Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane

Okładka książki Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane
Michel Foucault Wydawnictwo: Aletheia filozofia, etyka
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Dits et ecrits
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
8387045454
Tłumacz:
Bogdan Banasiak
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane

Średnia ocen
7,3 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
136
72

Na półkach: ,

Do Michela Foucaulta zaprowadził mnie Salman Rushdie poprzez zbiór esejów „Ojczyzny wyobrażone“. Prawdę mówiąc kompletnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Teksty Foucaulta wymagają odrobimy wysiłki (czasami ta odrobina może być nieco większa), ale miłośnik książek będzie zauroczony.
Np. esej „Sobąpisanie“, gdzie autor nawiązując m.in do Seneki tłumaczy bardzo ważną rolę zapisków zwanych „Hipomneumatami“.Utwierdziłam się w przekonaniu, że to co robię m.in. na stronach lubimy.czytać.pl ma sens. Utwierdziłam się w przekonaniu, że praktyka pisania, pisania w celu późniejszej analizy, powtórnego powrotu do wartościowych przemyśleń swoich ale i innych, wreszcie tworzenie zbioru do swoistej medytacji, będąca w czasach Seneki powszechna , sprawdza się także i dziś. Instynktownie wybrałam tę drogę i znalazłam na niej potwierdzenie, że to zdecydowanie dobry kierunek. Co więcej, sprawia mi to dużą przyjemność.
Czytania nie powinno się oddzielać od pisania. Zmęczy cię jedno, rób drugie i znów wracaj do pierwszego. Niekończący się cykl samodoskonalenia, proces kształtowania przynosi zdaniem Foucaulta efekt w postaci „maksymalnie adekwatnej i doskonałej relacji z samym sobą“*, i perspektywę „stworzenia własnej duszy“**. To, sami przyznacie, obietnica warta trudu.

* str 308
**str 311

Do Michela Foucaulta zaprowadził mnie Salman Rushdie poprzez zbiór esejów „Ojczyzny wyobrażone“. Prawdę mówiąc kompletnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Teksty Foucaulta wymagają odrobimy wysiłki (czasami ta odrobina może być nieco większa), ale miłośnik książek będzie zauroczony.
Np. esej „Sobąpisanie“, gdzie autor nawiązując m.in do Seneki tłumaczy bardzo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

292 użytkowników ma tytuł Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane na półkach głównych
  • 230
  • 59
  • 3
43 użytkowników ma tytuł Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane na półkach dodatkowych
  • 31
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane

Inne książki autora

Michel Foucault
Michel Foucault
(1926–1984), francuski filozof i historyk, od 1970 roku profesor College de France. Utwierdził w naukach humanistycznych pojęcie nieciągłości epistemologicznej, zapożyczone od Georges’a Canguilhema, pod którego kierunkiem pisał pracę doktorską Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu (1961). Nowatorskie podejście Foucaulta do humanistyki zaowocowało serią publikacji, które przyniosły mu międzynarodową sławę: Narodziny kliniki. Archeologia spojrzenia medycznego (1963), Archeologia wiedzy (1969) Nadzorować i karać. Narodziny więzienia (1975), Historia seksualności (1976, 1984) i najsłynniejsze Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych (1966). Foucault interpretuje rozwój humanistyki jako serię nawarstwiających się poziomów wiedzy, z których każdy stanowi odrębne pole epistemologiczne. Uwrażliwiony na wszelkie postacie wykluczania z życia społecznego jego form nietypowych, nie tylko wzbogacił humanistykę o obserwacje i analizy „marginesów” społeczeństwa, był również znaczącą postacią wśród francuskich intelektualistów walczących o wolność ekspresji. Był może ostatnim z Francuzów, którzy, śladem Montaigne'a, uważali duszę i papier, wino i chleb, umysł i kostium, ciało i tekst za próby.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kondycja ponowoczesna Jean-François Lyotard
Kondycja ponowoczesna
Jean-François Lyotard
definicja, swoisty manifest postmodernizmu [dwie opowieści: 1) wolnościowa, 2) spekulatywna oraz usunięcia podmiotu i zastąpienie przedmiotem], analiza przemian wiedzy, nauki i kultury w epoce, którą Lyotard nazywa ponowoczesnością - raport dla rządu Quebecu o stanie wiedzy we współczesnych społeczeństwach... ["Poniższy tekst powstał pod wpływem zewnętrznych okoliczności. Jest to raport dotyczący wiedzy w najbardziej rozwiniętych społeczeństwach, przedstawiony Radzie Uniwersytetów przy rządzie Quebecu, na prośbę jej przewodniczącego. Za łaskawą zgodę na opublikowanie go we Francji wyrażam mu niniejszym podziękowanie."] wielkie opowieści, które kiedyś legitymizowały wiedzę i działanie, np. Oświecenie, postęp, emancypacja, marksizm, chrześcijaństwo, nauka jako droga do prawdy - tracą swoją moc... dość ponure konstatacje (przewidywania), dot. ponowoczesności (i jej filozofii skuteczności) jako czasu nieufności wobec wielkich narracji (metanarracji) - w założeniu demokratyzujących, w praktyce chaotyzujących do stopnia - "każdy mas swoją prawdę, któż zawiera w swojej opowieści" (vide konstelacje Benjamina i Adorno)... postmodernizm oznacza nieufność wobec metanarracji - współczesność przestała wierzyć w opowieści typu: „Nauka prowadzi do prawdy i postępu ludzkości” „Historia zmierza do emancypacji” „Rozum wyzwoli człowieka” „Kapitalizm/marksizm jest koniecznym etapem rozwoju”, etc. nauka traci swój monopol na prawdę - może się przebijać ze swoja prawdą na podst. gier językowych (Wittgenstein - wiedza nie jest jednorodna, składa się z wielu praktyk językowych: naukowych, artystycznych, politycznych, codziennych - wartość wiedzy mierzy się wydajnością, nie prawdą) *** "Nasza hipoteza robocza głosi, że wiedza zmienia swój status równocześnie z wkraczaniem społeczeństw w epokę zwaną postindustrialną, a kultur w epokę zwaną ponowoczesną. Ten proces rozpoczął się przynajmniej od końca lat pięćdziesiątych, które oznaczają dla Europy zakończenie jej odbudowy. Jest bardziej lub mniej gwałtowny w zależności od kraju, a w danym kraju w zależności od dziedziny życia — stąd ogólna dysharmonia, nie ułatwiająca skonstruowania obrazu całości." "Nauka od początku stoi w konflikcie z narracją. Narracja, według kryteriów nauki, w przeważającej części jawi się jako bajka. Ale nauka, jeśli nie ogranicza się do wypowiadania użytecznych prawidłowości i szuka prawdy, musi uprawomocniać swoje reguły gry. Dlatego też uprawia odnoszący się do jej własnego statusu dyskurs uprawomocniający, zwany filozofią. Kiedy ów metadyskurs ucieka się wprost do takiej czy innej wielkiej narracji, jak dialektyka Ducha, hermeneutyka sensu, emancypacja podmiotu myślącego lub pracującego, rozwój bogactwa, to naukę, która odwołuje się do nich, aby siebie uprawomocnić, będziemy nazywali "nowoczesną". Tak oto na przykład, reguła konsensusu między nadawcą i odbiorcą wypowiedzi prawdziwościowej będzie do przyjęcia, jeśli wpisuje się w perspektywę możliwej jedności umysłów rozumnych: była to narracja Oświecenia, kiedy bohater wiedzy pracował w imię celu etyczno-politycznego, to jest powszechnego pokoju. Na przykładzie tym widać, że uprawomocniając wiedzę przez metanarrację, która implikuje filozofię historii, dochodzi się do pytania o prawomocność instytucji rządzących więziami społecznymi — bo instytucje te również domagają się uprawomocnienia. Sprawiedliwość, z tych samych powodów co prawda, odwołuje się zatem do wielkiej narracji." "Merkantylizacja wiedzy nie będzie bowiem mogła pozostawić nietkniętym przywileju, który nowoczesne państwa zachowywały i nadal zachowują w dziedzinie wytwarzania i rozpowszechniania informacji. Idea, że informacja należy do tego "mózgu" czy tego "ducha" społeczeństwa, którym jest państwo, ulegnie przedawnieniu w miarę, jak wzmacniać się będzie zasada przeciwna, zgodnie z którą społeczeństwo istnieje i rozwija się tylko wtedy, gdy krążące w nim komunikaty są bogate w informacje i łatwe do rozszyfrowania. Państwo zaczniejawić sięjako czynnik zaciemnienia i "szumu" dla ideologii "przejrzystości" komunikacyjnej, która idzie w parze z komercjalizacją wiedzy. Istnieje ryzyko, że pod tym właśnie kątem z nową ostrością stanie problem stosunków między instancjami ekonomicznymi i państwowymi." *** agonistyka (grecki agon – współzawodnictwo w polis, igrzyskach, retoryce, tragedii) - realistyczny model demokracji, który zakłada pluralizm wartości, walkę o interpretacje i znaczenia, nieusuwalność konfliktu, przekształcanie wrogów w przeciwników, instytucje, które kanalizują konflikt zamiast go tłumić... agonistyka nie udaje, że konflikt zniknie, ale uczy, jak z nim żyć... ma ona zapobiegać tłumieniu konfliktu, który prowadzi do jego powrotu w formie populizmu, ekstremizmu i przemocy (Mouffe)... w praktyce: - debata publiczna, w której strony uznają się nawzajem (legitymizacja sporu) - polityka tożsamości jako walka o uznanie (nie da się jej rozwiązać, można ją tylko instytucjonalizować) - Media pluralistyczne (nie jedna „prawda”, lecz wiele narracji) - parlament jako arena konfliktu (nie miejsce „zgody narodowej”, lecz kontrolowanej walki) https://lubimyczytac.pl/ksiazka/253311/agonistyka-polityczne-myslenie-o-swiecie *** Lyotard urodził się w 1924 r. w Paryżu. Ukończył studia filozoficzne, następnie pracował jako nauczyciel licealny w Constantine w Algierii. Wśród jego planów życiowych, jak podaje w swej autobiografii, było wstąpienie do zakonu dominikanów, a także pragnienie zrealizowania się jako malarz lub historyk, co jednocześnie wyznacza zakres jego zainteresowań. W czasie drugiej wojny światowej w sierpniu 1944 r. wziął udział jako sanitariusz w walkach z Niemcami w Paryżu. Jego poglądy początkowo związane były z radykalną lewicą marksistowską, określał siebie wówczas jako komunistę. Do 1966 r. był aktywnym działaczem i teoretykiem lewicującej grupy o nazwie Socialisme ou Barbarie, następnie – Pouvoir Ouvrier. W latach sześćdziesiątych rozpoczął pracę w uczelniach paryskich, w Sorbonie, Nanterre oraz Vincennes. W 1971 r. uzyskał stopień naukowy doktora. Od połowy lat osiemdziesiątych pracował jako profesor w Collège Internationale de Philosophie, a od 1986 r. był wykładowcą uczelnianym w Irvine w Stanach Zjednoczonych. W 1979 r. wydał głośną książkę La condition postmoderne. Rapport sur le savoir (Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy), która przyniosła mu światowy rozgłos. https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/D1DxlQmqy *** lektura rozszerzająca: Postmodernizm dla dzieci. Korespondencja 1982-1985 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/94319/postmodernizm-dla-dzieci-korespondencja-1982-1985
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 15 dni temu
Esej o człowieku Ernst Cassirer
Esej o człowieku
Ernst Cassirer
No nie zrobił dobrego pierwszego wrażenia Cassirer. Uproszczona historia filozofii, religii, filologii, sztuki, historii i nauki. Gdzieś w tle nawraca nieuchronny temat symboli. Książka nie jest zła… ale też nic z goła nowego nie wnosi. ----------------------------------------------------- „Mamy tu nową, pośrednią odpowiedź na pytanie: „Czym jest człowiek?”. Człowiek – powiada się – jest stworzeniem ustawicznie poszukującym siebie – stworzeniem, które w każdej chwili życia musi badać i szczegółowo roztrząsać warunki swego istnienia. To rozpatrywanie, ta krytyczna postawa wobec ludzkiego życia stanowi o jego prawdziwej wartości. Sokrates powiada w Obronie: „Ja sam rozmawiam i własne i cudze zdania roztrząsam, a bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto”. Możemy wyłożyć w skrócie myśl Sokratesa, mówiąc, że określa on człowieka jako istotę, która potrafi dać rozumną odpowiedź na rozumne pytanie. W tym kręgu tkwi zarówno jego wiedza, jak i jego moralność. Człowiek staje się istotą „odpowiedzialną”, moralnym podmiotem, właśnie dzięki tej zasadniczej umiejętności udzielania odpowiedzi sobie i innym”. „ Żyć to walczyć z demonami w sercu i w głowie. Pisać to odprawiać sąd nad sobą”. H. Ibsen „Mądry człowiek jest kapłanem i sługą bogów”. Marek Aureliusz. „Nie jest niczym niezwykłym … dzięki porównywaniu myśli, które pewien autor wypowiada o swym przedmiocie, rozumieć go nawet lepiej, niż on sam siebie rozumiał, nie określiwszy dostatecznie swojego pojęcia i wskutek tego czasami mówiąc, a także myśląc coś wbrew własnej intencji.” Kant (o Platonie) „Daj mi punkt oparcia, a poruszę wszechświat”. Archimedes
Graven - awatar Graven
ocenił na 6 3 lata temu
Przygodność, ironia i solidarność Richard Rorty
Przygodność, ironia i solidarność
Richard Rorty
Przygodność, ironia i solidarność to trzy główne pojęcia, które poddaje refleksji w swojej książce Richard Rorty i które pomagają mu w wypracowaniu kluczowej dla jego filozofii koncepcji "liberalnej ironistki". Jak rozwija te pojęcia i kim jest tajemnicza "liberalna ironistka"? Przygodność to dla Rorty'ego przede wszystkim cecha języka, którego kształt jest zawsze wynikiem rozwoju historycznego. Ironia jest tym, co pozwala dostrzec, że słownik jakim dysponuje się w danym momencie, nie jest dany raz na zawsze, lecz ciągle podlega przemianom. Jest także, jakby powiedział Stanisław Barańczak, nieufnością. Ciągłym kwestionowaniem zastanych kategorii i pojęć, co pozwala uniknąć okrucieństwa popełnianego w imię wielkich idei. Prowadzi to do specyficznie rozumianego poczucia solidarności - przekonania, że właśnie okrucieństwo jest najgorszą rzeczą której się dopuszczamy, a jednocześnie wszyscy jesteśmy na nie podatni. "Liberalna ironistka" (Rorty respektuje zastrzeżenia feministek co do przewagi form męskich w literaturze i wprowadza formę żeńską) jest kimś, kto łączy te trzy idee zarówno w swoich projektach prywatnych jak i publicznych, rozdzielając je jednak od siebie. Książkę Rorty'ego można by uznać za podręcznikowy przykład krytyki tradycji filozoficznej. Amerykański myśliciel, ukształtowany przez tradycję analityczną, sięga jednak po filozofów kontynentalnych, co jest swoistym ewenementem. Bierze na warsztat Nietzschego, Heideggera i Derridę, a więc tych, którzy równie krytycznie odnosili się do zachodniej metafizyki. Interpretuje także dzieła Prousta, Nabokova i Orwella, ponieważ podziela przekonanie, że w XX wieku to powieść przejęła dużo zadań filozofii. Aspiracje Rorty'ego są skromne. Pokazać, że kategorie, jakimi się posługujemy opisując świat, nigdy nie są ostateczne i nigdy nie oddają jego istoty. Być co do nich sceptycznym, jednocześnie zauważając, że liberalne idee, takie jak wolność słowa, czy równouprawnienie płci, znacząco poprawiły sytuację gatunku ludzkiego i z tego powodu warto za nimi podążać.
Mateusz Rosicki - awatar Mateusz Rosicki
ocenił na 6 9 lat temu
Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
Fascynująca lektura, ale też bardzo intymna bo odwołująca się do tego czego najbardziej się boimy (ale też paradoksalnie, chcemy). W oparciu o standardowy dialektyczny model Hegla, Bataille tworzy filozoficzny model erotyzmu oparty na transgresji i przekraczaniu ludzkiej subiektywności. Odwołując się do socjologii, filozofii i antropologii przedstawia nam kulturę i zakazy jako u podstawy irracjonalne popędy. Najlepszym przykładem jest taboo wokół zabijania, od którego są historycznie wyjątki (jak ludzkie i zwierzęce ofiary czy wojny). Ustanowienie zakazu, jak i jego przekroczenie to unikalne cechy ludzkie. Jakkolwiek przekroczenie go wynika z naszej "zwierzęcej części", to podtrzymuje on nadal go i wzmacnia. Żadne inne zwierzę nie jest do tego zdolne. Podobnie jest w przypadku stosunku seksualnego i miłości (erotyzmu ciał i serc). Jakkolwiek stosunki seksualne i zawieranie relacji intymnych nie jest ekskluzywnie cechą ludzką, to destabilizacja podmiotu wywołana tymi działaniami już tak. Pragnienie prezentuje nam się tutaj jako siła która jest podstawą samego życia. Bezużyteczna, stale się afirmująca i negująca (przez narodziny i śmierć) doprowadza nas wręcz do autodestrukcji. Pozostaje jeszcze omówić kwestię sacrum (tu: boskości). Wiara religijna jest też erotyzmem, o tyle ile przekształca zwierzęce pragnienie powagą aktu. Stąd wynika transgresyjność pierwotnego chrześcijaństwa, jego zniknięcie oraz ostateczna krytyka Bataille'a. I ciężko mi ukryć że cała lektura była niesamowicie mistycznym doświadczeniem. Bataille pisze stosunkowo jasno, bardzo powoli wykładając swoją koncepcję i nie sposób się od niej oderwać. Dostajemy ogromną ilość odniesień bibliograficznych. Ciężko nie odnieść jego przemyśleń do naszych intymnych relacji z religią w którą wierzymy, do ukochanej osoby z którą spędzamy swoje dni czy do naszych stosunków seksualnych. Ta estetyczna antropologia jest niesamowicie pociągającym poglądem, który tylko jest wzmocniony przez kolejne książki o ekonomii libidalnej. Filozof uchwycił to co najbardziej pierwotne w nas i umieścił w szerszym kontekście tego bardzo specyficznego 'materializmu bazy'. Nie znaczy to że jest to książka bez wad. Część druga nie jest tak dobra jak pierwsza, zdarzają się powtórzenia. Zdarzają się zdania rozciągnięte niepotrzebnie i wielokrotnie złożone. Jednak ze względu na to jaki wpływ miała ta książka na mnie jako osobę, na moje postrzeganie erotyzmu i seksualności, ciężko mi wystawić niższą ocenę. Dla osób, do których nie trafia taka argumentacja (albo tego nie czują) - polecam ocenę obniżyć o jeden punkt (8/10). I tak jest to lektura bardzo warta uwagi, jeżeli czasami nierówna.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na 9 4 lata temu
Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności Emmanuel Levinas
Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności
Emmanuel Levinas
"Zgodzimy się bez trudu, iż jest rzeczą niezwykle ważną wiedzieć, czy moralność nie jest świadectwem naiwności." Tymi oto słowami rozpoczyna "Całość i nieskończoność" Levinas. Co takiego sprawia, że człowiek, będący sam w sobie zamkniętą całością, wykracza poza siebie, w swojej dobroci, ku drugiemu człowiekowi? Tym czymś jest pragnienie nieskończoności - pragnienie obcowania z radykalnie odmiennym Innym, który w sposób absolutny wykracza poza nas samych. Jak pokazuje autor, to właśnie relacja z Innym stoi u podstaw jakiegokolwiek sensu, który urzeczywistnia się wyłącznie w dobroci wobec drugiej osoby. "Całość i nieskończoność" jest bez wątpienia pozycją oryginalną, wybitną i trudną. Wydaje się, że czytelnikowi bez konkretnego filozoficznego bagażu ciężko będzie czerpać przyjemność z tej lektury. Z drugiej strony, jeżeli moje trzyletnie studia filozoficzne miałyby się przydać tylko na to, by móc ze zrozumieniem przeczytać to dzieło, to i tak było warto ten czas na te studia poświęcić. "Całość i nieskończoność" to traktat filozoficzny, traktuje więc o wszystkim - jak wskazuje sam autor - o całości. Jest to jednak całość wyjątkowa, bo rozrywana przez nieskończoność, umożliwiając tym samym na istnienie wielości jednostek, które nie ograniczając siebie wzajemnie zachowują swoją niezależność. W filozofii Levinasa różnorodność w końcu przestaje być problemem, a nawet wręcz przeciwnie, staje się źródłem prawdy o nas i o świecie. To co od nas absolutnie różne, jest dla nas absolutnie dobre, bo może nam ofiarować to, czego nigdy nie uzyskamy w żaden inny sposób. Bo niby skąd mielibyśmy to wziąć?
Arczi - awatar Arczi
ocenił na 9 6 lat temu
Bycie i czas Martin Heidegger
Bycie i czas
Martin Heidegger
„Bycie i czas” (Sein und Zeit, 1927) to dzieło, w którym Martin Heidegger dokonuje radykalnego przewartościowania całej tradycji filozoficznej Zachodu. Jego główna teza brzmi: filozofia od czasów starożytnych pytała o byty, ale zapomniała o samym sensie bycia. Heidegger chce przywrócić to pytanie, które uważa za najbardziej fundamentalne i zarazem najbardziej zaniedbane. Aby to zrobić, nie zaczyna od abstrakcyjnej ontologii, lecz od analizy bytu, który sam pyta o bycie — Dasein, czyli „jestestwa”. Dasein nie jest „człowiekiem” w sensie biologicznym czy psychologicznym, lecz strukturą egzystencjalną: sposobem, w jaki istnienie staje się dla siebie problemem. Heidegger pokazuje, że Dasein istnieje zawsze jako bycie‑w‑świecie — nie jako obserwator naprzeciw rzeczy, lecz jako istota zanurzona w praktykach, relacjach, narzędziach, troskach i możliwościach. Świat nie jest zbiorem obiektów, lecz siecią znaczeń, w której człowiek jest od początku osadzony. Kluczowym odkryciem Heideggera jest to, że egzystencja ma strukturę czasową. Dasein nie jest „tu i teraz”, lecz jednością trzech wymiarów: przeszłości (rzucenie — fakt, że znajdujemy się w świecie, którego nie wybraliśmy), teraźniejszości (upadanie — pochłonięcie codziennością), przyszłości (projekt — otwieranie możliwości). To właśnie czasowość jest według Heideggera horyzontem wszelkiego rozumienia bycia. Nie można zrozumieć sensu istnienia, jeśli nie zrozumie się, że człowiek jest istotą projektującą siebie ku przyszłości, zakorzenioną w przeszłości i stale zagrożoną utratą siebie w codzienności. Najbardziej własną możliwością Dasein jest śmierć. W doświadczeniu bycia‑ku‑śmierci człowiek konfrontuje się z własną skończonością i niepowtarzalnością. Śmierć nie jest faktem biologicznym, lecz egzystencjalnym horyzontem, który nadaje powagę i autentyczność wszystkim innym możliwościom. Heidegger rozróżnia dwa podstawowe tryby istnienia: nieautentyczność — życie w trybie „Się”, w anonimowej przeciętności, w rozproszeniu i ucieczce od własnej skończoności, autentyczność — przejęcie własnych możliwości, odpowiedzialność za siebie, życie w świetle własnej śmierci. „Bycie i czas” nie jest więc książką o „człowieku” w sensie psychologicznym, lecz ontologią egzystencjalną: próbą zrozumienia, czym jest bycie, poprzez analizę sposobu, w jaki byt ludzki istnieje. To dzieło otworzyło drogę dla egzystencjalizmu, hermeneutyki, fenomenologii późnej, filozofii dialogu, a także dla wielu nurtów współczesnej humanistyki. Jego wpływ jest ogromny, a język i metoda — wymagające, ale niezwykle precyzyjne.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Kultura jako źródło cierpień Sigmund Freud
Kultura jako źródło cierpień
Sigmund Freud
Dwa eseje, pierwszy -Dyskomfort w kulturze. Hasło przewodnie eseju można ująć tak: Kultura (w szerszym pojęciu również cywilizacja) musi próbować wszystkiego, aby powstrzymać agresywne popędy człowieka. A ewolucję kultury Freud określa mianem „walki rodzaju ludzkiego o życie” Znalazłem tutaj zdanie, które dało mi naprawdę mocno do myślenia: Rzecz jest o metodach odpierania cierpienia spowodowanego niemożliwością zaspokojenia naszych popędów, potrzeb: W ekstremalnej formie człowiek zabija popędy – jak naucza wschodnia mądrość życiowa i jak praktykuje joga. Jeśli się to jednak powiedzie to dochodzi do rezygnacji z wszelkiej innej aktywności (złożenia życia w ofierze) i do odzyskania tyle, że w inny sposób jedynie szczęścia spokoju. Przyznaję, że rzuciło mi to zupełnie nowe światło na drogę medytacji i skupienia. Dalej też jest ciekawie, choć już nie aż tak: Inna technika odpierania cierpienia posługuje się przesunięciami libido (…) Najwięcej osiąga się wtedy, gdy umie się dostatecznie podwyższać zysk przyjemności czerpany z pracy psychicznej i intelektualnej. Taki rodzaj zaspokojenia staje się udziałem artysty w trakcie pracy twórczej, przy ucieleśnianiu tworu jego fantazji, czy analogiczny rodzaj zaspokojenia jakiego doznaje badacz rozwiązując problemy i poznając prawdę (…) Słabość tej metody polega na tym, że nie nadaje się do powszechnego użytku i jest dostępna tylko nielicznym, pisał Freud Wiele lat później Mihaly Csikszentmihaly ściśle określił ten stan pomiędzy satysfakcją a euforią wywołanym całkowitym oddaniem się jakieś czynności i nazwał go PRZEPŁYW (FLOW). Inną wielką ciekawostką tego eseju jest określenie przez Freuda – DOBRA I ZŁA – jako pojęć abstrakcyjnych narzuconych kulturowo, wow! Naprawdę warto! Drugi esej -Przyszłość pewnego złudzenia. Jego ozdobą jest rozkmina Mona Lizy. LEONARDO DA VINCI jak wiadomo, żył w epoce, w której autorytet kościoła zaczął ustępować miejsca autorytetowi starożytności. W epoce, która była świadkiem walki między nieokiełznaną zmysłowością a ponura ascezą. Leonarda fantazja o sępie (która według Freuda jest kluczem do jego wszystkich osiągnięć oraz niepowodzeń): „i otworzył mi usta ogonem, i kilkakroć uderzył nim w wargi”) Uśmiech Giocondy (model Mona Lizy – żona kupca) wzbudził w Leonardo wspomnienie o prawdziwej matce (tej z pierwszych lat dzieciństwa)) W uśmiechu Mona Lizy – Freud widzi najdoskonalsze przedstawienie przeciwieństw, które rządzą erotycznym życiem kobiety: rezerwy i kuszenia, pełnej oddania czułości, a także bezwzględnej i wyniszczającej mężczyznę jak kogoś obcego zmysłowości. Dalej kontynuuje Freud: Żadnemu artyście nie udało się wyrazić w ten sposób samej istoty kobiecości: połączenia tkliwości i zalotności, wstydliwości i skrytej namiętności, emanacji wewnętrznej – jedynie tę bowiem ujawnia z całej swej powściągliwej osobowości. Wola uwodzenia i omamiania, wdzięk podstępny i dobro. Leonardo udało się w uśmiechu Mony Lizy ukazać jego podwójny sens – zarówno obietnicę bezgranicznej czułości jak i złowieszczą groźbę. W początku swych lat pięćdziesiątych w okresie, gdy u mężczyzny libido nierzadko jeszcze, zdobywa się na energiczny skok w Leonardzie dokonała się nowa przemiana. Spotyka on kobietę, która budzi w nim wspomnienie szczęśliwego i zmysłowo ekstatycznego uśmiechu matki, a dzięki temu wspomnieniu odzyskuje on podnietę, która kierowała nim w początkach jego artystycznych prób, kiedy tworzył uśmiechające się kobiety. Teraz maluje Mona Lizę, Świętą Annę Samotrzeć i szereg tajemniczych obrazów, których postaci obdarza zagadkowym uśmiechem. Dzięki pomocy swych najstarszych popędów erotycznych Leonardo święci teraz triumf, raz jeszcze zwycięża zahamowanie w sztuce. Pozostawmy jednak filozoficzną zagadkę Mony Lizy nierozwiązaną. Te dwa eseje napisane w latach 1927 i 1930, a więc kawał czasu od powstania „Wstępu do psychoanalizy”.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na 9 3 lata temu

Cytaty z książki Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane

Więcej
Michel Foucault Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane Zobacz więcej
Michel Foucault Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane Zobacz więcej
Michel Foucault Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane Zobacz więcej
Więcej