Tajemnica starego zegara

Okładka książki Tajemnica starego zegara
Anna Katharine Green Wydawnictwo: Wydawnictwo MG kryminał, sensacja, thriller
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
e-book
Tytuł oryginału:
The Old Clock Mystery
Data wydania:
2026-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-25
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382413526
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemnica starego zegara w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tajemnica starego zegara

Średnia ocen
5,4 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
19
18

Na półkach:

Nowy Jork, przełom XIX i XX wieku, pewnego wieczoru mieszkanka jednego z domów w zamożny dzielnicy dostrzega parę , która wchodzi do niezamieszkałego akurat domu. Rankiem dnia następnego w owym domu odnalezione zostają zwłoki kobiety. Kryminał w dobrym, starym stylu, gdzie praktycznie do końca nie wiadomo, kto jest mordercą. Książki wysłucham i wielkie brawa dla lektora za oddanie klimatu tamtej epoki.

Nowy Jork, przełom XIX i XX wieku, pewnego wieczoru mieszkanka jednego z domów w zamożny dzielnicy dostrzega parę , która wchodzi do niezamieszkałego akurat domu. Rankiem dnia następnego w owym domu odnalezione zostają zwłoki kobiety. Kryminał w dobrym, starym stylu, gdzie praktycznie do końca nie wiadomo, kto jest mordercą. Książki wysłucham i wielkie brawa dla lektora za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Tajemnica starego zegara na półkach głównych
  • 29
  • 13
19 użytkowników ma tytuł Tajemnica starego zegara na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Tajemnica starego zegara

Inne książki autora

Anna Katharine Green
Anna Katharine Green
Amerykańska poetka i pisarka. Była jedną z pierwszych amerykańskich autorek powieści kryminalnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo w podróży Merryn Allingham
Morderstwo w podróży
Merryn Allingham
Pisarz Jack Carrington odbiera niepokojący telefon od swojej matki Sybill. Kobieta aktualnie przebywa w Paryżu i twierdzi, że ktoś zamordował jej przyjaciółkę Ruby King. Wg. Sybill „to nie był wypadek. Samochód przejechał na czerwonym świetle i wjechał w nas celowo.” Niemalże wbrew sobie Jack zgadza się pomóc. O pomoc prosi swoją przyjaciółkę, właścicielkę księgarni i detektywkę amatorkę Florę Steele. To co dla Flory miało być przyjemnym wyjazdem, szybko zmienia się nie tylko w amatorskie śledztwo, ale i w „walkę” z krytyką matki Jacka. Gdy śledztwo przenosi się z Paryża do posiadłości hrabiego Massima Falconiego, partnera Sybill, sprawy zaczynają przybierać niebezpieczny obrót. Czy uda się znaleźć odpowiedzialnego za śmierć Ruby? Jakie tajemnice odkryją Jack i Flora? Czy ich uczucie się wzmocni, czy wręcz przeciwnie? „Morderstwo w podróży” to już siódmy tom cyklu Flora Steele, autorstwa Merryn Allingham, będący serią kryminałów retro, którą bardzo polubiłam. Akcja powieści toczy się w 1957 roku w Anglii i Francji, przenosząc czytelników do jakże dalekiej od naszej rzeczywistości. Detektywi-amatorzy Flora i Jack muszą zdać się na swój intelekt, bez tak uwielbianych przez współczesnych detektywów gadżetów, nawet telefony są luksusem, do którego nie wszyscy mają dostęp. Jednak to, co najbardziej przyciąga mnie do tej serii, to ten staroświecki klimat, dawna moralność, kurtuazja. Zwłaszcza w relacjach damsko-męskich, w których panują sztywne zasady dotyczące m.in. randkowania, czy tak prozaicznej czynności we współczesnej literaturze, jak pocałunki. Wracając do głównego wątku, to dostajemy jak zwykle w tej serii ciekawą zagadkę kryminalną. Jadnak w tym tomie dostajemy coś więcej. Ci, którzy śledzą serię od początku wiedzą, że Flora była wychowywana przez ciotkę (po której odziedziczyła księgarnię), o rodzicach Flory wiedzieliśmy mało. W tym tomie wiele faktów z przeszłości Flory wyszło na jaw, choć nie rozwiązało wszystkich niewiadomych. Odkrycie przeszłości, wstrząsnęło nie tylko Florą. Muszę przyznać, że przeżywałam te emocje razem z bohaterką. W tym tomie pojawia się też były narzeczony Flory, uuu, co za antypatyczny typ! W pełni rozumiem, dlaczego jest już jej ex-em, choć nie rozumiem, co ją wcześniej do niego przyciągnęło?! Dobrze, że teraz u boku Flory stoi wspierający i wyrozumiały Jack. Jako, że w tym tomie Flora i Jack wybierają się do Francji, nie mogło zabraknąć opisów krajobrazów, urokliwych miasteczek czy wspaniałego francuskiego jedzenia. Po dobrze nam znanych opisach Sussex, jest to ciekawa odmiana. Choć oczywiście powrót do Abbeymead przynosi wieści od „starych znajomych” i jest niemalże powrotem do domu, także dla czytelnika. Po raz kolejny dałam się urzec tej serii i mimo że to już siódmy tom, to wciąż chcę więcej. Serdecznie polecam miłośnikom kryminałów retro i cozy crime, nie zawiedziecie się.
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 8 2 dni temu
Zwłokomat Iwona Banach
Zwłokomat
Iwona Banach
𝐈𝐰𝐨𝐧𝐚 𝐁𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡 powraca, a wraz z nią jej niepodrabialny styl i ogromna dawka dystansu do świata! W „Zwłokomacie” autorka z właściwym sobie przymrużeniem oka pokazuje, że nawet morderstwo może stać się pretekstem do genialnej zabawy. Jeśli szukacie historii, która wytyka nasze narodowe przywary w sposób tak zabawny, że aż boli, to Pokusy Dolne czekają na Was z otwartymi ramionami. Gotowi na krzywe zwierciadło polskiej prowincji? Mała miejscowość, kilkoro niezbyt inteligentnych mieszkańców, garstka trochę myślących i trup na dokładkę – to nic innego jak kolejna rozbrajająca historia Iwony Banach, w której morderstwo przeplata się z humorem. Autorka ma unikalny, niepodrabialny styl. W jej historiach wszystko jest „jej” – na nikim się nie wzoruje i z nikogo nie czerpie bezpośrednich inspiracji. Ten styl jest bardzo charakterystyczny i nieszablonowy. Sama historia jest jedyna w swoim rodzaju, a bohaterowie wyraziści, dość nietypowi i głośni. Autorka z ogromną dozą uśmiechu i dystansu potrafi punktować nasze społeczeństwo. Robi to oczywiście z dużym przekoloryzowaniem. Absurdy, które pokazuje, okraszone są wartką akcją i świetnym komizmem językowym. Autorka przyzwyczaiła nas też do gry słów oraz groteskowych dialogów. „Zwłokomat” to historia, która już samym tytułem wywołała u mnie rozbawienie. Oczekiwałam świetnej zabawy oraz czarnego humoru i zdecydowanie się nie zawiodłam. Tym razem Iwona Banach zabiera nas do Pokus Dolnych, gdzie grupa znajomych chce wziąć udział w konkursie na „idealny dom z horroru”. Jeden z uczestników – leniwy Bobas – jest w subtelny sposób namawiany do ślubu z Judytą, córką właściciela domu, który przez pryzmat tego małżeństwa widzi spełnienie swoich marzeń finansowych. O względy Bobasa (a raczej o pieniądze jego ojca) walczą też Baśka i Marlenka. Jak zwykle u tej autorki, historia jest zawikłana, intryga mocno zarysowana, a zakończenie zupełnie nieprzewidywalne. Autorka przy pomocy ironii i ciętego języka przedstawia codzienne problemy. Relacje międzyludzkie, więzi rodzinne, chęć wzbogacenia się czy zazdrość to tylko niektóre motywy zawarte w książce. W genialny sposób pokazuje ambicje bohaterów, wywołując u czytelnika śmiech – czasami przez łzy, gdy mamy do czynienia z absurdalnymi i mocno „odjechanymi” pomysłami. Z każdą kolejną powieścią autorka zaskakuje na nowo. Jej głowa jest przepełniona szalonymi pomysłami, które przelewa na karty książki, bawiąc tym swoich czytelników. „Zwłokomat” bardziej śmieszy absurdem sytuacji niż samą intrygą – to idealny przykład historii będącej krzywym zwierciadłem naszej rzeczywistości. Jest to pozycja obowiązkowa dla miłośników czarnego humoru, lubujących się w historiach, w których absurd goni absurd.
SękwTym - awatar SękwTym
ocenił na 8 21 godzin temu
Komnata sekretów Alek Rogoziński
Komnata sekretów
Alek Rogoziński
Paulina Marzec, dziennikarka portalu Znana Polska, na pogrzebie babci Anny Fojdel spotyka jej dawnego znajomego, który uważnie przygląda się żałobnikom. Paulina nie może się oprzeć wrażeniu „że ma on związek z jakąś tajemnicą zmarłej przodkini. A tajemnice to było coś, co Paulinę podniecało najbardziej.” Przeczucie nie myliło Pauliny, nieznajomy przedstawiający się jako Olgierd Łuczak, historyk sztuki, twierdzi, że pracował kiedyś z Anną i pragnie teraz przekazać tajemnicę Paulinie. Problem w tym, że zanim zdążył zdradzić sekret, ktoś wjechał w niego na pasach. Paulina zaczyna „drążyć” tajemnicę przeszłości babci, nawet nie zdając sobie sprawy, w jaką kabałę się wpakuję i jak wielu ludzi zrobi wszystko, aby być pierwszym w wyścigu do odkrycia jednej z największych zagadek II Wojny Światowej – czyli odkrycia, co stało się z Bursztynową Komnatą. Po drodze będzie musiała zmierzyć się z redakcyjnym kolegą, który chce ją wygryźć z wyścigu o stołek, francuską kustoszką, która oprócz oczywistej chęci odnalezienia skarbu, ma również ochotę dołożyć do swojej listy miłosnych podbojów narzeczonego Pauliny, ambitnego wiceministra, dla którego to polityczne złoto i trampolina mająca wynieść go na wyżyny, niemieckiego biznesmena, który ma prywatny interes, aby odnaleźć zaginiony skarb, a także rosyjskiego kolekcjonera sztuki. Skarbem zaczyna się interesować również „wielka diwa” Klaudia Hutniak. Komu i czy uda się znaleźć 8 cud świata? „Komnata sekretów” to kolejna komedia kryminalna w dorobku Alka Rogozińskiego, w której oprócz tak dobrze znanego i charakterystycznego dla Autora stylu przepełnionego humorem i sarkazmem, pojawia się wątek historyczny, w tym przypadku wątek zaginionej Bursztynowej Komnaty. Autor już na wstępie oświadcza, że wszystko jest wytworem jego wyobraźni i o miejscu ukrycia Bursztynowej Komnaty nic nie wie i oczywiście czyni to w swoim unikalnym stylu – czyli prosi o nieporywanie go w celu przesłuchania. No, cóż… ja się może nie znam, ale jak ktoś mówi, że nic nie wie, a potem pisze książkę na ponad 300 stron, to ja mam wątpliwości, czy to „nic” to naprawdę „nic”. :D Zwłaszcza że w powieści pojawiają się Mamerki, które przez łowców skarbów są wskazywane, jako jedno z miejsc ukrycia Komnaty. (Tak, wiem, tam już każda piędź ziemi została kilkukrotnie obrócona w poszukiwaniu ukrytych skarbów, a bursztynu, jak nie było, tak nie ma. Choć z drugiej strony, od 2025 roku w Mamerkach można oglądać replikę Bursztynowej Komnaty, z tą „wielką” różnicą, że zamiast prawdziwego bursztynu użyto syntetycznego. No, chyba, że to zmyłka? ;) Alek, ja nikomu nie powiem, a nagrodą się podzielimy :D ) Druga uwaga, już na wstępie recenzji, tym razem do Wydawcy, czyli wydawnictwa Filia – trochę falstart z tą powieścią, sezon na poszukiwanie Komnaty i/lub Złotego Pociągu rozpoczyna się w okolicach czerwca, a nie w marcu… W tej powieści oprócz oczywistego wątku kryminalnego – ktoś wpycha szanowanego historyka sztuki pod koła autobusu, pojawia się wspomniany wątek poszukiwania skarbu. Ci, którzy znają twórczość Alka wiedzą, że nie stroni od podnoszenia ważnych społecznie tematów. Tym razem pojawił się, wątek internetowego hejtu. Dla powieściowych hejterek „komenty” pod wiadomościami dotyczącymi celebrytów to „ratowanie nerwów” „Człowiek spuści parę w internecie i potem nie czuje już takiej potrzeby w realu.” Poczciwe babuszki nie zdają sobie sprawy, ze szkód jakie czynią, konkurując ze sobą w ilościach wrednych komentarzy. Choć te komentarze mogą się wydawać niegroźne, a niektóre nawet w specyficzny sposób zabawne, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mogły się pojawić pod prawdziwymi wiadomościami i były skierowane przeciwko prawdziwym ludziom. „Niegroźne” w mniemaniu staruszek hobby, ma przykre konsekwencje w realu. Powieść czyta się szybko, akcja pędzi od pierwszej strony. Bohaterowie, niektórzy już dobrze czytelnikom znani, inni nowi, jak zawsze wykreowani realistycznie. Dialogi w pełni naturalne, często nasączone humorem i sarkazmem. Jeśli lubicie audiobooki, to interpretacja Mikołaja Krawczyka jest świetna. Uwaga: nie słuchajcie w miejscach publicznych, chyba że nie macie nic przeciwko zdziwionym spojrzeniom, gdy zaczynacie parskać śmiechem (to samo tyczy się wersji „papierowej”). Powieść idealna na poprawienie humoru po ciężkim dniu/tygodniu. Kryminalna intryga, humor i celne obserwacje rzeczywistości, czego chcieć więcej? Serdecznie polecam!
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 8 1 dzień temu
Wampir z Woźnickich Dołów Konrad Chęciński
Wampir z Woźnickich Dołów
Konrad Chęciński
Za mną już trzeci i jak na razie ostatni tom perypetii oficera Piotra Wernera. Tym razem trafiliśmy do Woźnickich Dołów, gdzie w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowana miejscowa bibliotekarka. Wszystko wskazuje na włamanie, jednak szybko okazuje się, że ktoś postanowił uciszyć kobietę. Jaką tajemnicę zabrała ze sobą zamordowaną? Komu zależało, aby pewne rzeczy nigdy nie ujrzały światła dziennego? Dlaczego giną kolejne osoby? Chętnie wróciłam do znajomych postaci i byłam ciekawa, jak zmieniło się ich życie po tragiczny wydarzeniach w Dobrowoli. Niektóre sytuacje mnie zaskoczył, a inne były do przewidzenia. Duet Nikifor i Piotr trochę się od siebie oddalił, ale sprawa w Woźnickich Dołach skrzyżowała, po raz kolejny, ich drogi. W najnowszej powieści autor zdecydowanie zmniejszył liczbę bohaterów i od samego początku krąg podejrzanych jest naprawdę skromny. Każdy z nich mógł dopuścić się zbrodni, tylko który z nich zdecydował się na tak radykalny krok? Całe śledztwo opiera się na dedukcji, poszlakach, motywach i pozorach. W historii przeplatają się też wątki pożaru w czasach powojennych, tajemnicze spotkania w hotelu w niedalekiej okolicy oraz wstrząsające opowieści o dawnym sierocińcu. Czy przeszłość przyczyniła się do śmierci bibliotekarki? Zdecydowałam na audiobooka czytanego tym razem przez pana Roberta Michalaka. Lektor stanął na wysokości zadania i z przyjemnością słuchałam utworu w jego wykonaniu. Niestety, pomimo świetnego lektora, ta część najmniej przypadła mi do gustu. Czegoś mi w niej zabrakło. Chwilami czułam, jakby autor bał się puścić wodze fantazji. Akcja nabierała tempa, napięcie budowało się z każdym zdaniem i nagle koniec. Urwane w najmniej oczekiwanym momencie. Największą zaletą tej powieści był zdecydowanie klimat. Mała wioska, każdy zna każdego. Wszyscy są chętni do rozmowy, ale nie mówią całej prawdy. Autor przedstawił mroczne oblicze mieszkańców prowincji. Wieś jest pełna tajemnic, kłamstw i fałszywych obliczy. Nie jest do końca pewne, kto jest sobą, a kto odgrywa wybraną rolę. Pan Konrad stworzył ciekawy kryminał ze wciągającą fabułą. Było kilka zgrzytów, które wywołały u mnie mieszane uczucia. Mimo to nie żałuję czasu poświęconego na odsłuchanie powieści. Mam nadzieję, że to nie koniec tej serii i będę wyglądać następnego tomu. Kto wie, może tym razem skuszę się na poznanie nowej historii w tradycyjnej formie.
zaczytana_kobitka - awatar zaczytana_kobitka
oceniła na 7 5 dni temu
Stosy kości J.D. Kirk
Stosy kości
J.D. Kirk
"Stosy kości" autorstwa J.D. Kirk to dokładnie taki thriller, jaki lubię najbardziej mroczny, klimatyczny i wciągający do tego stopnia, że naprawdę trudno go odłożyć. To książka, która od pierwszych stron daje poczucie, że nic nie będzie tu proste ani oczywiste, a każda odpowiedź może tylko pogłębić niepokój. Głównym bohaterem jest inspektor Jack Logan postać, która od razu przyciąga uwagę. Sarkastyczny, zmęczony życiem, naznaczony przeszłością, a jednocześnie wciąż zdeterminowany, by robić swoje. Dziesięć lat wcześniej schwytał seryjnego zabójcę dzieci, znanego jako „Szeptacz”. Teoretycznie zamknął sprawę, dostał awans i uznanie. W praktyce został z traumą, demonami i pytaniami, które nigdy do końca nie zniknęły. I właśnie te pytania wracają ze zdwojoną siłą, kiedy znika siedmioletni Connor. To, co najbardziej mnie wciągnęło, to poczucie déjà vu, które towarzyszy całemu śledztwu. Wszystko wydaje się zbyt znajome. Za bardzo przypomina sprawę sprzed lat. I wtedy pojawia się ta najgorsza możliwa myśl a co, jeśli wtedy złapano nie tego człowieka? Od tego momentu napięcie rośnie praktycznie z każdą stroną. Mamy tykający zegar, zaginione dziecko i detektywa, który musi zmierzyć się nie tylko z bieżącą sprawą, ale też z własną przeszłością. I to właśnie ten drugi element zrobił na mnie największe wrażenie. Bo to nie jest tylko śledztwo to konfrontacja z czymś, co miało już zostać zamknięte. Ogromnym atutem tej książki jest klimat. Północna Szkocja została przedstawiona w sposób bardzo sugestywny surowa, chłodna, momentami wręcz przytłaczająca. Idealne tło dla historii, która sama w sobie jest ciężka i niepokojąca. Miałam wrażenie, że to miejsce żyje razem z fabułą że pogoda, przestrzeń i cisza potęgują napięcie. Bardzo podobało mi się też tempo narracji. Z jednej strony akcja rozwija się dynamicznie, z drugiej autor daje przestrzeń na budowanie emocji i pogłębianie postaci. Dzięki temu historia nie jest tylko „pościgiem za sprawcą”, ale czymś znacznie bardziej złożonym. Postać Logana to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów tej książki. Jego sarkazm często przełamuje ciężar sytuacji, ale jednocześnie czuć, że to tylko maska. Pod nią kryje się ktoś, kto naprawdę nosi w sobie ogromny ciężar. I to sprawia, że bardzo łatwo się z nim zżyć jako czytelnik. To, co szczególnie zapadło mi w pamięć, to pytanie, które przewija się przez całą książkę: czy naprawdę znamy prawdę o przeszłości? I czy jesteśmy gotowi ją odkryć, jeśli okaże się zupełnie inna, niż myśleliśmy? Autor świetnie gra na emocjach nie tylko poprzez samą historię, ale też przez niepewność. Nie ma tu prostych odpowiedzi. Każdy trop może prowadzić w złym kierunku, każda decyzja może mieć poważne konsekwencje. Nie można też pominąć faktu, że to książka bardzo intensywna emocjonalnie. Temat zaginionego dziecka sam w sobie jest trudny, a sposób, w jaki został tu przedstawiony, sprawia, że momentami naprawdę czuć ciężar tej historii. Dla mnie "Stosy kości" to nie tylko kryminał. To opowieść o błędach, które mogą ciągnąć się za nami latami. O tym, że nie wszystkie sprawy da się zamknąć nawet jeśli bardzo tego chcemy. Po przeczytaniu miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom, bo czuję, że historia Logana jeszcze się nie skończyła. I to chyba najlepsza rekomendacja kiedy książka zostawia niedosyt, ale w tym dobrym znaczeniu. Jeśli ktoś lubi klimatyczne, mroczne kryminały z wyrazistym bohaterem i historią, która trzyma w napięciu do samego końca zdecydowanie warto po nią sięgnąć. A potem… przygotować się na więcej.
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 2 dni temu
Zagadka świątecznej zbrodni Susan Gilruth
Zagadka świątecznej zbrodni
Susan Gilruth
Zagadka świątecznej zbrodni to nie jest powieść odkrywcza. Mamy tu wszystko, co tak dobrze znamy z kryminałów Agathy Christie: morderstwo, zamknięty, mały krąg podejrzanych, tajemnice z przeszłości i całe mnóstwo rzeczy, które podejrzani próbują przed sobą ukryć. Świąteczny klimat Akcja powieści toczy się tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Główna bohaterka wpadła w odwiedziny do przyjaciół i pech chciał, że akurat w tym czasie doszło do morderstwa. Susan Gilruth znakomicie połączyła ciepłą, przedświąteczną atmosferę, gorączkę przygotowań i rosnące napięcie wokół śledztwa. W poczucie bliskości i swojskości, które panuje w domu doktora Sandysa i jego żony, stopniowo wkrada się niepewność i cień podejrzeń. Na jaw wychodzą kolejne tajemnice – a tych bohaterowie powieści mają całkiem sporo! – i nagle podejrzanym może być każdy. Sędziego Metcalfe'a nikt nie lubił, szczerze mówiąc, lokalna społeczność odetchnęła z ulgą, gdy znaleziono go w ciężkim stanie, w następstwie czego umarł. Zagadka jak u Agathy Christie Susan Gilruth oparła intrygę na klasycznym schemacie: grono podejrzanych jest ograniczone – niemal wszyscy się znają od lat (niemal, ponieważ zagadką pozostaje młoda wdowa, która miesza w okolicy od niedawna), każdy ma coś do ukrycia, a drobne tropy rozrzucone po powieści Czytelnik może samodzielnie próbować połączyć. Choć żeby odkryć mordercę trzeba wykazać się nie lada sprytem i spostrzegawczością – Autorka umiejętnie podsuwa fałszywe tropy i stopniowo odkrywa motywy różnych postaci. W większości wydarzeń Czytelnik nie bierze udziału, a dowiaduje się o nich jedynie poprzez rozmowy bohaterów. Tu nie ma drastycznych, mrocznych scen, choć stawka jest wyraźnie zarysowana, a kilka udanych zwrotów akcji wywraca wszystkie podejrzenia do góry nogami. Postacie są wyraziste, ale nieprzerysowane, momentami może nawet wręcz zbyt pospolite. Choć każdy z bohaterów coś ukrywa, jednocześnie pozostaje wiarygodny. Dobrze wypada główna bohaterka – jest dociekliwa, ale nie wszechwiedząca, dzięki czemu łatwo się z nią utożsamić. Podsumowując Jeśli szukasz mocnego kryminału, Zagadką świątecznej zbrodni będziesz rozczarowany. To raczej powieść z typu cozy, nie ma tu brutalnych scen ani wartkiej akcji. Momentami może nawet trochę irytować to, że o większości wydarzeń dowiadujemy się z rozmów bohaterów, przez co ciężko jest zbierać własne wskazówki – wiemy dokładnie tyle, co główna bohaterka. Jednak fani Agathy Christie na pewno znajdą tu coś dla siebie. Recenzja opublikowana pierwotnie na Writerat.pl
Dominika  Giżycka - awatar Dominika Giżycka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Tryptyk z pigmentu i krwi Ewa Karwan-Jastrzębska
Tryptyk z pigmentu i krwi
Ewa Karwan-Jastrzębska
Nie spotkałam się jeszcze z kryminałem, które od razu ukazałby mi mordercę i prowadził historie wokół jego osoby o jego czynów, a to wszystko przy akompaniamencie bohaterki, która miała rozświetlać mrok historii. Jednak nie udało jej się to, ponieważ mrok w pełni pochłonął “Tryptyk z pigmentu i krwi" Ewy Karwan-Jastrzębskiej. Mrok w tej powieści jest niesamowicie klimatyczny, a brutalność zbrodni podkreśla wydźwięk całej historii. Do tego splecione ze sobą wątki malarstwa i hazardu, nadają głębi historii, która pochłonęła mnie całkowicie. W tej historii dość mocno skupiamy się na pewnym dziele Hieronima Bosch "Ogród rozkoszy ziemskich”. To właśnie to dzieło stało się inspiracją dla młodego chłopaka, który poluje na osoby, które wydają się wpasować idealnie w tematykę tego obrazu. A że od tragicznego dzieciństwa morderca widział w hazardzie największe zło, nie było mu ciężko znaleźć osób, które właśnie w jaskini hazardu się odnajdują najlepiej. Obok mordercy, autorka przedstawia nam młodą podinspektor, która od samego początku wydaje się być skuteczna, bezkompromisowa, a już na pewno gotowa, by zaryzykować wszystko, by rozwiązać sprawę. Czy młodej podinspektor uda się odnaleźć sprawcę zanim wytypuje kolejna ofiarę? Naprawdę zachwyciła mnie autorka sposobem, w jaki budowała klimat, ta mroczna i duszna historia porwała mnie bez końca i do samego końca nie chciała wypuścić. Do tego podobało mi się bardzo połączenie tak dwóch skrajnych motywów, zbrodni i sztuki, autorka poradziła sobie z tym fenomenalnie. Choć muszę przyznać, że patrząc na tytuł, spodziewałabym się czegoś więcej po motywie malarstwa w tej książce. Jak wspominałam, od samego początku wiemy, kim jest morderca, ale to w żadnym wypadku nie psuje zabawy z czytania. Wraz z płynącą fabułą, dowiadujemy się, czym kierował się zabójca i co w jego życiu się wydarzyło, że właśnie takie kroki obrał w swoim dorosłym życiu. „Tryptyk z pigmentu i krwi” to odważny, a zarazem świetnie napisany kryminał. Dziękuję bardzo wydawnictwu Labreto za możliwość poznania tej historii.
nastka_diy_book - awatar nastka_diy_book
ocenił na 8 10 dni temu
Rigor Mortis Jacek Piekiełko
Rigor Mortis
Jacek Piekiełko Tomasz Żak
Mikołaj Mortysz – charyzmatyczny i bezwzględny twórca popularnego podcastu „Rigor Mortis” – zapowiada ujawnienie tożsamości mordercy zwanego Kowbojem. Z każdym kolejnym odcinkiem jego popularność rośnie, a wraz z nią napięcie i oczekiwania słuchaczy. Internet go uwielbia, media podchwytują jego słowa, a granica między śledztwem a medialnym spektaklem zaczyna się zacierać. ———— To kryminał, który wykracza poza schemat klasycznej historii o seryjnym mordercy. Choć punktem wyjścia są brutalne zbrodnie na ciężarnych kobietach i tajemniczy sprawca zwany Kowbojem, prawdziwym tematem powieści okazuje się mechanizm tworzenia sensacji i manipulowania opinią publiczną w erze Internetu. Autorzy bardzo trafnie pokazują, jak łatwo w świecie podcastów, YouTube’a i mediów społecznościowych manipulować emocjami odbiorców. Najbardziej poruszające w tej historii nie są same zbrodnie, lecz sposób, w jaki tragedie mogą zostać wykorzystane jako paliwo dla popularności i zasięgów. „Rigor Mortis” staje się w tym sensie swoistą wiwisekcją współczesnej kultury sensacji – pokazuje pęd do sławy, który potrafi przesłonić etykę i zwykłą ludzką przyzwoitość. Atutem powieści są także bohaterowie drugoplanowi. Honorata Kałuża, ambitna podcasterka próbująca odkryć prawdę o Mortyszu, wprowadza do historii element konfrontacji i dziennikarskiej dociekliwości. Z kolei Buła, wierny współpracownik Mortysza, zaczyna dostrzegać pęknięcia w idealnym wizerunku swojego szefa. Dzięki nim fabuła zyskuje głębię i pokazuje, jak ambicja, ciekawość i emocje wpływają na decyzje ludzi uwikłanych w medialną machinę. Książkę czyta się szybko – akcja jest dynamiczna, a napięcie konsekwentnie rośnie. Jednocześnie książka pozostawia czytelnika z ważnymi pytaniami: dlaczego tak fascynują nas historie o zbrodni? Gdzie kończy się reportaż, a zaczyna widowisko? I jak łatwo w świecie cyfrowej popularności zgubić prawdę. Otwarte zakończenie dodatkowo pozostawia przestrzeń na własne interpretacje – i sprawia, że o tej historii myśli się jeszcze długo po zamknięciu książki.
Whatredheadreads - awatar Whatredheadreads
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Miss Bee i zimowy książę Alessia Gazzola
Miss Bee i zimowy książę
Alessia Gazzola
Beatrice Bernabò, zwana Miss Bee, trafia w sam środek życia brytyjskiej arystokracji, oficjalnie po to, aby jako sekretarka, 📝 spisywać wspomnienia pewnej starszej damy. W praktyce – zostaje w wplątana w pewną intrƴgę, bo, jak się okazuje, mieszkańcy eleganckiej rezydencji pod warstwą nienagannych manier skrywają swoje tajemnice. 😯 Po tego typu książki sięgam z wielką chęcią, ponieważ są bardzo wdzięczne i czyta się je wyśmienicie. 🥰 Tak też było w przypadku drugiej odsłony serii o Miss Bee. W tej historii absolutną perełką jest stworzona przez autorkę atmosfera. 👌 Gazzola świetnie odmalowuje realia ówczesnej epoki – etykietę, sztywne reguły towarzyskie, hierarchię, która determinuje każdy gest oraz każde słowo - a robi to w sposób zarówno elegancki, jak też lekki i zabawny. 😃 Wątek krƴminalny jest w tej książce raczej tłem niż motorem napędowym i krw@wych szczegółów tutaj nie uświadczycie, ale absolutnie nie jest to wada, 🙅‍♀️ bo historia i tak trzyma w napięciu. Dużym plusem jest też bohaterka, której chce się kibicować - szczera, odważna w swoich przekonaniach, nieco "obca" jako Włoszka pośród angielskiej arystokracji. Fakt, że patrzy ona na wyższe sfery z dystansem, dodaje ciekawej perspektywy. 👍 Przyznam Wam się szczerze – ta seria wciągnęła mnie od samego początku i z niecierpliwością czekam na dalszy jej ciąg. Tym bardziej, że druga część zakończyła się niezłym plot twistem. 😱 Gorąco polecam❗️☺️
books_and_candles - awatar books_and_candles
ocenił na 8 24 dni temu
Nieudane doręczenie Żaneta Górecka
Nieudane doręczenie
Żaneta Górecka
🕸️🕸️ Recenzja 🕸️🕸️ Żaneta Górecka " Nieudane doręczenie " @zanka_g Wydawnictwo: Zwierciadło @wydawnictwo_zwierciadlo 🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️ Debiut, który od pierwszych stron nie owija w bawełnę. W „Nieudanym doręczeniu” wszystko zaczyna się niewinnie, zwykłe doręczenie przesyłki, które nagle przeradza się w koszmar. Drzwi do domu, który miał być tylko przystankiem, odsłaniają brutalną prawdę i wprowadzają nas w historię pełną tajemnic i niedopowiedzeń. Morderstwo, zaginiony brat, ciało, które… może nie należy do właściwej osoby, śledztwo pełne zaskakujących zwrotów, znikające ciała z kostnicy i przecieki do mediów. To wszystko sprawia, że napięcie rośnie z każdą stroną, a czytelnik czuje, że ktoś sprytnie manipuluje wydarzeniami tuż obok policji. 🪓 Co znajdziesz w książce: 🔪Brutalne morderstwo w spokojnej dzielnicy 🔪Zaginiony brat ofiary i jego problemy z hazardem 🔪Śledztwo komisarzy Mai Lewandowskiej i Antoniego Szymańskiego 🔪Patolog Katarzyna Osiczko odkrywająca nieoczekiwane fakty 🔪Znikające ciała i tajemnicze zgony świadków 🔪Wycieki poufnych informacji do mediów 🔪Małe miasteczko pełne sekretów 🔪Rodzinne tajemnice i skomplikowane relacje 🔪Atmosfera napięcia i ciągłe zwroty akcji 🔪Nieoczywiste zakończenie z zaskakującymi odkryciami. Bohaterowie są żywi i autentyczni. Maja i Antoni tworzą dobrze zgrany duet nie idealny, nie przerysowany, po prostu ludzki. Katarzyna Osiczko wnosi chłodną, analityczną perspektywę, ale też czuć jej wrażliwość. Każdy z nich ma swoje sekrety i motywacje, co sprawia, że trudno komukolwiek w tej historii zaufać. Styl autorki jest dynamiczny i obrazowy miejsca, emocje, nawet pogoda, wszystko działa jak tło, które wciąga. Atmosfera małego miasteczka, gdzie każdy coś ukrywa, jest gęsta i lekko duszna, a napięcie narasta stopniowo, czasem przez drobne szczegóły, czasem przez nagłe zwroty akcji. Czytając, ma się wrażenie, że razem z bohaterami układa się puzzle wydaje się, że wszystko jest jasne, a tu nagle kolejny element zmienia perspektywę. Historia nie opiera się tylko na zbrodni, ważne są też relacje, przeszłość, uzależnienia i ludzkie błędy. Zakończenie daje satysfakcję i to uczucie „aha!”, kiedy wszystko wskakuje na swoje miejsce. Na debiut – naprawdę solidna robota. I tak, chce się wracać do tych bohaterów przy kolejnej sprawie.
moja_niele - awatar moja_niele
ocenił na 9 3 dni temu
Kat Gaudiego Aro Sáinz de la Maza
Kat Gaudiego
Aro Sáinz de la Maza
Spokojem malowniczej Barcelony wstrząsa straszliwa zbrodnia. Na jednym z budynków będących symbolem miasta zostają znalezione spalone zwłoki jednego z czołowych mieszkańców. Bestialstwo zbrodni potęgują informacje wychodzące w trakcie śledztwa. Śledczym brakuje tropów ale są przekonani, że to jednorazowe morderstwo. Jest jednak jedna osoba, komisarz Malart, który ma przeczucie, że to dopiero początek. Ktoś postanowił poinformować miasto o swojej obecności a gdy zaczął zabijać to nie poprzestanie na jednej ofierze. Zaczyna się niebezpieczna gra, która wyciągnie na światło dzienne mroczne tajemnice i zmieni na zawsze obraz Barcelony. ,,Kat Gaudiego" zapowiadał się ciekawie. Wydawało się, że będzie to mocny thriller z ciekawym tłem. I coś w tym jest, jednak nie do końca to czego oczekiwałam. Powieść zaczyna się mocnym akcentem. Brutalna zbrodnia i policjant z poplątaną przeszłością, walczący z własnymi demonami zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Outsider stojący z boku by widzieć wszystko z szerszej perspektywy. To nie mogło się nie udać dlatego postawiłam powieści bardzo wysoko poprzeczkę. Liczyłam na emocje, rozpaloną wyobraźnię i pełną napięcia wędrówkę po Barcelonie tak innej od tej jaką znam między innymi z ,,Cienia Wiatru". Tu Barcelona i jej mistrz Gaudi są w centrum i w konsekwencji przytłaczają. Akcja dosyć szybko gubi rytm, śledztwo schodzi na dalszy plan a zamiast tego bohaterowie miotają się bez celu i sensu. Jest dużo lokalnych, architektonicznych smaczków ale nie posuwają one nic a nic fabuły do przodu. Raczej ją rozbijają i przytłaczają. Dopiero na ostatnie sto stron znów robi się ciekawie, akcja przyspiesza jak szalona, nagle wszystko trafia na swoje miejsce, trochę zbyt łatwo, ale na to mogę przymknąć oko, i zanim się obejrzymy jest już po wszystkim a czytelnik zostaje z głupią miną, że to już koniec. ,,Kat Gaudiego" ma niezłe momenty, bywa wciągający. Dużo mówi o mieście i prowadzi śladami Gaudiego od jednej zbrodni do kolejnej. Ale jest też przegadany, rozwleczony i momentami bardzo słaby. Spodziewałam się czegoś mocniejszego więc czuję spore rozczarowanie. To nawet nie jest książka, którą czyta się jednym tchem bo ilość detali przytłacza a nie wnoszą one nic do samej fabuły. Taka średniawka. Przeczytać i iść dalej.
deana - awatar deana
oceniła na 6 28 dni temu

Cytaty z książki Tajemnica starego zegara

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnica starego zegara