Skąd wyleciało to ciało?

Okładka książki Skąd wyleciało to ciało?
Małgorzata Starosta Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta Cykl: Jeremi Organek (tom 4) kryminał, sensacja, thriller
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Jeremi Organek (tom 4)
Data wydania:
2026-03-25
Data 1. wyd. pol.:
2025-03-25
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368608403
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skąd wyleciało to ciało? w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Skąd wyleciało to ciało?



książek na półce przeczytane 1002 napisanych opinii 568

Oceny książki Skąd wyleciało to ciało?

Średnia ocen
7,3 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
435
355

Na półkach: ,

https://czytamdlaprzyjemnosci.pl/2026/04/65-26-skad-wylecialo-to-cialo-malgorzata-starosta/
Linda i Jeremi znów na historycznym tropie!

Po raz kolejny zostałam wciągnięta przez rozgadaną ale i inteligentną Lindę Miller, która razem z doktorem Jeremim Organkiem wybrała się na spotkanie historyków by omówić: sprawę Władysława Druckiego-Lubeckiego to , tajemnicza zagadka kryminalna dotycząca zabójstwa księcia w Teresinie w 1913 roku. Dlaczego akurat ta nierozwiązana sprawa pojawiła się w prelekcji Lindy? Po prostu miejsce zbrodni było niedaleko miejsca prelekcji. Wyobraźcie sobie, że echa zbrodni, pociągnęły za sobą kolejne ofiary. Czy te zbrodnie mają wspólny punkt? Czy są zbiegiem okoliczności, w który bohaterowie nie wierzą?
Co takiego jest w tej serii? Zawsze mamy jakieś prawdziwe miejsce i zbrodnię z historią w tle. Do tego zbrodnia tu i teraz. Dlatego informacji jest dużo, akcja pędzi, podejrzani są obserwowani. Informacje wpadają w ręce jak nie przy sekcji zrobionej przez Organka to wykopane przez Lindę z gazet, wycinków czy innych sposobów. Do tego rzecz jasna musi być policjant, śledczy bystry potrafiący łączyć fakty, intuicyjne podszepty i skrawki nieuchwytnych informacji. A przy tej historii dostajemy jeszcze jedną tajemniczą śmierć w pakiecie.

https://czytamdlaprzyjemnosci.pl/2026/04/65-26-skad-wylecialo-to-cialo-malgorzata-starosta/
Linda i Jeremi znów na historycznym tropie!

Po raz kolejny zostałam wciągnięta przez rozgadaną ale i inteligentną Lindę Miller, która razem z doktorem Jeremim Organkiem wybrała się na spotkanie historyków by omówić: sprawę Władysława Druckiego-Lubeckiego to , tajemnicza zagadka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

215 użytkowników ma tytuł Skąd wyleciało to ciało? na półkach głównych
  • 130
  • 69
  • 16
62 użytkowników ma tytuł Skąd wyleciało to ciało? na półkach dodatkowych
  • 22
  • 12
  • 10
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie Paulina Hendel, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Marta Krajewska, Agnieszka Kulbat, Katarzyna Berenika Miszczuk, Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Małgorzata Starosta, Anna Szumacher
Ocena 6,7
Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie Paulina Hendel, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Marta Krajewska, Agnieszka Kulbat, Katarzyna Berenika Miszczuk, Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Małgorzata Starosta, Anna Szumacher
Okładka książki Na tropie tajemnic. Antologia opowiadań detektywistycznych Iwona Banach, Joanna Maria Chmielewska, Justyna Drzewicka, Tomasz Duszyński, Joanna Jagiełło, Agnieszka Jeż, Jacek Łukawski, Alek Rogoziński, Małgorzata Starosta, Marcel Woźniak
Ocena 7,7
Na tropie tajemnic. Antologia opowiadań detektywistycznych Iwona Banach, Joanna Maria Chmielewska, Justyna Drzewicka, Tomasz Duszyński, Joanna Jagiełło, Agnieszka Jeż, Jacek Łukawski, Alek Rogoziński, Małgorzata Starosta, Marcel Woźniak
Małgorzata Starosta
Małgorzata Starosta
Bibliofilka, polonistka, niedyplomowana etnolożka. Zawodowo od wielu lat związana z branżą finansową. Poetka i prozatorka, autorka nagradzanych opowiadań obyczajowych i kryminalnych a także wierszy i bajek dla dzieci. W swojej twórczości porusza tematy poszukiwania siebie, dokonywania trudnych wyborów, budowania relacji. Z przymrużeniem oka opowiada o sile rodziny, przyjaźni i miłości. Zadebiutowała obyczajowo-kryminalną komedią "Pruskie baby" stanowiącą pierwszą część trzytomowego cyklu o tym samym tytule. Jako drugie ukazało się "Wesela nie będzie!".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Komnata sekretów Alek Rogoziński
Komnata sekretów
Alek Rogoziński
Paulina Marzec, dziennikarka portalu Znana Polska, na pogrzebie babci Anny Fojdel spotyka jej dawnego znajomego, który uważnie przygląda się żałobnikom. Paulina nie może się oprzeć wrażeniu „że ma on związek z jakąś tajemnicą zmarłej przodkini. A tajemnice to było coś, co Paulinę podniecało najbardziej.” Przeczucie nie myliło Pauliny, nieznajomy przedstawiający się jako Olgierd Łuczak, historyk sztuki, twierdzi, że pracował kiedyś z Anną i pragnie teraz przekazać tajemnicę Paulinie. Problem w tym, że zanim zdążył zdradzić sekret, ktoś wjechał w niego na pasach. Paulina zaczyna „drążyć” tajemnicę przeszłości babci, nawet nie zdając sobie sprawy, w jaką kabałę się wpakuję i jak wielu ludzi zrobi wszystko, aby być pierwszym w wyścigu do odkrycia jednej z największych zagadek II Wojny Światowej – czyli odkrycia, co stało się z Bursztynową Komnatą. Po drodze będzie musiała zmierzyć się z redakcyjnym kolegą, który chce ją wygryźć z wyścigu o stołek, francuską kustoszką, która oprócz oczywistej chęci odnalezienia skarbu, ma również ochotę dołożyć do swojej listy miłosnych podbojów narzeczonego Pauliny, ambitnego wiceministra, dla którego to polityczne złoto i trampolina mająca wynieść go na wyżyny, niemieckiego biznesmena, który ma prywatny interes, aby odnaleźć zaginiony skarb, a także rosyjskiego kolekcjonera sztuki. Skarbem zaczyna się interesować również „wielka diwa” Klaudia Hutniak. Komu i czy uda się znaleźć 8 cud świata? „Komnata sekretów” to kolejna komedia kryminalna w dorobku Alka Rogozińskiego, w której oprócz tak dobrze znanego i charakterystycznego dla Autora stylu przepełnionego humorem i sarkazmem, pojawia się wątek historyczny, w tym przypadku wątek zaginionej Bursztynowej Komnaty. Autor już na wstępie oświadcza, że wszystko jest wytworem jego wyobraźni i o miejscu ukrycia Bursztynowej Komnaty nic nie wie i oczywiście czyni to w swoim unikalnym stylu – czyli prosi o nieporywanie go w celu przesłuchania. No, cóż… ja się może nie znam, ale jak ktoś mówi, że nic nie wie, a potem pisze książkę na ponad 300 stron, to ja mam wątpliwości, czy to „nic” to naprawdę „nic”. :D Zwłaszcza że w powieści pojawiają się Mamerki, które przez łowców skarbów są wskazywane, jako jedno z miejsc ukrycia Komnaty. (Tak, wiem, tam już każda piędź ziemi została kilkukrotnie obrócona w poszukiwaniu ukrytych skarbów, a bursztynu, jak nie było, tak nie ma. Choć z drugiej strony, od 2025 roku w Mamerkach można oglądać replikę Bursztynowej Komnaty, z tą „wielką” różnicą, że zamiast prawdziwego bursztynu użyto syntetycznego. No, chyba, że to zmyłka? ;) Alek, ja nikomu nie powiem, a nagrodą się podzielimy :D ) Druga uwaga, już na wstępie recenzji, tym razem do Wydawcy, czyli wydawnictwa Filia – trochę falstart z tą powieścią, sezon na poszukiwanie Komnaty i/lub Złotego Pociągu rozpoczyna się w okolicach czerwca, a nie w marcu… W tej powieści oprócz oczywistego wątku kryminalnego – ktoś wpycha szanowanego historyka sztuki pod koła autobusu, pojawia się wspomniany wątek poszukiwania skarbu. Ci, którzy znają twórczość Alka wiedzą, że nie stroni od podnoszenia ważnych społecznie tematów. Tym razem pojawił się, wątek internetowego hejtu. Dla powieściowych hejterek „komenty” pod wiadomościami dotyczącymi celebrytów to „ratowanie nerwów” „Człowiek spuści parę w internecie i potem nie czuje już takiej potrzeby w realu.” Poczciwe babuszki nie zdają sobie sprawy, ze szkód jakie czynią, konkurując ze sobą w ilościach wrednych komentarzy. Choć te komentarze mogą się wydawać niegroźne, a niektóre nawet w specyficzny sposób zabawne, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mogły się pojawić pod prawdziwymi wiadomościami i były skierowane przeciwko prawdziwym ludziom. „Niegroźne” w mniemaniu staruszek hobby, ma przykre konsekwencje w realu. Powieść czyta się szybko, akcja pędzi od pierwszej strony. Bohaterowie, niektórzy już dobrze czytelnikom znani, inni nowi, jak zawsze wykreowani realistycznie. Dialogi w pełni naturalne, często nasączone humorem i sarkazmem. Jeśli lubicie audiobooki, to interpretacja Mikołaja Krawczyka jest świetna. Uwaga: nie słuchajcie w miejscach publicznych, chyba że nie macie nic przeciwko zdziwionym spojrzeniom, gdy zaczynacie parskać śmiechem (to samo tyczy się wersji „papierowej”). Powieść idealna na poprawienie humoru po ciężkim dniu/tygodniu. Kryminalna intryga, humor i celne obserwacje rzeczywistości, czego chcieć więcej? Serdecznie polecam!
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 8 1 dzień temu
Morderstwo w podróży Merryn Allingham
Morderstwo w podróży
Merryn Allingham
Pisarz Jack Carrington odbiera niepokojący telefon od swojej matki Sybill. Kobieta aktualnie przebywa w Paryżu i twierdzi, że ktoś zamordował jej przyjaciółkę Ruby King. Wg. Sybill „to nie był wypadek. Samochód przejechał na czerwonym świetle i wjechał w nas celowo.” Niemalże wbrew sobie Jack zgadza się pomóc. O pomoc prosi swoją przyjaciółkę, właścicielkę księgarni i detektywkę amatorkę Florę Steele. To co dla Flory miało być przyjemnym wyjazdem, szybko zmienia się nie tylko w amatorskie śledztwo, ale i w „walkę” z krytyką matki Jacka. Gdy śledztwo przenosi się z Paryża do posiadłości hrabiego Massima Falconiego, partnera Sybill, sprawy zaczynają przybierać niebezpieczny obrót. Czy uda się znaleźć odpowiedzialnego za śmierć Ruby? Jakie tajemnice odkryją Jack i Flora? Czy ich uczucie się wzmocni, czy wręcz przeciwnie? „Morderstwo w podróży” to już siódmy tom cyklu Flora Steele, autorstwa Merryn Allingham, będący serią kryminałów retro, którą bardzo polubiłam. Akcja powieści toczy się w 1957 roku w Anglii i Francji, przenosząc czytelników do jakże dalekiej od naszej rzeczywistości. Detektywi-amatorzy Flora i Jack muszą zdać się na swój intelekt, bez tak uwielbianych przez współczesnych detektywów gadżetów, nawet telefony są luksusem, do którego nie wszyscy mają dostęp. Jednak to, co najbardziej przyciąga mnie do tej serii, to ten staroświecki klimat, dawna moralność, kurtuazja. Zwłaszcza w relacjach damsko-męskich, w których panują sztywne zasady dotyczące m.in. randkowania, czy tak prozaicznej czynności we współczesnej literaturze, jak pocałunki. Wracając do głównego wątku, to dostajemy jak zwykle w tej serii ciekawą zagadkę kryminalną. Jadnak w tym tomie dostajemy coś więcej. Ci, którzy śledzą serię od początku wiedzą, że Flora była wychowywana przez ciotkę (po której odziedziczyła księgarnię), o rodzicach Flory wiedzieliśmy mało. W tym tomie wiele faktów z przeszłości Flory wyszło na jaw, choć nie rozwiązało wszystkich niewiadomych. Odkrycie przeszłości, wstrząsnęło nie tylko Florą. Muszę przyznać, że przeżywałam te emocje razem z bohaterką. W tym tomie pojawia się też były narzeczony Flory, uuu, co za antypatyczny typ! W pełni rozumiem, dlaczego jest już jej ex-em, choć nie rozumiem, co ją wcześniej do niego przyciągnęło?! Dobrze, że teraz u boku Flory stoi wspierający i wyrozumiały Jack. Jako, że w tym tomie Flora i Jack wybierają się do Francji, nie mogło zabraknąć opisów krajobrazów, urokliwych miasteczek czy wspaniałego francuskiego jedzenia. Po dobrze nam znanych opisach Sussex, jest to ciekawa odmiana. Choć oczywiście powrót do Abbeymead przynosi wieści od „starych znajomych” i jest niemalże powrotem do domu, także dla czytelnika. Po raz kolejny dałam się urzec tej serii i mimo że to już siódmy tom, to wciąż chcę więcej. Serdecznie polecam miłośnikom kryminałów retro i cozy crime, nie zawiedziecie się.
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 8 2 dni temu
Winda do miłości Magdalena Witkiewicz
Winda do miłości
Magdalena Witkiewicz Alek Rogoziński
„Winda do miłości” to lekka i z dawką humoru opowieść, bo dość zgrabnie łączy ze sobą dwa style, czyli Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Bardzo lubię komedie kryminalne, więc sięgnęłam po tę książkę licząc na jakąś zabawną intrygę, które serwuje Alek Rogoziński. Zdecydowanie wolę czytać kryminały, chociaż lubię też powieści obyczajowe, więc przeczytałam również kilka książek autorstwa Magdaleny Witkiewicz, lecz chyba wolę twórczość tej dwójki osobno, nie w duecie. Chociaż czytało mi się tę książkę dosyć lekko i szybko. Tym bardziej, że to krótka opowieść. Nie wiem, czy wszyscy wierzą w obecnych czasach w klątwy, ale ja pamiętam jeszcze czasy, gdy w moich okolicach krążyły tabory Cyganów, a wróżby i różne zaklęcia i klątwy były często stosowane. Sama podchodzę do tego dosyć sceptycznie, bo wiele wróżb mijało się wtedy z prawdą. Jednak w mniejszych środowiskach nadal niektórzy wierzą w rzucane przez kogoś klątwy, które mogą działać nawet przez wiele lat. Gdy ktoś wpadł na pomysł, żeby zburzyć mały dom przy ulicy Miłosnej, w którym mieszkali Cyganie, a na jego miejscu wybudować pięciopiętrową kamienicę (z windą), stara Cyganka rzuciła klątwę na powstający dom. Klątwa miała nie pozwolić mieszkającym tu ludziom zaznać miłości. "Klątwa została rzucona. I czekała cierpliwie na swoje pierwsze ofiary." I choć może wydawać się to nieprawdopodobne, to taka klątwa rzucona na miejsce, jest podobno o wiele bardziej poważna niż rzucona na konkretną osobę... Klara wprowadzając się do jednego z mieszkań, które kupiła po dosyć okazyjnej cenie, nie podejrzewała nawet, że czekają ją tu ciekawe wydarzenia. "Kamienica przy ulicy Miłosnej na pierwszy, drugi i nawet kolejne rzuty oka wydawała się urocza. Klatka schodowa pachniała lawendą." Większość mieszkańców to starsze osoby. Już pierwszego dnia Klara została zaproszona na... pogrzeb jednej z byłych już lokatorek. Tak naprawdę to chyba od tego pogrzebu Klara stała się pełnoprawną mieszkanką kamienicy przy ulicy Miłosnej. W kamienicy zamieszkał też młody dziennikarz, który szukając ciekawego tematu, natknął się na informację o klątwie sprzed pięćdziesięciu lat. Ma zamiar napisać o tym artykuł. "Zrobię z tego artykuł roku! Zobaczysz! Może mnie nawet zaproszą do "Sprawy dla reportera". Zawsze chciałem zobaczyć, czy Jaworowicz ma własne nogi, czy też dopinają jej sztuczne, rozciągnięte na czas programu." Czy faktycznie klątwa jeszcze działa w tej kamienicy? Czy Klarę również dosięgnie jej moc? Czy uda się mieszkańcom kamienicy znaleźć szczęście i miłość? Jakie sekrety ukrywają mieszkańcy kamienicy? Dlaczego nie działa winda? Jakie jeszcze tajemnice skrywają się w tych murach? "Cygańskie klątwy są jak guma do żucia. Jak się przyklei, to koniec." Warto przeczytać lub posłuchać dla miłego relaksu.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 2 dni temu
Archipelag Marek Stelar
Archipelag
Marek Stelar
Przygodę z mrocznym, kryminalnym obliczem twórczości Marka Stelara rozpoczęłam od serii z Gośką Podrzycką. I cieszę się, że z tym cyklem jestem od początku - „Przeprawa” była wstępem tworzącym stabilny obyczajowy fundament, a „Archipelag” to tom, w którym autor wchodzi na wyższy poziom budowania napięcia. Zaczęło się dość klasycznie, jak to często bywa w kryminałach - od przypadkowego odkrycia zwłok starszego mężczyzny. Szybko okazało się, że ofiara to ojciec policjanta, a śledztwo zamiast iść do przodu, rozeszło się w kilku kierunkach jednocześnie. I właśnie ten moment mnie kupił, bo lubię, gdy autor rozrzuca tropy, a ja próbuję je zebrać, zanim zrobią to śledczy. A śledczych mamy tu bardzo zgranych - duet Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld to para nie tylko w pracy, ale też w życiu. Obserwowałam ich relację, ale na szczęście wątek romansowy nie przytłaczał fabuły, a dodawał lekkiego oddechu od zbrodni. Sama zagadka kryminalna była dokładnie taka, jak lubię - wiele ofiar, na pierwszy rzut oka zupełnie sobie obcych (starszy nauczyciel z Alzheimerem, przedsiębiorca ginący na promie czy kobieta, która straciła dziecko lata temu…). Ale tylko na pierwszy rzut oka, bo jednak coś ich spajało - coś co prowadziło prosto w przeszłość, do wydarzeń sprzed niemal trzydziestu lat. Lubię, gdy intryga w kryminałach jest wielowątkowa i sięga w mroczną przeszłość. Motyw wracającej przeszłości zawsze działa na moją wyobraźnię i tutaj był poprowadzony naprawdę interesująco - dramat sprzed lat domagał się odkrycia wszystkich kart. Bardzo podobało mi się, jak autor splatał historie wszystkich bohaterów, choć początkowo zupełnie na to się nie zanosiło. Z każdą kolejną stroną widziałam jednak, jak tworzą jeden, spójny obraz. Tytułowy „archipelag” nabrał wtedy dla mnie konkretnego znaczenia - ludzie byli wyspami, a mostami ich wspólne historie. Myślę, że to dobra książka dla lubiących kryminały spokojniejsze, bardziej analityczne niż pędzące „na łeb, na szyję”. Jeśli lubicie łączyć fakty, wracać myślami do wcześniejszych scen i odkrywać, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość, to tutaj się odnajdziecie. A w pełni wkręcicie się w tę historię po przeczytaniu wcześniejszego tomu.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na 8 15 godzin temu
Zakon Paulina Hendel
Zakon
Paulina Hendel
"Zakon" to drugi tom przygód naczelnika Kiliana Sztroma to powrót do świata, który już od pierwszych stron pachnie kurzem, napięciem i nadciągającym zagrożeniem. W Kolonii nadeszła pora sucha:ciężka, duszna, jakby sama natura wstrzymywała oddech przed czymś złym. I rzeczywiście zło już się zagnieździło, gdzieś głęboko w Liberii. Pokojowa warta, na czele z Sztromem, jego wiernym zastępcą Kostkiem, czujną Margo i enigmatycznym Dakku, zostaje wciągnięta w sprawę, która od początku nie daje spokoju. Samobójcza śmierć redaktora „Kuriera Północnego” wydaje się podejrzana, zwłaszcza że mężczyzna obsesyjnie próbował odkryć prawdę o przeszłości. I wtedy zaczyna się prawdziwy niepokój,bo pojawiają się kolejne ciała. Czytelnik szybko wpada w wir niepewności. Ktoś zabija i to w sposób, który mrozi krew w żyłach. Zbrodnie zaczynają przypominać wypaczone wersje baśni dla dzieci. To kontrast tak mocny,niewinność dziecięcych opowieści zostaje brutalnie zderzona z okrucieństwem rzeczywistości. Atmosfera zagęszcza się jeszcze bardziej, gdy wśród mieszkańców Kolonii zaczynają krążyć plotki o unohorze - tajemniczej bestii z buszu. Czy to tylko strach i wyobraźnia, czy może coś naprawdę czai się w ciemności? Autorka świetnie gra na tej niepewności, zostawiając czytelnika w ciągłym napięciu między racjonalnym wyjaśnieniem a czymś pierwotnym, dzikim i nieuchwytnym. Ogromnym atutem książki są bohaterowie. Sztrom nie jest idealnym przywódcą. Zmaga się z odpowiedzialnością i własnymi wątpliwościami, co czyni go bardzo ludzkim. Kostek wnosi potrzebną równowagę, Margo imponuje siłą i determinacją, a Dakku… no właśnie, wokół niego unosi się aura tajemnicy, która tylko podkręca ciekawość. I jeszcze jedno - emocje. Podczas czytania „Zakonu” naprawdę można je poczuć fizycznie. Niepokój, gdy akcja zwalnia i coś „czai się” między wierszami. Nagły skok adrenaliny przy odkrywaniu kolejnych ciał. Dreszcze, kiedy pojawia się motyw ogarniętych szaleństwem ogrów. A momentami nawet bezradność, bo zagadka wydaje się coraz bardziej splątana.To książka, która wciąga i nie puszcza. Mroczna, duszna, pełna napięcia i tajemnic. Idealna dla tych, którzy lubią historie balansujące na granicy kryminału, horroru i fantastyki. Jeśli pierwszy tom był obietnicą, „Zakon” jest jej spełnieniem… i jednocześnie zapowiedzią, że to dopiero początek czegoś jeszcze większego.
Czarna_ironia_czyta_ - awatar Czarna_ironia_czyta_
ocenił na 7 3 dni temu
Zdarzyło się w Bagiennym Lesie Małgorzata Rogala
Zdarzyło się w Bagiennym Lesie
Małgorzata Rogala
Historia przedstawiona w powieści uświadamia, że nigdy nie ucieknie się od przeszłości. Czasami udaje się tylko odwlec to, co nieuniknione, jednak płaci się wtedy ogromną cenę - życiem w napięciu, żalem, walką z samym sobą. Julia Lemańska odniosła sukces, utrzymuje się z pisania książek. Ma talent, spod jej pióra wypływają pełne niepokoju fabuły, niezwykle sugestywnie działające na wyobraźnię. Samotnie wychowuje nastoletniego syna. Pomimo traumatycznych wydarzeń z przeszłości, nadal dręczących ją w koszmarach, wiedzie w Warszawie poukładane życie. Śmierć mamy wymusza na niej powrót do Bagiennego Lasu, gdzie się wychowała. Po piętnastu latach nieobecności postanawia stawić czoło mieszkańcom miasteczka i skonfrontować się nawet z tymi, którzy nie chcą jej tam widzieć. Powoli dowiadujemy się o Julii coraz więcej, poznajemy okoliczności, które sprawiły, że wręcz uciekła z tego miejsca. Czy ma rację, czując się winna tamtym zdarzeniom? I dlaczego tak wiele osób uważa, że zrujnowała im życie? Powieść pokazuje, że człowiek jest w stanie wiele przetrwać, dużo znieść, szczególnie jeśli może liczyć na wsparcie bliskich. Życie w małej miejscowości nie jest łatwe. Trzeba przywyknąć do plotek, nieustannej obserwacji, komentowania każdego kroku. Z zewnątrz wszystko wydaje się spokojne i uporządkowane, jednak pod tą warstwą kryją się mroczne tajemnice, dawne urazy, niewyjaśnione konflikty. Małgorzata Rogala doskonale potrafi balansować między zagadką a warstwą psychologiczną. Bardzo chce się poznać prawdę, a jednocześnie łatwo wczuć się w sytuację konkretnych postaci - zrozumieć emocje zbuntowanego nastolatka, sfrustrowanej mamy czy tęskniącego za żoną wdowca. Trudno nie współczuć dziewczynie niepotrafiącej zrozumieć przekazu płynącego z podświadomości, dręczonej pytaniami o przeszłość, którą psychika w samoobronie wymazała… Pomimo trudnych tematów i niepokojącej atmosfery, książkę czyta się przyjemnie. Realistyczne dialogi, dobre tempo, prawdopodobne wydarzenia to dla mnie wyznaczniki powieści idealnej.
Renata - awatar Renata
oceniła na 8 1 dzień temu
Stosy kości J.D. Kirk
Stosy kości
J.D. Kirk
"Stosy kości" autorstwa J.D. Kirk to dokładnie taki thriller, jaki lubię najbardziej mroczny, klimatyczny i wciągający do tego stopnia, że naprawdę trudno go odłożyć. To książka, która od pierwszych stron daje poczucie, że nic nie będzie tu proste ani oczywiste, a każda odpowiedź może tylko pogłębić niepokój. Głównym bohaterem jest inspektor Jack Logan postać, która od razu przyciąga uwagę. Sarkastyczny, zmęczony życiem, naznaczony przeszłością, a jednocześnie wciąż zdeterminowany, by robić swoje. Dziesięć lat wcześniej schwytał seryjnego zabójcę dzieci, znanego jako „Szeptacz”. Teoretycznie zamknął sprawę, dostał awans i uznanie. W praktyce został z traumą, demonami i pytaniami, które nigdy do końca nie zniknęły. I właśnie te pytania wracają ze zdwojoną siłą, kiedy znika siedmioletni Connor. To, co najbardziej mnie wciągnęło, to poczucie déjà vu, które towarzyszy całemu śledztwu. Wszystko wydaje się zbyt znajome. Za bardzo przypomina sprawę sprzed lat. I wtedy pojawia się ta najgorsza możliwa myśl a co, jeśli wtedy złapano nie tego człowieka? Od tego momentu napięcie rośnie praktycznie z każdą stroną. Mamy tykający zegar, zaginione dziecko i detektywa, który musi zmierzyć się nie tylko z bieżącą sprawą, ale też z własną przeszłością. I to właśnie ten drugi element zrobił na mnie największe wrażenie. Bo to nie jest tylko śledztwo to konfrontacja z czymś, co miało już zostać zamknięte. Ogromnym atutem tej książki jest klimat. Północna Szkocja została przedstawiona w sposób bardzo sugestywny surowa, chłodna, momentami wręcz przytłaczająca. Idealne tło dla historii, która sama w sobie jest ciężka i niepokojąca. Miałam wrażenie, że to miejsce żyje razem z fabułą że pogoda, przestrzeń i cisza potęgują napięcie. Bardzo podobało mi się też tempo narracji. Z jednej strony akcja rozwija się dynamicznie, z drugiej autor daje przestrzeń na budowanie emocji i pogłębianie postaci. Dzięki temu historia nie jest tylko „pościgiem za sprawcą”, ale czymś znacznie bardziej złożonym. Postać Logana to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów tej książki. Jego sarkazm często przełamuje ciężar sytuacji, ale jednocześnie czuć, że to tylko maska. Pod nią kryje się ktoś, kto naprawdę nosi w sobie ogromny ciężar. I to sprawia, że bardzo łatwo się z nim zżyć jako czytelnik. To, co szczególnie zapadło mi w pamięć, to pytanie, które przewija się przez całą książkę: czy naprawdę znamy prawdę o przeszłości? I czy jesteśmy gotowi ją odkryć, jeśli okaże się zupełnie inna, niż myśleliśmy? Autor świetnie gra na emocjach nie tylko poprzez samą historię, ale też przez niepewność. Nie ma tu prostych odpowiedzi. Każdy trop może prowadzić w złym kierunku, każda decyzja może mieć poważne konsekwencje. Nie można też pominąć faktu, że to książka bardzo intensywna emocjonalnie. Temat zaginionego dziecka sam w sobie jest trudny, a sposób, w jaki został tu przedstawiony, sprawia, że momentami naprawdę czuć ciężar tej historii. Dla mnie "Stosy kości" to nie tylko kryminał. To opowieść o błędach, które mogą ciągnąć się za nami latami. O tym, że nie wszystkie sprawy da się zamknąć nawet jeśli bardzo tego chcemy. Po przeczytaniu miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom, bo czuję, że historia Logana jeszcze się nie skończyła. I to chyba najlepsza rekomendacja kiedy książka zostawia niedosyt, ale w tym dobrym znaczeniu. Jeśli ktoś lubi klimatyczne, mroczne kryminały z wyrazistym bohaterem i historią, która trzyma w napięciu do samego końca zdecydowanie warto po nią sięgnąć. A potem… przygotować się na więcej.
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 1 dzień temu
Gorycz prawdy Małgorzata Podstawna
Gorycz prawdy
Małgorzata Podstawna
💊Mimo, iż nie znam wcześniejszej części (tutaj nadmienię tylko, że bardzo polubiłam główną bohaterkę, więc nie ma opcji żebym nie wróciła i nie przeczytała pierwszego tomu) nie przeszkadzało mi to totalnie wczuć się w klimat i emocje bohaterów. Wszystko jest klarowne, a wątki z pierwszej odsłony wyjaśniane na bieżąco, jeżeli są istotne dla sprawy. 💊Sama fabuła jest świetnie skonstruowana. Komisarz Tamara otrzymuje zgłoszenie od starej znajomej o zaginięciu przyjaciółki Leny Grażyńskiej. Obie kobiety były koleżankami Tamary ze szkolnych lat, więc komisarz zaczyna drążyć temat pomimo zapewnień męża, iż Lena udała się na samotne wakacje. Z każdym dniem śledztwa na jaw wychodzą coraz to nowe fakty dotyczące nie tylko samej poszukiwanej, ale również osób z jej otoczenia. Nic nie jest oczywiste, co więcej, tropy z innego dochodzenia prowadzonego przez podwładnego Tamary, na dodatek dosyć nieprzychylnie do niej nastawionego, zaczynają się splatać, a kłamstwa i sekrety z przeszłości coraz bardziej wypływają na powierzchnię. 💊Już od pierwszych stron czuć atmosferę niepokoju, autorka świetnie buduje napięcie, dozując informacje i zostawiając czytelnika w ciągłej niepewności. Historia nie opiera się na tanich zwrotach akcji, ale na psychologicznej grze i stopniowym odkrywaniu prawdy, która bywa naprawdę gorzka. 💊Na duży plus zasługuje kreacja głównej bohaterki oraz sposób w jaki przedstawione są jej emocje i decyzje. Zresztą żadna z postaci nie jest jednowymiarowa, każda ma swoje słabości, sekrety i motywacje, które z czasem zaczynają nabierać sensu. To sprawia, że książka angażuje nie tylko fabularnie, ale też emocjonalnie. 💊Styl pisania jest przystępny, lekki i bardzo obrazowy, co potęguje doznania i sprawia, iż książka staje się nieodkładalną. Autorka poruszajac bardzo ważne, ale i trudne tematy, robi to w sposób naturalny, czym jednocześnie zmusza czytelnika do refleksji, a nie bezmyślnego czytania. 💊Zakończenie jest wisienką na torcie. Takiej końcówki totalnie się nie spodziewałam, więc tym bardziej jestem zachwycona całością. Z niecierpliwością czekam na kolejną część i jestem pewna, że będzie równie emocjonujaca.
Crime_stories_m Magdalena - awatar Crime_stories_m Magdalena
oceniła na 8 18 godzin temu
Przed sezonem Tomasz Wandzel
Przed sezonem
Tomasz Wandzel
[...] -No to można powiedzieć, że sprawa nabiera rumieńców. - oznajmił Maciek, wychodząc z budynku Puckiej Komendy - Normalnie jak jabłka pod koniec sierpnia. [...] -No dobra przyszliśmy, zobaczyliśmy a teraz odśpiewajmy jakąś piosenkę o zimie i spadajmy.- odezwał się Maciek zagłuszając cichy szum fal. 𝐊𝐑𝐘𝐌𝐈𝐍𝐀Ł𝐘 𝐃𝐎 𝐏𝐎𝐏𝐎Ł𝐔𝐃𝐍𝐈𝐎𝐖𝐄𝐉 𝐊𝐀𝐖𝐘 ! 👩☕📖👍 Kolejne spotkanie z Komisarzem Oczko porusza pisarskie perypetie, które zamieniają się w ostatnią opowieść. Czy to była przypadkowa ofiara ? Czyżby mafijne powiązania z przeszłości zbierały swoje żniwo ? Czy tajemnice Pensjonatu Marysieńka są przyczyną kolejnej zbrodni ? A co jeśli motywem morderstwa okaże się chęć przejęcia własności intelektualnej ? A może to po prostu morderstwo popełnione w amoku małżeńskiej zdradzie? Czy głos zza grobu pomoże naszym śledczym rozwiązać tę tajemnicę ? Komisarz Krzysztof Oczko i jego partner Maciek Wejman stają przez zagadką, jawiącą się niczym historia z powieści kryminalnych. No i ta ich intelektualne potyczki słowne haha uwielbiam je. Porcja humoru na poziomie jest zawsze mile widziana w czytanych przeze mnie książkach. Pan Filip Kosior niezmiennie robi doskonałą robotę lektorską. 𝗣 𝗢 𝗟 𝗘 𝗖 𝗔 𝗠 ⵑ 𝐎𝐂𝐙𝐘𝐖𝐈Ś𝐂𝐈𝐄, Ż𝐄 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 𝗖𝗔Ł𝗬 𝗖𝗬𝗞𝗟 𝐊𝐎𝐌𝐈𝐒𝐀𝐑𝐙𝐀 𝐎𝐂𝐙𝐊𝐎 𝐖𝐀𝐑𝐓 𝐏𝐑𝐙𝐄𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐍𝐈𝐀 𝐀𝐋𝐁𝐎 𝐖𝐘𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐍𝐈𝐀 ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Przejęcie własności intelektualnej (WI) to proces prawny, w którym majątkowe prawa do utworu, wynalazku, znaku towarowego czy know-how przechodzą z jednego podmiotu (twórcy/właściciela) na drugi (nabywcę). Chyba, że zostanie ona dokonana bezprawnie. Chusteczki dekontaminacyjne to specjalistyczne, nawilżane ściereczki służące do szybkiego usuwania szkodliwych substancji, takich jak sadza, produkty spalania (WWA) czy środki chemiczne ze skóry i sprzętu. Stosowane głównie przez strażaków i służby ratunkowe do wstępnej dekontaminacji na miejscu akcji, zmniejszając ryzyko wchłonięcia czynników rakotwórczych.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 7 2 dni temu
Wampir z Woźnickich Dołów Konrad Chęciński
Wampir z Woźnickich Dołów
Konrad Chęciński
Za mną już trzeci i jak na razie ostatni tom perypetii oficera Piotra Wernera. Tym razem trafiliśmy do Woźnickich Dołów, gdzie w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowana miejscowa bibliotekarka. Wszystko wskazuje na włamanie, jednak szybko okazuje się, że ktoś postanowił uciszyć kobietę. Jaką tajemnicę zabrała ze sobą zamordowaną? Komu zależało, aby pewne rzeczy nigdy nie ujrzały światła dziennego? Dlaczego giną kolejne osoby? Chętnie wróciłam do znajomych postaci i byłam ciekawa, jak zmieniło się ich życie po tragiczny wydarzeniach w Dobrowoli. Niektóre sytuacje mnie zaskoczył, a inne były do przewidzenia. Duet Nikifor i Piotr trochę się od siebie oddalił, ale sprawa w Woźnickich Dołach skrzyżowała, po raz kolejny, ich drogi. W najnowszej powieści autor zdecydowanie zmniejszył liczbę bohaterów i od samego początku krąg podejrzanych jest naprawdę skromny. Każdy z nich mógł dopuścić się zbrodni, tylko który z nich zdecydował się na tak radykalny krok? Całe śledztwo opiera się na dedukcji, poszlakach, motywach i pozorach. W historii przeplatają się też wątki pożaru w czasach powojennych, tajemnicze spotkania w hotelu w niedalekiej okolicy oraz wstrząsające opowieści o dawnym sierocińcu. Czy przeszłość przyczyniła się do śmierci bibliotekarki? Zdecydowałam na audiobooka czytanego tym razem przez pana Roberta Michalaka. Lektor stanął na wysokości zadania i z przyjemnością słuchałam utworu w jego wykonaniu. Niestety, pomimo świetnego lektora, ta część najmniej przypadła mi do gustu. Czegoś mi w niej zabrakło. Chwilami czułam, jakby autor bał się puścić wodze fantazji. Akcja nabierała tempa, napięcie budowało się z każdym zdaniem i nagle koniec. Urwane w najmniej oczekiwanym momencie. Największą zaletą tej powieści był zdecydowanie klimat. Mała wioska, każdy zna każdego. Wszyscy są chętni do rozmowy, ale nie mówią całej prawdy. Autor przedstawił mroczne oblicze mieszkańców prowincji. Wieś jest pełna tajemnic, kłamstw i fałszywych obliczy. Nie jest do końca pewne, kto jest sobą, a kto odgrywa wybraną rolę. Pan Konrad stworzył ciekawy kryminał ze wciągającą fabułą. Było kilka zgrzytów, które wywołały u mnie mieszane uczucia. Mimo to nie żałuję czasu poświęconego na odsłuchanie powieści. Mam nadzieję, że to nie koniec tej serii i będę wyglądać następnego tomu. Kto wie, może tym razem skuszę się na poznanie nowej historii w tradycyjnej formie.
zaczytana_kobitka - awatar zaczytana_kobitka
oceniła na 7 5 dni temu
Nieudane doręczenie Żaneta Górecka
Nieudane doręczenie
Żaneta Górecka
🕸️🕸️ Recenzja 🕸️🕸️ Żaneta Górecka " Nieudane doręczenie " @zanka_g Wydawnictwo: Zwierciadło @wydawnictwo_zwierciadlo 🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️ Debiut, który od pierwszych stron nie owija w bawełnę. W „Nieudanym doręczeniu” wszystko zaczyna się niewinnie, zwykłe doręczenie przesyłki, które nagle przeradza się w koszmar. Drzwi do domu, który miał być tylko przystankiem, odsłaniają brutalną prawdę i wprowadzają nas w historię pełną tajemnic i niedopowiedzeń. Morderstwo, zaginiony brat, ciało, które… może nie należy do właściwej osoby, śledztwo pełne zaskakujących zwrotów, znikające ciała z kostnicy i przecieki do mediów. To wszystko sprawia, że napięcie rośnie z każdą stroną, a czytelnik czuje, że ktoś sprytnie manipuluje wydarzeniami tuż obok policji. 🪓 Co znajdziesz w książce: 🔪Brutalne morderstwo w spokojnej dzielnicy 🔪Zaginiony brat ofiary i jego problemy z hazardem 🔪Śledztwo komisarzy Mai Lewandowskiej i Antoniego Szymańskiego 🔪Patolog Katarzyna Osiczko odkrywająca nieoczekiwane fakty 🔪Znikające ciała i tajemnicze zgony świadków 🔪Wycieki poufnych informacji do mediów 🔪Małe miasteczko pełne sekretów 🔪Rodzinne tajemnice i skomplikowane relacje 🔪Atmosfera napięcia i ciągłe zwroty akcji 🔪Nieoczywiste zakończenie z zaskakującymi odkryciami. Bohaterowie są żywi i autentyczni. Maja i Antoni tworzą dobrze zgrany duet nie idealny, nie przerysowany, po prostu ludzki. Katarzyna Osiczko wnosi chłodną, analityczną perspektywę, ale też czuć jej wrażliwość. Każdy z nich ma swoje sekrety i motywacje, co sprawia, że trudno komukolwiek w tej historii zaufać. Styl autorki jest dynamiczny i obrazowy miejsca, emocje, nawet pogoda, wszystko działa jak tło, które wciąga. Atmosfera małego miasteczka, gdzie każdy coś ukrywa, jest gęsta i lekko duszna, a napięcie narasta stopniowo, czasem przez drobne szczegóły, czasem przez nagłe zwroty akcji. Czytając, ma się wrażenie, że razem z bohaterami układa się puzzle wydaje się, że wszystko jest jasne, a tu nagle kolejny element zmienia perspektywę. Historia nie opiera się tylko na zbrodni, ważne są też relacje, przeszłość, uzależnienia i ludzkie błędy. Zakończenie daje satysfakcję i to uczucie „aha!”, kiedy wszystko wskakuje na swoje miejsce. Na debiut – naprawdę solidna robota. I tak, chce się wracać do tych bohaterów przy kolejnej sprawie.
moja_niele - awatar moja_niele
ocenił na 9 2 dni temu
Linia lojalności Natalia Sońska
Linia lojalności
Natalia Sońska
"W sumie w pewnym stopniu sama byłam sobie winna, bo od dawna skupiałam się głównie na pracy, a później na egzaminie, by zdać go jak najlepiej. Zwyczajnie nie miałam czasu ani przestrzeni na coś więcej w swoim życiu." Przymknęłam oczy, odkładając tę książkę na bok, i przez chwilę w moich myślach wciąż wybrzmiewały echa sali rozpraw, szelest przerzucanych akt i ten duszny klimat prawniczego świata, który Natalia Sońska odmalowała z taką dbałością o detale. "Linia lojalności" to historia, która trafiła do mnie w idealnym momencie, przypominając mi, dlaczego tak bardzo cenię sobie pióro autorki i dlaczego Seria z Aktami zajmuje na moich regałach tak szczególne miejsce. Choć to już kolejny tom, od razu Was uspokoję – jeśli nie miałyście okazji poznać poprzednich części, możecie śmiało wchodzić w tę opowieść bez obaw, że czegoś nie zrozumiecie, choć osobiście uważam, że warto znać cały ten literacki krajobraz. Główna bohaterka, Anita, to postać, z którą błyskawicznie złapałam wspólny język, obserwując jej zmęczenie po trudach egzaminów zawodowych i tę ogromną nadzieję na upragniony, święty spokój. Niestety, w życiu bywa tak, że gdy tylko zdejmiemy z barków jeden ciężar, los natychmiast dorzuca nam kolejny, często znacznie trudniejszy do udźwignięcia, bo nasycony osobistymi emocjami. Telefon od Julity, dawnej mentorki i autorytetu, staje się katalizatorem zdarzeń, które zmuszają Anitę do wejścia na emocjonalne pole minowe, gdzie granica między zawodowym profesjonalizmem a ludzkim odruchem serca staje się niebezpiecznie cienka. Niesamowicie podobało mi się to, jak autorka nakreśliła relację między tymi dwiema kobietami, pokazując, że w świecie paragrafów i chłodnych kalkulacji, to właśnie lojalność bywa walutą najtrudniejszą do rzetelnego wycenienia. Sprawa rozwodowa, która z założenia miała być kolejnym zadaniem do odhaczenia, szybko przeradza się w skomplikowaną sieć zależności, w której nic nie jest czarno-białe. Czułam ten wewnętrzny rozdarcia Anity, jej wątpliwości i narastające napięcie, które nie pozwalało mi przerwać lektury nawet na zaparzenie kolejnej herbaty. Wprowadzenie postaci Adama, śledczego o przenikliwym spojrzeniu i tajemniczych powiązaniach, dodało tej historii niesamowitego rumieńca i sprawiło, że wątek obyczajowy zyskał niemal thrillerowy posmak. To właśnie to połączenie gatunków sprawia, że "Linia lojalności" wyróżnia się na tle typowych powieści o miłości czy problemach dnia codziennego, bo pod powierzchnią zwyczajnych spotkań czai się mrok i niepokój. Natalia Sońska po mistrzowsku dawkuje emocje, sprawiając, że zaczynamy kwestionować intencje bohaterów i razem z Anitą szukamy prawdy ukrytej między wierszami zeznań i dowodów. Bardzo doceniam fakt, że autorka nie ucieka od trudnych pytań o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby i gdzie kończy się pomoc, a zaczyna współudział w czymś, co może nas zniszczyć. Dynamika między Anitą a Adamem została rozpisana z wyczuciem, bez zbędnego pośpiechu, co pozwoliło mi delektować się każdą sceną, w której ta dwójka musiała konfrontować swoje odmienne światy. To właśnie ta chemia, podszyta nieufnością i rodzącym się zainteresowaniem, trzymała mnie w napięciu do ostatnich stron, których nadejście powitałam z autentycznym smutkiem. Styl Natalii Sońskiej jest mi niezwykle bliski – jest w nim pewna elegancja, a jednocześnie ogromna dawka ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości, co sprawia, że przez tę historię po prostu się płynie. Mimo że poruszane tematy do łatwych nie należą, autorka potrafi ubrać je w słowa w taki sposób, że lektura staje się czystą przyjemnością i formą ucieczki od własnych trosk. "Linia lojalności" to książka, która wciągnęła mnie tak bez reszty, że wystarczyło mi zaledwie kilka godzin, by pochłonąć ją w całości, zapominając o otaczającym mnie świecie. Zamykając tę powieść, poczułam taką specyficzną pustkę, która pojawia się tylko wtedy, gdy żegnamy się z bohaterami, z którymi zdążyliśmy się zżyć i których losy szczerze nas przejęły. To nie jest tylko opowieść o prawie i rozwodzie, to przede wszystkim głęboka analiza ludzkiej psychiki i granic, których przekroczenie zmienia nas na zawsze. Jeśli szukacie czegoś, co połączy w sobie subtelność literatury kobiecej z dreszczykiem emocji właściwym dla dobrych kryminałów, to ten tytuł będzie dla Was strzałem w dziesiątkę. Dla mnie "Linia lojalności" to potwierdzenie, że Seria z Aktami to jedna z najlepszych rzeczy, jakie spotkały polską literaturę obyczajową w ostatnich latach, i już teraz wiem, że będę do niej wracać myślami jeszcze długo. To lektura obowiązkowa dla każdej z nas, która kiedykolwiek stanęła przed wyborem między tym, co słuszne, a tym, co podpowiada instynkt i lojalność wobec bliskich. Polecam z całego serca, bo to literatura, która zostaje pod skórą i nie daje o sobie zapomnieć, budząc apetyt na znacznie więcej.
ksiazkowyzaulek - awatar ksiazkowyzaulek
ocenił na 8 1 dzień temu
Zima pożegnanych Anna Kańtoch
Zima pożegnanych
Anna Kańtoch
„Zdaje sobie też sprawę z tego, że jestem starą kobietą, która przywitałaby z chęcią odrobinę ekscytacji w swoim nudnym życiu i może dlatego jestem skłonna dopatrywać się tajemnic tam, gdzie ich nie ma”. Tylko, że pewne rzeczy po prostu się czuje, a zawodowej intuicji wypracowanej latami służby w policji nie sposób uśpić. Niespodziewanie w progu domu Krystyny Lesińskiej emerytowanej policjantki pojawia się sąsiad z nagraniem, na którym widać tajemniczą blondynkę. Chłopak, który niedawno otrzymał tajemniczego maila jest przekonany, że nieświadoma niczego dziewczyna znajduje się w niebezpieczeństwie. Krystyna początkowo dość sceptycznie podchodzi do sprawy i waha się, jak mogłaby mu pomóc, tłumacząc swój niepokój zbyt bujną wyobraźnią. Jednak drugie nagranie sprawia, że jej nawyki z pracy śledczej biorą górę. Przeczucie jej nie myliło. Dwa miesiące później pojawia się informacja o brutalnym morderstwie w Pątnowie pod Legnicą. Ofiarami są blondynka z filmu oraz sąsiad, który otrzymywał te nagrania. Dla policji sprawa jest jasna, ale Krystyna nie wierzy w przyjętą wersję wydarzeń i postanawia rozpocząć własne śledztwo. Przyznam, że nie czytałam wcześniejszych tomów serii o komisarz Krystynie Lesińskiej, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Oczywiście, pewnie byłabym mądrzejsza o prywatne doświadczenia bohaterki i wiedziałabym dokładnie, o co chodzi w sprawie jej brata, o którym autorka wspomina. Jednak ta historia skupia się przede wszystkim na śledztwie w sprawie dwóch zagadkowych morderstw i w którym emerytowana policjantka zyskuje niespodziewanego sprzymierzeńca, aspirującego autora true crime. Zestawienie tych dwóch charakterów wyszło ciekawie. Oboje patrzą na sprawę z zupełnie innych perspektyw, co tylko wzbogaca całe ich merytoryczne dyskusje. Akcja skupia się na żmudnym śledztwie i powolnym odkrywaniu przeszłości ofiary. Tajemnicza blondynka skrywała sekrety, które teraz, warstwa po warstwie, wychodzą na światło dzienne. To, co początkowo wydawało się oczywiste, szybko ukazuje zupełnie inne oblicze. Choć tempo nie jest zawrotne, a fabuła mocno osadza się w warstwie obyczajowej, fabuła ani przez moment nie nuży. Pokazuje za to jak konfrontacja z bolesną prawdą potrafi wyzwolić w człowieku reakcje, o których istnienie sam by się nigdy nie podejrzewał.
talka - awatar talka
oceniła na 8 13 godzin temu

Cytaty z książki Skąd wyleciało to ciało?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Skąd wyleciało to ciało?