Symfonia nadziei

Okładka książki Symfonia nadziei
Marcin Mikrut-Filipak Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-07-22
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-22
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383739465
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Symfonia nadziei w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Symfonia nadziei

Średnia ocen
8,1 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
910
894

Na półkach:

"Symfonia nadziei" Marcina Mikrut-Filipaka to opowieść o utalentowanej pianistce Julii.

Kobieta zmaga się z samotnością i żalem po stracie matki.
Codziennie dręczą ją smutne myśli, melancholia, apatia a nawet depresja.
To wszystko doprowadza do lęków, cierpienia, bólu oraz braku radości życia. Co gorsza pojawiają się myśli samobójcze.
I nawet propozycja zagrania u boku wybitnego maestro Oberty'ego nie przynosi ukojenia...

Autor bardzo dobrze oddał zachowanie osoby zmagającej się z problemami psychicznymi.
Ciekawy klimat tworzą wątki muzyczne- opisy przygotowań do koncertu to dodatkowy walor tej książki.
Na pewno nie jest to łatwa lektura, gdyż ukazuje zmagania osoby widzącej świat w czarnych kolorach.
Powieść powinna uwrażliwić nas na otoczenie i zwrócenie uwagi, czy jakaś osoba z naszego kręgu nie potrzebuje wsparcia czy pomocy specjalisty
Zachęcam do przeczytania tej książki.
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz do recenzji.
Marcin Mikrut-Filipak Symfonia nadziei

"Symfonia nadziei" Marcina Mikrut-Filipaka to opowieść o utalentowanej pianistce Julii.

Kobieta zmaga się z samotnością i żalem po stracie matki.
Codziennie dręczą ją smutne myśli, melancholia, apatia a nawet depresja.
To wszystko doprowadza do lęków, cierpienia, bólu oraz braku radości życia. Co gorsza pojawiają się myśli samobójcze.
I nawet propozycja zagrania u boku...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

30 użytkowników ma tytuł Symfonia nadziei na półkach głównych
  • 18
  • 12
9 użytkowników ma tytuł Symfonia nadziei na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Marcin Mikrut-Filipak
Marcin Mikrut-Filipak
Po ukończeniu szkoły podstawowej kontynuował edukację w Zespole Szkół nr 3 imienia S. Pawłowskiego w Jaśle w Technikum Ochrony Środowiska, by potem ukończyć studia na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie, na kierunku Muzyka Kościelna. Jest też absolwentem Diecezjalnego Studium Organistowskiego im. Ks. T. Pasionka w Tarnowie. Gdy los postawił na drodze Panią, która potem stała się jego małżonką, przeniósł się do jej rodzinnego Tyczyna koło Rzeszowa i tu mieszka. Jest szczęśliwym mężem i ojcem trójki dzieci. Przez wiele lat pracował jako organista w różnych kościołach, był też zatrudniony w Rzeszowskim MPK jako kierowca autobusu miejskiego. Od wielu lat jego pasją oprócz muzyki jest literatura. Pisze wiersze, powieści, bajki dla dzieci. Był nagradzany i wyróżniany w różnych konkursach literackich. Jedna z jego bajek “Zosia i stary fortepian” została wydana drukiem po zdobyciu przez nią pierwszego miejsca w ogólnopolskim konkursie w Opolu. Inna została słuchowiskiem dla dzieci. W grudniu 2024 roku debiutował powieścią “Ślepiec”, w bardzo mocny sposób poruszającą problem alkoholowy, zwłaszcza wśród wysoko postawionych osób. Jak sam pisze: “Mam nadzieję, że moje dzięki moim książkom ludzie inaczej spojrzą na życie, podejmą refleksję, zatrzymają się, zmobilizują do działania dla siebie , swoich bliskich i świata. Chciałbym przez moje powieści nieść nadzieję i przesłanie, że dopóki żyjemy nigdy nie jest za późno na naprawę tego, co nam do tej pory nie wyszło. Byle tylko chcieć.”
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ponad granicami pokusy. Jeszcze będę szczęśliwa Kornelia Kochańczyk
Ponad granicami pokusy. Jeszcze będę szczęśliwa
Kornelia Kochańczyk
Cześć kochani! Dziś przychodzę z recenzją debiutu "Ponad granicami pokusy" od Kornelii Kochańczyk. Melania pragnie samodzielności i niezależności. Znajduje pracę w salonie masażu erotycznego, a między nią i jednym z klientów od razu zaczyna iskrzyć. Dopiero później dziewczyna dowiaduje się, że Robert jest żonaty i ma dziecko. Rozum podpowiada jej, że nie może tego ciągnąć, ale z sercem trudno jest jej walczyć. Z czasem bycie "tą drugą" przestaje jej wystarczać. Chce Roberta na wyłączność. Poświęciła i zaakceptowała tak wiele i chce, żeby on również zdobył się na odwagę i odszedł od żony. W początkowej fazie znajomości Melanii i Roberta uczucia okazują się być silniejsze od rozsądku. Jednak później perspektywa się zmienia, przychodzi otrzeźwienie, maski opadają, a my widzimy prawdziwą twarz człowieka. Zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne, ale otwiera oczy, tak jak to bywa w prawdziwym życiu. Ta historia, to wędrówka w głąb duszy, serca i umysłu dziewczyny, która uwikłała się w romans z żonatym mężczyzną. Towarzyszymy jej podczas odkrywania swojej seksualności oraz w poszukiwaniu samej siebie. Moją ciekawość rozbudził rodzaj pracy jaką wykonywała, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z tym w książce. Autorka prowadzi czytelnika w sensualny świat, pełen przygaszonych świateł, kadzidełek oraz erotyzmu, jednoczenie zachowując dozę tajemniczości. Układ, w który wplątuje się główna bohaterka jest skomplikowany, toteż znajdziemy tutaj mnóstwo opisów jej odczuć i przemyśleń. Momentami czułam się przytłoczona ich rozległością, a brakowało mi dialogów i akcji. Słownictwo użyte przez autorkę jest barwne, w wielu przypadkach wręcz poetyckie, okraszone sporą ilością metafor oraz porównań i myślę, że osoby lubiące taki styl, świetnie się odnajdą w tej pozycji. Ja niestety miałam z tym delikatny problem, ale wynika to głównie z tego, że rzadko sięgam po książki napisane w ten sposób☺️ Ta lektura nie należy do lekkich, niesie w sobie ładunek emocji, doznań i trudnych doświadczeń. I choć nie jest to książka, która idealnie trafiła w moje gusta, cieszę się, że poznałam historię Melanii i wyniosłam z niej kilka wartościowych lekcji☺️
Kochajaca_czytac - awatar Kochajaca_czytac
ocenił na 7 11 dni temu
Ostatni (samodzielna mama) Kinga z domu Grabowska
Ostatni
(samodzielna mama) Kinga z domu Grabowska
✨Lubicie debiuty? Ja od bardzo dawna z dużym zapałem po nie sięgam, bo to dla mnie taka nowa, nieodkryta jeszcze droga. Tym razem skończyłam swoją czytelniczą podróż z książką @kinga_z_domu_grabowska "Ostatni". Niezwykle emocjonalną i trudną podróż. Poznajemy w niej Kaję, kobietę pełną marzeń o szczęśliwej i pełnej rodzinie, niestety życie szybko postanawia pozbawić ją złudzeń. Po ogromnych stratach jakie doświadcza w końcu udaje jej się zostać mamą, ale wtedy ja grom z jasnego nieba spada na nią rozwód. Światełkiem w tunelu wydaje się być ponowne spotkanie dawnej miłości, jednak czy, aby na pewno los znów nie postanowi zabawić się jej kosztem? Powiem Wam szczerze, że czytając zastanawiałam się kilkakrotnie ile może spaść na jednego człowieka, ile można udźwignąć? Najbardziej bolesne było dla mnie to, że jest to historia oparta na prawdziwych zdarzeniach. Nie wiem skąd brać siłę, żeby zbierać się i iść dalej po tak traumatycznych przejściach, niesamowite, jak autorka potrafiła oddać ogromną miłość do dzieci i walkę o siebie, właśnie dla nich. Każda myśl, każde działanie, każdy ruch był właśnie dla nich. Dla mnie jako dla mamy te fragmenty były najbardziej wzruszające, jednocześnie bolesne, bo miałam odczucie, że Kaja jak prawdziwa lwica postawi się całemu światu, byle stworzyć bezpieczny dom dla swoich synków - jednocześnie samemu dostając od losu ciągłe kłody. Dla mnie to nie była zwykła książka, to była lekcja determinacji, siły, tego jak się nie poddawać, jak walczyć o spokój i bezpieczeństwo, które musimy zbudować w nas samych, bo licząc na to, że znajdziemy je w drugiej osobie możemy doznać ogromnego zawodu. Chylę czoła przed autorką i kibicuję z całego serca. @kinga_z_domu_grabowska dziękuję za możliwość poznania tej trudnej, ale niezwykle ważnej historii ♥️
Zaczytana_sana - awatar Zaczytana_sana
oceniła na 7 4 miesiące temu
Na brzegu rzeki Aldona Żółtowska
Na brzegu rzeki
Aldona Żółtowska
Po debiuty zawsze bardzo chętnie sięgam. Nie dość, że dzięki nim poznaję nowe pióra i nowych autorów (których drogę pisarską również chętnie śledzę), to jeszcze mam możliwość odkrycia historii, z którą czytelnik może spędzić miło czas. Tutaj uważam, że książka była naprawdę udana. Literatura obyczajowa połączona z historyczną to coś, co może wydawać się banalne, a tak naprawdę jest niemałą sztuką. Choćby oddanie realiów tamtych czasów nie należy do łatwych zadań, tak samo nie da się „hop siup” sprawić, by w ciekawy sposób ukazać zwyczajne życie. A tutaj autorce się to udało, powodując, że rozpoczęcie od razu drugiej części było czystą przyjemnością. Pierwszą część Halszki, pt. „Na brzegu rzeki”, najlepiej czytało mi się w nocy. Nie dlatego, że była ciężko napisana i potrzebowałam spokoju, a wręcz przeciwnie – dzięki barwnemu językowi po tekście wręcz się płynęło. Nic nie utrudniało mi lektury, a na dodatek sama czcionka niezwykle ułatwiała tę przygodę. Zdecydowanie była większa, co wielu osobom może przypaść do gustu. Ba, nie tylko przypaść, ale także pozwolić czytać bez męczenia wzroku. „Miała niejasne przeczucie, że w jej życiu nie przydarzy się więcej nic dobrego. Będzie ono pasem nieustannych trosk i zmartwień, zupełnie jak życie matki” Cytat ze strony 13 Początek bardzo mi się spodobał. Charakter naszej bohaterki, która mimo trudnej sytuacji życiowej wydała mi się twardą kobietą. Sama relacja między Chają i Edwardem oraz ich dialogi były, w moim odczuciu, emocjonalne. I choć natrafiłam wtedy na powtórzenie niemal obok siebie, które można znaleźć pod koniec strony 24, potrafiłam szybko wrócić do rytmu czytania, co zwykle mi się nie zdarza. Książka jest podzielona na kilka części, które opowiadają o innych osobach. Pierwsza z nich to wspomniana Chaja, która, spodziewając się dziecka, wprowadza się do bogatego Edwarda. Kolejna część dotyczy już syna naszej bohaterki – Maksymiliana, zainteresowanego tragiczną historią pewnej kobiety. Między innymi znajdziemy tam lata 1926 oraz 1949. Lektura wydała mi się nadzwyczaj spokojna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie czułam w niej pośpiechu, nie krzywiłam się podczas czytania i przede wszystkim – dzięki niej zwolniłam. Nie oznacza to jednak, że jest pozbawiona emocji czy nie potrafi pochłonąć czytelnika. Ciekawym zabiegiem było rozpoczęcie historii perspektywą trzecioosobową, zupełnie jakbyśmy faktycznie czytali coś, co działo się w przeszłości, a dokładniej – w przeszłości związanej z Maksymilianem. Dopiero druga i czwarta część została opowiedziana jego oczami, z perspektywy pierwszoosobowej. „A może w życiu zdarzają się bajki – pomyślałem, odpalając na przystanku kolejnego papierosa. – W bajce moich rodziców ponury książę poznał smak szczęścia, a smutny, opustoszały zamek wypełnił się radością i śmiechem dziecka” Cytat ze strony 139 Jeśli lubicie spokojne książki, bez niepotrzebnych wybuchów niczym w filmie akcji, z historycznym tłem oraz zmienną narracją, jest to książka akurat dla was. Sprawdzi się idealnie dla relaksu poprzez styl pisania autorki oraz poprowadzoną fabułę.
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na 9 2 miesiące temu
Cztery strony świata Isabela Silverano
Cztery strony świata
Isabela Silverano
Czasem mam wrażenie, że w literaturze wszystko już było, motywy lubią się powtarzać. Czy jednak nas-czytelników powstrzymuje to przed sięganiem po książki?🤔 Absolutnie nie. Co więcej, ja mam nawet swoje ulubione elementy, których szukam, chcąc zobaczyć, jak ubrali je w treści inni autorzy. Jednym z nich jest motyw „palca bożego”, takiego zrządzenia losu, które prowadzi bohatera do zrozumienia swojego przeznaczenia, odkrycia siebie na nowo, nawet jeśli poprzedzają to bolesne doświadczenia. Tak właśnie było w przypadku książki „Cztery strony świata”: kobieta i trzech mężczyzn spotykają się w niewielkim motelu po to, by w tym miejscu odkryć swoje przeznaczenie. Sam, zawiedziona miłością, postanowiła, że już nigdy nie będzie nieszczęśliwa. Miała świadomość, że jej obecna sytuacja jest prostą drogą do zgorzknienia, a tego chciała uniknąć. Tony, Frank i Gino, dźwigając na swoich barkach własne zawiedzione nadzieje, przybyli z różnych stron świata w poszukiwaniu ciepła i "kobiety, która okaże się damą". Całą czwórkę połączyło wyjątkowe miejsce, konieczność podjęcia życiowych decyzji i pragnienia, które doprowadziły do niejednej komplikacji. Isabela Silverano stworzyła historię w bardzo amerykańskim klimacie. Zabójczo przystojni mężczyźni, którzy zostali oszukani przez podłe dziewczyny. Kobiety, które „smakują jak kawa”; stary motel na rozstaju dróg; problemy, od których wszyscy próbują uciec… Bohaterowie miotają się między chęcią podtrzymania przyjaźni a walką o miłość, chociaż nie robią tego w spektakularnym stylu. Na próżno szukać tu gwałtownych zwrotów akcji. To raczej spokojna opowieść, która ma skłonić czytelnika do głębszych refleksji, pokazać istotę nieoczywistych relacji i podkreślić, że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek. Jestem nią odrobinę rozczarowana: oczekiwałam ogromu wzruszeń, może odrobiny pikanterii, dostałam tego niewiele. Była to prosta opowieść, która – owszem – zaciekawiła mnie, ale nie porwała, pozostawiając poczucie, że "palec boży" mógł zadziałać w tej historii z większą mocą🤷.
chwilopylnie - awatar chwilopylnie
ocenił na 6 2 miesiące temu
Kiedy serce powie dość Marta Kurzawa
Kiedy serce powie dość
Marta Kurzawa
Główna bohaterka Anna zmaga się z problemem mobbingu i kompletnie lekceważącego ją partnera, co przekłada się na jej relacje z przyjaciółmi i rodziną, a także zdrowie psychiczne. Mimo, że kobieta stara się być, a czasami nawet jest asertywna to nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom i wymaganiom toksycznej szefowej. Powoli zaczyna wypalać się zawodowo. Przestaje wierzyć w siebie, w to że w innym środowisku pracy może być jej lepiej, że zasługuje na szacunek i bycie docenioną przez szefową. Boi się dokonać zmiany w swoim życiu. Dodatkowo życie brutalnie otwiera jej oczy, bo pokazuje, że jest zaręczona z mężczyzną, który kompletnie nie liczy się z jej zdaniem, jej potrzebami, a wszelkie kwestie dotyczące ich ślubu omawia ze swoją matką i współpracownicą. Czy Anka zdecyduje się zawalczyć o siebie zarówno na płaszczyźnie zawodowej jak i prywatnej? Czy znajdzie w sobie siłę i wolę do walki? Przekonacie się czytając książkę. Jestem wdzięczna Pani Marcie za to, że zdecydowała się w swojej książce poruszyć ten istotny temat jakim jest mobbing. Niestety zrozumie to tylko ten kto sam go doświadczył bądź osoba, która była przy osobie doświadczajacej mobbingu, albowiem ludziom się wydaje, że ten temat albo nie istnieje albo jest bagatelizowany albo, że się to wyolbrzymia, a ofiara jest zbyt wrażliwa (a nawet przewrażliwiona na swoim punkcie) czy wręcz sobie z niego żartują. Autorka ma ponadto zdecydowanie talent do pisania książek, co się rzadko zdarza u osób bez wykształcenia dziennikarskiego. Potrafi zaciekawić tematem. Przedstawić go prostym, zrozumiałym i przystępnym językiem. Dogłębnie poruszyć. Sprawić, że jesteśmy głodni wiedzy i pragniemy ją zgłębić.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 9 7 dni temu
Tam, gdzie milkną słowa Anna Błażejewska-Woźniak
Tam, gdzie milkną słowa
Anna Błażejewska-Woźniak
Sięgając po tę książkę i czytając wcześniej pojawiające się opinie, miałam wrażenie, że ta opowieść może być w dużej mierze fragmentem życia samej autorki. W wielu komentarzach natrafiłam na ostre słowa kierowane pod adresem głównej bohaterki - nazywano ją naiwną, głupią, a nawet wyzywano. I wtedy pojawiła się we mnie refleksja… przecież rzadko zdarza się, by czytelnicy reagowali aż tak emocjonalnie wobec fikcyjnej postaci. Miałam wręcz wrażenie, że te słowa są pośrednio kierowane w stronę autorki. Zaintrygowana tymi opiniami, postanowiłam sięgnąć po książkę. I co otrzymałam w zamian? Opowieść pisaną prosto z serca. Historię, w której emocje są autentyczne, surowe i niezwykle prawdziwe. To książka, w której bohaterów można jednocześnie lubić i irytować się na nich - dokładnie tak, jak w prawdziwym życiu. Autorka nie narzuca czytelnikowi jednej perspektywy, nie opowiada się jednoznacznie po żadnej ze stron. Zamiast tego pozwala obserwować proces - powolne, bolesne odchodzenie, które nie dzieje się nagle, lecz rozgrywa się etapami, często w ciszy, w niedopowiedzeniach i w walce z własnymi emocjami. Ogromnie przypadł mi do gustu styl narracji, w którym trudne tematy przeplatają się z humorem i trafnymi anegdotami. To właśnie ta równowaga sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej wiarygodna i bliska czytelnikowi. Jestem skłonna uwierzyć, że tak emocjonalną, poruszającą książkę mógł napisać ktoś, kto w jakimś stopniu sam przeżył podobne doświadczenia. I właśnie dlatego ta opowieść tak mocno rezonuje. To bardzo udany i dojrzały debiut literacki. Pani Aniu - czekam na kolejną część. A komentarzami osób, które próbują utożsamiać autorkę z bohaterką, proszę się nie przejmować. W końcu nieważne, co mówią - ważne, że książka wywołuje emocje i zostaje z czytelnikiem na długo. Gratuluję odwagi i talentu. Pozdrawiam serdecznie.
Konstancjaaaaaaaaaaa - awatar Konstancjaaaaaaaaaaa
oceniła na 10 2 miesiące temu
Bestia i pani Róża Katarzyna Hewa
Bestia i pani Róża
Katarzyna Hewa
,, Uświadomiła sobie, że kolejny dzień jej pustej egzystencji dobiegał końca. Kolejny dwudziestoczterogodzinny etap przetrwania zakończył się i niedługo, tuż po niewielkich kolacyjnych torturach, będzie mogła zapomnieć się we śnie, który jako jedyny obiecywał chwilowe ukojenie. " Kilka słów na temat książki ,, Bestia i pani Róża " autorstwa Katarzyny Hewy. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Sięgnęłam po ten tytuł bo niesamowicie zaciekawił mnie jego opis. Czy było to udane spotkanie? I TO JESZCZE JAK ! To było coś, czego bardzo potrzebowałam. Coś, co zagrało na moich emocjach. Coś, o czym prędko nie zapomnę bo poprostu się nie da. Ta historia potrafi zaboleć, wywołać uśmiech na twarzy a także wlać w czytelnika nadzieję. Poznajemy tutaj Rozalię Listewską. Kobieta ma dwadzieścia pięć lat. Mimo, że to już wiek w którym powinna priorytetowo myśleć o założeniu rodziny, ona dalej chodzi z przysłowiową głową w chmurach. Nie chce żyć według schematów. Pragnie trwać po swojemu. Marzy o studiach, dzięki którym mogłaby dzielić się swoją wiedzą z młodszym pokoleniem. A przede wszystkim nie bierze pod uwagę tego, aby być czyjąś własnością. Bardzo pasjonuje ją pisanie. Wierzy, że odniesie literacki sukces. Ma wszystko czego w życiu potrzeba. Kochającego ojca, zapewnione dobra materialne, marzenia i ambicje. Jednak po śmierci ukochanego rodzica jej życie sypie się jak domek z kart. Okazało się, że Gabriel przed śmiercią oddał cały swój majątek pod opiekę Jana Konrada Modrzewskiego - co najgorsze, majątek obejmuje także Rozalię. Krótko mówiąc, została sprzedana. Kobietę bardzo zabolało to, jak potraktował ją ojciec. Nie rozumie, dlaczego to obcy człowiek ma rządzić nią i jej majątkiem. Jedyne co zyskała to największy wróg, którego musi znosić pod tym samym dachem. Wiedziała, że od momentu poznania mężczyzny nic już nie będzie takie jak wcześniej. Ale jak cienka jest granica od nienawiści do miłości ? ,, Bestia i pani Róża " to fenomenalny romans historyczny. JAKIE TU SĄ EMOCJE ! To jak autorka buduje napięcie między postaciami to coś pięknego. Ich relacja to jedna wielka bomba emocjonalna. Mamy tutaj świetnie przedstawiony motyw enemies to lovers. Ale nie myślcie, że to banalna historia, w której od pierwszego spotkania miłość spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba. Między Rozalią i Janem Konradem jedyne co zauważymy to jedna wielka burza, z gradem, piorunami i delikatną mżawką. Nie rzucają się na siebie po stu stronach i wszystko super - love forever. O nie nie. Tutaj mamy ciągłą walkę. Walkę z uczuciami, moralnością a przede wszystkim z samym sobą. Nic nie jest czarno-białe. A to co ich w życiu spotyka wcale nie pomaga im w tym, aby zrozumieć czego tak naprawdę chcą. Ale czy przed uczuciem da się uciec? Czy przeznaczenie zawsze nas odnajdzie? ,, Zignorowała go, zgadzając się niemo. Po prostu nie miała siły na kłótnie. Skupiła się na jego kamizelce. Wyszycie ukazywało różę, ale nie kwiat, tylko same pnące się po materiale łodygi, które przechodziły jedna przed drugą, splatając się jak na dzikich krzewach, pełne jadowitych kolców. " Bardzo podoba mi się wykreowanie postaci Rozalii. Jest to niezwykle charakterna kobieta, która nie da sobie wejść na głowę. Twardo stąpa po ziemi i na pozór wydaje się, że nic nie jest w stanie jej złamać. Katarzyna Hewa stworzyła historię obok której nie da się przejść obojętnie. Ta książka wzbudza w czytelniku przeróżne emocje. Wciąga od pierwszych stron i do samego końca nie chce puścić. Pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu, jest niezwykle lekkie. Książkę przyjemnie się czyta. Bardzo się cieszę, że poznałam ten tytuł. Z pewnością jest to jeden z lepszych romansów historycznych jakie miałam okazję przeczytać. Nie mogę się doczekać co będzie dalej, więc szybko zabieram się za drugi tom. ♥️ A wam serdecznie polecam poznać książkę ,, Bestia i pani Róża " gwarantuje, że spędzicie z nią świetny czas - tak jak ja! 🌹
love_books_marti - awatar love_books_marti
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Ostatni list Anna K. Bandurska
Ostatni list
Anna K. Bandurska
Zostawienie czytelnika w takiej sytuacji powinno być „karane” ;D Tak bardzo nie chciałam kończyć, że przeciągałam ile mogłam, ale z rozdziału na rozdział chcesz więcej i więcej. Muszę też pogratulować decyzji przy wyborze lektora w tym przypadku lektorki. Pani Joanna Domańska dla mnie jest królową robienia idealnego klimatu każdej książce jaką podejmie się czytać. Według nie to strzał w dziesiątkę. Mam nadzieje że kolejne będą również czytane przez Nią. Będzie lekko spojlerowo :D Wracając do książki i jej recenzji to musicie wiedzieć że są takie książki, które czyta się powoli, trochę jak list od dawnej przyjaciółki. Nie dlatego, że są trudne, ale dlatego, że chce się z nimi zostać dłużej. Właśnie takie wrażenie miałam po przeczytaniu/odsłuchaniu „Ostatni list” Anny K. Bandurskiej, pierwszy tom serii Nad Sekwaną. To historia pełna emocji, kobiecej siły i tęsknoty za życiem, które czasem trzeba budować od nowa, choć wydaje się, że wszystko już się skończyło. Historia zaczyna się od tragedii. Teresa polska emigrantka mieszkająca we Francji traci męża w czasie wojny francusko-pruskiej. Jeszcze niedawno jej życie było spokojne, uporządkowane i przewidywalne. Miała dom, miłość i poczucie bezpieczeństwa. W jednej chwili wszystko się rozpada. Śmierć ukochanego mężczyzny sprawia, że kobieta musi zacząć od nowa. Los prowadzi ją do niewielkiego miasteczka Amantes, otoczonego winnicami w krainie koniaku. To miejsce wydaje się niemal bajkowe pełne zapachu winogron, lawendy i letniego słońca ale pod tą spokojną powierzchnią kryje się wiele tajemnic. Autorka bardzo ciekawie pokazuje moment, w którym człowiek zostaje sam z własnym bólem. Teresa nie jest bohaterką idealną. Bywa zagubiona, czasem nie wie, jak dalej żyć, a jednak powoli odnajduje w sobie siłę. Właśnie to sprawia, że zaczynamy jej kibicować. To nie jest historia o wielkich bohaterach z pomników, tylko o zwykłej kobiecie, która próbuje poukładać świat po stracie. Jestem pewna że większość z nas ma za sobą taką historie, no może podobną po której myślimy że Swat zawalił nam się na głowę, że już nic ciekawego nas nie czeka itp. Dużą rolę w tej opowieści odgrywa przeszłość. W domu, do którego trafia Teresa, pojawia się tajemnicza korespondencja należąca do kobiety a nasza bohaterka staje przed czymś więcej niż tylko fragmentem cudzej historii. Jest jak klucz do zagadki, która zaczyna powoli odsłaniać tajemnice miasteczka i ludzi wokół bohaterki. Właśnie w tym miejscu powieść nabiera lekko intrygującego charakteru. Zaczynamy się zastanawiać, kim była autorka listu i dlaczego znalazły się w domu Teresy. Jednak „Ostatni list” to nie tylko opowieść o tajemnicy. To przede wszystkim historia o kobietach. O ich przyjaźniach, pragnieniach i marzeniach. Seria pokazuje losy młodych Polek żyjących we Francji w XIX wieku. W świecie eleganckich bali, pięknych sukien i francuskich salonów każda z nich próbuje odnaleźć swoje miejsce. Czasem jest w tym trochę romantyzmu, czasem humoru, a czasem zwykłej życiowej nieporadności. Bo choć pojawiają się przystojni Francuzi, droga do szczęścia wcale nie jest prosta. Czytając, można niemal zobaczyć paryskie salony, usłyszeć muzykę podczas balu czy poczuć zapach winnic. A jednocześnie w tle stale obecna jest historia wojna, polityczne napięcia i niepewność przyszłości. Ten kontrast działa mocno. Z jednej strony piękno francuskiego świata, z drugiej świadomość, że wszystko może się w każdej chwili zmienić. Najbardziej poruszało mnie jednak w tej książce coś innego, a mianowicie sposób, w jaki opowiada się o samotności i potrzebie bliskości. Teresa musi nauczyć się życia bez męża, ale też na nowo spojrzeć na siebie jako kobietę. Pojawiają się wokół niej mężczyźni sąsiad, baron czy nauczyciel lecz nie chodzi tu tylko o romans. Raczej o pytanie, czy po wielkiej stracie można jeszcze komuś zaufać. Czy można pozwolić sobie na kolejne uczucie, nie czując przy tym zdrady wobec przeszłości. To właśnie ta emocjonalna warstwa sprawia, że książka trafia do czytelnika. W wielu momentach można się w niej odnaleźć. Każdy przecież zna uczucie, gdy życie nagle skręca w zupełnie inną stronę, niż planowaliśmy. Teresa pokazuje, że nawet wtedy można znaleźć drogę dalej. Jestem przekonana że po przeczytaniu tej książki zostanie wam w głowie pewna myśl: że życie, tak jak list, czasem przynosi wiadomości, których się nie spodziewamy. Niektóre z nich bolą, inne zmieniają wszystko. Ale każda z nich prowadzi nas dalej. I właśnie dlatego „Ostatni list” jest historią, którą czyta się nie tylko oczami, ale też sercem. Jestem ogromnie ciekawa waszych opinii na jej temat. Polecam.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na 10 25 dni temu
Tam, gdzie prowadzi serce Eliza Nowak
Tam, gdzie prowadzi serce
Eliza Nowak
Czy zdarzyło wam się kogoś bardzo nie polubić od pierwszego kontaktu, a potem nieoczekiwanie dla was samych ta relacja nabrała niespodziewanego wcześniej rytmu? „Tam gdzie prowadzi serce” Ta książka skusiła mnie niesamowicie wątkiem rejsu wzdłuż wybrzeża urokliwej Chorwacji. Jako, że jak każdy z nas jestem znudzona długą i wyjątkowo mroźną zimą pomyślałam, że chociaż na kartach książki przeniosę się do ciepłych i pięknych widoków. Od razu wspomnę, że bardzo lubię czytać książki, w których bohaterka nosi moje imię. Poznajcie więc Emilię Miaris. Charakterna dwudziestolatka, studiuje medycynę za zachodnią granicą, realizując marzenia. Jak się okazuje bardziej własnej matki, niż swoje. Jeśli już jesteśmy przy rodzinie, warto wspomnieć, że dziewczyna pochodzi z tak zwanego dobrego domu. Matka Sofia, jest nieco oryginalną właścicielką znanego studia mody. Emilia przyjaźni się z jej najlepszym pracownikiem Sebastianem, z jego strony to coś zdecydowanie silniejszego. Jednak Emilia pomimo kilku randek, nigdy nie zapałała do chłopaka głębokim uczuciem. Kiedy wraca na wakacje do domu, ojciec – Adriano, proponuje jej wyjazd na chorwacki rejs. Emilia jest sceptycznie nastawiona, wiedząc, że kapitanem ich łodzi ma być Maksymilian Brand, przyjaciel ojca, który zwykle mocno działał jej na nerwy. Ulega jednak namową ojca, ciesząc się na wspólny czas, nastawia się na relaks i wypoczynek. Już podczas pierwszych spotkań z Maksymilianem, dochodzi między nimi do drobnych potyczek słownych. Jednak nie potrzeba wiele czasu, by Emi zauważyła jak bardzo podoba jej się jego piękne ciało. Każdy kolejny dzień wspólnych przygód, powoduje że między tą dwójką dochodzi do jakiegoś niesamowitego przyciągania. Mimo kilkuosobowej ekipy, w tym przypomnijmy ojca młodej panny, udaje im się coraz częściej zostać ze sobą sam na sam. Sytuacja sprzyja gorącemu romansowi. Autorka nie oszczędza nam pikantnych szczegółów, jednak muszę przyznać, że robi to z wyczuciem i klasą. Czy bliższe namiętne i niespodziewana spotkania pod chorwackim niebem, ze starszym o dekadę mężczyzną, wraz z powrotem do kraju staną się tylko wspomnieniem? Wydaje się, że uczucie, które jest między Emilią i Maksem, jest prawdziwe i wyjątkowe. Jednak czy tej dwójce będzie dane być razem. Ostatnie dni i tygodnie to znaczne przyspieszenie w życiu, które zdziwiło samą Emi. Ogółem to bardzo dobry romans. Nie wiem czy tylko ja miałam takie wrażenie że momentami Maks i Emi, skojarzyli mi się z bohaterami bestsellerowego Graya? No może pierwszą taką myśl, przyniósł mi ich lot śmigłowcem, do prywatnej posiadłości Maksymiliana Branda. Nie było scen miłosnych tak dużo jak w Grayu, i nie bywały one tak perwersyjne. Z każdym kolejnym dniem, wcześniej wydający się zadufanym i przemądrzałym, Maks odkrywa się przed Emilią. Tajemnicze karty z przeszłości, kryją za sobą bolesne tajemnice, a których wie niewielu. Czy te fakty mocno zszokują młodą dziewczynę i pozwolą zapomnieć o Maksie. A z drugiej strony czy zakochany Sebastian zapomni i poprzestanie na przyjaźni z Milką? Zdecydowanie jestem na tak tej książce. Mimo że jest dość sporym grubaskiem liczącym prawie 450 stron, to ze względu na dynamikę akcji czyta się szybko i przyjemnie. Tu nie sposób się nudzić, sytuacja zmienia się dość szybko i nieoczekiwanie. Emilia jest dość charakterne i zdecydowana, co sprawia że polubiłam tą bohaterkę. Przystojnego Maksa oczywiście ulepiłam sobie oczami wyobraźni. Chorwacki rejs to tylko część tej przygody. Spora część akcji wraca do Warszawy, do pięknych wnętrz, klubów. Autorka postarała się też żeby podkręcić nasze zmysły smakowe, nie zapominając, że bohaterowie nie samą miłością żyją, racząc naszą wyobraźnią zarówno daniami chorwackimi, jak i tymi typowo polskimi. Oprócz miłości Eliza Nowak, pamięta, że w życiu istnieje również przyjaźń. Cudownie kiedy taka relacja od szkolnej ławki, zostaje z nami na lata. Jak na debiutantkę uważam że autorka ma bardzo dobry styl. Czytając tą historię, przez cały czas da się czuć lekkie napięcie i ciekawość. Jednak emocje jakie zgotowała nam autorka na sam koniec sprawiają, że chcę spytać Pani Elizo, jak można tak zostawić czytelnika? No jak? Oczywiście czekam na dalszy ciąg tej historii.
emilove_ksiazki - awatar emilove_ksiazki
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Kwiaty zimnej wiosny Katarzyna Hewa
Kwiaty zimnej wiosny
Katarzyna Hewa
Obecnie niechętnie spoglądam na książki czy filmy o Rosji, myślę, że nie jestem jedyna... Jednak carska zawsze gdzieś tam mnie fascynowała. Przypadkiem trafiłam na powieść Katarzyny Hewy, która jest filologiem rosyjskim i tam też osadziła swoją historię. Muszę przyznać, że zrobiła na mnie wrażenie. 1821 r. Luiza od dziecka była traktowana jak coś strasznego i chowana przed światem. A wszystko przez swoją oryginalną urodę - białą skórę i włosy oraz różnokolorowe oczy. Kiedy ma już ponad 20 lat, rodzice sprzedają ją za żonę młodemu i okrutnemu człowiekowi Michaiłowi. Wcześniej korespondował z jej młodszą siostrą i to ją miał nadzieję pojąć za żonę. Do Luizy czuje wyłącznie nienawiść i obrzydzenie. W nowym domu ma tylko jedną przyjazną duszę - najmłodszego członka rodziny, Anatolija. Niedługo później poznaje jeszcze ich kuzyna, Kurta... To naprawdę szokujące, że to debiut. Powieść ma wszystko co powinna: dobrze zbudowane tło historyczne, w końcu autorka wie o czym pisze, a także świetnie zbudowane postaci, nie są jak współcześni ludzie, czuć różnicę czasu akcji, dobre dialogi. Naprawdę zauroczyła mnie ta książka i pozostawiła po sobie świetne wrażenie. Pozostaje ta ciężka refleksja nad losem kobiet. Kiedyś nie mogły same o sobie decydować, mógł to robić ojciec, mąż lub brat. Wstrząsająca, wzruszająca, chwytająca za serce historia, której długo nie zapomnę.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Eksperyment Maria Madej
Eksperyment
Maria Madej
Wyobraź sobie, że ktoś bierze twoje emocje i zaczyna na nich grać. Najpierw delikatnie, niemal niewinnie, aż w końcu orientujesz się, że to nie ty prowadzisz melodię. Takie właśnie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Eksperymentu” Marii Madej – niepokoju, stopniowego rozstrajania wnętrza i utraty poczucia bezpieczeństwa. Dla Anny Keler muzyka jest schronieniem. Ucieczką od życia podporządkowanego innym, od rutyny i cichego rezygnowania z siebie. Koncert w filharmonii miał być chwilą wytchnienia, a staje się początkiem historii, która zmienia wszystko. To tam Anna poznaje Dawida Rena – lekarza zafascynowanego wpływem dźwięku na ludzką psychikę. Inteligentnego, pewnego siebie, magnetycznego. Kogoś, komu chce się zaufać. Fascynacja rodzi się szybko, ale niepostrzeżenie przeradza się w coś znacznie groźniejszego. Autorka mistrzowsko pokazuje, jak cienka jest granica między zainteresowaniem a manipulacją, między troską a kontrolą. Dawid nie jawi się jako potwór – jest racjonalny, przekonany o słuszności swoich działań, usprawiedliwia wszystko nauką i ambicją. To czyni go jeszcze bardziej przerażającym. Szczególnie wstrząsający jest fakt, że w sam środek tej manipulacji wciągnięte zostaje także nienarodzone dziecko Anny. Ciąża nadaje eksperymentowi nowy, dramatyczny wymiar – ingerencja w psychikę kobiety staje się jednocześnie ingerencją w życie, które dopiero się kształtuje. Świadomość, że dźwięk, terapia i decyzje podejmowane bez zgody bohaterki mogą wpływać również na jej dziecko, potęguje napięcie i moralny niepokój. Muzyka w tej powieści traci swoją niewinność. Zamiast leczyć – rani. Zamiast przynosić ukojenie – staje się narzędziem władzy nad drugim człowiekiem. W „Eksperymencie” nie ma prostych odpowiedzi ani łatwego ukojenia. Zostawia pytania o etykę, granice nauki i odpowiedzialność za drugiego człowieka – a właściwie za dwoje istnień. Sięgnij po książkę, która wybrzmiewa długo po zamknięciu ostatniej strony. Jak dźwięk, który ucichł, ale wciąż drga pod skórą.
booksofsunny - awatar booksofsunny
ocenił na 10 3 miesiące temu

Cytaty z książki Symfonia nadziei

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Symfonia nadziei