Białych Wędrowców z serialowej „Gry o tron” - bez osobowości, bez wyraźnego wpływu na fabułę, ostatecznie bez żadnego znaczenia dla naszych bohaterów - celem zarówno postaci z Westeros jak i naszych rzymskich kompanów będzie walka o obsadzenie na tronie właściwej dla siebie osoby. Brytowie, podobnie jak Biali Wędrowcy, okazali się być ledwie epizodem, nie stanowiącym poważnego zagrożenia. Nie wiem, jak domknie się historia Boudiki, bo nie wziąłem się za następny tom, natomiast sama rebelia ku mojemu zaskoczeniu jest absolutnym rozczarowaniem.
Tradion - awatar Tradion
ocenił na61 dzień temu
Neron Conn Iggulden
Neron
Conn Iggulden
„Imię może być nieśmiertelne, ale już nie wspomnienie o człowieku, bo ono rozwiewa się jak pył na wietrze.” Mam słabość do książek autora, znakomicie się przy nich relaksuję, zdobywam wiedzę, zaglądam przez okno historii w różnych barwach intrygi. Conn Iggulden posiada niezwykłą zdolność do przekonującego odmalowywania obrazów epoki, miejsc, zdarzeń i postaci. Uwzględnia w fabule jak najwięcej faktów, wydobywa z historycznych dowodów to, co wydaje się prawdziwe, sięga po charakterystyczne cechy i symbole, nie unika bazowania na rozmaitych przekazach i legendach. Dzięki temu wprowadza czytelnika w wybrany klimat historyczny. Pierwszy tom trylogii o Neronie natychmiast przyciągnął moją uwagę. Z ogromnym zainteresowaniem wkraczałam w starożytność, z której współczesna cywilizacja wiele czerpie a osiągnięcia imponują. Życie cesarzy leży w moich bliskich zainteresowaniach, frapująco poznaje się zwykłe i niezwykłe aktywności, światły i mroczny dorobek. Koło losów i stanowisk nieustannie się obracało, jedni rośli w potęgę, inni upadali, bez gwarancji uznania i sprawiedliwości, poparcia rodziny i przyjaciół. Jakże przewrotny okazywał się scenariusz stawania na politycznym szczycie lub upadku z niego. Conn Iggulden wyszedł w powieści od trzydziestego siódmego roku a zakończył w czterdziestym trzecim. Jedną z głównych bohaterek była matka Agrypina Młodsza. Pisarz poświęcił jej sporo miejsca i to jej sylwetkę najszczegółowiej przedstawił. Czułam lekki niedosyt portretowania innych postaci, niedostatecznie poświęcił im uwagi, jednak do pewnego stopnia rozumiałam przyjętą koncepcję. Udało się ukazanie świata, w którym wiodącą rolę odgrywały ambicje realizowane z bezwzględnością, podobnie jak naginanie woli innych, czy toczenie bitw bez udziału dźwięków, zaś torowanie drogi do władzy licznymi morderstwami. Oczekiwałam więcej migawek z Miasta Siedmiu Wzgórz, jakże atrakcyjnego nie tylko od strony społecznej, hałaśliwego, awanturniczego i pękającego w szwach, ale również imponującej architektury i rozwiązań budowlanych, chociaż nie Rzymowi poświęcona była książka. Czułam strach i terror rozlewające się po ulicach miasta, najpierw za panowania Tyberiusza, później Kaliguli, i chwilę pozornego oddechu przy Klaudiuszu. Publikacja wzbogacona o notę historyczną, mapy i drzewo genealogiczne dynastii julijsko-klaudyjskiej. Zerknij na inne tytuły Conna Igguldena przedstawione na Bookendorfinie ("Lew", „Bramy Aten”, „Protektor”, „Sokół spartański”). bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na66 miesięcy temu
Krąg czasu Ken Follett
Krąg czasu
Ken Follett
To książka dla każdego, kto choć raz zastanawiał się, jak powstały wielkie kamienne monumenty, takie jak Stonehenge, i jaką pełniły funkcję. Gdy nastoletnia Joia podglądała tańczące kapłanki, nie przypuszczała, że sama stanie się kiedyś arcykapłanką i poprowadzi swój lud do realizacji wielkiego przedsięwzięcia: sprowadzenia dziesięciu ogromnych głazów i stworzenia kamiennego kręgu. Miejsca, wokół którego podczas przesileń kapłanki tańczyły i śpiewały, a które było w rzeczywistości precyzyjnym kalendarzem i zegarem. Jego tajemnice znały wyłącznie kapłanki, jedyne osoby w społeczności potrafiące liczyć. Autor ukazuje szeroki obraz życia prehistorycznych plemion: rolników, pasterzy, kamieniarzy czy ludzi lasu. Codzienność tych społeczności była nieustanną walką o przetrwanie. Wystarczył jeden rok suszy, by pojawił się głód i widmo śmierci. Brak leków sprawiał, że nawet drobne infekcje mogły okazać się śmiertelne, a jedyną pomocą była znajomość ziół. Ciekawie przedstawiono także relacje społeczne i obyczaje. Spotkania między plemionami, podczas których panowała duża swoboda seksualna, zwane "zabawami", miały swój praktyczny cel: wzmacnianie puli genowej i zwiększenie szans na narodziny zdrowych dzieci. Jednocześnie autor kontrastuje różne modele społeczności: w jednej kobiety traktowane są jak własność mężczyzn, w innej cieszą się pełną niezależnością. Na tym tle pojawia się Joia, charyzmatyczna postać, która potrafi porwać tłumy. Wprowadza do rytuałów coś na kształt „efektów specjalnych” i doskonale rozumie, że aby ludzie podjęli się ogromnego wysiłku transportu kamieni, muszą poczuć sens i wspólnotę działania. Nie brakuje też konfliktów, walk o zasoby, kradzieży i brutalnych mordów, czasem całych plemion. W świecie, gdzie przetrwanie zależy od kilku krzewów owocowych czy stada krów, okrucieństwo staje się narzędziem walki o życie. Autor pokazuje również inne postrzeganie czasu, na przykład tydzień liczący dziesięć dni, co dodatkowo buduje wiarygodność świata przedstawionego. Jedynym zgrzytem była dla mnie wzmianka o mężczyźnie wiążącym starszej kobiecie sznurówki. W realiach neolitu (czyli okresu, do którego nawiązuje budowa Stonehenge, ok. 3000–2000 r. p.n.e.) obuwie istniało, ale najczęściej były to proste skórzane formy wiązane rzemieniami lub paskami, a nie „sznurówki” w dzisiejszym rozumieniu. To drobiazg, ale lekko wybija z klimatu. Akcja rozwija się raczej spokojnie, momentami wręcz leniwie, co nie każdemu przypadnie do gustu. Jednak co jakiś czas pojawiają się bardziej dynamiczne, dramatyczne wydarzenia, które ożywiają narrację. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Folletta i bardzo udane. Słuchałam audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły, która nadaje historii niemal teatralny charakter. Jego głos jest jednocześnie pełen emocji i kojący, idealny do słuchania wieczorem, gdy opowieść snuje się spokojnie, aż oczy same się zamykają.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na75 dni temu
Przepaść Robert Harris
Przepaść
Robert Harris
Herbert Henry Asquith i Venetia Stanley byli związani dziwaczną zależnością; uczuciem… czymś na kształt uzależnienia, zauroczenia, może przyjaźni, sympatii, która się jednak wyrwała z pewnych ram. Sam Asquith znany był z tego, że miał słabość do mądrych i atrakcyjnych kobiet, i się nimi otaczał. Pisywał listy, pytał o punkt widzenia, rozmawiał, adorował. To jednak, jak wyglądała korespondencja z Venetią sugeruje przekroczenie pewnych granic. I o tym jest powieść Roberta Harrisa. Jest to oczywiście w dużej mierze fikcja lub możliwy scenariusz zajść i perypetii. Autor suponuje nam i podaje jaka była, być może, ta relacja …i jak się rozwijała. Co ciekawe listy Herberta Asquitha przytaczane w tekście są autentyczne. Nie dziwi więc to, jak wyobraźnia podsunęła tu pewne drogi rozwinięć fabuły. Z historii wiadomo, że ta dziwna para często się widywała, kiedy oboje byli w Londynie. Zwykle znajdowali czas na przejażdżkę samochodem, pogaduszki lub lunch czy też kolację, spotykali się też czasem na wieczornych przyjęciach i balach. Asquith przebywał także raz lub dwa razy w roku w jednej z rezydencji lorda Sheffielda. Powieść nie jest bardzo wartka, ale nie jest nudna, czy męcząca. Dobrze oddano w niej realia epoki i różnice klasowe oraz maniery i klimat miejsc. Intrygę autor zbudował wokół samej polityki, uczuć obojga bohaterów oraz afery szpiegowskiej. Używa stonowanego, umiarkowanie bogatego języka i narracji może niezbyt oryginalnej, ale też dostosowanej do przekazywanej treści. Dynamizm początku XX wieku, to nie to samo, co obecne tempo. Na stronie 326 pojawia się fragment, który wybija czytelnika z rytmu – z Venetii robi się Victoria, która to otwiera torebkę i odlicza trzynaście gwinei, by za moment stać się ponownie Venetią. To jakaś wpadka redakcji… Venetia miała wówczas dwa imiona Beatrice, Venetia i nazwisko Stanley. O Victorii nic mi nie wiadomo… Książka, jest ni to romansem, ni obyczajówką, ni politycznym thrillerem... czymś co można przeczytać, aby poczytać.
iro - awatar iro
ocenił na63 miesiące temu
Aż zobaczycie ogień Paweł Majka
Aż zobaczycie ogień
Paweł Majka
Rusza pogoń za Białym Księciem. Do znalezienia szlachcica zostaje wynajęty Szodar, cudarz i łowca nagród. Jednak nie on jedyny jest zainteresowany tą postacią. Paweł Majka to postać, którą kojarzę z fandomu, aczkolwiek: do tej pory nic od niego jeszcze nie czytałam. Dlatego też w ramach poznawania polskich pisarzy sięgnęłam po jego najnowszą powieść, czyli „Aż zobaczycie ogień”. To przygodowa powieść fantasy, w moim odczuciu raczej dość klasycznie poprowadzona. Jednocześnie: jest to chyba pierwsza tego typu historia od dawna, którą mogłabym określić mianem „męskiej” i którą nie miałam ochoty wyrzucić przez okno. To, co od razu rzuciło mi się w oczy to fakt, że Majka sprawnie posługuje się piórem. Potrafi dobrze budować klimat językiem, tworząc barwne opisy i dość wyrazisty świat. Język, jakim napisana jest powieść jest jak najbardziej rozrywkowy, raczej lekki, ale w żadnym razie nie infantylny, a to jest mój częsty zarzut do współcześnie pisanej literatury. „Aż zobaczycie ogień” to powieść osadzona w raczej typowym świecie fantasy. W moim odczuciu autor mocniej opisuje w niej dwa ścierające się światy. U władzy mamy potężne, skupione na religii imperium. Drugi świat zaś to ten upadły, pokonany, pełen dzikiej magii i lasów, kojarzyący mi się klimatem z mitologią słowiańską. Nie jest to nic nowatorskiego, ale jest wystarczające dla tej powieści. Choć przyznaje, ta dziksza strona świata wydaje mi się ciekawsza i mniej pretensjonalna. Fabuła rozdzielona jest między trzy główne perspektywy (cztery, jeśli liczyć tę pojawiającą się rzadziej). Najciekawszym wątkiem jest w moim odczuciu ten główny, dotyczący Szodara. W każdym z wątków bohaterzy dobierają się w pary i koniec końców miałam poczucie, że nie są to perspektywy i wątki wystarczająco zróżnocowane. Miałam też wrażenie, że historia jest dość nierówna. Były momenty, kiedy byłan parawdę w daną scenę wciągnięta, a były też takie, że przestawałam rozumieć stawkę i przestawała mnie ona jakkolwiek interesować. Brakuje mi też w tej historii głębi postaci. Bohaterowie mają przypisane po kilka cech i sobie charakterystycznych zachowań, które regularnie się powtarzają, ale jednocześnie nie buduje to ich głębi. Miałam wrażenie, że to kartki papieru, które nie mają się jak rozwinąć w którąkolwiek ze stron, bo są po prostu dość płaskie. Przez to również relacje pomiędzy nimi nie były dla mnie szczególnie emocjonujące, a dialogi wydawały mi się momentami dość syntetyczne. Przy tym wszystkim: to w dalszym ciągu solidna powieść przygodowa. Na pewno sprawdzi się bardziej tym, którzy preferują przygodę i pościgi, połączone z odrobiną zagadki kryminalnej, a to wszystko w raczej mrocznej otoczce, niż tym, którzy stawiają na relacje postaci czy głębokie, filozoficzne pytania. Ale jestem pewna, że wielu czytelników ze spotkania z „Aż zobaczycie ogień” będzie po prostu zadowolonych.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na719 dni temu
Gaijin Arkady Saulski
Gaijin
Arkady Saulski
Książki Arkadego Saulskiego kojarzą mi się przede wszystkim z fantastyką i klimatem Kraju Kwitnącej Wiśni, dlatego Gaijin od razu wzbudził moją ciekawość. Tym razem jednak autor odkłada na półkę legendy, miecze i całą tę fantastyczną otoczkę, a sięga po zupełnie inny, dużo bardziej współczesny oręż. I przyznam szczerze – byłam bardzo ciekawa, jak sobie z nim poradzi. Porwanie. Gdy ważny biznesmen zostaje porwany w tajemniczych okolicznościach, Karol Hotaro – najemnik, specjalista od ekstrakcji o polsko-japońskich korzeniach – otrzymuje zadanie uwolnienia go. Sprawa wydaje się paskudna od samego początku, a krwawy trop wiedzie przez biznesowe centrum Tokio, gangsterskie speluny Yakuzy, tajską dżunglę i neonowe alejki Bangkoku. Na drodze Hotaro stają przestępcy, skorumpowani wojskowi, tajne służby i rosyjscy najemnicy, jednak to nie oni okazują się najgroźniejsi… Krwawo i “soczyście” Moja pierwsza myśl po zakończeniu książki była bardzo prosta. To aż się prosi o ekranizację i to najlepiej o taki porządny sensacyjny film akcji w mocno amerykańskim stylu. Wszystko dlatego, że ta powieść wręcz ocieka akcją. Strzelaniny, pościgi, operacje specjalne, ciągłe zmiany miejsc i krajów – właściwie bez przerwy coś się dzieje, a ja nawet nie zauważyłam, kiedy kolejne strony zaczęły dosłownie uciekać mi pod palcami. Sama dynamika nie jest zresztą jedynym plusem tej historii. Autor naprawdę fajnie oddał dalekowschodni klimat i do tego stworzył bohatera, którego mimo wad i bardzo lekkiego podejścia do używania broni, po prostu trudno nie polubić. No właśnie – Karol (czy jak tam wolicie Karor ) Hotaro to pół Polak, pół Japończyk, były komandos i specjalista od zadań, których nikt rozsądny raczej nie chciałby brać na siebie. Dziś zarabia na życie odbijaniem porwanych ludzi. Drogo, dyskretnie i – co najważniejsze – skutecznie. Oczywiście ta historia wyłącznie Hotaro nie sto, bo obok niego pojawia się też całkiem zgrana ekipa dawnych wojskowych znajomych, którzy najwyraźniej najlepiej odnajdują się tam, gdzie wokół latają kule. I muszę przyznać, że bardzo fajnie zostało to poukładane. Widać różnice między nimi, ich charaktery, sposób działania, ale też tę więź, która została zbudowana dużo wcześniej, jeszcze na innych polach walki. Oczywiście nie wszystko podczas lektury było aż tak różowiutkie – choć chyba w tym przypadku bardziej pasowałoby napisać krwawiutkie (czy w ogóle takie określenie istnieje ) . Są momenty mocno polityczne, przez które tempo lekko siada, a niektóre relacje między Karorem a jego zleceniodawczynią momentami wypadają dość dyskusyjnie. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się naprawdę świetnie, bo to kawał solidnej powieści sensacyjnej – dynamicznej, sprawnie napisanej i takiej, która bardzo dobrze sprawdza się wtedy, kiedy ma się ochotę na historię z międzynarodowym rozmachem i fajnym klimatem w tle. https://unserious.pl/2026/03/gaijin/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na813 dni temu
Hipnoza Krzysztof Bochus
Hipnoza
Krzysztof Bochus
Gdańsk, 1807 r. Miasto zostaje zajęte przez wojska napoleońskie, które zaczynają wprowadzać tam swoje prawa oraz rządy. Sympatyzujący z królem Prus mieszkańcy podnoszą bunt przeciwko okupantom. Jednocześie stacjonujący w mieście francuscy żołnierze padają ofiarą brutalnych morderstw. Sprawą ich rozwikłania zajmuje się Victor. Do pomocy zostaje przydzielony mu Halikmar Sterling, młody mężczyzna zajmujący się hipnozą, wykorzystujący w dochodzeniu do prawdy niekonwencjonalne metody. Jednocześnie Halikmar pragnie uwolnić swojego ojca, niesłusznie oskarżonego i osadzonego w więzieniu przez Francuzów o przestępstwo, którego nie popełnił. Tymczasem potencjalni podejrzani o udział w zbrodni zaczynają ginąć w tajemniczych okolicznościach. "Hipnoza" to zaskakujące, nieoczywiste, pełne napięcia oraz gwałtownych zwrotów akcji połączenie retro kryminału i powieści historycznej utrzymane w klimacie noir. Mnóstwo w tej książce intryg, spisków oraz nieoczekiwanych momentów. Bohaterowie są niejednoznaczni. Nie da się tutaj ich zakwalifikować jako dobrych lub złych. Są podejrzliwi wobec siebie i ukrywają przed innymi swoje rzeczywiste intencje. Prawda o nich wychodzi powoli, zaś sam Bochus prowadzi czytelników do emocjonalnego oraz mocnego finału. Po raz kolejny chylę czoła przed Bochusem za stworzenie kolejnego wciągającego kryminału, który wciąga już od pierwszych stron i przyciąga swoim klimatem. Czytało mi się tę książkę z zaciekawieniem oraz wypiekami na twarzy. Ciekawa, intrygująca pozycja.
Maras - awatar Maras
ocenił na89 dni temu

Cytaty z książki Zimowe wilki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zimowe wilki