Syreny

Okładka książki Syreny
Emilia Hart Wydawnictwo: Muza literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Sirens
Data wydania:
2025-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-12
Data 1. wydania:
2025-02-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328735606
Tłumacz:
Dorota Stadnik
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Syreny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Syreny i

Kobiety, które odpowiedziały na zew morza



1670 106 41

Oceny książki Syreny

Średnia ocen
7,5 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
288
223

Na półkach:

To jedna z tych historii, które działają bardziej „pod skórą” niż przez samą fabułę. Motyw dwóch płaszczyzn czasowych (przeszłość–teraźniejszość) rzeczywiście buduje napięcie i sprawia, że czytelnik stopniowo odkrywa powiązania między bohaterkami.

To, co szczególnie wyróżnia tę książkę, to sposób, w jaki autorka łączy realizm z elementami magicznymi — bez przesady, bardzo subtelnie.
To nie jest nachalne fantasy, tylko raczej coś w stylu „a co jeśli…?”.
I właśnie dlatego łatwo uwierzyć, że w tej historii może być ziarnko prawdy. Ten lekko niepokojący, tajemniczy klimat to zdecydowanie najmocniejsza strona książki.

Momentami można odczuć że tempo jest spokojniejsze niż przy tradycyjnym thrillerze, ale to raczej zabieg celowy.

Polecam

To jedna z tych historii, które działają bardziej „pod skórą” niż przez samą fabułę. Motyw dwóch płaszczyzn czasowych (przeszłość–teraźniejszość) rzeczywiście buduje napięcie i sprawia, że czytelnik stopniowo odkrywa powiązania między bohaterkami.

To, co szczególnie wyróżnia tę książkę, to sposób, w jaki autorka łączy realizm z elementami magicznymi — bez przesady, bardzo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

198 użytkowników ma tytuł Syreny na półkach głównych
  • 121
  • 74
  • 3
34 użytkowników ma tytuł Syreny na półkach dodatkowych
  • 14
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Of the Flesh Bridget Collins, Mariana Enríquez, Michel Faber, Lewis Hancox, Emilia Hart, Ainslie Hogarth, Irenosen Okojie, Lionel Shriver, James Smythe, Lavie Tidhar, Francine Toon, Evie Wyld, Louisa Young
Ocena 5,3
Of the Flesh Bridget Collins, Mariana Enríquez, Michel Faber, Lewis Hancox, Emilia Hart, Ainslie Hogarth, Irenosen Okojie, Lionel Shriver, James Smythe, Lavie Tidhar, Francine Toon, Evie Wyld, Louisa Young

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Autobusy pełne pustych miejsc Zuzanna Gajewska
Autobusy pełne pustych miejsc
Zuzanna Gajewska
📖🎧 „Autobusy pełne pustych miejsc” Zuzanna Gajewska Czy kiedykolwiek zastanawialiście się w trakcie podróży autobusem, kim jest osoba stojąca obok albo siedząca naprzeciwko? Jaki ciężar nosi w sobie? Helena niedawno straciła najbliższą przyjaciółkę i często podróżując autobusem, w obcych ludziach szuka choć namiastki jej obecności. Eryk to przystojny wdowiec, który regularnie odwiedza grób żony. Blanka – dziewczynka w stroju jednorożca – kursuje między szkołą, domem a hospicjum. Jest też Mila, która we wtorki i czwartki chodzi na cmentarz, zakładając swoje piękne kapelusze. Każde z nich jest inne, każde nosi w sobie coś innego. Co ich łączy? „Autobusy pełne pustych miejsc” to książka, która w łagodny sposób pozwala nam poznać i zrozumieć różne etapy żałoby. Opowiada o stracie, o tym, jak się z nią pogodzić, ale też – jak się na nią przygotować. Autorka pokazuje bohaterów, którzy mają własne sposoby radzenia sobie z tym, co przynosi los. To historia o smutku, ale opowiedziana lekko, z dużą wrażliwością. To książka, która ściska gardło, by za chwilę rozśmieszyć do łez. Jest jak życie – raz pełne koloru, brokatu i jednorożców, a za chwilę sadza tego jednorożca w holu hospicjum i każe myśleć o tym, kiedy najbliższa osoba odejdzie. Polecam. Wrażliwi – przygotujcie chusteczki. Moja ocena: 8,5/10 #bookreview #autobusypelnepustychmiejsc #zuzannagajewska #wydawnictwoproszynskiiska
zaczytana_mom_of_3 - awatar zaczytana_mom_of_3
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Merry Murdle. 25 zabójczo świątecznych zagadek logicznych G.T. Karber
Merry Murdle. 25 zabójczo świątecznych zagadek logicznych
G.T. Karber
„Merry Murdle” to jedna z tych książek, które trudno porównać z czymkolwiek innym na mojej półce. Niby świąteczna, niby kryminalna, ale tak naprawdę to bardziej wyzwanie niż klasyczna opowieść. Zamiast typowej fabuły dostajemy zestaw 25 logicznych zagadek połączonych historią o nagłym zniknięciu Świętego Mikołaja. Detektyw Logico prowadzi śledztwo, a my — chcąc czy nie — stajemy się jego pomocnikami. To książka, przy której nie da się usiąść „na chwilę”. Każda łamigłówka działa jak otwarcie kolejnego okienka w kalendarzu adwentowym: niby to tylko jedna strona, a jednak wciąga tak, że zanim się zorientujesz… jesteś dwie zagadki dalej. Podoba mi się, że autor traktuje czytelnika poważnie — nie ma tu rozwiązań podanych na tacy, nie ma uproszczeń „pod święta”. Zamiast tego jest czysta przyjemność dedukcji: tropy, poszlaki, ukryte wskazówki, a czasem bardzo sprytne pułapki. To taki świąteczny escape room, tylko w formie książki. Nie wszystkim spodoba się ta forma. Jeśli ktoś szuka klasycznej powieści z emocjami, relacjami i dużą dawką akcji — tutaj tego nie znajdzie. Ale jeśli lubisz poczuć satysfakcję z własnych małych odkryć, lubisz kombinować i masz w sobie choć odrobinę detektywistycznej żyłki, Merry Murdle sprawi Ci dużo frajdy. Dla mnie to idealna grudniowa rozrywka: wprowadza w klimat świąt, ale nie w ten przesłodzony sposób. Jest zabawnie, trochę mrocznie, bardzo logicznie — i wystarczająco wciągająco, by codziennie wrócić po kolejną zagadkę.
beatadg8 - awatar beatadg8
ocenił na 6 2 miesiące temu
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt
Grady Hendrix
Co to była za książka… Słyszałam o niej wcześniej sporo dobrego, ale totalnie nie byłam gotowa na to, jak bardzo mnie pozamiata. Pierwszy raz mam wrażenie, że to nie ja skończyłam książkę - tylko ona skończyła mnie. I najgorsze (albo najlepsze) jest to, że bardzo trudno powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Bo niby o czarownictwie - ale wcale nie do końca. O dziewczynach - zdecydowanie. O samotności, strachu, niesprawiedliwości, gniewie… o rzeczach, które bolą głęboko, pod skórą. To jedna z tych historii, które nie tyle się czyta, co przeżywa. Akcja dzieje się w latach 70., w przytułku dla nieletnich dziewcząt w ciąży. Takim miejscu, do którego trafia się nie dlatego, że się chce - tylko dlatego, że “tak trzeba”. Bo wstyd. Bo hańba. Bo sąsiedzi. Dziewczyny rodzą dzieci, które są im odbierane, a one same nie mają nic do powiedzenia. Zero kontroli, zero wsparcia, zero człowieczeństwa. Poznajemy nastoletnią Nevę. I razem z nią trafiamy do świata, w którym dorosłym wolno wszystko, a dziewczynom… właściwie nic. I wtedy pojawia się czarownictwo. Nie jako jakiś bajkowy dodatek, tylko jako coś, co daje im namiastkę sprawczości. W końcu mogą coś zrobić. W końcu mogą oddać. W końcu mogą przestać być tylko ofiarami. Tylko że - jak to zwykle bywa - wszystko ma swoją cenę. Ta książka jest bolesna. Naprawdę bolesna. Kibicowałam tym dziewczynom przez cały czas, rozumiałam ich wściekłość i razem z nimi nienawidziłam świata, który je w to wszystko wepchnął. I to jest chyba jej największa siła - ona sprawia, że czujesz. Nawet jeśli nie do końca chcesz. Grady Hendrix stworzył historię, która jest jednocześnie mroczna i… w dziwny sposób pokrzepiająca. O kobiecej wściekłości, traumie i tej pierwotnej potrzebie bliskości i miłości, która potrafi być silniejsza niż wszystko inne. I naprawdę chciałabym móc dać jej więcej niż 5/5. Ale niestety - skala nie przewidziała takiej opcji. Ocena: 5/5 ⭐️
agatkarecenzuje - awatar agatkarecenzuje
ocenił na 10 1 dzień temu
Pogoda pod psem Katarzyna Ryrych
Pogoda pod psem
Katarzyna Ryrych
💙 "Pogoda pod psem" to powieść, która skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak ogromne znaczenie w życiu mają rozmowa i bliskość. Jak często ludzie są ze sobą, a jednak żyją osobno. Zamknięci w swoich myślach, niedopowiedzeniach i lękach. A przecież tak wiele zależy od nas ! Od tego, czy zdecydujemy się zawalczyć o zmianę, czy zostaniemy w tym, co znane, nawet jeśli wiemy, że nie przyniesie nam to szczęścia. 💙 Książka przypomina, że zawsze jest dobry moment na zmiany. Czasem warto zrobić krok wstecz, jeśli prowadzi on w stronę spokoju i spełnienia. Zachęca, by żyć pełniej, być dla siebie życzliwym i otwartym na drugiego człowieka, nie oglądając się na opinie innych. 💙 W powieści poznajemy m.in. Leopolda, który w Wigilię znajduje na klatce schodowej pudełko z czterema szczeniętami i postanawia znaleźć dla nich nowe domy. Towarzyszymy także Filipowi- samotnemu mężczyźnie, który powoli traci nadzieję na poznanie kogoś bliskiego. Los jednak stawia na jego drodze Agatę i między nimi niemal od razu rodzi się nić porozumienia.🐾 💙 Autorka pokazuje, jak obecność drugiego człowieka i miłość potrafią zmienić spojrzenie na świat. Obserwujemy przemianę bohaterów i ich powolne otwieranie się na szczęście, które często jest bliżej, niż się wydaje. 💙 Historia niesie wiele ważnych wartości, ale w pewnym momencie stała się dla mnie nieco męcząca. Bywała zbyt przesłodzona, a niektóre sceny i dialogi wydawały się mało realistyczne, wręcz absurdalne. 💙 Mimo to "Pogoda pod psem" to ciepła, pełna nadziei historia, przy której można zapomnieć o troskach dnia codziennego i po prostu spędzić miły czas. Polecam ją szczególnie osobom, które cenią powieści o relacjach międzyludzkich, przemianie i małych codziennych cudach.
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 6 13 godzin temu
Trzy dzikie psy i prawda Markus Zusak
Trzy dzikie psy i prawda
Markus Zusak
A Wy - macie psiaki po przejściach? A może adoptowaliście kiedyś psa ze schroniska? Opowiedzcie mi o nich! Słuchajcie, Markus Zusak. Już samo to nazwisko wywołuje we mnie taki miks emocji, że aż mnie ściska. Złodziejka książek to jedna z tych historii, które absolutnie mnie ukształtowały - pamiętam dokładnie, gdzie siedziałam, kiedy ją kończyłam, pamiętam ten ból serca i ten zachwyt jednocześnie. Dlatego gdy zobaczyłam Trzy dzikie psy i prawdę, to… no wiecie, ja nie miałam wyjścia. Musiałam to przeczytać. Ale! I tu ważna sprawa - to nie jest typowa powieść Zusaka. I dobrze, żebyście wiedzieli to wcześniej, bo ja weszłam w to z całkiem innym nastawieniem i musiałam szybko przestawić myślenie. To nie jest fikcja. To nie jest epicka narracja w stylu Złodziejki. To są jego wspomnienia, jego życie z trzema psami, które są… no dzikie. W sensie prawdziwe. W sensie z traumami,z przeszłością, z zachowaniami, które czasem przerażają, czasem wzruszają, a czasem wywołują taki ścisk w sercu, że musiałam przerwać czytanie i przytulić swojego psa. To jest książka o tym, że pies to nie bajka. Że pies po przejściach to ogrom pracy, miłości, lęku, niepewności. Że czasem kochasz tak bardzo, że aż boli - a ta mała istotka nawet nie wie, że potrafi zranić. I Zusak to wszystko pokazuje bez upiększania. Surowo. Czasem chaotycznie. Ale prawdziwie. Czy to była książka, której się spodziewałam? Nie. Czy była potrzebna? Bardzo. Czy warto ją przeczytać? Jeśli chcecie zobaczyć relację człowieka i psa w najbardziej szczerym wydaniu - tak. To krótka lektura, ale zostawia długie myśli. I myślę, że każdy, kto ma psa, miał psa albo zastanawia się nad jego adopcją, znajdzie tu coś dla siebie.
Moje_literackie - awatar Moje_literackie
ocenił na 9 26 dni temu
Diabeł i Pani Davenport Paulette Kennedy
Diabeł i Pani Davenport
Paulette Kennedy
Jakie tytuły z upiorami kryjącymi się w ognisku domowym przychodzą Wam na myśl? Piekło za zamkniętymi drzwiami otwiera swe wrota wraz z rozpoczęciem czytania "Diabła i pani Davenport"! A wszystko kręci się w Missouri w 1955 roku wokół Loretty Davenport, będącej przykładną żoną oraz matką, która spełnia każdą prośbę swojego pnącego się po szczeblach kariery zawodowej męża Pete'a. Jako asystent wykładowcy na uczelni biblijnej mocno dba o swój autorytet i zaangażowanie w wierze. Życie dwojga zaczyna się komplikować wraz z nadejściem wieści o $mierci jednej ze studentek. Wtedy to właśnie Loretta odkrywa swój ukryty dar i zaczyna słyszeć głosy zmarłych... Rzeczywistość, w której religia i męskie autorytety to świętość, przypadłość Loretty jest co najmniej kłopotliwa. Świat znany głównej bohaterce zaczyna się rozpadać, a osamotnienie, desperacja i wewnętrzne rozdarcie zaczną być jej jedynymi towarzyszami. "Diabeł i pani Davenport" spod pióra Paulette Kennedy, to powieść, która angażuje od pierwszych stron za sprawą świetnie wykreowanych bohaterów jak również gęstej atmosfery, która jak mgła otacza czytelnika. Nie da się ukryć, że mąż Loretty wzbudzał we mnie mnogość negatywnych emocji od samego początku i bardzo współczułam głównej bohaterce oraz podziwiałam to jak dzielnie znosi jego zachowanie. Moja nienawiść rosła z każdą stroną i to napędzało mnie, by jak najprędzej poznać ciąg dalszy tej historii. Należy jednak podkreślić, że mocno mnie zainteresował również wątek niezwykłych zdolności Loretty, które pociągały za nici fabuły i rosnącej atmosfery tajemnicy. Z wypiekami na twarzy kibicowałam Lorettcie w jej zmaganiach z niesprzyjającą rzeczywistością, w której kobieta ma mocno nakreślone obowiązki i żadnych praw do własnego zdania. Doceniałam, że mimo przeciwieństw starała się zgłębiać swój osobliwy dar i próbowała rozwikłać mnożące się sekrety. Nie chcąc zdradzać wielu szczegółów zatrzymam się w tym miejscu, jednak zachęcam Was, byście poznali historię pani Davenport. To świetna opowieść o pękających fasadach idealnego małżeństwa oraz próbach walki o prawdę, jak również o odkrywaniu potęgi wewnętrznej siły, a wszystko to otulone drobnym elementem paranormalnym. Polecam!
Eweliteratura - awatar Eweliteratura
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Oczywiście, że cię… Lee Kkoch-nim
Oczywiście, że cię…
Lee Kkoch-nim
Lubisz książki, które w tak krótkiej formie potrafią rozwalić emocjonalnie, czy wolisz jednak dłuższe historie, gdzie napięcie buduje się powoli? To jest ten moment, kiedy bierzesz książkę do ręki, patrzysz - ma jakieś 220 stron, jest dopiero 21:00, więc myślisz sobie: „a, przeczytam przed snem”. No i powiem wam… ja nie byłam gotowa. Pierwszy rozdział i już siedzimy nad jeziorem, przy którym nie wolno łowić ryb, ale wiecie - zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że „a co tam”. I nagle ten ktoś znajduje parę białych trąbek. Jeżeli czytaliście jakiekolwiek kryminały, to wiecie, co to oznacza. Policja zostaje wezwana. W drugim rozdziale policjantka puka do drzwi dziewczyny i oznajmia, że jej chłopak zaginął. A ona zaczyna opowiadać historię ich miłości. I to jest wszystko, co powinniście wiedzieć. Reszta… to trzeba przeżyć. Ta książka, chociaż krótka, pokazuje dokładnie, czym jest miłość, a przede wszystkim - czym miłość NIE jest. To jest historia o manipulacji, o kłamstwach, o tym, jak bardzo człowiek potrafi niszczyć drugiego człowieka w imię uczuć, które tylko udają, że są uczuciami. Jest gorzko, jest duszno, jest boleśnie. Autorka na tych 220 stronach mówi więcej niż niejedna książka na 600. I teraz najważniejsze: To nie jest książka dla osób, które mają za sobą relacje pełne manipulacji. Ona może boleć. Ale jako przekaz społeczny… wow. To, co autorka zrobiła w tak krótkiej formie, to jest mistrzostwo. Skończyłam i miałam totalne: „co ja właśnie przeczytałam?”. Dosłownie siedziałam i analizowałam tę historię, bo to jest jedna z tych opowieści, o których nie wiesz, czy ci się podobała, czy nie - ale na pewno cię dotknęła. A zakończenie? Powiem tylko jedno: pleśń. Kto przeczyta, ten zrozumie. I jeszcze jedno - tytuł. Oczywiście, że Cię. To jest tytuł GENIALNY. Idealny. Pasuje do tej książki tak, że lepiej się nie da. Jest tak samo enigmatyczny i niepokojący, jak cała historia. Leciutko obiecuje coś ciepłego, ale tak naprawdę zostawia cię z pytaniem, które chodzi za tobą długo po przecz
Moje_literackie - awatar Moje_literackie
ocenił na 9 26 dni temu
Krystyno, uspokój się! Sylwia Dec
Krystyno, uspokój się!
Sylwia Dec
„Krystyno, uspokój się!" to powieść Sylwi Dec o południcy Krystynie, która zaklęła swoje ciało, że jest wiecznie młoda. I chociaż jej umysł się zestarzał i Krystyna gdzieś po drodze zgubiła sens życia, to południca stara się udowodnić sobie i innym, że jej nie dotyczy przemijający czas. Powieść podzielona jest na trzy części. Pierwsza część jest zabawna. Krystyna urządza orgie, kłóci się z kim może, ogląda Netflixa i spotyka znajomych (z którymi też się kłóci). Następnie zostaje zmuszona do ruszenia w podróż, żeby odnaleźć sens istnienia (chociaż ona sama nie jest zainteresowana szukaniem 😜) Pomysł o znudzonej upiorzycy, która uzależniła się od serialu „Złote stulecie" i pizzy jest rozrywkowy, niestety nie wystarcza na kolejne dwie części. ☣️Od tego miejsca spoilery!☣️ Później Krystyna zaczyna robić się męcząca. A kiedy zaczyna naśmiewać się z mężczyzny, który stracił dziecko, osiąga dno. Od tego momentu śledzenie jej poczynań bolało, na szczęście nie zostaje już wiele książki do końca. Rozumiem zamysł fabularny, jaki miała Sylwia Dec. Krystyna brnie w warstwie mułu własnego zacietrzewienia, aż robi się tak głęboko, że pozostaje się tylko odbić. I ostatecznie fabuła daje Krystynie możliwość zrehabilitowania się. Nawet przez chwilę zaczęłam jej kibicować, kiedy postanowiła poświęcić się dla drużyny. I nie wiem, czy nie lepiej by było, gdyby Krystyna naprawdę zginęła. Zakończenie trochę rozczarowuje. Krystyna przeżywa i nie do końca mam wrażenie, że zrozumiała na czym polegał jej problem. Do tego zakochuje się w niej mężczyzna, z którego ona naśmiewała się z powodu utraty dziecka. Z tym wątkiem mam spory problem. Nie jest dla mnie jasne, dlaczego ten mężczyzna chce z nią być. Przecież zasłaniał przed nią obrazy swojej rodziny, żeby Krystyna się z niego nie naśmiewała, że ich stracił. I po paru bohaterskich akcjach nagle wydaje mu się, że Krystyna się zmieniła? Krystyna dopiero jest na początku drogi wychodzenia z egotyzmu, ale jeszcze sporo przed nią, i tak doświadczony mężczyzna powinien to zauważyć. Wydaje mi się to albo bardzo naiwne albo po prostu dopisane na siłę. Gdyby odwrócić płcie tych postaci i to mężczyzna nabijał się z kobiety, że płacze po stracie dziecka, zgodzilibyśmy się, że to nie jest materiał na partnera.
EHP - awatar EHP
ocenił na 6 19 godzin temu
Usypianka Karolina Głogowska
Usypianka
Karolina Głogowska
Czy mieliście tak, że druga część serii wciągnęła Was bardziej niż pierwsza? „Usypianka” autorstwa Karoliny Głogowskiej to kontynuacja „Szeptanki”, czyli książki, która była moją pierwszą współpracą recenzencką, więc mam do niej ogromny sentyment 💛 Tym bardziej z ciekawością sięgnęłam po drugi tom… no i przyznam szczerze, że bawiłam się tutaj przednio☺️ Wracamy do dobrze znanych bohaterek: Heli, Matyldy, Busi i Lólki- czterech pokoleń kobiet, które ponownie spotykamy w Kotewiu. Jest stary dom odziedziczony przez matkę, skrzypiące podłogi, wiekowe meble i… tajemnice, które zdają się wsiąkać w ściany. Czuć tu wyraźnie obecność przeszłości, takiej trochę niepokojącej, trochę mrocznej. Hela znów doświadcza swoich charakterystycznych „snów na jawie”, które stały się już znakiem rozpoznawczym tej serii. Ten motyw nadal mnie intryguje i dodaje historii takiej specyficznej, nieoczywistej aury. Ogromnym plusem jest dla mnie klimat: wieś, natura, lokalne wierzenia, zioła i folklor, które autorka wplata w fabułę. Do tego dochodzi przeplatanie teraźniejszości z historią przedwojenną i wojenną - a wiecie, że ja takie zabiegi uwielbiam 💚 Najbardziej zaciekawił mnie wątek matki Heli, która pod wpływem pobytu w tym domu zaczyna się zmieniać… i to właśnie ten element trzymał mnie najmocniej przy tej historii. To książka, której nie da się łatwo zaszufladkować- trochę obyczajowa, trochę z nutą grozy, momentami nawet z humorem. Akcja nie pędzi, ale wszystko jest budowane stopniowo, aż w końcu elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce. Po skończeniu miałam taką refleksję, że to historia, którą bardziej się czuje niż czyta. Spokojna, ale podszyta czymś niepokojącym, co zostaje z czytelnikiem na dłużej.
czytam_czy_tu - awatar czytam_czy_tu
ocenił na 7 8 dni temu

Cytaty z książki Syreny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Syreny