Szukajcie mego oblicza

Okładka książki Szukajcie mego oblicza
John Updike Wydawnictwo: Rebis Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
Seek My Face
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8373013474
Tłumacz:
Jerzy Kozłowski
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szukajcie mego oblicza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szukajcie mego oblicza

Średnia ocen
6,7 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
417
275

Na półkach:

Nie, to nie jest kolejna powieść czy też poradnik o poszukiwaniu Boga czy szczęścia w samym sobie! To również nie jest żadna literatura faktu, chociaż struktura powieści Updike’a może na to właśnie wskazywać. Szukajcie mego oblicza to fikcyjny wywiad-rzeka dotyczący historii i struktury malarstwa amerykańskiego XX wieku, począwszy od lat 40-tych do początku nowego milenium. Autor skupia się w dużej mierze na biografiach Jacksona Pollocka i Grega White’a jednak nie pomija całej rzeszy wielkich artystów, którzy wpłynęli na rozwój i sławę malarstwa. Należy przede wszystkim wspomnieć o szalenie oryginalnym formacie książki pełnym zdań na pòł strony i brakiem rozdziałòw, w którym bardzo intymny wywiad jest regularnie przerywany wewnętrznymi refleksjami malarki, a także przenoszeniem nas w czasie ukazując fragmenty swojego dawnego życia oraz wszystkich przyjemności i zmartwień dotyczących poszczególnych chwil. Odbiorca sam musi sobie poskładać to wielkie i rozdmuchane życie Hope w poszczególnych dekadach doskonale wyróżnionych modą i popularnością stylu malarstwa, a naprawdę jest co tutaj poznawać! Malarka opisuje nam swoją młodość w domu kwakierskim, nowojorską fascynację pompowanymi w mediach surrealistami, swoje pierwsze doświadczenia w galeriach i miłostki na studiach. Następnie przenosimy się głęboko w skandaliczne życie małżeńskie z alkoholikiem i skandalistą Zackiem, inspirowanym wspomnianym Pollockiem i jego drippingiem wraz z całą malarską bohemą Long Island, następnie poznamy dogłębniej fascynację modnym kubizmem i przeskoczymy do pop-artu Warhola, którego przeniesieniem do powieści, wraz ze skandalami i życiorysem, będzie drugi mąż – Guy. Hope opowie o urokach i nienawiści macierzyństwa, niezrozumieniu i złamaniu uczuciowym na linii matka-córka feministka-lesbijka, wyłoży nam szczegółowo ekspresjonizm abstrakcyjny i op-art stosując szczegółowy przekrój malarstwa do body performance, ulicznego minimalizmu i hiperrealizmu. Na koniec wrócimy do rozterek serca i szczęśliwego trzeciego małżeństwa z maklerem Jerry’m oraz do samotnego życia w zimie swojej twórczości. Oczywiście pod tą całą fasadą i spowiedzią kryje się drugie, znacznie głębsze dno kruchych relacji kobiecych, w których obie panie: Hope i Kathryn w ciągu jednego dnia rozmowy będą zmieniać wobec siebie nastawienie, będąc przy tym skłonne do dzielenia się swoimi intymnymi wspomnieniami i szczerymi radami. Przepytywana malarka ciągle rozpraszająca się i mimowolnie uciekająca od wywiadu, niczym ofiara prasowego drapieżnika, z czasem przejdzie oczyszczającą sesję terapeutyczną pełną sporej ilości zwierzeń z małżeństw i porównań seksualnych. Jej nachalna i oziębła interlokutorka polująca na sensację do gazety zacznie odkrywać siebie jako zagubioną kobietę potrzebującą porady w swoim młodym życiu odnośnie pracy, pasji i związkowych ustaleń z mężczyzną nie dzielącego z nią jej zainteresowań. Z pozoru zwykły wywiad zamieni się w relację niespełnionej matki, która utraciła przez nastawienie córkę do osoby zamkniętej w sobie, pragnącej intymności i nakierowania na właściwe postępowanie. Obie panie, tak bardzo oddalone od siebie wiekiem, odbędą debatę nad życiem oraz istotą sztuki, jej fizycznych aspektów i sensu dla kolekcjonerów, a co ważniejsze nad jej przeznaczeniem i oddzieleniem od ludzkiej nicości. Powieść dla koneserów i ludzi otwartych na eksperymenty nowej literatury pięknej, która zachwyci nie tylko zagorzałych fanów sztuki malarskiej.

Nie, to nie jest kolejna powieść czy też poradnik o poszukiwaniu Boga czy szczęścia w samym sobie! To również nie jest żadna literatura faktu, chociaż struktura powieści Updike’a może na to właśnie wskazywać. Szukajcie mego oblicza to fikcyjny wywiad-rzeka dotyczący historii i struktury malarstwa amerykańskiego XX wieku, począwszy od lat 40-tych do początku nowego milenium....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

153 użytkowników ma tytuł Szukajcie mego oblicza na półkach głównych
  • 82
  • 71
15 użytkowników ma tytuł Szukajcie mego oblicza na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
John Updike
John Updike
Amerykański pisarz, autor powieści, opowiadań i wierszy, krytyk literacki,laureat nagrody Pulitzera.Tematem jego książek było zazwyczaj życie przedstawicieli amerykańskiej protestanckiej klasy średniej z małego miasteczka. W swoich tekstach często zajmował się seksem, wiarą, śmiercią i ich wzajemnymi powiązaniami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przedmieście piekieł Martin Cruz Smith
Przedmieście piekieł
Martin Cruz Smith
Nie oceniaj książki po okładce! Te jakże popularne słowa znane praktycznie każdemu, są w całej swojej prostocie niebywale realne i prawdziwe. Po lekturze takich właśnie książek jak tytułowe "Przedmieście piekieł" uzmysławiam sobie głęboko tę starą prawdę obecną w naszym żuciu czytelniczym. Powieść - tak jak zdradza jej skrót na okładce - to połączenie kryminału z powieścią obyczajową, a to razem doprawione pikantnym romansem. Tak więc, kryminał, ponieważ prowadzone jest dochodzenie i sprawa do rozwiązania. Powieść obyczajowa, gdyż lektura dostarcza nam mnóstwa informacji o ówczesnych środowiskach angielskich. O pracy górników, ich zwyczajach, problemach czy rozrywkach. Dostarcza także - dla lepszego kontrastu - nieco informacji o życiu angielskiej arystokracji. No i w końcu romans. A dlaczego? Tego się można łatwo domyślić. Podpowiem tylko, że mamy samotnego mężczyznę z bogatym bagażem życiowym oraz tajemniczą, rozpalającą zmysły młodą, rudowłosą kobietę. Bohaterowie powieści są bardzo dobrze wykreowani. Każdy ma jakieś zalety, wady. Wielu skrywa swoje sekrety. Realności dodaje fakt, że ułomności nie są pozbawieni także ci porządni bohaterowie. Powieść czyta się bardzo szybko, jest przemyślana i błyskotliwa. Na uwagę i pochwałę zasługuje dbałość autora o drobiazgi i szczegóły. Intryga - a myślę, że można o niej mówić - po przeczytaniu powieści wydaje się być taka banalna. Natomiast w trakcie czytania lektury uznać ją można zdecydowanie za misterną. Powieść jak najbardziej godna uwagi. Polecam.
Mirek - awatar Mirek
ocenił na 8 7 lat temu
Krzesło do krępowania Kathryn Harrison
Krzesło do krępowania
Kathryn Harrison
Książka ma mroczny urok, bo mroczne są losy kobiet, które w większości stanowią bohaterki powieści. Zarówno główna – Chinka May, jak i drugoplanowe, są spętane tradycyjną rolą kobiety w Chinach i Europie na początku XX wieku (rzecz dzieje się w Szanghaju, Londynie oraz Nicei). Siłą powieści było dla mnie zderzenie obyczajów i mentalności chińskiej z kulturą zachodu. Szczególnie poruszający okazał się wiodący wątek – rytuał krepowania stóp Chinek, tak by uczynić je jak najbardziej małymi. Okaleczane dziewczęta wyrastały na niezdolne do samodzielnego, swobodnego życia kobiety. Zdane na łaskę rodziny i uzależnione od innych. Zwyczaj ów funkcjonował w tym kraju przez stulecia, oficjalnie zakazany po powstaniu Republiki Chińskiej w 1912 roku, ostatecznie został wyeliminowany dopiero po II wojnie światowej. May jako mała dziewczynka została poddana temu rytualnemu zabiegowi, który na zawsze zdefiniował jej życie. Wykształcona, z silnie rozbudzonym poczuciem niezależności kobieta, zdobyła się na ucieczkę przed zaaranżowanym małżeństwem z majętnym i posiadającym już trzy żony handlarzem jedwabiem. Z własnej woli podjęła pracę w domu publicznym, gdzie poznała mężczyznę, który zafascynowany jej osobowością i nieprzeciętną urodą, poślubił ją. May została włączona do rodziny Artura. Pomimo tego, że mąż obdarzył ją szczerą miłością i szacunkiem, jej losy przejmują. May skrywa tyle tajemnic… Osią powieści jest wyjątkowa więź, jaka połączyła główną bohaterkę z siostrzenicą jej męża – Alice. Powieść pod wieloma aspektami odważna, pozbawiona tabu i obfitująca w naturalistyczne sceny. Lektura dość wymagająca ze względu na niezaznaczone wyraźnie ramy czasowe; autorka swobodnie meandruje pomiędzy latami i miejscami rozgrywanej akcji. To w pewnym stopniu utrudnia płynne śledzenie wydarzeń. Pomimo tego to dobra literatura. Cieszę się, że wypatrzyłam tę książkę w swojej bibliotece.
bookowyzagajnik - awatar bookowyzagajnik
ocenił na 7 3 lata temu
Dziewczyna  Blake Nelson
Dziewczyna
Blake Nelson
"Mam wrażenie, że straciłam na nią tyle czasu... no cóż, sama jestem sobie winna". To właśnie kotłowało mi się w głowie podczas lektury i non stop tylko wzdychałam i kręciłam głową. A tu pod koniec powieści zrobiło się dużo ciekawiej. Ale okej, zacznijmy od początku. Andrea to taka typowa szesnastolatka z amerykańskiej wersji życia pokazywanej niegdyś w mtv. Wyzwolona. Poszukująca wrażeń. Zbyt płytka. Myląca miłość z pożądaniem. Odłożyłabym tę książkę niemal od razu, gdyby nie ogromna rola muzyki w fabule. Szkolna przyjaciółka Andrei – Cybil – niespodziewanie goli sobie głowę i zaczyna grać w zespole. Więc oprócz romantycznych (lub antyromantycznych) podbojów głównej bohaterki, mamy tutaj przekrój lokalnej rockowej sceny muzycznej (oczywiście z wymyślonymi nazwami kapel) i spektrum różnorakich zachowań ludzi z różnych środowisk. Jednak ta muzyka była wciąż za bardzo w tle, a Andrea i jej podejście do życia (a zwłaszcza do relacji z chłopakami) przyprawiała mnie o ból głowy. Z biegiem fabuły miałam wrażenie, że główna bohaterka przechodzi jakąś przemianę, że w końcu historia bardziej jest o muzyce, o głębszych uczuciach i rozkminach, niż tylko o przygodnym seksie. No i na pierwszy plan chyba wybija się w końcu Cybil (i dobrze, bo jest niesamowicie intrygującą postacią). Powieść jest specyficzna, czyta się ją jak trochę nieudolny pamiętnik – z lupą szukać poetyckich określeń – wszystko jest opisane bardzo dosłownie. Nie bez powodu z tyłu książki pojawia się słowo "kronika". Nie mam pojęcia, czy polecić, czy odradzić. Może po prostu nie szukajcie jej jakoś specjalnie. Są dużo lepsze rzeczy o muzyce do czytania, chociaż... może ta wyróżnia się tym, że pokazuje też tę ciemną stronę muzycznego przemysłu.
flatreads - awatar flatreads
ocenił na 6 1 rok temu
Supermarket kultury. Globalna kultura – jednostkowa tożsamość Gordon Mathews
Supermarket kultury. Globalna kultura – jednostkowa tożsamość
Gordon Mathews
"Supermarket kultury" to jedna z kilku książek, które przeczytałem w wyniku polecenia przez wykładowcę. W tym przypadku dodatkowo wykorzystałem jej treści do zaliczenia dwóch przedmiotów, w tym socjologii :D. Mimo naukowego charakteru książkę czyta się bardzo dobrze zwłaszcza, że traktuje o tym, co dotyczy każdego z nas, czyli o tożsamości kulturowej. Do jej przeczytania skłonił mnie również sam tytuł, który jest połączeniem dwóch słów, jakby z różnych światów. Myśląc o supermarkecie, najczęściej wyobrażamy sobie wielki sklep z dużą ilością regałów i półek, i jeszcze większą ilością artykułów, które możemy sobie w dowolny sposób wybrać i kupić. Natomiast słowo kultura, kojarzy się raczej ze sztuką, muzyką, zachowaniem lub po prostu ze sposobem życia danego społeczeństwa, o czym pisze sam autor, już na samym początku wyjaśniając to pojęcie. Supermarket kultury jest raczej czymś abstrakcyjnym, ale po głębszym zastanowieniu, biorąc pod uwagę dzisiejszą technikę i możliwości przepływu informacji okazuje się, że każdy z niego korzysta i to bardzo często w sposób nieświadomy. Kilka słów o konstrukcji książki... Jest ona bardzo przejrzysta i logiczna. Autor podzielił ją na pięć rozdziałów z czego pierwszy i dla mnie najważniejszy, to swego rodzaju wprowadzenie do tematu i objaśnienie kluczowych pojęć. Trzy kolejne, to analiza badań przeprowadzonych przez autora odnośnie konkretnych kultur. Ostatni zaś, jak się można spodziewać, przedstawia wnioski autora w odniesieniu do poruszonych problemów. Pierwszy rozdział skupia się na pojęciu kultury i jej wieloaspektowym znaczeniu. Oczywiście autor nie rzuca nam na papier różnych definicji tego pojęcia, jak w encyklopedii, ale mam wrażenie, że celowo prowadzi zabiegi, które mają wprowadzić czytelnika w zakłopotanie. Już na początku odnosi się do pojęcia kultury, jako sposobu życia danego społeczeństwa, danej cywilizacji – czy to Chin, Ameryki bądź mniejszych np. Indiańskich plemion. Po chwili jednak poddaje w wątpliwość to znaczenie ze względu na szeroko rozwinięte interakcje międzykulturowe, wymianę informacji, zwyczajów itp. Chodzi tu o to, że wiele krajów mimo posiadania własnej kultury, czerpie z kultury innych państw. Wiąże się z tym na przykład pojęcie amerykanizacji, które można w zasadzie przypisać do każdego państwa na świecie, a prostym dowodem na to jest restauracja McDonald, która znajduje się niemal wszędzie, aczkolwiek z lokalnym zabarwieniem (wiele krajów ma w menu dania, których nie będą miały restauracje w innych krajach). Pochłaniając kolejne treści okazuje się, że kultura dla wielu antropologów straciła na wartości, a niektórzy z nich - jak wspomina autor - chcieli nawet pozbyć się tego terminu. Różnorodność kulturowa zanika w zastraszającym tempie (co samemu z łatwością można zaobserwować) na poczet szeroko rozumianych związków kulturowych i nie da się ukryć, iż różne kultury świata stają się artykułami w supermarkecie kultury, gdzie wybieramy je zgodnie z akurat panującą modą, lub według własnego widzimisię. Warto się zastanowić: czy korzystamy z własnej kultury; czy nasza tożsamość kulturowa nie jest zaburzona, skoro na śniadanie jemy tosty z syropem klonowym, na obiad spaghetti, a na kolację iście szwedzki fläskpannkaka? Autor pokazuje, że mimo zacierających się różnic między kulturami poszczególnych krajów, każde społeczeństwo wciąż wyróżnia się na tle innych określonym sposobem życia, własnym językiem, czy chociażby systemem oświaty. A ten jest ważny z tego względu, iż za jego pomocą rządy i władze w pewien sposób kształtują kulturę danego kraju. Zaskoczyła mnie postawa badacza, który stwierdził, że kultura jest manipulowana, a nawet została wynaleziona przez państwo, dla jego legitymizacji. O ile zgadzam się z manipulowaniem kulturą przez rządy, to z drugą częścią nie do końca. Kultura nie mogła zostać wynaleziona przez państwa, chociażby ze względu na kulturę etniczną, czy plemienną. W tych przypadkach, kultura powstała w sposób naturalny i nieświadomy, była niczym innym, jak po prostu sposobem życia danej ludności, na przykład Masajów z Kenii. Kultura kształtowana przez rządy, to coś oczywistego, chociażby ze względu na wspomniany system oświaty i przez niego przekazywane treści – te na ogół kontrolowane są przez władze. Sposób życia obywateli danego państwa, bardziej lub mniej subtelnie kształtowany, powoduje powstanie tożsamości narodowej, która ostatnimi czasu jest coraz częściej wypierana przez tożsamość etniczną. Na przykładzie naszej kultury łatwo to zauważyć – w Polsce powstaje coraz większa liczba ugrupowań związanych z kulturą i wierzeniami dawnych Słowian. Sprowadza się to już nie tylko do samej wiedzy, ale do sposobu życia, obrzędów i kultów, bądź co bądź pogańskich, postrzeganych jako rodzimowierstwo. Pytanie tylko, czy te grupy mają świadomość, że ich „powrót do korzeni”, to pewien wybór w supermarkecie kultury? A jest tak dlatego, że ludzie ci urodzili i wychowali się w polskiej kulturze, nabywając jednocześnie polskiej tożsamości narodowej. Aby więc stać się tymi rodzimowiercami, musieli skorzystać z dóbr supermarketu kultury. Jest to zgodne z prawami rynku, gdzie człowiek może robić co chce, być kim tylko chce i iść własną drogą zgodnie z własnymi upodobaniami. Nie ma sensu bardziej zagłębiać się w treści książki, ale wspomnę jeszcze o analizie badań własnych autora, które przeprowadził w trzech państwach: Chinach, Ameryce i Japonii. W każdym państwie badał tożsamość, ale odniósł się do innych płaszczyzn: polityki, religii i sztuki. Każdy bardziej zaangażowany czytelnik również może odnieść badania do własnego kraju i wyciągnąć wnioski. Jak już zdążyłem napisać, książkę czyta się bardzo dobrze. Kolejne rozdziały pozwalają zastanowić się nad własną tożsamością, a nawet całkowicie zaburzyć jej postrzeganie. Oczywiście nie warto popadać w paranoję i twierdzić, że całkowicie utraciło się tożsamość narodową... Bo to, że czerpię z supermarketu kultury i słucham zagranicznych zespołów, oglądam hollywoodzkie filmy bądź po prostu na obiad jem spaghetti, bo mi smakuje, nie znaczy jeszcze, że nie jestem polakiem - na pewno? Wszystko zależy od tego czy nim się czuję i czy mam ochotę nim być, a może po prostu chcę zostać wikingiem? Dodatkowo spora część wiedzy, także historycznej o trzech zupełnie różnych krajach sprawia, że lektura jest jeszcze bardziej atrakcyjna.
Dźwiedź - awatar Dźwiedź
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Szukajcie mego oblicza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szukajcie mego oblicza